Dodaj do ulubionych

Wolontariat

10.03.15, 13:01
Któraś z Was udzielała się kiedyś charytatywnie? Działała w jakiejś organizacji? Przyznam się, że ja dwa razy próbowałam ale dość szybko wymiękłam. Żałuję, bo idea wydaje mi się szczytna.

A wątek zakładam, bo czytam właśnie nową książkę Wałkuskiego, gdzie pisze o rzeczach, które mu się podobają w Ameryce. Łza się w oku kręci, bo tam po prostu wszystko jest DLA LUDZI. Aż zachciało mi się emigrowaćwink. Ale to tak na marginesie.

O popularności wolontariatu w USA wiem od dawna i zawsze mnie to dziwiło, bo przecież tam tez dużo się pracuje, dzieci i rodzinę ma, więc kto? kiedy?

No więc Wałkuski mówi, że w wolontariacie udzielają się np.:
- bezrobotni, żeby nie mieć źle widzianej przerwy w życiorysie (widziałby ktoś bezrobotnego w Polsce...);
- studenci - żeby nabrać doświadczenia zawodowego;
- ludzie, którzy myślą o zmianie kariery i chcą sprawdzić, czy nowe zajęcie będzie im pasowało, zanim rzucą pracę;
- ludzie, którzy się przeprowadzili w nowe miejsce i chcą poznać znajomych;
- "Stay at Home Mums" czyli gospodynie domowe, które nie chcą gnuśnieć w domu
- ludzie, którzy chcą zwiedzić trochę świata (na stażach zagranicznych)

Jest mnóstwo organizacji, które się zajmują organizowaniem wolontariatu i dużo pieniędzy na to idzie (ale wartość pracy wykonywanej w ramach wolontariatu jest o wiele wyższa).

i tak sobie myślę: jaka to szkoda że u nas nie ma... nawet takiego sposobu myślenia.

------------------------------------------------------
forum rządzi, forum radzi, forum nigdy Cię nie zdradzi
Obserwuj wątek
    • mozambique Re: Wolontariat 10.03.15, 13:06
      alez w polsce wolontariat isnieje , nawet dosc preznie , tylko rzeczywiscie , jakos nie wsród bezrobotnychsmile

      a czemu wymiękłaś? moze to jest wlasnei odpwiedz na twoje pytanie ?
      • nihiru Re: Wolontariat 10.03.15, 13:19
        > a czemu wymiękłaś? moze to jest wlasnei odpwiedz na twoje pytanie ?

        no cóż. uczciwa odpowiedź byłaby, że jestem zbyt leniwawink.
      • tonik777 Re: Wolontariat 11.03.15, 08:40
        Moja żona w pewnym czasie po rezygnacji z pracy poszła na wolontariat jako bezrobotna. Zrezygnowała, gdy zatrudnili zupełnie nową osobę mimo, że wcześniej obiecano jej pracę jeśli tylko będę kogoś zatrudniać.
        Poza tym na zachodzie jest chyba większy socjal i tam osoby bezrobotne mogą sobie pozwolić na pracę bez wynagrodzenia. A u nas to nawet mając etat wielu osobom ledwo starcza od pierwszego do pierwszego. Często też to osoby bezrobotne są tymi, którzy potrzebują pomocy.
        • echtom Re: Wolontariat 11.03.15, 08:51
          Ja w ogóle nie postrzegam wolontariatu jako świadczenia pracy etatowej bez wynagrodzenia, tylko jako działalność stricte charytatywną.
      • jakw Re: Wolontariat 12.03.15, 15:23
        Bezrobotnych może po prostu nie stać na wolontariat, zwłaszcza jeśli musiałby w związku z tym wolontariatem gdzieś dojechać.
        Ogólnie wolontariat jest raczej dla ludzi, którzy mają zapewnione swoje potrzeby, a nie muszą kombinować jak skądś zdobyć 100 złotych.
        • gazeta_mi_placi Re: Wolontariat 12.03.15, 15:28
          10/10
    • triss_merigold6 Re: Wolontariat 10.03.15, 13:07
      Na niewielką skalę. Biorę udział w akcji, w której koordynatorką jest znajoma pani.
    • marzeka1 Re: Wolontariat 10.03.15, 13:09
      Mój starszy syn od 2 klasy gimnazjum do końca liceum był wolontariuszem w Caritasie, całkiem sporo różnych akcji było (a ja co jakiś czas prałam jego czerwoną koszulkę z napisem Caritas). Teraz jest studentem, ale z kolei od czasu ukończenia 18 roku życia regularnie oddaje krew, jest krwiodawcą.
      • rosapulchra-0 Re: Wolontariat 11.03.15, 10:16
        Moje dwie młodsze córki pracowały całe zeszłe wakacje w sklepie charytatywnym. Najstarsza i średnia regularnie oddają krew.
    • jehanette Re: Wolontariat 10.03.15, 13:11
      Powiedzmy, że był to wolontariat, ale miałam jednak profity - za pracę w stajni (prowadzonej przez Stowarzyszenie) miałam darmowe jazdy. Praca co tydzień regularnie, nie że wpadłam zamieść stajnię i miałam jazdę za darmo.
      • mozambique Re: Wolontariat 10.03.15, 13:40
        to nie wolontariat tylko barter

        wolontariat by był gdybys godzinami w kurzu i pyle pracowała za dziękuję
    • beataj1 Re: Wolontariat 10.03.15, 13:12
      Tylko WOŚP przez parę lat z rzędu.
      Teraz już nie - chyba że policzymy to iż oddaje cześć mojej "twórczości" szydełkowej na licytacje na koty. Ale dla mnie to żaden wysiłek więc nie wiem czy się liczy.

      Myślałam o pomocy w schronisku dla zwierząt ale bałam się że nie dam rady psychicznie. Historie w stylu hospicjum odpadają automatycznie - za słaba jestem.
      • ardzuna Re: Wolontariat 11.03.15, 21:11
        beataj1 napisała:

        > Teraz już nie - chyba że policzymy to iż oddaje cześć mojej "twórczości" szydeł
        > kowej na licytacje na koty. Ale dla mnie to żaden wysiłek więc nie wiem czy się
        > liczy.

        Liczy się. Może to nie wysiłek, ale czas i praca rąk własnych, czyli wolontariat.

        A w schronisku... na pewno warto, choć to może być trudne. Dla tych zwierząt warto. Ci co się udzielają w schroniskach, też są wrażliwi, tylko biorą się w garść i działają.
    • mary_lu Re: Wolontariat 10.03.15, 13:17
      U nas szczególnie instytucje nie dorosły do wolontariatu. Byłam wolontariszką kilka razy, czułam się niedoceniana, wykonywałam obowiązki osób, które miały tam etaty i udawały, że pracuje, albo byłam przyjmowana na wolontariat, żeby nie trzeba było kogoś zatrudniać. W wielu instytucjach chciano wolontariuszy się pozbyć, bo czepiali się, zadawali niewygodne pytania i zmuszali do roboty. Kilka razy wolontariat miał się łączyć z odbywaniem szkolenia pod okiem pracowników instytucji, byli wyjątkowo niechętni do dzielenia się wiedzą, czasem w dodatku bardzo wątpliwą.

      Byłam też w USA, widziałam kilku wolontariuszy i widziałam jak byli traktowani. Tam to jest bardziej doceniane, sypią się pochwały, choćby naciągane. U nas "aaa, pani na wolontariat? A kto panią przysłał? co mam tu z panią zrobić? Jola, weźmiesz panią? Nie, Jola nie ma czasu... Może pani chce, żeby tylko pani podbić zaświadczenie? To niech pani kilka razy przyjdzie na nasze zebranie, szkolenie mamy jutro, to dostanie pani zaświadczenie."
      • nihiru Re: Wolontariat 10.03.15, 13:22
        Bardzo ciekawe.

        Najgorsze jest to, że nie wiadomo w którym miejscu przerwać to błędne koło.
      • mozambique Re: Wolontariat 10.03.15, 13:44
        moja instytucja zatrudnia wolontariuszy od wielu lat - i to raczej wiecej problemów i zysków = powszcechen jest niesolidność, nieterminowosc, nieslowność , nieprzychodzenie do pracy bez zadego info anie wczesniej, ani w trakcie ani pózniej itd

        ja sie przyzywczailam ze taki student-wolontariusz to ma wiecej wymagań i oferowania czegokolwiek
        i zeby nieu bylo ze sępimy - studenci sami sie napraszaja na taką formę , moze jest im to do czegos potzrebne w papierach
        • nihiru Re: Wolontariat 10.03.15, 13:50
          o tym tez pisał Wałkuski - tam jest to traktowane poważnie. mimo że praca darmowa, to nie może być robiona "na odwal się".

          jednym słowem - tam to wszystko jakoś działa i wszyscy mają z tego korzyść. A u nas zawsze jakieś "ale".
          • sniyg Re: Wolontariat 10.03.15, 14:00
            A Wałkuski pisze od ilu lat jest tradycja wolontariatu w USA ?
            • nihiru Re: Wolontariat 11.03.15, 08:50
              Ujął to mniej więcej tak: Amerykanie zawsze angażowali się w prace społeczne, natomiast państwo zaczęło wspierać wolontariat w latach 50'tych, kiedy to powstała organizacja, której nazwy nie pamiętam, mająca na celu wykorzystanie patriotycznych i obywatelskich nastrojów społecznych, które nasiliły się po II wojnie światowej.
              • sniyg Re: Wolontariat 11.03.15, 11:45
                No i masz odpowiedź dlaczego w Polsce, jak twierdzisz jest jakieś "ale". Tam państwo wspierało wolontariat od lat 50-tych a PRL w tym czasie zaczął wspierać "dobrowolny" czyn społeczny pod kierownictwem komitetu partyjnego. W czynie społecznym działali najczęścij ci, którzy popierali albo utożsamiali się z PZPR. Reszta społeczeństwo ustawiała się w biernej opozycji, ponieważ założenie jakiekolwiek organizacji niezależnej od struktur partyjnych było praktycznie niemożliwe. W latach 70-tych hasłem młodzieżowych subkultur było między innymi hasło "ochotnicy wyginęli na wojnie". Stąd "czyny społeczne" podobnie jak "donosicielstwo" ma w Polsce negatywne konotacje. Sąsiad wsiądzie pijany za kierownicę, ale inny sąsiad nie zadzwoni, bo nie jest donosicielem. To się stopniowo zmienia, bo mentalności nigdy nie zmieni się od razu, takie zmiany wymagają dłuższego czasu, Wypadało by jednak znać trochę historię własnego kraju.
                • kk345 Re: Wolontariat 11.03.15, 12:16
                  Celne podsumowanie.
                • gazeta_mi_placi Re: Wolontariat 11.03.15, 23:46
                  Cieszę się, że na tym forum dostrzegam coraz więcej osób myślących jak ja. Nie bezmyślnych, bezrefleksyjnych, kłapiących dla samego kłapania tylko wiedzących, że najczęściej dana rzecz (pozytywna lub negatywna) wynika z czegoś.
                • bi_scotti Re: Wolontariat 11.03.15, 23:57
                  sniyg napisał:

                  > W latach 70-tych hasłem młodzieżowych subkultur było między innymi hasło "o
                  > chotnicy wyginęli na wojnie". Stąd "czyny społeczne" (...) ma w Polsce negatywne konotacje.

                  Ale to jest tylko czesc prawdy. Druga czesc to jak najbardziej "spoleczna" praca tzw. oazowej mlodziez z "Muminkami" i/lub w organizacjach typu Caritas zeby juz nie wspomniec o opozycji, ktora byla jak najbardziej dzialanoscia "ochotnicza" i zdecydowanie volunteer. Wielu ludzi bralo z wlasnej nieprzymuszonej woli udzial w akcjach typu "czyste gory" czy chocby w organizowaniu zabaw dla dzieci etc. No i teraz to ja mam w PL troche znajomych, ktorzy sa bardzo zaangazowani w roznego typu dzialalnosc volunteer poczynajac od hospicjow dla dzieci badz doroslych, poprzez prace w schroniskach dla zwierzat az po bardzo profesjonalna dzialanosc prawnicza np. w tej Blekitnej Linii i pokrewnych tudziez w schroniskach dla bezdomnych etc. To chyba jest bardziej kwestia tego jakich ludzi sie zna, jakimi ludzmi czlowiek sie otacza - dla jednych "historia wlasnego kraju" to wystarczajacy powod do tego, zeby nie byc volunteer a dla innych wrecz przeciwnie. Life.
                  • sniyg Re: Wolontariat 12.03.15, 00:33
                    Trochę nie zrozumiałaś, ale to się zdarza. Life.
                    • ardzuna Re: Wolontariat 12.03.15, 00:36
                      Prawda jest taka, że jak ktoś chce zrobić coś pro publico bono, to mu żadne komunistyczne tradycje czynu społecznego nie przeszkodzą. A jak ktoś szuka usprawiedliwienia dla własnego lenistwa i dbania tylko o czubek własnego nosa, to ma wymarzony pretekst.
                      • sniyg Re: Wolontariat 12.03.15, 01:05
                        Czytasz drzewko, czy TYLKO dopisujesz się do ostatniego postu? Moja wcześniejsza wypowiedź dotyczyła wyjaśniania powodów tego, dlaczego w Polsce nie wykształcił się wolontarat w takim rozmiarze i w takim charakterze jak w Stanach. A nie tego czy ktoś teraz szuka wymówek. Tu nie o wymówki chodzi, ale o przyczyny powstawnia pewnych zjawisk. Powstawanie pokreslonych zachowań społecznych jest uzależnione od wielu czynników, w tym również historycznych. Oczywistym jest, że w kraju w ktorym od lat wspierano i pozwalano na działaność wolontaryjną, wolną od ideologii partyjnej czy religijnej, system wolontariatu będzie znacznie lepiej rozwinięty. Piszę o czymś zupełnie innym niż bi scotti, która nie mieszkała dodać aluzji, że otaczam się innymi ludźmi niż ona, bo ona zna wolontariat z oazy. A co na oazie mieli robić ludzie niewierzący?
                        • bi_scotti Re: Wolontariat 12.03.15, 01:15
                          sniyg napisał:

                          > bi scotti, (...) ona zna wolontariat z oazy. A co na oazie mieli robić ludzie niewierzący?

                          Nope. Bi_scotti, jako urodzona, wychowana i wciaz konsekwentna ateistka nie zna "wolontariatu z oazy", Bi_scotti natomiast zna ludzi, ktorzy angazowali sie dzialalnosc volunteer poprzez oazy. Niby to samo a jednak nie do konca. Cheers.
                          I jeszcze raz powtorze: widzisz, co chcesz widziec a ja widze, co ja chce widziec - moi lewaccy dziadkowie i babcie angazowali sie spolecznie na przelomie XIX i XX wieku, pomiedzy wojnami i w PRLu tez, moi rownie lewaccy (nie mylic z przynaleznoscia do PZPR!!!) rodzice angazowali sie w dzialalnosc spoleczna po powrocie z Gulagu do PRLu, ja sie angazuje w dzialalnosc spoleczna, bo lewactwo mam we krwi i takimi tez ludzmi, angazujacymi sie jako volunteers niezaleznie od system otaczala sie moja rodzina, takimi otaczam sie ja tu, gdzie terz jestem. Kwestia wyboru. I wcale nie twierdze, ze ja wybieram "lepiej". Ja po prostu podwazam Twoj historyczny wywod, ktory moim zdaniem jest wylacznie odzwierciedleniem Twojego prywatnego point of view & experience a nie dajaca sie udowodnic obserwacja historyczno-socjologiczna. Cheers again.
                          • sniyg Re: Wolontariat 12.03.15, 01:28
                            Ale co to ma do rzeczy czy ty znasz ludzi którzy działali w wolontariacie czy nie znasz? Czy to może zmienia w jakikolwiek sposób historię i możliwości rozwoju wolontariatu w Polsce vs. w USA? Czy ja gdziekolwiek pisze, że nikt, ale to absolutnie nikt nie działał w wolontariacie? To nie jest mój historyczny wywód tylko cały szereg badań socjologicznych, które wyjaśniają dlaczego tak a nie inaczej wygląda wolontariat rożnych krajach świata. Google nie gryzie, sprawdź sobie. Ale oczywiście zawsze przy okazji można opowiedź o swojej rodzinie robiąc przy okazji z drugiej osoby nieużytego sobka. I to zupełnie charytatywnie. Aż by się chciało napisać - life.
                            • bi_scotti Re: Wolontariat 12.03.15, 12:48
                              sniyg napisał:

                              > To nie jest mój historyczny wywód t
                              > ylko cały szereg badań socjologicznych, które wyjaśniają dlaczego tak a nie ina
                              > czej wygląda wolontariat rożnych krajach świata. Google nie gryzie, sprawdź so
                              > bie. Ale oczywiście zawsze przy okazji można opowiedź o swojej rodzinie robiąc
                              > przy okazji z drugiej osoby nieużytego sobka. I to zupełnie charytatywnie. Aż b
                              > y się chciało napisać - life.

                              Alez to jest Twoj historyczny wywod. I Twoj osobisty wybor jak sie w watku wypowiadasz: czy teoretyzujesz powolujac sie na stats tudziez historie PL, czy referujesz swoja osobista historie (including family history). A kazdy wybor ma konsekwencje w odbiorze czytajacych: Ty uwazasz, ze ja z Ciebie "robie nieuzytego sobka", a ja uwazam, ze skupiajac sie na questionable teorii wymigujesz sie od prostej odpowiedzi czy jestes, czy nie jestes volunteer a jesli tak to gdzie, dlaczego i jakie masz swoje wlasne refleksje i doswiadczenia. No i tyle. Cheers.
                              • sniyg Re: Wolontariat 12.03.15, 17:34
                                Piszesz w taki sposób, że trudno cię trochę zrozumieć. Jednym słowem uważasz, że osoba, która opisuje istnienie jakieś zjawiska na podstawie przeprowadzonych badań dokonuje wyboru, bo mogłaby nie tłumaczyć, tylko napisać o sobie, tak? Czyli jak ktoś stwierdza oczywistą prawdę pisząc, że w USA jest bardziej rozwinięty wolontariat niż w Polsce, nie powinno się wdawać w dywagację na temat powodów istnienia tego zjawiska, tylko napisać o sobie coś w rodzaju "no coś ty, w Polsce też jest porównywalny do USA wolontariat, tam działa John, a tu działam ja."
                                • echtom Re: Wolontariat 12.03.15, 19:17
                                  > jak ktoś stwierdza oczywistą prawdę pisząc, że w USA jest bardziej rozwinięty wolontariat niż w Polsce, nie powinno się wdawać w dywagację na temat powodów istnienia tego zjawiska, tylko napisać o sobie coś w rodzaju "no coś ty, w Polsce też jest porównywalny do USA wolontariat, tam działa John, a tu działam ja > ."

                                  Pozostaje pytanie, czy mówimy wyłącznie o wolontariacie zorganizowanym, czy wliczamy w to indywidualne formy pomocy innym i jak to wygląda w obu krajach. Tzn. jeśli ktoś regularnie robi zakupy chorej sąsiadce to jest wolontariat czy nie?
                                  • finalna Re: Wolontariat 12.03.15, 20:37
                                    > Pozostaje pytanie, czy mówimy wyłącznie o wolontariacie zorganizowanym, czy wli
                                    > czamy w to indywidualne formy pomocy innym i jak to wygląda w obu krajach. Tzn.
                                    > jeśli ktoś regularnie robi zakupy chorej sąsiadce to jest wolontariat czy nie?

                                    Nie, to jest pomoc sąsiedzka.
                                    • gazeta_mi_placi Re: Wolontariat 12.03.15, 20:40
                                      A jak zakupy owej sąsiadce zrobi młody człowiek z centrum wolontaryjnego? Powiedzmy, że mieszka akurat w okolicy więc zrobienie zakupów tyle samo czasu mu zajmie i tak samo nic za to nie weźmie?
                                      • echtom Re: Wolontariat 12.03.15, 21:17
                                        Dokładnie o to mi chodzi - czy rozmawiamy o formie, czy o idei. Czy mówimy: "W Polsce nie ma tak dobrze zorganizowanego wolontariatu jak w USA" czy "W Polsce ludzie mają w tyle potrzebujących pomocy (i do tego są usprawiedliwieni)".
                                        • finalna Re: Wolontariat 12.03.15, 22:00
                                          Idea jest dość oczywista: wespół w zespół ludzie zdziałają więcej, niż w pojedynkę. Wszystko jedno, czy trzeba wspomóc niedołężną sąsiadkę, czy pomalować szkołę, zawsze łatwiej zrobić to w grupie niż samemu.
                                          • gazeta_mi_placi Re: Wolontariat 13.03.15, 10:24
                                            Ale nie wszystkie działania wolontaryjne dotyczą grupy, znam przykład gdy do pewnej fundacji zgłosiła się pewna osoba i została skontaktowana z osobą potrzebującą, w zakres wchodziły min. okazjonalne zakupy (starsza osoba), towarzyszenie w wizytach u lekarza i towarzyska "herbatka" na mieście od czasu do czasu. Nie wiem gdzie tu miejsce na "grupę". Oczywiście są działania gdzie grupa jest niezbędna, akurat tu dobrze trafili bo osoba ta była raczej introwertykiem i źle się czuła w grupie, więc spotkania 1 na 1 z osobą potrzebującą okazjonalnej pomocy była jej bardzo rękę. Drugie osobie też to pasowało, układ trwał ponad 5 lat. Fundacja tylko co pewien czas kontaktowała się telefonicznie by się upewnić czy wszystko ok.
                                            • finalna Re: Wolontariat 13.03.15, 10:38
                                              Nie wiem, o co ci chodzi, i co usiłujesz udowodnić.
                                              Wolonatriat zgodnie z definicją i statystykami to praca zorganizowana. I tyle. Wszystko inne może sobie być chwalebne i pożyteczne, nawet bohaterskie i wspaniałe, ale nie jest wolontariatem.
                                              Zresztą i opisana tu sytuacja wymagała organizacji, która znajduje pomoc dla potrzebujących, jest punktem zgłoszeń dla chętnych do udzielania tej pomocy i w jakimś zakresie kontroluje jej jakość. Czyli wymagała pewnego zbiorowego wysiłku, nawet jeżeli poszczgólne trybiki stanowiły pojedyncze osoby samodzielnie wykonujące swój zakres pracy.
                                              • gazeta_mi_placi Re: Wolontariat 13.03.15, 15:34
                                                No, ale jak pomogę sąsiadce bez pośrednictwa centrum wolontarystycznego i będę dokładnie robiła to samo co wpis wyżej, a nawet więcej (np. więcej czasu poświęcała, częstszy kontakt itp.) to przykład nr 1 będzie wolontariuszem, a ja kim?
                                                • echtom Re: Wolontariat 13.03.15, 15:41
                                                  > to przykład nr 1 będzie wolontariuszem, a ja kim?

                                                  Sąsiadką smile
                                                  • gazeta_mi_placi Re: Wolontariat 13.03.15, 15:47
                                                    Nie każda sąsiadka pomaga, w dzisiejszych czasach większość jest na "dzień dobry" i zważ, że zbiegiem okoliczności ktoś może być pokierowany z centrum wolontarystycznego do własnej sąsiadki smile I wtedy, co?
                        • echtom Re: Wolontariat 12.03.15, 09:41
                          > Tu nie o wymówki chodzi, ale o przyczyny powstawania pewnych zjawisk.

                          W tym wątku ciekawe jest, że cześć osób uważa, że wolontariat w Polsce nie istnieje lub jest w powijakach, a część, że ma się dobrze i prężnie rozwija.
                        • ardzuna Re: Wolontariat 13.03.15, 00:01
                          sniyg napisał:

                          > Czytasz drzewko, czy TYLKO dopisujesz się do ostatniego postu? Moja wcześniejsz
                          > a wypowiedź dotyczyła wyjaśniania powodów tego, dlaczego w Polsce nie wykształc
                          > ił się wolontarat w takim rozmiarze i w takim charakterze jak w Stanach. A nie
                          > tego czy ktoś teraz szuka wymówek. Tu nie o wymówki chodzi, ale o przyczyny pow
                          > stawnia pewnych zjawisk. Powstawanie pokreslonych zachowań społecznych jest uza
                          > leżnione od wielu czynników, w tym również historycznych.

                          Czytam drzewko i komentuję pars pro toto, jeśli cię to interesuje.
                          Zawsze można sobie takie czy inne wymówki znaleźć, w tym przypadku może to być zbiorowe samousprawiedliwienie historyczne. Jak wiadomo jesteśmy Chrystusem narodów, tak udręczonym, ze nie da się zrobić niczego dla sąsiada. Albo etos inteligencki jest za mało rozpowszechniony i nie przenosi się wśród potomków uciemiężonego ludu, który od pańszczyzny uwolnił dopiero car. Albo brzydzi nas czyn społeczny i dlatego społecznie amputujemy sobie jakiekolwiek altruistyczne odruchy wobec każdego, kto nie należy do naszej rodziny lub wąskiego kręgu bliskich znajomych.

