Wczoraj w nocy oberwałem parę razy pod żebra bo ponoć chrapie, rano po
wymianie zdań pokazałem żonie jak użyć mojego telefonu jako dyktafonu – nie
wiem co za głupek dodał tam tą funkcje

, a inny głupek kupił taki
telefon ;DDD. W każdym razie przy obiedzie żona mnie pyta czy słuchałem –
myślę sobie ze jaja sobie robie, no i odsłuchałem.... No cóż czasem mówi że
jestem świnią, po przesłuchaniu tego nagrania chyba już nie mam argumentu by
zaprzeczyć

. Jakaś okropna metamorfoza, świnołak czy coś w tym stylu – chyba
pełnia była. Strasznie poczułem jak bym odkrył moje mroczne zwierzęce drugie
ja. Fujjjjj.
I w związku z tym szukam sposobu na chrapanie – znacie jakiś. Potrzebuje
przed nocą, bo się zasnąć boje ;P I chyba straszę tym małego – coby całkiem
od tematu etaty nie odbiegać