superslaw
28.01.12, 19:05
prowadze mała firme sprzedajaca profesjonalne srodki czystosci, do instytucji i firm , oraz sprzet do sprzatania, sporzadzam mnóstwo ofert, zapytan ofertowych i przetargów..wyobrazcie sobie ze oczywiscie wsrod specyfikacji króluje ludwik, cif i domestos...na zapytanie pan od zamówien publicznych pani deklaruje ze panie sprzatajace nie bveda sprzatac takim mopem, innym mleczkiem niz cif...i takie tam...panie sprzatajace ida do wójta i mówia ze recznik im sie nie podoba i trzeba zmienic..no i wój słucha..nie liczy sie oszczednosc srodka, zastosowanie koncentratu który pozwoliły na ekonomiczniejsze, i tansze sprzatanie środlkami lepszymi no ale nie z reklamy telewizyjnej..mało kto sie orientuje ze kazde mleczko to substancje scierne + rózne zapachy..cif od innych rózni sie opakowaniem i zapachem..zadnej kontroli nad wydatkami publicznymi boi panie sprzatajace sprzataja tylko tym i tym...robimy pokazy naszech srodków, próby, i nierzadko przekonujemy do naszych srodków..ale dla mnie niezrozumiałe jedno - w dobie kryzysu i bezrobocia pani sprzatająca nie płacaca za srodki stawia warunki czym bedzie sprzatac?? ja osobiscie powiedziałabym albo sprzatasz tym albo przyjdzie inna i bedzie sprzatac czym jej karza..powiem wam ze zastanawiam sie dlaczego tak jest...
panie sprzatajace musza wyrazic zgode na zmiane srodków, o tym ze nie umieja sprzatac czesto gesto mopem, nałozyc pasty do podłogi nie wspominam...szkolenie robimy...ale nie bardzo jest komu słuchac...
Wojtuś
Domusia