                          Im bardziej sobie tak wyjaśniamy i racjonalizujemy, tym bardziej wszyscy dookoła czują się wytłumaczeni w swoim sobkostwie.
                          • finalna Re: Wolontariat 13.03.15, 05:40
                            A ja myślę, że PRL ma tu mało do rzeczy. Jądrem wolontariatu jest chyba zestaw przekonań, które w Polsce są mało popularne: że ci, którzy sobie radzą mają zobowiązanie moralne do "zwrotu" społeczeństwu tego, co sami dostali od losu czy Boga, i że państwo nie jest od rozwiązywania wszystkich problemów.
                            Pewnie warto też dodać, że wielu wolontariuszy działa w najbliższym środowisku np. w szkołach do których chodzą ich dzieci (pomoc w nauce, bezpieczeństwo i porządek, pomoc skautom czy grupom sportowym, biblioteka), a w ogóle najczęściej działają ludzie powyżej 35 lat, żonaci/zamężni.
                            • sniyg Re: Wolontariat 13.03.15, 10:55
                              finalna napisał(a):

                              > A ja myślę, że PRL ma tu mało do rzeczy.

                              Jeśli przeprowadzisz rzetelne badania na ten temat to wtedy to co myślisz będzie miało znaczenie. Na razie ja przytaczam wyniki badań, ty swoje dywagacje.
                              • finalna Re: Wolontariat 13.03.15, 12:18
                                Rzetelne badania opinii, czyli tego, jak sobie racjonalizujemy własną postawę? Na pewno są bardzo ciekawe, ale pokażą tylko to, co obecni Polacy na ten temat myślą.
                                Klon/Jawor podaje chyba najwyższe zaangażonwanie Polaków w wolontariat (16 procent, w najlepszej w Europie Holandii prawie 60%). Klon uważa, że Polacy myślą tak: www.mragowo.pl/phocadownload/pliki-artykuly/album_1393_220_1/3_Czemu_Polacy_si%C4%99_nie_anga%C5%BCuj%C4%85.pdf
                                • echtom Re: Wolontariat 13.03.15, 13:00
                                  To jest ciekawy fragment:

                                  "Krzywdzące byłoby jednak definitywne stwierdzenie, że osoby niepracujące wolontariacko nie angażują się społecznie – z innych pytań ankiety widzimy, że połowa z nich ostatnim roku
                                  wsparła materialnie jakieś organizacje. Choć dla zdecydowanej większości z tej połowy było to wsparcie jednorazowe – zbiórka Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy – to widać, że istnieje potencjał do pomagania. Problemem jednak jest jednorazowość tego zaangażowania,
                                  które odsłania specyfikę działań prospołecznych w Polsce: bardziej „akcyjnych” niż konsekwentnych i systematycznych."

                                  Czyli jednak spieramy się o formę - po prostu taki mamy "charakter narodowy", że wolimy się sprężać do konkretnych akcji (materialnych lub czynnych), niż robić coś systematycznie, i nie robiłabym z tego "problemu". Męczy mnie ciągłe udowadnianie, że skoro Polacy są w czymś inni od mieszkańców Zachodu, to automatycznie są gorsi i trzeba ich przykroić do uniwersalnego wzorca.
                                  • echtom PS 13.03.15, 13:21
                                    A, i jeszcze jedno - to, co mówią Polacy, trzeba dzielić przez dwa, bo gadanie bez pokrycia to też element naszej kultury. Mój ojciec był typem społecznika, dużo robił dla innych, a gdybyś z nim porozmawiała, to byś usłyszała teksty, że "ludziom nie należy ufać" i "jesteśmy za biedni, by pomagać" wink
                                  • finalna Re: Wolontariat 13.03.15, 13:49
                                    Mogłabyś mieć rację, gdyby nie to, że akcyjnie nigdy nie da się rady zrobić tyle, co poprzez stałe działanie. Nie wiem czy pamietasz, jak przy okazji obcinania funduszy na biblioteki ubolewano, że będzie to oznaczać dramatyczne obcięcie godzin otwarcia? Nie wyobrażam sobie, żeby wiejska gmina akcyjnie mogła zebrać sumy wystarczające na opłacenie półtora etatu przez rok. Za to mogę sobie świetnie wyobrazić, że w takiej gminie jest kilka osób, które mogłyby włożyć w pracę w bibliotece po 2-3 godziny co tydzień.
                                    I oczywiście można się spierać, ale dla mnie poza podstawowym efektem mocnego wolontariatu, czyli poza załatwieniem jakichś spraw, jest jeszcze drugi bardzo korzystny efekt, może nawet istotniejszy niż wykastrowanie kotów i nakarmienie ubogich. Moim zdaniem wolontariat ułatwia tworzenie więzi społecznych, z którymi u nas jest krucho. Dlatego w tym przypadku zdecydowanie chciałabym, żeby u nas zakorzeniły się zachodnie wzorce. Spójrz na ten fragment:
                                    Uzasadnienie braku zaangażowania koniecznością zatroszczenia się przede wszystkim o siebie i rodzi nę (wskazywane przez 13% badanych) współgra z wyrażanym przez trzy czwarte grupy „nie-wolontariuszy” przekonaniu, że „w razie problemów mogę liczyć tylko na siebie i swoich najbliższych”. Bardzo niskie jest wzajemne zaufanie – ze stwierdzeniem, że „większości ludzi można ufać” zgadza się w Polsce ponad trzykrotnie mniej osób niż np. w krajach Skandynawskich (dane ESS 2008 ). Niski poziom kapitału społecznego wyrażający się w niewielkim zaufaniu i małej ktywności społecznej od lat jest poważnym problemem w Polsce.
                                    • echtom Re: Wolontariat 13.03.15, 14:09
                                      > Za to mogę sobie świetnie wyobrazić, że w takiej gminie jest kilka osób, które mogłyby włożyć w pracę w bibliotece po 2-3 godziny co tydzień.

                                      I ja myślę, że w niektórych gminach tak to działa. W biedniejszej dzielnicy w moim mieście jest biblioteka społeczna - sama chętnie bym tam popracowała na emeryturze, bo teraz na taką formę zaangażowania nie mam czasu.
                                      A co do zacytowanego fragmentu - to właśnie typowy przykład opisanej przeze mnie konwencji gadania. Niewielkie zaufanie to jest do władzy i różnych zorganizowanych form aktywności - na poziomie samoorganizowania się działa to całkiem nieźle. Cóż - być może to jest właśnie pokłosie 200 lat opozycji przeciw okupantowi wink
                                      • finalna Re: Wolontariat 13.03.15, 14:24
                                        Nie, tam jest mowa o braku zaufania do innych ludzi, a nie do państwowych instytucji. My wierzymy, że nie można ufać innemu człowiekowi spoza najbliższej rodziny. Szwedzi, a także Duńczycy czy Holendrzy uważają, że można ufać.
                                        Myślę, że o wiele lepiej żyje się wśród ludzi, którzy obdarzają innych zaufaniem i wierzą, że są ok, niż wśród ludzi, dla których obcy mają z założenia podejrzane intencje.
                                        • gazeta_mi_placi Re: Wolontariat 13.03.15, 15:36
                                          Szwedzi mają inną historię niż Ty, gdybyś była wychowywana w rodzinie alkoholowej przez lata później jako dorosła założę się, że byś miała całkiem odmienny stosunek do alkoholu niż ktoś kto wychował się w rodzinie w której alkoholu nie było. I więcej, taki a nie inny stosunek nie byłby Twoją winą bo rodziny się nie wybiera, Tak samo jak nie wybiera się historii swojego kraju.
                                          • gazeta_mi_placi Re: Wolontariat 13.03.15, 15:36
                                            Miało być niż Polska.
                                • sniyg Re: Wolontariat 13.03.15, 13:13
                                  Co z wami? Czy ja gdziekolwiek piszę, że nie działam charytatywnie? Czy nigdy nie słyszałyście o dzidziczeniu pewnych postaw, przekazywaniu z pokolania na pokolenia określonych zachowań? Czy jeści po 25 latach od upadku komunizmu sytuacje gospodarcza byłego NRD jest ciągle znacznie gorsza niż RFN, to czy stwierdzenie, że jest to ciągle pokłosie komunizmu to usprawiedliwianie lenistwa obywateli niemieckich po wschodniej stronie muru, czy jednak geneza daneo zjawiska. We wszystkich krajach wolontariat rodził się powoli, to przecież nie jest tak, że w Holandii od razu działało 60% ludzi w wolontariacie. W Polsce też stopniowo ilość ludzi działających w wolontariacie rośnie. Tyle, że w Polsce nie było silnych tradycji wolontaryjnych, nie było również wsparcia państwowego jak w USA, ponieważ w Polsce był w tym okresie PRL, który nie pozwolił na rozwój wolontariatu w tej formie co w Europie Zachodniej czy w USA. To nie jest ani wina Polaków, ani ich usprawiedliwania, tylko stwierdzenie przyczyn danego zjawiska. W USA pokolenia przekazują sobie po prostu określony model zachowań od dawna, do tego model ten jest i był promowany przez panstwo,co ułatwia i utrwala pożądane zachowania. W Polsce tak się nie działo a działalność ZHP i przykościelnych oaz specjalnie tego w skali globalnej nie zmienia.
                                  • gazeta_mi_placi Re: Wolontariat 13.03.15, 15:32
                                    Dokładnie, nie da się nadrobić 50 lat komunizmu w czasie aż dwukrotnie krótszym, tak samo jak przeciętne dziecko (wcale nie opóźnione, leniwe ani nie głupie) nie zrobi programu szkoły podstawowej w 3 lata, zamiast w sześć. Na wszystko potrzeba czasu, nie wiem (może masz jakiś pomysł, serio pytam), czemu Polacy, zwłaszcza emigranci nie chcą dać tego czasu Polsce?
                          • sniyg Re: Wolontariat 13.03.15, 10:54
                            ardzuna napisała:

                            > Czytam drzewko i komentuję pars pro toto, jeśli cię to interesuje.
                            > Zawsze można sobie takie czy inne wymówki znaleźć, w tym przypadku może to być
                            > zbiorowe samousprawiedliwienie historyczne. Jak wiadomo jesteśmy Chrystusem nar
                            > odów, tak udręczonym, ze nie da się zrobić niczego dla sąsiada.

                            Zja..y tok rozumowanie. Czyli jeśli przyjedzie do Polski grupa kobiet będących analfabetkami dajmy na to z Etiopii czy Peru i będą wyjaśniać przyczyny analfabetyzmu wśród kobiet w tym rejonie (niedożywienie, przekonania, że dziewczynki nie powinny się uczyć itd.) to ty i bi_scotti stwierdzicie, że wymówki zawsze można znaleźć. I nie róbcie z siebie udręczonych istot, kobiety z Etiopii, w Oświęcimiu było gorzej.
    • guderianka Re: Wolontariat 10.03.15, 13:23
      Od 17 rż życia działam jako wolontariusz w różnym zakresie i z różnym natężeniem. Zaczęłam wtedy jako pomoc w Domu Dziecka, zajmowałam się dziećmi z MPDZ. Potem działałam w Stowarzyszeniu Rodziców Niepełnosprawnych, szerząc idee pomocy ON . Tematyką tą zajmuję się do dzisiaj, od roku współtworząc własną gazetę, byłam nominowana do tytułu Mecenasa Osób Niepełnosprawnych za rok 2014, jestem w kilku różnych stowarzyszeniach a poza tym całkiem prywatnie mam w domu "caritas"-zbieram ubrania od różnych ludzi i wysyłam je paczkami w Polskę, do innych ludzi. Coś jeszcze by się znalazło pewnie ale nie mam dzisiaj siły myśleć..
    • feel_good_inc W wolontariaty i gap year można się bawić... 10.03.15, 13:24
      ...jak człowieka na to stać. Dlatego taka amerykańska Housewife może zostawić dzieci pod opieką babysitterki (która przy okazji przypilnuje, czy meksykańska sprzątaczka nie podjada masła orzechowego z lodówki), a sama swoim SUV-em z pięciolitrowym silnikiem pojechać na spotkanie klubu znudzonych kur domowych.
      W Bolandzie, przy medianie zarobków netto oscylującej w okolicach 500€, zrobienie sobie gap year by pozwiedzać Afrykę skończy się powrotem na licytację komorniczą pozostawionych w kraju aktywów. A jak ktoś ma za dużo czasu wolnego, to bierze zlecenia na boku, by zamknąć budżet domowy, albo robi pełzający remont.
      Jest to powód, dla którego u nas wolontariat dotyczy głównie młodzieży w wieku licealno-studenckim, która ma wolny czas, brak pracy zarobkowej, a utrzymanie fundują im rodzice.
      • nihiru Re: W wolontariaty i gap year można się bawić... 10.03.15, 13:44
        chyba nie przeczytałeś tego co napisałam.
        gospodynie domowe to tylko jedna z grup, które się wolontariatem zajmują. I przypuszczam, że te znudzone housewifes, o których z taką pogardą się wyrażasz, to tylko niewielki procent z nich.

        argumenty o "biednym społeczeństwie na dorobku, które musi zapitalać na dwa etaty" też przewidywałam. Akurat wśród swoich znajomych mam tylko dwie osoby, które mają dwie prace, reszta pracuje w miarę normalnie, ale nikt charytatywnie się nie udziela* (inna sprawa, że są na etapie małych dzieci, więc sytuacja nie sprzyja).

        *chyba żeby liczyć babcie opiekujące się wnukamismile
        • babcia.stefa Re: W wolontariaty i gap year można się bawić... 11.03.15, 08:32
          Ale on ma rację.

          Pan Wałkuski, kim by nie był, to chyba w Ameryce był 15 lat temu.

          Moje wrażenia (a bywam w miejscach raczej zamożnych, stosunkowo mało przeoranych przez kryzys) jest takie, że w Ameryce A.D. 2015 już mało kogo stać na taki luksus, jak bawienie się w wolontariat, poza rzeczonymi niepracującymi żonami bogatych mężów. (I hipsterską młodzieżą).

          Zasuwający w korpo albo prowadzący własne firmy nie mają na to czasu ani siły, zasuwający na dwóch etatach po fastfoodach takoż.

          "Gap year" to jest luksus dzieci bardzo bogatych rodziców, które nie mają do spłacenia kredytu studenckiego. Reszta łapie jakąkolwiek robotę i zaczyna spłacać.

          Wolontariaty typu "ucz przez rok angielskiego tybetańskie dzieci" są dość popularne, ale to rzadko są wolontariaty sensu stricto - przeważnie pokrywają koszty utrzymania i płacą niewielkie kieszonkowe, więc ludzie się łapią tego, żeby mieć za co żyć kolejny rok, a nie z miłości do tybetańskich dzieci.

          Wolontariat zostaje więc dla nudzących się żon właścicieli firm i niewielkiej stosunkowo grupy hipsterskiej młodzieży na początku drogi zawodowej, mającej jakieś raczej marne prace i wmawiającej sobie, że to, że ich nie stać na kupno domu i wynajmują jakąś ruderę we czwórkę, to jest taki ich wkład w dobro ludzkości.
          • nihiru Re: W wolontariaty i gap year można się bawić... 11.03.15, 08:58
            > Pan Wałkuski, kim by nie był, to chyba w Ameryce był 15 lat temu.

            Nie 15 lat temu, tylko od 15 lat.

            > h przez kryzys) jest takie, że w Ameryce A.D. 2015 już mało kogo stać na taki l
            > uksus, jak bawienie się w wolontariat, poza rzeczonymi niepracującymi żonami bo
            > gatych mężów. (I hipsterską młodzieżą).

            Czytałam jakiś czas temu, że zaangażowanie Amerykanów w wolontariat spada, ale podobno trend się odwrócił. Wałkuski pisze, że 2/3 Amerykanów w jakiś sposób się udziela charytatywnie.
            oczywiście, że mało kto może sobie pozwolić na wyjazd na pół roku do Afryki, ale popularne są takie formy wolontariatu jak: zbiórki charytatywne, zbieranie i dystrybucja żywności dla potrzebujących, prace fizyczne, nauczanie, mentoring itp.
            ------------------------------------------------------
            forum rządzi, forum radzi, forum nigdy Cię nie zdradzi
            • babcia.stefa Re: W wolontariaty i gap year można się bawić... 11.03.15, 09:15
              > Nie 15 lat temu, tylko od 15 lat.

              No to chyba mu ostatnie 15 lat umknęło jako sen złoty.

              >Wałkuski pisze, że 2/3 Amerykanów w jakiś sposób się udziela charytatywnie

              No, jak sobie liczą oddanie raz na 5 lat starych ciuchów do Armii Zbawienia jako udzielanie się charytatywne, to może rzeczywiście - bo ze znanych mi Amerykanów udziela się charytatywnie jedna sztuka, zasadniczo załapująca się do kategorii "niepracujące gospodynie domowe" (no, nazywa się, że "pomaga mężowi prowadzić firmę").
              • nihiru Re: W wolontariaty i gap year można się bawić... 11.03.15, 09:26
                Nie zamierzam negować Twoich doświadczeń. Może po prostu obracacie się w różnych środowiskach?
                Ja też, gdybym sądziła po sobie i swoich znajomych, powiedziałabym że w Polsce wolontariat nie funkcjonuje, a jak widać po tym wątku - nie miałabym racji.
            • finalna Re: W wolontariaty i gap year można się bawić... 12.03.15, 03:57
              Kiedys przykladalam sie statystykom, z ktorych wynikalo, ze okolo polowy Amerykanow pracowalo spolecznie w ostatnim roku. Takze zatrudnionych w normalnym zawodzie.
              Mowimy o pracy, czyli ofiarowaniu swojego czasu i wysilku, a nie o datkach czy skladkach. Przy czym praca najczesciej oznacza kilka godzin w tygodniu, a nie kilka godzin dziennie.
              • jakw Re: W wolontariaty i gap year można się bawić... 12.03.15, 14:39
                finalna napisał(a):


                > Mowimy o pracy, czyli ofiarowaniu swojego czasu i wysilku, a nie o datkach czy
                > skladkach. Przy czym praca najczesciej oznacza kilka godzin w tygodniu, a nie k
                > ilka godzin dziennie.
                Ale prawdopodobnie trzeba sobie ten czas jakoś zaplanować. A jak planować gdy o godzinie 15:55 w piątek dostajesz informację, że masz zajęty weekend?
                • finalna Re: W wolontariaty i gap year można się bawić... 12.03.15, 20:35
                  Nie rozumiem, co miałaś na myśli.
                  Wielu ludzi ma jakieś stałe dyżury w określony dzień tygodnia.
          • asia_i_p Re: W wolontariaty i gap year można się bawić... 11.03.15, 09:26
            Ależ gap year chyba częstszy jest między szkołą średnią a studiami, kiedy jeszcze żadnego kredytu nie masz do spłacenia.
            • ardzuna Re: W wolontariaty i gap year można się bawić... 11.03.15, 21:14
              Przecież pytanie było o wolontariat, a nie o rok przerwy od studiowania. A do niektórych form wolontariatu nawet nie trzeba wyściubiać nosa z domu.
              • baltycki Re: W wolontariaty i gap year można się bawić... 11.03.15, 21:28
                > Przecież pytanie było o wolontariat, a nie o rok przerwy od studiowania.
                Gdzie tu sprzecznosc?
                • ardzuna Re: W wolontariaty i gap year można się bawić... 12.03.15, 00:30
                  Rok przerwy od studiowania nie jest konieczny w celu bycia wolontariuszem, rok przerwy od studiowania niekoniecznie poświęca się na wolontariat. To są 2 zupełnie różne rzeczy, które ewentualnie można łączyć, ale najczęściej się ich nie łączy.
      • echtom Re: W wolontariaty i gap year można się bawić... 10.03.15, 14:14
        > ...jak człowieka na to stać.

        E tam, dla mnie ograniczeniem były tylko małe dzieci. Zaczęłam się "bawić" w wolontariat, kiedy były na etapie liceum, przy pracy na więcej niż etat. Zawieszam współpracę, kiedy okresowo wchodzę w wymiar 2 etatów.
      • morgen_stern Re: W wolontariaty i gap year można się bawić... 11.03.15, 10:04
        Wygodna wymówka leni i egoistów, którzy muszą sobie jakoś usprawiedliwić własne lenistwo. Żeby działać w wolontariacie nie trzeba poświęcać kilku godzin dziennie lub cały dzień w tygodniu, jest wiele różnych opcji, ostatecznie można regularnie wpłacać choć drobne sumy na działalność wybranej organizacji. Tylko nie piszcie, że ludzie w Polsce nie mają pieniędzy, bo chyba padnę ze śmiechu.
        Od razu dodam, że doskonale rozumiem, że komuś się nie chce, że ma rodzinę, że jest zmęczony i woli poleżeć z laptopem, bo sama nie jestem jakoś wyjątkowo aktywna, ale brednie o biednych, zapracowanych Polakach, których nie stać na pomaganie innym są po prostu śmieszne. Przypominam też, że w Polsce jest dość prężny wolontariat - myślicie, że tam działają same "znudzone gospodynie domowe" i studenci?
        • mozambique Re: W wolontariaty i gap year można się bawić... 11.03.15, 10:22
          ostatecznie można regularnie wpłacać choć drobne sumy na działalność wybranej organizacj"
          to nie wolontariat tylko dobroczynność

          wolontariat polega na tym ze bierzesz d.upe w troki , zaksasujesz rekawy i osobiscie , osobą swą , wykonujesz jakąś konkretną prace na czyjąs rzecz , kosztem swojego osobistego czasu i wysiłku
          • morgen_stern Re: W wolontariaty i gap year można się bawić... 11.03.15, 10:54
            Tak, oczywiście, ale dawanie pieniędzy na działalność grupy charytatywnej jest wspieraniem wolontariatu, chyba trudno temu zaprzeczyć?
            • mozambique Re: W wolontariaty i gap year można się bawić... 11.03.15, 10:59
              jakie trudno ? bardoz łątwo

              nie kazda charytatywnosc to wolontariat
              • morgen_stern Re: W wolontariaty i gap year można się bawić... 11.03.15, 12:28
                Niczego takiego nie piszę. Chodzi mi o to, że dawanie pieniędzy na jakąś grupę zajmującą się wolontariatem jest wpieraniem wolontariatu jako takiego. Temu zaprzeczasz?
        • echtom Re: W wolontariaty i gap year można się bawić... 11.03.15, 10:38
          > Żeby działać w wolontariacie nie trzeba poświęcać kilku godzin dziennie lub cały dzień w tygodniu, jest wiele różnych opcji,

          No dokładnie - nie mam czasu, by dokarmiać koty na mieście albo łapać je do sterylizacji, więc daję trochę kasy tym, którzy to robią, i raz na miesiąc czy dwa przeznaczam parę godzin na udział w zbiórce lub kiermaszu charytatywnym.
          • guderianka Re: W wolontariaty i gap year można się bawić... 11.03.15, 11:46
            Z mojego doświadczenia wynika , że bardzo dużo osób mających rodziny, dzieci, pracę, hobby zajmuje się właśnie wolontariatem. Naprawdę, musiałabym pomyśleć by znaleźć osobę wolnego stanu, która się w to angażuje.
            • echtom Re: W wolontariaty i gap year można się bawić... 11.03.15, 11:49
              Z mojego wynika, że i takie, i takie - choć coś w tym jest, że im więcej ktoś ma zajęć, tym więcej jeszcze zmieści wink
            • pani.jezowa Re: W wolontariaty i gap year można się bawić... 12.03.15, 00:53
              Mam podobne doświadczenie.
              Osoby wolnego stanu w wolontariacie to młodzież.
              Starsi niemal zawsze mają rodzinę, dzieci, pracę, obowiązki. Mimo tego działają.
              • gazeta_mi_placi Re: W wolontariaty i gap year można się bawić... 12.03.15, 17:07
                Bo większość starszych ma rodzinę i pracę, statystyka.
    • echtom Re: Wolontariat 10.03.15, 13:27
      Działam trochę w kociej fundacji i z moich obserwacji wynika, że wolontariatem zajmuje się sporo ludzi. Drugie tyle jest społeczników "niezrzeszonych". Może akurat w takim środowisku się obracam i stąd mi się wydaje, że takich osób jest dużo.
      • gazeta_mi_placi Re: Wolontariat 12.03.15, 12:15
        A kaskę na tych naiwnych nieszczęśnikach zbiera prezes fundacji smile
        • echtom Re: Wolontariat 12.03.15, 12:22
          Kolejne usprawiedliwienie po komunistycznym ucisku i biednych, zapracowanych Polakach? smile Prezes wkłada w to mnóstwo pracy i dokłada z własnej kieszeni.
    • tol8 Re: Wolontariat 10.03.15, 13:34
      Tak, ja działam w dwóch wolontariatach, tylko z potrzeby serca. W finałowe akcje wciągam męża i dzieci.
    • baltycki Re: Wolontariat 10.03.15, 13:51
      > i tak sobie myślę: jaka to szkoda że u nas nie ma... nawet takiego sposobu myślenia.

      Bez wolontariuszy camphille nie istnieja.

      "Camphill to nazwa ruchu, w ramach którego działają wspólnoty, w jakich żyją, uczą i się pracują pod opieką lekarzy, rodzin i wolontariuszy osoby chore, niepełnosprawne i specjalnej troski. Obecnie istnieje ich już 90 w 20 krajach na różnych kontynentach. Większość wspólnot poszukuje wolontariuszy na dłużej – od 6 do 12 miesięcy, ale do niektórych można przyjechać do pracy na krócej, np. na wakacje. Od kandydatów wymaga się znajomości języka angielskiego. Wolontariusz ma zapewnione bezpłatne zakwaterowanie i wyżywienie oraz pokrycie kosztów związanych z pracą we wspólnocie."

      a w Polsce..
      Ta wspólnota jest nielegalna
    • noowaak Re: Wolontariat 10.03.15, 14:24
      Tak, udzielam się - kilka godzin w tygodniu.
      • noowaak Re: Wolontariat 10.03.15, 14:26
        Aha, nie mam z tego tytułu żadnych korzyści i zazwyczaj się nie chwalę tym, co robię w wolnym czasie. Teraz napisałam tutaj, wie oczywiście partner i tylko 2 dobrych znajomych. Udzielam się dla czystej przyjemności, bo nawet w CV tego nie umieszczam wink
    • mdro Re: Wolontariat 10.03.15, 14:39
      Wolontariuszem można być nawet nie wychodząc z domu - jest coś takiego jak e-wolontariat. Prócz zdalnych działań na rzecz organizacji charytatywnych może on obejmować też uczestnictwo w ruchu wolnej kultury czy wolnego oprogramowania.
      • arista80 Re: Wolontariat 11.03.15, 09:11
        W liceum dwa razy oddałam krew, choć wynikało to bardziej powódek egoistycznych (aby uniknąć klasówki z matmy, a potem aby dostać za darmo grupę krwi) niż potrzeby serca.
        Na studiach natomiast działałam trochę w grupie przykościelnej i przygotowywaliśmy np. paczki dla starszych osób i/lub biednych rodzin, sprzątaliśmy, pomagaliśmy niepełnosprawnym. Jeździłam też z grupami na pielgrzymi i amatorsko służyłam za tłumacza. Wszystko fajnie dopóki działalismy w obrębie parafii wśród tzw. swoich. Chcieliśmy raz wyjść poza i zaoferowaliśmy pomoc w domu dziecka. Już się zaczęły schody, bo opiekunki patrzyły się na nas krzywo, a wktórymś momencie jedna z nich stwierdziła, że zamiast konkretnej pomocy lepiej byłoby sypnąć kasą. No to się wycofaliśmy.
        Teraz udzielam się troche w ramach e-wolontariatu, głównie poprzez tłumaczenia.
        • asia_i_p Re: Wolontariat 11.03.15, 09:29
          Arista, a gdzie można znaleźć zapotrzebowanie na tłumaczenia w ramach e-wolontariatu? Siedzę w domu na rodzicielskim, syn ma już prawie 10 miesięcy, no ale to ciągle niemowlak, więc tyłka tak łatwo nie ruszę, a palce bym mogła.
          • arista80 Re: Wolontariat 11.03.15, 09:50
            Na stronie www.ngo.pl Możesz zarówno odpowiadać na ogłoszenia, jak i sama się ogłosić.
            • asia_i_p Re: Wolontariat 11.03.15, 10:19
              Dzięki.
    • asia_i_p Re: Wolontariat 11.03.15, 09:23
      Ale u nas myślenie też się powoli zmienia, chociaż nie ma może jeszcze aż takiej organizacji. Na studiach i ja, i sporo mi znanych studentów pracowało jako wolontariusze choćby w niewielkim zakresie; w szkole mojej córki i w tej, w której ja uczę, są kluby wolontariusza, w podstawówce jeszcze dosyć lajtowo pracują, więcej w tym zabawy, ale dzieciaki z gimnazjum i liceum pracują w hospicjum w Będkowie, w przypadku młodzieży z klasy biologiczno-chemicznej traktuje się to jako część preorientacji zawodowej, bo tam sporo osób wybiera się na medycynę (to znaczy spotkanie z pracownikiem hospicjum jest organizowane dla wszystkich, natomiast do pracy zgłaszają się chętni). Wiem, że koleżanka organizowała też pełnoletnią młodzież do pomocy w prowadzonej przez siostry boromeuszki świetlicy środowiskowej.
      • iskierka3 Re: Wolontariat 11.03.15, 10:02
        Ja dzialam i kilka osob z mojej rodziny tez. Wsrod znajomych w Stanach wiekszosc udziela sie charytatywnie.
    • mejerewa Różnica między wolontariatem a pracą bez zapłaty 11.03.15, 10:22
      Ale to jest wolontariat czy bezpłatny staż? To istotna różnica.
      Czy chodzi o zdobycie doświadczenia, poznania warunków pracy itp. czy celem jest pomoc. Pomoc w charytatywnej akcji czy sportowym wydarzeniu, itp.
      Jeśli firma zatrudnia ludzi bez wynagrodzenia do wykonywania pracy to nie jest to wolontariat, bo chętni raczej mają inny cel niż pomóc firmie, raczej własne cele realizują.

      Jeśli jestem wolontariuszem na biegu, to chcę pomóc organizatorom, odwdzięczyć się za zaangażowanie, gdy to ja biegnę i dostaję picie na trasie itp.
      Natomiast gdy redakcja poszukuje ludzi do uporządkowania archiwum bez wynagrodzenia, to nie jest to wolontariat, bo zgłaszają się ludzie, którzy chcą się tym zająć, żeby się czegoś nauczyć, wpisać do cv, nawiązać kontakty, itp.
      • iskierka3 Re: Różnica między wolontariatem a pracą bez zapł 11.03.15, 11:37
        Ja zrozumialam, ze chodzi o wolontariat w sensie udzielania sie spolecznego a nie umowy cywilno-prawnej.
        • mozambique Re: Różnica między wolontariatem a pracą bez zapł 11.03.15, 11:43
          z tym ze "oficjalnie" wolontariat polega wlasnie na zawarciu umowy, okresleniou w nim obowiazków i pokrywaniu np. ubezpieczenia wolontariusza
          • iskierka3 Re: Różnica między wolontariatem a pracą bez zapł 11.03.15, 12:34
            Mysle, ze chodzi o rozroznienie - chodze do domu dziecka i odrabiam z dziecmi lekcje a nieodplatnie robie specjalizacje czy odbywam staz w ramach zawodu czy przygotowania do zawodu. Ja mowie o tym pierwszym.
            Czas sie zawsze znajdzie a juz dla emeryta/rencisty super zajecie. Pozyteczne i dajace satysfakcje.
    • kosmos_pierzasty Re: Wolontariat 11.03.15, 10:24
      Tak. Pracowałam charytatywnie, nie żeby mieć z tego jakiś profit, ale tak po prostu. Ewentualnie z egoizmu, jak kto woli wink
      Odkąd mam dziecko ograniczam się do pomocy finansowej, ale jak podrośnie, to wrócę i do innych działań.
    • ardzuna Re: Wolontariat 11.03.15, 21:17
      Robiłam to kilka razy w życiu, potem uważałam że nie mam czasu, a od ponad roku znów znajduję czas. Raz w tygodniu +zajęte myśli popołudniami bardzo często. Bo znalazłam temat, który mnie znów zafrapował i MUSIAŁAM pomóc w tej organizacji.
    • slonko1335 Re: Wolontariat 11.03.15, 21:19
      Tak, udzielam się charytatywnie ale raczej społecznie. Organizacje akurat niekoniecznie do mnie przemawiają, choć jak akurat zainteresuje mnie cel czy akcja to zdarza się czasami chociaż raczej wtedy wybieram te gdzie koordynuje ktoś komu ufam i wiem jak ta pomoc zostanie wykorzystana. Wolę jednak zdecydowanie na mniejszą skalę. Wolontariuszy i społeczników znam całe mnóstwo, ludzie robią to z ogromnym zaangażowaniem i chęcią i uwierz nie jest u nas obcy taki sposób myślenia.
      • slonko1335 Re: Wolontariat 11.03.15, 21:29
        acha padło tutaj o umowach o wolontariat, itd. to nie, ze dwa razy mi się zdarzyło w ten sposób i własnie wolę zdecydowanie pójść na świetlicę środowiskową i pomóc dzieciom w lekcjach niż te umowy, itp.
        • bi_scotti Re: Wolontariat 11.03.15, 22:00
          Zeby dostac dyplom ukonczenia high school w Ontario, kazdy uczen musi przyniesc potwierdzenie, ze przepracowal co najmniej 40 godzin jako volunteer, to naprawde jest bardzo malo na 4 lata smile Bardzo wielu zbiera bez porownania wiecej tych volunteer hours, bo na to patrza tez uczelnie, do ktorych mlodzi skladaja papiery na studia. Volunteering jest rozpowszechniony i popularny. Jestem volunteer od wielu, wielu lat w kilku organizacjach, znakomita wiekszosc volunteers, z ktorymi sie stykam to tzw. "normalni/przecietni" ludzie, ktorzy sa chetni ofiarowac troche swojego czasu na jakis tam cel. Przeglad wiekowy, edukacyjny, etniczny, dochodow i zainteresowan jest bardzo szeroki choc, oczywiscie, wszyscy widza w byciu volunteer jakis sens i czerpia z tego satysfakcje. Wszystkie moje dzieci volunteer od czasow high school w roznym zakresie, w roznych formach. To sie w jakims momencie staje naturalna czescia zycia. "Kolezanka-wolontariuszka" urodzila w styczniu coreczke i kilka dni temu przyslala email, ze wraca do nas od 1 kwietnia, bo jej brak robienia tego, co robimy jako volunteers smile I tak niewinna dzialanosc spoleczna staje sie nalogiem tongue_out
          • ardzuna Re: Wolontariat 12.03.15, 00:32
            Ja wszystko understand, ale czy naprawdę pisanie po polsku jest impossible?
        • guderianka Re: Wolontariat 12.03.15, 09:47
          ja mam jedną umowę od września z jednym towarzystwem i..nic z tego na razie nie wynika-poza tym ze wspieram ich jakoś "medialnie" ale aktywnie nie uczestniczę ( Polskie Towarzystwo Głuchoniewidomych)
          Niektórzy wolą mieć umowy na wszelki wypadek- gdy trzeba będzie nagłego opiekuna na wyjazd itp. Moja umowa została zawarta-bo wyraziłam chęć jechać w razie czego z głuchoniewidomymi na basen jako opiekun. Jeszcze do tego nie doszło
    • gazeta_mi_placi Re: Wolontariat 11.03.15, 23:49
      Tak, staram się charytatywnie otworzyć forumki na szersze spojrzenie na świat, na to by myślały samodzielnie, a nie powtarzały bzdury zasłyszane w mediach, by wiedziały, że najczęściej dane zjawisko, cecha danego kraju wynika z jego historii a nie "bycia zacofanym podgatunkiem", nakłaniam do własnych przemyśleń.
      • ardzuna Re: Wolontariat 12.03.15, 00:34
        Doceńmy to, bo gdyby nie gazeta_mi_placi, nie byłoby myślenia! Żadna z nas samodzielnie i z własnej inicjatywy nie podejmowała takich prób.
    • pani.jezowa Re: Wolontariat 12.03.15, 00:47
      Ależ jest u nas taki sposób myślenia.
      Sama działam i znam masę ludzi, którzy to robią.
    • zonaczolgisty Re: Wolontariat 12.03.15, 02:48
      Mysle ze do Polski rowniez to dojdzie jako norma, trzeba tylko czasu. Ja sie moge wypowiedziec jako studentka ktora wrocila na studia w wieku srednim aby kompletnie zmienic branze, 20 lat temu tez studiowalam w tym samym kraju i nie przypominam sobie zeby wtedy studenci nagminnie oblatywali wolontariaty. Natomiast dzis - osoby ktore nie podejmuja wolonatriatow sa postrzegane jako krotkowzroczne, leniwe i nie myslace powaznie o swoim kierunku i przyszlej karierze. Ciagle przypomina nam sie ze na rozmowach o prace tudziez skladaniu papierow na studia podyplomowe konkurencyjni bedziemy tylko poprzez wskazanie ze poza nauka mamy doswiadczenie praktyczne i potrafilismy znalezc na nie czas w trakcie tej nauki. Mimimum 6 konkretnych wolonatriatow na CV w momencie uzyskania dyplomu, takie sa wytyczne.

      Na ciekawsze stale wolontariaty jest tez rekrutacja i to nie jest tak ze mozna wejsc z ulicy. Cenione sa tez krotkie wolonatriaty poza miejscem zamieszkania, takze miedzynarodowe, i za te sie wcale niemalo placi - mysle ze tu Polacy napotkaja bariere myslowa: mam placic za poswiecanie swojego czasu???, moj ojciec dokladnie takie mial opory gdy wzielam go w grudniu ze soba na taki wolonatriat. Trzeba jednak pamietac ze fundacje udostepniajace wolonatriaty w pewnej mierze i z tego sie utrzymuja, a takze przeciez karmia wolontariuszy przez caly okres wolontariatu, a to kosztuje.

      Ja zongluje miedzy studiami a praca i rodzina, wiec nie moge sobie pozwolic na tyle dzialalnosci wolontaryjnej ile odbywaja niektore z moich mlodszych i niezaleznych kolezanek, ale jeden dzien w tygodniu przeznaczam na staly wolontariat a inne odbywam krotkie, odplatne, wyjazdowe. Bardzo je lubie, jak nie mam jakiegos na tapecie to czegos mi brak.
    • jakw Re: Wolontariat 12.03.15, 15:07
      Ja pamiętam jak wyganiano nas w liceum na te prace społeczne - polegało to np. na grabieniu liści. To było w schyłkowym PRL-u, więc raptem ćwierć wieku temu z kawałkiem. W dzisiejszych czasach, nie wiedzieć czemu wink, robią to panowie i panie z jakiejś firmy.
      Można sobie przypomnieć jeszcze "Alternatywy 4" żeby zrozumieć dlaczego idea prac społecznych dla kilku pokoleń została lekko skompromitowana.
      • ardzuna Re: Wolontariat 13.03.15, 00:07
        jakw napisała:

        > Można sobie przypomnieć jeszcze "Alternatywy 4" żeby zrozumieć dlaczego idea pr
        > ac społecznych dla kilku pokoleń została lekko skompromitowana.

        Proponuję żebyś poszła do hospicjum dla dzieci i wytłumaczyła wolontariuszom, dlaczego idea prac społecznych dla kilku pokoleń została lekko skompromitowana i jak bardzo się ośmieszają podejmując to skompromitowane zajęcie.
    • gepardzica_z_mlodymi Re: Wolontariat 12.03.15, 16:30
      Od około 15/16 r.ż jakąś formę wolontariatu uprawiam. Najpierw było to pomaganie w opiece i realizacji programów terapeutycznych rodzicom dzieci niepełnosprawnych (nie, nie, w domu się nie przelewało, mam to po prostu we krwi - moi przodkowie od pokoleń działali społecznie). Teraz to pisanie artykułów dla fundacji, prowadzenie grup wsparcia (mam umowę o wolontariacie). Mój małżonek charytatywnie zajmuje się księgowością pewnej fundacji. Dalej nam się nie przelewa, nie mamy pieniędzy do dzielenia się z potrzebującymi, za to po dwie zdrowe ręce. Uważamy też, że jest to uczenie przez modelowanie naszych dzieci.
      • phantomka Re: Wolontariat 12.03.15, 19:45
        Kilka lat z wolontariatem związana byłam. Trochę w roli wolontariusza, trochę jako pracownik centrum wolontariatu. Nieprawdą jest, że wolontariat nie jest dla ludzi bezrobotnych dobrym rozwiązaniem. Z reguły wszelkie koszty dojazdu do miejsca pracy były pokrywane. Zdobywasz staż, a to u młodych ludzi jednak jest cenne. Szczególnie dużo chętnych było po studiach pedagogicznych/psychologicznych. I znam przypadki, że te osoby znalazły później pracę w placówkach, w których pracowały wolontaryjnie. Koleżanka została zawodowym kuratorem sądowym, bo mieliśmy też współpracę z kuratorami. Także wiele ciekawych rozwiązań można tam było znaleźć.
    • stasiowa-marynia Re: Wolontariat 13.03.15, 10:13
      nigdy się tym nie zajmowałam bo od zawsze brakuje mi czasu.
      ale jeśli mi zdrowie pozwoli to na emeryturze coś wymyślę.
      Leżałam ostatnio tydzień na chirurgii i tam wolontariuszem był starszawy facet- nikt tak jak on nie wysprzątał sal, nie zagadał życzliwie do pacjentek. widać było,że facet autentycznie robi to bo uważa,że tak trzeba.
      • mozambique Re: Wolontariat 13.03.15, 13:51
        facet na kobiecym oddziale ?
        na pewno zbok smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka