funstein Re: Po co naklejka "dziecko w aucie"? 26.09.08, 16:23 powod naklejania naklejek "dziecko w samochodzie" jest ten sam dla ktorego kobiety chodza z torebkami. To atawizm, potrzeba informowania otoczenia o posiadaniu potomstwa. Manifestacja posiadania dzieci daje kobiecie poczucie wyzszej wartosci, prawo do ignorowania znakow i wymuszania pierwszenstwa przejazdu. Odpowiedz Link Zgłoś
babcia47 Re: Po co naklejka "dziecko w aucie"? 26.09.08, 16:38 pozatym w domu wszyscy zdrowi? Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Po co naklejka "dziecko w aucie"? 26.09.08, 17:56 > jest ten sam dla ktorego kobiety chodza z torebkami. > > To atawizm, potrzeba informowania otoczenia o posiadaniu > potomstwa. Mój drogi, chyba mylisz kobietę z kangurem. Kobieta, w przeciwieństwie do kangura, nie nosi potomstwa w torebce. Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: Po co naklejka "dziecko w aucie"? 26.09.08, 19:57 Ale w przeciwieństwie do kangura chce manifestwować swoja przynależnośc do kobiecego gatunku nosząc torebkę.., czyż nie? O to chodziło poprzednikowi- torebka i naklejka to manifestacja przynalezności do danej grupy, której wyróżnikiem są torebki albo naklejki z dzieckiem na aucie. Odpowiedz Link Zgłoś
seiendes Re: Po co naklejka "dziecko w aucie"? 27.09.08, 18:00 > To atawizm, potrzeba informowania otoczenia o posiadaniu > potomstwa. > Manifestacja posiadania dzieci daje kobiecie poczucie > wyzszej wartosci, prawo do ignorowania znakow i > wymuszania pierwszenstwa przejazdu. Jasne, a kazdy facet ma ukryte marzenie, żeby przykleić sobie na szybie fotografię swojego wacusia, po ewentualnej przeróbce motywacyjnej w Photoshopie. Jeśli jechałeś kiedyś z dzieckiem, to musisz wiedzieć, że czasami trzeba działać szybko i irracjonalnie - mały z tyłu zakrztusi się cukierkiem, zaczyna wymiotować, wołać siku, albo rozpina pas i zaciąga tatusiowi ręczny w czasie jazdy, żeby mu pomóc w kierowaniu, ewentualnie wali go w głowę misiem, bo ten nie chce się zatrzymać pod McDonaldem. Ta nalepka to sygnał dla kierowcy z tyłu "Uwaga, ten kierowca może zachowywać się dziwnie, nie wsiadaj mu na zderzak, nie trąb jak zwolni, nie oślepiaj lusterek tylko dlatego, że zaczyna się wlec na szybkim pasie" itp. Odpowiedz Link Zgłoś
vooy Re: Po co naklejka "dziecko w aucie"? 26.09.08, 16:39 Brawo nessie-jp Brawo malgra, bo funstain i gosc_nie_dzielny to jakieś kompleksy mają.... Odpowiedz Link Zgłoś
mijaczek Re: Po co naklejka "dziecko w aucie"? 26.09.08, 18:24 dziecko w aucie, czyli baby on board - en.wikipedia.org/wiki/Baby_on_board Odpowiedz Link Zgłoś
mijaczek Re: Po co naklejka "dziecko w aucie"? 26.09.08, 18:28 mijaczek napisała: > dziecko w aucie, czyli baby on board - > en.wikipedia.org/wiki/Baby_on_board za szybko sie mnie kliknelo... znak ten ma przestrzegac kierowcow przed zbyt mala odlegloscia, ktora zachowuje miedzy swoim autem a tym, z przodu, w ktorym siedzi male dziecko [tailgating]... jesli to auto gwaltownie zahamuje to geniusz jadacy zbyt blisko nie bedzie mial czasu na reakcje i najprawdopodniej zrobi ci z bagaznika zlota jesien sredniowiecza...a twoje dziecko w najlepszym wypadku bedzie miec wstrzas mozgu... oczywiscie szczytem kretynizmu jest ta naklejka na samochodach prowadzonych przez w/w geniuszy... Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Po co naklejka "dziecko w aucie"? 26.09.08, 19:00 A u mnie procz tych standardowych ...dziecko na pokladzie mozna tez sobie kupic inne typu...auto ksiazniczki, auto macho lub inne fikusne. Mi podoba sie..."Jesli mozesz przeczytac co tu pisze to znaczy ze jestes za blisko " Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Po co naklejka "dziecko w aucie"? 26.09.08, 19:51 > Mi podoba sie..."Jesli mozesz przeczytac co tu pisze to znaczy ze > jestes za blisko " Swietne, chciałabym taką! (Kurczę, co to za mordki mnie tu prześladują? ) Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: Po co naklejka "dziecko w aucie"? 26.09.08, 20:04 Mnie ostatnio rzuciło się w oczy - "Uważaj, motocykliści są wszędzie" Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Po co naklejka "dziecko w aucie"? 26.09.08, 21:16 Przypomniala mi sie jeszcze jedna wywieszka ostrzezenie...moze nie dotyczy to aut osobowych ale duzych aut roboczych, koparek i roznej masci ciagnikow, czy ciezarowek...informacja niby oczywista ale malo ludzi zwraca na to uwage poruszajac sie nawet obok takich aut zaparkowanych, stojacych w miejscu i pracujacych: "Jesli nie widzisz lusterek kierowcy to kierowca tez cie nie widzi" Duzo wypadkow pieszych czy dzieci spowodowanych jest tym ze kierowca zwyczajnie nie zauwazyl nikogo w lusterkach bo zobaczenie takiego kogos bylo niemozliwe - osoba byla w tzw czarnym punkcie, poza obrazem lusterek Odpowiedz Link Zgłoś
realgniot Re: Po co naklejka "dziecko w aucie"? 26.09.08, 20:36 Jest to dosyć logiczne, rodzice kupując nosidełko do samochodu, fotelik dostaje naklejkę i przykleja. Ma to chyba wyłącznie taki związek jak radio, jeżeli jest to będziemy używać, jeżeli nie będzie to nie będziemy. Odpowiedz Link Zgłoś
hubibubi Re: Po co naklejka "dziecko w aucie"? 26.09.08, 20:54 osobiście uważam ze te naklej kina samochód to fajna sprawa. Jak ja widzę taką naklejkę to wydajemy się że gdzieś tam w podświadomości jadę ostrożniej zwalnia. Wiec wydaje mi się że to wpływa jakoś na bezpieczeństwo na drogach. Odpowiedz Link Zgłoś
mariolka55 ~~~~ dziewczyny prosze zobaczcie ~~~~~~ 26.09.08, 21:05 czy o takich naklejkach piszecie? aukcja.onet.pl/show_item.php?item=437743864 Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: ~~~~ dziewczyny prosze zobaczcie ~~~~~~ 26.09.08, 21:17 mariolka55 napisała: > czy o takich naklejkach piszecie? > aukcja.onet.pl/show_item.php?item=437743864 Ale wstretne te naklejki Odpowiedz Link Zgłoś
mariolka55 Re: ~~~~ dziewczyny prosze zobaczcie ~~~~~~ 26.09.08, 22:15 a sa ładniejsze? Odpowiedz Link Zgłoś
jowita771 Re: ~~~~ dziewczyny prosze zobaczcie ~~~~~~ 27.09.08, 09:37 Takiej bym nie kupiła. Uważam, że naklejka powinna być jak najmniej przekombinowana, przecież ona ma tylko informować o dziecku w aucie. Taka naklejka, jak w tej aukcji za bardzo odwraca uwagę. Jeśli kierowca za nami za bardzo zagapi się na naszą udziwnioną naklejkę, większe prawdopodobieństwo, że w nas stuknie. Odpowiedz Link Zgłoś
ks25 Re: Po co naklejka "dziecko w aucie"? 26.09.08, 21:06 My mamy ją jako taki odpowiednik zielonego listka - czytaj: czasami zachowuję się dziwnie, jak początkujący kierowca. Bo może akurat Młody wyje na światłach i odwracam się, korzystając z tego, że stoję, żeby go zabawić - i nieco później ruszam na zielonym. Albo zjeżdżam gdzieś i staję na awaryjnych, bo Młody wydaje dźwięki, jakby się dusił. Bo jadę wolniej, gdyż skupiam się jednocześnie na prowadzeniu i zagadywaniu Młodego. I tak dalej... I moje dziecko nie wala się po tylnym siedzeniu, jeździ w foteliku, ale fakt, jeśli są warunki, zdarza mi się jechać po Warszawie około 100km/h - wtedy zwykle albo Młodego nie ma w samochodzie, albo śpi i nie przeszkadza. Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: Po co naklejka "dziecko w aucie"? 26.09.08, 21:17 ale fakt, jeśli są warunki, zdarza mi się jechać po Warszawie około 100km/h - wtedy zwykle albo Młodego nie ma w samochodzie, albo śpi i nie przeszkadza. Warunki? Czyzbys pisała o pogodowych? Bo chyba nie o przepisach? Rozumiem, że w takiej sytuacji mam sobie naklejkę zinterpretować następująco:- "Mam dziecko- akurat śpi, więc jadę szybko bo chcę dotrzeć tam, gdzie muszę, zanim sie obudzi. Pomimo, że jadę nieprzepisowo- bądź dla mnie wyrozumiały- pamiętaj mam dziecko" Natomiast kiedy wleczesz się po ulicy należy podejśc do sprawy tak:"Mam dziecko- nie śpi, więc uniemożliwia mi szybszą, nieprzepisową jazdę. Bądź dla mnie wyrozumiały- pamietaj mam dziecko"P Piękne... Odpowiedz Link Zgłoś
naprawdetrzezwy Jak to po co? To ostrzeźenie. 26.09.08, 22:36 Raz, źe kierowca nie potrafi prowadzić samochodu i żąda specjalnego traktowania swego debilizmu Dwa, źe wewnątrz odbywać się może coś takiego: ~"...mama krzyś dłubie w nosie i to zjada, chce mi się kupę, popatrz piesek, tata zobacz jakie fajne auto, nie nie chę siku tylko kupę, mama a krzyś zwymiotował, tata chce mi się siku nie chcę kuź kupy, mama, daj mi soku, tata a pan z ciężarówki pokazał nam faka, tata my jemu też pokazaliśmy, mama daj chusteczkę, tata daj głośńiej radio, mama, jednak chcę kupę, tata, krzyś zjada to z wyrzygał, o jaki fajny neon, ja chcę do domu..." Ale normalni nie używają tego. Odpowiedz Link Zgłoś
d.edge Warszawka jak zwykle robi wieś 26.09.08, 23:36 jeżdżę po całej Polsce, ale w durnej jeździe "celują" kretyni na warszawskich rejestracjach - nie wiem, skąd się to wzięło - ani to wieś, bo wieś mądra, ani bydło - bo z jakiej racji obrażać zwierzątka...może by nowe słowo do słownika "warszawiak" - superlatyw od idiota, kretyn, buc, baran, bezmyślnik i tak dalej..... Odpowiedz Link Zgłoś
naprawdetrzezwy Wijeski tjuning, wiejskie zabawy weselne, wiejski 27.09.08, 10:16 ubiór elegantów... Nie myl tego z rolnikami. (a wieś, która przeprowadziła się do Warszawy, to naprawdę zmora na drogach - niespełnione amibcje i frustrqcje niskim tak naprawdę statusem społecznym odreagowują na drogach (nie zjadę z lewego pada, nie włączę kierunkowskazu, nie ułatwię wyprzedzania, nie zaparkuję równolegle zostawiając miejsce na otwarcie drzwi, nie..., nie..., nie... widuję to na codzień) Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: Wijeski tjuning, wiejskie zabawy weselne, wie 27.09.08, 10:31 3/4 tej 'wsi' jezdzi nie na warszawskich numerach. A na warszawskich jezdzi 'wies_nie_przeprowadzona_do_stolycy, tylko taka, ktora ma sluzbowe auto firmy tam zarejestrowanej. I nie ma obycia na drogach szerszych, niz dwupasmowe. BTW zdecydowanie czescie z lewego NIE zjezdzaja samochody na numerach innych, niz warszawskie. A skad ci ludzie sa, tego nie wie nikt. Jak zwykle jakies kompleksy sie w niektorych odzywaja. Odpowiedz Link Zgłoś
mamagra Re: Warszawka jak zwykle robi wieś 27.09.08, 10:38 Kompleks? Czy może coś gorszego? Skąd Ty żeś się ulung? Z kiela Ty jesteś? W czym Cię przywieźli? Kapusta czy ziemniaki? Jesienny warszawiaku. Oj, wstydzimy się pochodzenia? W trzecim pokoleniu dopiero, czyli Twoje prawnuki, będą miały trzeźwy osąd. Nu, do roboty. Odpowiedz Link Zgłoś
heca7 Re: Warszawka jak zwykle robi wieś 28.09.08, 13:35 Może to właśnie "warszawiak" w I pokoleniu Ja tam jestem warszawianką ( nie warszawiaczką)/ warszawianinem( nie warszawiakiem) Odpowiedz Link Zgłoś
kotek.filemon Re: Warszawka jak zwykle robi wieś 29.09.08, 08:40 d.edge napisał: > jeżdżę po całej Polsce, ale w durnej jeździe "celują" kretyni na warszawskich > rejestracjach - Trzy czwarte tych durniów to po prostu ciecie w służbowych autach z leasingu. Takie auta mają warszawskie blachy ze względu na siedzibę leasingodawcy. Nie ma potrzeby obrażać mieszkańców stolicy... Odpowiedz Link Zgłoś
minerallna Naklejka?Nie widzę potrzeby. 26.09.08, 23:36 Przeczytałam cały wątek. I nadal nie widzę celu naklejki.Stałej,nie na magnesy. A jeśli to ma mnie informować o matce czy ojcu który prowadząc samochód zamiast jazdą zajmuję się dzieckiem,to ja dziękuję. Na drodze jest się przede wszystkim kierowcą!!!,a potem mamą czy tatą. Odpowiedz Link Zgłoś
fc_pl o czym w ogole ta rozmowa? 27.09.08, 02:00 jesli choc jedno dziecko w historii przezylo wypadek dzieki tej naklejce, to warto bylo przykleic je wszystkie. proste. Odpowiedz Link Zgłoś
von.woffk Re: o czym w ogole ta rozmowa? 27.09.08, 09:51 kwestia punktu widzenia a raczej siedzenia (w którymś z samochodów)- jeżeli jednemu z twoich bliskich nagle przed maskę wyskoczył samochód z taką naklejką i ten ktoś zamiast walnąć prosto w naklejkę w ostatniej chwili odbił i trafił na betonowy słup (zeznał, że zobaczył naklejkę) i jest do dziś niepełnosprawny - to wierz mi, nie warto było naklejać ani jednej. Oczywiście sytuacja czysto teoretyczna, tak samo jak twoj powód żeby naklejki naklejać. Nie da się na dobrą udowodnić czy ktoś zginął przez naklejkę czy nie. Chodzi mi raczej o to że niczyje zdrowie i życie nie jest mi bardziej bliskie niż moje własne i moich bliskich i nie mam zamiaru robić wyjątków dla dzieci starców i kobiet. Odpowiedz Link Zgłoś
fc_pl Re: o czym w ogole ta rozmowa? 28.09.08, 00:28 dorosly ma wieksze szanse przezycia wypadku niz dziecko. wiec to dziecko trzeba bardziej chronic niz doroslego. proste. Odpowiedz Link Zgłoś
langolier_maximus Re: o czym w ogole ta rozmowa? 28.09.08, 10:58 to znaczy.. mam ryzykowac swoje zycie i zdrowie dla obcych dzieci?Nie- nie ja i nie moi bliscy,proste.Jak jest napisane powyzej-moje zycie i zycie mojej rodziny jest dla mnie wazniejsze niz obcego dziecka-nie wazne czy 12-letniego czy 1-dniowego niemowlaka. Odpowiedz Link Zgłoś
fc_pl Re: o czym w ogole ta rozmowa? 28.09.08, 17:42 nie, nie masz ryzykowac swojego zycia, masz uwazac bardziej na to zycie w samochodzie przed toba, np trzymajac wiekszy odstep niz zwykle. nie widzisz roznicy? Odpowiedz Link Zgłoś
marta_5050 Re: o czym w ogole ta rozmowa? 27.09.08, 11:22 Ja kiedyś uderzyłam w samochód z naklejką...Debilizm kierowcy był porażający. Naklejka w niczym nie pomogła. Ostrzegła, że w środku jest dziecko. A co mnie to obchodzi? I tak uderzyłam w ten samochód i tak. Odpowiedz Link Zgłoś
snob_nad_snoby Po co? 27.09.08, 09:45 żeby głupi ludzie kupowali i ktoś na tym zarabiał. Odpowiedz Link Zgłoś
serret do parkowania :) 27.09.08, 10:24 Na niektórych parkingach są specjalne miejsca dla osób z dziećmi - wiadomo, jak dziecko ciut większe, to fotelik zostanie na siedzeniu z tyłu, ale takiego bobaska trzeba wziąć razem z fotelikiem... i wtedy ochrona nie wywołuje kierowcy po numerach z tablic tylko czasem się przyczai i czeka, aż kierowca wróci (to mi się "aż" dwa razy zdarzyło) Co sie zaś tyczy "aut jadących z naklejką" - szczególnie ruszają mnie te w językach obcych po poprzednich właścicielach auta... a auto oczywiście już na polskich tablicach (może za dobry klej mają te naklejki... a może nie warto zdejmować bo następny właściciel okaże się być dzieciaty i wtedy oszczędność jaka...) Jeżeli zdarzyłoby mi się już odwrócić na czerwonym świetle do dziecka i ruszyłabym z opóźnieniem, to czy z naklejką, czy bez, przeprosiłabym kierowcę za mną i tyle... Oczywiście, na parkingu mogę się spodziewać, że mi dziecko z takiego auta wyleci, że drzwi otworzy, obrzyga fotel i mamusia/tatuś przyrąbie mi w bok w międzyczasie... ale jak dotąd sytuacje niebezpieczne prowokowały osoby dorosłe, bez naklejek i dzieci w pojazdach. Z dzieckiem trzeba sie nauczyć jeździć - są sytuacje wyjątkowe, ale jak mi syn zwymiotował w aucie ni hamowałam gwałtownie, bo tak jak niektórym z przedmówców w trakcie wypadku włącza sie szybkie myślenie, tak mnie tez sie włączyło "i tak już obrzygał fotel, gdzie tu można zjechać"... bez paniki, bez gwałtownych manewrów. Jeżeli wiozę dzidzię w aucie, to też jak zacznie ryczeć, to nie wpadam w panikę. Trudno, od 2 minut beku jeszcze żadne dziecko nie umarło, od "niepatrzenia" na drogę wielu kierowcom sie zdarzyło nie przeżyć). Lada moment będę wozić własnego "bąbelka drugiego". Naklejkę nalepię chyba tylko po to, żeby sie pochwalić, że jest i że wiozę własne, a nie koleżanki/kuzynki/inne dziecko Bo syn jest już duży i kumaty i jak się go pytałam, to nie chciał, żeby oblkejać nowe auto (cytuję) "taką ohydą wstrętną, poza tym za duży jestem" Odpowiedz Link Zgłoś
jowita771 Re: do parkowania :) 27.09.08, 12:14 > Z dzieckiem trzeba sie nauczyć jeździć - są sytuacje wyjątkowe, ale > jak mi syn zwymiotował w aucie ni hamowałam gwałtownie, bo tak jak > niektórym z przedmówców w trakcie wypadku włącza sie szybkie myślenie, > tak mnie tez sie włączyło "i tak już obrzygał fotel, gdzie tu można > zjechać"... bez paniki, bez gwałtownych manewrów. W sytuacji jak wymiotuje na fotel i nic więcej z tego nie wynika, ok. Ale dziecko w pozycji półleżącej wymiotuje i zaczyna się krztusić. Też spokojnie i bez paniki szukasz miejsca do parkowania? Odpowiedz Link Zgłoś
kolorek55 Re: do parkowania :) 27.09.08, 15:07 Jazda samochodem z dzieckiem wymaga jednak większej uwagi i przyzwyczajenia. Dlatego na początku dobrze jest jeździć jeszcze z jedną osobą żeby w razie czego zajęła się maluszkiem. Jest to sposób żeby się przyzwyczaić a później bezpiecznie prowadzić samochód. Odpowiedz Link Zgłoś
jowita771 Re: do parkowania :) 27.09.08, 18:52 Ale pewne sytuacje mogą się przydarzyć bez względu na to, czy kierowca jest przyzwyczajony czy nie. Jak zakrztuszenie się dziecka. Można oczywiście nie podawać dziecku nic do jedzenia czy picia w czasie jazdy, ale stuprocentowej gwarancji nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
opocznik Re: Po co naklejka "dziecko w aucie"? 27.09.08, 19:03 Przecież te naklejki to reklama. Wyrafinowana jak widzę, czytając wpisy na tym forum, ale jednak reklama. Na każdej jest logo producenta czegoś 'dla dzieci'. Dajecie się podpuszczać tym frajerom od PR i reklamy. Idąc tropem tej jałowej dyskusji każdy kierowca powinien sobie coś nakleić bo jest: wkoorwiony, nawalony, spóźniony, wiezie chorą Matkę/Ojca/, żona rodzi, no i oczywiście ponieważ bo. Odpowiedz Link Zgłoś
watanabe.miharu czemu życie dziecka jest wiecej warte?? 27.09.08, 20:00 Dlaczego większą wartość dajecie życiu dziecka niż życiu dorosłego? Z tego co piszecie, wynika, że w ostatecznej sytuacji wolelibyście zabić dorosłą osobę niż dziecko. Czemu? Człowiek to człowiek, niezależnie od wieku. Mnie byłoby jednakowo przykro, gdybym komuś wyrządziła szkodę - czy to 5-latkowi, czy 70-latkowi.. W razie wypadku nie patrzyłabym na naklejki, tylko myślała, jak W OGÓLE uniknąć zderzenia z czyimś samochodem (bo wiadomo, że tam są ludzie). Odpowiedz Link Zgłoś
fc_pl nie jest wiecej warte 28.09.08, 02:16 zycie dziecka jest bardziej ulotne niz doroslego. wlasnie dlatego powinno sie chronic je bardziej. proste. Odpowiedz Link Zgłoś
langolier_maximus Re: nie jest wiecej warte 28.09.08, 11:03 Kazdy moze robic co chce, nawe byc drugim mesjaszem -wiec ty sobie chron.Ale chyba zartujesz uwazajac, ze mje zycie powinnam cenic nizej niz obcego dziecka???halo? Odpowiedz Link Zgłoś
kotek.filemon Re: nie jest wiecej warte 29.09.08, 08:29 > zycie dziecka jest bardziej ulotne niz doroslego. Możesz jakoś bliżej sprecyzować? Bo mnie osobiście się zdaje, że już wyszliśmy z wieku XIX (co prawda jak podróżuję po Pomrocznej to nie jestem tego już tak na 100% pewny...) i raczej nie występuje masowy pomór niemowląt kończący się tym, że jedna trzecia nie dożywa pięciu lat... A w samochodzie szanse przeżycia DOBRZE PRZYPIĘTEGO dziecka są dokładnie takie same jak dorosłego człowieka. Jak się widzi kwiatki w rodzaju sześciolatka bez pasów na przednim siedzeniu albo dziecko wyglądające przez dziurę między przednimi fotelami (też bez pasów, oczywiście) to można dojść do wniosku, że gdy rodzic ma inteligencję buraka pastewnego, dziecko ma zdecydowanie mniejsze szanse. Ale jak ktoś ma chęć zdrapywać własną dziecinę z asfaltu - jego sprawa... Odpowiedz Link Zgłoś
lubie_gazete Re: nie jest wiecej warte 01.10.08, 11:42 fc_pl napisał: > zycie dziecka jest bardziej ulotne niz doroslego. wlasnie dlatego > powinno sie chronic je bardziej. proste. Eeeeee.... Najbardziej ulotne jest życie osoby starej i schorowanej a nie na ten przykład zdrowego niemowlaka. Teoria do kitu. Odpowiedz Link Zgłoś
minerallna Re: czemu życie dziecka jest wiecej warte?? 28.09.08, 02:21 Bo chyba matkom wydaje sie,że naklejka to znak cudowny i magiczny. Powtarzam jeszcze raz,w samochodzie jesteśmy przede wszystkim kierowcą!!!,potem mamą,czy tatą. Kto tego nie rozumie stanowi zagrożenie na innych. sorrki za podpiecię się Odpowiedz Link Zgłoś
grogreg Re: Po co naklejka "dziecko w aucie"? 28.09.08, 12:51 Informacja zawarta w takim trójkącie jest skierowana do głębokiej podświadomości innych kierowców. Jest nadzieja, że obudzi się w nich jakiś atawistyczny odruch chronienia "młodych" własnego gatunku co stępi ich nabyte chamstwo. Odpowiedz Link Zgłoś
mmena Re: Po co naklejka "dziecko w aucie"? 29.09.08, 10:31 Naklejka oznacza: jesli samochod jedzie wolno - dziecko zasnelo, kierowca jedzie wolno by jechac jak najdluzej i tym samym by dziecko jak najdluzej spalo, nie przyspieszy chocby sie walilo, palilo; jesli nie chcesz jechac tempem slimaka musisz go wyprzedzic jesli samochod jedzie szybko - kierowca musi odebrac dziecko z przedszkola, przedszkole zamykaja za 5 min., a on ma jeszcze 30 km do przejechania; ustap mu bo cie rozjedzie, to desperat Odpowiedz Link Zgłoś
klemenko Re: Po co naklejka "dziecko w aucie"? 30.09.08, 10:31 Nie wiem po co. Mam dwoje dzieci i żadnych nalepek nie przykleiłem. Wychodzę z założenia, że zawsze trzeba jeździć bezpiecznie, nieważne jakie nalepki mają inne samochody wokół mnie. Abstrahuję od znaczków L oraz sygnałów i oznaczeń pojazdów uprzywilejowanych, bo to jest uregulowane prawnie. A w razie wypadku nie wiem, jak bym się zachował. Myślę, że ciężko zapanować nad odruchami, w szczególności chęcią ratowania własnych czterech liter - na instynkt samozachowawczy nic nie poradzę. A wiadomo, że zawsze lepiej walić w inny samochód niż w drzewo, bo inny samochód można przesunąć i w ten sposób pochłonąć część energii, a drzewo złamać bardzo trudno. Odpowiedz Link Zgłoś
lubie_gazete Re: Po co naklejka "dziecko w aucie"? 01.10.08, 11:00 Rybka oznacza chrześcijanina,dziecko-dziecko w samochodzie,a co oznacza dość często spotykana (głównie na terenowych samochodach) naklejka łosia? Żona mnie zdradza? Odpowiedz Link Zgłoś