jan.kran
03.03.19, 19:12
Rzuciłam okiem na wątek o ZA w Polsce ale nie jestem w stanie tego czytać.Napiszę jak jest w Norwegii ,może odezwą się mamy autystów z innych krajów.Tutaj dzieci niepełnosprawne chodzą do szkół z dziećmi zdrowymi.Od najmłodszych lat norweskie dzieci uczone są tolerancji i współpracy z niepełnosprawnymi co przekłada się na to jak norweskie społeczeństwo traktuje dorosłych niesprawnych.Mój syn,ZA , według norweskiego prawa jest uznany za inwalidę choć ma obie ręce i nogi i IQ powyżej normy.Ma prawo do renty ,zasiłków i mieszkania komunalnego oraz w razie potrzeby kuratora.Ma też prawo do pomocy w szkole i w szukaniu pracy.Syn w szkole średniej miał program i wymagania jak inni uczniowie plus pomoc pedagoga szkolnego i poradni psychologiczno pedagogicznej.Był traktowany indywidualnie o tyle że z powodu silnych zaburzeń snu miał bez problemu usprawiedliwiane nieobecności i pomoc w indywidualną w nadrabianiu zaległości.Plus spotkania ze mną ,nauczycielami,tłumaczenie nauczycielom na czym polega zaburzenie syna ,wsparcie mnie i syna.Dawał sobie świetnie radę, był jednym z nalepszych uczniów w angielskim i norweskim ale matura stała pod znakiem zapytania z powodu matematyki.Ponieważ zarówno nauczycielka jak i doświadczony korepetytor twierdzili że syn materiał zna ale ma problemy z myśleniem abstrakcyjnym i pracami pisemnymi psycholog i nauczycielka matematyki ułożyły mu indywidualny program.Resztę przedmiotów miał według programu.Ja wątpiłam czy syn zda maturę.Psycholog robiła wszystko żeby nam pomóc i twierdzła ze kiedy syn zacznie studia skończą się problemy.I tak było.Syn zaliczył maturę ,praca z norweskiego na poziomie uniwersyteckim według jego nauczyciela.Zrobił licencjat z antropologii kulturowej i szuka pracy.Pracując i płacąc podatki odda państwu norweskiemu to co w niego zainwestowało z nawiązką.W Polsce tkwiłby zamknięty w czterech ścianach ,w depresji i maraźmie o ile by go nie wykończyła depresja.