marusia_ogoniok_102
27.09.26, 21:58
No nauczyłam się smażyć te naleśniki i teraz będę je żarła dzień w dzień, póki mi się nie znudzi i zapomnę na pół roku lub rok. Co jeszcze lepsze, nauczyłam się robić większe porcje, więc teraz mam śniadania na tydzień.
Przechodząc do rzeczy - jutro planuję partię z twarogiem, miodem i świeżymi owocami (eksperyment dość karkołomny, dam znać, jak wyszło). Wyjdzie mi, mówiąc z doświadczenia, jakieś osiem placków. Normalnie, gdy robię z jabłkami i śliwkami, to śliwki gotuję a jabłka smażę, więc jest mniejsze prawdopodobieństwo, że mi zgniją. Teraz jednak pytam o radę - jak myślicie, trzymać to jutrzejsze w lodówce, jak zwykle, czy dać do zamrażalnika i odmrażać na co rano?