Dodaj do ulubionych

Dziękuję Wam, Laktacyjne Heroiny

17.03.05, 09:26
Za poranione brodawki
za godziny bólu i łez
za krew zamiast mleka
za miotanie się od piersi do piersi
za przepłakane dni
za nieprzespane noce
za zrujnowane życie rodzinne
za krzyczące z głodu dziecko
za dziecko niedożywione i słabe
za upokorzenie u pediatry
za nerwy w strzępach
za jęki rozpaczy
za ciągły stres
za nieustanny strach
ale przede wszystkim
za przygniatające mnie poczucie winy, że nie potrafię tego, co potraficie Wy,
że nie mogę dać memu dziecku tego, co wszystkie szczenięta dostają od swoich
matek, że jestem matką wybrakowaną i niepełnowartościową.
Pogratulujcie sobie, bo we wszystkim tym macie swój niemały udział.
Obserwuj wątek
    • kasiulka751 dołączam się :((( 17.03.05, 09:37
      ....i nadal chce mi się ryczeć, jak widzę języczek córki szukający cycusia i
      tak specyficznie przekrzywioną główkę....ech...szkoda słów i to poczucie winy
      wciąż we mnie
      trzymaj się
    • mizinke Re: Dziękuję Wam, Laktacyjne Heroiny 17.03.05, 20:58
      Carduus, do wszystkiego się przyznaję po za zrujnowanym życiem rodzinnym, co
      to, to nie, do tego się nie przyczyniłam!!!! ;-)))
      Pozdrawiam Cię serdecznie, życząc, niezależnie od tego, czym karmisz, dobrego
      samopoczucia.
      • ledzeppelin3 Re: Dziękuję Wam, Laktacyjne Heroiny 18.03.05, 13:11
        Jescze ja, za to, że dzięki również Waszym radom i temu forum niemal
        zagłodziłam dziecko w ciągu jej pierwszych 3 tygodni życia, za odwodnienie i
        następowy wzrost bilirubiny. Za rady, że dziecku trzeba podawać WYŁĄCZNIE
        PIERŚ, i broń Boże dokarmiać. I że trzeba WALCZYĆ, za wszelką cenę, o pokarm. I
        że KAŻDA matka ma dość pokarmu, jeśli tylko CHCE. Za wyrzuty sumienia, że
        dokarmiam butelką, za poczucie winy.
    • atlantis75 Re: Dziękuję Wam, Laktacyjne Heroiny 18.03.05, 19:18
      Carduus, wyjdziesz tego doła tak jak ja :)
      Trzymaj się ciepło, zajrzyj na forum Karmienie butelką. Poszukaj wspirających
      postów kobiet, które nigdy nie dadzą Ci do zrozumienia, ze jesteś gorszą matką,
      a swojemu dziecku podajesz "zupkę chińską" (cytuję zdanie na temat
      modyfikowanego jednej z forumowiczek)...


      Patrz jaki mi dorodny i zdrowy syn wyrósł na modyfikowanym:
      • renka14 Re: Dziękuję Wam, Laktacyjne Heroiny 18.03.05, 19:34
        Carduus, nie ma jedynie słusznego mleka, to nie ma znaczenia, jakim mlekiem
        karmisz, byle z miłości. Pierwszą córcię karmiłam więej modyfikowanym, drugą
        więcej piersią, obie tak samo kocham, obie są cudowne i każda z osobna, obie są
        trudne, jeśli chodzi o jedzenie.
        jak czasem myślę, żeby mieć kogoś do pomocy przy dzieciach to tylko do
        karmienia, żeby ktoś za mnie namówił starszą do jedzenia owoców, a młodszą
        czasem do jedzenia w ogóle. Bo jak na razie jedyny mój sukces dietetyczny to
        ten, ze starsza nie pije coca-coli ;)))
    • mama_olafka Re: Dziękuję Wam, Laktacyjne Heroiny 18.03.05, 19:43
      Bzdury pleciesz! Nie chciało się karmić piersią to obwiniasz matki karmiące.
      Zrujnowane życie rodzinne? Idż do psychiatry, bo to chyba z tego powodu.
      • ledzeppelin3 Re: Dziękuję Wam, Laktacyjne Heroiny 18.03.05, 20:13
        Nie wierzę. Niech mnie ktoś uszczypnie.
        I to właśnie zrobiła z Waszymi mózgami sekta laktacyjna.
      • yoko2 Re: Dziękuję Wam, Laktacyjne Heroiny 21.03.05, 17:00
        >Bzdury pleciesz! Nie chciało się karmić piersią to obwiniasz matki karmiące.
        > Zrujnowane życie rodzinne? Idż do psychiatry, bo to chyba z tego powodu.

        Łatwo mówić komuś kto ma wystarczająco pokarmu by wykarmić swoje maleństwo...
        wyobraź sobie że ja mam dwoje do wykarmienia i nie wystarczającą ilość mleka
        więc czy mi sie to podoba czy nie musze dokarmić swoje pociechy...

        ciekawa jestem czy byłabyś taka mądra jakbyś była w podobnej sytuacji do
        mojej...

        pozdrawiam
    • carduus Re: Dziękuję Wam, Laktacyjne Heroiny 19.03.05, 09:17
      Dziewczyny, szczerze mówiąc nie liczyłam na to, że aż tyle Was się odezwie.
      Byłam przekonana, że Sekta Laktacyjna (to określenie powinno zrobić furorę, choć
      pewnie nie tutaj:)) mnie zlinczuje:) Ale może to, że się odezwała tylko
      mama_olafka (swoją drogą ten nick wiele wyjaśnia, prawda?), oznacza po prostu
      konsekwentny bojkot postów, które nie wpisują się w jedynie słuszny nurt? Ale
      nie należy się dziwić: wszak tak właśnie działają sekty:)))
      Atlantis, bardzo dziękuję za ciepłe słowa, a syn doprawdy nie tylko dorodny, ale
      i przystojny:)
      Powinnam jeszcze wyjaśnić, co miałam na myśli pisząc o zrujnowanym życiu
      rodzinnym, bo widzę, że to nie jest całkiem jasne. Otóż: Marcel jak to noworodek
      chciał ssać non stop, ponieważ mleka wciąż nie było płakał wciąż, a ja wciąż go
      nosiłam na rękach, co chwila przystawiając do piersi. Plakał on, płakałam ja,
      płakała także Majka (niecałe 4 lata). Gratuluję wszystkim,którzy po kilku takich
      dniach mają jeszcze siłę na czytanie książeczek, malowanie farbami i poważne
      rozmowy o życiu.... jak w takiej sytuacji w ogóle znaleźć czas dla starszej
      córki, która wciąż przecież jest małym dzieckiem i trudno jest jej pogodzić się
      z sytuacją, w której mama zajmuje się tylko tym małym wrzeszczącym tobołkiem.
      Dla mnie tak właśnie wygląda zrujnowajne życie rodzinne.

      A psychiatra - kto wie może faktycznie mógłby mi się przydać. Może on nauczyłby
      mnie jak nie ulegać terrorowi Laktacyjnej Sekty, jak pozbyć się poczucia winy i
      jak nie wstydzić się, że nie podołałam...

      carduus
      • renka14 Re: Dziękuję Wam, Laktacyjne Heroiny 19.03.05, 09:39
        oj, mnie się też wydaje, że najwiekszy odsetek bezkompromisowych hobbystek
        laktacyjnych jest wśród mam z jednym dzieckiem, a niezależnie od tego ile lat
        ma starsze potrzebuje nas prawie tak samo
        mam nadzieję, że u Ciebie już się wszystko unormowało i córcia może się cieszyć
        braciszkiem bez strat dla siebie
        Pozdrawiam
    • maciejka70 Re: Dziękuję Wam, Laktacyjne Heroiny 19.03.05, 10:36
      Dziewczyny, przestańcie...przecież to bez sensu...Każdą radę trzeba traktować
      bardziej "informacyjnie" i kierować się zdrowym rozsądkiem i intuicją. Dopiero
      to połączenie może nam pomóc.W karmieniu naturalnym pomaga min. częste
      przystawianie, rezygnacia z dopajania, smoczka itp. Z własnego doświadczenia
      wiem, że koniec piersi to przede wszystkim stres. Starszą córkę karmiłam
      wyłącznie piersią do 6 m-ca, w ogóle do 1,5 roku. Pokarmu miałam tyle, że
      starczyłoby dla trojaczków. Nie wyobrażałam sobie karmienia butlą. Teraz
      sytuacja jest zupełnie inna - karmiłam tylko 3,5 m-ca i koniec...I wcale nie
      rozdzieram szat z tego powodu. Dobrych rad (mam, cioć, forumowych) słucham ale
      kieruję się przede wszystkim zdrowym rozsądkiem i tyle. To, że teraz nie
      karmicie wcale nie znaczy, że nie będziecie mogły karmić piersią nastepnego
      dziecka. Pozdrawiam serdecznie WSZYSTKIE mamy : )
      • kama_msz Re: Dziękuję Wam, Laktacyjne Heroiny 19.03.05, 10:50
        no wlasnie, do wszystkiego trzeba podchodzic z rozsadkiem. a przede wszystkim
        sluchac dobrych rad, ale robic to co podpowiada serce i intuicja. ja karmie
        piersia, ale nie potepiam mam karmiacych butelka, bo rozne sa sytuacje, ja tez
        mam czasem ochote dac butle i miec swiety spokoj. a nagonka na karmienie piersia
        fakt faktem jest niezla:)
        no, ale nie mozna oskarzac tych, ktore karmia piersia. przeciez nikt cie chyba
        nie zmuszal ani nikt nie zabranial dac butli. a do wypowiedzi, ktore potepiaja
        karmienie sztucznym mleczkiem, trzeba podchodzic z duuuuuuuuuuzym dystansem i po
        prostu czasem olewac:)
        zycze zdrowia dla ciebie i synka.

        Mój kochany kotek
        • maja45 Re: Dziękuję Wam, Laktacyjne Heroiny 19.03.05, 12:01
          Rany kobieto-jesteś dorosła wiec nie musisz się przejmować opiniami srodowiska.
          A to ,ze Tobie karmienie naturalne nie wyszło, nie jest jeszce powodem do tego,
          by obarczać poczuciem winny matki karmiące piersią.
          Marta
          • mysza555 Re: Dziękuję Wam, Laktacyjne Heroiny 19.03.05, 17:05
            Witaj!
            Ja w tej chwili jestem mama butelkową, karmiłam synka piersią 9m i pokarm mi
            powoli sam zanikł i przestawiłam go na mleczko sztuczne. I wiesz gdybym
            wiedziała że synek tak będzie się zachowywał tz. w końcu przespane nocki,
            wesołe dziecko - najedzone a nie ciągle mlaskające pierś to bym podała mu juz
            butelke kilka miesięcy wcześniej. A rady by walczyć o laktacje mam w nosie.
            Więc sie nie przejmuj!. Ciesz się dziećmi a nie zamartwiaj! Powodzenia!
            Mysza i Konrad.
            ps. i wcale po odstawieniu od piersi mi nie jest smutno ( nie było ani przez
            chwilę) jestem ja szczęśliwa i mój synek.
            • renka14 Re: Dziękuję Wam, Laktacyjne Heroiny 19.03.05, 19:48
              Mnie też jest świetnie odkąd nie karmię, a to już miesiąc. Jak się usypiamy
              nawet trzy razy dziennie leżąc obok siebie i patrząc w oczka, a nieraz to i
              buziaczki dostaję, to myślę sobie, po co tyle szumu o to karmienie i taka się
              czuję wolna od wszelkiego terroru. Karmiłam 13 miesięcy i miałam postanowienie -
              nie walczę o karmienie, żadnych laktatorów, straty czasu na odciąganie żeby
              potem nakarmić dziecko z butli swoim mlekiem. Co będzie to będzie, i udało się
              karmić ponad rok. Odstawić też nie musiałam, ale cieszę się, że to się stało
              tak jak się stało.
              Karmiłam piersią też z wygody i egoizmu, po co wstawać do dziecka w nocy,
              szykować mleko, jak można przystawić do cycusia i już i to samo w ciągu dnia.
              Byłam zadowolona z tego że karmiłam piersią, chociaż pozostał pewien niesmak -
              otóż borykając się z bólem piersi kilka dni po odstawieniu udałam się po radę
              do pewnej położnej. I zgadnijcie co mi poradziła - ...przystawić ...
              Teraz jak wspominam karmienie piersią to ta kobieta staje mi przed oczami i
              jakiś taki niemy bunt się we mnie odzywa, taki trochę jak u Carduus.
              Miłej niedzieli.
              • yvonnek2 Re: Dziękuję Wam, Laktacyjne Heroiny 19.03.05, 20:57
                Sorry dziewczyny ale zupełnie Was nie rozumiem. Czytam to forum od jakiegoś
                czasu, ale nidgy nie miałam wrażenie, że ktoś jest zmuszany do karmienia
                piersią. Ja karmię i jestem zwolenniczką karmienia piersią ale NIE NA SIŁĘ! Nie
                rozumiem jak można doprowadzić do odwiodnienia dziecka. Przecież chyba każda z
                nas ma głowę, myśli i kieruje się jakimś zdrowym rozsądkiem, a nie zauważyłam
                żeby "sekta laktacyjna" przeprowadzała pranie mózgu.
                Mi się udało, karmię od 5 miesięcy, ale gdyby się nie udało bez wachania
                karmiłabym butelką.
                Nie możecie obwiniać "karmiące" za własne błędy. Każda przecież decyduje sama o
                własnym życiu.
                A na forum nieraz znalazłam radę i wsparcie, więc nazywanie tego miejsca "sektą"
                wydaje mi się niesmaczne.
                • marianna18 Re: Dziękuję Wam, Laktacyjne Heroiny 19.03.05, 22:07
                  no carduus, nie dziwiłabym się może gdyby to bylo Twoje pierwsze dziecko, ale
                  jesteś doswiadczoną matką i Ty zamiast na tym bazować to szukasz rozwiązań na
                  forum i nie wiem gdzie jeszcze. Tu nie ma gotowych recept, każda z nas jest
                  inna,każde dziecko inne, a już obwinianie za swój przypadek matek karmiących
                  jest bardzo niesmaczne. ja akurat karmię piersią już drugie dziecko i nie czuję
                  się heroiną ani laktacyjną terrorystką - ot po prostu nie mialam z tym żadnych
                  problemów, gdybym miała to podałabym pewnie mleko modyfikowane i byłoby po
                  sprawie. Chyba emocje Cię poniosły.
                  Pozdrawiam
                  • ledzeppelin3 Re:Marianna18 20.03.05, 12:59
                    Zwłaszcza sympatyczne były twoje słowa skierowane do mnie na forum, uwaga,
                    KARMIENIE BUTELKĄ, że dobrze, że nie karmię swojego dziecka...(Nawiasem mówiąc,
                    skończyłam karmienie dopiero 3 dni temu). Jesteś typową terrorystką laktacyjną.
                    • marianna18 Re:ledzeppelin3 20.03.05, 18:03
                      To nie ja to moje dzieci są terrorystami laktacyjymi. teraz drugiego chcę
                      odstawić (1 rok) i nie da rady, nie chce żadnego innego mleka,pluje i drze się
                      do cyca. No dałam mu jeszcze dwa miesiące.
                • ledzeppelin3 Re:yvonek2 20.03.05, 12:55
                  Niestety, nie jesteś dla mnie autorytetem, i porady mamuśki typu: "Nie
                  > rozumiem jak można doprowadzić do odwiodnienia dziecka. Przecież chyba każda z
                  > nas ma głowę, myśli i kieruje się jakimś zdrowym rozsądkiem" mówiąc
                  delikatnie, nie ruszają mnie. Może popouczaj swoje maleństwa?
                  • basiak6 Re: 20.03.05, 13:51
                    Nie rozumiem o co chodzi w tym temacie, jesli nie chce karmic, nie karmie, i nie
                    zagladam na fora o karmieniu piersia, olewam temat, tak samo jak jesli nie chce
                    miec dzieci to ich nie mam. Jesli chce karmic i mam problemy, szukam pomocy i
                    licze sie z tym ze moze byc ciezko i moga mnie bolec brodawki i moge miec doly.
                    Licze sie z tym ze moze sie nie udac, i wiem ze moge przejsc na butle. W czym
                    problem? To ze ktos cos mowi w tonie 'wyrodna matka' to nie jest moj problem. Ja
                    wiem najlepiej co jest dobre dla mnie. Jesli pozwalam innym aby wplywali na mnie
                    swoimi opiniami to znaczy ze sama tego do konca nie wiem i moze w tym jest problem?

                    Zauwazylam tez ze czesto wiele osob bardzo koloruje swoje opowiesci o
                    'straszliwym' cierpieniu matki karmiacej piersia. Jesli ktoras uwaza ze boli ale
                    warto, niech karmi, jesli ktoras uwaza ze nie, to trzeba przestac, w czym
                    problem? Jakie to obludne krytykowac innych tylko dlatego ze robia cos co nam
                    nie pasuje... i to sie tyczy kazdego rodzaju karmienia.


                  • yvonnek2 Re:do ledzeppelin3 20.03.05, 16:36
                    Ja absolutnie nie chce Cię pouczać (i nie mam zamiaru bawić się w autorytet, bo
                    rzeczywiście nim nie jestem)i to nie była żadna rada, lecz wyrazy zdziwienia, że
                    ktoś na siłe próbuje karmić, nie myśląc o zdrowiu dziecka. Wydaje mi się że
                    każda matka ma instynkt i widzi, czy dziecko się najada.. Ja przez pierwsze 5
                    dni też miałam za mało pokarmu i bez wachania dokarmiałam dziecko i nie dałam
                    się "omamić".
                    Być może i są na tym forum jakieś fanatyczki, ale żeby zaraz wszystkich nazywać
                    "sektą"???
                    Chyba czas najwyższy wydorośleć i być odpowiedzialnym za własne czyny...
                    • ledzeppelin3 Re:do ledzeppelin3 20.03.05, 20:15
                      >każda matka ma instynkt i widzi, czy dziecko się najada..
                      W tym sęk, że nie zawsze. Moje dziecko miało tego pecha, że miało żółtaczkę
                      powyżej 15mg%, a więc podsypiało i nie płakało po jedzeniu. Lekarz i położna
                      ZEBRONILI mi dokarmiać, mimo żółtaczki. Dziecko spało, było spokojne, robiło
                      kupy, wagi dla niemowląt w domu nie miałam.
                      > Chyba czas najwyższy wydorośleć i być odpowiedzialnym za własne czyny...
                      Dziękuję za kolejną dobrą radę. Przypominam, że nie oczekuję ich od Ciebie.
                      • basiak6 Re:do ledzeppelin3 20.03.05, 20:45
                        Jesli chcialas karmic piersia, to dlaczego mieliby ci doradzac abys dokarmiala?
                        Chyba ze ty po prostu chcialas dokarmiac i ci nie pozwolili, ale przeciez nie
                        musimy nikogo sluchac?
                        Moj synek tez mial silna zoltaczke, kazali mi pilnowac karmien i uwazac na to
                        gdyby robil sie zbyt senny, w tym okresie przybral bardzo niewiele, ledwo
                        odzyskal wage urodzeniowa po 3 tygodniach, ale wedlug mnie mial sie ok, po okolo
                        2 miesiacach nagle odzyskal energie i bylo ok.
                        Niestety jednorazowe podanie butli spowodowalo u niego koszmarna reakcje w
                        postaci biegunki i wysypki, tak czasem bywa u bardzo wrazliwych dzieci ze zle
                        toleruja sztuczne mleko ktore w koncu zawiera tyle syntetykow.
                        Tu w UK polowa mam karmi butla stad uwazane jest to za norme, matki karmiace
                        dluzej niz 6 miesiecy zwykle uwazane sa za nawiedzone hippiski:)
                        Mam wrazenie ze w Pl problem polega na tym ze nie respektuje sie wyborow
                        indywidualnych, tego ze niektore mamy moga nie chcec karmic, albo moga chciec
                        dokarmiac bo tak im bardziej pasuje, po prostu.
                        Czego nie lubie, to sytuacji gdzie matka mowi ze chce karmic i chce pomocy ale
                        ilekroc ktos usiluje jej pomoc, twierdzi ze ktos ja do czegos zmusza i
                        terroryzuje (chyba ze osoba oferujaca pomoc robi to niedelikatnie, ale wiele
                        razy widzialam sytuacje gdzie super delikatna doradca laktacyjna zostala nazwana
                        terrorystka).
    • tijgertje Az mnie ruszylo... 19.03.05, 22:06
      Gdy przeczytalam, co napisala carduus, to wlasnym oczom uwierzyc nie moglam. Karmie piersia ponad 13 miesiecy, a to, ze tak daleko zaszlam zawdzieczam tylko sobie. Mieszkam w Holandii, gdzie "standardem" jest karmienie butelka. Postanowilam karmic piersia i na szczescie znalazlam w tym tyle szczescia, ze potrafilam stawic czolo calemu swiatu. Na kazdym niemal kroku musialam walczyc zwlaszcza z lekarzami, ktorzy za swoja niewiedze i niemozliwosc znalezienia przyczyny choroby mojego dziecka obwiniali mnie, dlatego ze nie karmie butelka. Przeszlam przez pieklo, ale warto bylo i jestem z siebie dumna.
      Czy kogos namawialabym do karmienia za wszelka cene? ABSOLTUTNIE NIE! Zdaje sobie sprawe, ze jestem osoba wyjatkowo uparta i jak sobie cos wymysle, to predzej czy pozniej to dostane. Karmiac piersia, mimo stresu i zmeczenia potrafilam sie zrelaksowac i czerpac przyjemnosc z kazdego momentu z maluszkiem. Uogolnienia nie maja sensu. Obwinianie kogokolwiek rowniez. Do macierzynstwa trzeba dojrzec, a karmienia piersia trzeba sie nauczyc. Prawda jest, ze z medycznego punktu widzenia 98 procent kobiet moze karmic piersia. Teoretycznie tak, ale w praktyce okazuje sie, ze zwlaszcza mlode matki, bez doswiadczenia i pelne watpliwosci narazone sa na mnostwo tzw. "dobrych rad" od wszystkich matek "z doswiadczeniem", ktore zawsze wiedza lepiej.Czesto te "doswiadczone" mamusie nie pamietaja, jak to rzeczywiscie bylo. Zwlaszcza pierwsze tygodnie po porodzie sa tak trudne, ze w zaleznosci od efektu koncowego, powodzenia lub niepowodzenia w karmieniu pamieta sie tylko niektore elementy, ktore w dodatku z czasem przejawiaja ciekawa wlasciwosc: rosna, czasem do niebotycznych rozmiarow. Prawda wyglada tak, ze kazde dziecko jest inne, podobnie jek kazda matka i to co dobre dla jednego, u drugiego sie nie sprawdza. Opinie srodowiska, a co najgorsze lekarzy bywaja tak sprzeczne, ze wierzcie mi, gdyby kazda matka ich sluchala i sie do nich stosowala, to gatunek ludzki dawno by wyginal z powodu notorycznego glodzenia noworodkow na smierc. Ponownie, z medycznego punktu widzenia, mleko matki jest najlepszym pokarmem dla dziecka. Mimo jego skladu, ktory jest idealnie dopasowany do potrzeb niemowlecia, znacznie wazniejszy jest element emocjonalny karmienia piersia, dawanie dziecku poczucia bliskosci i bezpieczenstwa. Matka, zyjaca w stresie pod presja otoczenia, ktora karmi z musu, mimo ze sama nie czerpie z tego przyjemnosci, wyrzadza dziecku wielka krzywde. Matka, ktora mimo ogromnych checi nie potrafi pokonac stresu, co jest zreszta zupelnie zrozumiale, w wyniku czego wytwarza mniej pokarmu i glodzi dziecko, zdecydowanie nie daje maluszkowi tego co najlepsze. Wierzcie mi, takie maluszki naprawde wiele traca. Niemowleta posiadaja niesamowity instynkt. Jestem swiecie przekonana, ze czesto placz, kolki a nawet reakcje alergiczne wynikaja nie z diety mamy czy jakosci pokarmu, jaki otrzymuje dziecko, ale ze stresu, w jakim malenstwo zyje. Zamiast obwiniac innych za wlasne niepowodzenia w karmieniu piersia i zycie z poczuciem winy i niespelnienia, wiecej dobrego zrobicie koncentrujac sie na swoich pociechach, kazdym usmiechu i kazdej nowej umiejetnosci. Nasze malenstwa sa przeciez dla nas wszystkich najwazniejsze na swiecie i tylko my wiemy, czego im tak naprawde potrzeba. Wszystkie sasiadki, tesciowe i lekarze wlasnie dlatego dla naszych dzieci sa sasiadkami, babciami i lekarzami, ze maja do wypelnienia w zyciu maluszka zupelnie inna role. Matke kazdy ma tylko jedna i nie ma znaczenia, czy karmi ona swoje niemowle piersia, czy butelka, czy na zmiane, pozostaje ona zawsze matka. W tej roli nikt nas nie zastapi, wiec zamiast dzielic sie na obozy i sekty wspierajmy sie wzajemnie, bo bez nas swiat nie moze istniec!
      Przekonalam sie, ze po porodzie brakuje fachowej, odpowiednio zindywidualizowanej opieki w poradztwie laktacyjnym. jestem pewna, ze lepsze przygotowanie do karmienia piersia pozwoliloby uniknac wielu lez przemieszanych z krwia. Karmienie moze i powinno byc cudowne, a czy tak bedzie, najbardziej zalezy od nas samych, czy potrafimy przyjac odpowiedni dystans do otoczenia i spojrzec na siebie ze spora doza zdrowego rozsadku. Niezaleznie od tego, jak karmimy, nasze maluszki potrzebuja i kochaja wlasnie NAS i nikogo innego najbardziej na swiecie I O TO CHYBA CHODZI?
      • ledzeppelin3 Re: Az mnie ruszylo... 20.03.05, 13:01
        He, he, nic już więcej nie napiszę. Moja teoria została w pełmni potwierdzona.
        Pozdrawiam.
        • tijgertje Re: Az mnie ruszylo... 20.03.05, 13:05
          jaka teoria?
          wyjasnij prosze dokladniej co masz na mysli
          • ledzeppelin3 Re: tijgertje 20.03.05, 13:19
            Odpisałam Ci na priv. Pozdr.
        • wieczna-gosia Re: Az mnie ruszylo... 20.03.05, 17:31
          chcialam sie tylko zapytac czy w ogole wg was wolno karmic piersia?
      • nesla Re: Az mnie ruszylo... 20.03.05, 19:57
        hej, tijgertje, naprawde az taki procent karmi w Holandii butelka??!!
        Ja tam nie narzekam, szczerze mowiac.. przed porodem zapisalam sie na kurs
        karmienia piersia, a po porodzie mialam fachowa pomoc w postaci kraamzorg,
        ktora bardzo dbala aby karmienie "ruszylo", bo wiadomo ze poczatki sa
        najtrudniejsze, potem juz przejeli mnie w consultatie bureau i byli (sa) bardzo
        pomocni.

        Autorce tematu baaardzo wspolczuje.. Jak to mozliwe, ze poczulas sie tak jak
        opisujesz??!! Z jednej strony jestem za propagowaniem karmienia piersia.. ale
        nie popadaniem w przesade, nie powinnas sie az tak przejmowac, ale w pewnym
        sensie cie rozumiem.. bo ja tez sobie wbilam do glowy, ze MUSZE karmic piersia
        i robilam wszystko aby tak sie stalo, wiec pewnie czulabym sie podobnie jak ty
        gdyby mi sie nie udalo. Nie wiem tylko czy obwinianie innych o taki stan rzeczy
        to w czyms ci pomoze. Postaraj sie myslec optymistycznie, a juz na pewno nie
        czuj sie winna, bycie matka to o wiele wiecej niz karmienie piersia. Trzymaj
        sie :-)
    • carduus Kilka wyjaśnień... D ŁUGIE! 21.03.05, 10:49
      Terror laktacyjny jest faktem, czy to się komuś podoba czy nie. I będzie nim,
      dopóki będą się zdarzały takie przypadki jak mój. Owszem są i lekarze i położne,
      które go nie szerzą. Są kobiety karmiące piersią, które nie potępiają karmiących
      butelką. Ale ja spotykałam się nazbyt często z brakiem szacunku dla wolności
      wyboru "matek butelkowych" i - zapewniam - nie tylko siebie samą mam na myśli.
      Szpitale, szkoły rodzenia, wszystkie "tematyczne" gazety, pediatrzy, położne
      środowiskowe - to instytucje propagujące karmienie piersią. I to rozumiem, tak
      jak rozumiem, że karmienie naturalne daje dziecku to, czego butelka dać nie
      może. Dlaczego jednak tak rzadko słyszy się o tym, że czasem, mimo
      najszczerszych chęci z karmienia piersią nic nie wychodzi i nie jest to niczyja
      wina? Dlaczego często jedyną radą, jaką słyszy się w odpowiedzi na pytanie jak
      zmniejszyć ból brodawek jest "zacisnąć zęby"? Dlaczego żadna z położnych, z
      którymi się zetknęłam, nigdy nie wspomniała o istnieniu kapturków ochronnych na
      piersi? Dlaczego na opakowaniach mleka modyfikowanego są fornułki informujące,że
      oto matko popełniasz błąd, bo najlepsze dla twego dziecka jest mleko naturalne?
      Dlaczego pediatrzy potrafią powiedzieć, że butelka przynosi więcej szkody niż
      pożytku? Dlaczego wreszcie tak często tu na forum od p. ekspert słyszy się, żeby
      nie podawać butelki, tylko przystawiać do piersi nawet jeśli piersi są puste,
      nawet jeśli nie oznacza to nic innego jak głodzenie dziecka? Takie pytania
      możnaby mnożyć i pewnie każda kobieta bezskutecznie usiłująca karmić piersią,
      albo decydująca się na butelkę od razu, mogła zadać całą masę podobnych pytań.
      Nie mam nic przeciwko kampanii informacyjnej o zaletach karmienia piersią.
      Buntuję się jednak przeciwko wszechobecnej presjii.
      Zwróćcie też proszę uwagę, jak dyskretnie przemyca się ów jad terroru:
      "najlepsze jest mleko matki" - to wiedzą wszyscy. Wszyscy również wiedzą, że
      każda normalna matka chce dla swego dziecka tego co najlepsze, a więc karmi
      piersią. Ergo: jeśli nie karmi piersią jest przynajmniej nienormalna albo wręcz
      wyrodna. I na to się nie godzę.

      Co do mojego doświadczenia w karmieniu: starszą córkę karmiłam piersią przez 8
      miesięcy bez żadnych problemów, oprócz bolesnych brodawek przez kilka pierwszych
      dni. Po powrocie do pracy pokarm szybko zanikł, bo nigdy nie udało mi się
      odciągnąć więcej niż 25-30 ml. Ponieważ jednak nigdy nie byłam zwolenniczką
      długiego karmienia, bez większego żalu się z tym faktem pogodziłam. Córka również.
      Tym razem również miałam zamiar karmić piersią i nawet mi przez myśl nie
      przeszło, że mogę mieć z tym jakiekolwiek problemy. Trochę się nawet dziwiłam,
      że tak często słyszy się o problemach dotyczących karmienia, o nauce
      przystawiania, o prawidłowym ssaniu, bo u mnie to wszystko wyszło samo: niczego
      nie musiałam się uczyć o nic nie musiałam się martwić, bo Majka była
      pierwszorzędnym ekspertem laktacyjnym. Może właśnie dlatego, że o laktację nie
      musiałam walczyć, teraz okazało się, że moje doświadczenia nie mogą mi w niczym
      pomóc. Wszystko robiłam tak samo, a jednak efekt nie był taki sam. Nie będę tu
      opisywac jak to się wszystko potoczylo, bo już straciłam nadzieję, że będę mogła
      dać Marcelowi "to, co najlepsze".

      I jeszcze jedno. To prawda, że wybór sposobu karmienia należy do każdej z nas i
      nikt nie może nam go narzucić. To prawda, że możemy się poddać, albo nie owej
      presji środowiska i karmić butelką wbrew lekarzom, położnym, specjalistkom z
      gazet i osiedlowych piaskownic. To prawda, że same wiemy co dla naszych dzieci
      lepsze: znerwicowana matka z bólem serca i obłędem w oczach przystawiająca
      dziecko do pustej piersi, czy spokojna, pełna miłości kobieta dająca swemu
      dziecku NAJLEPSZY pokarm, jaki jest w stanie dać. Jest wiele kobiet, które
      pomimo wszystko potrafią SPOKOJNIE przyjmować wszystkie rady, wszystkie pełne
      wyrzutów spojrzenia, wszystkie ostrzeżenia przed butelką i karmić modyfikowanym
      bez wyrzutów sumienia. Wielu innym jednak owa presja uczyniła wiele złego i ja
      niestety zaliczam się do tej drugiej grupy. Sama sie sobie dziwię i mam nawet
      trochę za złe, że tak dałam się zmanipulować i wpędzić w poczucie winy, bo
      zawsze bardzo sobie ceniłam swoją umiejętność przeciwstawienia się owczemu pędowi.

      Proszę nie odbierać mojego postu jako ataku na propagowanie karmienia piersią,
      na matki karmiące piersią, na samo karmienie piersią wreszcie. Był on tylko
      wyrazem buntu przeciw presji na karmienie naturalne ZA WSZELKĄ CENĘ. To spora
      różnica.

      carduus
      • tijgertje Re: Kilka wyjaśnień... D ŁUGIE! 21.03.05, 13:14
        Oooo widzisz, o tym "za wszelka cene" wczesniej nie napisalas, dlatego ruszylas lawine. Mysle, ze pod tym co tu napisalas, wiekszosc z nas moze sie podpisac. Naprawde ci wspolczuje, doskonale wiem, co znaczy wywierana ¨presja. Przeszlam to samo, ale mnie probowano zmusic do karmienia butelka.
        Nesla, masz kupe szczescia, ze ci sie wszystko super ulozylo. Sama kiedys tu moze opisze swoja historie, ale troche to potrwa, bo jest ona niekrotka. Ostatnio dostalam poczta sliczny folder z organizacji, ktora mi dala niezle popalic, z informacja o otrzymaniu miedzynarodowego certyfikatu, ze sa przyjazni karmieniu piersia. Jak przeczytalam stawiane do tego wymagania, to naprawde sie zdziwilam. Moje doswiadczenia raczej przysluzylyby nadaniu medalu za wrogosc karmienia piersia. Mialam ochote napisac list "dziekczynny", ale uznalam, ze szkoda moich nerwow. A to, ze przy nastepnej ciazy grozi mi kalectwo, to tez zasluga ginekologa, choc sa i tacy, co probuja zwalic wine na karmienie piersia. Ale to juz inna, tez przydluga historia. Mamusie kochane, nie dajmy sie nikomu przekabacic. postepujmy zgodnie z wlasnymi przekonaniami, niezaleznie jakie one sa, na pewno rezultaty dla maluszkow beda wysmienite.
        Pozdrawiam wszystkie mamusie, bez zadnych wyroznikow na wysokie, niskie, blond, czarne czy rude. Wszystkie tak samo kochamy nasze malenstwa, prawda?
        • yvonnek2 Re: Kilka wyjaśnień... D ŁUGIE! 21.03.05, 15:41
          Widzisz curduus trzeba było tak od razu. Ogromne wyrazy współczucia i aż mi się
          w głowie nie mieści, że spotkałaś na swojej drodze aż tyle fanatyków.
          Ja akurat mieszkam za granicą i tu także wszędzie jest propagowane karmienie
          piersią, ale nie za wszelką cenę. Na każdym opakowaniu "sztucznego jedzonka"
          jest napisane że mleko matki jest dla dziecka najlepsze, ale gdy z jakiś powodów
          (osobistych lub zdrowotnych) nie można, to też ok.
          • mojanoga Ja też byłam odwodzona od karmienia piersią! 21.03.05, 17:10
            Karmię piersią bo mam czas i dużo pokarmu.Jednak moja corcia przybierala tylko 0,5kg miesięcznie więc pani doktor wyslala mała na badanie krwi i jeżeli wyniki będą ok to oznacza,że taka jej uroda.Jak się o tym dowiedział mój mąż,od razu zarządał żebym z marszu przeszla na butelkę bo glodzę dziecko.On się konsultowal z jakąś koleżanką i ona mu to powiedziała.Z tego stresu stracilam na dwa dni pokarm!!!!
            Wyniki okazaly się rewelacyjne i pani doktor z uśmiechem pogratulowala zdrowej córeczki.Ale te dwa dni byly dla mnie koszmarem.
            • wieczna-gosia Re: Ja też byłam odwodzona od karmienia piersią! 24.03.05, 00:06
              ja stare dzieci rodzilam jeszcze w systemie nowordki przynoszone co 3 godziny na
              karmienie. Bach 15 minut i do widzenia. Zdarzalo sie ze dziecko mialam tuz po
              karmieniu butelka.
              Na pierwszym szczepianiu dostalam ochrzan ze ja jeszcze nie dokarmiam, jak moge
              glodze dziecko i ta spiewka sie powtarzala przez 10 kolejnych miesiecy. JESZCZE
              pani karmi?????
              Przemek przybywa gorzej niz Ania a jednak panie lekarki sie usmiechaja milo.

              Zaden terror nie jest dobry.
      • nesla Re: Kilka wyjaśnień... D ŁUGIE! 21.03.05, 19:34
        curduus,
        ja ci cos powiem (a raczej napisze) - z tymi napisami na opakowaniach mleka
        modyfikowanego to producenci maja taki PRZYKAZ, dlatego ze kiedys dawno temu za
        czasow kiedy NAS karmiono ;-) najpopularniejsze bylo wlasnie mleko sztuczne,
        znikomy procent kobiet karmil piersia, butelka byla latwa, szybka i przyjemna ;-
        ) a producenci zaczeli sie przescigac w zachwalaniu zalet mleka modyfikowanego,
        co wplywalo na wiele kobiet, ktore (mozesz wierzyc lub nie) MYSLALY ZE MLEKO Z
        PUSZKI JEST LEPSZE DLA ICH DZIECI NIZ MLEKO Z PIERSI. Aby przerwac ten lancuch
        blednych informacji zmobilizowano sie i kazano producentom w pierwszym rzedzie
        informowac matki o tym ze ich mleko jest najlepsze dla dzieci, ale nie znaczy
        to ze mleko sztuczne nie jest dobra alternatywa. Mnie ostatnio w poradni
        laktacyjnej poradzono, ze mam obserwowac dziecko i jesli wykaze objawy glodu po
        piciu z piersi to powinnam podac mleko sztuczne. ALE (!!!) z tym przystawianiem
        dziecka nawet jesli piersi sa puste to tez racja (!!!) dlatego ze w ten sposob
        sie reguluje laktacje, stymuluje do wytwarzania mleka, czeste przykladanie to
        najlepsze lekarstwo na niewystarczajaca produkcje. Oczywiscie nie stosuje sie
        tego na dluga mete, maks 2 tygodnie. Nie mozesz nikogo winic za prawidlowe
        doradzanie, internet to nie jest INDYWIDUALNA poradnia laktacyjna, to tylko
        pewien zbior informacji niedostosowanych do indywidualnych przypadkow. Z Twoim
        problemem powinnas sie raczej zglosic do poradni laktacyjnej. Chyba ze W OGOLE
        nie chcesz karmic piersia to wtedy twoja obecnosc na tym forum jest jakas
        pomylka. Prawda jest tez ze na zastoje i bol przy karmieniu najlepszym
        lekarstwem jest przystawianie i zaciskanie zebow.. choc to brzmi okrutnie.
        Przez zastoj tez przechodzilam i ryczalam z bolu.. bylam u trzech lekarzy i
        kazdy powtarzal to samo - przystawiac dziecko i zagryzac zeby, a przejdzie i
        faktycznie przeszlo. Nie mam nikomu za zle ze mnie bolalo, to byl MOJ wybor ze
        chcialam karmic piersia.
        Wiec podsumowujac, nie powinnas miec za zle dziewczynom z tego forum jesli
        sluzyly ci informacja o ile o nia prosilas, to forum tematyczne ZACHECAJACE do
        karmienia piersia, wiec nie powinnas sie spodziewac ze ktos ci bedzie tu
        zachwalal mleko sztuczne. Swoj przypadek traktuj indywidualnie i z problemami
        ktorych nie da sie rozwiazac standardowymi poradami zwracaj sie do
        specjalistow. Jesli uwazasz, ze karmienie piersia w twoim przypadku to zbyt
        wielki wysilek, poswiecenie, bol (tylko TY jestes w stanie to ocenic, nikt
        inny) to karm dziecko mlekiem sztucznym, ale nie miej pretensji do calego
        swiata ze propaguje sie mleko matki, bo to JEST FAKT, ZE MLEKO MATKI JEST
        NAJLEPSZE.
        • ledzeppelin3 Re: Kilka wyjaśnień... D ŁUGIE! 21.03.05, 20:30
          Ale jak cudownie jest odstawić, i byc znów wolnym...
          • kama_msz Re: Kilka wyjaśnień... D ŁUGIE! 21.03.05, 21:18
            carduus, wspolczuje ci. ludzie czasem bywaja okropni, chociaz chca dobrze.
            wspolczuje ci takich poloznych i lekarzy, bo ja tez mialam problem z brodawkami,
            ale polozna z mojego szpitala od razu wyslala mojego meza do apteki po kapturki
            i masc.
            no, ale niestety roznie sie trafia.

            ledzeppelin3 mysle, ze trafilas nie na to forum co trzeba. jezeli chcesz
            wyladowac swoja frustracje to niekoniecznie musisz to robic na dziewczynach,
            ktore karmia piersia.
            • ledzeppelin3 Re: Kilka wyjaśnień... D ŁUGIE! 21.03.05, 22:04
              Ale ja się tu dobrze czuję...nareszcie.
      • aga863 Re: Kilka wyjaśnień... D ŁUGIE! 21.03.05, 23:20
        postanowilam odpisac bo sama siebie nazywam fanatyczka laktacyjna ale moje
        poglady dotycza tylko mnie ,to jak inne kobiety karmia swoje dzieci to ich
        sprawa.10 lat temu ja tez przeszlam horror ale butelkowy poczawszy od tego ze
        wszpitalu moja corke jakas dobra dusza makarmila bez potrzeby bebikiem co
        zaowocowalo okropnymi wzdeciami(okazalo sie potem ze jest uczulona) ,potem
        wcale nie bylo lepiej w parku kiedys uslyszalam:te matki to wstydu nie maja
        golymi cyckami tak cwiecic ,a w piaskownicy flakl wycagalam gorszac
        dzieci .zadnego oparcia za strony mamy tesciowej czy lekaza z przychodni .Na
        bilansie dwulatka uslyszalam ze robie wielka krzywde swojemu dziecku ,w koncu
        dla swietego spokoju bralam od lekaza besplatne recepty na prosobe udawalam ze
        daje dziecku a w rzeczywistosci zjadal je moj pies.Moja corcia szczesliwie
        dojadla do 3latek ateraz moja przygoda zaczela sie od nowa ,piersi bola ale
        zeby zaciskam i karmie.........

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka