Dodaj do ulubionych

po przeczytaniu pewnego listu

06.10.04, 12:56
Witam
Przeczytalam dzis pewien list na forum :macochy". I jestem trochce w szoku.
Moze zle to rozumiem. Moze mi wytlumaczycie. Chcialam tam o to zapytac ae tam
nie mozna wejsc.
Najpierw przytocze fragment:
sobotę mój mąż oświadczył, że jedzie na piknik do szkoły swojego syna.
Powiedział, że wezmie nasze dziecko. Spytałam czemu nie mogę jechać. On na
to, że to nudne itp, że szybko wróci.....że eks żony nie będzie.....
Pomyślałam, że w sumie ma rację. Poczytam sobie książkę.
A dziś dostaję maila od jego dziecka:
"Sorry że nie chcialem zebys pojechala ze mna tata i maxem na ten piknik u
mnie w szkole ale wiesz - by pani troche dziwnie na mnie patrzyla a pozniej
pytala - dla czego nie mama itp"

Zrobiło mi się cholernie przykro. Ja jestem dobra tylko w domu, poza domem to
wstyd, że tata ma nową żonę. Ciekawa jestem jak przedstawiał mojego syna??
Udawał, że to dziecko mamy??? A może ona tam była??? W szkole zatem gra, że
ma cudowną rodzinkę?
Odpisałam mu, że to nic złego, że rodzice się rozeszli i ze tata ma nową
żonę. Napisałam mu też, że ciekawe jak będzie się czuł kiedy mój syn go nie
zaprosi do szkoły bo będzie się wstydził, że ma brata przyrodniego....
Boże, nie wiem co mam o tym myśleć?? Teraz wiem dl

To byl cytacik. A teraz bym chciala uslyszec wasze opinie. Czy nowa zona meza
powinna mowic do dziecka z poprzedniego malzensta: to nie jest zle ze twoi
rodzice sie rozwiedli? Czego to uczy dzieci? A moze powinna dodac: nie bedzie
tez zle jesli my sie rozwiedziemy. W koncu po to sa rozwody.
Oczywiscie pomijam sytuacje gdzie rozwod dawal dzieciom poczucie
bezpieczenstwa bo pijany ojciec przestawal je bic.
Ale nie podoba mi sie takie zdanie.
I chyba dla takich zdan rowniez, nie chcialabym aby moje dziecko ktorekolwiek
widywalo sie z nowa kobieta meza.
Jesli zle to zrozumialam bede wdzieczna za inne wytlumaczenie tego.
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • szczur.de Re: po przeczytaniu pewnego listu 06.10.04, 13:08
      Kobieta uzyla nieodpowiednich slow, ale chyba nie mozna dziecka wpedzac w
      jeszcze wieksze kompleksy z tego powodu ze ma dwie mamy.
      Na pewno nie myslala o tym w sensie: "dobrze ze sie rozeszli bo teraz ja grzeje
      posciel...". Napisala ze to nic zlego, zeby przeciez nei musi sie tego wstydzic.
      Chyba jestes zbyt przewrazliwiona...
      Z drugiej strony jakakolwiek indoktrynacja (z obu stron) dziecka jest godna
      najwyzszego potepienia.
      Szczur.de
      • matylda_z Re: po przeczytaniu pewnego listu 06.10.04, 13:10
        Nie mialam na mysli :dobrze ze sie rozeszli (bo teraz ja grzeje posciel), a
        raczej "dobrze ze sie rozeszli (bo to jest norma w naszym spoleczenstwie, i
        dziecko kiedys bedzie tak samo traktowalo swoje zwiazki, nie wychodzi , dobrze
        rozejdziemy sie). Jeszcze raz podkreslam ze wykluczam patologie.
        • szczur.de Re: po przeczytaniu pewnego listu 06.10.04, 13:19
          Powiedz mi, czy to dziecko ma sie wychowywac w obludzie i klamstwie? przeciez
          juz sie wstydzi w szkole! Kwestia wychowywania, rozmowy z dziecmi... Jest tak
          ze ludzie sie rozwodza i koniec... Ja tez nigdy nie dopuszczalem do siebie
          mysli o rozwodzie, ale stalo sie. Kwestia pokazania dziecku ze w drugim zwiazku
          rodzice sa szczesliwi ze to byl blad mlodosci, stawianie za wzor innyhc par i
          drugiego zwiazku. Rozmowa, rozmowa, rozmowa... przez to wpajanie dziecku
          wartosci. Przyznawanie sie do wlasnych bledow. Nie da sie dziecku powiedziec ja
          sie rozwiodlam, ale ty bedziesz trwal w zwiazku. Nie ma znaczenia, moi rodzice
          stworzyli mi wspaniala rodzine, atmosfere itp. niestety trafilem na tzw "zla
          kobiete". Jesli dziecko bedzie szanowalo ludzi, zasady to bedzie po prostu
          dobrym czlowiekiem ktory bedzie dokonywal wyborow, jesli dokona zlego wyboru w
          tym przypadku to sie rozwiedzie i nie bedzie mialo zanczenia ze rodzice sa po
          rozwodzie czy nie.
          Z drugiej strony za te 15-20 lat kiedy sie bedzie wiazal z kims chyba juz nikt
          nie bedzie bral slubow.
          Szczur.de
      • matylda_z Re: po przeczytaniu pewnego listu 06.10.04, 13:13
        I jeszcze raz podkreslam ze to moje subiektywne spojrzenie, moje podejscie do
        zycia, i nie chcialabym aby moje dzieci uslyszaly ani ode mnie ani od meza ani
        od nikogo :dobrze ze rodzice sie rozwiedli.
        A do tego jeszcze mozna dodac, choc to powinien byc osobny watek:
        odpowiedzialnosc za slowa. Moze zaloze pozniej taki jak wroce
        • szczur.de Re: po przeczytaniu pewnego listu 06.10.04, 13:23
          Zgadzam sie...
          Zle uzyte slowa. Mnie sie tez nei podobaja...
          Z tym ze troche przekrecasz, bo pani napisala "nie jest zle ze rodzice sie
          rozeszli" a nie "dobrze ze sie rozeszli". Niby to samo, a jednak nie do konca.
          Biorac pod uwage dobro dziecka (ktore sie wstydzi ukladow rodzionnych) kobieta
          nie zrobila zle...
          Przede wszystkim nie chciala zeby dziecko czulo sie winne czgokolwiek.
          Szczur.de
        • jayin Re: po przeczytaniu pewnego listu 06.10.04, 15:12
          a tak btw. co do tego tekstu: "Dobrze, ze się rozwiedli" - to ja sama pierwsza to powiem, kiedy MOI rodzice w końcu to zrobią... Heh...

          Jakim ja okropnym dzieckiem jestem, nie?:]

          Co nie znaczy, że każde małżeństwo ma się kończyć tak, jak to, w którym aktualnie żyją moi rodzice. Nie, nie, nie.
          Przypadki małżeńskie bywają różne.
          I tylko można sobie szczerze życzyć, żeby każde małżeństwo było na tyle dobre i satysfakcjonujące dla obu stron, by przetrwać do przysłowiowego końca.
          Ale życie bywa nieprzewidywalne.
          Niestety.

          pozdr.

          Joanna
          • ann_mart Re: po przeczytaniu pewnego listu 06.10.04, 15:51
            jayin napisała:

            > a tak btw. co do tego tekstu: "Dobrze, ze się rozwiedli" - to ja sama
            pierwsza
            > to powiem, kiedy MOI rodzice w końcu to zrobią... Heh...
            >
            > Jakim ja okropnym dzieckiem jestem, nie?:]
            >
            Jedna różnica - jesteś dorosła, ja teraz tez ząłuję, że moi rodzice się nie
            rozwiedli. Ale gdyby to zrobili jak byłam mała ulgi bym nie odczuła, tylko
            ból...
            -------
            Nie trać czasu z kimś, kto nie ma go by go spędzać z Tobą
            • jayin Re: po przeczytaniu pewnego listu 06.10.04, 16:38
              > Jedna różnica - jesteś dorosła, ja teraz tez ząłuję, że moi rodzice się nie
              > rozwiedli. Ale gdyby to zrobili jak byłam mała ulgi bym nie odczuła, tylko
              > ból...

              Pewnie.
              Jak miałam 10 lat - pamiętam, że histeryzowałam wręcz, gdy rodzice chcieli zamieszkać osobno i ojciec już spakowany stał w drzwiach. Nie wyobrażałam sobie wóczas, że mogę nagle nie mieć w domu jednego z rodziców.

              A dzisiaj myślę, ile rzeczy byłoby inaczej od "wtedy", gdyby jednak rodzice nie ulegli "dobru dzieci"...

              Wszystko ma swoją cenę. Niestety..
    • new_live Re: po przeczytaniu pewnego listu 06.10.04, 13:09
      Matyldo - nie chodzi , ze jest zle czy nie..
      Mysle , ze bebiko bardziej chciala powiedziec , ze dziecko jakie takie nie ma
      sie czego wstydzic , ze to nie jest powodod do ukrywania, brania
      odpowiedzielnosci na siebie.



      Bebiko- ja do Ciebie-
      Rozumiem Twoj zal. Skad . Widzisz jako matak z dzieckiem nie raz na początku
      przezywalam takie chwile. Bo pomysl co czuje matak dziecka zaraz po rozstaniu
      jak tatus dziecka przyjezdza z nowa partnerak i jada razem na Piknik . I tez
      widzi to jaka udaja szczesliwa rodzine, pokazuja jak jeje dziecku z nia i a nim
      dobrze.. I tao sa te sam odczucia- chec powiedzenia nie. Rozumiem..


      Wiem , ze chcialas dobrze dla dziecka. Ale powowli. Czemu maly tak napisal.
      Spraw moze byc kilak.
      1. Wstydzi sie - ale czego?? Czyzyby puwazal , ze zrobil cos zlego? Wstydzi sie
      za rodziców? Za decyzje jakie podjeli?? Skad by nie wplywal ten wstyd i lek nie
      jest dobry dla dzieckai trzeba dojsc dlaczego i tu rola obojga rodzicow. To oni
      musza z Nim porozmawiac i doscj co wlasiwe czuje dziecko. Czy wstydzi sie tych
      decyzji, czy wstydzisie - bo czuje sie w jakims stopniu odpwoeidzialny..
      Napewno trzeba to rozwiazac i to jest POWAZNY problem. I zgadzam sie ze
      ukrywanie glowy wpiasek, udawanie, ze problemu nie ma, wychodzenie bez Ciebie-
      nie rozwiazuje problemu. Uwazam , ze mialas prawo powiedzic , ze to Ciebie rani.
      Nie wiem czy w takiej formie- ale mysle, ze sie dogadacie.
      Cieszy mnie postawa tego chlopca- ON do Ciebie moiw. Mowi o swoich przezyciach -
      choc nie mozna brac ich doslowanie - bo trzeba dotrzec co sie pod tym kryje.
      ma andzieje ze eks Wam w tym pomorze- bo to naprawde wyglada na dosc duzy
      problem dziecka.

