Dodaj do ulubionych

Osłupiałam .... :))

14.01.06, 17:16
Wiem, ze nie powinnam zakladac nowego watku, ale nie moge sie powstrzymac.

Sprzatam sobie, z papieroskiem w buzi.
Dzwonek do drzwi - mysle, ze to sasiadka, wiec biegne krzyczac " Zaaaaaaaaaraz
ide "
Ubrana w spodenki dresowe, fryzura nie ta, w jedenj rece papieros, w drugiej
scierka do kurzu prawie.

Otwieram, a tam 2 ministrantow plus ksiadz.

Nie wiem kogo bardziej zamurowalo, czy ich czy mnie smile

W kazdym razie powiedzialam "Nie dziekuje" i zamknelam drzwi. Bardzo to bylo
cholera kulturalne, ale oni nic nie mowili, tylko dziwnie sie patrzyli... )

Dostalam jakiegos dziwnego ataku smiechu smile
Obserwuj wątek
    • anias29 Re: Osłupiałam .... :)) 14.01.06, 17:22
      big_grinDDDDDDDDDD
      • clk Re: Osłupiałam .... :)) 14.01.06, 17:25
        O anias widze ze z Sopotu jestes.Pozdrawiam z Gdyni smile
        • anias29 Re: Osłupiałam .... :)) 14.01.06, 17:32
          Hehe, dzięki, też pozdrawiamsmile) Właśnie czytałam Twojego posta na temat "dom
          czy mieszkanie"smile Też mieszkam trochę tak "pośrednio" hihi.
          • clk Re: Osłupiałam .... :)) 14.01.06, 17:33
            Mi takie posrednio bardzo odpowiada.
            smile
    • barbamama Re: Osłupiałam .... :)) 14.01.06, 17:27
      Wielkie dzięki za tego posta , własnie przypomniałas mi ze dziś ksiądz w nasym
      domu od 16 biega a ja w dresach ...........
    • ania.freszel Gość nie w porę gorszy od Tatarzyna... 14.01.06, 17:29
      ...jak mówi polskie przysłowiesmile))))))))))))
      • clk Re: Gość nie w porę gorszy od Tatarzyna... 14.01.06, 17:32
        Gosc byl absoutnie nie w pore.
        Ale to nie moja pierwsza wpadka, kiedys gotujac obiadek, moj facet z 3 razy
        dzownil i wracal sie po cos do domu. Wiec za 4tym razem z przeklenstwem na
        ustach drac sie niemiłosiernie dotarlam do drzwi. A tam Swiadkowie Jehowy.
        Od tego czasu zaden z nich mnie nie nachodzil. smile
        • sowa_hu_hu Re: Gość nie w porę gorszy od Tatarzyna... 14.01.06, 17:34
          a ja anwet nie wiem kiedy ksiądz u nas chodzi wink ale tez go nie wpuszczę...
          jakos sie nie czuje...
          • clk Re: Gość nie w porę gorszy od Tatarzyna... 14.01.06, 17:35
            Ja bym go i tak czy siak nie wpuscila, ale troche to mnie zdezoganizowalo,
            głownie przez moj atak smiechu.
            • ania.freszel Re: Gość nie w porę gorszy od Tatarzyna... 14.01.06, 17:38
              Ja tam w sumie do mojego księdza nic nie mam bo jest b. miły i przystojnysmile I
              ma jedną wielką zaletę. Zapowiada termin wizytacji...
              • sowa_hu_hu Re: Gość nie w porę gorszy od Tatarzyna... 14.01.06, 17:44
                przystojny? heheh smile
                jak an wsi mieszkałam jeszcze to był taki względyny nawet wikary , ale sznas nie
                miałam bo miał dupe w pobliskiej wiosce smile
                • ania.freszel Re: Gość nie w porę gorszy od Tatarzyna... 14.01.06, 17:51
                  ano...ksiądz też facet, krew nie woda, d... nie szafa - na klucz nie
                  zamknieszsmile))
                  • sowa_hu_hu Re: Gość nie w porę gorszy od Tatarzyna... 14.01.06, 17:52
                    hehe ,niezły tekst z tą szafą wink
                    • ania.freszel Re: Gość nie w porę gorszy od Tatarzyna... 14.01.06, 17:55
                      Mama by mnie z dowodu wykreslila jakby usłyszala ze sie tak uzewnętrzniam pod
                      adresem księżysmile)))
    • lolinka2 a do mnie nie chciał wejść... 14.01.06, 22:11
      ...bo ja nie z tej denominacji a on twierdzi ze tylko do swoich.
      smutno, bo skoro się do kogoś dzwoni do drzwi i ten człowiek chrześcijańskim
      zwyczajem na herbatę zaprasza (a jakze, nie w niecnych celach) to trzebaby z
      gościnności skorzystać...
      • betty_julcia A u nas był.... 14.01.06, 22:23
        na szczęście zapowiedzianysmile I to jak! Dwa dni wcześniej chodził ministrant i
        pytał czy przyjmę księdza, na tablicy ogłoszeń zawisła informacja od której
        chodzi ksiądz i przed samą wizytą księdza ministranci podeszli zapowiedzieć ze
        za chwilę przybędziesmile Jacyś kulturalni ci ksieża we Wrocławiu.
        Do kościoła nie chodzę, do spowiedzi tez nie bardzo ale jakoś tak źle bym się
        czuła nie przyjmując księdza po kolędzie. Poza tym moja 2,2 letnia Julia
        wystroiła się w najpiękniejszą suknię i nie mogła sie doczekać tańców
        z "księźicem". Księźic, zakonnik pokropił nas święconą wodą, rozsiadł się na
        kanapie, pogadał, pośmiał się, wesoło było i poszedł. Ale tańców nie
        było........ czym Julia była bardzo zawiedzionasmile
        ------------------------------------------------------
        Betty to mama a to jestem ja:
        GWIAZDECZKA
    • onika27 Re: Osłupiałam .... :)) 14.01.06, 22:48
      No tez bym osłupiałasmile u nas ministranci przychodzą jak ksiądz jest dwa domy
      przed moim i pytają czy przyjmiemy księdza bo jak by nie było to trochę jakby
      posłaniec Bożysmileno i właśnie po to coby nie było takich wpadeksmileU nas w tym
      roku już był strasznie miły synek wycyganił 3 obrazki bo jeszcze dla koleżanki
      i kolegi .I nawet w sumie kaski nie chciał do kieszeni, smile w co nie mogę nadal
      uwierzyć. Ale najbardziej mi się podoba jak ksiądz już przed wigilia chodzi po
      kolędzie o nie takiego to ja bym nie wpuścił a co to to nie smile
    • edytatar Re: Osłupiałam .... :)) 14.01.06, 23:11
      U mnie ministrant chodzi dzien wczesniej ipyta "czy mam zyczenie przyjac
      ksiedza i o ktorej godzinie najbardziej mi odpowiada/konkretnie rano czy po
      poludniu?/ no ale u mnie to kultura co?W koncu to Czestochowa.Ale zdarzylo mi
      sie na poprzednim mieszkaniu,ze chodzil rano a ja jakos nie mialam ochoty go
      przyjac/nie mam slubu koscielnego/wiec zakazalam otwierac w tym dniu
      drzwi.Wieczorem urzadzalam synowi urodziny,cala chalpa ludzi,glosno jak nie
      wiem co i gdy zadzwonil dzwonek w przekonaniu,ze to dziadkowie otwarlam ze
      slowami "no wlazcie "Nie przyjelam w tym dniu ksiedza,potem omijal moje
      mieszkanie,no trudno i tak bywa....
    • 18_lipcowa no i ? 15.01.06, 17:51
      co dalej? bo mam wrazenie że urwałaś opowieść?
    • tuskas Re: Osłupiałam .... :)) 16.01.06, 11:51
      U nas też ktoś był dwa dni wcześniej i pytał, czy chcemy księdza. Umówiliśmy
      się co do dnia i godziny. Co lepsze - ksiądz był niezwykle punktualny smile
      Potem się okazało, że na 40 rodzin w bloku tylko 14 przyjęło księdza. Aż się
      zdziwiliśmy, bo mieszkańcy wyglądają na dość praktykujących katolików. Widać -
      pozory mylą.
      ale ksiądz nas zaskoczył - spytał nas, czy jesteśmy dobrym małżeństwem, czy
      mamy komórki wyłączone (bo przecież SMSy teraz służą jako podstawy do
      rozwodów), jacy to ludzie teraz są, że wszystkiego im mało i do sexshopów
      chodzą. Skrytykował, że przy dziecku mamy psa i mamy nakaz nie zbliżania psa do
      dziecka, czy odwrotnie. Ale zaskoczył nas, bo nie spytał, czy dziecko jest
      ochrzczone (Zuzia ma 8,5 miesiąca).
    • kiranna Re: Osłupiałam .... :)) 16.01.06, 13:50
      to ja zalozylam poprzedni watek na temat ksiedza po koledzie, ale dopisze tu
      jak poszlo wink
      otoz przyszedl sam ksiadz, bez ministrantow. mial byc po 17-tej, przyszedl o
      18.30. nie bylo mnie tego dnia w domu, drzwi otworzyla moja mama, ktora
      przyjechala popilnowac wnuczka. podobno ksiadz byl baaardzo elegancki, mlody,
      wygladal na b. inteligentnego czlowieka i byl bardzo grzeczny. niestety mama
      nie wpuscila go, poniewaz o to prosilam, mimo ze sama nie ma nic przeciwko
      koledzie. bylo jej bardzo glupio dlatego, ze ksiadz jednak delikatnie nalegal,
      zeby zamienic kilka slow. tez uwaza, ze to nie w porzadku, ze ksieza nie
      probuja zorientowac sie wczesniej kto sobie zyczy taka wizyte, a kto nie i
      stawiaja ludzi w nieprzyjemnej sytuacji odmowy.
    • alaska_1975 innym razem prosze :) 16.01.06, 14:26
      moj maz tuz po tym jak urodzila sie nasza pierwsza corka a ja lezalam z
      temperatura 40C - zator mi sie zrobil sad(( - moj drogi maz miotal sie po domu
      usilujac jakos sobie ze wszystkim poradzic, az tu nagle - ding, dong
      otwiera drzwi a tu ministranci i ksiadz
      zdebial bo nie bylismy w kosciele i nie wiedzielismy ze ma byc w ten dzien
      kolenda
      no i co moj zakrecony maz na to? zamim pomyslal to wypalil:
      "a nie moglby ksiadz innym razem przyjsc bo mi teraz nie pasuje?"
      smile))))))))))))))))))
      jak doszlam do siebie to przez tydzien sie z tego smialam i do teraz zaluje ze
      miny ksiedza nie widzialam smile))))))))))))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka