Dodaj do ulubionych

A ja jestem przeciw

18.01.06, 11:57
Czytając rózne wypowiedzi na temat mężczyzn na porodówce, szczególnie te,
gdzie słychać tyle zachwytów, muszę przyznać, że nie bardzo chce mi sie
wierzyć, w te tak wspaniałe odczycia i uczucia mężczyzn. Rozumiem, że być
może dlaczęści z nich jkest to przeżycie wspaniałe i umacniające związek, ale
dla miażdżącej większości Panówe to raczej rodzaj "powinności małżeńskiej",
wymuszonej przez przerażone porodem zony i partnerki. Juz raz pisałam, że dla
mnie obecność męża przy porodzie byłaby krępująca i stresująca. Poród od
strony fizjologicznej jest tak obrzydliwy, że gdzybym mogła, to bym uciekła.
Oprócz układu rozrodczego w czasie bóli partych działał też u mnie układ
wydalniczy - przyjemne, co? Byłam spocona, a kżdy dotyk przyprawiał mnie o
ból fizyczny. Marzyłam, żeby wszyscy się ode mnie odczepili. To tylko część
doznań. Gdzie tu miejsce na mężczyznę. Natomiast przed ostatnią fazą porodu
(bo te wszystkie objawy pojawiły się rzy bólach partych) i po porodzie
przydałaby sie osoba, z która można by porozmawiać. Cuiekawe ile kobiet
podziela moje zdanie i ilu mężczyzn. Myslę, że mężczyzna na porodówce, to
bardziej kwestia mody niż rzeczywistych, przemyślanych decyzji. Jak świat
światem, poza kulturami bardzo prymitywnymi, poród był sprawą wyłącznie
kobiet i było dobrze. A zwyczaj tajski podoba mi się. Może upowszechnić u nas?
Obserwuj wątek
    • barszczyk75 Re: A ja jestem przeciw 18.01.06, 15:51
      to absolutnie nie prawda ze porod zawsze byl sprawa kobieca... czesto odbierali
      go mezczyzni, czesto tez nawet na wsi w dawnych czasach towarzyszyli zonom - to
      w filmach sie ich wyprasza, pytanie czemu???

      oczywiscie rozumiem Twoje stanowisko i w takim wypadku nie ma sensu zapraszac
      kogos - meza - na porodowke
      moze troche przesada jest okreslenie "obrzydliwy" ale coz

      fizjologia porodu oderwana od tego ze wlasnie rodzi sie nasze dziecko, od calej
      duchowej i emocjonalnej sfery moze taka - obrzydliwa - sie zdawac
      ale jesli czuje go tez sercem - moim zdaniem jest absolutnie piekny
      takze kobieta


      i nie krepuje mnie ze bede sikala itd
      nie krepuje mnie ze bede pewnie plakac
      czuje sie troche zmieszana
      ale i wzruszona
      calkowicie bezpieczna pod wzgledem zachowania atrakcyjnosci i kobiecosci
      w oczach mezamimo ze zobaczy cala te "fizjologie"...
      no ale z cala pewnoscia nie zmuszalabym go do porodu, gdyby nie chcial
      jesli mu sie nie spodoba to nastepnym razem nie pojdzie (w co zreszta watpie)
      wezme przyjaciolke i juz
      bo ja kogos bliskiego tam potrzebuje

      pozdr.
    • bms01pl Re: A ja jestem przeciw 18.01.06, 17:59
      a ja się nie zgodzę. decyzję co do mojego udziału w porodzie pozostawiłem
      żonie - po co kobitkę dodatkowo stresować, tym bardziej, że od początku była
      przeciwna. pomysł był taki, żę towarzyszę jej podczas spaceró z kroplówką do
      momentu wejścia na salę a potem siedzem i czekam na maluszka. na kilka minut
      przed wejściem na porodókę żona doszła jednak do wniosku, że może się przydam.
      no i faktycznie podobno fajnie było ściskać kogoś bliskiego za rękę, mieć
      starty pot z czoła, czuć przy sobie bliską duszę, choć żona nie ukrywała, że w
      newralgicznych momentach nie mogła znieść niczyjej obecności i nie pamięta
      nawet, czy nie używała niecenzuralnych słów. jasne, że z punktu widzenia
      estetyki poród nie jest największym dziełem matki natury, niemniej jednak liczy
      się w tym procesie coś innego, nie fizycznego. oczywiście można mieć do tego
      pejoratywne podejście, nasz mocno konserwatywna rodzina była od początku
      przeciwna porodowi rodzinnemu (jakby to była ich sprawa), słyszałem teksty o
      nabytej impotencji, obrzydzeniu do żony, żartowano sobie, że ważniejsze jest
      uczestnictwo taty przy poczęciu niż przy porodzie. ja się z tego śmiałem, czym
      tylko upewniałem moich interlokutorów w mniemaniu, iż z moimi władzami
      umysłowymi musi być coś nie w porządku. i nie żałuję - narodziny majki to było
      dla mnie wielkie przeżycie, bardzo się cieszę, że byłem pierwszą osobą, która
      przywitała ją na tym świecie, zdjęcie z nożyczkami w dłoni w momencie, w którym
      przecinałem pępowinę, jest zaś jednym z moich ulubionych i daje mi autentyczne
      poczucie dumy z dobrze wykonanej roboty.
    • halszkabronstein Re: A ja jestem przeciw 19.01.06, 01:48
      Zgadzam sie z autorka postu w 100% , poród = obrzydliwa fizjologia , sama bym
      najchetniej wtedy sobie poszła gdyby była taka opcja . Cale szczęście bede
      miała cesarke uffff!!!

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=568&w=18802126
      Nie chce się powtarzac tu juz udzielałam sie w dyskusji na temat porodów
      rodzinnych.

      Dodam , ze to wybór kazdej pary - uwazam , ze nie mozna nikogo potepiac za jego
      decyzje , nie powinno sie tez zmuszac mezczyzn do uczestwictwa w porodzie jesli
      nie wykazuja takiej checi.
      • aktsieta Wszędzie się pchaja 26.01.06, 14:23
        Przy badaniu ginekologicznym też by chcieli być?
        • burlone Re: Wszędzie się pchaja 31.01.06, 19:15
          owszem chodze - co Ci do tego (żal?)
    • feema-to-ja Re: A ja jestem przeciw 26.01.06, 16:57
      moje zdanie jest takie, ze niech kazdy sobie robi co chce i nikomu nic do tego!
      Nie ma jednej slusznej prawdy
    • zwiatrem Re: A ja jestem przeciw 27.01.06, 11:52
      no a faceci na porodówce jako obcy ludzie-lekarze to jest ok, i też sa przy
      badaniu,i wloka za soba gromady studentów..... no nie wiem, niech lepiej każdy
      robi co chce, jak to <feema> napisała.
      Bo ja nie poslucham Ciebie a Ty nie musisz słuchać mnie, co nie znaczy że
      któraś z nas jest obrzydliwa lub ma głupie poglady.
      smile
    • elza1977 Re: A ja jestem przeciw 29.01.06, 12:08
      Każdy może mieć swoje zdanie. Ja jestem po rozwodzie ( z 1 małżeństwa na
      szczęście nie mam dzieci, ale kiedy myślałam o tym miałamtakie stanowisko jak
      autorka postu. Teraz jestem w 38tc ale mam przy sobie wspaniałego mężczyznę,
      który od początku ciąży jest ze mną, próbuje jak może dowiedzieć się jak
      najwięcej o ciązy i porodzie, chodzimy też razem do szkoły rodzenia i teraz nie
      wyobrażam sobie porodu bez niego. Teraz wiem, że w moim przypadku przyczyną
      poprostu była ta druga osoba. Od byłego często słyszałam że jestem za gruba (
      przy wzroście 160 cm ważyłam ok 53-54 kg) że żle sie ubieram, mam nie taka
      fryzure. Wiedziałam że w niem nie będę miała żadnego oparcia przy ewentualnym
      porodzie a wręcz przeciwnie stres że będzie się brzydził, bądż głupio
      komentował. Teraz wiem że dla mojego obecnego mężą jestem atrakcyjna, uwielbia
      mój brzuszek, jest świadomy tego co nas czeka i wiem że bedzie dla mnie
      ogromnym wsparciem. Nie wyobrażam sobie porodu bez niego

      Mój skarb
      [url=lilypie.com]https://bd.lilypie.com/mkhbp1/.png[/url]
    • rodzacy_tata mam inne zdanie 30.01.06, 15:11
      miriam57 napisała:

      > Czytając rózne wypowiedzi na temat mężczyzn na porodówce, szczególnie te,
      > gdzie słychać tyle zachwytów, muszę przyznać, że nie bardzo chce mi sie
      > wierzyć, w te tak wspaniałe odczycia i uczucia mężczyzn.

      Może uwierzysz na słowo człowieka, który to przeżył.
      Byłem przy porodzie swojego synka od początku do końca.
      Zapamiętam to wydarzenie bardzo pozytywnie do końca życia.

      Rozumiem, że być
      > może dlaczęści z nich jkest to przeżycie wspaniałe i umacniające związek, ale
      > dla miażdżącej większości Panówe to raczej rodzaj "powinności małżeńskiej",
      > wymuszonej przez przerażone porodem zony i partnerki.

      Nie czułem żadnej presji ze strony żony abym uczestniczył w porodzie. To był mój
      świadomy i dobrowolny wybór. Czułem, ze moge być potrzebny, chiałem znać swoje
      dziecko od pierwszych chwil jego życia.

      Juz raz pisałam, że dla
      > mnie obecność męża przy porodzie byłaby krępująca i stresująca. Poród od
      > strony fizjologicznej jest tak obrzydliwy, że gdzybym mogła, to bym uciekła.
      > Oprócz układu rozrodczego w czasie bóli partych działał też u mnie układ
      > wydalniczy - przyjemne, co? Byłam spocona, a kżdy dotyk przyprawiał mnie o
      > ból fizyczny. Marzyłam, żeby wszyscy się ode mnie odczepili. To tylko część
      > doznań. Gdzie tu miejsce na mężczyznę.

      Wiesz, w moim przypadku ta cała fizjologia to był margines. Wielki ładunek
      pozytywnych emocji spowodował, że cała stona wizualna nie miała na mnie
      wielkiego wpływu, nie dostrzegałem jej. Nie było w porodzie niczego
      obrzydliwego. Tak jak nie ma niczego obrzydliwego dla mnie w przewijaniu mojego
      synka.


      Natomiast przed ostatnią fazą porodu
      > (bo te wszystkie objawy pojawiły się rzy bólach partych) i po porodzie
      > przydałaby sie osoba, z która można by porozmawiać. Cuiekawe ile kobiet
      > podziela moje zdanie i ilu mężczyzn. Myslę, że mężczyzna na porodówce, to
      > bardziej kwestia mody niż rzeczywistych, przemyślanych decyzji.

      jeśli to w jakiś przypadkach jest kwestia mody to ja taką mode popieram. Jakaś
      bliska osoba jest , moim zdaniem, bardzo potrzebna kobiecie przy porodzie.

      A najbardziej przemawia do mnie zdanie mojej żony, króra już po porodzie
      powiedziała, że nie wyobraża sobie tego beze mnie.

      Jak świat
      > światem, poza kulturami bardzo prymitywnymi, poród był sprawą wyłącznie
      > kobiet i było dobrze. A zwyczaj tajski podoba mi się. Może upowszechnić u nas?
      • halszkabronstein Re: mam inne zdanie 11.02.06, 16:19
        Jak chcesz to jesteś obecny przy porodzie ( bynajmniej nie rodzisz z żoną bo to
        stiwerdzenie mocno przesadzone....) i to Twój wybór . Nie widze jednak sensu w
        zmuszaniu innych mężczyzn i wywieraniu na nich presji podczas gdy ich to
        obrzydza . Ktoś podchodzi do tego z patosem dla kogos innego to po prostu
        okropna fizjologiczna konieczność ( gdyby była opcja typu pstrykasz palcami i
        dziecko juz jest na świecie to chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie
        decydowałby sie na cierpienia w bólach ! ).
        • tatavariata Re: mam inne zdanie 04.03.06, 00:15
          halszka, czy mi się zdaje, czy ty jeszcze nie urodziłaś?
          Wymądrzasz się, jakbyś miała za sobą ze trzy porody, więc może się mylę.
          Zgadzam się, że nie powinno się wywierać presji na facetach, ale jeśli kobieta
          nie chce być wtedy sama i prosi męża, żeby był przy niej, to czy to nie jest
          wywieranie presji?
          Poza tym nie ma to jak osobiście dopilnować sprawy. A podobno lekarze i położne
          (i kto tam jeszcze akurat jest, bo przy cc jest sporo osób) starają się
          bardziej i są milsi, jak ojciec patrzy im na ręce.

          A co do tego twojego ciągłego czepiania się "rodzenia z żoną", to mogłabyś dać
          juz spokój wink
          • halszkabronstein Re: mam inne zdanie 29.04.06, 14:14
            Ależ mi to naprawde nie przeszkadza - zawsze wychodze z założenia , że ludzie w
            cywilizowanym świecie powinni mieć prawo wyboru . Każdy ma prawo do własnych
            odczuć i wyborów. To co dla jednych jest piekne i metafizyczne dla innych może
            być okropne ... Ja jednak mam takie zdanie , że nie powinno sie nikogo do tego
            zmuszać ani dyskryminować czy obrażać tylko dlatego , że nie chce rodzić z
            kimś .

            P.S. podczas cc masz parawan i ojcec nie może za bardzo patrzeć na ręce hehe...

            Pozdr.
            • tatavariata Re: mam inne zdanie 04.05.06, 23:41
              Parawan?!
              Nie wiem skad to wytrzasnelas, ale nawet jezeli gdzies w Polsce jest szpital, w
              ktorym sie daje parawan, to nie znaczy, ze tak jest wszedzie. Nie uogolniaj.
              Wiem co mowie, bo akurat swiadkowalem przy cc i zadnego parawanu nie bylo.

              ps. rozumiem, ze to twoje "hehe" na koncu mialo podkreslic, ze znow jestes
              madrzejsza wink
    • elza78 jest takie madre powiedzenie: 31.01.06, 17:20
      "chcacemu nie dzieje sie krzywda" jesli obydwie strony tego chca i czuja ze w
      ten sposob bedzie imlatwiej powitac na swiecie swojego potomka to czemu nie, my
      z mezem zdecydowalismy sie na rodzinny przy cesarce, fajnie kiedy ktos jest z
      toba kiedy nie wiesz co sie dzieje smile
    • sasha_m Re: A ja jestem przeciw 02.02.06, 12:23
      > obecność męża przy porodzie byłaby krępująca i stresująca

      A wiesz, ja jestem już prawie 12 lat po ślubie z moim mężem i zapewniam Cię, że
      mąż nie raz widział mnie w równie, jeśli nie bardziej, krepujących i
      obrzydliwych sytuacjach.
      Kiedy zmarła moja Mama, to on zbierał mnie z podłogi, zagluconą i zalaną łzami,
      wycierał i mył mi twarz.
      Kiedy miałam grypę, to on obsługiwał mnie leżącą bez życia w łóżku, z włosami
      niemytymi przez tydzień, zębami i ciałem przez conajmniej dwa dni, zapewne
      niezbyt miło pachniałam i wyglądałam, a jednak brał mnie pod rekę, prowadzał do
      toalety, wyrzucał moje zasmarkane chusteczki i przebierał mnie klejacą się i
      spoconą w nocy.
      Kiedy byłam chora na żołądek, to on podstawiał mi miskę, a potem ją opróżniał i
      sprzątał podłogę.
      Kiedy miałam krwotok z nosa, to on sprzątał i prał moje ubranie.
      Kiedy wysiadł mi kręgosłup i nie mogłam pochylić sie nawet odrobinę, to on
      pomagał mi wchodzić do wanny i mył mnie całą, łącznie z moimi miejscami
      intymnymi.
      Ja też byłam przy nim w podobnych sytuacjach. I, Bogu dzięki, nie nabraliśmy do
      siebie obrzydzenia, a i z seksem też wszystko ok, nawet moje dwa porody tego
      nie zmieniły smile Bo nie sztuką jest być ze sobą, kiedy jest pięknie i cudownie
      (czyli np. przy poczęciu dziecka), sztuką jest być wtedy, kiedy jest strasznie,
      krępująco i obrzydliwie (czyli np. przy porodzie). Ale czy nie na tym właśnie
      polega małżeństwo?

      > mężczyzna na porodówce, to bardziej kwestia mody niż rzeczywistych,
      przemyślanych decyzji

      To jest normalność, przez przeciwników nazywana modą. Kobieta rodząca powinna
      mieć przy sobie kogoś bliskiego, dla swojego własnego komfortu i
      bezpieczeństwa. Dla kogoś będzie to mama czy przyjaciółka, dla mnie jest to mój
      mąż.
      • miriam57 Re: A ja jestem przeciw 04.02.06, 13:54
        To co opisujesz, to przejaw tak ważnej w chrześcijaństwie postawy
        samarytańskiej. A poród dla mnie jest jak operacja. Czy chciałabyś w czasie na
        przykład wycinania wyrostka miec obok męż i trzymać go za rękę albo, żeby
        nagrywał to na wideo?
        • agee2002 Re: A ja jestem przeciw 02.03.06, 14:39
          miriam czyt ty sie dobrze czujesz?? porownujesz porod sowjego dziecka do
          wyciecia wyrostka?????? np padne zaraz....haha
      • anna.belle Re: A ja jestem przeciw 28.09.06, 15:23
        pięknie napisałaś! myślę podobnie smile

        sasha_m napisała:

        > > obecność męża przy porodzie byłaby krępująca i stresująca
        >
        > A wiesz, ja jestem już prawie 12 lat po ślubie z moim mężem i zapewniam Cię,
        że
        >
        > mąż nie raz widział mnie w równie, jeśli nie bardziej, krepujących i
        > obrzydliwych sytuacjach.
        > Kiedy zmarła moja Mama, to on zbierał mnie z podłogi, zagluconą i zalaną
        łzami,
        >
        > wycierał i mył mi twarz.
        > Kiedy miałam grypę, to on obsługiwał mnie leżącą bez życia w łóżku, z włosami
        > niemytymi przez tydzień, zębami i ciałem przez conajmniej dwa dni, zapewne
        > niezbyt miło pachniałam i wyglądałam, a jednak brał mnie pod rekę, prowadzał
        do
        >
        > toalety, wyrzucał moje zasmarkane chusteczki i przebierał mnie klejacą się i
        > spoconą w nocy.
        > Kiedy byłam chora na żołądek, to on podstawiał mi miskę, a potem ją opróżniał
        i
        >
        > sprzątał podłogę.
        > Kiedy miałam krwotok z nosa, to on sprzątał i prał moje ubranie.
        > Kiedy wysiadł mi kręgosłup i nie mogłam pochylić sie nawet odrobinę, to on
        > pomagał mi wchodzić do wanny i mył mnie całą, łącznie z moimi miejscami
        > intymnymi.
        > Ja też byłam przy nim w podobnych sytuacjach. I, Bogu dzięki, nie nabraliśmy
        do
        >
        > siebie obrzydzenia, a i z seksem też wszystko ok, nawet moje dwa porody tego
        > nie zmieniły smile Bo nie sztuką jest być ze sobą, kiedy jest pięknie i
        cudownie
        > (czyli np. przy poczęciu dziecka), sztuką jest być wtedy, kiedy jest
        strasznie,
        >
        > krępująco i obrzydliwie (czyli np. przy porodzie). Ale czy nie na tym właśnie
        > polega małżeństwo?
        >
    • lolinka2 do przeciwnych 05.02.06, 00:31
      Poród od
      > strony fizjologicznej jest tak obrzydliwy, że gdzybym mogła, to bym uciekła.

      osiwy krecie, co ta cywilizacja z ludzi robi ze takie teksty o radosnym i akurat średnio nieestetycznym wydarzeniu się czyta. Równie często seks jest w swojej fizjologii podobnie nieinteresujący (pot, wydzieliny fizjologiczne, czerwone ze zmęczenia twarze...smile)

      Jak świat
      > światem, poza kulturami bardzo prymitywnymi, poród był sprawą wyłącznie
      > kobiet i było dobrze.

      Ale fakty są takie że owe prymitywne kultury są właśnie najblizsze naturze (czyli w szerokim rozumieniu, najblizsze temu wszystkiemu co było na poczatku i co służy wieloznacznie rozumianemu pożytkowi człowieka - tego duzego i tego małego). Natomiast jak świat światem (cywilizowany) usiłowano ten porządek rzeczy odkręcić, i stąd się szpitale jako miejsca narodzin wzięły, i stad takie wpisy na forum...
      • lolinka2 Re: do przeciwnych 05.02.06, 00:38
        A poród dla mnie jest jak operacja.

        I oto kolejny dowód na poparcie tego o czym pisałam powyżej - wypaczenia znaczenia, roli i przebiegu ciąży i porodu w życiu człowieka. Ech, cywilizacja...

        Poród jest jednym z kolejnych wydarzeń w życiu małzeństwa - takim mocno naładowanym emocjonalnie, i fizjologicznie (estetycznie) podobnym do tych opisanych przez przedmówczynię której listę zachowań męża (notabene skąd ja to znam) miriam nazwała postawą samarytańską czy jakoś tak...
        • hanti Re: do przeciwnych 06.02.06, 12:03
          ja się tak zastanawim, gdzie waszym zdaniem stoi mąż w trakcie porodu smile))))))))
          przecież nie międz nogami wink
          Ja rodziłam w kucki, mąż stał przedemną i trzymał mnie, ja wisiałam na nim a to
          co działo się z moim kroczemi całą fizjologię obserwował mój ginegolog, a nie
          mój mąż smile)))))))
      • halszkabronstein Re: do przeciwnych 11.02.06, 16:21
        Cywilizacja ? Tzn uważasz ze w średniowieczu poród uchodził za boski i piękiny
        i cała wieś się zlatywała żeby go podziwiać ? Dla mnie możecie nawet go sobie
        nagrywać na kamere i oglądać na rodzinnych obiadkach , smacznego....
        • misi100 Re: do przeciwnych 24.05.06, 09:07
          zdziwiłabyś się jak rodziły niektóre królowe i kto mógł to oglądać... I jak
          świat światem, kobiety nigdy nie rodziły same, tylko w otoczeniu innych bliskich
          kobiet. Teraz rodzą w otoczeniu całkiem obcych, a poród to instrumentalne
          traktowanie rodzącej. Chyba że ma kogoś bliskiego, a w naszych czasach
          małżeństwa są chyba bliżej niż kiedykolwiek, więc dla wielu naturalną koleją
          rzeczy tą osobą jest mąż. I chyba przeginasz, bardziej niż ktokolwiek.
          Przy mnie będzie mąż, sam zdecydował, a gdybym sobie tego nie życzyła, to
          uszanowałby moje zdanie, tak jak ja jego. To nasz decyzja i nie rozumiem, jak
          ktokolwiek mógłby w to ingerować. Mam wrazenie, że to dyskusja dla samej
          dyskusji... Tylko po co?
      • yagiennka O przepraszam 26.09.06, 18:35
        W kulturach prymitywnych poród jest wyłacznie sprawą kobiet!! Nie wiem skąd
        wzięliście takie rewelacje. Wręcz kobiety miesiączkujące sa w nich traktowane
        jako nieczyste, bywa że spędzają czas wtedy w odosobnieniu, mężczyźni mają
        zabronione ich ogladanie i kontakt z nimi. Podobnie jest z porodem. To jesli już
        chcecie wracać do tej natury trzeba by właśnie nie wpuszczać facetów na porodówkę.
        Ja akurat nie mam tego dylematu bo zamierzam rodzić przez cesarkę, cesarek chyba
        nie oglądają??smile
        • kornelcia75 Re: O przepraszam 27.09.06, 00:22
          yagiennka napisała:

          > W kulturach prymitywnych poród jest wyłacznie sprawą kobiet!! Nie wiem skąd
          > wzięliście takie rewelacje. Wręcz kobiety miesiączkujące sa w nich traktowane
          > jako nieczyste, bywa że spędzają czas wtedy w odosobnieniu, mężczyźni mają
          > zabronione ich ogladanie i kontakt z nimi. Podobnie jest z porodem. To jesli
          ju
          > ż
          > chcecie wracać do tej natury trzeba by właśnie nie wpuszczać facetów na
          porodów
          > kę.
          > Ja akurat nie mam tego dylematu bo zamierzam rodzić przez cesarkę, cesarek
          chyb
          > a
          > nie oglądają??smile

          w niektórych szpitalach oglądają,moze nie cesarkę,ale głowę zony i dodają otuchy
          • yagiennka Re: O przepraszam 27.09.06, 18:22
            Głowę żony pod narkozą i z nią gadają??smile) Przecież nie muszę mieć kanałowego.
            Nie każdy się kwalifikuje i mogę się nie zgodzić.
    • miriam1336 Re: A ja jestem przeciw 26.09.06, 17:24
      Miriam,
      poniekad jestesmy immienniczkami smile

      Moj partner nie chcial byc przy porodzie naszego dziecka, bronil sie prawie do
      ostatniej chwili ... jakos tak sie zlozylo ze zostal do konca i mysle ze bylo
      to naprawde wielkie i pozytywne przezycie dla niego smile. Pamietam go placzacego
      i szczesliwego gdy zobaczyl swojego wymarzonego syna ... smile
      a fizjologia ! facet przecies stoi przy "glowie" a nie nogach i specjalnie tej
      fizjologii nie oglada.
      • blanka.g1 Re: A ja jestem przeciw 28.09.06, 11:14
        miriam1336 napisała:

        > Miriam,
        > poniekad jestesmy immienniczkami smile
        >
        > Moj partner nie chcial byc przy porodzie naszego dziecka, bronil sie prawie
        do
        > ostatniej chwili ... jakos tak sie zlozylo ze zostal do konca i mysle ze bylo
        > to naprawde wielkie i pozytywne przezycie dla niego smile. Pamietam go
        placzacego
        > i szczesliwego gdy zobaczyl swojego wymarzonego syna ... smile
        > a fizjologia ! facet przecies stoi przy "glowie" a nie nogach i specjalnie
        tej
        > fizjologii nie oglada.

        A przecież często ogląda ja w innych intymnych sytuacjach i nie jest ODRAŻAJĄCO
        tylko przyjemnie ........... na tyle sposobów ludzie kochają się pieszczą
        intymne części ciała..... i nagle poród jest odrażający......bez sensu.
    • judytak Re: A ja jestem przeciw 27.09.06, 09:05
      nikt nie kwestionuje, że piszesz prawdę - własną, osobistą prawdę, tak, jak ty
      to odczuwasz

      więc jakim prawem zakładasz, że inni kłamią?

      nie jestem "etalonem", nie twoje odczucia stanowią normę, są one jedynie (i aż)
      jednym z możliwych sposobów reakcji na dany temat...
      każdy ma swój, i niech tak zostanie, dlatego życie jest piękne, bo
      różnorodne :o)))

      pozdrawiam
      Judyta
      • blanka.g1 rodziłam siłami natury bez 28.09.06, 11:12
        .znieczulenia sama nie uważam tego aktu z OBRZYDLIWY.....myslę że kochającemu
        mężczyźnie było by ciężko patrzyć na kobietę która cierpi nie chciałam żeby mój
        mąż był ze mną z tego właśnie powodu ....mój brat rodził z żoną byłam z niego
        dumna.bardzo ich to zbliżyło.......

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka