Dodaj do ulubionych

Uderzył mojego synka. Co robić???!!!

08.01.08, 20:47
mój mąż w niedzielę uderzył mojego synka za jedynkę przyniesioną ze szkoły,
dziś gdy dowiedział się że jej nie poprawił znów to zrobił. Byłam bliska
zadzwonić po pomoc, na policję...gdziekolwiek powstrzymałam się bo żyjemy w
niedużej wsi i sąsiedzi widzą wszystko. Co robić??? Pomóżcie proszę. Może
miałyście podobną sytuację. U mnie takie rzeczy pojawiają się często mam już
dość. Czy policja tu coś pomoże???
Obserwuj wątek
    • madtea Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 08.01.08, 20:51
      tak, trzeba zgłosić; nawet jak najpierw tylko upomną, to będziesz miec dowód, że
      to się powtarza
      i nie ma co się wstydzić sąsiadów
    • iwles Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 08.01.08, 20:59

      wstydzic to powienien się maż, nie Ty !


      jak najbardziej wzywać policję.
      Raz - że liczy się każde zgłoszenie.
      Dwa - być może przystopuje to trochę "tatusia"
      Trzy - syn MUSI wiedzieć, że ma w Tobie oparcie i że coś robisz, by
      mu pomóc.
      • trawa_cytrynowa Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 08.01.08, 21:05
        Ale jak go uderzył?
        • madtea Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 08.01.08, 21:10
          a co za różnica jak...
          ludzie dajcie spokój w różnicowaniu;
          • czaszka00 Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 08.01.08, 21:19
            na miejscu tego dzieciaka sama bym zadzwoniła na policję.
            Matko - ważniejsza jest dla ciebie opinia sąsiadów !! czy życie lub zdrowie
            (fizyczne, psychiczne) twojego dziecka ? - odpowiedz sobie na to pytanie ...

            wiesz że mam takie dane statystyczne , że samobójstwa są wśród dzieci między
            innymi z tego powodu (i to większość dzieciaków w wielu szkolnym) oczywiście w
            tv o tym nie mówią ...
            • tosina Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 08.01.08, 21:21
              Matko - ważniejsza jest dla ciebie opinia sąsiadów !!
              dlatego sadze ze ma w niej sparcie tylko teorytyczne. Ona tak mysli
              ale naprawde ani syn nie mA tego poczucia ani tak nie jest.
        • redastoria Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 08.01.08, 21:17
          zbił go tak, że tarzał się z bólu po podłodze...wie, że ma we mnie oparcie i co
          dalej???
          • tosina Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 08.01.08, 21:20
            O matko!! jak to co dalej policja zgloszenie faktu ,zalozenie
            niebieskiej kartty. wyrzucenie z domu , separacja do czasu az
            ochlonie badz cos zmieni . Izolacja z synem. A ty co zrobilas gdy
            go katowal??
          • rotera Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 08.01.08, 21:33
            > zbił go tak, że tarzał się z bólu po podłodze...wie, że ma we mnie
            oparcie i co
            > dalej???


            jakie oparcie?
            zastanawiasz się tylko, czy stanełaś pomiedzy mimi i sama dostałaś?
            bo ani jedno, ani drugie oparciem nie jest, pierwsze nic, a drugie
            sugeruje ze tez nic nie mozesz jak dostajesz
            jesli kali-pso, ma racje to wywal go i tyle, odejdz, jakie ma prawa
            do dziecka? jesli nie ma zadnych to kłopotu nie widze, a ta mała
            wieś..a coz Cie to obchodzi! syn Cie powinien obchodzić, a nie
            ludzie ktorzy zyja sensają jednego dnia.
            Trzymam kciuki za dziecko.
          • deela Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 08.01.08, 21:36
            jakie uderzyl? on go pobil! a tym masz watpliwosci zeby policje wzywac
            qwa siersc mi sie na karku jezy
            nie ma to jak rzucic pobitemu dzieciakowi tekstem ze sie sasiadow wstydzisz
            twoj maz niech sie wstydzi i ty sie wstydzi
            jestes wspolwinna bo nic nie zrobilas!
          • redmiss Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 09.01.08, 10:51
            redastoria napisała:

            > zbił go tak, że tarzał się z bólu po podłodze...

            o ku%&^%$$%#$%#%!!!!!!!!!!!!
            • arioso1 Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 09.01.08, 12:03
              uważam ,że jezeli ty tego nie zglosisz to ktoś zrobi to za ciebie
              ale moze byc za pozno-bo ty ręki nie podnosisz ale jesteś tak samo
              winna.
              ja jestem za aby jak to juz ktos pisal wcześniej zglosic i dojśc po
              nr ip komputera. ona sie boi -jest zastraszona jak dziecko -tak nie
              może być trzeba to zglosic
              • mamawiewiora Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 09.01.08, 23:20
                PO ip... no litości. wam naprawdę się wydaje, że policjanci na
                służbach się nudzą? Pojadą i co? w domu spokój, nikt sie nie skarzy
                to może zawiną całą rodzinkę bo ktoś na forun post zamieścił?
                oglądanie seriali rzeczywiście ogłupia...
    • kali_pso Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 08.01.08, 21:17
      redastoria napisała:

      > mój mąż w niedzielę uderzył mojego synka za jedynkę przyniesioną
      ze szkoły,

      U mnie takie rzeczy pojawiają się często mam już
      > dość. Czy policja tu coś pomoże???



      Znaczy się przemoc domowa kwitnie od dawna?
      Do tej pory tylko Ty obrywałaś, a teraz przyszła kolej na dzieciaka,
      który jak rozumiem dzieckiem tego pana nie jest?
      Cóż...może to jest właściwy moment, aby dać facetowi ultimatum- albo
      zacznie panować nad emocjami, leczyć się, albo poniesie konsekwencje
      w postaci rozbicia rodziny i kontaktu z wymiarem sprawiedliwości.
      I nie łódz się- będzie go bił nadal, bo przez długi czas był
      utwierdzany w przekonaniu, że przemoc fizyczna jest dopuszczalna w
      Waszym związku.
      Walcz kobieto o dziecko!
      • czaszka00 Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 08.01.08, 21:21
        o ja pierdzielę zgłoszę sama ten post na policję namierzą po IP
        biedny dzieciak....
        • redastoria Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 08.01.08, 21:42
          Czszka00 zastanów się co piszesz czymś takim możesz poważnie komuś zaszkodzić
          nie proszę o interwencję tylko o radę, chyba nie myślisz, że po takim czymś nie
          zareaguję i chyba nie myślisz, że siedzę sobie spkojnie przed domowym
          komputerem. ZASTANÓW SIĘ JESZCZE RAZ!!!!!!!
          • p3nisista troll 08.01.08, 23:04
            ten post to dowód, że autorka(?) jest trollica!
            • baska299 Re: troll 08.01.08, 23:06
              Nie.Ten wątek to dowód,że na świecie nie żyją tylko idealni ludzie.Są wioski,gdzie życie toczy się inaczej.
              • p3nisista baska299=redastoria=trollica 08.01.08, 23:09
                • baska299 Re: baska299=redastoria=trollica 08.01.08, 23:15
                  Pozdrawiambig_grinJA pierdziu,pierwszy raz jestem trollicą.Dzięki Ci Panie Boże za takie osoby jak Ty.Czuję się jak bohaterkabig_grin
                • wredna_ja Re: baska299=redastoria=dorcia1981=tr ollica 09.01.08, 22:33
                  Kto da wiecej?
                  ;-DDD

      • kali_pso " nie łudź się" powinno być;)Pn/t 08.01.08, 21:26

    • krwawakornelia zagrozic rozwodem, albo rozwiezc sie poprostu 08.01.08, 21:23
    • triss_merigold6 Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 08.01.08, 21:31
      Rozwód z winy pana i sprawa karna za znęcanie się. Marnujesz życie
      dziecku pozostając z tym panem. Ty może się przyzwyczaiłaś dostawać
      oklep i Ci tak bardzo nie przeszkadza ale istnieje szansa, że ktoś
      zauważy ślady pobicia u dziecka (nauczyciel wf, wychowawczyni) i
      zgłosi na policję. Wtedy będziesz się znacznie bardziej wstydzić, bo
      nie chronisz dziecka przed przemocą.
      • czaszka00 Mądra rada .... 08.01.08, 21:38
        zgłos się do osrodka pomocy społecznej
        pomogą ci założą niebieską kartę...pomogą skierować sprawę do sądu
        są tam terapeuci
        Niebieską kartę zakłada się kiedy występuje przemoc w rodzinie.....po kilku
        nterwencjach policji po jej założeniu wyrok murowany

        wszystko zależy od ciebie
        • figrut Re: Mądra rada .... 11.01.08, 03:11
          > Niebieską kartę zakłada się kiedy występuje przemoc w rodzinie.....po kilku
          > nterwencjach policji po jej założeniu wyrok murowany
          >
          > wszystko zależy od ciebie
          >
          >
          Bzdura. Chcesz doradzić, najpierw dowiedz się, jak to wszystko wygląda zamiast
          pisać bzdury.
    • redastoria Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 08.01.08, 21:46
      Dziękuję za wszystkie rady. Npisze Wam o finale tej sprawy. Dodaliście mi sił.
      Dzięki
      • tosina Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 08.01.08, 22:09
        Przestraszyłas sie? Czaszki czy jak jej tam??..

    • milenium5 Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 08.01.08, 22:09
      Redastoria, w tej chwili odpowiadasz prawnie za współudział w
      znęcaniu się fizycznym nad małoletnim członkiem rodziny. To jest
      karane. Twoim obowiązkiem jest zgłosić sprawę policji, nie na forum.
      Jeżeli dziecku coś się stanie, będziesz odpowiadać przed sądem.
      • triss_merigold6 Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 08.01.08, 22:13
        Dokładnie. Matka jest współodpowiedzialna za znęcanie się nad
        dzieckiem, zatajenie przestępstwa jest przestępstwem.

        Niemniej zalożę się o kasę, że facet przeprosi albo ją zastraszy i
        laska nie zrobi NIC.
        • tosina Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 08.01.08, 22:18
          No pewnie ze tak .Laska juz przerazila sie nie jakiej czaszki00 a c
          dopiero oprawcy kltorego ma w domu. Bedzie mamuska tulic synka a syn
          obrwac w imie"opini u sąsiadow"
        • baska299 Straszcie dziewczyny 08.01.08, 22:20
          Na pewno pomożecie tym autorce wątku:/Przecież widać że kobieta załamana,zestresowana i nie wie co robić.Skoro napisała na forum to na bank serce matki się kraja na kawałeczki.Prawnie jest odpowiedzialna-prywatnie-szuka wsparcia i pomocy,a nie straszenia że jest współodpowiedzialnauncertain
          • triss_merigold6 Czyżby? 08.01.08, 22:27
            To może niech sobie uświadomi, że w przypadku gdyby ktos zlożył na
            policję zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa to sąd również
            matce może ograniczyć prawa rodzicielskie.
            Wybacz ale mało mnie obchodzi, że dama jest zestresowana. Odstresuje
            się, skoro nie raz oberwała i nadal żyje z typem. To, że jest jej
            przykro/smutno ze względu na dziecko to jeszcze nie znaczy, że zrobi
            cokolwiek. Takie trzeba porządnie kopnąć, żeby sie ruszyły, bo
            instynktu ochrony potomstwa nie mają za grosz albo są zbyt głupie,
            żeby reagować na przemoc.
            Nie ma takiej opcji, żeby facet po raz pierwszy przylał dziecku. Nie
            ma, psychologicznie niemożliwe. Na bank dzieciak dostawał wczesniej
            tylko mniej drastycznie. A ta pewnie ryczała sobie po cichutku,
            pocieszała dzieciaka i nie robiła NIC.
            • baska299 Re: Czyżby? 08.01.08, 22:30
              Co nie znaczy że na dziecku jej nie zależy.Skoro napisała,to znaczy że jednak chce coś z tym zrobić a nie być straszona policją.Szuka rady CO ZROBIĆ,a nie postów ktore straszą ją prokuratorem.
              • kali_pso Re: Czyżby? 08.01.08, 22:53
                baska299 napisała:

                > Co nie znaczy że na dziecku jej nie zależy.

                Owszem, ale może równie mocno zalezy jej na facecie i opinii
                społeczności, w której żyje. Może spodnie w szafie i bycie dobrą
                żona w oczach starszych pań z sąsiedztwa, jest dla niej równie
                istotne? Może własnie dlatego dotychczasowe ekscesy tego pana były
                tolerowane?


                Skoro napisała,to znaczy że jednak c
                > hce coś z tym zrobić a nie być straszona policją.

                A może własnie dlatego, że sie przestraszyła, w końcu cos zrobi, dla
                dobra swego dziecka i siebie samej? Cel uswięca środki, w tym
                wypadku.

                Szuka rady CO ZROBIĆ

                No to dostała te rady, co z nimi zrobi to juz insza inszośćwink



                a nie pos
                > tów ktore straszą ją prokuratorem.
                • triss_merigold6 Re: Czyżby? 08.01.08, 22:57
                  Ja jestem tylko ciekawa czy facet jest biologicznym ojcem dziecka,
                  bo w poście coś mi zabrzmiało jakby nie. Ta fraza "mojego synka"...
                  panienskie dziecko i facet, który na wsi ożenił się z
                  taką "wybrakowaną" więc jest mu wdzięczna i dużo znosi?
                  • ibulka Re: Czyżby? 08.01.08, 23:23
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Ja jestem tylko ciekawa czy facet jest biologicznym ojcem dziecka,
                    > bo w poście coś mi zabrzmiało jakby nie. Ta fraza "mojego synka"...
                    > panienskie dziecko i facet, który na wsi ożenił się z
                    > taką "wybrakowaną" więc jest mu wdzięczna i dużo znosi?

                    przepraszam, z jaką??????????????????
                    • baska299 Re: Czyżby? 08.01.08, 23:27
                      Raczej nie wybrakowaną,a "nadprogramową".Żle nazwałaś kochana.Skoro przyjął kobietę,równie dobrze powinien przyjąć cały jej inwentarz.Koniec kropka.
                      • ibulka Re: Czyżby? 08.01.08, 23:43
                        baska299 napisała:

                        > Raczej nie wybrakowaną,a "nadprogramową".Żle nazwałaś kochana.Skoro przyjął kob
                        > ietę,równie dobrze powinien przyjąć cały jej inwentarz.Koniec kropka.

                        jak można nazwać kobietę z dzieckiem, poszukującą męża/faceta po rozstaniu z
                        ojcem dziecka WYOBRAKOWANA?!

                        trisssss... bez komentarza... sad
                        • kali_pso Re: Czyżby? 08.01.08, 23:47
                          Ibulka, cudzysłów zauważyłaś?smile
                          Poza tym myslę, że Triss bardziej chodziło o sposób wartościowania
                          własnej osoby przez autorkę wątku. Może czuc sie w jakis sposób
                          wybrakowana, podobnie jak taka co nie zachowała dziewictwa, może
                          przez całe zycie udowadniac mężowi, że nie jest go warta, bo mocno
                          zbłądziławinkP
                          • tosina Re: Czyżby? 08.01.08, 23:51
                            No coz chcemy czy nie to w malych osadach (wsiach) takie
                            wartosiowanie ludzi mialo miesce. Podobnie jak dziecki np. z
                            zespolem dawna to te gorsze inne itd. Sama bedac dzieckiem pamietam
                            wypowiedz sasiadki o pewnym chlopcu i jego mamie w stylu"jak ona ma
                            takie dziecko".. No coz tak bylo oburzanie sie tego nie zmieni .A t
                            ze autorka zwraca uwage na to co ludzie,sasiedzi powiedza swiadczy o
                            tym ze moze mieszkac w takiej osadzie, wsi.
                          • ibulka Re: Czyżby? 08.01.08, 23:54
                            kali_pso napisała:

                            > Ibulka, cudzysłów zauważyłaś?smile
                            > Poza tym myslę, że Triss bardziej chodziło o sposób wartościowania
                            > własnej osoby przez autorkę wątku. Może czuc sie w jakis sposób
                            > wybrakowana, podobnie jak taka co nie zachowała dziewictwa, może
                            > przez całe zycie udowadniac mężowi, że nie jest go warta, bo mocno
                            > zbłądziławinkP

                            tak, zauważyłam... mimo wszystko - zabrzmiało strasznie... sad
                            • triss_merigold6 Czegoś nie zrozumiałaś? 09.01.08, 09:45
                              Są środowiska w których kobieta z dzieckiem jest postrzegana i
                              oceniana jako gorsza i mniej wartościowa. Mało było postów ze
                              skargami, że rodzice pana są średnio zachwyceni jego związkiem z
                              dzieciatą panną czy rozwódką? Bywałam na tradycyjnej wsi i szczerze
                              powiem, że zmiany obyczajowe w wielu kwestiach zatrzymały się na XIX
                              wieku więc jesli panna trafiła w taki klimat to ma nieciekawie i
                              naprawdę facet może kazać być jej wdzięczną, że ją wziął z
                              przychówkiem.
                              Z perspektywy niezależnej kobiety z dużego miasta gdzie anonimowość
                              kwitnie świat wygląda inaczej.
                • baska299 Re: Czyżby? 08.01.08, 23:07
                  Dostała nie rady,a bardziej straszenie.I wątpię aby się jeszcze odezwała,coby nikt nie odkrył IP jej kompa,żeby ją podać do prokuraturyuncertain
                  • kawka74 Re: Czyżby? 08.01.08, 23:14
                    zostały jej dokładnie nakreślone konsekwencje, obraz tego, co będzie, jeśli
                    będzie siedziała cicho
                    wierzę, że jest zestresowana, ale na razie nie kiwnęła palcem w obronie dziecka
                    i za to może beknąć
                    a głaskanie po główce matki to strata czasu w chwili, kiedy dziecko potrzebuje
                    pomocy
                    • baska299 Re: Czyżby? 08.01.08, 23:16
                      Palcem-choćby najmniejszym-kiwnęła.Napisała na forum.
                      • kawka74 Re: Czyżby? 09.01.08, 09:14
                        no rzeczywiście
                        od pisania na forum jej sytuacja życiowa poprawiła się natychmiast
                      • madtea Re: Czyżby? 09.01.08, 09:30
                        no tak... i jej syn jest dzięki temu bezpieczniejszy
                        • baska299 Re: Czyżby? 09.01.08, 18:22
                          Nie.Poznała po prostu oopinie obcych osób i być może jej to w czymś pomogło.W czymś,tzn.w podjęciu odpowiednich kroków.
                  • tosina Re: Czyżby? 08.01.08, 23:15
                    Wystraszyla sie napewno. Ip niestety to w swiecie gdzie kazdy chce
                    byc anonimowy podpis z adresy i nazwiska.
                    Jednak zal mi tego dziecka jesli sytuaja realna. MOze i chce COS
                    zmienic ale checi to za malo czasmi . Szczegolnie gdy brak
                    charakteru ,A ona tym brakiem sie wykazala piszac o sasiadach.
                    Gdsyby sytuacja byla realna to straszne ze nie mozna temu dziecku w
                    zaden sposob pomoc.
                    • baska299 Re: Czyżby? 08.01.08, 23:19
                      Sąsiedzi w tym przypadku są najgorsi niestety.Kobita boi się pomówień.Wstydzi się za coś,czego sama nie zrobiła.Typowe dla żon TAKICH mężów.Nie ma za co jej potępiać.Ona po prostu nie rozumie że robi krzywdę-wielką krzywdę-własnemu dziecku.Szuka tutaj pomocy,a widać że jest zdesperowana i w obecnym stanie zdolna na wiele rzeczy.
                      • tosina Re: Czyżby? 08.01.08, 23:32
                        No to moze zrozumie jak to przeczyta tak dobitnie,tak ze bedzie sie
                        bala ze zostanie winna za wspoludzial .Strach ja tu przygnal , oby
                        strach byl u niej motorem do zmian.
                        Widzisz nie wierze ze zaczelo sie od niczego ze nagle z poniewieral
                        syna a przedtem bylo idealnie. Ale wierze ze sasiedzi stanowili
                        bariere ws tylu" co ludzie powiedza. CZasami trzeba kogos klepnac by
                        zareagowal bo jak na razie sama sytuacja przemocy w jej domu nie
                        stanowila wystarczajacego bodzca do reakcji u niej.

                        Dziecka zal..
                      • kali_pso Re: Czyżby? 08.01.08, 23:34
                        Ona po prostu nie rozumie że robi krzywdę-wielką krzywdę-własnemu
                        dziec
                        > ku.

                        Myślę, że to się wie i chciażby podświadomie, prawidłowo wartościuje.
                        Wie, tylko wstyd przed sama sobą, że sie takiego bydlaka wybrało na
                        męża i ojca dla swojego dziecka, paraliżuje ruchy. Wstyd przed tym,
                        co inni powiedzą, jak ocenią. Kobieta ma silna potrzebę aprobaty
                        społecznej, to widać- byc może juz kiedys ta społeczność dała jej
                        kredyt zaufania, kiedy zostawała samotną matką albo rozwodziła się z
                        biologicznym ojcem( sądze, że to nie jest ten facet) i teraz ona nie
                        chce tego kredytu nadszarpnąć- to jest prawdopodobne, jak sądzę
                        jednak, pozostanie w sferze spekulacji.
          • sylwiawkk Re: Straszcie dziewczyny 09.01.08, 15:08
            na poczatku jak to przeczytałam to sie roześmialam bo mi to troche
            podpuchą pachnie a potem sobie pomyslałam że mamuska nadopiekuńcza
            bo tatuś próbuje zmotywować dzieciaka do nauki a ta zaraz go sądem
            straszy
            chociaz mnie tam nie było i nie wiem czy on go pasem po dupie zbił
            czy skatował jak jakis tyran a to wazne
            • madtea Re: Straszcie dziewczyny 09.01.08, 16:39
              no bardzo ważne; prawie tak samo ważne, jak to czy w wyniku tego rozkwasił mu
              usta, czy zostawił tylko krwiste pręgi na dupie
              jak ma być dobrze w tym kraju, gdy ludzie potrafią być aż tak nieczuli;
              i tu nawet nie chodzi o prosty mechanizm psychologiczny, że sąsiedzi nie dzwonią
              na policję, widząc czyjąś krzywde tylko dlatego, że myślą, że ktoś inny
              zadzwoni; to jest zwyczajna znieczulica; dzieciak dostał jedynkę - i co? to
              powód by oberwać? a jak coś ukradnie ze sklepiku to mu ojciec rękę odetnie żeby
              było współmiernie? co dla ciebie jest ważne? że 10 razy kablem po dupie można, a
              pięścią po twarzy nie? a skąd wiesz, które z tych uderzeń może być ostatnim?
    • aa47 Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 08.01.08, 22:34
      Uderzył? zlał że wił się z bólu- to nazywasz uderzył?
      Na Twoim miejscu wyszłabym z dzieckiem z domu i nigdy nie wróciła wzięłabym
      tylko dowód. Dziecko jest najważniejsze! Obdukcje możesz robić, a dziecko to nie
      maskotka, jak się zepsuje nie będzie szło jej poskładać, a jak Twój pan coś
      zrobi Twojemu dziecku? Po co Ty z nim jesteś jeszcze? to była głupia jedynka co
      będzie jak dostanie dwie jedynki?
      I skoro zmieniasz fakty z pobił tak że syn Twój wił się z bólu na uderzył to co
      jeszcze zmienisz pisząc nam?
      Jesteś na pewno silną kobietą która może żyć godnie jak człowiek i na to
      zasługuję. Twoje życie i życie Twojego syna jest w niebezpieczeństwie. Masz
      internet więc poszukaj jakiegoś domu pomocy, choćby psychologa.
      A ludzie ze wsi, mieszkasz z nimi z nimi się męczysz no co dzień? Oni nie
      powinni Cię interesować, a skoro to mała wieś to pewno wcześniej czy później
      ktoś zadzwoni na policję, więc lepiej weź się w garść i się nie bój odejść, bo
      na to wygląda że bezpieczniej jest na ulicy niż w Twoim domu.
      Jeżeli nie pomożesz Twojemu dziecku będziesz współwinna.
      • gryzelda71 Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 09.01.08, 07:27
        aa47 napisała:

        > Na Twoim miejscu wyszłabym z dzieckiem z domu i nigdy nie wróciła wzięłabym
        > tylko dowód.

        I co dalej?Gdzie byś zamieszkała?Łatwo daje sie takie rady co?

        a skoro to mała wieś to pewno wcześniej czy później
        > ktoś zadzwoni na policję,

        Taaa...na pewno zadzwoni....
        • aa47 Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 09.01.08, 09:25
          Do domu samotnej matki do jakiegoś kościoła do jakiegoś zgromadzenia sióstr,
          wież mi że się da- to bym zrobiła i jestem tego pewna i mam dalszą ciocię w
          rodzinie która tak zrobiła (wzięła ze sobą reklamówkę i wyszła) więc nie są to
          tylko gdybanki. Ale nigdy nie pozwoliła bym tak traktować mojego dziecka.
          • gryzelda71 Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 09.01.08, 09:29
            Jasne ofiara ma sie poniewierać a kat nadal spokojnie w ciepełku domowym.
            • tosina Gryzelda? 09.01.08, 09:31
              gryzelda71 to nie jest sprawiedliwe ale co bys jej Ty zaproponowala?
              Zostac z synem w tym domu ?
              • gryzelda71 Re: Gryzelda? 09.01.08, 09:36
                Wiesz,skoro nie wezwała do tej pory policji,jakos nie sadze,ze weźmie dowód i wyjdzie.
                • tosina Re: Gryzelda? 09.01.08, 09:40
                  FAkt do tego trzeba miec charakter. Gdyby go miala to cała ta
                  sytuacja nigdy nie mialaby miejsca. Agresja nie wyskakuje jak krolik
                  z kapelusza a narasta. Delikwent sprawdz jak daleko moze sie posunac
                  jak widac pozwolono mu na wiele.

                  Ale co bys Ty zrobila w adekwatnej sytuacji?
                  • gryzelda71 Re: Gryzelda? 09.01.08, 09:45
                    Uwielbiam takie gdybanie,zwłaszcza gdy siedze bezpieczna i wiem,ze dzieci tez bezpieczne,mąz normalny i przenigdy nie było takiej sytuacji na horyzoncie.
                    No ale wypada napisac,ze przeciez wezwałabym policję ,uciekła od oprawcy,zagroziła rozwodem(tym pewnie bardzo sie taki przejmie),separacją itd.
                    Nie mam pojecia co bym zrobiła.Mam tylko nadzieję,ze stać by mnie było na zakończenie tego procederu.
          • madtea Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 09.01.08, 09:33
            jasne, że tak, polska to piękny kraj; telewizja musiała sie przyczynić by młoda
            para z 19latka w ostatnim miesiącu ciąży zimą nie musiała mieszkać w samochodzie;
          • ibulka Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 09.01.08, 15:57
            aa47 napisała:

            > wież mi że się da- to bym zrobiła i jestem tego pewna i mam dalszą...


            LUDZIE, CZY WY ZNACIE PODSTAWY ORTOGRAFII?!
    • figrut Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 09.01.08, 05:39
      Idź na policję i załóż "niebieską kartę" która zmusi policję do każdorazowej
      interwencji, gdy tylko zadzwonisz. Z dzieckiem idź do lekarza i poproś o
      oględziny po pobiciu. To nie musi być lekarz sądowy, który wystawi obdukcję, a
      zwykły lekarz w zwykłej przychodni. Lekarz może skopiować kartę zdrowia lub
      napisać notkę na zwykłej kartce papieru i podpisać. To nie jest typowa obdukcja,
      ale stwierdzenie przez lekarza śladów na ciele. Taką karteczkę czy kopię karty
      zanosisz na policję która dołączy ją do "niebieskiej karty". Ślady mogą być małe
      - jakieś otarcia, zaczerwienienia, ale to wszystko liczy się jako dowód do sądu.
      Aby cokolwiek zrobić, MUSISZ mieć dowody. Jak sądzę, sąsiedzi nie potwierdzą
      pobicia choćby cała wieś je widziała, więc ślady to Twój jedyny dowód. Sama
      "niebieska karta" nie jest żadnym argumentem przeciw Twojemu partnerowi-mężowi,
      więc niech Tobie nikt oczu nie mydli taką prostotą "założysz niebieską kartę i
      masz ptaszka w garści". "Niebieska karta" nie jest żadnym dowodem, dowód masz od
      lekarza czy z zeznań sąsiadów lub rodziny dopięty do niej. Dopiero po zebraniu
      kilku dowodów policja jako urząd może wnieść sprawę do sądu. Bardzo łatwo się
      pisze "weź dowód, dziecko i uciekaj" albo "idź do opieki niech Ci założą
      niebieską kartę" i co z tego, że ktoś ją założy ? Niestety, życie jest brutalne
      i prawo do samego orzeczenia wyroku stoi po stronie oprawcy, bo jemu trzeba
      udowodnić winę, a zrobić to musisz Ty. Tobie kłamać nie wolno, jemu tak, bo jemu
      wolno się bronić na wszelkie sposoby. Dopóki jej nie udowodnisz, oprawca jest
      niewinny.
      Powodzenia i dociągnij sprawę do końca smile
    • zebra12 Czy Wy wiecie o czym piszecie????????Jaka policja! 09.01.08, 06:08
      Policja ma to gdzieś!
      Są ślady pobicia? Wyniki obdukcji?
      Takie pytania usłyszała, gdy mój mąż uderzeł córkę pięsćią w głowę.

      Szkoda zachodu. Przyjadą dopiero do denata!
      • milenium5 Re: Czy Wy wiecie o czym piszecie????????Jaka pol 09.01.08, 08:31
        zebra12 napisała:

        Policja ma to gdzieś!
        > Są ślady pobicia? Wyniki obdukcji?

        Zastanów się zanim napiszesz. Dorosły facet pobił siedmiolatka tak,
        że tarzał się po podłodze z bólu. Matka popatrzyła, nie wezwała
        policji, bo mogliby to zobaczyć sądziedzi i napisała post na forum.
        Z tego co pisze nie działo się to pierwszy raz.

        Policja w takim wypadku zabiera dziecko do szpitala a tausia do izby
        zatrzymań. A dzień później telewizja pokazuje materiał w którym pada
        skaramentalne pytanie: Gdzie byli sąsiedzi gdy katowano dziecko?
        Dlaczego nikt nie pomógł?
        A Wy piszecie o uczuciach biednej, zestresowanej mamusi, która ma
        dylemat kogo wybrać sadystę czy ratować dziecko.
        Guzik mnie obchodzą jej uczucia. Pomyślcie o maltretowanym
        siedmiolatku, którego po egzekucji mamusia prosi "tylko nie mów
        nikomu, bo tata miałby kłopoty". Jeżeli tylko wiedziałabym kim jest
        natychmiast zgłisłabym sprawę na policję, do prokuratury do mopsu.
        Ta kobieta ma obowiązek ratowania tego dziecka. Stawka jest wysoka,
        bo następnym razem jej facet może uderzyć trochę za mocno i to
        dziecko nie przeżyje. Ciekawe co wtedy powiedzą sąsiedzi?
        • figrut Re: Czy Wy wiecie o czym piszecie????????Jaka pol 09.01.08, 15:23
          Zejdźcie z Zebry, bo widzę, że nie w smak Wam prawda jaka jest w istocie.
          Policja nie zrobi nic, zupełnie nic. Przyjadą na wezwanie, dadzą pouczenie i
          wyjadą, po czym matka ma sobie radzić sama - to jest cała prawda. Wzywasz
          policję ponownie, winowajca siedzi spokojnie w fotelu kiedy przyjadą i zdziwiony
          zapyta "a panowie po co przyjechali, przecież tu się nic złego nie dzieje.
          Siedzę sobie i film oglądam, więc czego ode mnie chcecie ?". Policja odjeżdża
          zaczyna się znowu koszmar, wzywasz znowu policję która ma wszystkiego już dosyć
          i proponują matce na odczepnego, żeby zwinęła manatki i wyprowadziła się do
          rodziców. Pół biedy, jeśli ci rodzice są i będą chcieli przyjąć córkę z wnukiem
          do domu, gorzej, jeśli ich nie ma, lub będą w złych stosunkach z córką i
          powiedzą "radź sobie sama, bo takiego męża wybrałaś". Jak widzę, mało do Was
          dociera. Docierają tylko afery z telewizji i z gazet, a tak naprawdę nie macie
          zielonego pojęcia jak to wygląda w praktyce, ta nienagłośniona sprawa która jest
          jedną z wielu setek czy tysięcy. Poza tym policjant nie ma prawa wejść do
          cudzego mieszkania po godzinie 22:00 bez wyraźnych bardzo ważnych powodów lub
          bez nakazu. Właściciel sobie nie życzy, policja nie wejdzie, gdyż nie ma do tego
          prawa wtedy, kiedy nie ma widocznych czy słyszalnych znaków, że w danym
          mieszkaniu istnieje zagrożenie życia lub zdrowia. Policja też nie będzie
          koczować pod domem, żeby usłyszeć jakieś krzyki czy odgłosy bicia - przyjadą,
          chwilowo jest spokojnie i odjadą. Policja musi mieć dowody, sąd też. Bez dowodów
          nic się nie da, nic się nie zrobi oprócz ucieczki z domu. Ucieczka z domu też
          może nie wyjść na dobre, gdyż jeśli facet mściwy oskarży matkę o ucieczkę z
          dzieckiem i to wtedy on będzie miał dowody w ręku. Przeczytałam cały wątek i
          widzę naiwność straszną. Prawda jest taka, że gdy przyjdzie co do czego matce
          również ograniczą prawa do dziecka i dadzą jej kuratora. W skrajnych
          przypadkach, kiedy matka nie pracuje, nie ma mieszkania, rodzice jej nie przyjmą
          i nie zobowiążą się do łożenia na utrzymanie wnuka dziecko może iść do domu
          dziecka do czasu, aż matka nie ureguluje swoich spraw - nie znajdzie mieszkania,
          nie znajdzie pracy. Niestety, prawo jest takie, że to ofiara musi udowodnić winę
          oprawcy. Do czasu aż jej nie udowodni, oprawca ma pełne prawo do traktowania go
          jako niewinnego, bo bez dowodów nie ma winnego.
      • tosina Re: Czy Wy wiecie o czym piszecie????????Jaka pol 09.01.08, 09:22
        Wiesz co zebra.Glupszych rzeczy nie moglas tej kobiecie napisac. To
        ze Tobie nie powiodlo sie to nie znaczy ze jej tez musi sie nie
        udac! Lepiej robic cos by ratowac dziecko niz nie robic nic. Ty
        trafilas na durnego policjanta a ona nie musi.
        Jesli chcialas uzmyslowic tej kobiecie ze nie warto dzwonic na
        policjegdy katuja jej syna to wez tez na siebie odpowiedzialnosc za
        tego syna gdy juz go skatuja a ona nie zrobi nic bo poslucha TWOJEJ
        cennej rady.

        I pomyslec ze napisala to matka ktora tu pisze ze dobro jej dziecka
        jest ponad wszystko , ze dla niego wszystko!!
      • bea.bea Re: Czy Wy wiecie o czym piszecie????????Jaka pol 09.01.08, 09:38
        myślę, ze powinnaś spokojnie i rzeczowo porozmawiać z mężem....
        najpierw ,ze nie chcesz aby takie incydenty miały miejsce, potem, ze jeśli sie
        powtórzą to postanowiłaś poczynić takie a takie kroki...

        myślę,że powinnaś tez porozmawiać z synem...gdzie leży problem jego słabego
        stopnia ( chyba,ze jest ich więcej, nie wiem czy pisałaś o swoim dziecku)...bo
        jeśli jest niezłym ancymonkiem, to może facetowi nerwy puściły...co jestem w
        stanie zrozumieć....),
        Powinnaś pójść do szkoły i dowiedzieć sie, o co chodzi ze stopniami twojego syna....
        • milenium5 Re: Czy Wy wiecie o czym piszecie????????Jaka pol 09.01.08, 09:45
          bea.bea, przeczytałaś wszystko? Tylko w pierwszym poście jest mowa o
          uderzeniu. W kolejnym już o drastycznym pobiciu małego chłopca przez
          mężczynę. Nie wierzę, że, jak piszesz jesteś w stanie zrozumieć, że
          nerwy mu puściły.
        • tosina Re: Czy Wy wiecie o czym piszecie????????Jaka pol 09.01.08, 09:47
          > myślę, ze powinnaś spokojnie i rzeczowo porozmawiać z mężem....
          > najpierw ,ze nie chcesz aby takie incydenty miały miejsce, potem,
          ze jeśli sie
          > powtórzą to postanowiłaś poczynić takie a takie kroki...

          Pisała ze incydenty bylo juz wiecej .Rozmowa a raczej informacja to
          za malo juz na tym etapie.

          myślę,że powinnaś tez porozmawiać z synem...gdzie leży problem jego
          słabego
          > stopnia ( chyba,ze jest ich więcej, nie wiem czy pisałaś o swoim
          dziecku)...bo
          > jeśli jest niezłym ancymonkiem, to może facetowi nerwy
          puściły...co jestem w
          > stanie zrozumieć....),



          Droga beo . Puszczanie nerwow nie uprawnia do katowania dziecka,
          nawet jak jest ancymonkiem. BIJAc ojcie pokazal ze jest niezdolny do
          wychowania dziecka. Ze brak komunikacji zastapil biciem jako metoda
          na wszelkie zlo.
        • kawka74 Re: Czy Wy wiecie o czym piszecie????????Jaka pol 09.01.08, 09:48
          > myślę, ze powinnaś spokojnie i rzeczowo porozmawiać z mężem....
          > najpierw ,ze nie chcesz aby takie incydenty miały miejsce, potem, ze jeśli sie
          > powtórzą to postanowiłaś poczynić takie a takie kroki...
          >

          cytuję: "U mnie takie rzeczy pojawiają się często mam już
          dość. Czy policja tu coś pomoże???"
          "zbił go tak, że tarzał się z bólu po podłodze..."

          powinnaś tez porozmawiać z synem...gdzie leży problem jego słabego
          > stopnia
          o
          > jeśli jest niezłym ancymonkiem, to może facetowi nerwy puściły...co jestem w
          > stanie zrozumieć....),

          Rozumiem, że to jest wystarczający powód, żeby pobić dziecko?
          • triss_merigold6 Re: Czy Wy wiecie o czym piszecie????????Jaka pol 09.01.08, 10:00
            Bea.bea po prostu nie zrozumiała całości wypowiedzi albo uważa, że
            rozmowa jest uniwersalną receptą na wszystko. Głupoty nie śmiem
            podejrzewać.

            Przypuszczam, że autorka wątku i tak złagodziła przekaz więc opis
            jest niepełny. O kasę się założę, że dziecko było bite wcześniej, bo
            nie ma opcji, żeby nie stosującemu przemocy człowiekowi nerwy poszły
            do tego stopnia.
            • arioso1 tak bywa 09.01.08, 10:36
              moja 5 letnia córka i 11m-cy roczny syn.
              jesteśmy w domu ich ojciec poszedl do kolegi.
              marcin jest nerwowy często na mnie krzyczy szturcha, wyzywa o byle
              co -na dzieci nie.szanowny tatus wraca jest 21 wieczorem- wita się
              z córka przytula ją -do nich podczolguje się synek nie umie chodzić
              doczolguje się, wyciaga do niego raczki ....i pewnie myslicie ze
              tatus synka przytula?
              nie..
              z otwartej ręki uderza go w glowę mówiąc wypier..do spania
              skurczybyku.]
              dlaczego??? bo w miedzyczasie uslyszal odemnie żeby się do roboty
              ruszyl a nie siedzial u kolegów-to byla zemsta -pierwszy raz i
              ostatni.
              przemilczalam bo wiedzialam ze w przyplywie móglby zrobic cos
              gorszego...
              poczekalam do rana poszlam do pracy z sercem bna ramieniu co tam sie
              dzieje -ale musialam wyjśc zal;atwić pieniadze i mieszkanie
              wrócilam dalam jemu troche kasy i kazalam jechać do tesco -ledwo
              wyszedl zabralam co mi się zmieścilo i wyszlam -nie wrócilam do
              dziś.minelo od tamtej pory 6 lat.
              a teraz napisze co zrobilam ja -
              wnioslam o alimenty, o pozbawienie go praw , o zakaz zblizania i do
              prokuratury o znęcanie- rezultat?
              odebrano mi częściowo prawa-przydzielono kuratora na dzieci ,potem
              alimenty ale jedynie zasadzone on ich nie placi.
              minol rok zostal calkowicie pozbawiony praw, dzieci mają juz inne
              nazwisko.
              mnol kolejjny rok uchylono nadzór kuratora-dzis jesteśmy szczęśliwą
              rodziną mam trzecie dziecko z facetem który nas kocha i opiekuje
              sie nami ,malo tego ich biologiczny ojciec nie odwiedza , nie ma
              kontaktu.
              a teraz do kupy i do autorki-zrobisz jak zechcesz ale to twoje
              dziecko i nikt nawet ty nie masz prawa go bic .
              na moje pytanie w sądzie dlaczego to mnie ograniczono prawa?
              -bo pani na to pozwolila , bo pani nie uchronila dziecka -
              bezbronnego,
              bo to pani wybrala takiego ojca dla dzieci.
              Moja droga pooglądaj tv -co z tego czy jesteś z miasta czy ze wsi...
              jak on coś zrobi dziecku?
              to co ludzie powiedza?
              oni powiedzą -a gdzie byla matka???

              triss_merigold6 napisała:


              Przypuszczam, że autorka wątku i tak złagodziła przekaz więc opis
              > jest niepełny. O kasę się założę, że dziecko było bite wcześniej,
              bo
              > nie ma opcji, żeby nie stosującemu przemocy człowiekowi nerwy
              poszły
              > do tego stopnia.
              tak? taka jestes pewna że nie?
              a bylas w takiej sytuacji? chyba nie skoro tak twierdzisz?
              ja twierdzilam tak samo aż do tego dnia, w którym uslyszalam plask
              ręki na twarzy mojego dziecka -do dzś go slyszę w koszmarach.
              • joanna.gr Re: tak bywa 13.01.08, 20:07
                Dla mnie koszmarem jest to, jak cię potraktował sąd: bo na to pozwoliłaś, bo
                takiego ojca wybrałaś dzieciom...
                Przecież uciekłaś po PIERWSZYM razie. Normalnie wyć się chce - nie tylko nad
                facetem-katem, ale nad naszym wymiarem sprawiedliwości, który podobno ma pomagać
                ofiarom.Wszystko podobno...
    • wegatka Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 09.01.08, 10:16
      www.niebieskalinia.pl/index.php?w=1280.
    • lolinka2 Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 09.01.08, 10:22
      Fajnie wymalowana historia.... fakty są takie: facet uderzył dziecko, nie
      pierwszy raz. Matka tego nie akceptuje. Forumowy obraz historii: tyran znęcający
      się nad rodziną, łata regularnie matkę i dziecko i w ogóle wykląć go ze
      społeczeństwa i wykastrować najlepiej... Piękna koloryzacja.

      Co do "zwijał się z bólu"... osobiście znam takie zwijanie się. Moje własne
      dziecko, gdy chce odwrócić naszą uwagę od czegoś tam średnio dla niej wygodnego
      zaczyna się zwijać bo a) boli ją głowa b) boli ją brzuch c) uderzyła się w
      nogę.. itp. Jak dostanie klapsa to też akcja identyczna "uaaaaaa.... zabiłaś
      mnie wredna małpo... na pewno teraz umrę na ból tyłkaaaaaaaaaa". Wobec tego nie
      osądzałabym tak szybko.

      Natomiast na pewno zastanawiająca i niepokojąca jest rozbieżność poglądów
      wychowawczych między rodzicami... i tu jest pole do popisu dla terapeuty
      rodzinnego vel psychologa, a jeśli istotnie dziecko jest maltretowane, taka
      osoba błyskawicznie to wychwyci.
      • madtea Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 09.01.08, 10:31
        fajnie, że wiesz jak jest "NAPRAWDĘ"
        i jakie ciekawe określenie "rozbieżność poglądów wychowawczych"
        a tak poważnie: to widziałaś życie? coś poza książkami?
      • iwles Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 09.01.08, 10:37

        Lolinko, skoro kobieta myśli o wzywaniu policji, to raczej nie ze
        względu na różnice w wychowaniu syna.
        • lolinka2 Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 09.01.08, 12:15
          iwles napisała:

          >
          > Lolinko, skoro kobieta myśli o wzywaniu policji, to raczej nie ze
          > względu na różnice w wychowaniu syna.

          Całkiem możliwe, że masz rację a ja się mylę, jednak cała ta dyskusja podchodzi
          mi bardziej pod polowanie na czarownice, w tym zaś galimatiasie chęć wezwania
          przez autorkę policji może świadczyć o... histerii?? Znane są mi przypadki
          bezpodstawnego wzywania przez żonę policji na męża pod pretekstem, że się znęca
          nad nią i dziećmi służące dwom celom: zamanifestowania przez kobietę że sobie
          nie radzi i nie akceptuje otaczającej rzeczywistości (again: nie mówię o
          istniejącej rzeczywiście w rodzinie przemocy, tylko o wojnie psychologicznej w
          domu z udziałem wymiaru sprawiedliwości jako oręża kobiety) i nastawieniu dzieci
          przeciwko ojcu. Efekt: każda ze stron tę wojnę przegrała. A dzieci najbardziej.
      • kali_pso Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 09.01.08, 10:37
        Twoja córka "zwija się z bólu" jak jej wklepiesz, czy też
        histerycznie reaguje na próbę wyegzekwowania np. posprzatania
        pokoju?winkP
        Bo jeśli to drugie, to wybacz, ale Twoja historia ma sie nijak do
        tej opisanej przez autorke watku.


        I o jakiej "rozbniezności wychowawczej" mówisz?
        Czyzby o tym, że jedna ze stron nie akceptuje agresywnego zachowania
        drugiej? Nie wiedziałam, że bicie mozna traktować jako metode
        wychowawczą.....
        • lolinka2 Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 09.01.08, 12:22
          kali_pso: spróbuję łopatologicznie (chociaż ja to podobno poza książkami życia
          nie znam smile) Dziecko dostaje strzałkę ręką na tyłek, raz (mówię o własnym). Z
          pewnością nie jest to tak miłe jak pogłaskanie po głowie i zaszczypie w zadek,
          ale żeby zaraz dramatycznie zwijać się w kłębek i jęczeć, że boli, że bezsilna
          bo zabili prawie, że już nic nie może zrobić bo normalnie miesiąc będzie pupę
          chorą leczyć.... O czymś takim mówiłam.

          Rozbieżność wychowawcza zaś to sytuacja, w której jedna ze stron akceptuje kary
          cielesne a druga nie. Np. taka może być smile Natomiast w polskim prawie istnieje
          zasada domniemanej niewinności, więc nie wolno nam mówić przy braku pełnej
          znajomości faktów, że ten czy ów dziecko maltretuje, ale tak jak pisałam,
          zwrócić się do specjalisty. Przecież terapeuta pracujący z rodzicami i dzieckiem
          (choćby pod pretekstem rozbieżności wychowawczych) zauważy, że dziecko jest
          maltretowane. Przemoc w rodzinie da się ukryć... przed głupimi tylko oraz przed
          tymi, którzy z całą świadomością nie chcą jej zauważyć.

          I jeszcze jedno. Nie akceptuję bicia. Klapsy owszem tak (czekam na gromy, które
          z pewnością się posypią).
          • g0sik Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 09.01.08, 16:58
            >I jeszcze jedno. Nie akceptuję bicia. Klapsy owszem tak (czekam na
            >gromy, które z pewnością się posypią).

            Klapsy to również przemoc fizyczna. Skoro już teraz nie masz
            autorytetu u swojego dziecka to co będzie w przyszłości? Teraz klaps
            wystarczy a za parę lat co? Pała czy kabel? Będziesz lała osobiście
            czy tylko darła japę, mężuś jako silniejszy załatwi resztę?
            • ibulka Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 09.01.08, 17:03
              g0sik napisała:

              > >I jeszcze jedno. Nie akceptuję bicia. Klapsy owszem tak (czekam na
              > >gromy, które z pewnością się posypią).
              >
              > Klapsy to również przemoc fizyczna. Skoro już teraz nie masz
              > autorytetu u swojego dziecka to co będzie w przyszłości? Teraz klaps
              > wystarczy a za parę lat co? Pała czy kabel? Będziesz lała osobiście
              > czy tylko darła japę, mężuś jako silniejszy załatwi resztę?


              klaps w tyłek dany w SKRAJNEJ SYTUACJI, który nie powoduje śladów na owym tyłku
              zdecydowanie różni się od REGULARNEGO WPIE.. czy bicia po twarzy, z pięści itd.

              ale zagorzałe zwolenniczki bezstresowego wychowania tego nie zrozumieją wink
              • kawka74 Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 09.01.08, 17:12
                ależ oczywiście, że się różni, tyle, że jedno i drugie gó.. daje
                • ibulka Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 09.01.08, 17:29
                  kawka74 napisała:

                  > ależ oczywiście, że się różni, tyle, że jedno i drugie gó.. daje

                  zależy wink
                  • kawka74 Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 09.01.08, 18:01
                    > zależy wink
                    jeśli masz na myśli efekt doraźny, gdzie klaps=spokój/cisza/koniec histerii,
                    złości, to faktycznie daje, tyle, że do czasu - do chwili kiedy dzieciak
                    wyrośnie z takich akcji albo kiedy będzie na tyle duży, żeby oddać
                    tak mi się przypomniała "Maria i Magdalena", w której Samozwaniec opowiada o
                    reakcji Lilki na próbę egzekucji "mama mnie bije, a czy mama się nie boi, że jej
                    ręka uschnie?"
                    ja bym się na Waszym miejscu zaczęła bać ;p
                    • ibulka Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 09.01.08, 23:05
                      kawka74 napisała:

                      > > zależy wink
                      > jeśli masz na myśli efekt doraźny, gdzie klaps=spokój/cisza/koniec histerii,
                      > złości, to faktycznie daje, tyle, że do czasu - do chwili kiedy dzieciak
                      > wyrośnie z takich akcji albo kiedy będzie na tyle duży, żeby oddać
                      > tak mi się przypomniała "Maria i Magdalena", w której Samozwaniec opowiada o
                      > reakcji Lilki na próbę egzekucji "mama mnie bije, a czy mama się nie boi, że je
                      > j
                      > ręka uschnie?"
                      > ja bym się na Waszym miejscu zaczęła bać ;p


                      nie mam na myśli efektu doraźnego wink
                      • kawka74 Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 10.01.08, 10:36
                        Nie wiem, czy dobrze rozumiem: dla Ciebie klaps to element wychowawczy taki,
                        jak "idź do swojego pokoju i powstydź się za siebie"?
                        • ibulka Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 10.01.08, 17:35
                          kawka74 napisała:

                          > Nie wiem, czy dobrze rozumiem: dla Ciebie klaps to element wychowawczy taki,
                          > jak "idź do swojego pokoju i powstydź się za siebie"?

                          nie. dla mnie klaps to ostateczna ostateczność, kiedy pomimo
                          tłumaczenia-nie-jeden-raz, ewidentnego ROZUMIENIA, że tego kategorycznie NIE
                          WOLNO, zabraniania, próśb i gróźb któreś z moich dzieci mimo wszystko ma w nosie
                          to, co do niego mówię wink
                          • kawka74 Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 10.01.08, 17:54
                            Domyślam się, że po klapsie, którego Twój potomek dostał za, powiedzmy,
                            wyrywanie się podczas spaceru, już NIGDY więcej tego nie zrobił?
                            • ibulka Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 10.01.08, 18:51
                              kawka74 napisała:

                              > Domyślam się, że po klapsie, którego Twój potomek dostał za, powiedzmy,
                              > wyrywanie się podczas spaceru, już NIGDY więcej tego nie zrobił?


                              z trójki moich dzieci wyrywało się w podobny sposób tylko jedno - najstarsze, a
                              mianowicie Julia.
                              dwa razy zdarzyło się to na spacerze w parku - raz wpadła na inne dziecko, raz
                              najpierw prawie pod jadący rowerek, w efekcie szybkiego skrętu - w drzewo.

                              tłumaczyłam, tłumaczyłam, tłumaczyłam - zrozumiała. doskonale wie, dlaczego NIE
                              WOLNO WYRYWAC SIE MAMIE, dlaczego można biegać po łące, plaży, trawniku w parku,
                              i dlaczego NIE MOZNA WYRYWAC SIE RODZICOM.

                              kilka dni później sytuacja powtórzyła się na chodniku - szła spokojnie, nagle
                              wyrwała się i wybiegła na ulicę. nie jechał żaden samochód, znowu tłumaczyłam,
                              zrozumiała, po pół godzinie sytuacja się powtórzyła... dostała klapsa, nie
                              płakała, nie bolało - powiedziała, że nie wolno tak robić, dalej szła spokojnie.

                              od tamtego zdarzenia minęły 4 miesiące. po tym jednym klapsie NIE WYRYWA SIE, co
                              więcej - tłumaczy młodszemu rodzeństwo czemu nie wolno tego robić. na szczęście
                              Bliźniaki się nie wyrywają.


                              proszę, o to opowieść, na życzenie.
                              • kawka74 Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 10.01.08, 19:14
                                Ibulko, litości
                                nie mów, że nie rozumiesz, o co mi chodzi
                                • ibulka Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 10.01.08, 19:41
                                  kawka74 napisała:

                                  > Ibulko, litości
                                  > nie mów, że nie rozumiesz, o co mi chodzi


                                  no, chyba nie bardzo wiem o co ci chodzi, bo opisałam ci sytuację w jakiej moje
                                  dziecko dostało klapsa, i w jakiej ten klaps pomógł... wink
                                  • kawka74 To jeszcze raz 10.01.08, 19:48
                                    Wyrywanie się było PRZYKŁADEM. Li i jedynie.
                                    Chyba, że klapsa dałaś tylko raz...? Bo z tego, co piszesz, wynika, że chyba nie.
                                    I za każdym razem klapsy dały tak rewelacyjny skutek?
                                    • ibulka Re: To jeszcze raz 10.01.08, 20:27
                                      kawka74 napisała:

                                      > Wyrywanie się było PRZYKŁADEM. Li i jedynie.
                                      > Chyba, że klapsa dałaś tylko raz...? Bo z tego, co piszesz, wynika, że chyba ni
                                      > e.
                                      > I za każdym razem klapsy dały tak rewelacyjny skutek?


                                      tak, może nie rewelacyjny, ale pożądany smile

                                      w przypadku wyrywania się, w przypadku włażenia na parapet, odkręcenia kurków z
                                      gazem i ucieczki z kuchni, w przypadku kopnięcia psa po raz setny - kiedy to
                                      żadne tłumaczenia, rozmowy, przytrzymywanie, ignorowanie itd nie dawały
                                      rezultatu, pomógł klaps.

                                      lekkie klepnięcie w pampersa/spodnie. od tamtej pory nie zdarzają się w/w
                                      wypadki, więc uważam, że metoda poskutkowała.
                                      • kawka74 Re: To jeszcze raz 11.01.08, 08:19
                                        A do kiedy zamierzasz stosować tę metodę?
                                        • ibulka Re: To jeszcze raz 11.01.08, 19:02
                                          kawka74 napisała:

                                          > A do kiedy zamierzasz stosować tę metodę?

                                          nie wiem.
                                          nie potrafię podać ci daty, przykro mi smile
                                          • kawka74 oczywiście, że nie, ale mam propozycje: 11.01.08, 19:54
                                            -Do chwili, kiedy będą mogli Ci oddać?
                                            -Albo kiedy zaczną olewać Ciebie i Twoje klapsy, i robić to, co chcą, za
                                            stosunkowo niską cenę?
                                            -Może do osiemnastych urodzin?
                              • gryzelda71 Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 11.01.08, 08:55
                                ibulka napisała:
                                > od tamtego zdarzenia minęły 4 miesiące. po tym jednym klapsie NIE WYRYWA SIE, co
                                > więcej - tłumaczy młodszemu rodzeństwo czemu nie wolno tego robić. na szczęście

                                Rozdajesz magiczne klapsy.....
                                • ibulka Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 11.01.08, 19:03
                                  gryzelda71 napisała:

                                  > ibulka napisała:
                                  > > od tamtego zdarzenia minęły 4 miesiące. po tym jednym klapsie NIE WYRYWA
                                  > SIE, co
                                  > > więcej - tłumaczy młodszemu rodzeństwo czemu nie wolno tego robić. na szc
                                  > zęście
                                  >
                                  > Rozdajesz magiczne klapsy.....

                                  magiczne to może nie, ale skuteczne na pewno.
                                  • gryzelda71 Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 11.01.08, 20:06
                                    Więc skoro twoje klapsy są takie skuteczne,moze porzuc jakiekolwiek tłumaczenie,tylko przy pierwszej próbie nieposłuszeństwa klaps.Zyskasz wiele spokoju i czasu.
                                    • ibulka Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 11.01.08, 22:43
                                      gryzelda71 napisała:

                                      > Więc skoro twoje klapsy są takie skuteczne,moze porzuc jakiekolwiek tłumaczenie
                                      > ,tylko przy pierwszej próbie nieposłuszeństwa klaps.Zyskasz wiele spokoju i cza
                                      > su.


                                      wolę tłumaczyć, i po raz setny powtarzam, że klaps to OSTATECZNA OSTATECZNOSC,
                                      ale widzę że niektórzy czepiają się słówek smile

                                      wyluzujcie dziewczyny, dobranoc smile
                • arioso1 klapsy... 09.01.08, 17:34
                  mi zawsze psycholog gadal -proszę tlumaczyć dziecku, rozmawiać , itp
                  itd.
                  że dzieci sa teraz trudne, ze niedobre ,ze należy tlumaczyć ...a
                  klapsy nie zalatwią sytuacji.
                  ja jestem przeciwniczką bicia -absolutnie ale jeszcze gorętsza
                  jestem przeciwniczką bezstresowego wychowania.
                  chodzą potem takie bachorki "wszystko mi wolno"
                  niestety nie ma dobrej rady na niegrzeczne dziecko, bo czasem i
                  krzyk i konsekwencja z naszej strony i kara nic nie dają a wrecz
                  często przynoszą odwrotny skutek.
                  mój syn nie żadko dostanie w tylek ale nie jest to lanie pasem
                  ileś razy raczej trzepnięcie po tylku przez ubranie -czasem tylko to
                  potrafi go otrzezwić kiedy dostaje glupawki.
                  • syriana Re: klapsy... 09.01.08, 18:37
                    oczywiście, jakże mogło nam tego zgrabnego podsumowania zabraknąć!
                    jedyną alternatywą dla klapsów jest bezstresowe wychowanie!

                    lol

                    życzę wszystkim klapsującym rodzicom, by ich dzieci za parę lat prawdę w oczy im
                    wygarnęły i przyznały się, jak naprawdę te "niewinne, niezostawiające śladów na
                    tyłku" były odbierane i żeby ci rodzice wtedy pożałowali gorzko swojej
                    indolencji wychowawczej

                    (swoją drogą cóż za klasyfikacja - zostawia ślad to już bicie be, bez śladu -
                    klaps ok
                    Ibulko, oburzyłaś się na siłę słowa "wybrakowana" a siła własnej ręki już Cię
                    nie rusza)

                    jak niepewnie musicie czuć się w roli rodziców, skoro czujecie potrzebę
                    wykorzystania własnej przewagi fizycznej nad kilkunasto kilogramowym dzieciakiem?

                    a frazesy o bezstresowym wychowaniu w ust ludzi bijących dzieci, są dla mnie
                    dowodem na ograniczenie umysłowe i powodującą je zdaje się niemożność
                    zrozumienia, że to tylko niewiele znaczące, ale nośne hasło, a inne koncepcje
                    wychowawcze w pedagogice są do zastosowania

                    no i na lenistwo również - po ch..a się starać i próbować inaczej dzieciaka
                    potraktować i zrozumieć konsekwencje jego niedojrzałości emocjonalnej, skoro
                    można pacnąć w tyłek i po sprawie
                    • ibulka Re: klapsy... 09.01.08, 23:08
                      syriana napisała:

                      > Ibulko, oburzyłaś się na siłę słowa "wybrakowana" a siła własnej ręki już Cię
                      nie rusza)


                      siła mojej ręki nie polega na spuszczeniu dziecku wpierniczu, tylko na
                      klepnięciu - kiedyś w pampersa, teraz w spodnie.

                      siniaków brak, płaczu zazwyczaj też, chyba że ze złości. tyle...
                      • madtea Re: klapsy... 10.01.08, 08:54
                        pomysłów widać też brak, za to mnóstwo bezsilności wychowawczej
                        tyle
                        • ibulka Re: klapsy... 10.01.08, 17:38
                          madtea napisała:

                          > pomysłów widać też brak, za to mnóstwo bezsilności wychowawczej
                          > tyle

                          hmm, nazywaj to jak chcesz smile

                          są pewne sytuacje, w których tłumaczenie i rozmowy z dzieckiem, które jest duże
                          i rozumie, że czegoś nie wolno, oraz DLACZEGO nie wolno - nie pomaga smile)
                      • syriana Re: klapsy... 10.01.08, 11:10
                        tak, tak Ibulko
                        trwaj dalej w przekonaniu o efektywności swej "metody wychowawczej"

                        lepiej się na forum pooburzać tu i ówdzie a to na słowo niewłaściwie użyte, a to
                        empatycznie współczuć tej czy innej forumowiczce jej problemów, niż pomyśleć
                        trochę nad innymi sposobami radzenia sobie w kryzysowych sytuacjach

                        o wyjściu poza zerojedynkowy podgląd: "alternatywą dla bicia jest tzw.
                        bezstresowe wychowanie" to już nie mówię - to wszak zbyt wielki wysiłek umysłowy
                        dla ludzi traktujących przemoc fizyczną jako środek wychowawczy

                        no cóż
                        pierwszy raz forumową ewangelię wygłoszę, ale szczerze to napiszę - współczuję
                        Twoim dzieciom

                        tego, że Ci się nie chce myśleć
                        • ibulka Re: klapsy... 10.01.08, 17:44
                          syriana napisała:

                          > pierwszy raz forumową ewangelię wygłoszę, ale szczerze to napiszę - współczuję
                          > Twoim dzieciom
                          >
                          > tego, że Ci się nie chce myśleć


                          chce mi się myśleć. znam wiele sposobów na uspokojenie dziecka, wytłumaczenie
                          mu, że czegoś po prostu robić NIE WOLNO, a także - dlaczego to jest zabronione.

                          niestety, w momencie, kiedy idąca obok mnie spokojnie córeczka, ze mną za rękę,
                          śmiejąca się i rozmawiająca ze mną, nagle wyrywa mi się i wybiega na ulicę -
                          jest to podniesiony głos, tłumaczenie dlaczego tak bardzo mnie zdenerwowała i
                          dlaczego nie można tego robić... w chwili, gdy sytuacja powtarza się, i mała po
                          raz kolejny wyrywa mi się z ręki - niekoniecznie wybiega na ulicę, wystarczy że
                          puści się pędem po chodniku - jest klaps.

                          współczuj moim dzieciom, tego ci nie mogę zabronić smile
                          • syriana Re: klapsy... 10.01.08, 20:28
                            no, ja bym się raczej zdziwiła widząc dwu- czy trzyletniego dzieciaka, który
                            pokornie dostosuje się do zakazu np. wyrywania się (pewnie nie do końca nawet
                            rozumiejąc o co chodzi) po pierwszym, drugim czy nawet piątym upomnieniu

                            doprawdy nie wiem, czemu ludziom widzącym swoją przewagę fizyczną nad dziećmi, z
                            takim trudem przychodzi zrozumienie, że nie są to istoty na równym im poziomie
                            emocjonalnym

                            ich świętym prawem jest wyrywanie się, sprawdzanie czy zakaz ustanowiony wczoraj
                            obowiązuje również dziś i czy jak zrobię tak czy siak to matka się wkurzy

                            sory, ale idiotyczne historyjki mające tylko dowodzić Twej wielkiej
                            wyrozumiałości wobec dziecięcych przestępstw (bo, ach! ależ szczęśliwcy z tych
                            Twoich pociech, nie bijesz za pierwszym tylko dopiero za trzecim razem, no po
                            prostu raj!) utwierdzają mnie tylko w przekonaniu, że ludzie, którzy nic złego
                            nie widzą w stosowaniu przemocy wobec dzieci po prostu są zbyt ograniczeni
                            umysłowo i emocjonalnie by przyznać, że sprawy można załatwić inaczej

                            owszem, pewnie dłużej, pewnie zaciskając zęby, pozwalając dziecku na płacz i
                            jakieś histeryczne fikanie, ale z pewnością można to robić

                            tylko po co, skoro można pacnąć

                            btw - szczerze mówiąc to już zupełnie nie kumam na jakiej zasadzie te klapsy u
                            Ciebie niby działają
                            bo skoro:
                            1. bijesz lekko (a przynajmniej twierdzisz, że pampers buforuje siłę uderzenia)
                            2. dziecko nie płacze, najwyżej się pozłości
                            3. to jak reaguje, skoro bicie nie jest żadnym straszakiem?


                            • iwles Re: klapsy... 11.01.08, 08:34

                              syriana napisała:

                              > no, ja bym się raczej zdziwiła widząc dwu- czy trzyletniego
                              dzieciaka, który
                              > pokornie dostosuje się do zakazu np. wyrywania się (pewnie nie do
                              końca nawet
                              > rozumiejąc o co chodzi) po pierwszym, drugim czy nawet piątym
                              upomnieniu



                              Syriano - do ilu upomnień - w sytuacji wybiegania dziecka na ulicę,
                              gdzie może wpaść pod samochód - Ty dajesz limit ?
                              np. 10 ?
                              Czyli hipotetycznie zakładając - dziesięciokrotnie narażasz swoje
                              dziecko na śmierć, prawda ?


                              Nie, ja nie jestem za metodą dawania klapsów, ale za wypracowaniem z
                              dzieckiem takiej metody, która byłaby skuteczna za PIERWSZYM razem,
                              nie za dziesiątym !
                              • syriana Re: klapsy... 11.01.08, 08:56
                                a korzystając ze swojej przewagi fizycznej, nie można dzieciaka po prostu złapać
                                mocno za rękę i prowadzić go w ten sposób by nie miało swobody ruchów
                                pozwalającej na uciekanie?

                                czy wsadzić do wózka po prostu jeśli jest jeszcze w użyciu?
                                albo w ekstremalnym przypadku (bo jakąś grozę wywołuje we mnie to urządzenie) w
                                smycz czy jak to się tam nazywa zamotać?

                                nie narażałabym dziecka na śmierć of kors, ani za pierwszym ani za 20 razem, bo
                                nie dopuściłabym nigdy do sytuacji, w której mógłby się wyrwać

                                a jeśli tak by się stało, to na uszach bym stanęła by zdarzenie się nie
                                powtórzyło i przede wszystkim, do siebie bym miała pretensje, że a). nie
                                przewidziałam takiej sytuacji
                                b). niewystarczająco jasno wbiłam dziecku wcześniej do głowy, że nie ma mowy o
                                takich numerach

                                lobotomii musiałabym się poddać by zaakceptować bicie jako metodę wychowawczą,
                                nawet w ekstremalnych sytuacjach

                                zbyt dobrą mam pamięć własnych przeżyć jakie się we mnie kotłowały w chwilach,
                                gdy wobec mnie była taka stosowana
                                i świadomość jak wtedy na rodziców patrzyłam

                                ktoś kto bije, nie ma po prostu pomysłu, cierpliwości albo chęci na inne rozwiązanie


                                • ibulka Re: klapsy... 11.01.08, 19:07
                                  syriana napisała:


                                  > nie narażałabym dziecka na śmierć of kors, ani za pierwszym ani za 20 razem, bo
                                  > nie dopuściłabym nigdy do sytuacji, w której mógłby się wyrwać


                                  wow, widzę że ufasz sobie w stu procentach smile
                                  zazdroszczę. i chyba chciałabym zobaczyć sytuację, w której jednak dopuściłaś do
                                  wyrwania się dziecka... smile

                                  przypadki chodzą po ludziach moja droga.
                                  • syriana Re: klapsy... 11.01.08, 19:16
                                    no jasne, dlatego pewnie lepiej prewencyjnie sprać dzieciaka przed wyjściem z domu
                                    coby metoda doskonała od pierwszego razu zadziałała

                                    ja bym w sobie winy szukała, w swoim niedopatrzeniu, w przecenieniu możliwości
                                    intelektualno-emocjonalnych dziecka niezdolnego pojąć konsekwencji spotkania
                                    face to face z maską rozpędzonego samochodu

                                    a nie ulegała prymitywnym odruchom godnym jakiegoś homo erektusa czy innego
                                    wyższego prymata

                                    po to coś więcej niż "Janka muzykanta" w życiu przeczytałam, żeby mieć
                                    świadomość moich możliwości cywilizowanego poradzenia sobie z dzieciakiem

                            • ibulka Re: klapsy... 11.01.08, 19:05
                              syriana napisała:

                              (bo, ach! ależ szczęśliwcy z tych
                              > Twoich pociech, nie bijesz za pierwszym tylko dopiero za trzecim razem, no po
                              > prostu raj!)

                              ojojojoj, jak ironizujemy, jacy jesteśmy ąę smile)))
                              • syriana Re: klapsy... 11.01.08, 19:12
                                ojoj, jakie jesteśmy przekonane o własnej doskonałości
                                a że przy okazji powielamy kiepskie schematy, w jakich same pewnie wyrosłyśmy,
                                to już szczegół

                                weź chociaż zastanów się nad tym "bezstresowym wychowaniem", o którym bzdury
                                powtarzasz wciąż
                                naprawdę sądzisz, że dla Twoich dzieciaków jedynymi momentami stresu w ich
                                krótkim życiu były chwile, w których je biłaś?

                                przy kolejnym zdaje się dziecku w perspektywie, chyba powinnaś mieć już jakąś
                                wiedzę z zakresu psychologii dziecięcej


                                • ibulka Re: klapsy... 11.01.08, 19:26
                                  syriana napisała:

                                  > ojoj, jakie jesteśmy przekonane o własnej doskonałości

                                  ja? w żadnym wypadku! smile))))
                                  bardzo często podkreślam, że NIE jestem {na całe szczęście!) matką i żoną
                                  idealną... smile))
                                  czego nie wiesz, do sobie dośpiewasz.


                                  syriana napisała:

                                  > przy kolejnym zdaje się dziecku w perspektywie, chyba powinnaś mieć już jakąś
                                  > wiedzę z zakresu psychologii dziecięcej


                                  yy, a całym szacunkiem syriano, ale już ty się w moje życie prywatne nie
                                  wpierniczaj smile)))
                                  • syriana Re: klapsy... 11.01.08, 19:29
                                    kiepsko się bronisz, wiesz?
                                    • ibulka Re: klapsy... 11.01.08, 19:52
                                      nie, ja się nie bronię smile
                                      ja tylko odpowiadam na twoje posty.

                                      każdy ma swój sposób na życie i wychowanie swoich dzieci, i nie musi się bronić smile

                                      pozdrawiam, dobranoc.
                                      • syriana Re: klapsy... 11.01.08, 20:48
                                        > ja tylko odpowiadam na twoje posty.

                                        jaka szkoda w takim razie, że robisz to tak niezwykle wybiórczo, niezwykle mało
                                        przekonująco i siląc się na niepotrzebne emotki w każdym zdaniu

                                        a Twój sposób na dyscyplinowanie dzieci jest po prostu kiepski
                                        może kiedyś to zrozumiesz
                                        • ibulka Re: klapsy... 11.01.08, 22:44
                                          syriana napisała:

                                          > > ja tylko odpowiadam na twoje posty.
                                          >
                                          > jaka szkoda w takim razie, że robisz to tak niezwykle wybiórczo, niezwykle mało
                                          > przekonująco i siląc się na niepotrzebne emotki w każdym zdaniu

                                          lubię emotki, i wstawiam je tam, gdzie uśmiecham się do swojego rozmówcy -
                                          również takiego, którego nie widzę smile)

                                          syriana napisała:

                                          > a Twój sposób na dyscyplinowanie dzieci jest po prostu kiepski
                                          > może kiedyś to zrozumiesz

                                          może kiedyś to zrozumiem.
                                          • syriana Re: klapsy... 12.01.08, 09:25
                                            > lubię emotki, i wstawiam je tam, gdzie uśmiecham się do swojego
                                            > rozmówcy - również takiego, którego nie widzę smile)

                                            no ok

                                            tylko, że chyba nie masz świadomości tego, że przekaz Twojej wypowiedzi jest
                                            zupełnie sprzeczny - z jednej strony dyskutujemy na poważny temat, Ty zapewne
                                            chciałabyś wyjść na osobę pewną swego i czasami pozwalasz sobie na ostrzejszy ton

                                            a z drugiej - każde zdanie zakończone pięcioma uśmiechami

                                            ja dostaję komunikat: "ach, wcale nie chciałam napisać tego co napisałam,
                                            właściwie to się nie mogę zdecydować czy chcę być poważna czy nie i co chcę
                                            powiedzieć, hi hi"

                                            tak Ci mówię, żebyś wiedziała jak subiektywna jest taka jednowymiarowa pisanina
                                            i że stawia Cię to często na pozycji, którą innym trudno traktować poważnie

                                            • ibulka Re: klapsy... 12.01.08, 12:18
                                              syriana napisała:

                                              > > lubię emotki, i wstawiam je tam, gdzie uśmiecham się do swojego
                                              > > rozmówcy - również takiego, którego nie widzę smile)
                                              >
                                              > no ok
                                              >
                                              > tylko, że chyba nie masz świadomości tego, że przekaz Twojej wypowiedzi jest
                                              > zupełnie sprzeczny - z jednej strony dyskutujemy na poważny temat, Ty zapewne
                                              > chciałabyś wyjść na osobę pewną swego i czasami pozwalasz sobie na ostrzejszy t
                                              > on
                                              >
                                              > a z drugiej - każde zdanie zakończone pięcioma uśmiechami
                                              >
                                              > ja dostaję komunikat: "ach, wcale nie chciałam napisać tego co napisałam,
                                              > właściwie to się nie mogę zdecydować czy chcę być poważna czy nie i co chcę
                                              > powiedzieć, hi hi"
                                              >
                                              > tak Ci mówię, żebyś wiedziała jak subiektywna jest taka jednowymiarowa pisanina
                                              > i że stawia Cię to często na pozycji, którą innym trudno traktować poważnie
                                              >

                                              aha. nie wiedziałam, że to jest tak odbierane z zewnątrz, dzięki za obiektywną
                                              informację.
    • karawana123 Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 09.01.08, 12:48
      Odebrać obojgu prawa rodzicielskie, bo mamusia niby tak się martwi, a naprawdę
      liczy się dla niej tylko akceptacja wsród sąsiadów.
      • madtea Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 09.01.08, 13:04
        a o dziecku pomyślałaś? czy tylko tak rach ciach i po krzyku
    • natixb Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 09.01.08, 17:35
      kobieto ty musisz cos z tym zrobic, czy zdajesz sobie sprawe ze takie sytuacje maja na twoje dziecko wplyw w przyszlosci, swoja droga mowi se ze przemoc jest zamknietym kregiem-kto doznal jej jako dziecko-bije swoje dzieci
      • milenium5 Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 09.01.08, 19:12
        Zawsze mnie zastanawiało jak to się dzieje, że rodzice katują
        dziecko miesiącami, a sprawa wychodzi na jaw dopiero gdy ofiara nie
        żyje. Nikt nie słyszy płaczu. Nikt nie widzi śladów. Nikt nie ratuje
        tych dzieci. Nikgo to nie obchodzi. Po przeczytaniu większości
        wypowiedzi w tym wątku już rozumiem dlaczego. Dziewięćdziesiąt
        procent z Was jest przekonanych, że:
        1. Bicie nie szkodzi. Trzeba tylko pilnować aby nie uderzyć za
        mocno.
        2. Bicie które nie uszkadza ciała jest wręcz wskazane, bo z dziecka
        nie wyrośnie rozpuszczony bachor.
        3. Mężczyzn często ponosi. Bywa. Dziecko każdego w końcu może
        wyprowadzić z równowagi.
        4. Gdy ktoś katuje dziecko nie warto wzywać policji. Dziecku i tak
        się nie pomoże, a można jeszcze zdenerwować katującego.
        5. Matka nie ma prawa chronić dziecka, bo gdzie ma pójść? Powinna
        cicho siedzieć i patrzeć jak dziecko dostaje. Jak będzie silne, to
        przeżyje.

        Pomyślcie chwilę nad sobą.
        • acorns Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 09.01.08, 19:51
          > Zawsze mnie zastanawiało jak to się dzieje, że rodzice katują
          > dziecko miesiącami, a sprawa wychodzi na jaw dopiero gdy ofiara
          > nie żyje. Nikt nie słyszy płaczu. Nikt nie widzi śladów

          Najpierw znajdź mi dziecko które nie płacze. W wątku o terapii
          wodnej napisałaś "Histeria u dwu - trzy latka jest czymś absolutnie
          normalnym - dziecko nie panuje nad swoimi emocjami, nie nauczyło się
          tego jeszcze i tyle. Na histerię jest jeden sposób - ignorowanie
          jej". No to jak taki dzieciak płacze, wyje i histeryzuje to skąd ja
          mam wiedzieć czy go tłuką czy sobie tak wyje bo rodzice pozwalają mu
          wyładować emocje? A ślady to niby jak mam zobaczyć u obcego dziecka?
          Mam każde po kolei rozbierać do golasa i oglądać? A na rękach,
          nogach twarzy to różnie bywa. Mnie nie bili a chodziłem poobijany bo
          się tłukłem z chłopakami albo łaziłem tam gdzie dzieci łazić nie
          powinny. Skąd mam wiedzieć czy dzieciak rozwalił se gębę na rolkach
          czy dostał z pięści od tatusia albo sprzączką od mamusi?
          • milenium5 Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 09.01.08, 19:57
            Przeczytaj wątek. Facet sprał dziecko tak, że rzucało się po
            podłodze jęcząc z bólu. Za jedynkę w szkole. Nie pierwszy raz.
            Prawdopodobnie ojczym tego dziecka. Matka zastanawia się czy wezwać
            policję, ale boi się reakcji sąsiadów. A osoby które piszą:
            - współczują matce
            - odradzają policji bo to tak nic nie da
            - twierdzą, że widzocznie dziecko musiało być niegrzeczne i go
            wyprowadziło z równowagi.

            Tu nie chodzi o "terapię wodą" i klapsy. Ta kobieta przeraziła się,
            gdy ktoś zaoferował, że zgłosi sprawę na policję i namierzą ją. Za
            wszelką cenę chroni faceta który katuje małe dziecko, a część osób
            utwierdza ją w takim postępowaniu.
            • acorns Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 09.01.08, 20:13
              Twoje pytanie dotyczyło problemu bicia dzieci w ogóle a nie tego
              konkretnego wątku. Policja też tu nic nie zrobi dopóki nie będzie
              zgłoszenia przestępstwa. Po IP też nie namierzą tak łatwo. Chyba że
              ma stałe i bez Proxy. Jak ma dynamiczne to już robi się poważniejszy
              problem bo za każdym razem masz inne IP. Poza tym bez nakazu
              prokuratora nie będą namierzać. To musi zrobić wyspecjalizowana
              sekcja. Czy Ty myślisz że w każdej komendzie na byle pipidówku jest
              spec od internetu?
              Poza tym to nie wiadomo czy tak było że tarzał się z bólu po
              podłodze a żeby to ustalić to dzieciak musiałby być przesłuchany w
              obecności psychologa który albo uzna jego zeznania za wiarygodne
              albo nie.
          • madtea Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 09.01.08, 20:00
            piękny przykład wyparcia odpowiedzialności; no niby skąd mam wiedzieć... z tego
            co widzisz i słyszysz
            • acorns Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 09.01.08, 20:18
              > z tego co widzisz i słyszysz

              A co mam niby widzieć? Przez ścianę, sufit, drzwi mam widzieć? A jak
              słyszę że mały dzieciak płacze u sąsiadów to co mam niby zrobić? Za
              każdym razem iść do sąsiada sprawdzić czy tego dzieciaka nie bije.
              No to jak dzieciak będzie wyjątkowo marudny, płaczliwy i upierdliwy
              to przez caly dzień nic innego bym nie robił tylko biegał do
              sąsiada. Jak ryczy to skąd ja mam wiedzieć dlaczego ryczy?



              • milenium5 Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 09.01.08, 20:23
                Acorns, przeczytaj proszę ten wątek i wypowiedz się w TYM temacie.
                Bo na razie to nie bardzo wiem o czym piszesz.
                • acorns Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 09.01.08, 20:25
                  O tym:

                  "Zawsze mnie zastanawiało jak to się dzieje, że rodzice katują
                  dziecko miesiącami, a sprawa wychodzi na jaw dopiero gdy ofiara nie
                  żyje. Nikt nie słyszy płaczu. Nikt nie widzi śladów. Nikt nie ratuje
                  tych dzieci. Nikgo to nie obchodzi. Po przeczytaniu większości
                  wypowiedzi w tym wątku już rozumiem dlaczego"

                  TY to napisałaś. Ja odpowiedziałem dlaczego tak się dzieje.
                  • lolinka2 Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 09.01.08, 21:08
                    ...i jak mało kiedy, tak dzisiaj się acorns z tobą zgadzam.
                    • ibulka Re: milenium5 09.01.08, 23:11
                      acorns napisał, że nie każde dziecko, które płacze, jest od razu katowane w domu smile

                      czegoś jeszcze nie rozumiesz?
                  • iwles Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 09.01.08, 21:11

                    jak to nie słychać, co się dzieje u sąsiadów ???
                    wystarczy sobie poczytać wątki o wrednych sąsiadkach z dołu, którym
                    przeszkadza, że dziecko sę bawi samochodzikiem po podłodze...
                    Sąsiedzi słyszą turlającą się po podłodze piłeczkę, drapiącego w
                    drzwi psa, a nie usłyszą awantury ? Bicia i krzyku dziecka ??
                    krzyczącego rodzica ????
              • madtea Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 09.01.08, 21:21
                widzisz, jesteś idealnym przykładem osoby, która nie chce wiedzieć, że dzieje
                sie coś złego
                pytasz co widzieć- może zahukane dzieciaka, może jego spłoszony wzrok, może coś
                tak oczywistego jak siniaki czy fakt, że kuleje itp.
                co słyszeć? awanturę w domu; dzieciak chodzi do szkoły, w tym wieku już sie
                raczej nie płacze bez powodu; mało kto bije nic przy tym nie krzycząc czy
                mówiąc; tak samo dziecko krzyczy by nie bić;
                ale ty sobie mieszkaj wygodnie i miej dalej w poszanowaniu swój ludzki obowiązek
                • acorns Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 09.01.08, 21:45
                  > pytasz co widzieć- może zahukane dzieciaka, może jego spłoszony
                  > wzrok, może coś tak oczywistego jak siniaki czy fakt, że kuleje
                  > itp.

                  Nie przyglądam się każdemu napotkanemu dziecku, nie patrzę mu w
                  oczy. Raczej nie utrzymuję z dziećmi kontaktów towarzyskich żebym
                  mógł się zorientować. A siniaki mogą powstać w różny sposób.
                  Dzieciaki najcżęściej są pełne energii, biegają, skaczą, wygłupiają
                  się więc mają sporo okazji do nabijania sobie siniaków albo do
                  okulawienia się. Czasem kilka razy w roku.

                  > co słyszeć? awanturę w domu; dzieciak chodzi do szkoły, w tym
                  > wieku już sie raczej nie płacze bez powodu; mało kto bije nic przy
                  > tym nie krzycząc czy mówiąc; tak samo dziecko krzyczy by nie bić;

                  A ja mam się przysłuchiwać co sąsiad tam wrzeszczy? Zakładając
                  oczywiście że będę w stanie rozróżnić słowa. Najczęściej dzieci bite
                  są w dzień a w mieście to jest życie, samochody jeżdzą, tramwaje,
                  autobusy, ludzie rozmawiają, ktoś puszcza głośną muzykę, pies
                  szczeka. Jakbym był pewny że to na pewno maltretowanie dziecka to
                  pewnie że bym poszedł do sąsiada i powiedział mu że jak jest taki
                  kozak to niech ze mną wyskoczy za garaże na sparing.
                  Dzieci w wieku szkolnym też potrafią nieźle dać czadu. Sam słyszałem
                  jaki koncert dała córka właściciela działki koło mnie.
                  Dziewięciolatka. Moja mama wyskoczyła z domu bo myślała że u nas się
                  coś stało. Ja wsiadłem na rower i pojechałem zobaczyć co się dzieje,
                  czy się poparzyła albo co. Darła się tak jakby co najmniej oblała
                  się wrzątkiem. Okazało się że wujek pojechał na zakupy jak ona
                  jeszcze spała a chciała jechać. Leżała na ziemi i wyła. To nawet nie
                  było wycie. To był taki pisk połączony z rykiem i coś tam jeszcze
                  wrzeszczała. Powiedziałem jej tylko potem że do wariatkowa w
                  kaftanie powinni ją zabrać bo ma nierówno pod kopułą. Założę się że
                  jakbyś to słyszała przez ścianę to byś myślała że ją tam chyba
                  żywcem ze skóry obdzierają i solą. A to tylko wujek był taki głupi
                  że się nie domyślił że panienka chciała jechać do miasta smile
                  • madtea eh 09.01.08, 22:01
                    człowieku po co ty tu piszesz? nudzi ci się? żeby pokazać, że masz w
                    poszanowaniu, że komuś dzieje się krzywda? napisałeś to w swoim pierwszym
                    poście; ja akurat jestem z tych ludzi, którzy wolą do czegoś niedoprowadzić niż
                    potem myśleć, że może jednak trzeba było zapytać, sprawdzić; jak mnie bito i
                    krzyczałam pomocy to pełen blok ludzi miał to w dupie bo sie bał; za to na drugi
                    dzień było o czym mówić bo policja przyjechała; to taka bliska ci mentalność, co?
                    co za popierdółka z tym kiedy dzieci są najczęściej bite?
                    jak mijasz kogoś na schodach czy chodniku to wystarczy, nie trzeba utrzymywać
                    kontaktów towarzyskich
                    oj zakładaj się o co chcesz, i z kim chcesz byle nie ze mną
                    • acorns Re: eh 09.01.08, 22:22
                      Sama się zastanów co wypisujesz. Czy mam się przyglądać każdemu
                      dziecku mijanemu na schodach czy chodniku? I co mi z tego
                      przyglądania się przyjdzie? Jedyne co stwierdzę na tej podstawie to
                      to czy mijane dziecko to chłopiec czy dziewczynka. Myślisz że zawsze
                      wszystko słychać zwłaszcza jak telewizor jest włączony, pralka
                      chodzi i odbywa się normalne życie?

                      > ja akurat jestem z tych ludzi, którzy wolą do czegoś
                      > niedoprowadzić niż potem myśleć, że może jednak trzeba było
                      > zapytać, sprawdzić

                      A jak odróżnisz zwykły wpieprz od regularnego maltretowania?
                      rozbierzesz dzieciaka do naga i obejrzysz? To od razu pójdziesz
                      siedzieć za pedofilię. Pewnych rzeczy nie jesteś w stanie zauważyć i
                      musisz się z tym pogodzić. A nawet jak jesteś tak genialnym
                      psychologiem i stwierdzisz że mijana na schodach dziewczynka jest
                      bita i zgłosisz to na policję to co? Od razu zapytają się na jakiej
                      podstawie to stwierdziłaś i co wtedy powiesz? Świata nie zbawisz.
                      Młodzież w szkołach zamiast uczyć się bzdur, powinna mieć lekcje na
                      temat przemocy w rodzinie i unikania jej. Wtedy to może coś się
                      zmieni.
                      • madtea Re: eh 09.01.08, 22:36
                        czy ja ci sie każę komuś przyglądać? i co za bzdura, że każdemu? słyszałeś cos u
                        sąsiadów a nazajutrz mijasz tego kogoś kto tam mieszka; o taką sytuacje chodzi;
                        ty w ogóle czytasz ze zrozumieniem czy tylko tak tu sobie chlapiesz? kurcze
                        człowieku; enty i ostatni raz ci mówię - jeśli na drugie masz znieczulica, to
                        twoja spraw; chowaj sie za pralkami, telewizorami, wujkami; mi nic do tego

                        zamiast uczyć w szkołach ( co jest jak najbardziej słuszne)- mam nadzieje, że
                        nie przez takich speców jak ty - wystarczy jak każdy sąsiad będzie choc troche
                        odpowiedzialny za innych, a nie tylko mój dom moje królestwo a reszta huk; to są
                        podstawy obywatelskich społeczeństw, gdzie i demokracja sie sprawdza i ludzie
                        bezpieczniejsi; polecam skandynawów do lektury zachowań

                        a tobie juz dziekuje za interesujaca rozmowę; zawsze fajnie pogadac do ściany
                        • ibulka Re: eh 09.01.08, 23:15
                          madtea napisała:

                          wystarczy jak każdy sąsiad będzie choc troche
                          > odpowiedzialny za innych, a nie tylko mój dom moje królestwo a reszta huk;


                          wybacz moja droga, ale zwisa mi i powiewa co sobie robi za ścianą mój sąsiad czy
                          w co w domku obok robi sąsiadka! big_grinD

                          mam swoje życie i swoją rodzinę, wiadomo, że jak widzę posiniaczone dziecko i
                          słyszę ciągłe awantury to zaczynam nabierać podejrzeń, ale generalnie nie wtykam
                          nosa w cudze sprawy, i martwię się swoim podwórkiem, a nie panią Dorotką spod
                          dwójki, która lubi się kłócić z małżonkiem big_grinD
                          • madtea życzenia noworoczne 10.01.08, 08:51
                            życzę podobnej beztroski kiedy podobna sytuacja spotka kogoś z twoich bliskich;
                            ciekawe czy gdyby ktoś skatował ci przyjaciółkę, nie miałabyś pretensji do jej
                            sąsiadów, że nic nie zrobili; zwyczajnie życzę ci by los zweryfikował twoje
                            zdanie - przecież najlepiej uczyć się na własnej krzywdzie i błędach
                            i nie chodzi o wścibstwo ze szklanką przy ścianie
                            ale cóż, socjologia nie od dziś uczy, że mamy takie kaprawe społeczeństwo, gdzie
                            w biały dzień można komus opróżnić mieszkanie, bo sąsiad sąsiadowi wilkiem i
                            wszędzie tylko ja, mi, moje; a media mają pożywkę bo zawsze sie jakaś tragedia
                            przytrafi; i się kręci - może kiedyś twoim kosztem
                            • ibulka Re: życzenia noworoczne 10.01.08, 17:47
                              madtea napisała:

                              > życzę podobnej beztroski kiedy podobna sytuacja spotka kogoś z twoich bliskich;
                              > ciekawe czy gdyby ktoś skatował ci przyjaciółkę, nie miałabyś pretensji do jej
                              > sąsiadów, że nic nie zrobili; zwyczajnie życzę ci by los zweryfikował twoje
                              > zdanie - przecież najlepiej uczyć się na własnej krzywdzie i błędach
                              > i nie chodzi o wścibstwo ze szklanką przy ścianie
                              > ale cóż, socjologia nie od dziś uczy, że mamy takie kaprawe społeczeństwo, gdzi
                              > e
                              > w biały dzień można komus opróżnić mieszkanie, bo sąsiad sąsiadowi wilkiem i
                              > wszędzie tylko ja, mi, moje; a media mają pożywkę bo zawsze sie jakaś tragedia
                              > przytrafi; i się kręci - może kiedyś twoim kosztem


                              bla bla bla... smile

                              jeśli widzę, że coś się dzieje - dziecko/osoba w innym wieku chodzi
                              posiniaczona, albo ciągle w ciemnych okularach, długich rękawach/nogawkach,
                              płacze, jest smutna, jeśli słyszę awantury, które nie przypominają zwykłych
                              rodzinnych sprzeczek - obserwuję, i staram się interweniować. [a raczej zrobię
                              tak, gdy zajdzie potrzeba.]

                              nie siedzę sąsiadom pod drzwiami, nie zaglądam im lunetą w okna, nie montuję
                              podsłuchów, ani nie notuję sobie każdej kłótni i płaczu dziecka. nie przyglądam
                              się sąsiadom z jakimś specjalnym 'zainteresowaniem' w oczach, co nie zmienia
                              faktu, że ofiarę przemocy potrafię zauważyć.
                        • acorns Re: eh 10.01.08, 14:18
                          Ty nie czytasz ze zrozumieniem.
                          No słyszę awanturę, rano spotykam córkę sąsiada jak idzie do szkoły
                          i widzę że na twarzy nie jest pobita, a wszystko inne ma pod
                          ubraniem. Mam ją rozebrać do naga żeby sprawdzić czy nie ma śladów?
                          Mam się jej zapytać co się wczoraj działo? Pewnie powie że nic a
                          potem jej rodzice przyjdą do mnie z awanturą że się dzieciaka
                          czepiam. A może mam spytać jej mamusię co się u nich wczoraj działo?
                          I jak myślisz jaką odpowiedź dostanę?
                          a) "Mąż zbił córkę kablem od żelazka po gołych plecach i tyłku, a ja
                          dostałam z pięści w brzuch aż zwymiotowałam a on mi jeszcze wsadził
                          w to głowę i kazał zeżreć"
                          b) "Nic, pokłóciliśmy się trochę, przepraszam ale spieszę się do
                          pracy"
                          c) "A co to pana obchodzi?"

                          Możesz sobie zgłaszać ale w przypadku kiedy żona będzie bronić męża
                          (a tak jest najczęściej) który dzień wcześniej ją pobił, dziecko
                          wszystkiego się wyprze to i tak żadne służby nic nie zrobią. Dlatego
                          trzeba zacząć od lekcji na temat przeciwdziałania przemocy zamiast
                          czytać kolejne bezsensowne lektury. Może wtedy kobiety będą w stanie
                          cokolwiek zrobiś w sytuacji kiedy mąż pokazuje dopiero po spłodzeniu
                          trójki dzieci swoje prawdziwe oblicze. Albo żona bo i tak bywa.
    • baska299 Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 09.01.08, 21:13
      Jak to doemk jednorodzinny to nie usłyszą...niestety
    • bea.bea Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 10.01.08, 11:32
      moze ja cos xle czytam...ale autorka w pierwszym watku ..napisała uderzył...nie
      katował....

      potem niby tak uderzył,że dziecko wiło sie na podłodze.....

      znam pare wijacych sie bez powodu...razem z moim własnym...
      znam takie które tak sie drz ..w tym mój...mamusiu ratuj...tato nie...tylko
      dlatego,ze tata wsadza go do wanny...słysząc taki wrzask pomyslałabym, ze
      katuja, albo ze skóry obdzieraja...

      wiec nie sadziłabym tak od razu...
      po drugie nie jest dla mnie istota,że facet uderzył...tylko ze matka stała i
      patrzyła ,jak ojciec...jak sie wił z bulu...to katowała ,

      i zamiast patelnie złapać i przywalić, to złapała klawiature i w
      płacz...sory...ale dla mnie nie jest zrozumiałe, stanie i pztrzenie jak ktos
      moje dziecko bije...
      wiec predzie psy powiesze na biernej matce, niz nie panujacym nad nerwami ojcem...

      • bea.bea Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 10.01.08, 11:34
        bzdety napisałam..sad

        miało być:

        matka biernie patrzyła, jak ojciec katuje, a dziecko się na ziemi zwija....
    • agniesia331 ale chyba nawet znając tylko nika można to zgłosić 13.01.08, 19:58
      na policję lub niebieską linię.oni mają możliwość wyszukania- jest komórka do tropienia przestępstw.
    • joanna.gr Re: Uderzył mojego synka. Co robić???!!! 13.01.08, 20:27
      Zapraszam do lektury:

      www.niebij.pl/
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka