stokrotka00000
15.01.24, 13:10
Doradźcie jak się zachować w sytuacji, którą postaram się pokrótce przedstawić. Mamy zaprzyjaźnioną parę od kilkunastu lat. Koleżanka w ostatnich miesiącach zachorowała bardzo poważnie. Okazało się, że jej stan wymagał operacji, której termin wyznaczono kilka tygodni po diagnozie. Ponoć najszybszy wg lekarza prowadzącego. Zaznaczę, że to choroba z tych najpoważniejszych, w której istotny jest czas, szybka reakcja. W tej sytuacji koleżanka z mężem przy pomocy innych znajomych zorganizowali szybszy termin operacji w innym szpitalu oddalonym kilkadziesiąt kilometrów, u innego lekarza, który okazał się bardziej kontaktowy i skory do pomocy.
Na czym polega mój problem? Mój mąż zna się z ordynatorem tego pierwszego szpitala. Bardzo go prosiłam, aby zadziałał, zadzwonił do niego i próbował coś zrobić. Jednak wg mojego męża to nic by nie dało, jeśli terminu nie ma to nie ma.. strasznie się pokłóciliśmy, bo długo naciskałam, aby spróbował pomóc.
W efekcie teraz w ostatnich dniach dowiedziałam się o zmianie szpitala przez tą koleżankę i pomocy innych znajomych.
Nie wiem jak z moim mężem obecnie rozmawiać, mam do niego straszny żal. Czuję się tak, jakbym nie znała człowieka, z którym spędziłam mnóstwo lat razem.
Zdarzyło się nam kłócić o różne rzeczy jak to w małżeństwie, ideałami nie jesteśmy, ale pierwszy raz tak się na nim zawiodłam.