Dodaj do ulubionych

Alimenty na byłą żonę

10.08.04, 15:37
Czy któraś z Was ma orzeczony rozwód z winy męża? Czy wnioskowałyście o
alimenty na siebie? Czy i ile dostałyście? Jaka była wtedy Wasza sytuacja
(praca, urlop, wychowanie dziecka).
Przepraszam za niedyskretne pytanie, ale ciekawa jestem, czy to, co się
teoretycznie należy przy orzeczeniu winy faceta znajduje zastosowanie w
praktyce. Wiedza ta jest mi potrzebna do podjęcią bardzo ważnej decyzji (o
czym w moim wątku 'Witam smutno').

Pozdrawiam, Kasia
Obserwuj wątek
    • chalsia Re: Alimenty na byłą żonę 10.08.04, 18:41
      Mnie akurat to nie dotyczy. Jest to zabezpieczenie na przyszłość po prostu.
      Ewentualnie - możliwość wyrównania poziomu życia do mniej więcej tego, który
      był przed rozwodem.
      Warto byś wiedziała, że przy rozwodzie bez orzekania o winie każdy z byłych
      małżonków może wystąpić o alimenty na siebie od drugiego W CIĄGU 5 LAT OD
      ROZWODU (o ile któreś z nich nie zawarło nowego małżeństwa) ale tylko wtedy,
      gdy sytuacja życiowa się dramatycznie pogorszyła (np. utrata pracy, wypadek,
      etc)

      Pozdrawiam,
      Chalsia

      PS. na Twoim miejscu (jak już pisałam wcześniej) sprzedałabym wspólnie z mężem
      mieszkanie teraz, wyniosła się do rodziny a potem występowała o rozwód z
      orzeczeniem o winie.
      • szymon00 Re: Alimenty na byłą żonę 12.08.04, 12:49
        chalsia napisała:


        > Chalsia
        >
        > PS. na Twoim miejscu (jak już pisałam wcześniej) sprzedałabym wspólnie z
        mężem
        > mieszkanie teraz, wyniosła się do rodziny a potem występowała o rozwód z
        > orzeczeniem o winie.

        sugestia: Chalsia, ja bym się zastanowił na tą sprzedażą, gdyż jak czytałem ona
        ma hipotekę na mieszkaniu, a to już nie takie proste, gdyż tu wchodzi umowa
        kredytowa z bankiem, wielkość hipoteki, wielkość już spłaconego kredytu,
        wartość rynkowa mieszkania, wartość za ile może sprzedać mieszkanie, itd. Być
        może nie doczytałem, ale nie wiem jak wysoki kredyt jej jeszcze pozostał do
        spłacenia. Może i być taka sytuacja, że po sprzedaniu mieszkania, spłaceniu
        banku i podzieleniu się z mężem, może nie wiele jej pozostać i ląduje na bruku
        wraz z dzieckiem.

        pozdrawiam
        • chalsia Re: Alimenty na byłą żonę 12.08.04, 13:02
          Oczywiście, że gdyby miała wylądować na bruku, to się nie kalkuluje. Ale
          odniosłam takie wrażenie, że po przeniesieniu się w rodzinne strony mogła by
          liczyć na pomoc rodziny (w domyśle - miec gdzie mieszkać). A to jest warunek
          niezbędny.

          Pozdrawiam,
          Chalsia
    • burza4 Re: Alimenty na byłą żonę 11.08.04, 10:19
      Cóz - wszystko zależy od indywidualnej sytuacji. Wśród znajomych mam 2 osoby,
      które ta sytuacja dotyczy - w jednym przypadku kolezanka dostaje 400 zł (rozwód
      bez orzekania o winie, bez dzieci, oboje w 3 grupie podatkowej, z tym, że ona
      raczej na początku), w innym przypadku alimenty na dziecko i eksię wynoszą 3
      tys. (nie pamiętam proporcji). Nasza eksia miała alimenty wypłacone z góry, tak
      jej doradziła własna prawniczka, bo ponoć sądy niespecjalnie się kwapią do
      zasądzania alimentów na rzecz zdrowych, zdolnych do pracy kobiet. Zdecydowanie
      bardziej realne jest otrzymanie alimentów na drodze negocjacji z eksem niż w
      sądzie. Jeśli zależy mu na rozwodzie, to się ugnie, jesli nie - będzie się
      rozwodził jak nasz znajomy - 9 lat...
    • szymon00 Re: Alimenty na byłą żonę 12.08.04, 12:15
      Czytałem Twój poprzedni post i radzę, abyś z pozwem poczekała do urodzin
      dziecka Twojego, a najlepiej na dziecko kochanki. Być może Twój małżonek
      popełni błąd o którym myślę i wtedy byś miała dowód nie zaprzeczalny jego winy.

      Najlepiej teraz złóż pozew o alimenty na siebie, bo póki co należą Ci się,
      zgodnie z art. 28 Kodeksu Rodzinnego. Ponadto na podstawie tego artykułu w
      pozwie wnieś o partycypowanie w kosztach utrzymania mieszkania oraz opisz, że
      spodziewacie się dziecka i również potrzebne bedą pieniądze. Sąd powinnien się
      przychylić w jakieś części do tego.

      Co do rozwodu z orzeczeniem o winie. Orzeczenie o winie jednego z małżonków
      powoduje jedynie w razie pogorszenia się sytuacji finansowej małżonka
      niewinnego rozwodu, alimentację jego przez okres: śmierci uprawnionego lub
      zobowiązanego lub do czasu, gdy ów małżonek niewinny zawrze ponownie związek
      małżeński. Orzeczenie o winie przedłuża procedurę rozwodową w sądzie. Pozostałe
      elementy pozostają bez zmian.

      /podst. prawna: art. 60 pargraf 1,2, można również przeczytać i paragraf 3
      Kodeksu op. cit. , nie cytuje orzecznictw precedensowych bo tego jest dużo smile)/

      Aha, być może jeszcze na sprawie alimentacyjnej popełni błąd, który zostanie
      zaprotokołowany i sam na siebie już wtedy wyda "wyrok" i ułatwi Tobie sprawę.

      pozdrawiam
    • 18lipiec Re: Alimenty na byłą żonę 12.08.04, 13:46
      Przesada, niektóre to umiaru nie mają.
      Jak można być tak pazernym by żądać alimentów NA SIEBIE od byłego męża???!!!!!!!
      • burza4 Re: Alimenty na byłą żonę 12.08.04, 14:01
        Cóz - alimenty na dzieci stanowią wkład w utrzymanie dziecka. Natomiast żony
        miały jakiś wkład w to, że panowie byli w stanie się rozwijać, robić kariery
        itd. Alimenty na eks-żony mają stanowić rekompensatę za - nazwijmy to umownie -
        zmarnowaną inwestycję w męża. Dla jasności - mój swojej żonie wypłacił alimenty
        ugodowo, tyle ile chciała. Uważam, że nalezy jej się to jak psu buda, w końcu
        taki wariant rodziny ustalili (on robi karierę, ona wspiera i rezygnuje ze
        swojej), cóż - ona się ze swojej części wywiązała, z róznych względów on nie
        wywiązał się ze swojej części w zakresie "do grobowej deski" - dlatego uważał
        za stosowne choć w ten sposób jej to wynagrodzić...
      • chalsia Re: Alimenty na byłą żonę 12.08.04, 14:23
        Nie życzę Ci tego 18 lipiec byś znalazła się w finansowej sytuacji byłej żony,
        która np. ze względu na opiekę nad przewlekle chorym dzieckiem nie może
        pracować, a którą były mąż opuścił.

        Pozdrawiam,
        Chalsia
        • pelaga Re: Alimenty na byłą żonę 12.08.04, 16:29
          chalsia napisała:

          > Nie życzę Ci tego 18 lipiec byś znalazła się w finansowej sytuacji byłej
          > żony,

          Dziewczyny zignorujcie to, 18lipiec to troll, zazwyczaj wyskakuje z takimi
          kontrowersyjnymi tekstami. Wrzuccie sobie ja w wyszukiwarke, nie warto jej
          odpowiadac.

          Pozdrawiam
          • chalsia Re: Alimenty na byłą żonę 12.08.04, 17:09
            Wiem, wiem smile). Nie zamierzam więc wdawać się w polemiki ani tłumaczenia ponad
            to co już odpisałam.

            Pozdrawiam,
            Chalsia
        • 18lipiec Re: Alimenty na byłą żonę 13.08.04, 10:14
          Wstyd by mi było wystąpić o alimenty na SIEBIE od byłego męża.
          Naprawdę nie ma to jak pazerność i wygoda.
          Wstyd!
          • burza4 Re: Alimenty na byłą żonę 13.08.04, 15:00
            18lipiec napisała:

            > Wstyd by mi było wystąpić o alimenty na SIEBIE od byłego męża.
            > Naprawdę nie ma to jak pazerność i wygoda.
            > Wstyd!


            Takie rzeczy można stwierdzać JEDYNIE na podstawie własnego doświadczenia.
            Teraz tak naprawdę tego NIE WIESZ, ZAKŁADASZ jedynie, że tak a nie inaczej byś
            postąpiła w takiej sytuacji. Życie niejednokrotnie weryfikuje takie poglądy.
            Może byś się wstydziła i odpuściła alimenty, może byś się wstydziła a nie miała
            innego wyjścia, może stałabyś się pazerna bo poświęciłaś temu komuś iles lat
            życia, może chciałabyś się odegrać na kimś kto cię zawiódł i skrzywdził... Na
            razie tego nie wiesz. I lepiej żebyś się nie dowiedziała.
            • 18lipiec Re: Do burzy 17.08.04, 08:37
              Proszę Cię. Trzeba mieć jakieś zasady, jakiś honor...

              Piszesz: "
              Może byś się wstydziła i odpuściła alimenty, może byś się wstydziła a nie miała
              innego wyjścia, - wyjście jest zawsze,nie zwracałabym się z tym do człowieka
              który jest mi obcy przeciez - rozstanie,rozwód.


              może stałabyś się pazerna bo poświęciłaś temu komuś iles lat
              życia, - no i co że poświęciłam? Zawsze jest takie ryzyko, że mogę się rozstać
              z kimś i nie będe rozpaczała że "poświęcilam"


              może chciałabyś się odegrać na kimś kto cię zawiódł i skrzywdził" - to raczej
              nie w taki sposób.

              Jest to poniżej poziomu i wstyd by mi było.
          • ann_mart Re: Alimenty na byłą żonę 13.08.04, 15:26
            18lipiec napisała:

            > Wstyd by mi było wystąpić o alimenty na SIEBIE od byłego męża.

            No to sobie wyobraź taką sytuację: Rodzi się dziecko, niepełnosprawne. Rodzice
            je kochają, razem postanawiają, że lepsza jest matka niż placówka opiekuńcza,
            że matka zrezygnuje z pracy żeby sie tym dzieckiem zająć. I rezygnuje. Nie
            pracuje przez lata. A w pewnym momencie ojciec odchodzi. Rozwód jest z jego
            winy. Matka dziecka zostawić nie może, nie może też zapłacić za opiekę bo tatuś
            zawinął się razem z pieniedzmi. Na dziecko płaci, ale na opieke nie wystarczy.
            Kobieta nie będzie miała prawa ani do emerytury ani do zasiłku (no chyba, że z
            opieki społecznej).
            I naprawdę uważasz, że wstydem byłoby wystąpienie o alimenty, które jej się
            zgodnie z prawem należą?

            > Naprawdę nie ma to jak pazerność i wygoda.
            No tak taka matka to pazerna jest i wygodna.
            > Wstyd!
            To prawda wstyd. Ale wstyd pisać to co Ty.
            Wiem z doświadczenia, że życie bardzo boleśnie weryfikuje takie poglądy.
            • amfenix 18lipca 14.08.04, 14:51
              Dziewczyny nie traćcie cennego czasu na osobnika 18lipiec.To netowy pieniacz.
          • rise_and_fall Re: Alimenty na byłą żonę 20.08.04, 23:27
            18lipiec napisała:

            > Wstyd by mi było wystąpić o alimenty na SIEBIE od byłego męża.
            > Naprawdę nie ma to jak pazerność i wygoda.
            > Wstyd!

            Wiesz, 18lipcu, miałam nie odpowiadać na twoje zaczepki, ale jednak nie
            wytrzymałam...
            Mam honor, uwierz mi, niczego na świecie nie chcę bardziej, tylko odciąć się od
            mojego męża. Nie chcę być od niego zależna, nie chcę się mścic, chcę o nim
            zapomnieć.
            Jest jednak jedno 'ale'...
            Ja rozumiem, ze dla ciebie nieważna jest konkretna historia, konkretna
            sytuacja, ale powiem ci coś o sobie.
            Miałam świetną pracę, mój mąż taką sobie. Dostał propozycję innej, dobrze
            płatnej, ale w innym mieście. Ja korzystając z umowy na czas nieokreslony i
            wysokich zarobków wzięłam kredyt i kupiliśmy w tym nowym mieście mieszkanie.
            Nowa praca (moja) jest ciekawa, ale zarabiam marnie. Teraz jestem sama, z
            kredytem, opłatami za mieszkanie i dzieckiem w drodze.
            I co? To tylko moja sprawa?
            Owszem, sama jestem sobie winna, bo zaufałam człowiekowi, który miał być ze mną
            aż po grób, który zapewniał, że kocha, który świadomie (podobno) decydował się
            na dziecko ze mną. Poświęciłam mu swoją niezależność, samodzielność, bo byłam
            przekonana, że warto.
            Uważasz, że honorowe i uczciwe jest, że teraz na moje barki spadnie wybrnięcie
            z tej sytuacji? Że niczego, tak po prostu, nie mogę oczekiwać? Pomocy, wsparcia?
            Nie chcę tych ewentualnych alimentów na swoje zachcianki, tylko na życie. Bo po
            opłaceniu raty kredytu, czynszu i innych takich nic albo niewiele mi zostanie.
            A będąc w ciąży, potem z małym dzieckiem, szanse na super pracę chyba marne są.

            Nie życzę ci tego, abyś kiedykolwiek znalazła się w sytuacji podobnej do mojej.
            A twoje wypowiedzi świadczą albo o tym, że jestem nic nie wiedzącą o życiu
            panienką, albo bawiącą się wbijaniem innym szpilek egoistką. A może po prostu
            lubisz drwić z cudzych uczuć?

            Kasia
    • k_zar Re: Alimenty na byłą żonę 16.08.04, 12:28
      Twoja historia to moja historia. Ja jestem już krok dalej, więc służę ci pomoca
      i wsparciem. jak masz jakieś pytania, to pisz na priva. Przerobiłam alimenty na
      zonę i decyzję o orzekaniu o winie.
      Pozdrawiam wszystkie Samodzielne, dzięki którym wiem, że nie jestem sama z tym
      problemem.
      • 18lipiec Eh wy biedne poszkodowane samodzielne 17.08.04, 08:49
        Pazerne, wygodne itp.
        Może zamiast ciągnąć od byłego lepiej iść do pracy ?
        • pelaga biedactwo czuje sie zignorowane????? 17.08.04, 08:59
          I to jest najlepsza metoda dziewczyny zignorowac to, nie dawac satysfakcji, ze
          kogos rusza ten belkot.
          Pozdrawiam samodzielne smile
          • 18lipiec Re: biedactwo czuje sie zignorowane????? 17.08.04, 09:13
            Nie, nie czuję się ignorowana.
            Razi mnie tylko wydrapywanie kasy byłym bo "chcę się zemścic", "należy mi się'
            i inne jeszcze chore przyczyny.
            • pelaga Re: biedactwo czuje sie zignorowane????? 17.08.04, 09:24
              18lipiec napisała:

              > Razi mnie tylko wydrapywanie kasy byłym bo "chcę się zemścic", "należy mi
              > się'

              A mnie nie razi, zwisa mi to rowno kalafiorem. W zyciu wiekszosc (nie
              wszyscy!!!) ma to, na co sobie zasluzylo.
              A Ciebie mi zal. Zal, bo jestes pelna chorej nienawisci i
              spragniona "wirtualnej krwi".
              Ostre pyskowki Cie widocznie fascynuja. Jak dla mnie to jest wlasnie chore.
              Wspolczuje Ci braku empatii i zajadlosci.
    • zona22 Re: Alimenty na byłą żonę 17.08.04, 19:17
      Witaj
      Przeczytałam Twój poprzedni wątek. Współczuję sad.
      Skoro nie masz w miejscowości, gdzie teraz mieszkasz, dobrze płatnej pracy,
      Rodziny, Znajomych etc, to po Ci to mieszkanie? Namów na sprzedaż mieszkania,
      wróć do Rodziny (zwłaszcza na początku pomoc będzie Ci potrzebna), a z rozwodem
      się nie spiesz. To Jemu będzie zależało na rozwodzie i na czasie. A kwestia
      kontaktów z dzieckiem - zobaczysz jak będzie, teraz trudno prorokować. Jednej
      rzeczy nie rozumiem: braliście kredyt i kupowaliście meiszkanie jak byliście
      małżeństwem? Jeśli tak, to wydaje mi się, że i kredyt i mieszkanie jest
      wspólne. Skoro Mąż ma dobrze pałtną pracę, to nie dopuści do opcji z
      komornikiem na pensji. Wybierz się koniecznie do prawnika ( i może nie z tej
      małej miejscowości).
    • zona22 Re: Alimenty na byłą żonę 17.08.04, 19:19
      A w kwestii alimentów na byłą żonę: wg mnie nie ma jednoznacznej odpowiedzi.
      Są sytuacje, że takie alimenty powinny być zasądzane (np. dziecko chore, albo
      żona cały czas się poświęcała w domu za zgodą męża, a teraz na starość on
      znalazł inną, młodszą, a ona nie może znaleźć pracy etc), ale są też przykłady
      naciągania.
      • chryzokola Re: Alimenty na byłą żonę 25.08.04, 01:53
        Ja 12 lat byłam w domu, zajmowałam się dome, dziećmi, mężem. On studiował,
        potem pracował, potem otworzyła firmę. JA zostałam w domu, bo mąż chciał miec
        normalną rodzinę, zadbany dom, szczęsliwe dzieci, nakarmione i wychowane, żonę
        uśmiechniętą i zadbaną, a nie zrypaną po pracy za marne grosze itd. Po 12
        latach znalazł inną, odchodzi. Ja zostaję z dwójka dzieci, bez pracy, bez
        żadnego w niej do,świadczenia, z tak zwaną "wyuczoną bezradnośćią". Ja już nie
        umiem sama żyć. A on grozi, ze jak będę się stawiać to alimentów na dzieci nie
        dostanę. A gdy mówi o rozwodzie, to ja mam sie wyprowadzić. Dodam jescze ze
        jestem w trakcie leczenia depresji(dość kosztownej choroby)i jak mówi mój
        lekarz nie jestem jeszce teraz w stanie sama funkcjonować. Jestem i powinnam
        być od kogoś zależna, tzn. w sensie opieki.
        I co w razie rozwodu mam sie unieść honorem i dumą, zostac bez pieniędzy i
        pracy, z niedoleczoną chorobą, którą on wykorzysta by odebrac mi dzieci?
        • 18lipiec Re: Alimenty na byłą żonę 25.08.04, 08:58
          Trzeba bylo o tym wczesniej pomyslec,zanim dalas zrobic z siebie kurę domową.
          Jak wy mozecie byc takie nieprzewidujace??????????????
          • new_live Re: Alimenty na byłą żonę 25.08.04, 09:19
            18lipca.. Jak bardzo sie ciesze, ze jestes tak honorową i przwidujaca ososba.
            Ze potrafisz tak swietnie poukladac sobie zycie ( cos tam czytalam na emamie,
            ale to pewnie male wachniecie), ze tak wspaniale radzisz sobie we wszystkim.
            mam tylko dziwen wrazenie - ze swoja swietnosc najbardziej lubisz ogladac w
            balsku klesk , czy niepowodzen innych.
            Daruj sobie To. Ciesz sie , ze Ty jestes MADRA, WSPANIAL i CUDOWNA.. a innym
            szaraczkom pozwol borykac sie z normalnym zyciem i ulomnosciami zwyklego
            czlowieka ( jak zufanie i fakt , ze nie przwidzialy ze facet jest swinia).


            pamietaj tylko , ze zycie sie jeszcze nieskonczylo..A sprawdzanie swej
            swietnosci w reflektorach tragedii innych - nie daje prawdziwego obrazu..

            Pozdrawaim i zycze prawdziweg i odwaznego spjrzenia na swoja osobe..
          • chalsia Re: Alimenty na byłą żonę 25.08.04, 09:21
            He he he. Lipiec 18, myślałam, ze stać Cię na coś bardziej orginalnego niż
            parafrazę powiedzenia "co by było, gdyby babcia miała wąsy".
            Wysil się no trochę, bo Ci poziom znacząco spada.

            Pozdrawiam,
            Chalsia
          • rise_and_fall Re: Alimenty na byłą żonę 25.08.04, 10:12
            18lipiec, przeczytaj proszę moją wypowiedź trochę wyżej. I spróbuj przeczytać
            ze zrozumieniem, jeśli potrafisz.
            • amfenix 18lipiec 25.08.04, 10:29
              Jak zacięta płyta.Żałosna jesteś.
            • aga4210 Re: Alimenty na byłą żonę 25.08.04, 16:54
              Jestem tutaj pierwszy raz i nie podoba mi się sposób w jaki komentuje się
              wypowiedzi 18 lipca.Pomijam zupełnie treść jej wypowiedzi. To wygląda na jakiś
              paskudny mobbing?
              • samodzielny Re: Alimenty na byłą żonę 25.08.04, 17:59
                aga4210 napisała:

                > Jestem tutaj pierwszy raz i nie podoba mi się sposób w jaki komentuje się
                > wypowiedzi 18 lipca.Pomijam zupełnie treść jej wypowiedzi. To wygląda na
                jakiś
                > paskudny mobbing?

                O tej wypowiedzi mowisz???


                Kobieta





                Re: A ja tam lubię płacić alimenty.
                Autor: 18lipiec
                Data: 19.08.2004 21:12 + dodaj do ulubionych wątków

                + odpowiedz na list

                + odpowiedz cytując

                --------------------------------------------------------------------------------
                To wejdz sobie na forum SAMODZIELNA MAMA i zobacz jak tam baby bez honoru
                potrafią brać alimenty od byłych NA SIEBIE!!!!!!!!
                • amfenix Re: Alimenty na byłą żonę 25.08.04, 22:03
                  Dziekuję samodzielnemu za link do postów szanownej 18lipiec i jej podobnym na
                  Kobiecie.Tam rzeczywiście odbywają sie rozmowy na poziomie.I tam osoby jej
                  pokroju czują się jak rybki w wodzie.I niech sobie tam spłyną.
    • rise_and_fall Re: Alimenty na byłą żonę 29.08.04, 15:28
      Ponawiam swoją prośbę o konkretne przykłady uzyskania alimentów na siebie od
      eks. Wiele rad w tym wątku jest bardzo dla mnie cennych, ale ciekawa jestem
      praktyki.
      Jesli problemem jest pisanie tutaj, proszę o maile na adres gazetowy. Bardzo mi
      zależy.

      Kasia
      • aga4210 Re: Alimenty na byłą żonę 29.08.04, 19:17
        Kasiu, ja jestem w takiej sytuacji.
        Rozwód zapadł z winy drugiej strony i w wyroku rozwodowym zasądzono dla mnie
        alimenty.Alimenty na ex wynikają z przyżeczenia, które złożyli sobie
        małzonkowie podczas ślubu.
        Jeśli chodzi o stronę praktyczną, to wygląda to tak samo, jak przy ubieganiu
        się o alimenty na wspólne dzieci.Podajesz wyliczenia,dowody ponoszonych
        kosztów, zaświadczenia dotyczące Twojej sytuacji, ex przedstawia zaświadczenie
        o swoich dochodach i wydatkch, a Wysoki decyduje czy i ile dostaniesz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka