Dodaj do ulubionych

jest iskra, jest paliwo - auto nie pali.

11.09.04, 23:49
Volvo 245GL, '83, B23A (gaznikowe - SU)

Auto mialo problemy z odpalaniem na cieplo. Tzn. rano odpalalo w miare
normalnie, ale jak sobie troche pojezdzilo po miescie i je zgasilem to przy
ponownym odpalaniu rzezilo jakby mialo R14 zamiast akumulatora. Jednak gdy
postalo troche (1-1.5h) i ostyglo, odpalalo bez problemu i jechalo dalej.

Korzystajac z wolnej chwili chcialem zdjac rozrusznik i obejrzec tulejki,
jako mozliwa przyczyne. "Po drodze" zdjalem tez pompe paliwa zeby przy okazji
przyjrzec sie w jakim stanie jest membrana. Odkrecajac rozrusznik ruszylem
jedna srube, ale drugiej nie moglem za ch... plaskim, a nasadki w tym
rozmiarze akurat nie mam. Z postanowieniem nabycia takowej skrecilem srube
pierwsza, skrecilem pompe paliwa, w ktorej nie dopatrzylem sie nic zdroznego,
przymocowalem ja do bloku silnika, podlaczylem przewody paliwowe i... auto
nie chce odpalic. Rzezi, rzezi i nawet nie "kaszlnie". Dodam, ze przy
rozruszniku nie rozlaczylem ani jednego przewodu. Teraz juz kilka razy
rozladowalem akumulator na probach, zmienilem dwa komplety swiec, w akcie
rozpaczy krecilem aparatem zaplonowym i nic. Nie wiem o co chodzi. Paliwo
tryska, swiece mokre i "pachnace" paliwem - znaczy dochodzi. Iskra na swiecy
skacze gdy jej zagram - znaczy prad tez plynie. Tylko nic z tego nie wynika.

Czy ktos ma pomysl co moze byc przyczyna?
Obserwuj wątek
    • bambus_us Re: jest iskra, jest paliwo - auto nie pali. 12.09.04, 19:15
      Sprawdz filter powietrza ,styki na akumulatorze ,
      • douglas Re: jest iskra, jest paliwo - auto nie pali. 12.09.04, 22:42
        nie chce nic mówić ja tak miałem ostatnio (identycznie), tylko ze rozrusznik
        był oki, a okazało sie ze była walnieta uszczelka pod głowicą...no ale nie
        strasze!jak to jest starszy wóź to sprawdz gaźnik moze cos być pokręcone lub
        brudne...powodzenia
        • zank Re: jest iskra, jest paliwo - auto nie pali. 12.09.04, 23:39
          Oj, to nie strasz! Uszczelka pod glowica juz mi padala (w innych autach) i
          zawsze byly typowe objawy, a tutaj nic. Chyba, ze Volvo umieraja milczac. Oby
          nie spelnily sie te proroctwa. W kazdym razie auto jezdzilo, a nie odpala od
          czasu moich prob wykrecenia rozrusznika (ktory tak czy owak kreci).

          Gaznik pobieznie przeczyscilem srodkiem 3M (stosowalem go juz wczesniej i nie
          mial skutkow ubocznych). Zreszta jakies 20.000km/6mc. temu byl w renowacji.

          Sam nie wiem, moze iskra za "slaba", akumulator ma juz swoj wiek i spokojnie
          nadaje sie do wymiany.
          • powolniak47 Re: jest iskra, jest paliwo - auto nie pali. 13.09.04, 00:57
            Stara i sprawdzona metoda na słaby akumulator i słabą iskrę:
            Kup 3 płaskie bateryjki 4,5V i połącz je szeregowo tak żeby razem
            dawały 13,5V.
            Podłącz końcówki (+) i (-) do zacisków akumulatora.
            Zakręć rozrusznikiem.

            Taki układ ma tą zaletę, że w czasie pracy rozrusznika nie spada napięcie
            na cewce zapłonowej i iskra powinna być porządna !

            Jeśli to nie pomoże to sprawdź ustawienie zapłonu.

