Dodaj do ulubionych

Czy walczyć?

07.03.06, 13:11
Moje dziecko kończy jutro 3 m-ce. Nie karmię piersią prawie od początku. Próbowałam odciągać ale nie idzie.Próbowałam karmić sądą przy piersi ale zaraz usypia i nic nie przybierała na wadze. Chciałabym spróbować karmic piersią ale przy kazdej próbie przystawienia jest ogromny wrzask. Jak przekonac takiego szkraba żeby ssał pierś? Czy to jest możliwe? Jak nauczyc dziecko prawidłowego ssania? Przyznam że byłam w poradni i za bardzo nie pomogło( panie kazały karmic przy piersi). A ta znajduje się bardzo daleko i drugi raz chyba się nie wybiorę. Czy warto jeszcze walczyć? Czy sama dam radę?
Obserwuj wątek
    • sabi35 Re: Czy walczyć? 07.03.06, 13:48
      Trudno powiedzieć. Ja mam wcześniaka i też walczę trzeci miesiąc. Karmię
      odciąganym pokarmem, przystawiam do piersi za każdym razem, wypróbowałam już
      wszystkiego: kieliszka, kapturków. Moje dziecko pije z jednej piersi 30-40ml i
      zaczyna wrzaski. Do dzisiaj nie wiem z jakiego powodu.
      Napewno jest warto próbować, pokarm matki to nie tylko optymalne jedzenie, ale
      też fantastyczny kontakt. Pytanie tylko, czy walka z ryczącym, dostającym
      apopleksji maluchem to naprawdę szczyt marzeń i prawdziwe budowanie więzi. Bo
      ja czasem jestem zła na dziecko i robię się agresywna, tak jakby to ono
      zawiniło, że nie mogę karmić piersią.
      Myślę też, że nie warto poddawać się terrorowi laktacyjnemu i podporządkowywać
      wszystkiego karmieniu piersią. Ja np. nie chcę żeby najwcześniejszymi
      wspomnieniami z początków macierzyństwa był laktator, wrzaski przy piersi i
      moja frustracja (a mam do tego naprawdę dużo pokarmu).
      Są problemy przy karmieniu (miałam sama przy starszej córeczce, ale to był
      standart, 2 rozmowy z położną i problemy znikły, karmiłam 13 miesięcy) i są
      prawdziwe problemy, których nie da się rozwiązać i nie jest to kwestia złej
      woli.
      I buntuję się przeciwko określeniu: sztuczny pokarm, przecież nie jest on z
      plastiku.
      I jeszcze jedno: wszystkie te stwierdzenia, że dzieci karmione piersią są
      inteligentniejsze uważam za bezczelność i brak taktu.
      Są sytuacje, że się nie udaje. I trzeba zostawić te kobiety w spokoju. One same
      mają wystarczająco dużo stresów.
    • mruwa9 Daj sobie spokoj, 07.03.06, 14:03
      radze jakem terrorystka laktacyjna;-)
      Poniewaz nie karmisz piersia od poczatku, a karmienie kosztuje Was tyle nerwow
      i wysilku, to chyba dalsza walka to sztuka dla sztuki. Odpusc sobie, zacznij
      sie cieszyc macierzynstwem.
    • bluebebe Re: Czy walczyć? 07.03.06, 16:44
      medal ma dwie strony. A ten medal ma tak bardzo dwie strony jak żaden inny
      chyba. Uważam, że nie "walczyć" - już samo to słowo ma jakąś negatywną
      energię, ale próbować. Nie traktować tej sprawy jako
      superpriorytetowopilnoważnej tylko próbować. Karmienie butelką jest na prawdę
      ok. Ale czemu by tak na spokojnie nie popróbować tej piersi. Wiesz do czego
      zmierzam? Bo to próbowanie może w końcu przynieść efekt. I sam ten cień
      przyszłej potencjalnej możliwości dodawał mi sił. A było bardzo źle. Tak w
      skrócie:
      * po porodzie córka przystawiona do piersi ssała prawidłowo
      * w nocy dokarmiali butelką
      * na drugi dzień stanowczo odmówiła ssania piersi i koniec
      * w szpitalu zawyrokowali: pani nie ma mleka. Możemy pani to udowodnić, zważymy
      małą przed i po jedzeniu. Zabrali do ważenia i przynieśli nakarmioną,
      oczywiście butlą.
      * ok. nie mam mleka. pogodziłam się.
      * w 4 dobie nawał jak cholera, laktatorem ściągałam po 60 ml. A do tego czasu
      (czyli przez 4 dni!!)piersi nie były opróżniane.
      * wyżaliłam się na forum i okazało się, że wiele dziewczyn miało ten problem.
      * próbowałam przystawiać, darła się makabrycznie, ja płakałam.
      * w poradni laktacyjnej zaproponowali dziwną pozycję, kórej nie umiałam zrobić,
      ale bardzo wsparli psychicznie i kazali właśnie próbować
      * były dni lepsze i dni total porażek.
      * od 15 doby ssała już tylko pierś, ale każde karmienie to było po kilkanaście
      przysysań. Myślę, że tak na prawdę dobrze ssała po około 2 miesiącach. Ale nie
      pamiętam już.
      * mimo, że ma pół roku, nadal na piersi + dwa posiłki inne w ciągu dnia to ja z
      jednej strony bardzo się cieszę, że wytrwałam, na prawdę jestem szczęśliwa że
      ją karmię (ale brzmi kretyńsko) ale z drugiej strony nigdy nie będę dziwić się
      kobietom wybierającym butelkę.
      Trzeba spróbować się wyluzować (beznadziejne określenie, ja nigdy nie
      wyluzowałam) i....próbować. powodzenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka