danaide
30.07.12, 16:10
Banalne... Jedną z najtrudniejszych rzeczy w samotnym macierzyństwie jest dla mnie... wyjście z domu. Oczywiście z dzieckiem bo innej opcji nie ma, a jak jest to jedna na tysiąc i się nie liczy.
Mała ma niecałe trzy lata i od ponad roku lub od chwili gdy nie można dziecka po prostu wziąć, opakować i jazda jest problem z wyjściem z domu. Gdziekolwiek. Czasami jest czasami nie ma. Ale zazwyczaj jest. Nie można się umyć przed wyjściem, nie można się ubrać przed wyjściem, no nic nie można. Najgorzej jak coś jest na godzinę (np. lekarz). Każde jej ociąganie, zabawa budzi mój opór, bo czas ucieka - nawet jeśli jest ten czas, to ile można czekać? Koleżanka ostatnio umówiła się ze mną i dzieckiem i miała podobny problem. Przyszła mocno spóźniona, ale nasze spotkanie może być spóźnione. A lekarz? Spektakl? Rzy gam tym.
Ktoś powie - za dużo wychodzicie. I tak i nie. Mam zasadę jedna duża rzecz dziennie. Jedno wyście dziennie.
Co robić - czego nie robić?