      A teraz codo pikniku.
      Prosze Cie zastanow siei moze nie mam racji ale posluchaj jak ja to widze (
      oczywiscie tlumaczeni, ze sie wstydzi nie do przyjecia). Ael jesli po prostu by
      chcial aby na tym pikniuku w szkole byla jego mama , jego tata i jego brat- bez
      udawania ukochanej rodziny - ale bez sztandaru - jestesmy rozwiedzeni - toczy
      uwazasz , ze nie ma do tego prawa- , ze to nie normalne. Bo jakby nie patrzyl,
      to jego szkola, przychodza tam jego rodzice i jego brat...
      Zwiazek z Toba jest juz troche mniejszy..
      No nie wiem. Przemysl To.
      Zycze dalszego powodzenie i patrzac na Wasze losy - mysle , ze wszystko sie
      ulozy.
      New_lIVe ( mag)
      matylda_z napisała:

      > Witam
      > Przeczytalam dzis pewien list na forum :macochy". I jestem trochce w szoku.
      > Moze zle to rozumiem. Moze mi wytlumaczycie. Chcialam tam o to zapytac ae tam
      > nie mozna wejsc.
      > Najpierw przytocze fragment:
      > sobotę mój mąż oświadczył, że jedzie na piknik do szkoły swojego syna.
      > Powiedział, że wezmie nasze dziecko. Spytałam czemu nie mogę jechać. On na
      > to, że to nudne itp, że szybko wróci.....że eks żony nie będzie.....
      > Pomyślałam, że w sumie ma rację. Poczytam sobie książkę.
      > A dziś dostaję maila od jego dziecka:
      > "Sorry że nie chcialem zebys pojechala ze mna tata i maxem na ten piknik u
      > mnie w szkole ale wiesz - by pani troche dziwnie na mnie patrzyla a pozniej
      > pytala - dla czego nie mama itp"
      >
      > Zrobiło mi się cholernie przykro. Ja jestem dobra tylko w domu, poza domem to
      > wstyd, że tata ma nową żonę. Ciekawa jestem jak przedstawiał mojego syna??
      > Udawał, że to dziecko mamy??? A może ona tam była??? W szkole zatem gra, że
      > ma cudowną rodzinkę?
      > Odpisałam mu, że to nic złego, że rodzice się rozeszli i ze tata ma nową
      > żonę. Napisałam mu też, że ciekawe jak będzie się czuł kiedy mój syn go nie
      > zaprosi do szkoły bo będzie się wstydził, że ma brata przyrodniego....
      > Boże, nie wiem co mam o tym myśleć?? Teraz wiem dl
      >
      > To byl cytacik. A teraz bym chciala uslyszec wasze opinie. Czy nowa zona meza
      > powinna mowic do dziecka z poprzedniego malzensta: to nie jest zle ze twoi
      > rodzice sie rozwiedli? Czego to uczy dzieci? A moze powinna dodac: nie bedzie
      > tez zle jesli my sie rozwiedziemy. W koncu po to sa rozwody.
      > Oczywiscie pomijam sytuacje gdzie rozwod dawal dzieciom poczucie
      > bezpieczenstwa bo pijany ojciec przestawal je bic.
      > Ale nie podoba mi sie takie zdanie.
      > I chyba dla takich zdan rowniez, nie chcialabym aby moje dziecko ktorekolwiek
      > widywalo sie z nowa kobieta meza.
      > Jesli zle to zrozumialam bede wdzieczna za inne wytlumaczenie tego.
      > pozdrawiam
    • ann_mart Re: po przeczytaniu pewnego listu 06.10.04, 13:11
      Mnie, szczerze mówiąc co innego uderzyło:
      "Napisałam mu też, że ciekawe jak będzie się czuł kiedy mój syn go nie
      zaprosi do szkoły bo będzie się wstydził, że ma brata przyrodniego...."
      Brat to brat nawet przyrodni, z macochą więzy krwi nie łaczą. Kobieta nie
      rozumie, że dziecko chciało uniknąć pytań, które pewnie nie byłyby dla niego
      przyjemne. Wstyd, jak sądzę, nie miał tu nic do rzeczy. A takie zagrywki,
      granie na uczuciach dziecka są poniżej pasa.
      A o rozwodzie rodziców należy z dzieckiem, któremu świat się rozpadł w momencie
      rozstania, mówić ostrożnie - na pewno nie mówiąć, że "to nic złego". Bo dla
      niego to raczej na 100% nie było "nic złego".
      Pozdrawiam
      Anka
      • kkokos Re: po przeczytaniu pewnego listu 06.10.04, 13:55
        > Kobieta nie
        > rozumie, że dziecko chciało uniknąć pytań, które pewnie nie byłyby dla niego
        > przyjemne. Wstyd, jak sądzę, nie miał tu nic do rzeczy. A takie zagrywki,
        > granie na uczuciach dziecka są poniżej pasa.

        święte słowa ann-mart, zgadzam się z tym w 100 procentach. bardzo to było
        mściwe ze strony autorki postu
    • maligne Re: po przeczytaniu pewnego listu 06.10.04, 13:12
      matylda_z napisała:
      >
      > To byl cytacik. A teraz bym chciala uslyszec wasze opinie. Czy nowa zona meza
      > powinna mowic do dziecka z poprzedniego malzensta: to nie jest zle ze twoi
      > rodzice sie rozwiedli? Czego to uczy dzieci?

      no tak uczy ze to nic zlego ze Twoi rodzice sie rozeszli bo tata ma nowa,
      zapewne lepsza zone i jest mu z tym lepiej.
      bo taka nowa zona niestety nie umie chyba zaakceptowac ze synek najwyrazniej
      tak nie uwaza i nie chce sie nowa zona taty chwalic w szkole. przeciez ma prawo
      do swoich odczuc. a moze nie ma?

      > I chyba dla takich zdan rowniez, nie chcialabym aby moje dziecko ktorekolwiek
      > widywalo sie z nowa kobieta meza.

      wiesz, chyba tego nie unikniesz . ja nie wiem bo nie jestem w takiej sytuacji
      (jeszcze) . mysle ze Ty ze swojej strony powinnas tylko tlumaczyc dzieciom ze
      maja prawo do wlasnych odczuc i do tego zeby byc szczerymi wobec ojca i jego
      nowej rodziny (i tego wymagac od ojca dzieci). ten chlopiec z historii to
      bardzo madry i odwazny chlopiec. zreszta ojciec chyba tez nie najgorszy skoro
      wzial potrzeby syna pod uwage. a ta next powinna sie cieszyc ze ma takiego
      pasierba. no ale ma zapewne urazona dume.

      > Jesli zle to zrozumialam bede wdzieczna za inne wytlumaczenie tego.

      pewnie dobrze zrozumialas, ale tak to wlasnie w zyciu bywa..
      pozdrawiam
      maligne
    • virtual_moth Re: po przeczytaniu pewnego listu 06.10.04, 13:13
      Mnie lekko zszokował ten fragmencik:

      > Napisałam mu też, że ciekawe jak będzie się czuł kiedy mój syn go nie
      > zaprosi do szkoły bo będzie się wstydził, że ma brata przyrodniego....

      Nie doczytałam ile pasierb ma lat, ale CHYBA jest młodszy od swojej macochywink

      Szantażyk emocjonalny, tupanie nóżką (buuu, pasierb się mnie wstydzi), ogólnie
      dziecinada. Jak dla mnie, oczywiście.
      • new_live Re: po przeczytaniu pewnego listu 06.10.04, 13:26
        Rzeczywiscie bebiki przesadzial- ale powoli.. Bebiko- chyba Twoj syn nie bedzie
        realizowal Twoich uczuc i planow. I to czy kogos lubi czy nie nie bedzie
        zalezalo od tego czy ty kogos lubisz.. Slowem nie bedziesz na niego przenosic
        swoich emocji??( tak czesto zarzuca sie to samodzielnym- to trudne)

        Dziewczyny ale , Bebiko jest mloda- dopiero co urodzila. Pamietacie jak dlugo
        po urodzeniu wlasiwie wydaje sie ze ja i dziecko to jedno.
        Zamiast krzyczec - pomozmmy jej. Ona nie jest zla macocha- a przynajmniej sie
        star.
        Mysle, ze my tez dlugo uczylysmy sie co mozna, co nie co jest a co nie
        amnipulacja..
        Jakie slowa rania , co nam wolan co nie. Ona tezsie nauczy .

        1. zasada bebiko- jak Cie cos wkurzy , zrani- nigdy nie odpowiadaj od
        razu...Po,mysl. Wez pod uwage , ze to dziecko ktore ma inna matke. Ktorego
        rodzina to matak, ojciec, przyrodni brat- Ty mniej..
        Aelpomysl , ze wiele razy Ty znaczysz wiecej- teraz mniej. Jak Twoj syne bedzie
        mial pikniki to pojdziesz Ty, Twoj M i brat i eksia tez nie pujdzie- aprzeciez
        tam tez pujdzie jej syn i co ma powiedziec ( nie nie zgadzam sie bo bedea
        udawac rodzine)- bez sensu.
        Dziecko pokazuje nam naprawde , ze nie ono dla nas tylko my dla niego.


        Ja bym dziewczyny pomogla raczej Jej zrozumiec o co w tym biega .
        Ona star sie - a swiadczy o tym kontakt jaki ma z dzieckiem.

        Pozdrawim
        • naturella Re: po przeczytaniu pewnego listu 06.10.04, 13:38
          Widzę, że tutaj jak w krzywym zwierciadle - ktoś napisze coś na "Macochach", to
          zaraz "Samodzielne" wątek zakładają i komentują... Zwróćcie uwagę, drogie
          panie, że Bejbiko nie Was o to pytała...
          • new_live Re: po przeczytaniu pewnego listu 06.10.04, 13:48
            Nturello -pyta nie pyta - ..
            Widzisz to forum publiczne kazdy moze napisac co mysli.
            Po drugie wybacz ale Ona napisala to na froum moze na ktorym nie kazdy moze
            napisac- ale kazdy moze przeczytac..
            I tez skomentowac- czy powiedziec innym.
            Jesli niechce by tak sie dzialo - niech wysle mailem tylko do osob ktorych
            opinia ja interesuje a nie zamieszcza na forum.
            Pozdrawaim
            • domali Re: po przeczytaniu pewnego listu 06.10.04, 13:57
              new_live napisała:

              > Widzisz to forum publiczne kazdy moze napisac co mysli.
              > Po drugie wybacz ale Ona napisala to na froum moze na ktorym nie kazdy moze
              > napisac- ale kazdy moze przeczytac..


              Napisała to na 'macochach, więc jeśli ktoś chce kometować jej wypowiedź, niech
              zgłosi chęć pisania na tym forum. Selekcji nie ma, jak pewnie zauważyłaś.
              Gdyby chciała, żeby ten temat był roztrząsany na samodzielnych i tu by wątek
              załozyła (niektórzy, jak pewnie wiesz, tak robią).
              • new_live Re: po przeczytaniu pewnego listu 06.10.04, 14:08
                Domali - wybacz. ALe jesli bede wykrzywkiwac jakies rzeczy w metrze do telefnu
                czy do kolezanki- nto musze sie liczyc z tym iz ktos w swoim gronie to
                skometuje. Niechce niech nie czyta. A komentowac ludziom nie mozna zabronic.
                Kazdy ma prawo powiediec co mu sie podoba badz nie. I to sie robi. Jesli nie
                che - nie pisze na forum .
                Nie mozna powiedziec czlowiekowi- pisze tu masz tu komentowac..
                Bo ja tak uwazam.

                Pozdrawaim
                Wiecej demokracji- mile panie.
              • derena33 Re: po przeczytaniu pewnego listu 06.10.04, 14:13
                moze selekcji nie ma na tamtym forum, ale czasem sam fakt ze sie jest
                samodzielna budzi negatywne emocje wsrod "macoszek" tak ja przynajmniej czasem
                czuje..zreszta i tu widac te negatywne emocje ze strony niektorych "macoszek"
                a'priori uwazajacych,ze rozne problemy roztrzasane przez samodzielne to
                wyrachowanie, nadmierne zadania i tym podobnesmile

                Prawda Domali?
                • domali Re: po przeczytaniu pewnego listu 06.10.04, 14:15
                  Ja chyba nie jestem dobrym adresatem Twojego pytania, Dereno. Cokolwiek bym
                  bowiem nie powiedziała, jest to przeinaczane na potrzeby potwierdzenia z góry
                  założonej tezy. I tu chyba już chodzi o uprzedzenia, nie jasno (wydaje mi się)
                  wyrażone zdanie.
                  • kkokos Re: po przeczytaniu pewnego listu 06.10.04, 14:20
                    a dla mnie to naturalne, że takie wątki się cytuje (no a jak cytuje, to i
                    komentuje). w końću wiele z nas, samodzielnych, może w każdej chwili znaleźć
                    się w podobnej sytuacji - jako matki dzieci, które mają problem taki sam jak
                    opisany chłopiec: jak traktować własną macochę.
              • new_live Re: po przeczytaniu pewnego listu 06.10.04, 14:17
                domali napisała:

                > Gdyby chciała, żeby ten temat był roztrząsany na samodzielnych i tu by wątek
                > załozyła (niektórzy, jak pewnie wiesz, tak robią).

                Domali prosta zasada - gdy nie chce by jacycs ludzie cos komentowali, mowili ,
                czy rozmawial na jakies aspekty z mojego zycia- to On nich nie pisze na froum
                publicznym- nie wazne jakim.
                Tylko wysylam do nich maila....

                A jesli pisze- godze sie na to.
                I nie wazne gdzie to napisalam - wazne , ze kazdy moze to przeczytac i pogodac
                na ten temat z kim i gdzie bedzie chcial.

                Wiesz to tak jakbym ja zamiesciala swoja historei zycia w gazecia i obrazila
                sie ze ktos smie ja kometnowac.

    • wertig new_live 06.10.04, 14:21
      "Dziewczyny ale , Bebiko jest mloda- dopiero co urodzila."

      "1.zasada bebiko- jak Cie cos wkurzy , zrani- nigdy nie odpowiadaj od
      razu.."

      "Ja bym dziewczyny pomogla raczej Jej zrozumiec o co w tym biega .
      Ona star sie - a swiadczy o tym kontakt jaki ma z dzieckiem."

      "Zamiast krzyczec - pomozmmy jej. Ona nie jest zla macocha- a przynajmniej sie
      star."

      New_live, nie wiedziałam, że jesteś taką dobrą ciocią. Chyba już masz sporo lat
      na karku, skoro z taką matczyną troską wyrażasz się o dorosłej,
      dwudziestokilkuletniej kobiecie. Po przeczytaniu Twoich wpisów obiecuję zmienić
      zdanie o samodzielnych - mają one tylko ciepła i zrozumienia dla innych.
      Gratuluję postawy.

      PS Pytanie - od czego zależy, czy daną 'macochę' krytykujesz (nawet za słowa,
      których nie napisała), czy głaszczesz po głowie? Chciałabym wiedzieć, bo
      niezmiernie zależy mi na Twojej przychylności.
      • new_live Re: new_live 06.10.04, 14:31
        Napisalm dlugi wywod tlumaczacy moj tok myslenia - ale skasowalam. Bo wlasiwe-
        czemu - Ci zalezy na moje przychylnosci.
        Po co ci ona???

        Ai my sie chyba nie lubimy????

        Goska
      • new_live Re: new_live 06.10.04, 14:41
        Dobrze- widze , ze z faktu ze mam takie zdanie a nie inne musze sie tlumaczy..
        Coz moge obiecac ze juz nigdy nie napisze nic pozytywnehgo na temat macocha.
        Najwyzej pomysle.
        Zadowolona????
        • wertig Re: new_live 06.10.04, 14:48
          Ależ new_live, tu nie chodzi o moje zadowolenie/niezadowolenie. Uderza mnie
          natomiast to, jak się odnosisz do niektórych macoch, często wkładając im 'pod
          palce' słowa, których nigdy nie napisały. A tu grasz dobrą, pełną zrozumienia
          ciocię.
          I dlaczego uwazasz, że my się nie lubimy?
          • kkokos Re: new_live 06.10.04, 14:54
            tia....
            jak ktoś jest nie patrzy na świat oczami machoch, to jest wredną suką eksią.
            jak próbuje być obiektywny i znaleźć jakieś usprawiedliwienia dla tej drugiej
            strony, to czekają go złośliwości na temat "grania dobrej cioci"...

            ale coż, nikt nie mówił, że życie będzie łatwe...
            • new_live Re: new_live 06.10.04, 15:03
              Dzieki kkoks- poczulam sie jak na przesluchaniu - a czemu pani w tej sprawie
              tak mysli- w tamtej sprawie pani tak nie myslala
              Ale wysoki sadzie to byla inna sprawai inne podejsci eososby
              ale albo prosze krytykowac , albo glaskac. A nie raz tak raz tka- bo nie wiem
              co o pani myslec
              Ale wysoki sadzie- ja ninie moge przyjac pozycji zawsze jedenj - bo sa rozne
              okolicznosci- rozne sytuacje- ososby-.
              Nie ma znaczenie.
              Posiadanie swojego zdania w roznych tematach budzi watpliwosci i wysoki sad nie
              moze wtedy przewidziec pani reakcji i coz nie moze pani rozszyfrowac...
              I tak rozmowa moze sie toczyc....
            • mamaadama4 Re: kkokos 07.10.04, 11:30
              kkokos czy ktoś cię na macochach nazwał lub potraktował jak "wredna sukę
              eksię"?
          • new_live Re: new_live 06.10.04, 14:58
            Kazda z nas sama ocenia czy sie lubimy.
            Nie wkaldam , zendje tego co nie napisla. Nie gram dobrej cioci
    • jayin Re: po przeczytaniu pewnego listu 06.10.04, 15:08
      Wkleję to co napisałam na "Macochach" w odp. na post pelagi:

      > > Odpisałam mu, że to nic złego, że rodzice się rozeszli i ze tata ma nową
      > > żonę.
      >
      > Nie zgodze sie z takim podejsciem to tematu i z taka teza. Uwazam, ze jest
      > wiele zlego w tym, ze rodzice sie rozeszli.

      W fakcie rozwodu - owszem.

      Ale to chyba było pisane w kontekście takim, że dziecko nie powinno się czuć zawstydzone i gorsze od swoich znajomych, dlatego, ze
      jego rodzice się rozwiedli.
    • rakijka Re: po przeczytaniu pewnego listu 06.10.04, 15:13
      Wydaje mi sie, ze celem zalozenia przez matylde tego watku nie bylo ocenianje
      jego autorki, jej meza, dziecka czy ex.
      Post z "macoch" byl jedynie przyczynkiem wzbudzajacym jej watpliwosci,
      rozterki, co do zasadnosci i celu mowienia dzieciom, ze to nie jest zle, ze ich
      rodzice rozwiedli sie.
      Wylozyla to dokladnie w nastepnych swoich postach.

      matyldo, nigdy nie jest dobrze dla dzieci, gdy rodzice rozstaja sie, gdy
      rozwala im sie rodzina. Czesto rodzice kloca sie, nie potrafia sie porozumiec,
      ale dzieci mimo to pragna miec ich oboje na codzien. W zaleznosci od atmosfery
      w rodzinie, wieku dzieci ich wrazliwosci jedne przezywaja wikszy inne mniejszy
      stres, ale przezywaja zawsze. Czesto ukrywaja ten fakt przed rowiesnikami,
      swoim srodowiskiem, wstydza sie czegos, w czym nie ponosza zadnej winy.
      Dorosli , obcy dorosli nierzadko nie pomagaja dzieciom w przezwyciezeniu tego
      stresu, poczucia, ze one z tego powodu sa czyms gorszym zadajac wlasnie pytania
      podobne do tych
      -a co to, tatus z mamusia rozeszli sie??
      -Krzysiu, a co to byla za pani z Twoim tata?? itp. itd.
      Owszem, stalo sie cos zlego, zwlaszcza dla dziecka, ale czy pozwolic mu tkwic w
      tym poczuciu winy i zawstydzenia????
      Moze nie az bagatelizowac, ale rowniez nie biczowac sie przed dzieckiem, jaki
      to zly uczynek popelnili jego rodzice?
      Pzdr

      • fringilla Re: po przeczytaniu pewnego listu 06.10.04, 23:00
        Tarcia na lini samodzielne - macochy są chyba tak naturalne jak bijatyki
        pomiędzy kibicami przeciwnych drużyn, choć równie niepożądane. W końcu to dwa
        skrajnie odmienne punkty widzenia. Ale wiecie co? Ja jeszcze nie mam takich
        problemów i dopiero forum "Macochy", a właściwie komentowane tutaj wątki
        uświadomiło mi jaki to trudny i złozony problem: relacje pomiędzy członkami
        rodziny wielorodzinnej. Nie zdawałam sobie sprawy z problemów, jakim muszą
        stawić czoła wszystkie strony i z emocji, jakie one budzą. Jeśli zdobędziemy
        się na zyczliwośc wobec siebie będziemy mogły się od siebie czegoś nauczyć...
        Tfu, ależ to banalne smile

        Pozdr. Agata
      • lideczka_27 kompletne nieporozumienie 07.10.04, 18:23
        Ja już będę bodaj trzecia, która to napisze, ale piszecie dziewczyny, piszecie
        i nie ma porozumienia między Wami. Bejbiko pisząc to nieszczęsne zdanie
        wyraziła się do chłopaka w ten sposób, że nie jest niczym złym dla chłopca, że
        pochodzi z rozbitej rodziny, a jego ojciec ma nową żonę (a że coś tam było o
        porzucaniu rodziny to tylko dodam, że o ile pamiętam, on został porzucony przez
        eksię dla innego faceta i potem poznał bejbiko. No dobra, to tak na
        marginesie). Ale to nie koniec, bo to zdanie nie oznacza, że nie jest niczym
        złym nie posiadanie pełnej, szczęśliwej rodziny z mamą i tatą jako małżeństwem,
        tylko że nie jest niczym zły dla niego w sensie, że nie świadczy o nim źle, nie
        musi się wstydzić tego, że ojciec z mamą jest rozwiedziony i on ma żonę a matka
        partnera. Przeczytajcie uważnie post bejbiko - to wyraźnie z kontekstu
        wychodzi.
        Miałam podobne rozmowy z moją młodą. I gdybym Wam nie wyjaśniła, to też pewnie
        byście były oburzone, że mówię dziecku iż nie jest niczym złym, że jej mama
        umarła. Bo nie chodzi o to, że należy się cieszyć z jej śmierci, tylko, że moja
        młoda czuje się gorsza od rówieśników przez to, że jej mama nie żyje. Czuje się
        niedowartościowana, że ta matka, która ją urodziła, umarła, a inne matki jej
        kolegów żyją. Dzieci dodatkowo jej dokuczają i przypominają to, na co reaguje
        złością i agresją. Jest jej za to ogromnie WSTYD (nam, dorosłym może się to
        wydawać irracjonalne czy dziwne, ale dziecko tak czuje). I ja muszę mówić, że
        to nie jej wina, że nie jest gorsza, po prostu stało się, ale to w żaden sposób
        nie świadczy o niej, nie umniejsza jej wartości. I stąd konkluzja "to nic
        złego, że mama umarła" - tylko co by to znaczyło bez tego uzupełnienia, prawda?
        Bejbiko napisała to skrótem i może stąd to Wasze niezrozumienie i oburzenie.
        Nie uważam, by osoba myśląca i czująca, a do tego deklarująca życzliwość dla
        dziecka partnera palnęła tekst w takim kontekście, o jaki ją podejrzewacie.
        Serca trzeba nie mieć, by bagatelizować rozpad rodziny i jeszcze mówić to
        dziecku.
        Dodam, że niepotrzebnie odpisała chłopcu a raczej należało to zrobić ale nie w
        taki sposób. Tylko, że ja na chłodno tak mogę a nią zatrzęsło no i skucha,
        mleko rozlane. Moim skromnym zdaniem najwięcej zawinił mąż, który za pewne
        chciał oszczędzić bejbiko przykrości a w konsekwencji zatajając pewne rzeczy po
        prostu ją zranił. Teraz wszyscy muszą pracować nad wzajemnymi relacjami i
        międzyludzką szczerością - mam nadzieję, że im to wyjdzie.

        pozdrawiam
        lidka
    • judytak Re: po przeczytaniu pewnego listu 07.10.04, 11:05
      nikt nie powiedział "dobrze, że się rozwiedli"

      "to nic złego, że rodzice się rozwiedli i tata ma nową żonę"
      to nic złego = to nie wstyd
      (nie trzeba tego ukrywać, nie trzeba udawać, że jest inaczej, koledzy czy
      nauczyciel nic złego nie powiedzą, jak sie dowiedzą itp. itd.)

      refleksja co do sytuacji:
      wiem, że to nie jest przyjemne, kiedy bliscy nam ludzie z jakiegoś powodu
      udawają, że nas nie ma
      ale nie jest to temat, którego trzeba wyjaśniać z dzieckiem, dziecko dorasta do
      tego typu wyjaśnień nie wcześniej, niż kiedy maturę zdaje...
      wiele "macoch" ma tendencję do traktowania dzieci męża z pierwszego małżeństwa,
      dzieci w wieku szkolnym, tak, jakby były już dorosłe
      uważam to za błąd

      refleksja co do tego postu:
      trzeba mieć złą wolę, żeby ten cytat interpretować w ten sposób, jak w tym
      właśnie poście

      pozdrawiam
      Judyta
      • matylda_z Re: po przeczytaniu pewnego listu 07.10.04, 11:48
        Dla dziecka najczesciej jest zlem to, ze rodzice rozchodza sie i tatus ma nowa
        zone. Rozdwaja sie. Jest pomiedzy mama a tata. Nie pisze o rodzinach typowo
        patologicznych.
        • mamaadama4 Re: po przeczytaniu pewnego listu 07.10.04, 11:52
          Czasami dziecku jest też źle bo mamusia sobie znalazła pana. Nie trzeba daleko
          szukać - służę przykładem. Nie wszystko dzieje się z winy mężów.
          • new_live Re: po przeczytaniu pewnego listu 07.10.04, 11:55
            Tak ale mowimy tu o przypadku gdy zrobil to tatus..
            • mamaadama4 Re: po przeczytaniu pewnego listu 07.10.04, 11:58
              Z tego co wyczytałam list beibiko był tylko przyczynkiem do rozmowy i wątek nie
              jest tylko analią tego przypadku.))))
              • new_live Re: po przeczytaniu pewnego listu 07.10.04, 12:01
                Ten watek - glownie tego.
              • new_live Re: po przeczytaniu pewnego listu 07.10.04, 12:03
                Zreszta mamaoadam- nipotrzebie zaczelas rozpatrywac to z puntu widzenia winy.
                Bo dla dziecka nie jest istotne winna- ale rozwod jako zlo - dla niego.
        • nooleczka Re: matylda, 07.10.04, 14:41
          matylda_z napisała:

          > Dla dziecka najczesciej jest zlem to, ze rodzice rozchodza sie i tatus ma

          Powtórzę za Judytą:
          "
          to nic złego = to nie wstyd
          (nie trzeba tego ukrywać, nie trzeba udawać, że jest inaczej, koledzy czy
          nauczyciel nic złego nie powiedzą, jak sie dowiedzą itp. itd.)"

          Wydaje mi sie, że judytak wytłumaczyła Ci o co chodzilo w tym zdaniu w sposób
          jasny i przystępny, jak "chłopu na miedzy".
          A Ty w kółko i abarot to samo. Idziesz w zaparte na całej linii. Skoro prosiłaś
          o wytłumaczenie, to wykaż się choć ODROBINĄ dobrej woli i choć spróbuj
          zrozumieć?
          A moze należy wyjść z założenia, że skoro osoba NIE CHCE zrozumieć, to na nic
          wszelkie tłumaczenia.

          Pozdrawiam
          P.S> New Live, bardzo pozytywnie mnie zaskoczyłaś, naprawdę smile
          • mamaadama4 Re: matylda, 07.10.04, 16:48
            nooleczka napisała:

            > matylda_z napisała:
            >
            > > Dla dziecka najczesciej jest zlem to, ze rodzice rozchodza sie i tatus
            ma ...
            >
            matylda napisała cos jeszcze "nową żonę". I do tego zdania w całości sie
            odniosłam.
          • matylda_z Re: matylda, 07.10.04, 17:22
            Dziekuje bardzo za jasne i przystepne tlumaczenie jak "chlopu na miedzy".
            Widocznie tego potrzebuje, jestem "rozumiejaca inaczej". Dlatego mozna jeszcze
            do mnie pisac dwa razy i wielkimi literami.
            ( a Ty jestes chyba wlasnie jedna z tych osob ktore nie zastanawiaja sie nad
            slowami)
            pozdrawiam
          • matylda_z uzupelnienie do mamyadama 07.10.04, 17:24
            Uzupelniam: dla dziecka zlem jest jesli jego rodzice rozstaja sie i tata ma
            nowa zona a mama nowego meza. (jak zawsze pomijam przypadki patologii)
          • jayin Re: matylda, 08.10.04, 12:28
            nooleczka napisała:

            > P.S> New Live, bardzo pozytywnie mnie zaskoczyłaś, naprawdę smile

            Tak sobie myślę... Że... Mnie również smile

            pozdr.

            J.
        • judytak Re: po przeczytaniu pewnego listu 08.10.04, 11:40
          matylda_z napisała:

          > Dla dziecka najczesciej jest zlem to, ze rodzice rozchodza sie i tatus ma
          nowa
          > zone. Rozdwaja sie. Jest pomiedzy mama a tata. Nie pisze o rodzinach typowo
          > patologicznych.

          to do mnie?
          to wy naprawdę nie używacie słów "to nic złego" w znaczeniu "z tego nie trzeba
          się wstydzić"???

          pewnie, że rozwód to zło
          ale nie wstyd, a już na pewno nie wstyd dziecka!

          pozdrawiam
          Judyta
    • new_live Re: po przeczytaniu pewnego listu 07.10.04, 17:05
      mamoadam - o cho Ci chodzi. To napisala w opraciu o wypowiedz Bebiko.
      Co chcesz udowdonic- ze nie jest to zlem. JEST.
      I pewnie sa przyapdki ze facet ma nowa zone, i sa przypadki ze kobieta ma
      nowego facte.
      I co bedziemy sie targowac statystycznie ( statystyka na niekrzysc Panow).
      Chodzi o zlo rozwodu jako takiego., O to ze czesc ososb rozwiazujac swoje
      problemy nie zwaza na dziecko.
      A i sobie przypisuje wieksze prawo do szczescia niz dziecku..
      I to ze czasem zlem jest posiadanie macochy , i zle czasem jest posiadnie
      ojczymy.. Ale tu po prostu uzyto tych slow- bo tych slow uzyla Bebiko- od co....
      Piszac ze nie jest zlem ...

      Moze zastanowmy sie nad istota problemu a nie nad lapaniem sie za slowa i
      bronieniem swego ogona

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka