paulina8989
22.01.15, 11:43
Witam,moj synek ma ponad 4mce i pierwszy raz mam naprawde duży kryzys matczyny i kp:( Mały jak mial 6 tygodni to juz w nocy spał po 6h...w okolicach skoku z reguły jadł częściej (w nocy co 2h) ale to po kilku dniach mijało.Teraz od jakiegoś miesiąca nie mija... a od kilku dni je nawet co godzine:( jestem wykończona i zastanawiam się nad wprowadzeniem na noc mm:( Do tego zasypia mi tak dobrze dopiero okolo 23:( mąż wraca z pracy okolo 18:30 takze nie mamy zycia we dwoje zupełnie...Mały w dzien śpi tylko jak jestem obok a dokladnie mam na nim reke!w nocy to samo,łozeczko stoi nieużywane...nie wytrzyma sam ani chwili,musze do niego gadać non stop,pierdzieć ustami,nosić bo inaczej sie awanturuje,nie wiem juz sama... kazdy mowi ze moja wina,ze go rozpuscilam i on teraz to wykorzystuje...chociaż tata mnie pociesza ze tez taka byłam:) a jak się nie wyśpi czyli np podczas jego drzemki pojde do wc to już jest maruda na 100%... nie wiem czy nie popełniłam jakiegoś błędu i dalej nie popełniam. Moze powinnam go przeczekiwać,podobno nawet tak małe dzieci potrzebują samotnosci itp... juz sama nie wiem;/ i czy ja się kiedyś wyśpie?