Badania nie pomogły, może mnie ematka zdiagnozuje
Mam od dawna epizody ze wzrokiem, tzw. błyski. Polega to na tym, że w czasie "ataku" widzę taki świecący zygzak, i przez parenaście minut źle widzę, rozmywa mi się wszystko. Oczy przebadałam we wszystkie chyba strony (dno oka, ciśnienie, GDX, pole widzenia, usg oka i coś jeszcze, nie pamiętam nazwy), podejrzenie było na fizjologiczne obkurczanie ciałka szklistego i odrywanie się mikrowłówkien.
Obejrzał mnie też neurolog bo w końcu padło podejrzenie że to może być tzw. migrena oczna, choć głowa mnie w zasadzie nie boli, raczej mam miejscowe odczucie ćmienia, coś jak przy zatkanych zatokach. Też nic. Na moje pytanie co z tym ewentualnie zrobić, usłyszałam że nic, bo w zasadzie tego się nijak nie leczy.
Fajnie

. Tylko że ostatnio te ataki mam codziennie (kiedyś co parę miesięcy) i mocno mnie to wkurza, bo bardzo utrudnia patrzenie (błyski widać nawet przy zamkniętych oczach).
Jakieś pomysły, podpowiedzi? co by tu jeszcze przebadać?