            Acha...przed próbą wkręć SUCHE świece !!!
    • zank Re: jest iskra, jest paliwo - auto nie pali. 16.09.04, 05:02
      Dzieki za numer z bateryjka, nie znalem go i moze sie kiedys przydac. Tymczasem
      kupilem nowy akumulator bo i tak sie nalezal (w tym poprzednim elektrolit
      zaczynal miec olowiany kolor i w ogole siadal po kilku kreceniach). Poza tym
      nowa cewke (wg. sklepowego miernika stara byla ganz padnieta), kondensatorek,
      przerywacz (jeszcze nie montowalem bo juz ciemno). Przy okazji nabylem tez
      filtry (powietrza, paliwa, oleju) bo czas na zmiane.

      Po zamontowaniu cewki, kondensatora i akumulatora rozrusznik kreci kilka razy
      szybciej niz wczesniej, iskra wreszcie porzadna i niebieska, a nie biala,
      paliwo tryska jakby silniej .... i nic. Rzezi "na sucho", nawet nie pryknie.

      Podlaczylem jeszcze zarowke 12V miedzy ten przewod, ktory idzie od cewki do
      aparatu zaplonowego i mase. Krecilem kolem pasowym i na jednym obrocie kola
      walka rozrzadu zapalila sie jak trza 4 razy. Kiedy wciecia na kole i silniku
      sie pokrywaly zarowka swiecila (w dotychczasowym ustawieniu zaplonu zapalala
      sie jakies 4cm przed i gasla ze 2-3cm za). Po wyjeciu swiece nadal pachna
      paliwem, wydaje mi sie, ze troche mniej.. ale to juz moga byc halucynacje od
      tego wachactwa.

      Kompletnie nie mam pojecia o co chodzi.

      • olewin Re: jest iskra, jest paliwo - auto nie pali. 18.09.04, 23:15
        A "z pychu" samochód odpala ?? Warto chyba sprawdzić ..
        • zank Re: jest iskra, jest paliwo - auto nie pali. 19.09.04, 07:38
          To "niestety" automat, ale zajrzyj w nastepny wpis - wszystko sie dobrze
          skonczylo.
          • olewin Re: jest iskra, jest paliwo - auto nie pali. 19.09.04, 23:21
            :P Nie znamy dnia ani godziny ... Najwazniejsze ze wszysko gra ..
            Pozdrowienia dla Volviny i jej wlasciciela .. Sorry ale ladies first ..
    • zank Hosanna! 19.09.04, 07:40
      Dzis w poznych godzinach popoludniowych auto odpalilo. Droga do tego byla
      zmudna i frustrujaca, wnikliwie (wzgledem dotychczasowej wiedzy) zglebilem
      tajniki spalania w silniku benzynowym, trasy jaka przebywa benzyna i prad od
      zrodel po unicestwienie, relacji kata wyprzedzenia zaplonu wzgledem obrotow
      silnika i wielu innych rzeczy, o ktorych czesto wczesniej nawet nie slyszalem.

      Winna okazala sie oczywiscie du.perela.

      Otoz gdy po okometrycznym stwierdzeniu, iz palec wskazujacy na punkt kabla WN
      pierwszej swiecy pokrywa sie z tlokiem w pierwszym cylindrze w TDC suwu
      sprezania i w ogole kapela elektryczna gra i trabi, po ponownym rozkreceniu
      pompy paliwa i sprawdzeniu jej wydajnosci domowymi metodami kompletnie nie
      wiedzialem juz za co chwycic, poczalem w desperacji podmieniac wszystkie nowe
      elementy na stare i patrzec jaki to daje efekt. Glownie dotyczylo to elementow
      elektrycznych wiec ciekaw tego czy na swiecy jest iskra (i jaka) pozostawilem
      pierwsza na bloku obserwujac bacznie jej zachowanie. W ktoryms momencie
      zauwazylem, ze przy kreceniu rozrusznikiem, z otworu po tej swiecy, niczym z
      grzbietu wieloryba tryska rozproszona "fontanna" paliwa. Znajdujac sie w
      stadium Czarnej Rozpaczy, nie baczylem na przepisy BHP i kontynuowalem proby
      elektryczne. Po zmianie cewki w te i spowrotem (wraz z kreceniem aparatem
      zaplonowym) auto nagle ozylo i niemal odpalilo na trzech swiecach. Zachecony
      tym faktem wkrecilem brakujaca swiece i stal sie cud: Volvina zagadala. Cud
      ulotny, bowiem na krotko i po paru sekundach byla sie zadlawila. Wyjalem
      wszystkie swiece i smazac je nad kuchenka gazowa niczym kielbaski w ognisku
      rozwazalem czy wspomniany cud byl dzielem leczniczego dotkniecia w elektryce,
      czy tez owej fontanienki, czyli w efekcie przewietrzenia pierwszego cylindra.

      I nagle - EUREKA!

      Odlaczylem pompe paliwa z obu stron, odlaczylem elektryke tak aby iskry
      tancowac przestaly, w bezpiecznej odleglosci postawilem umyslnego z gasnica w
      reku (chocby przezyl, pewnie i tak na niewiele by sie zdala) i zaczalem
      niemilosiernie krecic, aby wydmuchac cale paliwo, ktore jak slusznie
      wydedukowalem zostalo w silniku. Ludzie! To nie bylo zalanie, to byl najwiekszy
      potop od czasow Starego Testamentu. O dziwo, dmuchalo ze wszystkich otworow
      rowno, ale tylko na pierwszym robila sie fontanna benzyny. Ma wiedza nie siega
      jednak dostatecznie gleboko aby autorytatywnie stwierdzic, ze byc moze taki
      stan rzeczy jest normalny. Wydmuchiwanie paliwa trwalo dosc dlugo bowiem
      robilem solidne przerwy nie chcac rzeczywiscie doprowadzic do zaklocenia strazy
      pozarnej ogladania kolejnego odcinka telenoweli. Momentami wydawalo sie, ze juz
      juz nie ma czym pluc - Volvina postala chwile i przy nastepnym kreceniu znow
      benzynotrysk. Rozumiem, ze troche moglo zostac w gazniku i w ogole "po drodze",
      ale ona nazbierala tego jak babcia landrynek. Wreszcie zasoby paliwowe ulegly
      wyczerpaniu, podlaczylem wszystko, swiece wlozylem, zaplon ustawilem mniej
      wiecej do wartosci poczatkowej i odpalila bez problemu. Z razu niesmialo, jak
      zolw ociezale, tu zdechla, tam prychla, lecz po kilku poprawkach w zaplonie
      chodzila juz w miare normalnie.

      Tak oto zakonczyla sie saga Babci Volviny co dzialac nie chciala.

      Zyski:
      + zrobilem kilka zaleglych zakupow czesci,
      + nauczylem sie wielu nowych rzeczy,
      +zrozumialem sporo z dzialania tego co w aucie, a to zlota wiedza w trasach, na
      ktore autko zabieram
      + poprawilem kilka laczen przewodow elektrycznych
      + olej nie zasmiergl paliwem wiec wnioskuje, ze pierscieniom jeszcze troche
      zycia zostalo

      Straty:
      - te zakupy nie byly za darmoche,
      - urwalem linke od ssania,
      - po kilku detonacjach "w rure" i tak watly uklad wydechowy moze wkrotce
      odpasc,
      - zmarnowal sie jeden wyjazd planowany na zeszly tydzien,
      - nerwow i lez wylanych nie licze...

      Dziekuje dobrym dusza za chec pomocy. Nie sadze, ze komukolwiek na swiecie
      przyszloby do glowy cos tak banalnego. Faktycznie jednak, po tylu probach z
      padnieta cewka i akumulatorem, nawet fakt, ze zostawilem go na jakies 8h bez
      swiec do odparowania nie wystarczyl aby silnik pozbyl sie nadmiaru tego czego
      nie spalil. Myslalem o tym gdzie podziewa sie wpompowane paliwo, ale liczylem
      na to, ze po prostu wyciska je do wydechu gdzie raz na jakis czas sie
      zdetonuje, a jesli nawet nie to po prostu z czasem wyparuje. No coz, cale zycie
      sie czlowiek uczy.

      Jutro walka z zaplonem i ew. korekcjami w gazniku, nie wiem co wyniknie z
      konfrontacji nowej wiedzy, ktora zaposiadlem i rzeczywistosci, ktora mnie
      zastanie w dwudziestojednoletnim silniku, ale mam nadzieje, ze nic poza
      ewentualna katastrofa ekologiczna wydobywajaca sie z rury wydechowej.
      • zank Errata 19.09.04, 07:43
        dusza=duszom

        Pozno juz. Dobranoc

    • jbravo1 Re: jest iskra, jest paliwo - auto nie pali. 19.09.04, 21:41
      Moduł zapłonowy albo cewka.wejdż sobie na ,,autokacik,,Opla,słynny
      wątek,,gorąco,problem z odpalaniem,,

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka