stacie_o
26.10.15, 14:19
Brat mój co weekend pokonuje trasę z miasta A do C, w C mieszka jego teściowa. Pani starsza i samotna, więc bratowa naciska na częste wizyty. Trasa z A do C wiedzie przez moje miasto. I bratu zdarza się w drodze z C (nigdy do bo śpieszą się do teściowej) wstąpić do mnie. I bratowa nigdy do mnie nie wchodzi. Nie wejdzie, bo uważa, takie krótkie wizyty pozbawione sensu. Siedzi w aucie i pisze na fb, brat wpada jak po ogień , mi głupio zatrzymywać go na dłużej na kawę czy ciasto, bo na dole czeka bratowa, widać brat też by pobył chętnie dłużej, ale jakoś mu tak głupio. Na dłuższe spotkania też jakoś się nie zanosi, bo oboje długo pracują, a w weekendy prawie wszystkie u teściowej, bo bratowa tęskni (dzieci nie mają). I wczoraj brat nie wytrzymał i powiedział bratowej, że tak dłużej być nie może, że jego rodzina bee a jej cacy. On na każde wezwanie jeździ do teściowej, a ona nawet nie zmusi się, by pół godziny przy stole posiedzieć. Jakiś sposób by to rozwiązać? Bratowa sama nie pojedzie, nie ma prawa jazdy. Mam ją olać i niech siedzi sobie w samochodzie i czeka, aż brat zakończy wizytę?