Ematka kiedyś poratowała mnie dyskusją, która zaczęła hanusina, o książkach dla 4-latek. No to czas wbić wyższy level. Lato się kończy, więc wracamy do stawiania na rozwój intelektu, bardziej niż ciała

Co Wasze dzieci w tym wieku lubiły mieć czytane? Dziecko jest już raczej oswojone z książkami kilkurozdziałowymi, ale raczej takimi, w których każdy rozdział to osobna historia. Nie pogardzę też namiarami na słuchowiska.
Bonusowo - nie, dzieciak nie jest genialny, sam jeszcze nie czyta. Zna i składa litery drukowane, natomiast chciałabym wziąć się za ewentualną naukę pisanych w taki sposób, żeby nie wleźć nauczycielkom jak świnia w ogród ze złymi metodami. Wiem, że są takie książeczki z kolorowymi sylabami - bo że to ponoć chwilowo jest obowiązująca metoda do nauki czytania. Czy tak, i czy ewentualnie możecie coś polecić?
Tradycyjnie - liczę na matkę i jej zbiorową mądrość.