lotne102
24.05.18, 21:49
Nie wiem jak ubrać ten post w slowa, ale nie mam sil. Jestem bardzo zmeczona zyciem. Tak naprawde mam dosyć swojego zycia odkąd urodzilam syna. Jestem juz po prostu zmeczona zyciem na takich obrotach. Jego sprawami -szkolnymi, nasza przeprowadzką, rozstaniem z jego ojcem, dwoma sprawami sądowymi o majątek, lekarzami, terminami, zakupami do pracy, bo w czymś chodzić trzeba, oplatami, ktore zawsze są.
nie mam sil, by codziennie szykowac sobie ubranie do pracy na kolejny dzien
by szykowac ubranie synowi, by nas spakować, by polozyc sie o odpowiedniej porze, bo rano trzeba wstać..
nie jestem zalalmana tym, co dzieje sie teraz, chociaz walą we mnie wszyscy, ale tym ze po urodzeniu dziecka i zmianie zycie o 180 stopni nie zdazylam odpoczoąc. Syn-nastolatek juz.
Mma ochote po prostu miec spokoj. Odopocząc od dorosolego zycia. Nie chodzic do pracy przez tyle, ile mi sie podoba. Nie chodzic do sklepow, bo musze. Nie wyprzedzać dni, nie szykowac jemu, ani sobie garderoby. Nie planowac wakacji, ktore nadchodza, bo trzeba coś wymyslić dla dziecka i siebie, nie wyprzedzac faktow, nie ubezpieczac sie. NIE PRZEWIDYWAĆ!
Po prostu nie myslec o jutrze. Tak zwyczajnie o nim nie myslec-co bedzie w pracy, co nie bedzie, co dostane, czego nie.
pRZEZ OSTATNIE 3 DNI BYLAM NA ZWOLNIENIU LEKARSKIM- ZAKICHANA i co robilam?
Sprzatalam, bo wyjechal akurat i jest okazja, wyrzucalam rzeczy, robilam prace plastyczne i plan na nauke (bo jestem na studiach podyplomowych i mam egzamin w czerwcu)
Szarpanie sie z robotnikami, bo kończa mikeszanie, gdzie mamy sie w lipcu przenieśc. Wydawane na ten cel pieniadze, lejace sie strumineniami. Ciagle oszczedzanie. Pracuje na 1/2 etatu, wiec sie nie przemeczam, ale mam po prstu sił.
To wszystko to samo zycie, ale mam ochote wylaczyc sie na pol roku i po prostu nic nie musieć. Panowanie nad tym, ze skonczyl sie szmapon albo trzeba kupic rjstopy, albo maila zrobic mnie wykancza. To sie niek onczy.
Kiepsko sypiam. Sytuacja mnie wykancza.