Dodaj do ulubionych

Gdyby wszyscy zrobili "karierę"....

16.06.08, 19:55
Zdaniem większości e-mam kobieta powinna skończyć dobre studia,dużo
zarabiać na swoje utrzymanie i wszystko robić na pół z mężem.
Taka co wychowuje dzieci i nie wnosi pieniędzy do "wspólnoty"
wygodnickimjest darmozjadem wydzierającym siłą pieniądze na waciki
od spracowanego męża...

Gdyby wszyscy piastowali wysokie stanowiska to kto obsługiwałby ich
w Biedronce czy innym Lidlu,kto sprzatałby ich biura???I kto
zajmował się ich dziećmi(brak niań-wszystkie zajęły wysokie
stanowiska)?
Obserwuj wątek
    • guderianka Re: Gdyby wszyscy zrobili "karierę".... 16.06.08, 19:56
      Jak to kto ?
      Te, co nie mają netu i nie są e-mamami wink
    • marzeka1 Re: Gdyby wszyscy zrobili "karierę".... 16.06.08, 20:01
      "Zdaniem większości e-mam kobieta powinna skończyć dobre studia,dużo
      zarabiać na swoje utrzymanie i wszystko robić na pół z mężem."- dla mnie nazywa się to partnerstwo i dobrze u mnie działa.
      • kali_pso Re: Gdyby wszyscy zrobili "karierę".... 16.06.08, 20:09
        No wiesz, jak możesz tak wysadzać męża z jego naturalnej roli?winkP
        To się na pewno zemści na nim- coś mu jeszcze urośnie lub co gorsza,
        zaginie, od tych prac domowych wykonywanych we własnym domuwinkP
        • marzeka1 Re: Gdyby wszyscy zrobili "karierę".... 16.06.08, 20:12
          Mam 3 facetów w domu, gdybym została przy tradycyjnym podziale dla męża i 2 synów robiłabym za panne służącą,a taka rola mi się nie uśmiecha.I na waciki też męza prosić nie chcęsmile
    • snob_nad_snoby Re: Gdyby wszyscy zrobili "karierę".... 16.06.08, 20:05
      roksanaa22 napisała:

      > Zdaniem większości e-mam kobieta powinna skończyć dobre
      studia,dużo
      > zarabiać na swoje utrzymanie i wszystko robić na pół z mężem.
      > Taka co wychowuje dzieci i nie wnosi pieniędzy do "wspólnoty"
      > wygodnickimjest darmozjadem wydzierającym siłą pieniądze na waciki
      > od spracowanego męża...

      Uwielbiam takie ogólniki, ja tak nie uwazam.
      • gabrysia5 a ja sie zgadzam 16.06.08, 20:11
        A ja sie zgadzam z roksanaa22 .Co by nie czytać to e-mamy same
        idealne sa i idelane związki tworzą, aż czasem ie mdło robi.
        • marzeka1 Re: a ja sie zgadzam 16.06.08, 20:14
          Nie są idealne, ale pieprzyć sobie życie, bo wiąże się ktoś z wariatem/psychicznym popaprańcem/leniem/bokserem, by mieć "ciekawe" życie nie jest moim marzeniem.Wolę dążyć (a i tak nigdy nie osiągnę) do idealnego związku czy życia, tak naprawdę wystarczy dobry związek i życie.
        • kali_pso Re: a ja sie zgadzam 16.06.08, 20:17
          Chyba wybiórczo czytasz, ale rozumiem, że to taki mechanizm obronny,
          coby wizja świata pozostała niezmiennawinkP
        • kawka74 Re: a ja sie zgadzam 16.06.08, 20:31
          Idealne to nie, ale raczej takie, które mają zdrowy instynkt samozachowawczy i
          unikają popaprańców i niezdrowych uzależnień.
        • sir.vimes NAprawdę ? Ja uważam odwrotnie. 17.06.08, 10:59
          Co i rusz są wątki o kobietach traktowanych w skandaliczny sposób lub
          fundujących sobie naprawdę ciężkie życie dla własnego kaprysu czy z powodu
          niskiej samooceny.

          Partnerski związek i fajna praca (nieważne czy zarobkowa czy nie) to nie jest
          jakis niedościgniony szczyt nirwany. To norma do jakiej trzeba dążyć - i każda może.
    • kali_pso Nie bój nic... 16.06.08, 20:15
      ..Chińczyków się sprowadzi lub innych Rumunów, co to będą wykonywać
      te prace, którymi "karierowiczki" gardząwinkP
      W innych krajach to działa.
      I tak Ty dalej będziesz mogła zostawać w domu i pracować w nim za
      dwoje a " karierowiczki" będą mogły robić karierę a ktoś inny będzie
      sprzątał im łazienkę i brał pieniądze za to, co Ty musisz robić za
      darmowinkPPPP


      Rozumiem, że to przykre, ale cóż..życie jest brutalne....
      • gabrysia5 Kalipso 16.06.08, 20:21
        Nie potrzebna ta ironia.Nie uważam żadnej e-mamy za karierowiczkę,
        ale nie chce mi sie wierzyć,że większość e-mamuś to świetnie
        wykształcone matki , żony, wytrawne kochanki i do tego robiące
        karierę i mające wielce super udane PARTNERSKIE związki.ą jak tak
        sobie poczytać to faktycznie z postów wynika,że e-mamy to same
        idealne laski.Myślę,że pdawane są tu rady oczywiste .Takie
        rozwiązanie jakie być powinny .A życie?No cóż! Życie to życie.
        • marzeka1 Re: co złego w partnerstwie? 16.06.08, 20:37
          A co złego jest w partnerskim związku???? nikt nie twierdzi,że tworzy idealny związek, ale dążyć do jak najlepszego, by byc szczęśliwą, nie jest niczym złym. Masz pretensje, że ktoś jest wykształcony??- nie robię super kariery, ale lubię swoją pracę (nie wyobrażam sobie bycia "domową" kobietą), i nie po to kończyłam studia, by rozwiązywać tylko dylematy pomidorowa czy kalafiorowa, pranie czy gotowanie.
          Życie to życie. Fakt, dlatego każda z nas ma problemy, tylko głupotą jest nie wyciągać z nich wniosków i tkwić w chorych związkach,narzekać na teściów, do któych się sprowadziło, bo nie chciało się spróbować samodzielności i zwyczajnie nie pracować nad związkiem.
          • gabrysia5 Marzeka 16.06.08, 20:44
            Dlaczego uważasz,że kobieta będąca w domu i w nim pracująca ma
            tylkodylematy zwiazane z wyborem kalafiora czy pomidora? W związkach
            partnerskich nie ma nic złego.Są jak najbardziej pożadane.Pisze
            tylko,że nie wierzę w to,że większość e-mam ma aż tak idelany
            świat:kariera, partnerstwo itp.Wiecie ja akurat poza siedzeniem w
            domu i dylematami czy wybrać takiego pomidora czy może takiego
            kalafiora pracuje sobie na umowę zlecenie i
            zarabiam :swoje"pieniądze.Nie uważam ich jednak za swoje bo mam męża
            i stawiam na wszystko wspólne.
            • marzeka1 Re: Marzeka 16.06.08, 20:49
              Moje pieniądze stają się "naszymi", to też dla mnie oczywiste.Po prostu wybrałam inny model życia,nam z mężem to pasuje, cieszę się,że nie mam domu "na głowie", że większość rzeczy robimy wsp,ólnie, dzieląc się obowiązkami.W sumie raczej chodzi o to, by każda kobieta stworzyła sobie taki model życia, w któym czułaby się szczęsliwa i spełniona, dla jednych będzie to łączenie pracy i domu, dla innych bycie panią domu.Ważne tylko, by nie pakować się w chore układy i nie wyciągać żadnych wniosków, gdy jest źle (a u kazdej z nas na pewnym etapie życie nie jest różowo).
              • gabrysia5 Re: Marzeka 16.06.08, 20:55
                I tu sią z Tobą zgadzam w 100 %. Wiecie moje małżeństwo wygląda
                tak.Wieksze pieniądze oczywiście zarabia mój T, ja na umowie
                zlecenie zarabiam niewiele ale i tak wiele na to co robię.Jestem w
                domu i w tygodniu obowiązki domowe spadaja na mnie w całości ,
                włącznie z szykowanie kanapek T do pracy na drugie
                sniadanie,ale...gdy przychodzi wolny dzień (róznie nawet w środku
                tygodnia) T wyjmuje odkurzacz i sprzata cały dom , włącznie z myciem
                podłóg , a i niekiedy myciem okien i wieszaniem firanek.I ja swój
                związek również uważam za partnerski pomimio,że więcej mam
                obowiązków.Naczyń T nie myje bo nie znosi, ale za to zawsze myje
                podłogę w kuchni po obiedzie, nawet ja wróci z ciężkiej harówy!!
        • kali_pso Re: Kalipso 16.06.08, 20:39
          Powtarzam- czytasz wybiórczo.
          Są tutaj i kobiety domowe i te robiące kariery.
          Szczęśliwe w małżeństwie i marzące o tym, aby mąż wyjechał w podróż
          życia i nie wrócił. Doskonałe matki i kobiety, które macierzyństwo
          rozczarowało. Super laski w rozmiarze 36 i panie ledwo mieszczące
          się w 44.
          Jak to się dzieje, że ja o tym tutaj przeczytałam, a Ty nie byłaś w
          stanie dotrzeć do tych tekstów?winkP
          • gabrysia5 Re: Kalipso 16.06.08, 20:46
            Jeśli piszesz do mnie,że czytam wybiórczo to cały czas piszę ,że
            PRAWIE wszytskie.Hmm i kto tu wybiórczo czyta??
            • kali_pso Re: Kalipso 16.06.08, 20:52
              No tak, ale prawie to niby ile- 70, 80, 90%?
              Dla mnie to wcale nie prawie, tylko część...a gdyby wczytać się
              dokładnie, poszukać drugiego dna w tym co piszą te kobiety, to
              pewnie proporcje jeszcze uległy by zmianiewink
        • roksanaa22 Nie pracuję w domu za dwoje... 16.06.08, 20:39
          ...Ja wykonuję swoją pracę(zajmuję się domem) a mąż swoją-zarabia
          pieniądze.
          Nie o to mi chodzi,żeby wszyskie kobiety siedziały kołkiem w domu
          ale o to,że nie wszyscy mogą i CHCĄ robić karierę.
          Ja tam spełnienia zawodowego nie pragnę.Zapewne ja też zacznę
          pracować jak dzieci podrosną ale nie na siłę.Pęd po szczeblach
          kariery z macierzyństwem w tle to nie dla mnie.I zadowolę
          się "nieciekawą,nierozwijającą" pracą w sklepie czy jeśli pojde za
          głosem zawodu w podrzędnym biurze...
          • nenia1 Re: Nie pracuję w domu za dwoje... 16.06.08, 20:47
            No i dobrze, jeśli ci tak odpowiada, nie ma w tym nic złego.
            Jasne, że byłoby super, gdyby wszyscy nagle stwierdzili, że
            twoja droga życiowa jest najlepsza na świecie, bo każdy lubi
            być doceniany i akceptowany przez innych.
            Ludzie jednak już tacy są, że wybierają różne drogi, aby się
            utwierdzić w swoim wyborze, często deprecjonują wybory innych.
            Dlatego w wyborze życiowej drogi należy kierować się głównie
            tym, co my sami czujemy i myślimy, tak by było nam dobrze, zamiast
            upierać się, by inni zaczęli mysleć tak jak my.
          • kali_pso Re: Nie pracuję w domu za dwoje... 16.06.08, 20:48
            I zadowolę
            się "nieciekawą,nierozwijającą" pracą w sklepie czy jeśli pojde za
            głosem zawodu w podrzędnym biurze...



            I fajnie, tylko dlaczego oczekujesz niemalże pomnika z tegoż powodu?
            Twój wybór, jeśli taka praca Cię zadowala, tak samo jak Twoim
            wyborem jest pozostawanie w domu w tej chwili. I z jednej strony
            jesteś nawet w lepszej sytacji ode mnie- ja bez swojej pracy sobie
            nie wyobrażam życia, ale nigdy wyboru- pozostać w domu czy iśc do
            pracy- nie miałam- co nie oznacza, że gdyby dzisiaj świat stanął na
            głowie i miałabym taką mozliwość- skorzystałabym z niej.
            Pracowałabym nadal, ale bez stresu, że od mojej pensji w tej chwili
            niemalże zależy byt mojej rodzinywinkP
            • ela82 Re: Nie pracuję w domu za dwoje... 16.06.08, 20:54
              nic dodac, nic ujac smile
              • roksanaa22 Re: Nie pracuję w domu za dwoje... 16.06.08, 21:50
                Jasssne.Dzięki za pomnik-jeszcze żyję!smile
          • lola211 Re: Nie pracuję w domu za dwoje... 16.06.08, 22:20
            > Nie o to mi chodzi,żeby wszyskie kobiety siedziały kołkiem w domu
            > ale o to,że nie wszyscy mogą i CHCĄ robić karierę


            A ktos kogos zmusza?
            Wiadomo, ze nie kazdy ma ambicje.
            Byle potem nie kwekal, ze za malo zarabia, ze mu ciezko itepe..
    • fajka7 Re: Gdyby wszyscy zrobili "karierę".... 16.06.08, 21:56
      Zdaniem większości e-mam kobieta powinna skończyć dobre studia,dużo
      > zarabiać na swoje utrzymanie i wszystko robić na pół z mężem.

      No moze i powinna albo chociaz moglaby, ale tak sie nie dzieje, wiec
      w czym problem? Wrecz czasami mam wrazenie, ze proporcje sa odwrotne
      po kolejnym watku z cyklu 'siedze w domu, maz mnie nie szanuje'.
      Mysle wiec, ze nie musisz sie martwic o brak chetnych do pracy w
      biedronce.
    • chicarica Re: Gdyby wszyscy zrobili "karierę".... 17.06.08, 10:09
      Ja tylko nie rozumiem jednego.
      Dlaczego słowo "kariera" napisałaś w cudzysłowie?
      Niektórzy robią karierę, a nie "karierę" i wkurzające jest to, że o robieniu
      kariery przez kobietę zawsze mówi się z przekąsem. Oraz wpędza ją w poczucie
      winy, że ona tu robi "karierę" a mąż gary zmywa czy ziemniaki obiera. Ciekawe,
      że jakoś nikt nigdy facetom nie wypomina, że oni robią karierę a ich żony harują
      przy garach.
      • dirgone Poprawka 17.06.08, 10:49
        Powinnaś była napisać :
        Ciekawe, że jakoś nikt nigdy facetom nie wypomina, że oni robią "karierę" a ich
        żony harują przy garach.

        I od razu widać, jak to brzmi.
      • joanna35 Re: Gdyby wszyscy zrobili "karierę".... 17.06.08, 11:07
        Chicarica nic nie wiem o autorce wątku, ale może dlatego mówi o
        robieniu
        > kariery przez kobietę z przekąsem, że kobiety robiące karierę z
        lekceważeniem(siedzi w domu, nic nie robi, cofa się w rozwoju itp.)
        wypowiadają się o tych nie podejmujących, z różnych względów,
        aktywności zawodowejsmile
    • sir.vimes Roksana , różne są kariery 17.06.08, 10:56
      nie każdy mówiąc "sukces" ma na myśli stanowisko menadżerskie.

      Dla mnei np. "kobietami sukcesu" sa pielęgniarki wykonujące niesamowitą, ważną
      pracę - i nie jest istotne w ocenie ich pracy, ze dostają za to grosze (choć
      oczywiście nie powinny).

      Karierę można mieć także jako fryzjerka - i żadne studia są do tego niepotrzebne.

      Bycie świetna nianią też może być karierą - a niektóre nianie zarabiają sporo...

      A co do Biedronek czy Lidlów - no właśnie, czy takie sklepy w ogóle sa
      potrzebne? Czy nie jest przyjemniej kupować warzywa od hodujacego je z pasją
      rolnika a ciasta od zakochanego w pieczeniu cukiernika?

      Gdyby dyskonty zniknęły z powierzchni ziemi ja nie odczułabym ich braku...
      • triss_merigold6 Re: Roksana , różne są kariery 17.06.08, 11:04
        Nie żartuj. Mnie wali czy np. kaszki nestle były pakowane z pasją i
        entuzjazmem, interesuje mnie ich cena. To samo dotyczy szeregu
        innych produktów, zwłaszcza chemii, która w dyskontach jest sporo
        tańsza.
        • sir.vimes Re: Roksana , różne są kariery 17.06.08, 11:16
          A ja zwyczajnie nie lubie kupować w miejscach gdzie ochroniarz dyszy mi w plecy;
          gdzie przepieczątowywuje się daty przydatności, gdzie pani z niemiłą miną rzuca
          moimi zakupami i wrzuca między moje niezapakowane jeszcze rzeczy zakupy kolejnej
          osoby.

          Od tego czy oszczędze na kaszce 30 groszy bardziej interesuje mnie moje zdrowie
          psychiczne - a po wizycie w dyskoncie (zazwyczaj na domiar złego mieszczącym się
          w ohydnym blaszaku czy innym wykwicie oszczędności na architekturze) mam
          psychiczne odruchy wymiotne.

          Na bazarku nie mam - co więcej - u zaprzyjaźnionych sprzedawcow wiem, ze
          odłożono dla mnie dokładnie taką cukinię jak lubię, tudziez , ze pani od
          orzechów poczeka 15 minut bo wie, ze miałam przyjść danego dnia po zakupy.

          Nie wspominając o tym, że nie muszę przedzierać się przez milion regałów z
          rzeczami, których nie jadam by znależć 10 produktów , które są dla mnie
          akceptowalne.
          • gryzelda71 Re: Roksana , różne są kariery 17.06.08, 11:19
            Na szczęście masz wybór,dyskonty nieobowiązkowe.
            • sir.vimes Re: Roksana , różne są kariery 17.06.08, 11:27
              Świetnie, że mnie informujesz.


              Jak na razie polemizuję z rozpaczą Roksany nad przewidywanym przez nią brakiem
              personelu w dyskontach, nie z rzekomym przymusem kupowania w tychże.
          • drinkit Re: Roksana , różne są kariery 18.06.08, 11:54
            sir.vimes napisała:
            a po wizycie w dyskoncie (zazwyczaj na domiar złego mieszczącym si
            > ę
            > w ohydnym blaszaku czy innym wykwicie oszczędności na
            architekturze) mam
            > psychiczne odruchy wymiotne.

            Kurde, też tak mam. Zakupy w biedronkach mnie przygnębiają.dlatego
            staram sie tam nie chodzic
          • lola211 Re: Roksana , różne są kariery 18.06.08, 15:44
            Uwielbiam zakupy na targu- swieze ziola, warzywa, itepe.Coz, kiedy
            pobliski bazar zlikwidowano i musialabym pol miasta przejezdzac , by
            zaopatrzyc sie na innym.No i kwestia gdzin otwarcia- do marketu moge
            pojechac o 20 .00 po pracy- pani z pietruszka nie bedzie na mnie
            czekac.
            Potrzebne sa i markety i bazarki.

            A co do intencji cukiernikasmile- nie oszukuj sie, ze on wklada serce-
            on chce przede wszystkich duzo i dobrze sprzedac.
            • sir.vimes Re: Roksana , różne są kariery 18.06.08, 15:48
              nie , do 20.00 czekać nie będzie...

              ale ja mam idealnie bo spokojnie mogę jedno popołudnie w tyg. przeznaczyć na
              wspólne zakupy bazarowe z córką - owoce, zioła, przyprawy, orzechy, cieciorka na
              wagę... smile)

              >
              > A co do intencji cukiernikasmile- nie oszukuj sie, ze on wklada serce-
              > on chce przede wszystkich duzo i dobrze sprzedac.
              >

              z sercem to bym nie jadłasmile
              ale ciasto od dobrego cukierniak sam przyznasz, ze różni sie i wygladem i
              smakiem od masówy z marketu. A dobry cukiernik to artysta (artysta też chce
              sprzedać - ale nie za cenę składania podpisu pod byle pierdółką - miedzy innymi
              dlatego, że byle pierdółkę mozna soprzedać jedynie za pół darmo smile
              • deleine Re: Roksana , różne są kariery 18.06.08, 18:20
                szkoda, że w erze sklepów wielkopowierzchniowych taki jeden czy drugi kleparz to
                już rarytas w niektórych miastach i miasteczkach
    • ally Re: Gdyby wszyscy zrobili "karierę".... 17.06.08, 12:16
      a wiesz roksana, ja po prostu lubie sie uczyc i chcialabym kiedys
      wykorzystac swoja wiedze.
    • osa551 Re: Gdyby wszyscy zrobili "karierę".... 18.06.08, 17:54
      W 100% cię popieram. Każdy może wybrać, ja wybrałam karierę i dobrze się z tym
      czuje. Jak inna matka dobrze się czuje siedząc w domu albo pracując w Biedronce
      - to świetnie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka