Dodaj do ulubionych

Wasze matki i babki

14.03.24, 08:37
Wspomnienia zainspirowane książką "chłopki"
Moja babcia od strony mamy - Lwowianką, miała maturę, potem wywózka do Kazachstanu, masa różnych przeżyć.zawsze pozytywna, kochana, mądra babcia, uwielbiała swoje dzieci 2szt i nas (wnuki)
Druga od str taty bardziej "chlopska", nie mam z nią żadnych wspomnień mimo że mieszkała dom obok zmarła gdy byłam w 7 klasie.
Zapamiętałam ją jako chytrą.
Mój tato- kochana osoba, potrafił się zająć dziećmi I domem, bawić z nami, organizować czas.
Nigdy nie powiedział " kocham cie" mimo że wiedziałam że kochanym dzieckiem vmbylam, chyba nie byłby w stanie wydusić z siebie akich wyznań.
Mama też nigdy nie wypowiedziała " kocham cie" choć była czuła i oddana, ale nie werbalnie.
Ja non stop mowie kocham cie do synasmile i mama też to przejęła ( syn - babciu kocham cie na kazdym kroku,) ale trochę czasu musiało minąć zanim odważyła się to powiedzieć.
Obserwuj wątek
    • ichi51e Re: Wasze matki i babki 14.03.24, 08:44
      Jedna moja babcia była z rodziny chłopskiej ale średnio się odnajduje w narracji ponieważ była to rodzina bogata. Miała 10 rodzeństwa żyli jak pączki w maśle. Była (żyje do dziś i w sumie nic się nie zmieniło tyle że ma 99 lat) bardzo robotna i bardzo zwraca uwagę na wygląd lubi się ładnie ubierać zwraca uwagę na to kto w czym i co było do jedzenia. Wielka miłośniczka ogrodnictwa i w ogóle taki typ niemiecki - kwiaty wszędzie kwiaty dwa torty w spiżarni i co najmniej 4 ciasta do wyboru. Pamiętam że z dziadkiem do opery jeździli i w ogóle prowadzili bogate życie towarzyskie
      W porównaniu do niej moja “arystokratyczna” babcia była niechlujem z głową w chmurach co nawet kości przypalał.
      Obie bardzo religijne choć inaczej.
      • wrota.do.lasu Re: Wasze matki i babki 14.03.24, 08:53
        Moja babcia chlopska religijna , druga " miastowa" nie.
      • ichi51e Re: Wasze matki i babki 14.03.24, 09:02
        Jeszcze jedno mi się przypomniało!
        Miałam wrażenie że mnie tam specjalnie nie lubili. Wyraźnie wnuczka po córce była faworyzowana. Zawsze myślałam że to chodziło o to że ona była mała grzeczna i śliczna a ja byłam łobuzem co to mieszkanie zapchlił wpadł do przerębla czy go bagno wciągnęło. Teraz wymyślę że oni tam nie cierpieli mojej mamy - ogólnie było jakoś tak niedopowiedziane że mój ojciec mezalians popełnił (Tak moją mamę też to śmieszyło choć pewnie jednocześnie bolało. Rzecz się rozchodziła o to że była młoda wdowa).
        • ichi51e Re: Wasze matki i babki 14.03.24, 09:13
          Miłości to tam w ogóle nie werbalizowali (w każdym razie nie do mnie) mój brat (najstarszy wnuk po najstarszym i wnusia po córci) byli wyraźnie faworyzowani i reszta wnuków wiedziała jak jest. Jedyne emocje jakie okazywali tak fizycznie to było przy powitaniu/pozegnaniu - rzucali się sciskalii z całej siły i cmokali przez dobre pół minuty. Przez resztę czasu to miało cię nie być.
      • raphidophora_tetrasperma Re: Wasze matki i babki 14.03.24, 11:11
        Miałam niemal identyczny zestaw babć. Ta po mieczu, kaszubska z chłopskiego, bogatego domu. Bardzo pracowita, zorgowna, wszystko pod linijkę, z duuużym zamiłowaniem do trzymania wszystkiego i wszystkich krótko. Wypisz, wymaluj Hiacynta z serialu Keeping Up Appearances.
        Ta od strony matki była maksymalnie skupiona na sobie, podróżowała, inwestowała w sztuką, dużo pracowała i średnio interesowała się swoim dzieckiem. Moją matkę wychowywał jej ojciec, a że dziadek był wychowawcą w domu dziecka, matka w zasadzie spędziła wczesne dzieciństwo w różnych przytulkach.
        Obie były mocno antykościelne, chociaż ta kaszubska, a jakże, bardzo dbała o dekoracje na różne katolickie obrzędy. Były choinki, koszyczki i obrazy w oknach na sypanie kwiatków i takie tam inne.
        • szare_kolory Re: Wasze matki i babki 14.03.24, 11:56
          raphidophora_tetrasperma napisał(a):

          > Bardzo pracowita, zorgowna ...

          Co to znaczy "zorgowna"? Czy to jakiś regionalizm, a jeśli tak, to co znaczy? Czy po prostu słownik wiedział lepiej? wink
          • raphidophora_tetrasperma Re: Wasze matki i babki 14.03.24, 12:45
            Zorgowny to jest jedno z moich ulubionych słów, myslalam, ze wszyscy znają wink Znaczy tyle co, przygotowany na każdą sytuację, z planami działania sięgającymi połowy alfabetu.
            • raphidophora_tetrasperma Re: Wasze matki i babki 14.03.24, 12:49
              Google twierdzi, że to z Borów Tucholskich borytucholskie.net/slownik/zorgowny
              • szare_kolory Re: Wasze matki i babki 14.03.24, 14:40
                Brzmi jak niemieckie "sorgen" - troszczyć się, dbać o coś.
                • raphidophora_tetrasperma Re: Wasze matki i babki 14.03.24, 16:19
                  A to by się zgadzało, babcia bardzo troszczyła się i dbała o swój stan posiadania.
                  • totutotam.org Re: Wasze matki i babki 14.03.24, 17:16
                    Zorgowna, tak, to od "sorgen", moja rodzina z Torunia tak mówiła, ja przejęłam, jest w tym słowie sporo treści.
                • shmu Re: Wasze matki i babki 15.03.24, 21:40
                  Albo ZORGOnizowana smile
            • bistian Re: Wasze matki i babki 15.03.24, 21:13
              raphidophora_tetrasperma napisał(a):

              > Zorgowny to jest jedno z moich ulubionych słów, myslalam, ze wszyscy znają wink Z
              > naczy tyle co, przygotowany na każdą sytuację, z planami działania sięgającymi
              > połowy alfabetu.

              Ja tu widzę niemieckie Sorge i trudno mi się tego pozbyć, a oprócz pozytywów, widzę to zamartwianie się, troskę o to, co będzie i już nie jest aż tak pozytywnie. wink
              • shmu Re: Wasze matki i babki 15.03.24, 21:44
                Sich um etwas sorgen ma też znaczenie zajęcia się czymś, coś jak ogarnąć coś, zorganizowac, zatroszczyć się o coś.
    • beataj1 Re: Wasze matki i babki 14.03.24, 08:52
      Moja babcia to chłopka. Mam wspomnienia z wczesnego dzieciństwa chodzenia na ziemniaki czy innego zbierania marchewek. Ale babcia z dziadkiem jednocześnie pracowali w fabrykach. Czyli chłopo-robotnicy.
      W rodzinie od strony babci był za to jakis mój wujko-dziadek który miął 5 żon. Każda młoda, każda rodziła mu dzieci i nie była w stanie przeżyć obciążenia pracą związaną z opieką nad dziećmi z poprzednich małżeństw i swoimi. Dopiero 5 go przeżyła.
      Strona mojego ojca to chłopi z lubelskiej wsi. Tacy "stereotypowi" chłopi. Wszyscy faceci w rodzinie to alkoholicy (najmłodsze pokolenie jeszcze jakoś się trzyma), kobiety spracowane, umęczone, łapiące każdą możliwą fuchę by utrzymać dom i dzieci.
      Moja mama mówiła mi że mnie kocha ale znacznie rzadziej niż ja teraz dzieciom. Zresztą ona sama teraz i mi i dzieciom mówi znacznie częściej niż kiedyś.
      Mam takie wspomnienie z dzieciństwa jak mama czasem pytała mnie czy ja kocham, czyli ta potrzeba w niej była tylko sama jakoś nie umiała powiedzieć tych słów.
      Ojciec czasem mówił że kocha, ale to zwykle było bełkotanie pijaka, niespecjalnie mam związane z tym ciepłe wspomnienia.
      • wrota.do.lasu Re: Wasze matki i babki 15.03.24, 20:42
        Moja teściowa 81l ma coś z takiej chłopki...od zawsze jeśli o kimś mówi to podkreśla np jego pracowitość. Ma jakąś obsesje na tym punkcie np x i y byli bardzo pracowici, ...a wiesz jaki xyz jest pracowity, jak ciężko pracuje....
        Opowieści o tym jak ciężko pracowali rodzice, dziadkowie, mąż.
    • daniela34 Re: Wasze matki i babki 14.03.24, 09:20
      Jedna moja babcia była chłopką i służącą, dlatego żadna z tych 2 książek zJ.Kuciel -Frydryszak nie była dla mnie zaskoczeniem. Raczej pokazywały w szerszej perspektywie to, co znałam z rodzinnych opowieści. Druga babcia była córką kierownika młynów, nauczycielką, żoną przedwojennego ziemianina, potem znowu nauczycielką.
      • 1matka-polka Re: Wasze matki i babki 14.03.24, 11:20
        daniela34 napisała:

        > Jedna moja babcia była chłopką i służącą, dlatego żadna z tych 2 książek zJ.Kuc
        > iel -Frydryszak nie była dla mnie zaskoczeniem. Raczej pokazywały w szerszej pe
        > rspektywie to, co znałam z rodzinnych opowieści. Druga babcia była córką kierow
        > nika


        Ja mam 44 lata, a moje babcie urodzone byly w latach 30-tych. Jedna pracowała w PGRze, a potem była krawcową, a druga studiowala medycyne ale ostatecznie nie skonczyla i pracowała w biurze w Fadromie, a takze pracowala w jakiejs gazecie i odpowiadała na listy czytelników, a moze sama pisała te listy... Tak że dziwie sie, ze ty piszesz o jakichs ziemianinach i sluzacych, tak bylo przed wojną, chyba ze masz takie stare babcie...
        • 1matka-polka Re: Wasze matki i babki 14.03.24, 11:21
          Dodatkowo w tym PGRze moj dziadek byl ksiegowym, i tam sie poznali z babcią.
        • daniela34 Re: Wasze matki i babki 14.03.24, 11:25
          A ja niejeden raz już pisałam, że jestem późnym dzieckiem i z jednej strony mój ojciec był również stosunkowo późnym dzieckiem. Daty urodzenia moich dziadków to 1900 (dziadek ojczysty), 1907 (babcia ojczysta), 1920 (dziadek macierzysty), 1917 (babcia macierzysta), mama urodziła się w 1946 roku, ojciec 17 września 1939, ja w 1984. Daty podawałam parę razy, w różnych wątkach, możesz sobie sprawdzić.
          • 1matka-polka Re: Wasze matki i babki 14.03.24, 11:38
            Ok, czyli twoi dziadkowie sa rowiesnikami moich pradziadków.
        • figa_z_makiem99 Re: Wasze matki i babki 15.03.24, 21:30
          Jedni moi dziadkowie urodzili się w latach 30tych, a drugi dziadek w 1910 r. pamiętał kozaków i pierwszą wojnę światową.
          • aqua48 Re: Wasze matki i babki 16.03.24, 13:58
            figa_z_makiem99 napisała:

            > Jedni moi dziadkowie urodzili się w latach 30tych, a drugi dziadek w 1910 r. pa
            > miętał kozaków i pierwszą wojnę światową.

            Moja Mama pamiętała z dzieciństwa stareńkiego dziadusia, spotykanego na ulicy, jej ojciec a mój dziadek kazał jej zawsze grzecznie się mu kłaniać, bo to powstaniec styczniowy był.
    • atoness Re: Wasze matki i babki 14.03.24, 09:56
      Jedna była chłopką, żywcem wyjętą z rozdziału o Polkach wyjeżdżających do Francji. Spędziła tam sześć lat, ani razu nie przyjechała w tym czasie do Polski. Nigdy potem nie jadła cebuli, nie używała jej do niczego, bo przez tych sześć lat jadła wyłącznie chleb z cebulą. W Polsce zostawiła dwoje dzieci - rok i trzy lata. Ciocia, jej córka, opowiadała mi niedawno, że zobaczyła mamę w dniu, kiedy po raz pierwszy szła do szkoły. Babcia zapytała, czy ją pamięta. Była dobra, opiekuńcza, nadopiekuńcza w stosunku do mojego ojca, swojego najmłodszego dziecka. Nie lubiła mojej mamy, panny hrabianki.
      Druga grała na fortepianie i mówiła po francusku, jak jej mama i babcia. Mieszkała w niedużym miasteczku w rodzinnej kamienicy. Chodziła z przyjaciółkami na bale. Mam po niej pierścionek z brylantami i balowy karnecik. Była damą w każdym calu. Jako dziecko odwiedzałam z nią jej koleżanki, damy jak ona, w tak samo pięknych kamienicach. Była księgową, a kiedy wojna wybiła rodzinę i musiała się zająć ojcem i chorą siostrą, robiła też różne inne rzeczy. Tłukła na przykład głowy cukru. Mama zostawiła mnie u niej, jak tylko się urodziłam, i dla mnie była wspaniała. Nie okazywała czułości, w najmniejszym stopniu, ale traktowała mnie jak człowieka. Jako dziecko oczywiście o tym nie wiedziałam. Myślę, że ocierała się lekko o autyzm.
      • 1matka-polka Re: Wasze matki i babki 14.03.24, 11:24
        Moja pranabcia i pradziadek pojechali do Francji, do Libercourt, pracować, ale nie wiem, czy w kopalni, czy jako nauczyciele, bo obydwoje byli nauczycielami. Ale rownie dobrze mogli pracowac jako gornicy...
        • atoness Re: Wasze matki i babki 14.03.24, 12:32
          Moja babcia pracowała w polu, to wiem. Ale nie wiem gdzie. Może spróbuję się dowiedzieć.
    • hanusinamama Re: Wasze matki i babki 14.03.24, 10:10
      MOje obie babki były ze wsi (jedna góralka), jako mężatki mieszkały już w mieście. Miały tylko podstawówkę.
      Jeden dziadek miał studia, wysokie stanowisko w urzędzie. Jego żona zawsze czuła się gorsza, że nie ma wykształcenia (ale to wina dziadka, który wiecznie podkreślał że on wykształcony a ona nie) i bardzo zależało jej aby, córki miały wykształcenie.
      Mi wbiła do głowy, że kobieta ma być wykształcona, niezależna finansowo. Nie mówiła, że mnie kocha ale to wiedziałam. Poświęcała mi swój czas, zaraziła pasją do ogrodnictwa. Dawała czasami kasę jak jechałam na wymianę czy jak poszłam na swoje. Była silną kobietą i bardzo ją podziwiałam. Urodziłą się w trudnych czasach, na bidnej wsi. Gdyby urodziła się w moich czasach inaczej ułożyłaby sobie życie.
      Z drugą nie miałam więzi. Wnuczka to był gorszy sort niż wnuczek. Do końca życia uważała, że ojciec źle wybrał żonę (bo pracowała), mój doktorat to były fanaberie "po co kobicie pieniądze".
      • berdebul Re: Wasze matki i babki 15.03.24, 21:51
        Doktorat dla pieniędzy big_grin zwłaszcza w czasie studiów doktoranckich. 😂😂😂
    • aqua48 Re: Wasze matki i babki 14.03.24, 10:21
      Jedna moja babcia ta, którą znam jedynie z opowiadań, bo zmarła przed moim urodzeniem miała niebywale ciężkie życie. Pochodziła z podkrakowskiej wsi skąd poszła "do miasta" do lżejszej pracy w fabryce. Przeżyła dwie wojny, choroby i śmierć czworga dzieci, okupacja zabrała jej męża, mojego dziadka, który został zamordowany w Auschwitz, ale podświadomie do końca czekała na jego powrót, mając w pamięci fakt, że nieoczekiwanie wrócił z czteroletniej tułaczki po pierwszej wojnie. Była kobietą ostrą i zdecydowaną, nie szafowała zbędnymi w jej mniemaniu słowami czułości ale miała dobre serce.
      Druga pochodziła z rodziny nauczycielskiej, i w bardzo młodym wieku została żoną nauczyciela, a potem dyrektora szkoły na południu Polski. Prowadziła mu dom i wychowywała piątkę dzieci, ale także była opoką dla wszystkich okolicznych dzieci dla których zawsze miała dobre słowo i coś słodkiego na otarcie łez. Jeszcze niedawno przypadkowo spotkany człowiek mi o tym opowiadał.
    • la_mujer75 Re: Wasze matki i babki 14.03.24, 10:34
      Obie moje babcie ( i dziadkowie też) byly urodzene w Warszawie.
      Obie wcześnie straciły matki- babcia od strony mamy miała 5 lat, jak jej mama umarła - na gruźlicę. Pradziadek szybko się ożenił (bo tam było jeszcze dwoje rodzeństwa) i dorobił się jeszcze dwóch córek. Macocha mojej babci to była taka prawdziwa macocha.
      Babcia nie miała łatwego życia, a mimo to umiała być dobrym czlowiekiem. I była dobra matką.
      Byłam ukochana wnuczką babci. Jak to się mówiło:"ostatnią miłością" babci. Bardzo przeżylam jej śmierć.

      Mama ojca straciła swoją matke, jak miała 6 miesięcy. Ponoć po porodzie prababcia nie mogła dojśc do siebie. Słabla, slabla i umarla...
      Prababcia popełniła mezalians, bo uciekła z przystojnym parobkiem. Rodzina się jej wyrzekła, ale gdy umarła, to pomagali pradziadkowi, który chyba tylko urodę miał, bo jakis mocno nieogarnięty był. Nie założył rodziny (ponoć nie mógł zapomnieć o swojej żonie), pracy stałej nie miał i tak podrzucał moja babcię, która ciągle trafiała do kogos z rodziny. Gdy miała 10 lat, wybuchła wojna. Ona akurat byla w jakims półsierocińcu prowadzonym przez siostry zakonne.
      Ta też miała cięzkie życie. Urodziła 3 synów (co połtora roku rodziła). Dziadek był alkoholikiem. I chyba ich tam bił, dopóki synowie nie podrośli i się zmówili, że sprawia ojcu łomot- potem dziadek juz ręki na nikogo nie podnosił, ale dla babci był okropny.
      I babcia matka była niezbyt czulą. Babcią też nie była najlepszą. Kochała wnuczki od swojego środkowego syna. Myślę, że dlatego, że nigdy nie mieszkala z tym synem i jego żoną. A ciotka była dobrą synowa w porównaniu do tych dwóch innych wink
      Gdy umarł dziadek, 19 lat temu, to babcia odżyła. I nagle okazało się, że jest fajną babcia, a super prababcią.
      W zeszłym roku została praprababcią, ale już gorzej ogarnia rzeczywistość. 2 kwietnia skończy 94 lata.
      BTW- mój ojciec jest bardzo do niej podobny, a ja do ojca, więc i do babci.
      Jak się urodziłam, to moja matka stwierdziła, że ma kopię teściowej smile
      To prawda smile
      Babci geny (po tym pradziadku parobku) są niezwykle silne.
      Ja jestem bardzo do niej podobna i jeszcze jedna z moich kuzynek.
      Mój Starszy jest bardzo podobny do mnie, a więc do mojego ojca, czyli do babci.
      Młodsza córka mojego brata też ma to rodzinne podobieństwo oraz córka jednego kuzyna.
    • wrota.do.lasu Re: Wasze matki i babki 14.03.24, 10:50
      Teraz przypomniałam sobie babcie " chlopke" i zbieranie stonki jak przez mgłę, mimo że mieszkała w mieście w domu miała kurnik a w nim 2 (dwie) kury.
    • heca7 Re: Wasze matki i babki 14.03.24, 13:04
      Moi dziadkowie w połowie umarli bardzo wcześnie a z drugą połową nie utrzymywaliśmy w sumie kontaktów. Pamiętam, że jak umarła matka mojej matki to przyjechał do nas któryś z jej braci. I taką scenę w przedpokoju jak stoją i mówią, że matka (ich matka) umarła. Byłam wtedy bardzo mała i tyle pamiętam jeśli chodzi o babcię.
      Z tego co wiem ojciec ojca był cenionym majstrem murarskim i wszyscy twierdzili, że bardzo dobrym, pracowitym człowiekiem. Dzieciom niczego nie brakowało. Umarł nagle na zawał. Matka mojej babki od strony ojca zmarła bardzo wcześnie osierocając dwie córki. Zmarła na zapalenie płuc w trakcie ucieczki podczas I wojny i została pochowana w masowym grobie zaledwie... 5 minut samochodem od mojego obecnego domu... Babka miała średnią macochę ale z rodzeństwem przyrodnim utrzymywała kontakty. Całe to rodzeństwo mieszkało we Wrocławiu. I mój ojciec jak miał kilkanaście lat to wyjechał tam do ciotki aby się uczyć.
      Rodzice matki byli nałogowymi palaczami. Wypalali po kilkadziesiąt (40 i więcej) sztuk papierosów dziennie przy dzieciach. W rezultacie część z tych dzieci już dawno nie żyje a część (niepalących nigdy!) boryka się z poważnymi problemami biernego palacza. Matkę mojej matki przeżyła jej matka. Zmarła mając ponad 90 lat. Zawsze otaczała się dużą ilością pekińczyków. Kompletnie nie znała się na ogrodzie i kiedyś wypieliła córce całą rzodkiewkę zostawiając chwasty big_grin Będąc u syna w Chmielniku połamała się. I został włożona w taką skorupę gipsową (nie bardzo wiem jak to wyglądało). Ze szpitala do Warszawy przewieziono ją... helikopterem. Do dziś nie wiem jakim cudem i kto to załatwił bo to były lata 70. W każdym razie moja babka opiekowała się nie tak dobrze, że nie miała ani jednej odleżyny. I wyszła z tego przeżywając córkę o kilkanaście lat.
      • korolla-xxx Re: Wasze matki i babki 14.03.24, 13:20
        Moja babcia, rocznik ok 1900, wychowała się na wsi w dużym gospodarstwie. Po wyjściu za mąż nadal prowadzili z dziadkiem własne gospodarstwo .
        Gdy urodził się mój syn i moja mama pkazała własnwgo wnuka swojej mamie, czyli mojej babci pytając żartem, czy mamusia chciałaby mieć jeszcze takiego malucha, babcia odpowiedziała:" Nie. Ja byłam najstarsza i musiałam niańczyć 6 rodzeństwa, potem jako matka 5 swoich, a na stare lata niańczyłam 5 własnych wnuków. Nie chcę więcej ."
        Wtedy uświadomiłam sobie, jakie ciężkie życie miała babcia ...
    • marta.graca Re: Wasze matki i babki 14.03.24, 13:49
      Moja babcia była pierwszą dziewczyną z naszego miasteczka, która poszła na studia, była prymuską i z powodu świetnych wyników otrzymała indeks uczelni, pracowała przez całe lata jako główna księgowa. Niestety mój pradziadek młodo zmarł, a prababcia została sama z szóstką dzieci (najmłodsze dwuletnie) bez środków do życia. Drugiej babci nie poznałam, zmarła na raka trzustki krótko po 30-tce.
      • doloresamigo Re: Wasze matki i babki 15.03.24, 23:12
        To możesz zrobić badania genetyczne.

        marta.graca napisała:

        > Moja babcia była pierwszą dziewczyną z naszego miasteczka, która poszła na stud
        > ia, była prymuską i z powodu świetnych wyników otrzymała indeks uczelni, pracow
        > ała przez całe lata jako główna księgowa. Niestety mój pradziadek młodo zmarł,
        > a prababcia została sama z szóstką dzieci (najmłodsze dwuletnie) bez środków do
        > życia. Drugiej babci nie poznałam, zmarła na raka trzustki krótko po 30-tce.
        >
    • bi_scotti Re: Wasze matki i babki 14.03.24, 14:00
      Obie babcie byly tzw. dzialaczkami - jedna more political, druga more social ale obie baaardzo zaangazowane de facto do konca dni kazdej z nich. Jedna byla przy okazji truly beautiful, druga just cute wink Jedna byla very sporty (tennis, narty, rower, hiking/climbing), druga bardziej artsy, pieknie szyla, malowala, grala na skrzypcach & ukladala amazing bukiety - to ja podobno relaksowalo. Nie lubily sie. Mysle, ze kazda byla zbyt silna osobowoscia zeby polubic te druga choc "oficjalnie" zawsze wypowiadaly sie o sobie wzajemnie with the utmost respect - mialy klase wink Cheers.
    • aqua48 Re: Wasze matki i babki 14.03.24, 15:40
      Jeszcze o prababciach - dla mnie - późnego dziecka dwojga najmłodszych z licznego rodzeństwa osób hasło prababcia otwierało widok zamierzchłych czasów jakiejś prehistorii. I dopiero niedawno, przez zupełny przypadek odkryłam gdzie jest jedna z nich pochowana.
      Moje wnuczki natomiast mają trzy żyjące prababcie.
    • asia_i_p1 Re: Wasze matki i babki 14.03.24, 16:39
      Babcia ze strony mamy była z rodziny robotniczej, ojciec pracował i zginął w kopalni. Korzenie w takim razie pewnie chłopskie, ale zapomniane, te robotnicze bardziej określały tożsamość. Pomimo upiornych przejść życiowych była bardzo pogodnym cżłowiekiem.

      Babcia ze strony taty była trochę z takiej rodziny jak z "Nocy i dni" - niebogata szlachta zbiedniała do reszty, korzenie szlacheckie jakoś tam celebrowane, wraz z wymaganiami dotyczącymi wykształcenia czy wychowania, ale zdarzało się, że grosza przy duszy. Jej ojciec był kucharzem dworskim, dyplom zrobił na dworze księcia Radziwiłła, miał krótki epizod prób zostania "miastowym", kiedy się zatrudnił w restauracji, ale potem wrócił do pracy w dworach hrabiów. Ożenił się z matką mojej babci, według opowieści rodzinnych nauczycielką/ pielęgniarką na pensji (podejrzewam, że była po prostu damą klasową), kiedy on miał 25 lat, a ona 28, więc na tamte czasy nietypowo. Nie wiem do końca jakie mieli formalne wykształcenie, na pewno nieźle języki, ona mówiła biegle po niemiecku i po rosyjsku, co jej się bardzo przydawało w czasach wojennych.

      Jak patrzę na podejście mojej prababci ze strony taty, to najbardziej uderza mnie poczucie sprawczości. Kiedy popoełnili zasadniczy błąd i zażądali zapłaty w pieniądzach, a nie w naturze (hiperinflacja międzywojenna), to przez ten rok prawie głodowali, nie mówiąc o innych potrzebach, ale tam nie było poddania się. Dzieci owoce jeść muszą, więc do lasu na jagody, muszą jakoś wyglądać, więc prababcia od zera uprawiała len, w pełni go oprawiała, przędła, oddawala do utkania, farbowała tkaninę w orzechach i szyła dzieciom ubrania.

      To podejście odziedziczyła moja babcia, nie ma, że się nie da, wszystko się da. Miała siódemkę dzieci i oprócz podstawowej opieki pakowała mnóstwo czasu w kreatywne zabawy, urządzała im na przykład przedstawienia teatralne. Z tym, że doba jest za krótka, radziła sobie ignorując ten fakt - ciotka wspomina, jak jako mała dziewczynka obudziła się, na zegarku była piąta, a babcia zamiatała podwórko. "Mamo, już wstałaś" - spytała. "Nie, nie,, jeszcze się nie kładłam". Po latach i po pewnym doświadczeniu w kwestii dzieci nieneurotypowych podejrzewam u niej lekkie spektrum, bo ona po pierwsze nie miała w ogóle poczucia wymogow społecznych (w sensie jako młoda dziewczyna jak chciała iść boso w Warszawie, to szła boso, jak chciała wejść na drzewo, to weszła) i podchodziła do rzeczywistości całkiem zerojedynkowo (w AK odmówiła szkolenia z bronią, bo nie zabijaj; skoro bezdomnych w dom przyjąć, to przyjąć).
    • kaskaz1 Re: Wasze matki i babki 14.03.24, 16:56
      Moja babcia rocznik 1912 umiała się podpisać, czytać nie bardzo .dziadek zmarl jak moja mama była nastolatka. Przed wojną mieszkali w miasteczku na obecnym terenie Ukrainy . Po wojnie zamieszkali na wsi licząc że granica się cofnie i wrócą. Moja babcia bardzo żle wypowiadała się o ukraińskich żołnierzach. Biżuterię sprzedała na przeżycie i już nigdy nie chciała biżuterii. Nosiła też stanik spłaszczający (duzy) biust. Rodzice taty mieszkali na wsi . Babcia pochodziła z bogatej rodziny ale zakochała się w biednym stolarzu i została wydziedziczona. Była bardzo pogodna osoba , mieli razem 11 dzieci z czego dorośliście dożyło 9. Dziadek był bardzo pracowitym stolarzem .
    • arthwen Re: Wasze matki i babki 15.03.24, 21:14
      Moje obie babcie żyją (jedna 90 w tym roku kończy, druga 94), więc nie były, a są. Obie pochodzą z rodzin mieszczańskich, obie mają wyższe wykształcenie (a w ogóle prababcia, mama babci ze strony ojca bardzo naciskała na wykształcenie u swoich dzieci i wszyscy (a była ich 6) skończyli studia, mimo tego, że w czasie wojny rodzina prawie wszystko straciła i było ciężko - prababcia dożyła 90 lat, więc ją znałam, są zresztą pisane przez nią listy i pamiętniki i wiem, że bardzo miała za złe swojemu ojcu, który nie pozwolił jej się kształcić (mimo tego, że finansowo mogli sobie pozwolić, bo rodzina była dość majętna wtedy, bo "wykształcenie kobietom nie jest potrzebne" i prababcia miała solidną schizę w tym temacie, poprzysięgła sobie, że swoje dzieci wykształci jeśli tylko będzie to fizycznie możliwe wink )), więc w historie z tej książki akurat niezbyt się wpisują. Druga babcia też zresztą nie miała łatwo, bo straciła ojca w czasie wojny, miała 6 lat wtedy, a prababcia została sama z dwójką swoich dzieci i dwoma starszymi pasierbicami. W ogóle to wojny (obie) akurat bardzo mocno rodzinnie nam poprzestawiały wszystko, bo ze strony dziadka rodzina straciła cały majątek, dwór spalony przez ruskich, uwięzienie w Moskwie brata dziadka, a co się udało odbić trochę po pierwszej wojnie, to w czasie drugiej poszło już całkiem w cholerę, bo te resztki majątku, który się ostał to znacjonalizowano i tyle było.
    • shmu Re: Wasze matki i babki 15.03.24, 21:58
      W zasadzie nie wiem jakiego pochodzenia były moje babcie, ale wiem, że obie nas bardzo kochały na swój sposób. Jedna, która zmarła niedawno, mocno po przekroczeniu 100, opowiadała, że w domu męża traktowano ja źle. Jak szli w odwiedziny, to obiad dostawał tylko mój dziadek i najstarszy syn. Innych dzieci prababka nie akceptowała jako swoich wnukow. Babcia była ciepła osoba, bardzo się cieszyła jak przychodziliśmy, od razu coś wygrzebywala do jedzenia (nie wiem, czy miała radar, czy zawsze gotowała dla pułku), nauczyła mnie pasjansów, gry w garibaldke i inne gry. Miała wielkie pudełko guzików, które mi dawała, żebym układała sobie różne obrazki. Miała też wiele książek z kolorowymi obrazkami (np. atlas ptaków) i gramofon a do niego płyty z bajkami dla dzieci. Trochę dokuczała mojej mamie, ale myślę, że raczej dlatego, że czasem czegoś nie przemyślała, a nie dlatego, że jej nie lubiła. Natomiast moja mama miała zawsze zagwostke w urodziny/imieniny kogoś z nas, bo zaproszona na 17.30 babcia, stała w progu o 16. Mama kończyła pracę o 15, przy dobrych wiatrach wyrabiała się właśnie na 16 z powrotem do domu, a potem oczywiście szykowanie poczęstunku, takiego jak to było w tamtych czasach, odbywało się przy próbach zabawiania babci smile
      • shmu Re: Wasze matki i babki 15.03.24, 22:12
        Druga babcia to był charakterek. Kochała nas bardzo, bo jak mawiała byliśmy jej jedynymi wnukami, ale wszystko musiało być po jej mysli. Chorowała na serce i jak coś nie szło po jej mysli to dostawała duszności, palpitacji, omdlewala. Finansowo bardzo nam pomagali, dawali lepsze jedzenie, sami bardzo oszczędnie, zbierali, żeby dać moim rodzicom, bratu, czy mi. Załatwili nawet sprawy spadkowe na długo przed śmiercią, żebyśmy nie musieli się martwić. Babcia była tradycjonalistką, więc przez kilkanaście lat mojego życia rytuały odbywały się kropka w kropkę tak samo, co muszę przyznać dawało mi duża stabilizację. Niedzielny obiad to był zawsze kurczak, ziemniaki, buraczki, do tego ciasto drożdżowe i jedna czekoladka (czasem baton podzielony na 7), ale to było właśnie fajne. Robiła przepięknego baranka z masła na Wielkanoc. Ta miłość jej do nas, została we mnie na zawsze jako coś pięknego. Niestety miała obsesję na punkcie religii i troszkę fioła na punkcie tego, jak dziewczynki muszą się prowadzić, więc miewała sceny płaczu bo miałam za krótką spódniczkę, czy jak brat jechał ze swoją dziewczyną na wakacje (oboje pełnoletni). Teraz śmieszne, ale jako dwunastolatka nie bardzo rozumiałam o co chodzi.
    • konsta-is-me Re: Wasze matki i babki 15.03.24, 22:22
      Od strony ojca -z bogatej ,arystokratycznej rodziny z Wilna, dozyla 92 lat.Wyszła za rzemieslnika , co chyba było mezaliansem ale moze w ogole były buntowniczkami, bo jej siostra cioteczna byla dosc znana aktorka w przedwojennej Warszawie. Trzymala twarda ręką 4 synow, zawsze zorganizowana, wszystko idealnie posprzatane choc jednoczesnie miała do wypęku wolnego czasu.Dziadek byl od zarabiania, ona od prowadzenia domu.Raczej skromna modowo, troche purystyczna.Nan scianie wisiało jej zdjecie z młodosci, młoda dama w krotkich, kreconych ,złocistych włosach (zdjecie czarno biale , ale odziedziczylam kolor, stad wiem)Codziennie o 5 rano chodzila na msze i trzymała ubranie do trumny, twierdzac przez 20 ostatnich lat, ze wkrotce umrze.I tak dożyła 92 lat, w całkiem dobrej formie. Na sniadanie podawała półmiski ułożonych wedlin, masełko w maselnicy,kanapki jadlo sie nozem i widelcem (chleb po kawałku, smarowany masłem).I tak kazdy posiłek.Lubiła tlusto i dobrze pojeść.Robiła najlepsze pierogi z jagodami, oładki (takie pulchne placuszki, smazone na patelni) i jedyna słuszna ,półpłynna kutię. Mieszkanie bylo troche sterylne, w porownaniu z druga babcia, obrazki, sprowadzone solidne ,ciezkie i ciemne meble , i zawsze siedzialo sie na krzesle, łóżko tylko do spania.Mozliwe ze miala jakichs pruskich/niemieckich przodkow, patrzac po nazwisku.

      Druga z Lubelszczyzny, tez mieszczanstwo , duzo bardziej "swobodna"-wszyscy mogli sobie wylegiwac na kanapach, mieszkanie bardziej przytulne , dywany na scianach , ogolnie jakies takie "wymoszczone", duzo szyła i haftowała i wszedzie zwsze było pełno skrawkow nici. Tez miala te ciemne, cieżkie meble (jak to sie nazywało-bo nie regal).Robiła perfekcyjne pierogi polskie (dawne ruskie) ze złocista cebulka i dużą ilościa pieprzu.Nie była typowa "kura domową" jak druga babcia, zawsze gdzies tam pracowała i nie nudziła sie.Wszystkim i wszystkimi sie interesowała, lubiła sie troche popisywać elokwencja ( moja mama to odziedziczyła).Zawsze w futerku i toczku i czasem bizuteria.Brzmi to dziwnie, ale zaginała w rulonik grube noże i inne metalowe narzedzia ( nikt tego nie widział, po prostu byly znajdywane w różnych dziwnych miejscach) i potem je chowała, a jak ktos znalazł i pytał "ale jak ty to zrobiłas ??!" _mowiła "a sama nie wiem , jakos tak zrobiłam" i ucinala temat. Pieknie malowała , głownie pejzaże, a czasem tajemicze postaci ale jest jej jedyny portret , siedzi na krzesle ze zlozonymi skromnie rekami, jako mloda dziewczyna, ma niebieska suknie z bialym kołnierzykiem, nieco skośne , błekitne oczy i piekne kruczoczarne, grube warkocze do pasa.
    • lightlime Re: Wasze matki i babki 16.03.24, 00:14
      Mierze się z nimi na codzień, ale łatwiej je zrozumieć jak znam Chłopki

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka