ula-bak
30.03.11, 15:30
słuchajcie dziewczyny chodzi o kontakty ojca z dziećmi,wprawdzie dzieci są ze mną i mogą kiedy chcą spotykać się z tatusiem ale...on zabiera je do siebie w piątek na noc i odwozi w sobotę o 19..na tym koniec...zadeklarował jasno i wyrażnie,że ma teraz nowe życie i nie zamierza mi w niczym pomagać(zawożenie i odbieranie ze szkoły,przedszkola,jakaś opieka w ferie czy wakacje)..krew mnie zalewa,że na zajmowanie się obcym dzieckiem znajduje i czas i chęci a swoim wystarczy jak poświeci te minimum...czy ja jestem jakaś mało wyrozumiała i naiwna...nie mieści mi się w głowie,że mogą komuś wystarczać takie kontakty,a może faktycznie przesadzam i powinnam się cieszyć ze płaci i odwiedza je regularnie?