din-din
05.10.12, 08:06
Od miesiaca walcze z zapaleniem pecherza. Pierwszy atak mnie poskladal calkowicie. Furaginum, wit c, termofor i jakos sie wyleczylam. Trzy dni temu znowu mnie zlapalo. Atak lzejszy, ale teraz boje sie wziac prochy bo staramy sie o dzieciaka i nie chce go truc na wejsciu. Z drugiej strony takie zapalenie pecherza tez chyba nie jest bezpieczne. Teraz pije hektolitry wody i cpam wit c, ale cos srednio pomaga. W dodatku akurat jestem z chorym dzieciakiem na L4, ktory srednio kapuje czemu mamusia ciagle siedzi w toalecie i nie chce sie bawic. Jakas masakra. Jak sie wyleczyc raz na zawsze? Mocz na posiew zrobic czy jak? Przed urodzeniem Mlodego nie mialam takich akcji. Sie wyzalic chcialam.