Gość: michal_pilot
IP: *.arc.nasa.gov
12.11.03, 21:05
To bylo okolo 5-7 lat temu i dotyczylo jednej z japonskich linii lotniczych.
O tyle wypadek ten przeszedl do historii ze jest swietna nauczka dla pilotow a
jednoczesnie byl do tej pory jedynym przypadkiem w ktorym japonski cywilny
pilot zostal postawiony przed sadem kryminalnym. Nie wiem czym to sie dla
niego skonczylo ale watpie aby kiedykolwiek pozniej latal dla linii
lotniczych.
MD-11 zblizal sie do lotniska i zaczal zmniejszac wyskosc. Pilot zorientowal
sie ze jest troche za wysoko wiec ustawil auto-pilota z nosem odpowiednio w
dol. Szybkosc zaczela wzrastac dosc groznie i zaczela wchodzic w rejon
"czerwony" - pilot zeby zmniejszyc szybkosc zaczal recznie ciagnac do siebie
za stery. Nie wylaczyl przy tym autopilota. W koncu gdy go wylaczyl roznica w
polozeniu drazku a pozycja serwo-motorow autopilota byla tak znaczna ze
samolot wszedl w potworne oscylacje (gora, dol) - przeciazenia o ile pamietam
wachaly sie od +3 G do -0.5 G. Wiekszosc pasazerow byla zapieta ale ci co nie
byli zaczeli latac ... Byly powazne obrazenia. Jedna stewardessa ktora
chodzila wtedy upominajac pasazerow aby sie zapieli zostala rzucona w kierunku
sufitu tak mocno ze zginela na miejscu.
Samolot wyladowal bez problemu.
Moral ? Nigdy nie nalezy sie szamotac z autopilotem. Zasada jest prosta - albo
autopilot prowadzi samolot albo ty ale nigdy oboje naraz.