Matka jest bogiem

11.12.05, 09:23
bo mu na to pozwalasz.. i sama siebie piętnujesz smile 3 letnie dziecko ma Cię
oceniać? wink niech zrobi to za 40 lat smile)))))
    • marianna73 Re: Matka jest bogiem 06.02.06, 23:06
      ciekawy artykuł...matka rzeczywiście dla dziecka jest jak Bóg i bardzo często
      zamiast wykorzystać to pozytywnie niestety nadaje tej wielkości moc niszczącą...
      • dagmama Re: Matka jest bogiem 07.02.06, 01:06
        Bardzo mądry artykuł. Smutne jest to, że nie można być idealnym rodzicem.
        Ja dopiero teraz, mając 33 lata i małe dziecko, zdetronizowałam rodziców.
        Daję dużo swobody, przepraszam, synka i nie narzucam jedzenia, spania, kiedy to
        ja mam ochotę, żeby jadł, spał, a nie on.
        Ja jestem z zimnego chowu, synek z ciepłego wychowania: karmienie na żądanie,
        spanie z rodzicami. Jakie inne błędy popełnię?
        Trudne to wszystko.
        • ledzeppelin3 Re: Matka jest bogiem 07.02.06, 12:33
          Bardzo mi się podoba podkreślenie, jak bardzo zmieniają się wzorce wychowania,
          i jak poddajemy się trendom i modom: 30 lat temu- zimny wychów, karmienie na
          żądanie, dziś- spanie w jednym łóżku z rodizcami i karmienie 4-latków. I wtedy,
          i dziś przekonani o własnej słuszności rodzice. Wychowanie to nie uleganie
          modom, ale też podążanie za własnym instynktem, poznawanie siebie poprzez
          cofanie się do wczesnego i późnego dzieciństwa, ciągłe wczuwanie się w psychikę
          dziecka i zastanawianie-co ono myśli i czuje...Fascynująca sprawa, niesamowita
          przygoda i odpowiedzialność- kształtowanie człowieka. Śmieszy mnie, jak mamusie
          narzekają na "ogłupiające siedzenie w domu z dzieckiem", tak jakby rozwijający
          się człowiek był kukłą, której trzeba zatkać gębę i podetrzeć tyłek...
          • bea.bea Re: Matka jest bogiem 07.02.06, 12:44
            ledzeppelin3 ...pięknie to napisałaś..smile)
            pozdrawiam
          • bea.bea Re: Matka jest bogiem 07.02.06, 12:51
            rzeczywiście dziecko budzie w "chcącej" mamie takie pokłady kreatywności, ze
            pewnie zadne zadanie nie jest tak rozwijające...

            po trosze , artysta, sportowiec, nauczyciel, muzyk, przyrodnik, mechanik
            samochodowy, budowniczy........smile

            ale zawsze tkwi jeszcze pewien niepokój....czy aby nie przeginamy w którąś tam
            stronę...
            • ledzeppelin3 Re: Matka jest bogiem 07.02.06, 13:01
              Niestety na pewno przeginamy (nie ma ludzi nie "obciążonych" w jakimś stopniu w
              dzieciństwie czy młodości negatywnymi emocjami, wzorcami, dlatego chyba nie da
              się uniknąć przelewania w jakimś stopniu na dziecko własnych emocji wynikłych z
              tych obciążeń... Chyba dążenie do doskonałości jest niebezpieczne, bo doskonali
              nigdy nie będziemy. Ale mam nadzieję tak wychować małe, żeby mi kieydś nie
              obawiały się wprost powiedzieć "to i to co robiłaś było beznadziejne".
              • moninia2000 Re: Matka jest bogiem 15.02.06, 20:25
                Dobry artykul, a tytul ksiazki przypadl mi do gustu bardzo, gdyz akurat sie
                borykam (w sumie od "zawsze") z tym problemem. Moja mama...
                Kobieta egoistyczna, disc zimna, nie potrafiaca okazywac swych uczuc, baaardzo
                nerwowa i "szybka", nie wierzaca w siebie i nagle zapadajaca na uwielbienie
                kogos kto ja "przekonal, pochwalil" czy Bog wie co...aby zaraz potem mowic o
                nim najgorsze rzeczy, bo sie znow zawiodla. A gdzie w tym wszystkim my?..
                Gdzie wnuki, ktore wlasnie przyszly calkiem niedawno na swiat?
                Bierze na chwile w ramiona, aby przed uplywem pieciu minut oddac szybko,
                szybko, bo musi sprzatac, gotowac i tysiace roznych rzeczy, ktore miala
                od "zawsze". ZAWSZE!
                Zawsze pelna problemow, zestresowana, nie oddychajaca prawie z nerwow.
                matka.. Kochajaca, ale w "tajemnicy". Martwiaca sie ale na odleglosc. W ciszy,
                bo ...chyba nie umie okazac. poza tym zawsze mowila "zebys sie nie rozczulala
                nad soba".
                Wiec zebym sie wlasnie nad soba nie rozczulala to nie okazywala nigdy uczuc,
                zmartwien czy tego, ze sie boi o nas czy martwi.
                Raczej ja zloscilysmy, denerwowalysmy czy przeszkadzalysmy.Tak! Chciala zebysmy
                z siostra szybko z domu wyszly, bo juz takie "kobiece" sie stalysmy, a oni z
                tata...lepiej sami.
                Nie czuje sie corka, a rywalka czasami. Zawsze ma jakis zal, problem i chce
                pomocy, ale zapomina o innych czesto..
                Gdy mam isc do niej mam stres, bo ona tak to przyjmuje jakby to
                byla "niesamowita okazja" , a przeciez ona nie moze, bo musi sprzatac, gotowac
                itp.. A ja taka "pracochlonna" nie jestem. Zawsze na wejsciu zapowiada, ze nie
                ma za duzo czasau, bo......zreszta po co to mowisz mamo! Przeciez ZAWSZE taka
                jestes-zabiegana, dla innych znajdujaca czas na kawe, dla mnie nie.
                Ostatnio probowalam jakos by znalazla ten czas, malo, choc chwilke , nie miala.
                Ale powiedziala "Wiesz jak kiedys bede miala chwile to na te kawe
                pojdziemy". .. Zaraz...kiedy to powiedziala?...
                Zbyt dawno, zbyt czesto.
                Tamta kawa juz ostygla, mamo.
                Ja nie zyje tak szybko, ja kocham coreczke i staram sie dac jej caaaly czas
                swiata. Cala mnie, bo ja ja stworzylam i jestem dla niej mama.
                Jaka szkoda, ze juz sie nie zmienisz, a ja nie potrafie Ci tego powiedziec, bo
                w glebi serca Cie kocham, lecz nie potrafie sie "odczepic" aby wyzwolic wciaz
                jeszcze nie..
                Jakakolwiek proba rozmowy zle sie konczyla zawsze, wiec po co?
                chcialabym nie byc taka mama jak Ty jestes.
                Chcialabym byc.

                Smutna
                • anoosia2 Re: Matka jest bogiem 15.02.06, 22:03
                  A ja dumna jestem z siebie, spostrzegłam w mojej mamie kobietę i dopiero wtedy
                  ja zrozumiałam. Mam nadzieje, że będę potrafiła tak jak ona mądrze kochać moje
                  dziecko(lub dziecismile). Bo wiecie ciężko jest być Bogiem, czasem można z hukiem
                  spaść z piedestału, ale staram się ile mogę balansować między trudnymi
                  zakrętami życia.
                  • verdana Re: Matka jest bogiem 16.02.06, 10:11
                    He, he...
                    Moje dziei jakos chyba nigdy nie uwazały mnie za Boga - przynajmniej sądzac z
                    tego, że potrafiły dość ostro skrytykować to co robię.
                    Na pewno nie jestem idealną matką, nie mam takich ambicji, nie uważam też, ze
                    jedynie matka powinna kształtować i wychowywać dziecko do 3 roku życia. Lepiej,
                    aby dziecko miało kilka wzorców, wtedy nie bedzie tak uzaleznione od jednej,
                    nie zawsze mądrej i nie zawsze dobrej osoby.
                    Bycie matka nie przesądza o tym, że ma się zdolności pedagogiczne.
                • bruna77 Re: Matka jest bogiem 03.04.07, 08:29
                  Mam nieco podobne doświadczenia do Ciebie, moniniu smile Matka- egoistka i
                  mitomanka. Oczywiście bez wad. Zgroza. Ja zawsze na drugim czy trzecim planie.
                  Za zakupami w butiku, znajomymi, pracą, imprezką. Uczucia były reglamentowane -
                  wtedy gdy spełniałam oczekiwania. No cóż, nie spełniłam - chyba byłam za bardzo
                  podobna do mojego taty big_grin. Miałam inny pomysł na zycie niż moja rodzicielka (he
                  he, nie piję alkoholu, nie rozmawiam godzinami przez telefon z
                  pseudoprzyjaciółkami, nie umawiam się z kilkoma facetami naraz, nie prawię
                  komplementów pro forma - jak tu się ze mna dogadać? smile)więc wypadłam
                  całkowicie poza nawias big_grin. Ale ja, w przeciwieństwie do Ciebie już dawno
                  przestałam zabiegać o względy matki. Już jakieś 15 lat temu (dziś mam 30). I
                  mam święty spokój big_grin. Na duuużą odległosć potrafimy się tolerować big_grin. A od
                  kochania mam wiele innych osób. Życzę Ci moniniu duuużo pogody ducha.
    • net79 Re: Matka jest bogiem 03.04.07, 09:14
      Ja swoich rodziców zrozumiałam i doceniłam, tak na prawdę, nie gdy zostałam
      mamą, ale gdy poczułam pierwsze trudy i wyżeczenia związane z rodzicielstwem.
      Doceniam ich mimo wszystko, a to wszystko, to całkiem sporo, staram sie nie
      powielać, ale są rzeczy, które cisną się przez moją całkiem pokręconą osobowość
      i wiem z czego to wynika. Też jestem jedną z tych matek, które kochają całą
      sobą swoje dzieci, nic nie ukrywają. Moje dzieci znają mnie taką jaka jestem,
      widzą kiedy płaczę, kiedy się wkurzam i wychodzi ze mnie ta druga niechcioana
      strona, znają mnie szczęśliwą i trochę zwariowaną, mają narzucone normy, ale
      wiedzą, że niektóre normy uważam za głupie i nie trzeba ślepo się stosować.
      Tylko jak one w tym bałaganie moich sprzeczności się odnajdą, nie wiem. Nie
      jestem mamą domatorką i jestem jedną z tych mam, które są bardziej kreatywne,
      po 10 godz. pracy, niż po 3 domowych obowiązków. Wiem, że mnie to męczy, a mimo
      to wygrywa przesąd, że powinnam byc z dziećmi, nie potrafię, odkarmic i wrócić
      do pracy, choć są chwilę kiedy tego bardzo chcę... Traktuje to jako sytuację
      przejściową i mam nadzieję, że te kilka lat nie przesądzi o tym, ze będę
      zgożkniałą, sfrustrowaną babą moim dzieciom.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja