matylda_z
06.10.04, 12:56
Witam
Przeczytalam dzis pewien list na forum :macochy". I jestem trochce w szoku.
Moze zle to rozumiem. Moze mi wytlumaczycie. Chcialam tam o to zapytac ae tam
nie mozna wejsc.
Najpierw przytocze fragment:
sobotę mój mąż oświadczył, że jedzie na piknik do szkoły swojego syna.
Powiedział, że wezmie nasze dziecko. Spytałam czemu nie mogę jechać. On na
to, że to nudne itp, że szybko wróci.....że eks żony nie będzie.....
Pomyślałam, że w sumie ma rację. Poczytam sobie książkę.
A dziś dostaję maila od jego dziecka:
"Sorry że nie chcialem zebys pojechala ze mna tata i maxem na ten piknik u
mnie w szkole ale wiesz - by pani troche dziwnie na mnie patrzyla a pozniej
pytala - dla czego nie mama itp"
Zrobiło mi się cholernie przykro. Ja jestem dobra tylko w domu, poza domem to
wstyd, że tata ma nową żonę. Ciekawa jestem jak przedstawiał mojego syna??
Udawał, że to dziecko mamy??? A może ona tam była??? W szkole zatem gra, że
ma cudowną rodzinkę?
Odpisałam mu, że to nic złego, że rodzice się rozeszli i ze tata ma nową
żonę. Napisałam mu też, że ciekawe jak będzie się czuł kiedy mój syn go nie
zaprosi do szkoły bo będzie się wstydził, że ma brata przyrodniego....
Boże, nie wiem co mam o tym myśleć?? Teraz wiem dl
To byl cytacik. A teraz bym chciala uslyszec wasze opinie. Czy nowa zona meza
powinna mowic do dziecka z poprzedniego malzensta: to nie jest zle ze twoi
rodzice sie rozwiedli? Czego to uczy dzieci? A moze powinna dodac: nie bedzie
tez zle jesli my sie rozwiedziemy. W koncu po to sa rozwody.
Oczywiscie pomijam sytuacje gdzie rozwod dawal dzieciom poczucie
bezpieczenstwa bo pijany ojciec przestawal je bic.
Ale nie podoba mi sie takie zdanie.
I chyba dla takich zdan rowniez, nie chcialabym aby moje dziecko ktorekolwiek
widywalo sie z nowa kobieta meza.
Jesli zle to zrozumialam bede wdzieczna za inne wytlumaczenie tego.
pozdrawiam