do samodzielnej macochy domali

30.07.04, 23:10
Domali, chylę czoła! Padam na kolana przed Twoim rozsądkiem, gospodarnością,
solidnością!
Chciałam Cię prosić o pomoc. No, wstyd się przyznać, mój eks daje mi na
dziecko ok 450 - 550 złotych miesięcznie (oj tam, sam bidulek ma piątkę na
rękę, ale nie musi sie w końcu wyrywać, żeby płacić więcej, nie? To że więcej
zarabia nie znaczy że JEGO OSOBISTEMU DZIECKU mogłoby się lepiej powodzić.
Ale ja nie o tym. No więc on daje jak powyżej, ja dokładam z 800 stówek.
Zrozumiałam z Twego maila, że ja po prostu małogospodarna jestem.
Tyle piszesz o utrzymaniu dziecka, więc zapewne znasz się na sprawie jak
nikt. Do kogo więc jak nie do Ciebie mam się zwrócić o pomoc....?
Bardzo Cię proszę, napisz mi, jak wg ciebie zagospodarowac kwote np. 700 pln,
zeby wystarczylo na utrzymanie dzieciaka przez miesiac.
Uwzglednij prosze,dzienna porcje witamin w postaci soczkow (dla starszych
dzieci sokow) owocow. Co drugi dzien powiedzmy jakis tani smakolyk.
Uwzgledniej fakt, ze trzeba dziecku rocznie kupic iles tam par butow, spodni,
skarpetek, gaci, bluzek, podkoszulek, swetrow, kurtek, czapek, szalikow,
rekawiczek, klapek, piżamek, kapci, krotkich spodenek. Po prostu garderoba na
caly rok, dzieciak rosnie, wiadomo, nie ma szans na ciuchy sprzed roku.
Dalej: wiadomo, nie mozna smarkaczowi (albo smarkuli) folgować i kupować
wszelkich gadgetów, jakie mają rówieśnicy, ale "dejmy na to" że co jakiś czas
człowiek się złamie, np. ja nie kupię mojej małej kilku lalek barbii z
akcesoriami, shreka, puchatka, rowerka, wózeczka dla lalek, domku dla lalek -
tak jak mają jej koleżanki. No ale czasem muszę wyskrobać jakiś grosz i coś
jej dla zamknięcia twarzy kupić, jeszcze potem mnie błotem obrzuci, że ma
jakieś traumatyczne przeżycia. No to gadgety mamy załatwione. Ile dziennie na
wyżywienie powinno iść? Nie wiem, kurde, ja to taka rozrzutna jestem,
codziennie świeże bułeczki, plasterki wędlinki, obiadek, kurna olek, 5 razy
dziennie smarkata je.... NIe wiem, po prostu nie wiem, ile dziennie
przeznaczyć (nawet ci się domali nie przyznam, że raz na kilka dni pękam i
jak mnie bardzo prosi to jej kupię pizze albo frytki "na mieście".....dobrze
że ma na lody uczulenie i słodkości, bo jakby jeszcze to doszło....) Tak
więc, ciekawe ile rozsądna matka przeznacza dziennie na wyżywienie dziecka?
NO i choroby! Ja cie pierniczę! W tym roku wydałam już ponad 300 pln na same
tylko przeziębienia i grypki! by to obesrało, a rok się jeszcze nie skończył.
Ja to w ogóle durna jestem, dziecku książki kupuję.......No ale to taka
wprawka przed szkołą - w końcu kiedyś trzeba będzie podręczniki kupować.
Wakacje....... Cóż, wyjechałam z nią na weekend nad morze..... Więcej chyba
nie pojadę, nawet najtańszy dojazd i nocleg - jednak trochę to kosztuje.Musi
jej wystarczyć do przyszłego roku. Kosmetyki (zęby jej już od dawna myje!,
szczoteczki wymieniam co jakiś czas!), proszki które idą na jej częste
pranie!
Czasem kupię jej płytkę z piosenkami.... Tak sobie pomyślałam - głupio
pewnie - że dobrze by było, żeby słuchała pioseneczek.
Wiem, że ja w ogóle przesadzam, bo sobie mieszkanie wynajęłam. Powinnam
przecież znaleźć sobie jakieś łóżko w przytułku, albo błagać rodzinę, aby
mnie z powrotem przyjęła pod dach. A tu co miesiąc - jak jutro np. -
przychodzi baba po haracz..... No i prąd zużywam, tak, zużywam. Cholera, mam
zaległość za ostatnie dwa miesiące 120 pln.
Na moją korzyść świadczy fakt, że żadnej niani nie wynajełam, bo jeszcze coś
za siedzenie z dzieckiem chciała.
Będę Ci domali dozgonnie wdzięczna jeśli mi to wszystko ładnie wyrychtujesz i
napiszesz.
Uprzedzam, że jeśli nie napiszesz, to dla mnie jest wystarczający powód, aby
Cię poprosić, abyś uprzejmie zamknęła buzię na temat tego, ile kosztuje
utrzymanie dziecka i ile szanowny tatuś musi dokładać. Wiem, że jest w Twoim
żywotnym interesie sianie propagandy, że nasze dzieciaki (tzn. eks) nic nie
kosztują (no bo przecież Wiktorek musi mieć to co potrzebuje, nie? czy też
jesteś zimną małpą, która olewa to, czego codzień dziecko oczekuje?), ale
wysil się i pomyśl, bo może tu zbyt grzeczne i dobrze wychowane kobiety piszą
i nie dowiesz sie, co każda z nas myśli o Tobie, kiedy czyta te bzdury o
cudzie finansowym, którego od nas oczekujesz.
Ciekawa jestem w jakim procencie Ty się dokładasz do "świadczeń na rzecz
Waszego małżeńskiego małoletniego". Oddajesz całe stypendium? A może fakt
posiadania obecnie na własność don Zorzo zwalnia Cię od tych obowiązków
finansowych, które tyczą nas, wrednych pazernych eksiar? Nie. Wiem. Ty po
prostu, jak ja, postanowiłaś, że chromolę karierę, z dzieckiem sama siedzę.
Się nim zajmuję,uczę i cieszę sie, że ja a nie żłobek uczy je mówić, jeść,
robić kupę do nocnika. Nie? O głupi ja człowiek niemądry, przecież Wiktorek
do złobka uczęszcza. Zaraz, jak w zeszłym roku jeszcze w Warszawie
mieszkałam, to ile te żłobki kosztowały? NIe pamiętam. Oj, domali, weź się do
roboty, bo ja się boję że Ty z tego stypendium to na żłobek nie nastarczysz.
Ja rozumiem, że "Twoja eks" od netu uzależniona, ale wystarczy, że kamila
pierdnie na czacie, a Ty krzywisz nos na macochach, znaczy sie na prąd Twój
też Zorzeńka zapieprza!
Ponieważ, często piszesz, że kamila nie ma skończonych studiów, znaczy dla
mnie że Ty skończyłaś i wraz z Zorzeńką jest to Twoim życiowym sukcesem, więc
zapewne zdołasz zrobić taki plik w excellu. Podlicz sobie to wszystko (jeśli
trzeba mogę nauczyć formuł) i jak już Ci wyjdzie na końcu, to wsiadaj kochana
w pociąg, albo w samochód służbowy mężusia i jedź do starych kamili, padnij
na kolana i całując ich i kamili stopy powiedz: "jezusie panie, dzięki, że
dzięki, że kamila mieszka z Wami, zamiast wynająć chocby samodzielną
kawalerkę! Wiem, że ma do tego pełne prawo, jako dorosła kobieta, ale jakże
to szlachetnie z jej strony, że tak obniża swe koszty utrzymania, bo byśmy
sobie tego mieszkania, co je planujemy (no my przecież możemy, nie?) na raty
kupić, nigdy nie kupili". Jak już to zrobisz, opisz nam krajobrazy rodzinnej
miejscowości kamili.
    • maxxi26 Re: do samodzielnej macochy domali 30.07.04, 23:26
      Kwestia alimentów jest chyba zawsze najbardziej zajadła... Akurat ta kwestia
      dla mnie nie jest kwestią, która mi sen spędza z powiek. Ale tak to jest,
      matwią sie tak naprawdę Ci, którzy nie mają wiele.

      Wiadomo, ze na własne dziecko chce się poświęcać jak najwęcej i nikogo to nie
      dziwi. Ale wydaje mi się czasami, że słuchając o wydatkach rzędu 2000 zł na
      dziecko to tak jakbyśmy w Polsce nie żyły. Ok 5 % społeczeństwa zarabia 3000 zł
      (jeśli mnie pamieć nie myli a jakieś takie statystyki czytałam). Znamienita
      większość zarabia do 1500 zł - ok 80 % społeczeństwa. 400 zł zasiłek dla
      bezrobotnych (niby też ma wystarczyć na życie), pensja minimalna - trochę ponad
      800 zł. Jak to wszystko jest możliwe ze przy takich statystykach? MOże ta nasza
      szara strefa jest większa niż oficjalnie podają...
      • maxxi26 Re: do samodzielnej macochy domali 30.07.04, 23:33
        zapomniałam jeszcze dodać, że ostatnio rozmawiałam z panią w jakimś biurze
        nieruchomości. POwiedziała mi, ze ostatnio banki zaostrzyły kryteria, zeby
        przyznać kredyty mieszkaniowe. Wymagaja, zeby na utrzymanie pierwszej osobę w
        rodzinie było 650 zł, na pozostałe odpowiednio mniej (trochę) - i tak badają
        ile jeższe zostaje (ale może jest jakiś specjalista bankowiec i moje wiadomosci
        zweryfikuje). I przez te kryteria cała masa osb jest odsyłana "z kwitkiem".

        Jestem otwarta na wszelkie głosy. Oczekuję racjonelnego podejścia, a nie
        emocjonalnego. To jest dla mnie również ważna sprawa, zeby umieć ocenić jak to
        jest.
      • mietowe_loczki Re: do samodzielnej macochy domali 30.07.04, 23:34
        brawo! tępić osoby, które uważają, że ich opinie są bardziej miarodajne od
        czyichś doświadczeń
    • marcepanna Re: do samodzielnej macochy domali 30.07.04, 23:29
      Dobre! usmialam sie

      ale musze przyznac ze 300 zl to i tak BARDZO MALO wydalas na lekarstwa

      poza tym Don Zorz raczyl byl napisac ze zona ma na d... siedziec i domem sie
      zajmowac, tak ze Domali nie ma wyjscia, bo jemu to pasi. Swoja droga trzeba sie
      przyznac ze sie facet stara, pierwsze malzenstwo sie rozwalilo , drugi raz
      bardziej dba o zone i dziecko. W gruncie na korzysc to swiadczy o nim, jakby
      nie spojrzec.

      • domali Re: do samodzielnej macochy domali 31.07.04, 12:12
        marcepanna napisała:


        > poza tym Don Zorz raczyl byl napisac ze zona ma na d... siedziec i domem sie
        > zajmowac, tak ze Domali nie ma wyjscia, bo jemu to pasi.

        Hmmm, a mogę poprosić o cytat? Link, gdzie tak napisał?
        • marcepanna Re: do samodzielnej macochy domali 31.07.04, 13:03
          Serdecznie pozdrawiam Domali

          Wy obie z Kamila jestescie gwiazdy tego i Macoch foruma, kiedy sie zjawiacie
          emocje dochodza do zenitu. Serial kolumbijsko-brazylijski wysiada.
          TYLKO BLAGAM PISZCIE DALEJ)
          Wielu pasjonuje sie waszymi losami bo przyznasz ze to niecodzienne co sie
          wydarzylo (wasze spotkanie sie w sieci).
          Tak ze i ja kiedys przelecialam wasze watki i gdzies mi wpadlo ze Zorz nie ma
          nic przeciwko temu ze Ty domu i rodziny pilnujesz. Nie pamietam jak dokladnie
          to ujal ale w kazdym razie cos w tym stylu.

          • domali Re: do samodzielnej macochy domali 31.07.04, 13:07
            marcepanna napisała:

            > Tak ze i ja kiedys przelecialam wasze watki i gdzies mi wpadlo ze Zorz nie ma
            > nic przeciwko temu ze Ty domu i rodziny pilnujesz. Nie pamietam jak dokladnie
            > to ujal ale w kazdym razie cos w tym stylu.

            Kurcze, no nie mógł tak napisać. Z jednego prostego powodu - ja nie siedzę w
            domu!
            • marcepanna Re: do samodzielnej macochy domali 31.07.04, 13:09
              A to sorki. Moze cos pomylilam bo wiesz ajkie sa emocje jak sie zjawiasz.
              Zwlaszca Ty a jak juz Zorz cos skrobnie to szok co sie dzieje zawsze.

              Najmocniej przepraszam ze cos pomylilam.
    • jogo2 Hmm, cheddar 31.07.04, 00:00
      Wiesz, tak sobie czytam i czytam, faktycznie rozbisurmanione to Twoje
      dzieciaczysko. To tak jak i moje, widać takie czasy. A "Krzyżaków", takiej
      lektury szkolnej nie czytałaś. Tam było napisane, że na Danuśce już szatki
      dziecinne zaczęły pękać, znaczy, na panienkę wyrastała. Daję Ci tylko taki
      przykład, na czym by można przyoszczędzić. Ja nie mogę, bo mam syna, to inna
      sprawa. A widzisz wypowiedź powyżej, a potem ludzie nie mogą uwierzyć, że tyle
      pieniędzy można władować w dzieciaka, a po nim i tak tego nie widać. Jeszcze
      jakieś alergie sobie wymyślają. Alergia to bierze się z tego, jak w domu jest
      za czysto, wtedy organizm nie może znieść najmniejszego odstępstwa od tej
      czystości i tak się buntuje, przytaczam tu rekapitulację przez pewną znaną mi
      osobę artykułu w prasie (bodajże GW), jak często to się zdarza opacznie
      zrozumianego. To już ja nic nie rozumiem, więc

      Pozdrawiam,

      Jogo
    • kruszynka301 Re: do samodzielnej macochy domali 31.07.04, 08:18
      Cheddar, przesadzasz. Spory o to, ile kosztuje dziecko, są idiotyczne - bo tak naprawdę każda z nas wydaje tyle, ile ma.
      Gdybym ja tak z ręką na sercu podliczyła wydatki na Agusię (4 lata), to nie wyszłoby mi więcej niż 300-400 zł miesięcznie (w tym 200 zł przedszkola). owszem, stać mnie, więc kilkaset zł miesięcznie przeznaczam ekstra na podróże - ale zdaję sobie sprawę, że mogłabym się bez tego obejść. Lekarstw, witamin - nie kupuję wogóle.

      W każdym razie czytając Twój post przed oczami miałam znajomych, żyjących z zasiłku wychowawczego i bezrobotnego, wychowyjących dwójkę dzieci (5 miesięcy i 7 lat). I wyobraź sobie, żyją.
      Ludzie wydają tyle, ile zarabiają - i dla mnie udowadnianie innym, że muszę wydawać kilkaset zł na dziecko, jest mocno naciągane - jeśli będziesz zmuszona, będziesz wydawać połowę tej kwoty.

      Jeszcze raz podkreślam - takie dyskusje nie mają sensu, tylko kłócimy się pomiędzy sobą. To forum powinno pomagać samodzielnym, bo niezależnie od stanu posiadania, dziewczynom nie jest łatwo. A stało się najeżdżaniem jednych na drugie. Domali ma swój punkt widzenia, pewnie moja next również uważa kwotę 300 zł alimentów za grubo zawyżoną - i co z tego? I tak muszą płacić, a dyskusje nic w tym nie zmienią.
      • mamulka13 Re: do samodzielnej macochy domali 31.07.04, 09:15
        Wiesz kruszynko, niektorzy nie wydaja wcale i np. w beczce z kapusta trzymaja.
        To dopiero jest oszczednosc. Moze kruszynka razem z domali napisze ten plan
        finansowania dziecka, bo jak sobie policzylam na ile wystarczy te 200 pln,
        ktore Ci zostaje po oplaceniu przedszkola, to mi wyszlo 2.400 rocznie.
        Skromnie. A informacja o niekupowaniu lekarstw po prostu mnie zmrozila -
        pewnie, niech dziecko sie zakaszle, niech sie tam meczy z goraczka i katarem.
        Wiesz co, takie mamuski jak Ty w ogole nie powinny zabierac glosu.
        A poza tym, czy to o to chodzi, zeby dziecko utrzymywac na granicy biedy? Czy
        tez o to ze jezeli ich ojcowie zarabiaja wiecej niz najnizsza pensja, to
        powinni pomoc matce w podstawowym chodziac utrzymania ich wlasnego dziecka.
        Chodzi o to, ze ojcowie oraz domali traktuja pieniadze na dziecko jako
        pieniadze na widzimisie matek, a tak naprawde matki przeznaczaja duzo wiecej,
        bo sa na codzien z dzieckiemi na codzien doswiadczaja ich potrzeb tych
        podstawowych, oraz tego, co dziecko po prostu prosi. To nie ojciec musi
        odmawiac np. rowerka "bo nas nie stac synku". To nie ojciec musi tlumaczyc, ze
        nie mamy pieniazkow. Wiec moze kruszynko napisz drugi plan obok domali, ja
        chociaz nie jestem samotna mama, chetnie poczytam, moj maz tez. Rowniez
        wynajmujemy mieszkanie, bo nie mamy sie gdzie indziej podziac, buty i ciuchy
        dzieci to po prostu studnia bez dna, choc nie kupujemy duzo i tych markowych,
        ale raczej nie bede patrzyla jak ubranka na nich pekaja.

        PS.chedar, czy mamadama to jest twoja firma? Pytam bo mam mile wspomnienia.
        • kruszynka301 Re: do samodzielnej macochy domali 31.07.04, 10:10
          oboje z mężem zarabiamy dużo powyżej średniej krajowej - i co z tego? Nie znaczy to, że musze kupować najdroższe markowe ciuchy - chociaż nas na to stać.nadwyżki wydajemy na podróże, których nie ujęłam. Lekarstw i witamin nie kupuję wcale, bo Agusia nie choruje i jest okazem zdrowia - proste, prawda? I tej informacji nie zamieściłam dlatego, aby powiedzieć, że nie trzeba, tylko myślałam, że chyba dla wszystkich jest jasne, że nie wydaję, bo nie muszę. Myliłam się.
          Wiem, że alimenty w wysokości 300 zł, dla mojej next są dużą kwotą, a ja nawet tego nie odczuwam (kwota na "waciki")- wszystko jest względne.
          Nie znoszę postów w podobnym tonie jak post cheddar - to tyle.
          Podkreślam - bardzo dobrze zarabiamy z mężem, nie wiem, co to jest brak pieniędzy - ale nie szalejemy z wydatkami na Agusię, bo wolimy pieniądze spożytkować inaczej niż na kupowanie kolejnej Barbie czy kolejnego rowerka. Np teraz przymierzamy sie do budowy basenu. A pomimo tak "mizernych kwot", jak to określiłaś, Agusia w porównaniu z rówieśnikami wyróżnia się - mieszkamy w małym miasteczku, o wysokiej stopie bezrobocia - i naprawdę czasami jest mi głupio, kiedy słucham opowieści innych mam o tym, jak żyją.
          Acha, buty, ciuchy, kupuję Wójcika i Bartka - nie tak drogo, ale dużo wytrzymują.
          • mamulka13 Re: do samodzielnej macochy domali 31.07.04, 10:33
            Post cheddar byl do domali, wiec kruszynko na dobra sprawe nie musialas sie tak
            meczyc i czytac.

            Wiesz co, albo Ty chcesz zaimponowac dzielnym samodzielnym swoimi dochodami
            basenem i podrozami albo ty jestes po prostu nienormalna.. I to mowie raczej w
            medycznym znaczeniu tego slowa.
            No bo wezmy, piszesz ze na dziecko wydajesz 300 - 400 miesiecznie, z czego 200
            to przedszkole. To ile zostaje 100 - 200 pln. Biorac nawet gorna granice tego
            co piszesz, daje to dzienna stawke ok. 8 zlotych. Uwazam ze jest to marnie,
            nawet jesli wezmie sie tylko wyzywienie dziecka. Napoje (bo chyba Twoje zdrwoe
            dziecko pije?), jeden dziennie owoc (czy tych witamin tez jej nie kupujesz), no
            a do tego jakas buleczka itp. Co ja pisze? To w ogole glupota zajmowac sie
            proba rozbicia tego co piszesz.
            Gdzie tu miejsce jeszcze na buty Bartka (a pisalas ze nie kupujesz markowych?
            Prepraszam a Bartek to co, bazarowe obuwie? Dla mnie jak najbardziej markowe bo
            za kazda pare placi sie ok 100 pln) Tak wiec to co wydajesz na dziecko wg
            twoichslow ledwie wystarcza na wyzywienie. Gdzie miejsce na ubrania, buty,
            ksiazki. A moze pradu nie zuzywasz na dziecko? Pranie pewnie recznie robisz? A
            koszty mieszkania?
            Dziewczyno, bzdury piszesz. Mowi Ci to matka dwojga dzieci.
            • mamulka13 Re: do samodzielnej macochy domali 31.07.04, 10:37
              ups, walnelam sie. 200 zlotych miesiecznei podzielone przez 30 dni, daje stawke
              dzienna nie 8 a 6.5 - cud nad Wisla ta kruszyna
              • kruszynka301 Re: do samodzielnej macochy domali 31.07.04, 12:32
                to może jeszcze napiszesz cos do moich znajomych, żyjących za 900 zł we czwórkę, i jakoś sobie radzących (również posyłają dziecko do przedszkola). I takich "cudów" powiem Ci, jest w naszym pięknym kraju mnóstwo.

                Mieszkania nie liczę, prądu nie liczę, zużytego proszku do prania też nie liczę, ani owoców i soków, które stoją na stole do dyspozycji wszystkich, bo i tak bym ponosiła te koszty niezależnie od dziecka.
      • domali Re: do samodzielnej macochy domali 31.07.04, 12:04
        kruszynka301 napisała:

        > Domali ma swój punkt widzenia, pewnie moja next również uważa kwotę 300 zł
        > alimentów za grubo zawyżoną - i co z tego?

        Kruszynko, ja nigdzie nie napisałam, że kwota alimentów, jakie płaci mój mąż,
        jest wysoko/za duża. Ale chyba strasznie mała też nie jest, skoro eks nie
        dokładała się (jak jest teraz, nie wiem) do utrzymania dziecka, co więcej,
        przyznawała się, że w związku z mizernymi zarobkami i koniecznością spłaty
        kredytu czasem cośz tych alimentów i ona skorzysta.
        • edzieckokarenina Re: do samodzielnej macochy domali 31.07.04, 12:36
          domali napisała:

          > kruszynka301 napisała:
          >
          > > Domali ma swój punkt widzenia, pewnie moja next również uważa kwotę 300 z
          > ł
          > > alimentów za grubo zawyżoną - i co z tego?
          >
          > Kruszynko, ja nigdzie nie napisałam, że kwota alimentów, jakie płaci mój mąż,
          > jest wysoko/za duża. Ale chyba strasznie mała też nie jest, skoro eks nie
          > dokładała się (jak jest teraz, nie wiem) do utrzymania dziecka, co więcej,
          > przyznawała się, że w związku z mizernymi zarobkami i koniecznością spłaty
          > kredytu czasem cośz tych alimentów i ona skorzysta.
          **********
          domali jesteś żałosna
          • domali Re: do samodzielnej macochy domali 31.07.04, 12:42
            edzieckokarenina napisała:

            > domali jesteś żałosna

            Bo napisałam to, co usłyszałam od samej eks?
            No ok, niech Ci będzie.
            • edzieckokarenina [...] 31.07.04, 12:45
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • marcepanna dintojra E Kareniny 31.07.04, 13:07
                Pani E Karenino to juz problem Zorza kogo sobie przygruchal, nie Pani sprawa.
                My sie z Domali nie interesujemy kogo pani sobie przygruchala i czy pani
                oblubieniec jest zakompleksiony czy tez nie. Nie nasza to sprawa tez czy Pani
                jest TAkie Cos czy Srednie Cos czy Wielkie Cos
                • edzieckokarenina Re: marcepanna 31.07.04, 14:17
                  marcepanna napisała:

                  > Pani E Karenino to juz problem Zorza kogo sobie przygruchal, nie Pani sprawa.
                  > My sie z Domali nie interesujemy kogo pani sobie przygruchala i czy pani
                  > oblubieniec jest zakompleksiony czy tez nie. Nie nasza to sprawa tez czy Pani
                  > jest TAkie Cos czy Srednie Cos czy Wielkie Cos
                  *******
                  pani marcepani-proszę się do mnie nie zwracać w tym "uroczym" wątku, bo nie z
                  panią konwersuję.
                  Dla mnie "głos" domali nie jest chęcią obliczenie kosztów utrzymania dziecka.
                  To jest bezczelne wmawianie,ze alimenty, które sie dziecku należą Kamila
                  przepuszcza na siebie.
                  Pan zorz alimentów nie płacił; a dywagacje pani d. są dla mnie zenujące.
                  Może weźmie pierwszego syna swojego zorza na rozmowę(podczas kolejnej "wizyty")
                  i powie mu to co tu tak pięknie tłumaczy.
                  Niech mu powie,że uważa z zorzem że te 300zł to za dużo na niego,że powinien
                  oszczędzać i uważać jak matka dysponuje tą kwotą,żeby czasem na imprezy za tą
                  krwawicę nie chodziła.
                  Żenada i zakłamanie
                  • marcepanna na co Kamila puszcza kase Zorza i Domali ? 31.07.04, 14:58
                    Moze zacznijmy ze skoro Domali nie ma rozdzielnosci majatkowej to kasa Zorza
                    jest poniekad tez Jej kasa. Jakby na to nie popatrzec. Moze Pani Sedzia Maxxi
                    cos tu doda, ale mnie sie tak wydaje przynajmniej.

                    Poza tym KAMILA MA PRAWO WG MNIE PUSZCZAC TE KASE TEZ NA SIEBIE. Jak
                    najbardziej. Nie wiem co tu Pani Sedzia zamaxxi ale mnie sie wydaje tak:

                    Kamila wychowuje dziecko, przyszlego pelnowartosciowego obywatela tego kraju
                    (jak Domali), od niej wiele zalezy. Jak mama sie smuci to jej synek to przezywa
                    bardzo i wyczuwa.
                    Trudno przeciez karac ja za to ze jak ja zab rozboli nagle to bedzie cierpiec
                    katusze tylko dlatego ze zostalo jej 100 zl z alimentow ale to sa pieniadze
                    syna. Zreszta syn pewnie by jej i tak dal te pieniadze zeby mamusia nie
                    cierpiala.

                    Nie odnioslam takiego wrazenia ze Domali cos knuje przeciwko Kamili. Patrzac na
                    otoczenie jakie wyzierra zza Wiktorka to bieda tam i u Domali sie nie przelewa.

                    Obie sa mlode jeszcze i popelniaja bledy uwazam a Pani jest wrecz w takim
                    nastroju jakby PAni chciala Doamli glowe urwac bo poderwala sobie Zorzyka. Cale
                    szczescie ze sie facet ustatkowal przy niej bo by Kamila mogla dalej widziec 0
                    zl (ZERO) alimentow.

                    A jak jeszcze Domali skonczy te studia i zacznie zarabiac to sie Zorzowi
                    standard polepszy i moze Kamilii (czyli pierworodnemu Zorza) znow cos skapnie ?
                    • domali Re: na co Kamila puszcza kase Zorza i Domali ? 31.07.04, 15:08
                      marcepanna napisała:


                      > Poza tym KAMILA MA PRAWO WG MNIE PUSZCZAC TE KASE TEZ NA SIEBIE.

                      Prawa takiego nie ma. Poza tym brakuje mi tu spójności - 350 zł to za niskie
                      alimenty, żeby zapokoić potrzeby dziecka, ale jednak wystarczająco wysokie,
                      żeby i matka mogła z nich korzystać???

                      > Patrzac na otoczenie jakie wyzierra zza Wiktorka to bieda tam i u Domali sie
                      > nie przelewa.

                      Ależ piękne stwierdzenie. Tak, zimą śpimy pod pięcioma kołdrami, bo okna
                      nieszczelne, ogrzewania nie ma.
                      A na obiad jemy suchy chleb i wodą popijamy.
                      No już proszę, nie popadajmy w skrajności...


                      > A jak jeszcze Domali skonczy te studia i zacznie zarabiac to sie Zorzowi
                      > standard polepszy i moze Kamilii (czyli pierworodnemu Zorza) znow cos
                      skapnie ?

                      Nie sądze. Przecież bezrobocie, niskie płace. A i akademika nie będzie, wiec
                      juz w ogóle dół..
                      • marcepanna Re: na co Kamila puszcza kase Zorza i Domali ? 31.07.04, 15:13
                        Popatrz sobie na zdjecia innych dziewczyn i ich dzieci. Tlo wiele mowi Dominiko.

                        Niech no Pani Sedzia cos tu zamaxxi bo to przeciez to prawo nieludzkie jest.
                        Matke zab boli i nie moze wziac z alimentow na to?

                        Mysle ze byscie ja Wysoki Sadzie za to nie zganili. W koncu nie kupuje
                        Absolutu tylko wydala kase na lekarza. Wyzsza okolicznosc.

                        A czy KAmila nie moze wystapic o alimenty tez dla siebie skoro rozpad
                        malzenstwa byl z winy Zorza?
                        • domali Re: na co Kamila puszcza kase Zorza i Domali ? 31.07.04, 15:20
                          marcepanna napisała:


                          > A czy KAmila nie moze wystapic o alimenty tez dla siebie skoro rozpad
                          > malzenstwa byl z winy Zorza?


                          Co do winy, to temat dyskucyjny.
                          Co do alimentów to może, występowała nawet, nie zostały jej one przyznane.
                          • marcepanna Re: na co Kamila puszcza kase Zorza i Domali ? 31.07.04, 16:06
                            No ale to nie chodzi o dyskusyjnosc tylko o orzeczenie sadu. Zapewne musialo
                            takie pasc. Przeciez nie interesuje mnie kto po kim pral posciel. Kamila
                            twierdzi ze po Tobie. Ty mozesz byc innego zdania.
                            Liczy sie co sad orzekl. A nie Ty co sadzisz.
                            • maxxi26 Re: na co Kamila puszcza kase Zorza i Domali ? 31.07.04, 19:45
                              Ale będę mieć wolny zawód.. jak już zdam te egzaminy. Marcepanno - ja nie chcę
                              oceniać nikogo. Mogę jedynie coś pomóc, zasugerować, uświadomić czy coś
                              ma "ręce i nogi". Pieniactwa, zwłaszcza bezsensownego nie cierpię.

                              Pozdrawiam
              • maxxi26 Re: do samodzielnej macochy domali 31.07.04, 20:58
                edzieckokarenina napisała:

                twoja głupota mnie po prostu poraża
                > ten Zorz musi być nieźle zakompleksiony,że se przygruchał takie coś

                ................................

                Naprawdę poniżej jakiegokolwiek poziomu. Radziłabym uważać ze słownictwem. W
                takich sytuacjach powinny być wyciągnięte odpowiednie konsekwencje w stosunku
                do osoby ewidentnie obrażajacą inną. Przecież nie o to w tym wszystkim chodzi.
                • darcia73 Re: do samodzielnej macochy domali 31.07.04, 21:44
                  maxxi26 napisała:

                  > edzieckokarenina napisała:
                  >
                  > twoja głupota mnie po prostu poraża
                  > > ten Zorz musi być nieźle zakompleksiony,że se przygruchał takie coś
                  >
                  > ................................
                  >
                  > Naprawdę poniżej jakiegokolwiek poziomu. Radziłabym uważać ze słownictwem. W
                  > takich sytuacjach powinny być wyciągnięte odpowiednie konsekwencje w stosunku
                  > do osoby ewidentnie obrażajacą inną. Przecież nie o to w tym wszystkim chodzi.

                  maxxi, nie przejmuj sie za bardzo swoja rolą i nie pouczaj; dziewczynie po
                  prostu nerwy puściły wink
                  • maxxi26 Re: do samodzielnej macochy domali 31.07.04, 23:23
                    darcia73 napisała:

                    maxxi, nie przejmuj sie za bardzo swoja rolą i nie pouczaj; dziewczynie po
                    > prostu nerwy puściły wink


                    No dobra. W takim razie w ramach "puszczenia nerwów" obrażanie dozwolone wink
      • omama Re: do samodzielnej macochy domali 31.07.04, 12:05
        Kruszynko, nie masz racji, a raczej masz ją tylko w pewnym kontekście.
        Oczywiście, można dziecko posłać do przedszkola za 25 tys. rocznie,a wakacje
        spędzać w pięciogwiazdkowym hotelu na Bora Bora. MOzna też szyć mu sukienki ze
        starych prześcieradeł i karmić ziemniakami z mlekiem. I oczywiście dezycja -
        Bora-Bora czy pyrki - jest wynikiem sytuacji finansowej. I o tym, co w ramach
        konkretnych dochodów jest dla konkretnego dziecka rozsądne i słuszne można
        byłoby sobie spokojnie pogadać - ale akurat pogawędki te nie mają żadnego sensu
        pomiędzy macochami a samodzielnymi. Bo tak naprawdę bardzo wiele postów (nie
        tylko w tym wątku i z nie tylko na tym forum) powierzchownie może wydawać się
        troskliwą rozmową o pieniądzach, ale w rzeczywistości zderzają się tu
        postawy "macoch" i "samodzielnych". "M" mówią - dziecko da się utrzymać za
        grosze i przeżyje. "S" odpowiadają - a dlaczego niby moje dziecko ma być
        utrzymywane na poziomie graniczenia z biedą? Czy wystarczającym do tego powodem
        jest fakt, że figlarny papcio udał się w długą (nierzadko z inną damą poznaną
        spory kęs czasu przed rozwodem)? A guzik!
        I dlatego uważam post Domali - w dodatku jej! która tu dyskutuje niemal zawsze
        z podtekstem wycelowanym w Kamilę, której mąż nie płacił latami alimentów i, o
        ile pamietam, po latach rozpoczął kontakty z dzieckiem wskutek pyskówki na
        forum - za dowód absolutnego braku taktu. Nie pierwszy zresztą.

        Oczywiście wszystkie jesteśmy inne i znajdujemy się w różnych sytuacjach.
        Powyższe uwagi nie celują ani we wszystkie macochy, ani nie bronią wszystkich
        samodzielnych. W kazdej grupie znajdują się skrajne postaci, w kazdej są biedne
        i bogate, sprawiedliwe i pazerne.
        • derena33 Re: do samodzielnej macochy domali 31.07.04, 12:07
          swiete slowa omamosmile
        • kruszynka301 Re: do samodzielnej macochy domali 31.07.04, 12:45
          omamo, masz rację, że chyba to jest walka machoch i samodzielnych, i takie dyskusje nigdy nie będą obiektywne.
          ja jestem parę lat po rozwodzie, emocje opadły, i czytam teraz z zainteresowaniem, ale z dystansem argumenty drugiej strony.
          Wiem jednak, że moja nex, mająca dwójkę małych dzieci, nie ma nawet tych 300 zł na dziecko - (ex był hazardzistą, wiedziała o tym wiążąc się z nim) i dlatego dyskusje o kosztach faktycznie są bezcelowe, i prowadzą do niepotrzebnych pyskówek (przykład wyżej).
          pozdrawiam
    • serengetti Re: do samodzielnej macochy domali 31.07.04, 09:38
      Brawo cheddar! Lepiej bym tego nie ujęła. A ja jeszcze taka głupia jestem, że
      staram się, żeby dziecko miało przynajmniej 1,5 miesiąca wakacji poza miastem.
      I kredyty na to biorę... Ech, rzeczywiście, mało gospodarna jestem wink))
    • domali Re: do samodzielnej macochy domali 31.07.04, 12:01
      Przepis jest prosty jak drut - dostosować wydatki do możliwości, a nie najpierw
      planować wydatki, a potem szukać finansów. Prościusieńkie. I bynajmniej nie
      odbywa się to kosztem dziecka.

      cheddar napisała:

      > Po prostu garderoba na caly rok, dzieciak rosnie, wiadomo, nie ma szans na
      > ciuchy sprzed roku.


      No kurcze, a moje dziecko jakostak dziwnym trafem chodzi w wielu ciuchach
      sprzed roku. Aha, to moze dlatego, że jak juz kupuję, to te ciuchy
      'na styk nie są'...

      > Dalej: wiadomo, nie mozna smarkaczowi (albo smarkuli) folgować i kupować
      > wszelkich gadgetów, jakie mają rówieśnicy

      Ależ można. I te gadżety dostosować do możliwości, nie do rówieśników.


      > Ciekawa jestem w jakim procencie Ty się dokładasz do "świadczeń na rzecz
      > Waszego małżeńskiego małoletniego". Oddajesz całe stypendium?

      Pozwolisz, że się nie będę w to wgłębiać.
      Poza tym argumentem na niepracowanie obecnych eks, kiedyś żon bywa tutaj fakt,
      że pewnie sie tak z mężem dogadały. No więc poprzestańmy na takim stwierdzeniu -
      ja siez mężem dogadałam, że on mnie utrzymuje. Mogę? Dziękuję!

      > że ja a nie żłobek uczy je mówić, jeść,
      > robić kupę do nocnika.

      O kurcze, no zobacz, mi jakoś żłobek w uczeniu mojego dizecko tych rzeczy nie
      przeszkodził. Może dlatego, ze potrafię połączyć obowiązki, wykonując wszystko
      tak, jak należy.


      > a Ty krzywisz nos na macochach, znaczy sie na prąd Twój też Zorzeńka
      > zapieprza!


      No widzisz, jaki dobry z niego mąż...

      > Ponieważ, często piszesz, że kamila nie ma skończonych studiów, znaczy dla
      > mnie że Ty skończyłaś i wraz z Zorzeńką jest to Twoim życiowym sukcesem,

      No nie skończyłam, jeszcze. Natomiast nie planuję ich przerwiać bez powodu.
      A jak skończę, to owszem, będzie to jakis tam sukces. I na pewno zwiekszenie
      prawdopodobieństwa znalezienia takiej pracy, żeby nie oglądać sie na to, czy w
      razie czego ktoś mi da alimenty, czy nie.
      • domali Re: do samodzielnej macochy domali 31.07.04, 12:12
        I jeszcze jedno - taki post powinien być skierowany do tych wszystkich osób,
        któe mają często na wydatki całej rodziny więcej, niż niektóre tu piszące osoby
        na jedno dziecko.
        I jakoś te dzieci w łachmanach nie chodzą i ekstrasy też, oczywiście co jakiś
        czas, mają.
        • dom_ognisko Re: do samodzielnej macochy domali 31.07.04, 12:18
          Hahahah ..............................smile))
          Ale sie obsmaialm.To tylko ktos , kto nie ma pojecia tak naprwde odzieku ,
          wydatkach, rynku pracy i zarobkach mogl tak napisac.

          Zostaje nam poczekac na to jak Domali zostanie pania magister i przestanie sie
          dla niej liczyc , te drobne pieniadze ktore ojciec daje na dziecko smile))
          Moze wtedy pozwoli mu dawac wieksze smile)
          I jakos zadna z nas nie dostala rozpiski jak za 400 zl utrzymac dziecko????
          Bo cos exel- pani magister nie wyszedl????
          Zamiast Pisac okreznie, niejasto i bez konkretów napisz ten kosztorys.
          I badze wszystko jasne .


          • domali Re: do samodzielnej macochy domali 31.07.04, 12:40
            dom_ognisko napisała:

            > Ale sie obsmaialm.To tylko ktos , kto nie ma pojecia tak naprwde odzieku ,
            > wydatkach, rynku pracy i zarobkach mogl tak napisac.

            No przyznaję, jestem ignorantką w każdej dziedzinie.
            Ale czytać za to umiem. Napisałam, że skonczenie studiów 'zwiększy
            prawdopodobieństwo', nie 'zagwarantuje' w miarę dobrze płatną pracę.
            To chyba różnica. Jeśli Twoim zdaniem nie, to chyba powyższe słowa
            powinnaś/powinieneś skierować do siebie samej/samego.


            > I jakos zadna z nas nie dostala rozpiski jak za 400 zl utrzymac dziecko????

            I nie dostanie. Bo nigdzie nie stwierdziłam, że da się za tyle pieniędzy
            utrzymać dziecko.
            Tabeli z excela wklejać nie będe, ale mogę ankietę, którą kiedyś zamieszczono
            tutaj, ja ją wypełniałam na macochach. Trochę zaktualizowałam ją, ale link też
            podaję:


            1) wiek dziecka: 2 lata, 9 miesięcy
            2) miejsce zamieszkania: Warszawa
            3) koszt czynszu przypadający na dziecko (np. wysokośc czynszu przez liczbę
            lokatorów): 150zł (bo to akademik, średnio w Wawie wynajęte mieszkanie około
            300zł na osobę)
            4) szacunkowe koszty wody, elektryczności, gazu itp (proponuję zrezygnowanie
            z "wrzucania tu rachunków za telefon): brak ( z doświadczenia wiem, że byłoby
            około 30zł)
            5) przedszkole lub opiekunka, szkoła (bez kosztów korepetycji, kursów poza
            szkolnych itp.):żłobek: średnio 190zł
            6) jedzenie: dziele wydatki na 3 - około 200zł (nie wiem, ile z tego przypada
            na dziecko)
            7) "pampersy": brak
            8) ubrania: suma roczna podzielona na 12 mcy: 50zł
            9) lekarstwa, wizyty lekarskie (średnia np. z roku): 50zł
            10) książki, zabawki : nie kupuję zbyt często, można załozyć, że miesięcznie
            20zł
            11) wakacje, wyjazdy i inne sezonowe wydatki (średnia z roku): wyjazdy - tylko
            podrózę do rodziny: miesięcznie 25zł (rocznie 300zł, podrózujemy autobusem, za
            dziecko nie płacę)
            2) inne jednorazowe wydatki (np. okulary, meble, narty, rower, średnia z np.
            ostatniego roku): brak
            13) inne (niż w p.5 wydatki edukacyjne: korepetycje, jezyki obce itp. średnia
            np. z ostatniego roku):brak

            Daje to niecałe 700 zł miesięcznie.
            • domali Link 31.07.04, 12:41
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=11683024&a=11683502
            • virtual_moth Re: do samodzielnej macochy domali 31.07.04, 13:23
              Ja zasadniczo nie wiem o co chodzi w tym sporze - czy o to, że 350 zł alimentów
              na dziecko wystarczy? Bo mnie wychodzi, że nie, jakby co.

              Podałaś Domali koszty życia w akademiku. Wiadomo, że 99% z nas w akademiku nie
              mieszka. Część z nas, samodzielnych, mieszka z rodzicami, część ma mieszkania
              lub wynajmuje. Rozważę te dwie hipotetyczne sytuacje z dzieckiem używającym
              pampersów:

              Przypadek 1: mieszkanie z matką, mieszkanie spółdzielcze lokatorskie:
              - czynsz, opłaty na jedną osobę: 200 zł
              - jedzenie, ubranie, lekarstwa, itd, według Twoich wyliczeń: ok.350 zł
              - pieluchy : 100 zł
              - opiekunka, żłobek: 190 zł
              Wychodzi 840 zł miesięcznie, co daje ok 400 zł alimentów.

              Przypadek II: wynajmowanie mieszkania, mieszkanie samej z dziekiem:
              -czynsz, opłaty na jedną osobę: (wynajem mieszkania: 600 zł, prąd + gaz 120 zł,
              woda 80 zł): 400 zł
              - reszta bez zmian: 640 zł
              Wychodzi 1040 zł, to daje kwotę alimentów ok. 500 zł.

              Nie liczyłam rachunku za telefon, kablówkę, internet - zbędne luksusywink U mnie
              wychodzi ok. 150 zł miesięcznie (mam tani net i prawie nie dzwonię)

              I kurka nie chce być inaczej, wychodzi mi że 400 zł to najdolniejsza z dolnych
              kwota alimentów - no, chyba że się w akademiku mieszkawink

              Pozdrawiam
              • domali Re: do samodzielnej macochy domali 31.07.04, 13:30
                virtual_moth napisała:

                > Ja zasadniczo nie wiem o co chodzi w tym sporze - czy o to, że 350 zł
                > alimentów na dziecko wystarczy? Bo mnie wychodzi, że nie, jakby co.

                Ależ przecież nie piszę, że na każde dziecko powinno zasądzać się maksymalnie
                350 zł. I nie pisze, że każdy ma takie warunki, jak ja. Tym bardziej, że wielu
                kosztów nie można porównać, bo zależa one na przykład od miejsca zamieszkania.

                Ja podaję wyliczenia w dwóch konkretnych przypadkach:
                moim - gdy mieszkam w akademiku
                i eks mojego męża, mieszkającej z rodzicami.

                Gdyby nie mieszkała z rodzicami, tylko w wynajmowanym/własnym mieszkaniu,
                inaczej bym pisała o kwocie alimentów.

                > no, chyba że się w akademiku mieszkawink

                Co do tego akademika, to zobacz - wg Twoich wyliczeń przy mieszkaniu własnym
                trzeba liczyć na osobę okolo 200 zł. Ja mam około 150 (nawet więcej, a od
                września jeszcze wiecej). Czyli nie ukrywajmy, kwoty porównywalne.
                • virtual_moth Re: do samodzielnej macochy domali 31.07.04, 13:51
                  domali napisała:

                  >> Ja podaję wyliczenia w dwóch konkretnych przypadkach:
                  > moim - gdy mieszkam w akademiku
                  > i eks mojego męża, mieszkającej z rodzicami.

                  Acha, i w Waszym przypadku 350 zł teoretycznie powinno wystarczać, skoro Ty
                  mieszkasz w akademiku? A ile Kamili wychodzi czynsz na łebka, bo nie doczytałam?

                  > Gdyby nie mieszkała z rodzicami, tylko w wynajmowanym/własnym mieszkaniu,
                  > inaczej bym pisała o kwocie alimentów.

                  Teoretyczne alimenty dla dziecka Kamili i Twojego męża wyliczasz na podstawie
                  mieszkania w akademiku. Ja tam nie wiem ile Kamili wychodzi na łebka czynsz i
                  opłaty, może nawet mniej niż u Ciebie, może mieszka z rodzicami, siostrą, mężem
                  siostry i ich dzieckiem - wtedy pewnie wychodzi nawet na pluswink

                  > Co do tego akademika, to zobacz - wg Twoich wyliczeń przy mieszkaniu własnym
                  > trzeba liczyć na osobę okolo 200 zł.

                  Według moich wyliczeń wynajmowanie mieszkania wraz z opłatami wynosi ok 800 zł
                  (kawalerka, jednopokojowe), co daje na łebka 400 zł jeśli chodzi o samotną
                  matkę.

                  >Ja mam około 150 (nawet więcej, a od września jeszcze wiecej). Czyli nie
                  ukrywajmy, kwoty porównywalne.

                  200 zł i 400 zł to nie są kwoty porównywalne, pewnie dlatego mieszkasz w
                  akademiku, a Kamila z rodzicami. Cheddar dobrze mówi - ciesz się, ze mieszkanka
                  nie chce wynajmować i żyć jak CZŁOWIEK.
                  • domali Re: do samodzielnej macochy domali 31.07.04, 13:59
                    virtual_moth napisała:


                    > Acha, i w Waszym przypadku 350 zł teoretycznie powinno wystarczać, skoro Ty
                    > mieszkasz w akademiku? A ile Kamili wychodzi czynsz na łebka, bo nie
                    > doczytałam?

                    Ja nie piszę, że alimenty na dziecko mojego męża są wyliczone na podstawie
                    NASZYCH wydatków.
                    Podałam swoje wydatki, co by udowodnić, że 700 zł wystarczy na utrzymanie
                    dziecka.
                    A o alimentach na dziecko mojego męża w tym momencie zaczęłaś pisać Ty.
                    I w tym konkretnym przypadku, gdy Kamila, o czym już wyżej napisałam (może Ci
                    to umknęło) mieszka z rodzicami, kosztów owego mieszkania nie ponosi.
                    Wysokość alimentów w tym momencie, w tym konkretnym przypadku, wydaje mi się
                    wystarczająca. Jednocześnie jednak nie piszę, że jest to jakaś obiektywnie
                    biorąc wygórowana kwota.

                    > Teoretyczne alimenty dla dziecka Kamili i Twojego męża wyliczasz na podstawie
                    > mieszkania w akademiku.

                    Nie, nie wyliczam - jużo tym wyżej napisałam. Przeczytaj proszę uważnie to, co
                    napisałam.

                    > Według moich wyliczeń wynajmowanie mieszkania wraz z opłatami wynosi ok 800
                    zł (kawalerka, jednopokojowe), co daje na łebka 400 zł jeśli chodzi o samotną
                    > matkę.

                    Napisałam o WŁASNYM, nie wynajmowanym mieszkaniu. Bo i Ty podałaś dwie wersje
                    wyliczeń.
                    • virtual_moth Re: do samodzielnej macochy domali 31.07.04, 14:18
                      Domali, poddaję się. Może już mi się pokiełbasiło, może już mi się wnikać nie
                      chce. Jednakże nadal uważam, że 700 zł na dziecko, z czynszem, opłatami,
                      extrasami (a raczej ich brakiem), wakacjami (a raczej ich brakiem), całodzienną
                      opieką, to jest po prostu śmiesznie mało, nawet jak na standart rodziny poniżej
                      średniej krajowej.

                      No, ale ja myslę, że skoro nie stać Twojego męża na wyższe alimenty to nie ma
                      co gadać, po prostu. Tylko, cholera, niech się nie mówi, że skoro tyle daje, to
                      tyle wystarcza. Nie można po prostu przyznać, że daje tyle ile ma i cześć
                      pieśni, a nie ściemniać, że 350 zł to wystarczająco jak na standard dziecka
                      Kamili?
                      Nie no, po co ja w ogóle zabieram głos. Przecież moje dziecko w ogóle alimentów
                      nie pobierauncertain Jak widać, da się żyć - nawet mając 0 zł alimentów czyli tylko
                      350 zł na dziecko. Jestem więc dowodem na to, że moje wcześniejsze wyliczenia
                      są błędnewink
                      To może ja już zamilknę.
                      • domali Re: do samodzielnej macochy domali 31.07.04, 14:22
                        virtual_moth napisała:

                        > Domali, poddaję się. Może już mi się pokiełbasiło, może już mi się wnikać nie
                        > chce. Jednakże nadal uważam, że 700 zł na dziecko, z czynszem, opłatami,
                        > extrasami (a raczej ich brakiem), wakacjami (a raczej ich brakiem),
                        > całodzienną opieką, to jest po prostu śmiesznie mało, nawet jak na standart
                        > rodziny poniżej średniej krajowej.


                        Oczywiście, ze to nie jest dużo. Zgadzam się w 100 %. Ale jak widać, niektórzy
                        tak żyją i dzieci mają się dobrze.
                        No, moje dziecko ma darmowe, trzymiesięczne wakacje na Mazurach, bo przez te 3
                        miesiace nie mieszkam jak człowiek, tylko u moich rodziców.

                        A co reszty - wiesz v_m, każde dziecko ma tyle, na ile stać jego rodziców.
                        Podobno dzieci z pierwszych i drugich związków mają być traktowane
                        sprawiedliwie. Co nie zawsze znaczy - na wysokim poziomie.
                        • virtual_moth Re: do samodzielnej macochy domali 31.07.04, 14:40
                          domali napisała:

                          > A co reszty - wiesz v_m, każde dziecko ma tyle, na ile stać jego rodziców.

                          Nie no, of kors, Exie powinny przecież ponosić odpowiedzialność za błąd, jakim
                          było wybranie na ojca swego dziecka takiego a nie innego chłopa. Skoro chłop
                          nie potrafi zarobić na godziwe alimenty dla swojego dziecka, to trzeba się z
                          tym pogodzić i koniec - w końcu to także skutek wyborów matki.
                          Ja Ci radzę, Domali, nie tłumacz tutaj, że 350 zł "wystarcza" w tym konkretnym
                          przypadku. Dajesz sobie koszmarne świadectwo - osoby, która jest w stanie
                          trąbić o tym w jakiej to biedzie żyje, żeby tylko odmówić dziecku swego
                          męża "extrasów". "Ja tak mam, to dlaczego tamto dziecko ma mieć lepiej" - no w
                          sumie racja, łączy was ten sam chłop.
                          • domali Re: do samodzielnej macochy domali 31.07.04, 14:45
                            virtual_moth napisała:

                            > Skoro chłop nie potrafi zarobić na godziwe alimenty dla swojego dziecka, to
                            > trzeba się z tym pogodzić i koniec - w końcu to także skutek wyborów matki.


                            A co do tego, ile i jak zarabia matka?
                            I zacytuję coś, co było skierowane do mnie w tym wątku - tylko ktoś nie mający
                            pojęcia o rynku pracy i zarobkach mógł napisać costakiego.

                            > Dajesz sobie koszmarne świadectwo - osoby, która jest w stanie trąbić o tym w
                            > jakiej to biedzie żyje, żeby tylko odmówić dziecku swego męża "extrasów".

                            Po pierwsze nie trąbię, że żyję w biedze. To Ty napisałaś, że 700 zł na dziecko
                            to poziom poniżej średniej, bardzo mało kasy. Że mało - wiem, ale daleka jestem
                            od stwierdzenia, że żyję w biedzie.

                            Co do ekstrasów dla dziecka, to jak będzie nas na nie stać, to na pewno nie
                            będę blokować wydawania kasy w równym stopniu na nasze wspólne dziecko i
                            dziecko mojego męża. Bo ja mu naprawdę nie żałuję. Natomiast póki co mam
                            pewność równą zero co do tego, czy większa kasa pójdzie tylko na dziecko.
                            Jakieś tam podstawy ku temu mam, co może do Was oczywiście nie trafiać.
                            • marcepanna Oj nieladnie Domali, nieladnie 31.07.04, 15:08
                              Kamila jest matka syna TWego MEza. Nawet jak cos uszczknie na siebie to nic w
                              tym zlego nie ma.
                              Widzialy galy co braly , przeciez wiedzialas ze Zorz ma dziecko. Ladnie ze go
                              do pionu postawilas z tym placeniem alimentow bo sie chlop kiwal jak tu
                              twierdza dziewczyny ale nie przesadzaj ze Kamila puszcza twoja kase na lewo i
                              prawo.
                              Poszla do pracy, musi byc jej ciezko finansowo.
                              • domali Re: Oj nieladnie Domali, nieladnie 31.07.04, 15:10
                                marcepanna napisała:


                                > Widzialy galy co braly , przeciez wiedzialas ze Zorz ma dziecko.

                                Dziecko. Nie byłą żonę na utrzymaniu.

                                > Ladnie ze go do pionu postawilas z tym placeniem alimentow bo sie chlop kiwal
                                > jak tu twierdza dziewczyny

                                Kolejne nadużycie, jak mniemam znowu w wyniku zbyt nieuważnego czytania.

                                A że poszła do pracy - chwała jej za to. Każdy normalny człowiek powinien
                                pracować na swoje utrzymanie.
                    • pelaga Re: do samodzielnej macochy domali 02.08.04, 08:05
                      domali napisała:

                      > I w tym konkretnym przypadku, gdy Kamila, o czym już wyżej napisałam (może Ci
                      > to umknęło) mieszka z rodzicami, kosztów owego mieszkania nie ponosi.

                      A slyszalas kiedys o tym, ze ktos mnieszka z rodzicami i doklada sie do oplat??
                      A jesli nawet sie nie doklada to ktos te koszty za dziecko ponosi prawda??? Jej
                      rodzice, ktorzy traktuja to np. jako comiesieczna darowizne dla Kamili. Czyli
                      jest to jej udzial w wychowaniu dziecka, jej czesc kosztow, nie Zorzenki. Czy
                      rodzice Zorzenki ponosza jakis udzial??? Nie bo pewnie uwazacie, ze nie maja
                      takiego obowiazku. I OK. Ale dlaczego uwazasz, ze rodzice Kamili maja takowy
                      obowiazek i nie liczy sie on w ogolnych kosztach utrzymania dziecka??? Wydawalo
                      mi sie, ze juz Ci to wytlumaczylam na GG. Szkoda, ze prawie Pani Magister
                      trudno zrozumiec rzecz tak oczywista. Naprawde szkoda sad((((

                      > Wysokość alimentów w tym momencie, w tym konkretnym przypadku, wydaje mi się
                      > wystarczająca.

                      Bo rodzice Kamili dobrowolnie przejeli czesc obowiazkow przypadajacych na
                      Twojego maloznka???? Troche odpowiedzialnosci, honoru i ambicji by sie
                      przydalo sad((

                      > Jednocześnie jednak nie piszę, że jest to jakaś obiektywnie
                      > biorąc wygórowana kwota.

                      I slusznie. Bo to nie jest wygorowana kwota.
    • alka44 Re: do samodzielnej macochy domali 31.07.04, 12:48
      Czytam to i włos mi sie na głowie jeży. Mam 3 dzieci. Do grudnia pracowałam i
      zarabiałam ponad 1000 zł(1000-1500) Alimenty wynosiły 1190. Jedna studentka i 2
      gimnazjalistki. Żyłyśmy normalnie. Nie było luksusów, ale na podstawowe
      potrzeby starczało (Córka i ja chorujemy na asme i to kosztuje ok. 200 zł
      miesiecznie) Rozchorowałam się i straciłam pracę. W maju zlikwiowali FA.
      Jestem na zasiłku rehabilitacyjnym w wysokosci 650 zł, dostajemy dodatk do
      zasiłku rodzinnego 2X170 (studenci nie mają prawa)Razem dokładnie 1080 zł na 4
      osoby. Ojciec bawi się w najlepsze i nie mysli dać grosza. Moi rodzice nie
      żyja. Mieszkamy w bloku i jakie to koszty, każdy wie. Załozyłam sprawę o
      alimenty od dziadków (ex z nimi mieszka) Mają dochód oficjalny 2000 zł. Sad
      przyznał mi alimenty w wys. 200 zł na dwoje dzieci, uzasadniając, że bedziemy
      mieć po 300 zł na osobe i to nie jest niedostatek. Odwołuje się od tego tylko z
      tego powodu, ze była teściowa jest głownym motorem rozpadu małzeństwa i
      niepłacenia alimentów.
      Moze to ja jestem niegospodarna, bo nie daję rady i dostaję juz do głowy z tego
      powodu.
      Pamietajcie, ze nasze prawo pozwala nie płacić alimentów i nie ma z tego tytułu
      żadnych konsekwencji. Chciałabym, zeby w końcu taki jeden z drugim zastanowił
      się nad tym, że dzieci się na swiat nie proszą i zasranym obowiązkiem rodziców
      jest zapewnić im godziwy byt i rozwój. wiekszosci ex-ów i ich obecnych wydaje
      sie, że alimenty to takie kieszonkowe dla mamusi. Dzicko może żyć powietrzem.
      Jeden mi nawet raz powiedział, ze wystarczy wody do zupy dolać i jest
      więcej..... Do dupy z takim żeciem i durnymi ludźmi.
    • lensi Re: do samodzielnej macochy domali 31.07.04, 16:33
      „No, wstyd się przyznać, mój eks daje mi na dziecko ok 450 – 550”
      „No więc on daje jak powyżej, ja dokładam z 800 stówek.”

      Dziewczyno, skończ te swoje fanaberie i zamiast jeździć na Domali i pisać
      płomienne posty weź się do roboty jak Ci mało kasy. Miesięcznie na kobietę z
      dzieckiem masz 1350 złotych. W najgorszym przypadku o stówkę mniej. Więc o co
      Tobie chodzi? Do kogo pijesz o swój „zły” los, bo nie rozumiem? Jeszcze Ci źle?
      W tej chwili utrzymujemy się w czteroosobową rodzinę (dwójka małych dzieci i my
      dorośli) za 1000 złotych, w tym rachunki i musze przeżyć, a moje dzieci nie
      mają nawet połowy wymienionych rzeczy przez Ciebie, które Twoja córka mieć
      powinna. W tym wymienionej co rok pełnej garderoby ubrać i jedzenia „na
      mieście”, a o jakimkolwiek wyjeździe możemy sobie tylko pomarzyć.

      lensi

      Ps. Fakt, faktem spór Domali i Kamili. Cóż na miejscu jednej z Pań po prostu
      zmieniłabym nicka, imiona i ogólne fakty z życia i już będąc anonimową olałabym
      drugą Panią smile
    • chalsia UPRZEDZAM, że zgłosiłam ten wątek do wykasowania 31.07.04, 17:03
      Pozdrawiam,
      Chalsia
      • marcepanna no ale mam nadzieje admin tego nie zrobi 31.07.04, 17:37
        bylaby to juz gadzinowatosc okrutna
        • chalsia Pożyjemy - zobaczymy (n/txt) :-)))) 31.07.04, 17:40

          • marcepanna Re: Pożyjemy - zobaczymy (n/txt) :-)))) 31.07.04, 17:46
            Ale dlazcego tak sie panoszysz? Cos okropnego
    • linusia_75 Re: do samodzielnej macochy domali 31.07.04, 19:18
      Dla mnie ta dyskusja jest zupełnie bez sensu. Na dziecko wydaje się tyle, na
      ile pozwalają dochody rodziców. To chyba oczywiste i niezależne od tego czy
      rodzice są małżeństwem i mieszkają razem czy nie.
      Wszystko, od chleba po "bajery" można kupić taniej i drożej. Zimową kurtkę
      można kupić na wyprzedaży pół roku wcześniej albo używaną, soki zrobić samemu,
      zamiast niani zapisać dziecko do żłobka, prać tetrowe pieluchy zamiast kupować
      pampersy itd. Oczywiście wymaga to pracy i czasu.
      Jeśli rodziców nie stać, to z bajerów się rezygnuje. I tyle.
      Wydatki zawsze uzależnia się od dochodów. Zaciągnąć kredyt na wakacje? No się
      nie dziwię, że potem może brakować na rzeczy niezbędniejsze.
      Oczywiście, konkretna kwota jest zależna od tak wielu zmiennych, że nie ma
      sensu się licytować. Ja moje dziecko za 700 zł utrzymuję na pewno, zapewniam,
      że nie chodzi głodne i obdarte, nie brakuje mu zabawek, raz w roku wyjeżdża nad
      morze, kiedy jestem w pracy zostawiam ją pod doskonałą opieką. Ale zawdzięczam
      to dużej pomocy rodziny (gdzie jest zwyczaj przekazawania ubrań, rowerków,
      huśtawek itd, z których dzieci wyrosły; zaopatrzonej z moją skromną pomocą pod
      sufit piwnicy rodziców, ich działce z której do woli korzystam, bliskości
      dużego supermarketu i wrodzonemu skąpstwu oczywiście wink. Młoda jest jeszcze
      mała, co też należy brać pod uwagę, wiadomo że wydatki na dziecko rosną razem z
      nim.
      Rozumiem doskonale, że nie każdy jest w takiej sytuacji, nie zamierzam
      udowadniać, że się da czy nie da za te 700 zł.
      Ale jeśli ktoś tu powiedział, że u domali jest bieda, to chyba w życiu biedy
      nie widział. Są z tym kraju tysiące rodzin dla których 700 zł na członka
      rodziny to marzenie, które nigdy się nie spełni.
      Może ja jestem głupia, ale dla mnie przerażające jest takie uzależnianie dobra
      i szczęścia dziecka od kasy jaką na nie mogą wydać rodzice (nie mówię tu
      oczywiście o sytuacji gdzie brak na jedzenie, ale to chyba nie dotyczy autroki
      wątku?). Dziecku kupuje się to co jest mu potrzebne (do ubrania, zabway, nauki,
      dla zdrowia itd), a nie to, co dowartościuje rodziców, że nie jest gorsze od
      kolegów. Ja tam nie muszę leczyć swoich kompleksów metką na ubraniu czy
      zdjęciami z Teneryfy. I nawet jeśli stać nas na na coraz więcej (tfu tfu tfu),
      to moje dziecko będzie wiedziało, że nie może mieć wszystkiego na co ma ochotę
      czy co mają jej rówieśnicy, a ja nadal z wdzięcznością i przyjemnością będę
      brać i potem przekazywać dalej "rodzinne" ubrania.
      Mam nadzieję, że nauczę ją cenić siebie i innych ludzi za to kim są, a nie co
      mają.
      Wiem, na głowę chyba upadłam.
      Linusia
      • lensi Re: do samodzielnej macochy domali - do linusi 31.07.04, 19:29
        Dziękuje za Twoją normalną wypowiedź. smile

        W kwestii kredytów na wakacje, musiałam nie doczytać i chyba dobrze, bo mój
        wcześniejszy post musiałby być zgłoszony do szybiego wykasowania smile

        lensi
        • baltycki domaliiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii 31.07.04, 20:30
          O jakich 700Zl Ty mowisz?? Ojca 350 + 350 matki?? Rodzic mieszkajacy z
          dzieckiem nie jest zobowiazany lozyc na dziecko drugie tyle ile wynosza
          zasadzone alimenty!!!

          Wykonanie obowiązku alimentacyjnego może polegać w całości lub części na
          osobistych staraniach o utrzymanie lub wychowanie dziecka. Osobiste starania,
          czyli nakład ze strony ojca pracy wychowawczej pielęgnacyjnej, dbałości o jego
          rozwój fizyczny i intelektualny mogą częściowo, a w szczególnych
          okolicznościach nawet w całości wyczerpać obowiązek alimentacyjny.

          Zrodlo: prawo.hoga.pl/w_strone_ojca/alimenty.asp
          Uwaga: Zmien ojca na matke smile))

          Zawsze w tak beznadziejnie umyslowych przypadkach radze "Oddaj dziecko na
          miesiac i dodaj do niego te (w Twoim wypadku) 350Zl
          Pozdrawiam smile)
          • domali Re: domaliiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii 31.07.04, 20:36
            baltycki napisał:

            > O jakich 700Zl Ty mowisz?? Ojca 350 + 350 matki?? Rodzic mieszkajacy z
            > dzieckiem nie jest zobowiazany lozyc na dziecko drugie tyle ile wynosza
            > zasadzone alimenty!!!

            Ja rozumiem, że nie chciało Ci się przebrnąć przez tak wielopostowy wątek, ale
            w takim razie może nie zabieraj głosu?
            700 zł to jest wyliczenie tego, ile wydaję na moje dziecko. Tak gwoli ścislości.
            A co do podziału kosztów utrzymania dziecka, to ta tzw. alimentacja naturalna
            się zgadza, ale chyba jednak tylko do pewnego wieku. Bo czy tyczy to się też na
            przykład 18-latka???
            Na sprawie o podwyższenie alimentów mój mąż i jego eks usłyszeli od sędziny, że
            teraz coraz bardziej podział kosztów będzie bliski 50/50, bo dziecko rośnie i
            obowiązki bezpośredniej opieki są coraz mniejsze.
            • baltycki Re: domaliiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii 31.07.04, 21:06
              Oczywiscie, ze beda coraz mniejsze, sam zadba o swoje pranie, sam sobie
              ugotuje, nie odbierzesz Go z disco, sam wroci. Sa corez mniejsze, ale to nie
              znaczy ,ze spadly do 0 (zero)
              • maxxi26 Re: domaliiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii 31.07.04, 21:08
                Obowiązek dostarczania środków wychowania dotyczy dzieci małoletnich.
                • baltycki Re: domaliiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii 31.07.04, 21:23
                  Masz racje. Powininem wycinac zdania, slowa nie pasujace do sytuacji???
    • maxxi26 Re: do samodzielnej macochy domali 31.07.04, 20:06
      Z racji środowiska, w którym przebywam, widzę mnóstwo dzieciaków którym nigdy
      niczego nie brakowało. Rodzice po prostu dawali im na wszystko. Wakacje
      zagraniczne, jako nastolatki samochody a potem oczywiście mieszkania. Czy
      naprawdę sądzicie, ze te duże już dzieciaki to szanują. Większość niestety nie.
      Jedna z moich koleżanek na studiach, jak jej tatuś kupił kanapę za ileś tam
      tysiecy to zaczęła krzyczeć , ze kolor nie ten i ma z nią spadać.

      Wydaje mi sie, ze dziecko to taki mały człowiek, który w pewnym wieku też
      powinien wiedzieć, że na wszystko mamy czy taty nie stać, a pewne rzeczy
      dostaje bo mama czy tata sobie muszą odmówić. Jeżeli dziecko dostaje wszysko
      kosztem innych, wydaje mi sie, ze rośnie z niego mały egoista, który nawet
      starosci rodziców nie uszanuje (bo mają mu pomagać a nie "być starzy"). Fakt,
      ze jest pewnie pokusa, zeby dziecku z "niepełnej rodziny" wynagradzać wszystko.
      Ale pewna nie jestem czy akurat poprzez pieniądze osiagnie sie zamierzony
      rezultat.

      Dlatego uważam, że nie wszystkie zachcianki dziecka powinny być spełniane.

      POzdrawiam samodzielne i macochy.
      • edzieckokarenina Re: do samodzielnej macochy domali 31.07.04, 20:21
        nie ma sensu wyliczanie ile kto wydaje na dziecko.Jak ktoś tu wspomiał można
        dziecko karmić ziemniakami z mlekiem-można też spełniać wszystkie jego
        zachcianki.
        Mnie bulwersuje tu postawa pani domali-która fakt niechęci płacenia alimentów
        na pierwsze dziecko zorza próbuje nieudolnie tłumaczyć(sobie i innym) tym,że
        kasa ta nie trafia do dziecka tylko bardziej na potrzeby matki.
        To żenada pierwszej klasy, wstyd.
        napisz kobieto szczerze,że szkoda ci tych pieniędzy
        • domali Karenino 31.07.04, 20:27
          Ja bardzo proszę, pokaż mi miejsce, gdzie piszę, że nie chcę, żeby mój mąz
          płacił alimenty. I wtedy wygłaszaj takie, a nie inne sądy.
          Owszem, napisałam, że jeśli nas będzie stać, to wszelkie ekstrasy chciałabym,
          żeby były kupowane przez nas, a nie przez eks za pieniądze od nas, ale chyba
          mamy prawo decydować o tym, w jaki sposób zostaną wydane pieniądze poza
          zasądzonymi alimentami.
        • linusia_75 Re: do samodzielnej macochy domali 31.07.04, 20:29
          Mnie tam bardziej zbulwersował post autorki wątku, tak ni z gruchy ni z
          pietruchy. Ale wspólczuję jej szczerze, ten kij ma drugi koniec, dziecko
          odpałaci jej z nawiązką.
          Linusia
          • baltycki domaliiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii 31.07.04, 20:32
            O jakich 700Zl Ty mowisz?? Ojca 350 + 350 matki?? Rodzic mieszkajacy z
            dzieckiem nie jest zobowiazany lozyc na dziecko drugie tyle ile wynosza
            zasadzone alimenty!!!

            Wykonanie obowiązku alimentacyjnego może polegać w całości lub części na
            osobistych staraniach o utrzymanie lub wychowanie dziecka. Osobiste starania,
            czyli nakład ze strony ojca pracy wychowawczej pielęgnacyjnej, dbałości o jego
            rozwój fizyczny i intelektualny mogą częściowo, a w szczególnych
            okolicznościach nawet w całości wyczerpać obowiązek alimentacyjny.

            Zrodlo: prawo.hoga.pl/w_strone_ojca/alimenty.asp
            Uwaga: Zmien ojca na matke smile))

            Zawsze w tak beznadziejnie umyslowych przypadkach radze "Oddaj dziecko na
            miesiac i dodaj do niego te (w Twoim wypadku) 350Zl
            Pozdrawiam smile)

    • agni_me Re: do samodzielnej macochy domali 31.07.04, 22:54
      Nie zamierzam brać udziału w dyskusji na temat kosztów utrzymania dziecka.
      Każda z nas chciałaby, żeby dziecko miało jak najlepiej i wydaje na dziecko
      tyle, ile może. Jednak po przeczytaniu wszystkich postów mam kilka uwag.

      Wyjątkowym chamstwem wydaje mi się rozliczanie kogoś z NIE SWOICH pieniędzy.
      Może trudno to przyjąć do wiadomości, ale alimenty to nie jest darowizna. To
      przynależna dziecku część dochodu ojca. Tak się składa, że dysponuje nimi matka
      dziecka i jeśli z 350 złotych alimentów potrafi utrzymać dziecko, siebie i
      jeszcze sama balować(to największa durnota, jaką tu przeczytałam) - to nikt nic
      na to nie poradzi. Mało tego, jeśli wzrosną dochody ojca i sąd przyzna,
      słusznie zresztą, wyższe alimenty, bo dzieci wszak są równe, to tymi większymi
      pieniędzmi będzie dysponowała matka w sposób jaki ONA wybierze, a nie jej
      następczyni.

      Odnoszenie wszystkiego do swojego życia i konkretnego życiowego przypadku jest,
      w najlepszym razie, miarą braku wyobraźni, w najgorszym - zwykłego ograniczenia
      umysłowego. Mówienie, że ja żyję tak, to i ta druga tak może jest dramatycznie
      denne. Świat, nie wiadomo dlaczego, jest szalenie skomplikowany i dzieci bywają
      w różnym wieku, inaczej kosztuje utrzymanie czterolatka, a inaczej
      dziewięciolatka, są dzieci chore i zupełnie zdrowe, matki co to ostatnią
      koszulę i od ust i takie, co uważają, że też mają swoje prawa. Inaczej się
      szuka pracy w Warszawie, a inaczej w Człuchowie (polskie zagłębie bezrobocia).

      Oczywiście, że świat i życie Kamili zyskałby wtedy sens i jako taki porządek,
      gdyby zorganizowała je Domali, ale póki co, to, czy kamila nie skończyła
      studiów i pracuje, czy nie pracuje jest wyłącznie JEJ sprawą i NIE powinno to
      obchodzić jej adwersarki. W żaden sposób, a już zwłaszcza w sposób
      przejawiający się pisaniem o życiu kamili na forum. Pisanie, że każda normalna
      osoba powinna pracować jest warte tyle samo, co stwierdzenie, że żadna normalna
      osoba nie pozwoliłaby sobie na nieślubne dziecko z wciąż żonatym mężczyzną,
      który na poprzednie nie płaci grosza. Niewiele warte, prawda?

      Myślę, że zajęcie się przede wszystkim własnym życiem pozwoliłoby co niektórym
      opuścić magiel i pokazać odrobinę przyzwoitości, skoro nie mają klasy. Bo nic
      tak nie pokazuje kim jesteśmy, jak to co mówimy.
      • chalsia Zmieniam zdanie ...... 31.07.04, 23:07
        i zamiast sugerować wykasowanie całego tego wątku, sugeruję wycięcie
        wszystkiego oprócz powyższego postu agni_me.

        smile)))))))))

        Pozdrawiam,
        Chalsia

        PS. każdy się musi czasami popanoszyć
        • marcepanna Re: Zmieniam zdanie ......AGNI MEE brawa !!!!!! 31.07.04, 23:53
          Ja tez uwazam ze Agni napisala rewelacyjnie.
          I wlasnie wyrazila to co ja mysle o wydawaniu pieniedzy dziecka przez matke.
          Zle to ujelam ze ma prawo wydawac je tez na siebie ale mialam na mysli wlasnie
          to ze alimentami wlada , zarzadza matka i skoro jakas ich czesc przeznaczy an
          siebie to juz jej sprawa. No chyba ze ja pozniej dziecko zaskarzy.

          Swietnie napisala Agni. Duzo lepiej niz Sedzina Maxxi.
          • edzieckokarenina Re: Zmieniam zdanie ......AGNI MEE brawa !!!!!! 01.08.04, 10:10
            Całkowicie zgadzam się z agni mee!
            tak samo myślę z tym że jestem(jak widać) mniej opanowana i nerwy mnie poniosły
            w tym wątku.Ale zaparzyłam sobie herbatkę uspokajającą i dzisiaj już nie zanosi
            się na złośliwości z mojej strony.
            Pozdrawiam
            • marcepanna Re: Zmieniam zdanie ......AGNI MEE brawa !!!!!! 01.08.04, 10:26
              No ale mialas racje co do intencji Domali
              gratuluje , bo ja nie odgadlam tego no ale widac przeszlas niejedno w byciu
              samodzielna mama wiec w lot wylapalas o co chodzi tak naprawde
              Tez pozdrawiam
              • edzieckokarenina Re: Zmieniam zdanie ......AGNI MEE brawa !!!!!! 01.08.04, 10:57
                marcepanna napisała:

                > No ale mialas racje co do intencji Domali
                > gratuluje , bo ja nie odgadlam tego no ale widac przeszlas niejedno w byciu
                > samodzielna mama wiec w lot wylapalas o co chodzi tak naprawde
                > Tez pozdrawiam
                ********
                marcepanna-wink nie wiem czmu,ale rozśmiesza mnie czasami jak i o kim piszesz(w
                tym przypadku o mnie-co niejedno przeszła)-ale pozytywnie
    • domali Poddaję się 01.08.04, 11:21
      Trudno rozmawiać z ludźmi, którzy interpretują oczywiste stwierdzenia według z
      góry założonych poglądów. I tym samym wkładają w moje usta poglądy, których
      nigdy nie wypowiedziałam.
      Cały ten wątek zaczął się od tego, że stwierdziłam, że ponad 2000 zł na dziecko
      to sporo pieniędzy, że można przeżyć za mniej. Jak widać dzieci w wielu
      rodzinach mają potrzeby inne niż dzieci samodzielnych mam.

      Ciekawe również, jak niektórym łatwo przychodzi wyciąganie wniosków na
      podstawie szczątkowych informacji.
      Widać daleko większości ludzi do intuicji i inteligencji ludzi piszących na tym
      forum. Że też tak szybko poznaliście się na tym, kim jestem. Gratuluję!

      Pozdrawiam, wybrakowana domali
      • virtual_moth Re: Poddaję się 01.08.04, 11:57
        domali napisała:


        Domali, ja zweryfikowałam swoje poglądy na kwestię alimentów - nie ma sensu się
        kłócić ile tak naprawdę dziecko potrzebuje. Możesz udowadniać, że 700 zł w
        zupełności wystarczy i będziesz mieć rację. Ja mogę udowadniać, że 300 zł
        wystarczy (bo musi) i też będę mieć rację. Cheddar też ma rację, bo tak
        naprawdę dziecko po prostu "kosztuje" masę kasy, jeśli nie chce się mu żałować
        nawet rzadko kupowanych extrasów.
        Tak naprawdę chodzi o coś innego - o Twoją niekonsekwencję. Tłumaczysz, że 700
        zł wystarczy - OK. Podajesz wyliczenia według których wynika, że 700 zł to
        jednak mimo wszystko dość skromna kwota (wyrzeczenia, brak extrasów, ja np. na
        lekarstwa wydaję 3 razy więcej - choćby głupi Panadol na zęby)) i jednocześnie
        zarzucasz Kamili, że sporą część alimentów bierze dla siebie. To powiedz, jak
        ona to robi, skoro według Twoich wyliczeń, 700 zł jest na styk? Czy inaczej -
        że gdybyście Żorż coś dorzucał, to wtedy na pewno szłoby na "kiecki" Kamili. A
        dlaczego nie na rowerek dla dziecka? Skąd maz tę pewność? No i w ogóle co za
        problem, przecież extrasy Twój mąż może kupować sam.
        Poza tym niejaki Baltycki zasygnalizował istotną rzecz: alimentacja "w naturze"
        i nonsens podziału 50% na 50%. Opieka nad dzieckiem, wychowanie itd
        kosztowałaby pewnie o wiele więcej niż te 50%. Idąc tym tokiem rozumowaia -
        Kamila powinna otrzymywać nie 350 zł, lecz minimum 600 zł., skoro ma dziecko
        pod swoją opieką.
        A jeśli podejrzewasz Kamilę o to, że wydaje alimenty na siebie, to dlaczego, do
        cholery, piszesz o tym na forum? Rozwiąż ten problem w realu, a nie wyżalaj się
        tutaj.
        Poza tym, jeśli już piszesz w tym wątku, to wypadałoby się odnieść do postu np.
        agni_me, która wykazała się moim zdaniem (i nie tylko) dużą mądrością. Ty tylko
        zgrywasz obrażoną i piszesz, że ktoś Ci coś zarzuca i źle Cię rozumie.
        No, chyba że chcesz przerwać ten wątek w najbardziej dla Ciebie dogodnym
        momencie. Ja jestem za.

        Pozdrawiam
        • domali Re: Poddaję się 01.08.04, 12:10
          virtual_moth napisała:



          > Tak naprawdę chodzi o coś innego - o Twoją niekonsekwencję. Tłumaczysz, że
          > 700 zł wystarczy - OK. Podajesz wyliczenia według których wynika, że 700 zł
          > to jednak mimo wszystko dość skromna kwota (wyrzeczenia, brak extrasów, ja
          > np. na lekarstwa wydaję 3 razy więcej - choćby głupi Panadol na zęby))

          Ja nie napisałam, że jest to wystarczająca kwota. Udowodniłam tylko, że za 700
          zł da się utrzymać dziecko i nie jest to, uwierz, życie na skraju nędzy.
          I też nie napisałam, że utrzymanie dziecka mojego męża kosztuje 700 zł. To jest
          wyliczenie dla MOJEGO dziecka, nie uniwersalne.

          > jednocześnie zarzucasz Kamili, że sporą część alimentów bierze dla siebie. To
          > powiedz, jak ona to robi, skoro według Twoich wyliczeń, 700 zł jest na styk?

          Nie napisałam, że sporą część, tylko że jakąś część. A jak to robi? No to już
          chyba nie jest pytanie do mnie.


          > No i w ogóle co za problem, przecież extrasy Twój mąż może kupować sam.


          No i przecież to właśnie napisałam - jak już nas będzie na te ekstrasy stać, to
          będą one kupowane przez mojego męża.

          > Ty tylko zgrywasz obrażoną i piszesz, że ktoś Ci coś zarzuca i źle Cię
          > rozumie.


          Nie jestem obrażona. Tylko ta dyskusją przestaje mieć sens, jesli ocenia się
          moje wpisy nie pod kątem tego, co mam na myśli, tylko zgodnie z góry założonymi
          poglądami.

          > No, chyba że chcesz przerwać ten wątek w najbardziej dla Ciebie dogodnym
          > momencie. Ja jestem za.


          Ja wiem, czy moment jest dogodny? W ogóle cały wątek wydaje mi się pomyłką, a
          za przerwaniem i ja jestem, jak najbardziej.
          • marcepanna i podziwiam Kamile 01.08.04, 13:02
            No ale ja bede uparcie twierdzic ze Kamila moze sobie wydawac alimenty tez na
            siebie. Prowadzi wspolne gospodarstwo z synem tak jakby. Czyli dochody syna sa
            tez do jej dyspozycji.

            I TAKA JEST PRAWDA.

            Kiedy do ciebie Doamli dotrze to ze Kamila moze korzystac tez z tych alimentow?

            Swoja droga podziwiam KAmile , 350 zl to bardzo malo.

            Ale swoja droga jak sprytnie ci to Domali wyszlo, 350 x 2 ze niby jak KAmila
            dolozy od siebie 350 zl to za 700 zl dziecko nie ma juz tragicznie, bo zle jest
            nadal.

            JA TU STAWIAM 1000 zl Domali ze Kamila z 350 zl NIC nie moze wydac na siebie.
            Jest to po prostu N_I_E_M_O_Z_L_I_W_E

            niemozliwe. i tyle

            a poza tym Kamila wklada wiecej w wychowanie dziecka niz Twoj MAz i prawo
            rodzinne to na szczescie reguluje. Udowodnil ci to Bałtycki
          • dzindzinka Re: Poddaję się 01.08.04, 13:22
            Domali napisała: "Nie jestem obrażona. Tylko ta dyskusją przestaje mieć sens,
            jesli ocenia się
            moje wpisy nie pod kątem tego, co mam na myśli, tylko zgodnie z góry założonymi
            poglądami."

            O tym co masz na myśli może wiedzić tylko Duch Święty, dziewczyny wiedzą to co
            napisałaś.
          • iziula1 Re: Poddaję się 01.08.04, 20:35
            domali napisała:

            > > jednocześnie zarzucasz Kamili, że sporą część alimentów bierze dla siebie
            > . To
            > > powiedz, jak ona to robi, skoro według Twoich wyliczeń, 700 zł jest na st
            > yk?
            >
            > Nie napisałam, że sporą część, tylko że jakąś część. A jak to robi? No to już
            > chyba nie jest pytanie do mnie.


            I w tym stwierdzeniu jesteś cała ty.
            Biedne dziecko,mamusia z jego pieniążków kupuje chleb,bułeczki i je razem z
            nim.Zamiast to wszystko co jest dziecka trzymac oddzielnie i nie tykać.
            Żenadą jest zarzucanie samodzielnym wykorzystywanie alimentów dla własnych
            potrzeb.Bo o jakich kwotach mówimy?O 2,3,4 tysiącach? Mówimy o kwocie rzędu 200
            lub 300 złotych.Nie wiele z nas otrzymuje więcej.O czym tu mówić.Wstyd i żenada.
            Przyznaje sie.Ja korzystam z pieniędzy syna.Wrzucam do wspólnego budżetu.Z tej
            puli robię zakupy.Więc chcąc niechcąC jem,pije za pieniądze mego syna.
            To żle?! Czy przez to jestem pazerną,chciwą na kase mamuską?!Ale się
            zasponsorowałam! 200 zl/m-c.
            Szkoda słów.Zważywszy,że np.Kamilla alimentów nie dostaje.Faktycznie,korzysta z
            nich jak diabli.

            Pozdrawiam
            • domali Króciutkie sprostowanie 01.08.04, 23:10
              iziula1 napisała:

              > Szkoda słów.Zważywszy,że np.Kamilla alimentów nie dostaje.Faktycznie,korzysta
              > z nich jak diabli.

              Dostaje.
              • marcepanna I BARDZO DOBRZE IZIULA. ZUCH DZIEWCZYNA 02.08.04, 01:20
                nawet mialam otworzyc watek pt reka do gory ktora z was wydaje alimenty tez na
                siebie ale nie bede sie panoszyc bo jestem obca

                i zadna to sprawa Iziula , bo wlasnie prowadzicie wspolne gospodarstwo domowe z
                synem , dziwne ze sie Szymonek z Pania Sedzia nie wypowiedzieli w tej kwestii

                ps. oczywiscie przy kwocie 350 z to mozesz sobie puscic na siebie rajtki za
                3,5 zl w kiosku RucH i to co kwartal , mam racje?

                pozdrawiam

                ps
                moze wiecej mam by poparlo mnie z izula ?
                • wiola101 Prosze WAS!!!! 03.08.04, 13:15
                  Dziewczyny, prosze przestańćie sięspierac i wytykać sobie różne aspekty
                  dawania, wydatkowania,płacenia itd.
                  Wierzę tym mamom które kochają własne dzieci i chcą aby niczego im nie
                  zabrakło. Ja równiez bym bardzo chciała na własne dziecko wydawać np. 700 -
                  1000zł jednak na to nas nie stać. Żyjemy oszczędnie ale moja córcia ma owoce,
                  jogurty,czasem jakąś zabawkę, raz na dwa miesiące kino czy zo.o. chodzi do
                  taniego przedszkola gdzie ją dowożę,czasem kupie jej coś do ubrania ( dla
                  oszczędności ma odzież codzienna i obuwie oraz te w których chodzi do
                  przedszkola ) jej koszt mogę 0okreslić na ok. 400zł m-cznie. jest przede
                  wsystkim dzieckiem zadbanym, zdrowym, dokarmionym,i przede wszystkim czystym.
                  natomiast eks. mojego męża owszem zawsze krzyczy że jej mało pienięddzy, bo
                  przeciez dziecko kosztuje, itd. Teraza opiszę pokrótce jak wygląda mały
                  Dziecko w wieku 8 lat. Chude nie dozywione, ubrania wiecznie po kimś " ciocia
                  dał spodnie po bacie, babcia przywiozła buty, majtki przywiozła inna ciocia,
                  kurtka po starszej siostrze itd. Wyprawka kupiona przez tate, dresy babcia,
                  plecak chrzestny. Kanapki z masłem i solą do tego wiecznie przeziebiony,
                  zasmarkany jak go bierzemy do siebi z zaleceniem "kup mu jakis syrop bo ja w
                  domu nic nie mam" ale na sprawie o podwyższenie alimentów mama twierdzi że
                  dziecko ma astmę a to kosztuje. Dziecko nie wie co to są kluski lane, płatki
                  kukurydziane. Ma słaby wzrok, kolejne zalecenie lekarza co do kupna okularów
                  ale dziecko w dalszym ciagu ich nie nosi. Mama nie zabiera do kina, zoo,
                  wyjazdy na wakacje. My pomimo małego budźetu staramy się go zabierać chociaż na
                  kilka dni a mam komentuje " tydzień? co to takiego?" Do tego
                  kolejni "tatusiowie w życiu dziecko no i oczywiści kolejne dzieci. w sądzie
                  słysZymy " jest mi cięzko ponieważ sama wychowuje trójkę dzieci o.k. może i nie
                  jest łatwo alle osoba która jest dorosła i kocha dzieci, świadoma swojej
                  sytuacji materialnej nie powinna decydować sie na kolejne dzieci? Wszystkie
                  świadczenia oczywiście jej przysługują z opieki społecznej a do tego szkoła dba
                  o darmowe ksiązki dla dziecka. Mamusia natomiast orginalne ciuchy, solarium no
                  i oczywiście papieroski za 5,50 paczka.
                  Ja nie uogulniam bo wiem że taka eks, trafia sie moze jedna na milion, ale mnie
                  osobiście szlak trafia bo mimo wszystko za te pieniądze które dostaje od nas
                  dziecko powinno mieć chociaż kanapki z wędliną a nie z solą i masłem.
                  No i co wy na to?
                  P.S Dziecka nam nie odda bo go kocha. Dziecko do tego sie moczy i zgrzyta
                  zebami jednak dla mamy jest to normale jak mówi.
                  • wiola101 Re: Prosze WAS!!!! poprawione 03.08.04, 13:19
                    wiola101 napisała:

                    > Dziewczyny, prosze przestańćie się spierac i wytykać sobie różne aspekty
                    > dawania, wydatkowania,płacenia itd.
                    > Wierzę tym mamom które kochają własne dzieci i chcą aby niczego im nie
                    > zabrakło. Ja równiez bym bardzo chciała na własne dziecko wydawać np. 700 -
                    > 1000zł jednak na to nas nie stać. Żyjemy oszczędnie ale moja córcia ma owoce,
                    > jogurty,czasem jakąś zabawkę, raz na dwa miesiące kino czy zo.o. chodzi do
                    > taniego przedszkola gdzie ją dowożę,czasem kupie jej coś do ubrania ( dla
                    > oszczędności ma odzież codzienna i obuwie oraz te w których chodzi do
                    > przedszkola ) jej koszt mogę 0okreslić na ok. 400zł m-cznie. jest przede
                    > wsystkim dzieckiem zadbanym, zdrowym, dokarmionym,i przede wszystkim czystym.
                    > natomiast eks. mojego męża owszem zawsze krzyczy że jej mało pienięddzy, bo
                    > przeciez dziecko kosztuje, itd. Teraza opiszę pokrótce jak wygląda mały
                    > Dziecko w wieku 8 lat. Chude nie dozywione, ubrania wiecznie po kimś " ciocia
                    > dał spodnie po bracie, babcia przywiozła buty, majtki przywiozła inna ciocia,
                    > kurtka po starszej siostrze itd. Wyprawka kupiona przez tate, dresy babcia,
                    > plecak chrzestny. Kanapki z masłem i solą do tego wiecznie przeziebiony,
                    > zasmarkany jak go bierzemy do siebi to z zaleceniem "kup mu jakis syrop bo ja
                    w
                    > domu nic nie mam" ale na sprawie o podwyższenie alimentów mama twierdzi że
                    > dziecko ma astmę a to kosztuje. Dziecko nie wie co to są kluski lane, płatki
                    > kukurydziane. Ma słaby wzrok, kolejne zalecenie lekarza co do kupna okularów
                    > ale dziecko w dalszym ciagu ich nie nosi. Mama nie zabiera do kina, zoo,
                    > wyjazdy na wakacje. My pomimo małego budźetu staramy się go zabierać chociaż
                    na
                    >
                    > kilka dni w wakacje a mama komentuje " tydzień? co to takiego?" Do tego
                    > kolejni "tatusiowie w życiu dziecko no i oczywiści kolejne dzieci. w sądzie
                    > słysZymy " jest mi cięzko ponieważ sama wychowuje trójkę dzieci o.k. może i
                    nie
                    >
                    > jest łatwo alle osoba która jest dorosła i kocha dzieci, świadoma swojej
                    > sytuacji materialnej nie powinna decydować sie na kolejne dzieci? Wszystkie
                    > świadczenia oczywiście jej przysługują z opieki społecznej a do tego szkoła
                    dba
                    >
                    > o darmowe ksiązki dla dziecka. Mamusia natomiast orginalne ciuchy, solarium
                    no
                    > i oczywiście papieroski za 5,50 paczka.
                    > Ja nie uogulniam bo wiem że taka eks, trafia sie moze jedna na milion, ale
                    mnie
                    >
                    > osobiście szlak trafia bo mimo wszystko za te pieniądze które dostaje od nas
                    > dziecko powinno mieć chociaż kanapki z wędliną a nie z solą i masłem.
                    > No i co wy na to?
                    > P.S Dziecka nam nie odda bo go kocha. Dziecko do tego sie moczy i zgrzyta
                    > zebami jednak dla mamy jest to normale jak mówi.
                  • virtual_moth Re: Prosze WAS!!!! 03.08.04, 13:24
                    Proponuję, abyś zajęła się swoim życiem i swoim dzieckiem, a nie grzebała w
                    portfelu ex i udowadniała tutaj jak bardzo przejmujesz się tym, ze ex rzekomo
                    nie dba o swoje dzieci. Załóż fundację, osobne konto dla jej dzieci, przytułek,
                    czy cokolwiek, co ulży Twojej trosce o te i inne niebożątka. A może zaoferuj
                    jej pomoc w wyjściu z nałogu nikotynowego?
                    • mikawi Re: Prosze WAS!!!! 03.08.04, 13:35
                      Moja mama zrobiła wielkie oczy jak ją spytałam czy na swoją młodszą córkę która
                      ma 14 lat wydaje 700 zł.
                      Ludzie - po co ta durna dyskusja????? Dla jednych 700 zł na dziecko to majątek
                      (mówię o sumie łącznej od matki i ojca), dla innych to kwota której wypływu z
                      konta nie zauważa się nawet. Więc przestańcie się wydzierać jedna przez drugą.
                      Tak się składa że w wielu rodzinach ludzie żyją cały miesiąc za 1000 i nieco
                      ponad 1000 zł we czwórkę. I mówienie że 350 zl alimentów na jedno dziecko jako
                      część kosztów pokrywana przez ojca to bardzo mało jest śmieszne. Bo ludzie
                      zarabiaja często około 1000 NA CAŁĄ RODZINĘ. Z jednej strony piszecie o trudnej
                      sytuacji finansowej z jaką się borykacie, że i 100 zł (np. od dziadków dziecka)
                      to dla wielu z was sporo. Więc nie rozumiem tego że zarzucacie że 350 to mało.
                      Bo wydawać by się mogło że znacie wartość pieniądza i wiecie najlepiej jak
                      trudno czasem o te "marne" 350zł.
                      • virtual_moth Mikawi 03.08.04, 13:50
                        Ja w kwestii formalnej:

                        Nie wiem czy zauwazyłaś, ale już parę postów cześniej w tym wątku doszliśmy do
                        wniosku (post agni_me), że nie ma sensu wykłócanie się o kwotę za którą można
                        utrzymać dziecko. Dużo osób się z tym zgodziło i koniec, kropka.
                        Niejaka Wiola tez o tym pisała, a Ty za nią powtarzasz i to jeszcze pod jej
                        postem. Polecam dokładniejsze czytanie, unikniesz efektu odgrzewanej jajecznicy
                        i syndromu nic nie wnoszących postów do wątku, który praktycznie został
                        zakończony.
                        Jeśli nie miałaś czasu przeczytać wcześniejszych wypowiedzi, to lepiej byłoby,
                        abyś darowała sobie swe odkrywcze wynurzenia.

                        To oczywiście moje zdanie - nie przepadam za długaśnymi wątkami, gdzie od
                        pewnego momentu każdy post zawiera tę samą myśl tylko daltego, że forumowiczom
                        nie chce się czytać wcześniejszych wypowiedzi.

                        Dlatego też przyczylam się do postu Chalsi, aby skasowac ten wątek zostawiając
                        tylko post agni_mebig_grin

                        Pozdrawiam
                        • mikawi Re: Mikawi 03.08.04, 14:17
                          daruj sobie te pouczenia i pozwól że nie ty będziesz decydować, czy coś dopiszę
                          w jakimś wątku czy nie, a tym bardziej co mam dopisać a co nie
                          • virtual_moth I nawzajem:-) n/t 03.08.04, 14:18
                            • mikawi Re: I nawzajem:-) n/t 03.08.04, 14:25
                              informację o "odkrywczych wynurzeniach" należałoby więc skierować do cheddar
                              która ten wątek, Bóg wie po co, rozpoczęła - bynajmniej do mnie
                              • pelaga Re: I nawzajem:-) n/t 03.08.04, 14:31
                                mikawi napisała:

                                > informację o "odkrywczych wynurzeniach" należałoby więc skierować do cheddar
                                > która ten wątek, Bóg wie po co, rozpoczęła - bynajmniej do mnie

                                Na szczescie nie Ty decydujesz, czy Cheddar zaklada jakis watek czy nie.
                                Chcialabys innym zabronic czegos pisac? Czyz to nie hipokryzja wlasnie?
                                • mikawi Re: I nawzajem:-) n/t 03.08.04, 14:40
                                  wręcz przeciwnie smile
                                  dlaczego ja zostałam "pouczona" a nie autorka wątku, który nie ma ani sensu ani
                                  celu? toż to jest właśnie hipokryzja
                                  • pelaga Re: I nawzajem:-) n/t 03.08.04, 14:55
                                    mikawi napisała:

                                    > dlaczego ja zostałam "pouczona"

                                    tego nie wiem, nie ja pouczalam, moim zdaniem kazdy moze pisac na publicznych
                                    forach, co chce (zachowujac pewne zasady smile, na prywatnych sytuacja moze byc
                                    nieco inna, to zalezy od forum

                                    > a nie autorka wątku, który nie ma ani sensu ani celu?

                                    Autorka zostala pouoczna kilkakrotnie w tym watku o jego bezsensie, czego nie
                                    popieram.
                                    A czym sa Twoje slowa jesli nie pouczaniem autorki??? Tyle, ze nie skierowane
                                    sa do niej pod jej postem, ale dotycza tego, co napisala, czyli do niej
                                    posrednio.

                                    > informację o "odkrywczych wynurzeniach" należałoby więc skierować do cheddar
                                    > która ten wątek, Bóg wie po co, rozpoczęła - bynajmniej do mnie

                                    > toż to jest właśnie hipokryzja

                                    Tia...
                                  • virtual_moth Re: I nawzajem:-) n/t 03.08.04, 15:09
                                    Mikawi, zirytowało mnie tylko to, że po raz n-ty kolejna osoba klepie o tym
                                    samym. Oczywiście masz pełne prawo to robić - nigdzie w netykiecie ani
                                    regulaminie forum nie jest napisane, że nie można się powtarzać i przdłużać
                                    agonii pewnych wątkówsmile

                                    Jestem jedynie rozczarowana Twoim postem. Gdy zobaczyłam Twj nick w tym wątku
                                    od razu przygotowałam się na uderzenie z grubej rury, a przynajmniej
                                    wspomnienie o złych ex, albo chociaż opis portfela Twojej Osobistej Ex, a tu
                                    nic... No szlag mnie trafił i musiałam dać upust swym frustracjombig_grin
                                    • mikawi Re: I nawzajem:-) n/t 03.08.04, 16:39
                                      > No szlag mnie trafił i musiałam dać upust swym frustracjom

                                      to faktycznie wyjaśnia twoje czepialstwo wobec mojej osoby
                    • wiola101 Re: Prosze WAS!!!! 03.08.04, 13:46
                      virtual-moth czemy tyle jadu w Tobie i ironi. Jak moge nie grzebać w jej
                      portfelu jak własnie ana to robi z moim życiem? - nie będę opisywać szczegułów
                      Ja nie chce niczego udowadniac a jedynie pokazac że są różne przypadki których
                      napewno nie należy przekładać na wszystkich. Fundacji zapewne nie będę zakładać
                      bo sama ułozyła sobie życie i teraz je przezyje według własnego uznania a
                      jedyne co mnie razi nie tylko u niej ale u wszystkich to zakłamanie. jak można
                      okłamać co do stanu zdrowia własnego dziecka? Kou ona robi tym krzywde?
                      P.S. Nieznasz mnie więc mnie nie oceniaj.
                      • virtual_moth Re: Prosze WAS!!!! 03.08.04, 13:57
                        Jad i ironia w moich wypowiedziach ( o ile w ogóle występują) wynikają
                        prawdopodobnie z mojego pogardliwego stosunku do osób, które jak stare babcie w
                        oknach siedzą całe dnie, oglądają i plotkują z innymi babciami o życiu innych
                        ludzi. Do tych starych babci nic nie mam - to zwykle samotne osoby, które żyją
                        życiem innych osób i to im tylko pozostało. Ty jednak jesteś młodą dziewczyną,
                        masz swoje życie i lepiej byłoby, abyś swoje komentarze na temat innych ludzi
                        pozostawiła sobie. A jeśli obchodzi Cię los zaniedbanych dzieci, to po prostu
                        staraj się z tym realnie coś zrobić.

                        Pozdrawiam

                        • kruszynka301 Re: Prosze WAS!!!! 03.08.04, 14:42
                          virtual, wiola jedynie przedstawiła swoje zdanie, powiedziała też, że pewnie jej eks jest jedna na milion. Wytłumaczyła swój punkt widzenia w sposób racjonalny i kulturalny. Proszę, dość już tej niepotrzebnej agresji. Tobie się przez to nie poprawi humor, a możesz jedynie komuś go popsuć.
                          pozdrawiam
                          • virtual_moth Re: Prosze WAS!!!! 03.08.04, 15:13
                            Niniejszym oświadczam, że właśnie straciłam szacunek sama do siebie, bo miałam
                            już nie pisać w tym ohydnym i plugawym wątku, a dałam się podpuścić po raz
                            kolejny jak głupia gęśwink
                            To chyab dlatego, że dziś skończyłam zlecenie i sama zarobiłam na alimenty dla
                            swojego dziecka bez konieczności zaglądania komukolwiek w portfelbig_grin No i tak
                            sobie świętujębig_grin
                            Lepiej będzie, jak na spacer z dzieckiem pójdę.

                            Pozdro i co złego to nie jasmile
                            • cheddar od autorki wątku 03.08.04, 17:40
                              Wszystkie Panie, które uważają, że wątek powstał ni zgruchy ni z pietruchy
                              zachęcam do ponownego przejrzenia kilku innych wątków. Są one wykorzystywane
                              przez domali dla jej prywatnego interesu czyli chęci wykazania, że cudze dzieci
                              nic nie kosztują, cudze matki powinny się do utrzymania dokładać.
                              Wątek był zaadresowany dość osobiście, nie rozumiem więc, dlaczego Panie, które
                              to oburzyło, w ogóle go czytały. Po co się tak denerwować?

                              Jestem jak najbardziej za, że dyskusja o tym, ile kosztuje utrzymanie dziecka
                              jest kompletnie bez sensu. Ja podałam mój przykład i możliwości finansowe
                              mojego eks, które zdecydowanie pozwalają na to, aby jego dziecku działo się
                              lepiej. Ale faktycznie wydajemy tyle ile mamy, jak nie mamy, musimy z pewnych
                              rzeczy - z bólem serca zrezygnować - jak moja sąsiadka, która musi olać sprawę
                              prawdopodobnego problemu z bioderkami swojego dziecka, bo nie stać jej na
                              dodatkowe badania. Ja niestety również wizyty u rehabilitantki, buty i wkładki
                              rehabilitacyjme, leki i kosmetyki na alergię muszę wyskrobać z alimentów. Ale
                              wolę myć zęby co drugi dzień, a moje dziecko będzie zdrowe. Chciałam aby
                              adresatka spróbowała się wczuć w rolę samotnej mamy, zastanowiła się, jakim
                              cudem kamila mogłaby przepuszczać otrzymywane od zaledwie 3 miesiecy (w
                              stosunku do wieku dziecka to jest w ogóle brud za paznokciem a ta już się boi,
                              że kamila jej szmal przepija pewnie) pieniądze na siebie. Chciałam również, aby
                              zrozumiała, że fakt iż kamila mieszka z rodzicami powinien ją tylko cieszyć, a
                              nie być przez nią non stop przytaczany jako przykład jej lepszej sytuacji. Nikt
                              nikomu nie broni. Bo co, jeżeli kamila wykona ruch, do którego w świetle prawa
                              ma pełne prawo i wynajmie mieszkanie? Osobiście - będę chyba kamilę do tego
                              zachęcać. Ale wtedy domali powinna się liczyć ze zwyżką kwoty alimentów.

                              Jeśli kolejna intencja wątku nie została zrozumiana - mam nadzieję, że chociaż
                              domali zrozumiała - jeżeli na dziecko kamili płacone jest 350 złotych, jeżeli
                              kamila powinna od siebie dawać 350 złotych, jeżeli w tym towarzystwie połowa
                              pieniędzy na utrzymanie dziecka to 350 złotych, jeżeli domali tak krzyczy o
                              konieczności wkładu maminego, to ja rozumiem że do Wiktorka ona też dokłada 350
                              złotych. Czy też jej to nie dotyczy? Czy pieniądze na dziecko pochodzące od
                              matki mają być karą za samodzielne wychowywanie dziecka?

                              To tyle, bo oczywiście to wszystko to musztarda po obiedzie, agni_me
                              podsumowała i wątek i intencje idealnie.

                              Nie lubię cenzury i świętoszkowatości typu "dziewczyny, uspokójcie się, a fe".

                              To tyle. Jak to się mówi "więcej nie będę tłumaczyć, że nie jestem wielbłądem".
                              • marcepanna Re: od autorki wątku 03.08.04, 18:00
                                do domali dotarlo bo sie wyniosla na dobre a szkoda
                              • iziula1 Re: od autorki wątku 03.08.04, 18:02
                                Wydajemy tyle ile mamy.Masz racje Cheddar.Jesli zarabiamy więcej wydajemy
                                więcej ,jeśli mniej to niestety musimy gospodarować tak aby dla dziecka
                                starczyło.Nie dla nas ale dla dziecka.Jakoś nikt nie wziął pod uwage faktu,że
                                jesli tatusiowi powodzi się lepiej to jego dziecku niekoniecznie.W odwrotną
                                strone to działa.
                                Podobnie odczuwam każdy post Domali(może to uprzedzenie?nie istotne).
                                Wkurzają mnie dyskuje typu dużo-mało.Na cudze zawsze będzie za dużo na własne
                                za mało.I nie ważne jak bardzo macoszki będą się starać dzieci ex nigdy nie
                                beda takie same jak ich własne.
                                Twierdze,że świat nie jest czarno-biały i posty typu-co zrobiła ex,i wieszanie
                                psów na byłych partnerkach swych mężów świadczy tylko i wyłącznie o
                                zaślepieniu.Ale to tylko miłość sprawia.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja