male-nam
10.10.11, 23:13
Mój 10,5-miesięczny syn od początku rozszerzania jadłospisu (po 6 miesiącu) niespecjalnie szaleje za posiłkami niepiersiowymi. Chyba miesiąc uczyliśmy się jeść pierwszą zupę :( Teraz powinien dostawać już dwa dania, ale nic z tego. Już drugi tydzień wyrzucamy większość przygotowywanych posiłków: eksperymentujemy z konsystencją (bo zmiksowane rzeczy już są ble...), dajemy jedzenie do rączki, próbujemy z różnymi owocami, kaszkami, kanapkami nawet. Na widok łyżeczki głowa idzie w bok i koniec, wielu rzeczy nawet nie próbuje. Za to w nocy mały uprawia wiszenie na piersi zwykle od północy do 6.30. Nie mam nic przeciwko nocnym karmieniom, ale chciałabym, żeby w dzień synek też coś jadł, choćby dlatego, że pracuję i często nie ma mnie w domu cały dzień, a on uprawia wtedy strajk głodowy i doprowadza opiekunów do rozpaczy. Co gorsza - pić też nie chce. Parę łyków wody/herbatki starcza mu na cały dzień.
Boję się, że ten brak apetytu może świadczyć o jakichś problemach zdrowotnych. Owszem, zęby kolejne się szykują, ale młody od początku naszej wspólnej przygody nie ma rewelacyjnego apetytu, o pierś w dzień też rzadko się upomina. Dawno nie był ważony, ale przy ostatnim ważeniu rewelacyjnie nie było (ok. 300g przez 1,5 miesiąca przybrał). Czy dobrze mi się wydaje, że to wymaga już interwencji lekarskiej?