mamucia
20.05.05, 21:33
Witajcie
Muszę się wam wypłakać bo nie mam już komu.
Mam 1,7 lat syna i prawie 4 lata córkę, i boję się że przez moją głupotę (bo
innych słów nie znajduję w tej chwili) mogę stracić synka.
Tydzień temu wchodząz do domu mały potknął się o wycieraczkę i przewrócił,
oczywiście rozciął czoło o futrynę drzwi na 5 centymetrów więc pędem
pojechaliśmy na pogotowie żeby go zbadali i coś ztym zrobili. Oczywiście
lekarze patrzyli na mnie jak na zbrodniarkę (że niby to moja wina ) albo co
gorsza że to ja go pobiłam. Płakałam razem z nim gdy lekarz zakładał 3 szwy
bo darł się w niebogłosy i musiały go 3 osoby trzymać żeby ze stołu nie
uciekł. Dzisaij pojechaliśmy na zdjęcie szwów. Po zdjęciu ostatniego, okazało
się że rana się nie zrosła więc ją posklejali jakimiś plastrami i niby teraz
ma się zrosnąć (to ja pytam czemu tydzień temu tego nie zrobili tylko kłuli
mi dziecko - nastała cisza). Po powrocie do domu poszłam do pedjatry bo mały
dostał uczulenia na plastry, które miał przyklejone na szwy a tam co słyszę -
Ale pani dziecko załatwiła! i po co dziecku pani tyle soku marchewkowego
podaje wątroba mu wysiądzie! no to ja - rozrabiam mu go z wodą w proporcji
3/4 wody reszta soku, bo nic innego pić nie chce, to co ma mi dziecko płakać,
wystarcz że płakał mi bez powodu przez pierwszy rok swojego życia. To mi
łaskawie przepisała jakiś antybiotyk od niechcena i poprosiła następnego
pacjęta.
A teraz najgorsze, po powrocie do domu Mały udeżył brodą w taboret i przeciął
sobie dolną wargę na wylot, ale na pogotowie z nim juz nie pojechałam bo nie
chciałm żeby znowu go szyli a plaster to mogę mu sama przykleić (nie wiem czy
dobrze zrobiłam) zatamowałam krwotok i osyszyłam ranę ale ma wyrzuty sumiena
że nie potrafię upilnować dziecka. Ma już jedną bliznę na buzi bo gdy uczył
sie chodzić rozciął sobie usta o szafkę a teraz jeszcze to, następna szrama
na brodzie i blizna na czole. Już nie mam siły, płakać mi się chce bo ja
naprawdę nie jestem w stanie chodzić za nim krok w krok bo mam jeszcze córkę
i jej też muszę pilnować żeby sobie nic nie zrobiła, a może ja po prostu nie
nadaję się na matkę. A co będzie jak kiedyś naprawdę zrobi sobie coć
strasznego ( od tydodnia mam koszmary że spada ze schodów albo że go samochód
przejachał i takie tam) Pomóżcie mi i poradzcie co robić bo ja wysiadam. Wiem
że to wszystko długie i trochę zawiłe ale ja już naprawdę nie daję rady i
musiałam się wypłakać (chodźby w klawiaturę).
Mama Tomka I Oli