Dodaj do ulubionych

Klopoty z chrztem

06.11.04, 21:25
Hmmm... Dziewczyny, u mnie w parafii ksiadz ostro kreci nosem na
moje "samodzielne" macierzynstwo i brak meza (sic!). Zdaje sie, ze moge miec
klopoty z ochrzczeniem Kuleczki... A podobno mamy XXI wiek... Echhh..
Leeya
Obserwuj wątek
    • jutta Re: Klopoty z chrztem 06.11.04, 21:45
      Ksiądz w naszej parafii nie robił problemu, powiedział jedynie, że lepiej by
      było by dziecko do chrztu podawala sama mama, bez taty. Tak tez sie stalo, ale
      z zupelnie innych powodow.
      Dla ksiedza wazne powinno byc to, ze chcesz dziecko ochrzcic, a nie to, ze
      jestes samotna matka !
    • iberka Re: Klopoty z chrztem 06.11.04, 21:48
      u mnie tez tak bylo,pamietam ,ze proboszcz powiedzial,mi ze na pewno go
      oklamuje i w domu mieszkam z ojcem dziecka,ze to co jest w wozku to blad za za
      bledy trzeba placic <tak wyrazil sie o kubusiu> myslalam,ze go ......ale
      wyszlam i poszlam do innego kosciola.chrztu nie mozna odmowic a moj proboszcz
      tak zrobil.poza tym wpisal kubie w papiery,ze jest niechrzczony,dran i tyle
      iza
    • amama2 Re: Klopoty z chrztem 06.11.04, 21:48
      A co to księdz obchodzi z kim masz dziecko i gdzie on się podziewa???? Jego
      zadaniem jest ochrzcić dziecko a nie wtrącać się w osobiste sprawy innych ludzi!
      Twoje maleństwo na pewno będzie ochrzczone, a ja na twoim miejscu, w razie jakiś
      humorów księdza to narozrabiałabym "jak pijany zając w kapuście"i interweniowała
      gdzie się tylko da!
      Rzeczywiście aż się czasami nie chce wierzyć, że mamay XXI wiek!
      Pozdrawiam
      amama2
    • natasza39 Re: Klopoty z chrztem 06.11.04, 22:24
      No nie leeya mowe mi odebralo i dech!!!!
      Gdzie Ty chcesz chrzic to dziecko? W Lipcach Reymontowskich?
      Toż przyjedż do mnie i u mojego ksiedza na wsi małopolskiej Kuleczke ochrzcimy
      jak trzeba!!!
      To jakis debil nie ksiadz i tyle!!!!

      A ja myślałam ze Gdańsk to miasto "swiatowe", a tam nadal Jankowski z
      Gocłowskim daja po garach....
    • maminekb Re: Klopoty z chrztem 06.11.04, 22:32
      Ja nie miałam. Ksiądz tylko poprosił żeby ojciec wyraził zgodę. Wysłałam smsa z
      pytaniem : czy zgadzasz się na chrzest naszej córki? Odpisał tak zgadzam się na
      ochrzczenie córki. Pokazałam księdzu smsa (miałam diabełki w oczach więc nie
      dyskutował) tylko wpisał nas w księdze. I figurejmy tam obok siebie jako
      rodzice zgłaszający do chrztu i tyle. A później w parafii zrobili adnotację o
      chrzcie. Chrzest był śliczny w małej kaplicy i córka była jedynym dzieckiem.
      Ksiądz ze wzruszeniem odmieniał Jej imię na 100 sposobów i mówił : Matko - w
      miejscach gdzie normalnie jest mowa o rodzicach ....
    • pustulka_75 Re: Klopoty z chrztem 06.11.04, 22:43
      U nas nie było rzadnych problemów. Ksiądz o nic nie pytał, chyba sam się
      domyślił jaka jest sytuacja, skoro sama zgłaszam się z Małym. Kiedy przyszła
      mama chrzestna dała mu zaświadczenie ze swojej parafii żartował, że dziecko to
      najlepsze zaświadczenie od Boga i nic mu więcej nie potrzeba. Na prawdę miło
      wspominam chrzest Olka, żadnych szykan i żadnych zbędnych pytań. Miałam, dzięki
      temu pewność, że rzeczywiście chodzi o nową duszyczkę w Kościele i to ona jest
      najważniejsza, a nie formalności.
    • kamila77 Re: Klopoty z chrztem 06.11.04, 23:51
      Leeya, krotko, bo informacyjnie:

      - dziecko we wczesnym dziecinstwie chrzci sie w dwoch przypadkach: zagrozenia
      zycia oraz w przypadku przyrzeczenia rodzicow lub rodzica, ze wychowaja je po
      katolicku

      - ksiadz moze odmowic chrztu dziecka tylko w przypadku, kiedy powstanie
      watpliwosc co do przyszlego katolickiego wychowania

      - jesli ten ksiądz odmowi chrztu Kulce, niech ci da pisemną wykladnie odmowy

      - mozesz w tej sprawie skontaktowac sie z wlasciwym dla siebie Biskupem

      - mozesz znalezc innego księdza

      - i wreszcie - ochrzcić dziecko może jakikolwiek katolik, wysylasz potem
      pisemna informacje o tym fakcie, z podpisami dwoch swiadkow i podpisami
      rodzicow chrzestnych

      Pozdrawiam, a jak spotkasz jeszcze 'swojego' ksiedza, to z tematow do dyskusji
      polecam ks. Jankowskiego, Ojca Dyrektora, szwajcarskie klasztory i takie tam smile
    • kubowa Re: Klopoty z chrztem 07.11.04, 09:49
      leeya, powiem ci, ze ja jako ponowna mezatka tez mam klopot z chrztem mojej 8
      tygodniowej coreczki, bo coprawda, ma ona oboje rodzicow, ale za to zyjacych
      bez slubu koscielnegosmile no bo cywilny to nie slubsmileksiadz mi powiedzial, ze
      owszem, moze dziecko ochrzcic, ale pod moim panienskim nazwiskiem! to straszna
      glupota i dlatego szukam innego kosciola i innego ksiedza, bo wiem, ze w koncu
      znajdesmile
    • alka44 Re: Klopoty z chrztem 07.11.04, 10:42
      Chrzest to dopiero poczatek katolickiego życia dziecka. Wszystko zalezy od
      proboszcza, jak swinia to tak własnie jest.
      Ja niby mam koscielny slub, ale mafia katolicka nie jeden raz dała mi odczuć,
      że moje dzieci są gorsze.
      Po urodzeniu trzeciego dziecka mój (teraz już) ex zniknął i poszłam sama
      zgłosić chrzest. Juz w kancelarii były problemy, ale nakłamałam i poszło. Potem
      komunia. Mam miedzy dziećmi 16 miesięcy róznicy i chciałam je wysłac razem.
      Jest u nas coś takiego jak wczesna komunia dla przedszkolaków. Dlatego mała w
      zerówce poszła na specjalne przygotowanie i chodziłam z nią na religię cały
      rok. Proboszcz był zbulwersowany i nie omieszkał mi tego powiedzieć. Exa udało
      nam sie złapać cudem na dzieńkomunii i tylko dzieki temu przezyłysmy ten dzień.
      Po dwóch latach było powtórzenie przyrzeczenia komunijnego i tez powinni być
      oboje rodzice i dziecko. Ex nie przyszedł i musiałam zrobić zamieszanie, żeby
      nie było wiadomo, kto jest z kim.
      Nastepnie córka chciała pójsć do katolickiego gimnazjum Sióstr Urszulanek i
      proboszcz musi wystawić opinię. Napisał rodzice są rozwiedzeni i nie przyjęły
      jej. Potem uparła sie,że dostanie się do liceum. Ilością punktów przebiła te
      bardziej katolickie i chodzi tam. Chce bardzo, a ja wcale do koscioła nie
      chodzę. Nie znoszę kolendy i tego zakłamania. Jeszcze dawniej starałam sie
      sciągać exa na tą kolende, zeby dzieci nie były traktowane gorzej, ale teraz to
      jest już niemozliwe.
      Wydaje mi się, ze wychowywanie dzieci w wierze katolickiej jest bezsensowne. To
      jest chyba najbardziej fałszywa i zakłamana wiara.
      Gdybym miała odwagę postąpić zgodnie z własnym sumieniem, to moja noga nigdy by
      w kościele nie stanęła, a dzieci wybrałyby wiarę samodzielnie i dojrzale.
      Tylko u nas chrzci się noworodki, inni chrzescijanie chrzczą dorosłych. W
      grzech pierworodny nie wierzę. A na to zakłamanie i fałsz nie mam juz słów.
      Dobrze jest jak sie lutują i nienawidzą, ale mieszkają razem.
      Na kolendzie proboszcz raz mi powiedziała, ze każdy musi dźwigać swój krzyż do
      końca
      A ja porzuciłam, jak zrobiło mi się ogromnie ciężko. No i jestem wyklęta i mam
      to gdzieś.
      I Ty też olej to wszystko. Jak bardzo chcesz, to zawsze gdzieś to dziecko
      ochrzcisz (w Katowicach na Panewnikach na przykład) Jest duzo takich kosciołów
      i nawet na tym forum na pewno ktoś doradzi.
      • babicha Do Alik44 07.11.04, 12:14
        Witam!
        Mam do ciebie wielką prośbę, żebyś mi napisała jeśli możesz coś o tej parafi:w
        Katowicach na Panewnikach.Moja sytuacja jest troszeczkę inna ( nie mamy ślubu
        kościelnego ),ale problem z ochszczeniem naszego synka jest ogromny, nasz
        ksiądz już na kolędzie zaznaczył, że dopuki nie bądziemy mieć ślubu kościelnego
        to synka nie ochszci no i jeszcze to imię Kevin ( jest to święte imię ).Mamy
        zamiar ochszcić go w Częstochowie tam podobno nie robią takich problemów.
        Bardzo Cię proszę jeśli możesz i pozdrawiam!
        Agusia i Kevinek
      • i.r Re: Klopoty z chrztem 07.11.04, 12:55
        Wydaje mi się, ze wychowywanie dzieci w wierze katolickiej jest bezsensowne. To
        >
        > jest chyba najbardziej fałszywa i zakłamana wiara.
        > Gdybym miała odwagę postąpić zgodnie z własnym sumieniem, to moja noga nigdy
        by w kościele nie stanęła, a dzieci wybrałyby wiarę samodzielnie i dojrzale.
        > Tylko u nas chrzci się noworodki, inni chrzescijanie chrzczą dorosłych. W
        > grzech pierworodny nie wierzę. A na to zakłamanie i fałsz nie mam juz słów.

        NO WLASNIE... CHETNIE OMINELABYM TEN CALY CHRZEST, BO PODZIELAM TWOJE
        ZDANIE...NIBY JAKIM PRAWEM MAM DECYDOWAC ZA MOJE DZIECKO W TAK WZNEJ KWESTII?
        ALE NIESTETY, TZW TRADYCJA MNIE ZMUSZA MIMO, ZE NIKT WIARY NIE PRAKRYKUJE -
        POZA SWIETAMI. WYBIERAM SIE NA ROZMOWE I AZ SIE BOJE BO: ZYJEMY BEZ SLUBU I NIE
        ZAMIERZAM TEGO ZMIENIAC, NA DODATEK NIE MAM BIERZMOWANIA. DOSC WCZESNIE SIE
        ZBUNTOWALAM wink.

        papa
        • kamila77 Re: Klopoty z chrztem 07.11.04, 13:04
          Na miejscu księdza chrztu twojemu dziecko odmowilabym KATEGORYCZNIE.
          • i.r Re: Klopoty z chrztem 07.11.04, 13:12
            smile) TAK TEZ MAM NADZIEJE.
            • konkubinka Re: Klopoty z chrztem 08.11.04, 13:35
              a ja odmowilabym Ci bierzmowaniasmile
        • gosza26 świdomość zerowa 07.11.04, 13:11
          TZW TRADYCJA MNIE ZMUSZA MIMO...nie żartuj to ona jest taka grozna, że może
          zmusić....i z takimi ludźmi dochodzą sie ,ci źli księża , a potem ludzie
          opowiadają jaki to Kościół jest zacofany i nie sarawiedliwy!!

          o matko
          • i.r Re: świdomość zerowa 07.11.04, 20:32
            Rozumiem, gosza26, nie podzielasz mojej opinii na temat decydowania o wyborze
            religii przez czlowieka. Nie rozumiem tylko co znaczy "i z takimi ludźmi
            dochodzą sie ,ci źli księża ," - Twoja skladnia jest troszeczke, hm,
            nieskladna. Poza tym nie powiedzialam, ze Kosciol jest NIESPRAWIEDLIWY, nie
            poruszalam tego tematu. Rozejrzyj sie wokol. Wiekszosc aktow chrztu dokonywana
            jest dlatego, "ze tak wypada", "bo co rodzina powie". Najwazniejsze, by byc
            dobrym czlowiekiem i na dobrego czlowieka wychowac dziecko, w zgodzie z
            ogolnoludzkimi zasadami, jakie de facto ujete sa w 10 przykazaniach. Natomiast
            to, czy dojrzaly, rozumny czlowiek wybierze zycie zgodne z tymi dobrymi
            zasadami wedlug wiary katolickiej czy np buddyzmu jest juz zupelnie inna
            kwestia. I o to chodzi - o mozliwosc wyboru, SWIADOMEGO wyboru. Bo to jest
            dojrzale. U nas chrzest jest NARZUCONY w imie TRADYCJI - najczesciej. I to tak
            naprawde jest smutne. To rodzi moj bunt.

            Wbrew pozorom Biblia to jedna z moich stalych lektur.
            • gosza26 czasami trudno zrozumieć... 08.11.04, 18:41
              i.r napisała:

              > Rozumiem, gosza26, nie podzielasz mojej opinii na temat decydowania o wyborze
              > religii przez czlowieka. Nie rozumiem tylko co znaczy "i z takimi ludźmi
              > dochodzą sie ,ci źli księża ,"
              ------------------------------------------------------------------------------
              Sens wypowiedzi jest prosty, wielu ludzi postepuje nieuczciwie wobec Kościoła,
              a oczekują że księża zachowają sie tak i tak bo muszą. To mnie złości, bo nikt
              nic nie musi. Jedynym obowiążkiem księdza jest zyczliwe potraktowanie przez
              księdza swojego petenta. I jesli jegomość wyraża lekceważący stosunek do
              miejsca w którym jest ksiądz ma prawo go potraktować tak samo. To jest jeden
              tylko z aspektów stosunków w KOściele.

              Nie będę oceniać czyjegoś punktu widzenia. Dodam tylko że stosunek do
              sakramentów moim zdaniem wynika tylko i wyłacznie ze stosunku do wiary i Boga...

              Kiedy mój znajomy ksiądz dowiedział sie, że czeka mnie zycie z rozwodnikiem
              powiedział, że jesli to uczciwy mężczyzna to ja napewno znajde dla siebie
              jakieś miejsce w Kościele...


              żyj i pozwól żyć innym!
    • leeya Hmmmm.. 07.11.04, 11:44
      Moja poranna rozmowa z kancelaria Bazyliki w Swietej Lipce.

      Ja: Szczesc Boze
      Ksiadz: Szczesc Boze, w czym moge pomoc Duszyczko?
      Ja (po chwili milczenia, bo juz mnie zatkalo): Mam problem....
      Ksiadz: Jestem tu od rozwiazywania problemow, mow Dziecko...
      Ja (juz calkowicie rozbrojona): Chcialabym ochrzcic dziecko, ale....
      Ksiadz (przerywajac mi): To chyba naturalne, ze chcesz Duszyczko ochrzcic
      dziecko. Jaki termin Ci pasuje? Uprzedzam, ze cale swieta mamy juz zajete...
      Ja: Czy to znaczy, ze moge ustalic termn z ksiedzem telefonicznie..
      Ksiadz: No wiesz, bedziesz musiala dostarczyc dokumenty i...
      Ja (przerywajac ksiedzu): Nie obchodzi ksiedza moj status?? Sytuacja rodzinna???
      Ksiadz (ciezko wzdychajac): Przeciez powiedzialem na poczatku, ze jestem od
      rozwiazywania problemow...
      I tu nastepuje ustalanie spraw technicznych...

      Coz, a jednak sa prawdziwi ksieza jeszczesmile
      Leeya
      • domali Swieta Lipka? 07.11.04, 12:29
        Ta na Mazurach?
      • natasza39 Re: Hmmmm.. 07.11.04, 17:57
        No cóz wiedziałąm ze nie tylko u mnie sa w Malopolsce (ponoć zacofanej) sa
        porządni i normalni księża.
    • gosza26 co prawda nie ochrzcie ale... 07.11.04, 11:59

      ja co prawda jestem zmacoch i stąd sie leeya ,,znamy,, ale to w tej chwili nie
      ma znaczenia bo pytasz o chrzest...

      ja myslałam ze nie mnie ten problem nigdy nie dotknie.... A w twoim watku
      zostało poruszonych kilka odrebnych problemów:

      1)
      zawsze dla mnie wiara byłą czymś wiecej niż tylko ,,ułomnymi zachowaniami
      niektórych księży,, . Ja osobiście znam kilku wspaniałych księży, i powiedzmy
      tych którzy ,nawet w srodowisku nie maja szacunku..-to dla jasności jaką
      prezentuje postawe..

      2)
      mieszkam bes ślubu i M jest w trakcie rozwodu

      3)
      jak to połaczyc?? niestety nie da sie wiec jestem w chwilowej (mam nadzieje)
      prózni..

      4)
      jesli chodzi własnie teraz o stosunek do tego naszego proboszca to
      owszem ,,oberwło mi sie,,(przy okazji załatwiania pogrzebu ojca M.),ze powinnam
      znależć sobie kawalera i nie szkodzić włąsnemu sumieniu., choć po poznaniu
      blizej historii trochę zmiękł, ale i tak wyszlismy w dobrych humorach bo M. do
      proboszcza powiedział, że całe życie na mnie czekał to poczeka jeszcze (tu miał
      na myśli rozwód cywily i ew. uniewaznienie)..

      5)
      nie rozumiem dlaczego jesli pisze sie na tut. forum czy na macochach o
      znoszeniu kłopotów z godnościa, nie dopisuje sie tego przy ,,kłopotach,, w
      Kościele..to tak jakby tu nam sie wszystko należało, bo jesli ktoś nie uznaje
      wartości kato;ickich to po co mu chrzest i komunia (po to żeby nie być gorszym
      od sąsiadów??!!!)-absurd ...oczekujemy od ksieży uczciwości a w zamian dajemy
      obłude..ludzie no gdzie my jesteśmy??

      6)
      a teraz do ciebie leeya, jeśli naprawde zależy ci na ochrzczeniu dziecka, to
      wytłumacz proboszczowi, że eks nie mogłas przywiązać do krzesła.. a samotne
      maciezyństwo abosolutnie nie jest żadna ujmą...

      pozdrawiam i zapraszam cie leeya czesciej na macochy

      5)
    • pimpek06 Re: Klopoty z chrztem 07.11.04, 18:00
      wiesz przyjeżdzasz na święta do rodzinnego miasta i możesz tu ochrzcić Kuleczkę.
      Nie będzie kłopotów, bo parafi mało, a wiem, że chrzczą, i to nawet rodzice
      żyjący na kocią łapę
    • olamad Re: Klopoty z chrztem 07.11.04, 21:43
      Wiem, że we Wrzeszczu na Czarnej chrzcza wszystkie dzieci. Wiesz gdzie to jest?
      Ta ulica nazywa się jakoś inaczej, ale ze znajduje się po przeciwległej stronie
      torów względem Białej, to wszyscy nazywają ją Czarną. Spróbuj tam - raczej nie
      powinno byc problemów.
      Pozdrawiam,
    • smallm Re: Klopoty z chrztem 08.11.04, 11:11
      Ja jak chrzciłam N, to musiałam powiedzieć księdzu, że na 100% nie będę już z
      jej ojcem, bo w przeciwnym wypadku kazałby mi najpierw wziąć ślub kościelny z
      exem. Ale jak powiedziałam mu, że nie ma takie możliwości, że my już nigdy nie
      będziemy razem, ale nie chcę blokować dziecku chrześcijańskiego życia tym, to
      udzielił pozwolenia.

      Pozdrawiam.
    • serengetti Re: Klopoty z chrztem 08.11.04, 11:14
      Wiecie, jak tak czytam o tych waszych kłopotach z kościołem, to mi się nóż w
      kieszeni otwiera. Ja wprawdzie chrzciłam córkę, jak byłam jeszcze z mężem, więc
      żadnych problemów mi nie robili, ale zaręczam wam, ze gdyby ktokolwiek coś
      pisnął, natychmiast z dzikim uśmieszkiem powiedziałabym słodko: "to ja ochrzczę
      dziecko w kościele prawosławnym. Albo ewangelickim - w końcu to też
      chrześcijanie" - i odwróciłabym się na pięcie. Jestem przekonana, że w 8
      przypadkach na 10 natychmiast przestaliby robić problemy.
      • viedzma Re: Klopoty z chrztem 08.11.04, 11:48
        ja tez mocno chcialam ochrzcic. ale ksiadz w mojej parafii powiedzial nie mniej
        niz.. (urodzone w malzenstwie: co laska smile) nie mialam, nie ochrzcilam. dziecko
        uroslo. chcialo isc do komunii, wiec poszlam jeszcze raz, ksiadz sie mnie
        spytal dlaczego tak pozno, powiedzialam, ze nie bylo mnie stac (500 zl w `94),
        skomentowal: tego ksiedza juz u nas nie ma"
        i koniec pytan.
        wszystko zalezy od podejscia.
        pozdrawiam
        V.
        • konkubinka Re: Klopoty z chrztem 08.11.04, 11:54
          generalnie jest tak , ze samotna matka nie ma problemu z ochrzczeniem
          dziecka.Gorzej jak masz slub cywilny i nie ma koscielnego.Wtedy chrzestni musza
          byc bez zarzutow.
          Ja mam super proboszcza.Nie robil problemow choc powiedzialam ze zyjemy w
          konkubinacie , powiedzialam ze cywilny slub na nic nie jest nam potrzebny a
          koscielny bardzo bym chciala wziac lecz nie mozemy gdyz on juz bral.Proboszcz
          zaproponowal pomoc w uniewaznieniu tamtego slubu.Ja nie jestem do tego
          pozytywnie nastawiona i nie ponaglam w tej kwestii mojego M wiec nic w tym
          kierunku nie zostalo zrobione.
          Z exem mielismy tylko cywilny i naklaniano nas na koscielny przy okazji chrztu
          Bartka ale nie chcielismy i nie wzielismy.I dobrze.
          Ale wszystko zalezy o dparafii- polecam forum WYCHOWANIE W WIERZE , tam jest
          wiele na ten temat.
          • kkokos Re: Klopoty z chrztem 08.11.04, 14:19
            generalnie księża parafialni zwykle są bardziej ortodoksyni (czytaj: wredni)
            niż zakonnicy. zawsze można poszukać w swoich okolicach kościoła dominikanów
            lub pallotynów - są chyba najbardziej otwarci. ja do swojego proboszcza w
            centrum wielkiego miasta nawet nie próbowałam się zgłaszać z moim panieńskim
            dzieckiem, bo wszyscy znają jego stosunek do sprawy. poszłam do zakonników, nie
            bylo problemów smile)


          • okruszek100 Re: Klopoty z chrztem 08.11.04, 14:35
            podpisuję się pod tym co napisała konkubinka.Od siebie dodam,że zasadniczym
            pytaniem jakie sobie przy róznych okazjach zadaję jest pytanie: dlaczego.To
            pytanie i tu mi się nasuwa.Warto czasem się nie unosić tylko zrozumieć pewne
            zachowania roztomaitych księżysmile- otóż chrzcząc dziecko jako rodzice zaciągamy
            wobec Kościoła pewne zobowiązanie, że wychowamy je w wierze na prawdziwych
            katolików.Same jednak przyznajcie, że życie na kocią łapę specjalnie temu nie
            służy- wobec nauki Kościoła, oczywiście.Nie chcę tu rozstrząsać tego,że każda
            sytuacja jest inna, każdy znjduje jakieś swoje powody itd...Rzecz w tym,że
            Kościól nie jest twórcą lecz strażnikiem wartości i tu bym to też wrzuciła.To
            cudownie,że można spotkać księży wyrozumiałych, ale tez nie ma co się obrażać
            na tych którzy patrzą od a do z bo też mają na to jakieś wytłumaczenie.Jeśli
            zaś komuś zależy na chrzcie i sam wyrastał wśród katolickich wartości, i
            chrzest nie jest mu potrzebny dla ludzi tylko dla swojej (i dziecka) relacji z
            Panem Bogiem- mam nadzieje, że w zderzeniu z księdzem nie obrazi się na Pana
            Boga( na złość mamie odmrożę sobie uszy) tylko będzie szukał jakichś
            rozwiązań.I tu wszystkim Wam, które macie jakiekolwiek problemy na te i inne
            okoliczności- życzę dużo cierpliwości , także wyrozumialości dla drugiej
            strony i szczerej odpowiedzi samej przed sobą na pytanie:po co mi właściwie
            ten chrzest.Z klarowną odpowiedzią na pewno wszystko pójdzie latwiej, sądzę, że
            tradycja to trochę za mało. Dla tradycji wystarczy zjeśc karpia w Wigilięsmile Mam
            nadzieje, że nikogo nie uraziłam, bo nie to było moim zamiarem.Raczej-jakieś
            zobaczenie co może być po drugiej stronie.Zyczę Wam też wspaniałych
            uroczystoiści chrztu, komunii a jak się tylko da- i Waszych ślubówsmile
            • leeya Re: Klopoty z chrztem 08.11.04, 15:02
              Widzisz Okruszku, bardzo madrze mowisz....

              Ja wiem jedno. Chrzest Kulki nie jest dla mnie tradycja. Jestem wierzaca i chce
              w tej wierze wychowac swoje dziecko. Po prostu chce.... Na ksiedza w parafii
              sie nie obrazilam. Fakt, to ze mam dziecko jako panna wskazuje, ze nie
              postepowalam zgodnie z zasadami kosciola. FAKT. Ale tez ksiadz nie ma prawa
              karac dziecko za moje grzechy. Coz... Nie zrobilam awantury, po prostu
              podziekowalam i wyszlam. Kulka bedzie ochrzczona tam, gdzie byla chrzczona jej
              mama. I nawet sie ciesze, ze wyszlo taksmile Swieta Lipka to piekny kosciol.. I
              wspaniali zakonnicy tam sluza Bogu i ludziom... Bo chyba takie jest przeciez
              zalozenia kaplanstwa...

              Leeya

              PS. Tysiac buziaczkow Okruszkusmile I drugie tyle dla Julcismile
              • okruszek100 Re: Klopoty z chrztem 08.11.04, 15:14
                cieszę się ,że dobrze mnie zrozumiałaś.W gruncie rzeczy to co napisałam nie
                było do Ciebie w sensie personalnym, raczej ogólnie , po przeczytaniu tego co
                napisali wszyscy inni.Ja też sporo namieszałam- w kontekście nauki Kościoła to
                MEGA SPORO.I rozumiem,że nie mogę być teraz np. chrzestną bo jakim bedę wzorem
                życia katolickiego? Nawet bym zresztą nie chciała, bo traktuję te sprawy
                poważnie.Oczywiście wszystko jest uzależnione też i od tego co będę dalej robić
                w życiu, co się wydarzy jak się tatuś w końcu dowie o Julce itd...Cieszę się,
                że obracamy się w świecie podobnych wartości, to jeszcze bardziej potęguje moją
                sympatię do Ciebie.I Kulki!!! A święta Lipka to magiczne miejsce, życzę Wam
                przepięknej uroczystości...
                I jeszcze coś, tak ogólnie..Fajnie, że w Kościele jest też miejsce dla tych ,
                którzy porobili różne dziwne rzeczy w życiu( że tak ogólnie to ujmę)a teraz
                brakuje im kontaktu z kościolem właśnie, z sakramentami itd...To przecież do
                takich ludzi Papież powiedział:" Wy też jesteście w Kościele".Fajnie, że są
                wspólnoty dla Różnych Takich....Co Ukradli Księżycsmile
                • gosza26 tak są wspólnoty... 08.11.04, 18:31
                  W roku ubiegłym bylismy na rekolekcjach dla małzeństw nieskramentalnych.
                  Niesamowite przezycie dla osoby, która mogła kiedyś mieć nieograniczony dostep
                  do sakramentów. Poczułam sie jak syn marnotrawny...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka