Dodaj do ulubionych

Pantoflarz?!

23.07.03, 23:59
Mój mąż oznajmił mi wczoraj że gdy powiedział w pracy jakie to on ma
obowiązki w domu to wszyscy się z niego wyśmiali i nazwali go pantoflarzem.
Dodam tylko że czynności które mój mąż wykonuje w domu to: rano zakup
pieczywa w osiedlowym slepiku i przy okazji tego wyrzucenie śmieci, ewent.
ok. raz w tyg. zmycie naczyń po kolacji. Poczułam się okropnie gdy mi to
powiedział. Tak naprawdę to chyba nie ma pojęcia jakie obowiązki są w domu.
(Częst powtarza że on prawie wszystko robi w domu). Strasznie się poryczałam
i długo nie mogłam się uspokoić po tym co usłyszałam. Naprawdę w domu mam
dwójkę dzieci tak absorbujących (1 rok i 4,5)że nieraz jestem
wykończona.Młodsza córka jest grzeczna tylko wtedy gdy poświęcam jej w pełni
uwagę (bawię się z nią itp.);gdy tylko zastawiam ją na więcej niż 5 min.
trzyma się mnie kurczowo i strasznie płacze np. gdy gotuję. Starsza jest za
to strasznym niejadkiem, ma taki jadłowstręt że nie weźmie jedzenia do ręki
więc muszę taką dużą dziewczynkę karmić. Do tego zakupy,pranie sprzątanie
gotowanie zmywanie itp. (same wiecie).Staram się jak mogę nieraz pomagają mi
rodzice.W takiej sytacji obawiam się też mojego powrotu do pracy, bo wiem że
obowiązków mi nie ubędzie i chyba już bym nie dała rady. A że finansowo teraz
nie najlepiej stoimy to mąż oczywiście nie omieszkuje mi przygadywać że po co
kończyłam studia skoro teraz "siedzę" w domu.
Najbardziej boli mnie to że z tego co powiedział wynika jak mało dla niego
znaczymy (ja i dzieci) skoro tak bardzo przejmuje się głupimi opiniami
kolegów z pracy. Oczywiście powiedziałam mu że nie chcę więcej jego
wynoszenia śmieci i kupowania chleba jeżeli aż tak bardzo naraża się na
ośmieszanie.A może ja poprostu jestem przewrażliwiona. Może Wasi mężowie
(pytam mamy niepracujące)tyle samo poświęcają obowiązkom domowym co mój.
Edyta.
Obserwuj wątek
    • trolka72 Re: Pantoflarz?! 24.07.03, 08:24
      Hm.Mój jak tak myślę, to też nie robi za wiele. No, pierze, wywiesza pranie i
      zbiera. I koniiec. Jeśli chodzi o sprzątania, to sam nie zrobi nic.Kiedyś mi tp
      przeszkadzało, ale teraz mówię :umyj łazienkę, odkurz dywany. Jak coś powiem,
      to robi.
      Ale za to świetnie pilnuje dzieci i robi to bardzo często i chętnie.Ok. 3 razy
      w tyg wychodzę sama-na zakupy, do miasta, do koleżanki czy gdzieś tam.Ale w
      końcu to jego dzieci tak samo jak moje, no to chyba oczywiste.
      Mąż tak często nie wychodzi sam, bo nie ma potrzeby-ponieważ pracuje do 17, to
      jak twierdzi juz się sam nabędzie i woli wyjść z nami.Ale ok. 1 w miesiącu
      chodzi na piwo z kolegami, na cały wieczór.I raz w tyg. na kosza. To nie wiem,
      czy wg kolegów twojego męża byłby pantoflarzem. A może mąż Ci to powtórzył jako
      żart, albo co. Pewno wcale nie chciał Cię dotknąć.
      Nie zabieraj mu obowiązków, no co Ty. Nie warto unosić się dumą i samej się
      zapracowywać, naprawdę.Lepiej pogadajcie. I nie przejmuj się tak
      bardzo.Pozdrawiam.smile) Hania
      • mamboo Re: Pantoflarz?! 24.07.03, 09:31
        Hej!
        Z doświadczenia wiem, że ci kolesie co to nazywają naszych mężów pantoflarzami,
        często zasuwają w swoich domach jak małe traktorki smile), ale starannie to
        ukrywają, żeby nie wyjść na "niemęskich"???????? Mojego męża też próbowali
        ochrzcić pantoflarzem, ale on się zupełnie nie przejął, a ja niechcący
        przyuważyłam jednego z tych najbardziej ujadających jak nim mamusia "orała", że
        hej smile))))))))))))). Mój mąż gotuje, bo lubi. Sprząta, bo trzeba. Nie pierze,
        bo raz sknocił, poza tym nie widzę nic męczącego w załadowaniu i wyładowaniu
        pralki, a wieszać lubię. Kiedy z nim jestem na spacerze nigdy nie chodzę
        obładowana jak "dziki osioł" i wózka też nie wnoszę po schodach. Aha prasowanie
        to działka mojego ukochanego, bo kto prasuje, ten trzyma pilota i może oglądać
        co zechce, hehe.
        Poza tym wcale nie jest ideałem, ale to już inna historia...
        Basia.
    • liliana22 Re: Pantoflarz?! 24.07.03, 12:21
      Mój mąż robi wszystko w domu co akurat jest do zrobienia. Widocznie straszny z
      niego pantoflarz. Ma za to niezaharowaną żonę skłonną również do różnych
      poświęceń. Bo razem odpowiadamy za naszą rodzinę i za nasz dom.
      Jak twój małżonek uważa, że tylko siedzisz w domu, to proszę bardzo niech w
      weekend "posiedzi" z dziećmi w domu, ugotuje obiad, zrobi zakupy, sprzątnie,
      zrobi pranie, uprasuje, a Ty zrób sobie wolne. Jak odpoczniesz to też
      nabierzesz dystansu do różnych rzeczy.
      Na wielu facetów to działa - wiem od koleżanek, bo ja nigdy nie miałam takich
      problemów - nie zdają sobie sprawy z tego ile jest pracy w domu.
    • asia.t Re: Pantoflarz?! 24.07.03, 12:36
      A ja mam taką sytuację, że to mój mąż "siedzi" w domu z dziećmi. Niania
      przychodzi na 4 godziny dziennie, w tym czasie on robi tłumaczenia. Niania robi
      zakupy i rozwiesza pranie, prasuje rzeczy dzieci. A mężuś ma za zadanie
      nakarmić dzieci, pobawić sie z nimi do mojego powrotu i trochę przygotowac
      obiad, który ja najczęściej wykańczam. Ponieważ mam też zajęcia wieczorem, on
      zajmuje się dziecmi. Wczoraj - po raptem 3 takich dniach - padł nieprzytomny o
      godz. 20.30. wink)) Nie sprząta, nie pierze, nie robi zakupów. smile Myślę, że to
      doskonały pomysł, aby Twój mąż tylko tak "posiedział" z dziecmi sam. Od pobudki
      do kąpieli wieczornej i położenia dzieci do łóżek. Niech już nie gotuje, nie
      sprząta i nie prasuje. wink Gwarantuję, że nie zrobiłby nawet połowy!

      Z drugiej strony - nigdy bym się nie ośmieliła powiedziec mojemu mężowi, że po
      co kończył studia, skoro siedzi w domu... to już jest brak szacunku dla drugiej
      osoby, w końcu prowadzisz jego dom, wychowujesz jego dzieci - on siedzi w
      pracy... taki jest podział obowiązków! Moim zdaniem nie powinnaś płakać czy
      przejmować się opinią kolegów męża. Cóż oni cię obchodzą??? A mąż oprócz
      kupowania rano pieczywa i wynoszenia śmieci powinien jeszcze robić rano żonie
      śniadanko (skoro i tak wstaje wcześniej...) i karmić dzieci. smile
    • robszym Re: Pantoflarz?! 24.07.03, 14:09
      hej!
      Na razie jestem mamą niepracującą, a mąż tyra od rana do wieczora(8-18.30)W
      ciągu tygodnia w domu nie robi nic,(tzn. opiekuje się dzieckiem od 7-8 rano a
      ja odsypiam nocne wstawanie, i od 19-20, ja wtedy odpoczywam po całym dniu)
      bo jest padnięty i nie mam sumienia go jeszcze zadręczać robotami. W weekend
      jest nieco inaczej, sprzątamy razem, ja gotuję, on zajmuje się dzieckiem,
      pierzemy(ładujemy pralkę)kto tam ma potrzebę.
      Zakupy zawsze robię ja, bo on nie znosi marketów, i jak już tam go puszczę to
      nakupuje za dużo i się wściekam na niego.
      Zapomniałam dodać, że mąż funduje mi nianię na 3 godziny dziennie, robię wtedy
      to, na co mam ochotę, chociaż niania wynajęta jest na pisanie mojej magisterki
      ( ale jakoś mi nie idzie...)
      Czy on jest pantoflarzem? Nie wiem, ale nie przejmuj się opiniami kolegów
      twego męża, i konsekwentnie pilnuj podziału obowiązków!
      Pozdrawiam, Ania.
      • kari7 Re: Pantoflarz?! 24.07.03, 14:59
        Ja uważam,ze nie ma nic złego w tym że mąż pomaga w domu - o ile nie ma
        sytuacji,ze pracuje po 12 godzin dziennie i po prostu nei ma kiedy tego
        zrobić.Cizeko wymagać od faceta któy przycgodzi o 21 do domy żeby sprzatał czy
        prasował.J aakurat po tm względem trafiłą na ideała bo mój mąz czasmi prasuje(
        ostatnio uprasował całe 3 pralki kórre czekały na odpowiedni mój humor do
        prasowania), sprząta ( jest umowa ze ja wychodze z małym na spacer na 2
        godzinki a on doprowadza mieszkanie do ładu raz w tygodniu - fakt ze zawsze
        przy tej okazji ma jakis mecz któy przy okazji obejrzy w spokoju), czasmi
        zmywa , pomaga mi robic soki i przetwory i w ogóle lubi wymyslac rózne rzeczy w
        kuchni.Oczywisćie jak ma akurat szał w pracy to go nie ma wiuec robie to ja i
        nie mam do niego pretensji.Obydwoje uważamy ,ze przecież pewnymii obiwązkami
        mozan sie podzielić i wtedy mamy wiećej czasu dla siebie i dla dziecka.Ale to
        chyba kwestia wychowania bo u niego w rodzinie była ich trójka i oni mieli
        podział obowiazków - było sprzatanie, obieranie ziemnikaów itp.A opinie innych
        facetów - ciekawe jak naprawdę wyglada ich codziennosć.A druga sprawa - meza
        trzeba sobie wychować!
        pozdrawiam
    • e.beata Re: Pantoflarz?! 24.07.03, 14:54
      To powiedz mężowi, że wyraz pantoflarz już wyszedł z użycia. Negatywny jest
      trep co ma drewnianą głowę, hałasuje a w domu nie pomaga. Nie rozumiem, być
      dumnym z tego że się żonie nie pomaga. Toć już przecież demode.
      Koledzy męża najwyrażniej nie są na bieżąco. Dinozaury jakieś.
      Ich guru to Kiepski???
      Dzięki Bogu Twój mąż jest inteligentniejszy od nich.
      Powiedz mu to i... dodaj obowiązków wink.
      • aniask_mama Re: Pantoflarz?! 24.07.03, 15:06
        Tak, jak już facet cokolwiek robi w domu to od razu pantoflarz. Co za bzdura!
        Podejrzewam, że kolesie z pracy też wynoszą śmieci czy robią zakupy, tyle, że
        się do tego nie przyznają (no chyba, że mają 3 żony, które za nich wszystko
        robią wink)). A tak poważnie: w małżeństwie/rodzinie tak to już jest, że każdy
        ma jakieś obowiązki - jak jeden nie ma, a drugi za to ma podwójne to zwykle
        długo tak nie wytrzymują.
        Po prostu nie przejmuj się, przecież mąż Ci pomaga i to jest ważne, a nie
        kolesie z pracy, którzy nie mają co robić.
        Żona, która rano biega po świeże bułeczki wink)
    • umargos Re: Pantoflarz?! 24.07.03, 15:03
      Hmm...mój mąż chętnie mi pomaga. Owszem pracuje...niestety w Warszawie, a ja
      jestem w Krakowie. Ale często przyjeżdża, bo ma nienormowany czas pracy. Jak
      jest, nie kaprysi, że czasem nie ma obiadu. Chętnie pomaga w sprzątaniu, choć
      nie widzi sensu, bo uważa, że jest czysto (hehe...staram się, bo lubię, ale jak
      poproszę to chętnie lata z odkurzaczem). Nauczył sie porządnie ścielić łóżko,
      bo inaczej poprawiałam. Kąpie i przewija dziecko, wozi na spacer, bawi się z
      Małą, bo chce nadrobić czas kiedy go nie ma. Zmywa naczynia kiedy ja gotuję.
      Robi zakupy, czasem kolacje, prawie zawsze śniadania (bo inaczej nic bym rano
      nie zjadła). Wiesza pranie i prasuje łatwiejsze rzeczy. O dziwo, zaczął
      prasować nawet swoje T-shirty. Co prawda uważa, że to bez sensu, ale wie że
      jeżeli je zostawi to będę je prasować, więc żeby mi pomóc, robi to. Do tego nie
      zostawia skarpetek i bielizny po kątach, ani bałaganu w łazience. Zawsze też
      podkreśla, pomimo, że siedzę w domu, że podziwia jak sobie ze wszystkim radzę i
      wytrzymuję w domu (bo jego by dawno szlag trafił....mnie co prawda trafia, ale
      mam nadzieję, że to się kiedyś skończy). Wypycha mnie z domu żebym zażyła
      rozrywek kiedy jest i może mnie zastąpić. Co więcej takie samo podejście ma
      większość naszych wspólnych kolegów. Też starają się jak mogą żeby razem z żoną
      wychowywać dziecko i dbać o dom, niezależnie od tego czy druga połowa pracuje,
      czy też nie. Z drugiej strony - nie mamy nic przeciwko temu, żeby nasi mężowie
      czasem spotkali się i poimprezowali, bez nas, i w życiu nie robiłabym uwag z
      tego powodu. W świetle powyższych postów...nawet nie wiedziałam, że mam w domu
      taki skarb i chyba mu o tym powiem. Aha...i w żadnym razie, żaden z nich nie
      uważa siebie ani kolegów za pantoflarzy, ale za ludzi żyjących w związkach
      partnerskich, którzy się dzielą obowiązkami i, co więcej, mają świadomość jak
      absorbujące są naprawdę obowiązki domowe i wychowywanie dziecka/dzieci. I może
      to moda na takie podejście, ale jeżeli tak, to oby nie minęła. Oni wiedzą, że
      jeżeli żona siedzi w domu i odwala tą całą domową pracę przez kilka dni w
      tygodniu to nie ubędzie im jeżeli przynajmniej w niewielkim stopniu mogą nas
      wyręczyć.
      Pozdrawiam
      Ula
      • liliana22 Re: Pantoflarz?! 25.07.03, 09:58
        Ja swojemu mężowi codziennie mówię jakim jest skarbem, bo nim jest i cenię
        sobie jego pomoc. A tak w ogóle to faktycznie jak się zastanowiłam to wśród
        naszych zaprzyjaźnionych małżeństw też faceci pomagają w domu i wcale się tego
        nie wstydzą (pomagają również ci, których żony "siedzą" w domu).
    • edytast Re: Pantoflarz?! 25.07.03, 00:47
      No to się wyżaliłam i jest mi już trochę lepiej. W końcu też po to jest eMama.
      Dzięki za rady i wskazówki. Niestety właśnie sobie uświadomiłam że mój mąż
      właściwie nigdy nie spędził sam z dziećmi całego dnia w domu. A nawet gdybym to
      zaproponowała to od razu odwiózłby dziewczynki do teściowej i problem z głowy.
      Co do sprzątania to mój mąż pedantem nie jest a wręcz przeciwnie. Tak więc
      jeśli sprzątam a on np. ogląda TV to mówi do mnie po co sprzątasz, to samo
      prasowanie: po co? Duży problem dla niego stanowi też przyniesie z samochodu
      zakupów z marketu. Pewnie to ja powinnam je przynieść. Póki co wynoszę śmieci a
      jemu pozostał obowiązek zakupu pieczywa co rano.
      Pozdrawiam. "Żona pantoflarza".
      • e.beata Re: Pantoflarz?! 25.07.03, 12:56
        a może edytko opowiedz mężowi jak było ci przykro, gdy koleżanki opowiadały
        jakich mają wspaniałych meżów, jak im w domu pomagaja itp. a ty nie miałaś się
        czym pochwalić, no bo on tylko te bułki rano.. wink
      • weronikarb Re: Pantoflarz?! 29.08.03, 13:47
        Witaj
        Moja droga z Twojego postu wynika, że to poprostu lubisz robic wszystko za meza
        tylko ze akurat teraz masz "dół" i narzekasz.
        Bo sama np. napisalas ze jeszcze nigdy niebyl z dziecmi sam, to powiedz skad
        wies zjak sie zachowa? Czy aby napewno odwiezie je do tesciowej? A pozatym
        chyba umiesz mu wytlumaczyc ze ma zostac z dziecmi i poprostu poswiecic im
        chociaz jeden dzien
        Pozdrawiam
    • danusia24 Re: Pantoflarz?! 25.07.03, 08:45
      Oj dziewczyno, robisz poważny błąd. To co jak następnym razem mąż Ci opowie co
      mówią o nim w pracy to już nic nie będzie musiał robić. Wierz mi że to żadna
      łaska kiedy mężczyzna pomaga w domu (tym bardziej, że z tego co przeczytałam
      to zakres pomocy twojego męża był i tak niewielki.
      • kiciakicia Re: Pantoflarz?! 25.07.03, 13:24
        No tak widzę że mój mąż jest leniuchem w porónaniu z waszymi (słowa kieruje do
        niektórych żon) Ale chyba przejmę sposób jedej z was zacznę go chwalić i
        łechtać jaki on nie wspaniały bo mi tak wiele pomaga, a z czasem dołożę mu
        więcej (chociaż czasem gotuje bo lubi, posprząta kuchnię ale to tak jak ja bym
        tego w danej chwili nie zrobiła "napastował ostatnio wszystkie mable i
        wypolerował" wtedy był z siebie dumny że tak wiele zrobił, czasem wyrzuci
        śmieci jak postawię mu je tak że nie może otworzyć drzwi wyjściowych, czasem
        zrobi zakupy).
        Więc droga Edyto nie sposób ograniczać mążowi zadań domowych ale podejść go tak
        żeby niezauważalnie dołożyć mu więcej a on poczuł się doceniony i spełniony.
        W naszym toważystwie mamy takiego kolesia, który strasznie sie chwali jak to on
        pomaga żonie, a w rzeczywistości ona mówi że tak nie jest ale nie przy nim.
        Pytam więc, czy Twój mąż powiedział kolegom z pracy o tym że Ci pomaga dlatego
        żeby się pochwalić, bo był dumny z tego ( a Ty mu zabierasz powód do dumy), że
        nie zostawia żony samej i przemeczonej? Zastanów się co zrobiłaś zabierając mu
        te zajęcia, następnym razem postaw mu śmieci na jego drodze i powiedz że jest
        bardzo kochany. A następnym razem zrób dobą kolacje albo lepie zaproponuj dobrą
        kolację ale umów sie że to on zmywa a ty przygotujesz.
        Polwoli doładuj mu więcej a zobaczysz że Towje życie nie będzie tak maczące.
        Będę Cię wspierać wychowują swojego męża.
        Pozdrawiam Anita
        • lolyta Re: Pantoflarz?! 25.07.03, 17:06
          kiciakicia napisała:

          > Ale chyba przejmę sposób jedej z was zacznę go chwalić i
          > łechtać jaki on nie wspaniały bo mi tak wiele pomaga, a z czasem dołożę mu
          > więcej

          Dokladnie.... Pamietacie, jak Tomek Sawyer malowal plot? smile))))
    • madalenazlewka Re: Pantoflarz?! 22.08.03, 12:41
      A może spójrz na to co powiedział z przymróżeniem oka ? Może to taki wybieg z
      jego strony na własny użytek smile Albo odpowiedz mu, że to bardzo ciekawe co
      mówi, bo z kolei Twoje koleżanki są zaskoczone, że jesteś pozostawiona w domu
      zupełnie bez pomocy, a masz na głowie tak dużo smile)) I, że ich mężowie robią to,
      to i tamto.
      I nie przejmuj się tym tak bardzo - mężczyźni już tacy są (oprócz paru
      chlubnych wyjątków) - uważają, że skoro oni idą do pracy, a Ty siedzisz w domu,
      to znaczy że jesteś na wiecznym urlopie. Nieważne jakie stadko wkoło Ciebie się
      kręci i ciągle kogoś obsługujesz.
      • ewa2233 Re: Pantoflarz?! 29.08.03, 11:42
        Mój mąż po prostu "nie chwali się" przed kolegami co robi w domu, żeby nie być
        posądzonym o pantoflarstwo smile))
        +- do mnie należy gotowanie, pranie, porządek w szafach i ten "na wierzchu"
        + planowanie co, gdzie, kiedy (gdy czegoś w domu zabraknie jest na mniesmile...
        do męża: zmywanie, sobotnie "grubsze" sprzątanie, mycie okien, cięższe zakupy,
        opłaty.
        Od pewnego czasu, gdy już miałam dość "topniejących" pieniędzy - On trzyma
        kasę. Wydatki uzgadniamy razem (zwłaszcza te większe).
        Ale to już 11 rok małżeństwa i wiele się po prostu ułożyło dzięki rozmowom
        (po 10 razy na ten sam tematsmile
        Nauczyłam się, że jak nie przypomnę - to SIĘ nie zrobi.
        Nie pozmywane naczynia komentuję : jutro nie ma obiadu !
        Na pytanie: dlaczego ? Odpowiedź: bo nie mam w czym gotować.

        Przypominam o wszystkim (choć to czasem STRASZNIE DENERWUJE!) ale jest O.K.
        • umargos Re: Pantoflarz?! 29.08.03, 20:35
          Zasadniczo mężczyżni (choć pewnie nie wszyscy) wolą żeby im powiedzieć wprost -
          zrobisz to czy tamto, potrzebuję Twojej pomocy - pomożesz? Mój tak działa,
          jeżeli to co jest do zrobienia nie rzuca się zanadto w oczy. I sama jestem
          sobie winna kiedy nie powiem nic tylko zabiorę się sama do pracy, co zazwyczaj
          kończy się małą awanturą, bo małżonek, zwierzę nadzwyczaj towarzyskie i
          zasadniczo chętne do pomocy, kiedy się zorientuje zwykle idzie tam gdzie ja i
          przeszkadza...zabiera mi ścierki i środki czyszczące, a to mnie nieco wkurza.
          Zawsze wtedy muszę zrobic przydział zadań dla niego. Nawet jeżeli będzie to
          wywiezienie dziecka na dłuższy dodatkowy spacer. Ale fakt, ten typ tak ma. On
          nawet na ulicy, wobec obcych reaguje podobnie, jeżeli widzi, że ktoś potrzebuje
          pomocy to zaraz leci.
          Pozdrawiam
          Ula

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka