Wiem, ze nie powinnam zakladac nowego watku, ale nie moge sie powstrzymac.
Sprzatam sobie, z papieroskiem w buzi.
Dzwonek do drzwi - mysle, ze to sasiadka, wiec biegne krzyczac " Zaaaaaaaaaraz
ide "
Ubrana w spodenki dresowe, fryzura nie ta, w jedenj rece papieros, w drugiej
scierka do kurzu prawie.
Otwieram, a tam 2 ministrantow plus ksiadz.
Nie wiem kogo bardziej zamurowalo, czy ich czy mnie
W kazdym razie powiedzialam "Nie dziekuje" i zamknelam drzwi. Bardzo to bylo
cholera kulturalne, ale oni nic nie mowili, tylko dziwnie sie patrzyli... )
Dostalam jakiegos dziwnego ataku smiechu