nick_z_desperacji2
29.09.26, 15:05
przygnieciona murkiem, na który wszedł jej tatuś, żeby zebrać dla córeczki orzechy. Niby wypadek, ale tatuś miał 3 promile.
Zanim gazeta oprzytomniała i wyłączyła komentarze, pojawiły się m.in. takie: "był pijany, ale nie był takim złym tatą, skoro chciał podarować córeczce orzechy", "na pewno ją kochał".
I jestem przerażona. Facet był tak napruty, że normalnego by poskładało, musiał tę dyscyplinę sportu uprawiać od dawna. Był napruty ok. 14 (o tej porze to już czy jeszcze?). W tym stanie, w którym człowiek nie ogarnia, gdzie lewa a gdzie prawa, poszedł na niedzielny spacer z małym dzieckiem i ludzie znajdują dla niego jakieś usprawiedliwienia. Kochał, bo po pijaku zrywał orzechy. Co jeszcze robił po pijaku i przede wszystkim, co trzeba zrobić, żeby awansować do kategorii "jednak zły ojciec", skoro to niektórym nie wystarcza?