Dodaj do ulubionych

Rozpieszczone bachory?

29.01.09, 22:53
Trochę przesadzają. Nie sądzicie? Chociaż czasami mam czarną wizję swojego
syna tarzającego się po podłodze w sklepie z zabawkami i ryczącego do utraty
tchu...ale do tego mam jeszcze ze 3 lata smile
Obserwuj wątek
    • fanka_franka Re: Rozpieszczone bachory? 01.02.09, 20:00
      No nie wiem. Z perspektywy osoby dwudziestokilkuletniej widze np. ze znajomi,
      ktorzy mieli wszytstko pod nos podstawiane czle zycie maja problemy z praca i
      ogolna zaradnoscia zyciowa. Chociaz pewnie to nie regula.
      Wydajemi sie jednak ,ze czlowiek bardziej docenia niektore rzeczy jak nauczy sie
      ich wartosci.
      • iwoniaw Re: Rozpieszczone bachory? 01.02.09, 21:55
        No, tyle że przykłady podawane w artykule mają się do "rozpuszczania" jak pięść
        do nosa. A już argument pt "nie bierzemy kilkumiesięczniaka (sic!) na ręce jak
        tylko zapłacze, żeby się nie rozbestwił" powalił mnie na łopatki. No to
        faktycznie, w pogotowiu opiekuńczym czy innym domu małego dziecka, najlepiej z
        niedoborem kadry, taki kilkumiesięczniak ma szanse na "modelowe" traktowanie...
        Albo przykład z rzucaniem się w sklepie na podłogę kilkulatka - pani pisząca co
        dwa zdania na temat ilości istniejących poradników psychologiczno-pedagogicznych
        mogłaby dla odmiany przejrzeć jeden z nich i dowiedzieć się, że takie zachowania
        DZIECKA są typowe dla pewnych etapów rozwojowych (w większym lub mniejszym
        natężeniu) i nie one świadczą o ewentualnym rozpieszczeniu, lecz prędzej reakcja
        opiekunów na nie.
        Jednym słowem - kolejny pseudoartykuł pseudodziennikari mającej najwyraźniej
        problemy z logicznym napisaniem trzech zdań pod rząd. Żenada.
        • mama_kotula Re: Rozpieszczone bachory? 01.02.09, 22:01
          Cytat
          Jednym słowem - kolejny pseudoartykuł pseudodziennikari mającej najwyraźniej problemy z logicznym napisaniem trzech zdań pod rząd. Żenada.


          Ja się przyznam, że w tym artykule żadnej treści w licznych i bardzo mądrych słowach nie widzę. Dużo pisane, a nie napisane w sumie nic.
    • czajkax2 Re: Rozpieszczone bachory? 01.02.09, 22:05
      Artykuł do chranu.

      nie cierpię takich pseudotekstów. Autorka wie ze gdzies dzwoni ale
      sprawdzic sie juz nie chcialo.
      • alexxx Re: Rozpieszczone bachory? 02.02.09, 10:40
        no wlasnie...autorka powinna jednak sprawdzic co niecosmile
        Furedi jest...brytyjskim socjologiem. Moze to detal, ale skoro nie
        sprawdzila tego faktu, to moze i reszta jest watpliwej
        wartosci...taki wniosek sie nasuwasmile
    • oniou Rozpieszczone bachory? 02.02.09, 22:14
      Wstydzilabym sie pod czyms takim podpisac. A gazeta po raz kolejny
      powinna sie wstydzic za swych "dziennikarzy"...
    • juletide Rozpieszczone bachory? 03.02.09, 15:59
      artykuł sprawia wrażenie niedokonczonego - tak jakbym czytala jakiś
      wstęp do czegos dłuższego... no bo do tego fragmentu to tytuł raczej
      nie pasuje sad
      i ta teoria o braniu badź nie niemowlęcia na ręce to chyba nie ta
      epoka...
      • mkostki Re: Rozpieszczone bachory? 05.02.09, 10:21
        U mnie lektura tego artykułu pozostawiła niedosyt - wszystkie
        kwestie potraktowane po łebkach.
        Jednak zacytowanej wypowiedzi Pascala o niebraniu na ręce nie
        odebrałam jako poglądu autorki względnie zaleceń poradnika - recepty
        na dobre postępowanie z dzieckiem. Raczej jako przykład, iz mimo
        zmian w podejściu do dziecka lansowanych przez wspomniane poradniki,
        mimo rozwoju psychologii, te mity ciągle w nszym społeczeństwie
        pokutują do tego stopnia, że nie są od nich wolne "nawet" gwiazdy
        telewizji. A wszak takie są mądre i idealne...
        Aktualne poglądy psychologów na wychowanie zalecają nieograniczoną
        miłość do dziecka (o tym właśnie mówi zacytowana w artykule Dorota
        Zawadzka nazwywając to mądrym rozpieszczaniem) - jedyne, czego
        dziecku nie należy żałować to siebie czyli rodzica - czasu, uwagi,
        miłości. Oczywiście i te dobra dziecku się ogranicza w sposób
        naturalny - rodzic poświęca czas na wiele innych aktywności poza
        przebywanie z dzieckiem i tak ma być. Pod warunkiem, że tego czasu
        chociaż trochę zostaje. Rozmiar tego odpowiedniego trochę jest
        oczywiście problematyczny.
        Z perspektywy rodzica dwóch przedszkolaków nie widzę kompletnie nic
        złego w braniu na ręce niemowlaka i nawet noszeniu go non-stop.
        Ostatecznie jest to okres przemijający i gwarantuję, że dziecko
        prędzej czy później z tego wyrośnie, choćby wtedy, gdy zew natury
        każe mu uciekać od mamy aby poznać świat, choćby sprowadzał się on
        chwilowo do zawartości szuflady pod telewizorem. Niemowlakowi
        noszenie z całą pewnością nie zaszkodzi. Szkodzić może jedynie
        rodzicowi, który ma określoną wytrzymałość fizyczną i psychiczną.
        Dlatego każdy musi sobie w tej kwestii opracować złoty środek. I
        pamiętać,że z drugiej strony, jak dziecko popłacze pare chwil leząc
        w łóżeczku - też mu się kompletnie żadna krzywda nie stanie...
        Problemem jest jak zwykle ustalenie odpowiednich proporcji!
        Pozdrawiam autorkę artykułu i wszystkie czytelniczki.
        Magda
    • bibistuart1 Rozpieszczone bachory? 09.02.09, 05:36
      Kiedys sie mowilo "rozpuszczony jak dziadowski bicz" a
      nie "rozpieszczony jak dziadowski bicz " droga Pani Redaktor.
      Rzeczywiscie, wie Pani, ze dzwonia, ale nie wie w ktorym kosciele.
      Ech, gdzie Ci kiedys wyksztalceni dziennikarze.....
    • kudlata.pl Mam pytanie! 09.02.09, 06:36
      No cóż, mówiło się kiedyś o rozpUszczeniu jak dziadowski bicz. Dla
      kogo jak dla kogo, ale dla osoby piszącej artykuł taka rzecz powinna
      być oczywista. Niby jak przysłowiowy dziad swój bicz ROZPIESZCZAŁ,
      droga Pani???

      Jaki artykuł taki dziennikarz... chyba nie ma czego gratulować.
    • purpurowa_komnata Re: Rozpieszczone bachory? 09.02.09, 06:51
      wg mnie to niezrozumiały tekst-bez spójnej logicznej całości.
      Przerost formy nad treścią.
    • demonii.larua Re: Rozpieszczone bachory? 09.02.09, 07:15
      "Frank Furedi, amerykański socjolog" - o matko i córko big_grin
    • moofka Rozpieszczone bachory? 09.02.09, 09:20
      dwa razy przeczytalam i dalej nie rozumiem ;/
      dzie furedi, co pedgozka zawadzka a co pascal brodnicki
      on tez wyrosl na jakis nowy autorytet w dziedzinie hodowli malych dzieci?
      dlaczego w jednym tchem czy raczej belkotem pani kasia leci niemowleta,
      trzylatki, starsze dzieci

      i jaki wreszcie cel ma ostatnia konkluzja
      "Jak dowodzi Philippe Aries w swojej książce "Historia dzieciństwa", samo
      pojęcie dzieciństwa jako takiego zostało ugruntowane w kulturze dopiero pod
      koniec XIX wieku. Do tamtego czasu dzieci były po prostu ludźmi małego
      rozmiaru. I jako tacy nie mogły zostać rozpieszczone w żaden sposób. To znaczy
      mogły, ale nazywało się to zupełnie inaczej."
      czyli moszna bylo czy nie moszna
      a jesli moszna to jak sie nazywalo? ;P

      czuje sie oszukana, zabrano mi czas na czytanie artykulu w gazecie, ktora na
      ogol dotykala rzeczy waznych i ciekawych dla rodzica w przystepnej formie
      a w zamian dano niestrawna papke o niczym
      moze jednak pania kasie przeniesc do kacika kulinarnego, bo juz po raz
      kolejny pokazuje ze temat wychowania jednak ja przerasta ;/
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka