hrabina_niczyja
21.07.22, 00:53
Weźcie doradźcie, bo jestem tak wqiona, że trzeźwo nie myślę. Otóż w sobotę mieliśmy jechać na urlop, nas dwoje plus młoda. Chłop wynajął domek, dwie sypialnie plus salon z aneksem na dole. Ja już zrobiona, spakowana młoda tak samo. Stary wraca w piątek, w sobotę wyjeżdżamy. I dziś dzwoni do mnie, że na te wakacje to jedzie jeszcze jego brat z żoną i 2 małych dzieci, 7 i 3 lata. Uj mnie trafił! A czemu jadą? A bo się dziś zdzwonili i oni nie moga już nic znaleźć, a w sumie dorzuca się do domku. Tu już uj mnie strzelił kolejny raz. Qwa, oszczędny pan! Młoda jeszcze nic nie wie, nie chce jej denerwować. Szczerze? Mam ochotę jutro mu walnąć prosto w ryj, że w takim razie ja nie jadę. Podejrzewam, że młoda też nie pojedzie. Czy ja mam rację, że mi się odechciewa tych wakacji?