Dodaj do ulubionych

ogranicz. praw-szanse,czas trwania-prosba o poradę

11.03.05, 20:07
witam!
jestem samotna matką, mam 2 synków- 2 latka i drugi 9 m-cy.maz postanowil
odejść, kiedy dziecko miało 6 dzień-złozył pozew o rozwód, mieszkał u
teściów. Tuz po Nowym Roku wyjechał do Anglii- nie wiedziałam o tym,
dowiedziałam sie po kilku tygodniach- zadzwonił, zapytał, jak dziecko/ miało
tego dnia operację/- zapytałam, gdzie jest- mielismy razem jechac na
operację, odpowiedział, że daleko. zapytałam, gdzie jest, odparł, że dowiem
sie, jak wróci. zapytałam, kiedy wróci- on na to, ze w przyszła sobotę. To
było w styczniu- od tej pory nie odezwał sie. domysliłam sie, ze moze byc w
Anglii, planował wyjazd jak byłam w ciąży. zapytałam teściów- przyznali się,
ze jest w Londynie.dzwoni do teściów co tydzień, do mnie w ogóle.
wielokrotnie prosiłam o tel, adres, twierdza, ze nie mają. W międzyczasie
dziecko trafiło pod kroplówke, był tez problem ortopedyczny- dysplazja
biodra, starszy chodzi na terapię do psychologa- ogólnie duzo spraw, o
których musze decydować sama. na początku wysyłałam mu na maila np opinie
psychologa, zdjęcia z operacji itp- niestety zero odpowiedzi.ostatnio
przysłała paczke do tesciów- twierdzili, ze tez nie było adresu- poprosilam,
zeby go poprosili telefonicznie- cisza. W lutym było badanie w RODK- nie
stawił sie- zamiast niego przesłuchali teściów.Sprawa rozwodowa była w
październiku- powiedzaił, że jest w stanie płacic 600 zł na nas, ale takiej
kwoty nigdy nie otrzymałam, sędzia nie zabezpieczyła alimentów- powiedziała,
ze na następnej rozprawie.wczoraj dowiedziałam sie, ze sedzia jest chora,
rozprawy nie sa rozpisane, nie wiadomo, kiedy wróci do pracy. mija 10 m-cy,
jak złozył pozew- stoję na niczym.ostatnio teściowa wpłaciła 500 zł na konto
dla nas. maz nie kontakyuje sie, nie mam pojecia, kiedy wróci, na pewno nie
jak mówił "w przyszłą sobote'- wiem, ze nawet nie zyczył sobie, bym o
wyjeździe wiedziała. 2 dni przed wigilia zaprosilam go/jechalismy razem
samochodem- była godz. 15.30/- powiedziałam: moze bys przyszedł teraz do
dzieci, pobawisz się, wykąpiemy..on odpowiedział: teraz idę do miasta.no i
tyle go widziałam. Umówilismy sie jeszcze, ze przyjdzie na Sylwestra
popilnowac dzieci, ale sam gdzies balował. kilka dni pózniej wyjechał za
granice. Kiedy był-/byłam po drugiej cesarce w ciagu 2 lat/, straciłam
pokarmn, była niedziela, przed południem, poprosiłam go, by przyjechał do
dzieci, ze musze pojechac po mleko itp- on powiedział, ze treraz to jedzie na
basen i wróci o 19-tej. wrócił po 22- nie interesowało go, czy poradziłam
sobie.
to duzy skrót- postanowiłam wystapic o ograniczenie praw rodzicielskich.
pytanie: czy musze pozew złożyc do sadu Okregowego, do tej samej sędzii,
która prowadzi rozwód? czy moge do rejonowego, czy rodzinnego- do innego
sędziego? chce to zrobic zanim bedzie sprawa rozwodowa- jako powód podac
porzucenie rodziny, brak zainteresowania itp. jak sformułowac pozew? czy brac
adwokata? czy mam szanse w moim przypadku? W razie jakis problemów, jak np ta
operacja dzidziusia, czy wyjaazd/ mieszkam blisko granicy/ jego zgoda bedzie
niemozliwa / bo nie znam jego miejsca pobytu itd/ . W sierpniu dostałam
sądownie zgodę na paszporty dla synków- dobrowolnie nie chciał sie zgodzic
motywując w sądzie tym, że ja moge wyjechac z dziecmi za granice-
powiedziałam, ze to on planuje dyjazd zarobkowy do Anglii- zaprzeczył, ze
nigdzie sie nie wybiera do zakonczenia sprawy rozwodowej.
jak to rozegrac, by ograniczyć mu prawa? Żebym formalnie sama decydowała o
tym, o czym i tak musze sama decydowac? jak długo trwa taki proces?Ile
kosztuje? czy ja płace, czy koszty na pół? czy badanie z RODK z lutego sie
liczy, czy wyślą na kolejne?
pozdrawiam- Aurelia
Obserwuj wątek
    • pelaga Re: ogranicz. praw-szanse,czas trwania-prosba o p 12.03.05, 20:31
      NIe jestem pewna, ale wydaje mi sie, ze nie rozpatrza sprawy, jesli trwa
      rozwod. Najlepiej pojdz na porade do adwokata on poinformuje Cie najlepiej.
      A sprawe zaklada sie chyba w Sadzie Rejonowym.
    • pustulka_75 Może Szymon coś poradzi? 12.03.05, 21:09
      Może w związku z tym, że chodzi o dobro dzieci (alimenty) to Karta Praw Dziecka
      pomoże? Może jakiś wniosek można złożyć w związku z chorobą sędziego, który
      przyspieszył by proces zabezpieczenia dzieci?
      Może, może, może... Niechcący morze mi wyszło. smile
      • chalsia Re: Może Szymon coś poradzi? 12.03.05, 21:22
        Adwokat konieczny. Wiem, ze można wnosić o zmianę sędziego.
        Chalsia
        • nicol-e Re: Może Szymon coś poradzi? 12.03.05, 21:33
          czekam na Szymona- Chalsiu, mozna wniesc o zmiane sędziego- ale musze podac
          konkretne powody- fakt, ze sędzia była za moim facetem, on nic nie musial mówic
          itop- ale trudno wykazac stronniczosc sedziego ,a można narazic sie na kłopoty
          przy kolejnej rozprawie
          Aurelia
          • chalsia Re: Może Szymon coś poradzi? 12.03.05, 21:38
            Nie te powody. Powodem najlepszym jest właśnie choroba i przeciąganie się
            sprawy a Ty nie masz alimentów, etc. zabezpieczonych na czas trwania sprawy, a
            w przypadku pobytu eksa za granicą sprawa może się ciągnąć, ze ho ho.
            Druga kwestia - możesz (chyba) wnosić o ustanowienie kuratora za nieobecnego
            eksa.
            Po trzecie - można (nie pamiętam odpowiedniego sformułowania) oddalić opinię z
            RODK, skoro miał być badany układ Ty, ojciec i dzieci, a jego nie było. W ogóle
            nie mieści mi się w głowie, ze badano teściów W ZAMIAN za ojca. Badanie nie
            powinno w takiej sytuacji się odbyć.
            Chalsia
            • alka44 Re: Podobna, ale inna sytuacja 12.03.05, 22:19
              Ja jestem w trakcie sprawy o pozbawienie władzy. Wystapiłam o ustanowienie
              kuratora. Trwa od lipca.
              Ex ma wyrok do odsiedzenia i od ponad roku się ukrywa.(za alimenty) Na razie
              jestem w martwyn punkcie. Mam nadzieje, że sie cos ruszy.
              • szymon00 Re: Podobna, ale inna sytuacja 12.03.05, 22:46
                jeśli trwa sprawa rozwodowa to wniosek o pozbawienie władzy rodzicielskiej
                składasz do tej sprawy rozwodowej, w żadnym Sądzie Rejonowym ani nie zakładasz
                podobnych tego typu spraw, ponieważ i tak zostanie to podłączone do sprawy
                rozwodowej,

                sposób złożenia takiego wniosku: albo składasz to ustnie w trakcie trwania
                procesu albo pisemnie przed lub w trakcie trwania procesu

                adwokat: jeśli nie czujesz się na siłach albo nie znasz na tyle prawa to
                adwokat jest wskazany - ale to kosztuje

                badania RODK: hehe, nie wiem czemu teściowie byli badani. Czy to jakaś podpucha
                z Twej strony? teściowie nie są stroną w sprawie więc nie mogli być badani, a
                swoją drogą badania RODK zrobione raz raczej się ich nie powtarza chyba, że się
                owe badanie kwestionuje i idzie wniosek o przeprowadzenie nowych badań w innym
                ośrodku.

                A tak marginesie z analogiczną sprawą chyba się spotałem już tylko, że sytuacja
                była niejako opisana z tej drugiej strony(od strony męża). Wyjazd do Angli,
                paszporty i termin wyrobienia tych paszportów, przygraniczne miejsce
                zamieszkania. Hmmm.....

                pozdrawiam
                • nicol-e Re: Podobna, ale inna sytuacja 12.03.05, 23:13
                  szymonie!to nie żadna podpucha!!!
                  z tesciami było tak: jak przyszło wezwanie na badanie, miałam zal, ze jak oni
                  mu np. i to powiedza, skoro nie ma adresu itp- tesciowa na to, ze jak zadzwoni,
                  to powiedza- ze dzwoni co tydzien. po kilku dniach zapytałam, czy on wie o
                  badaniu, przyznali, że wie, ze przyjedzie. W dniu badania zadzwoniłam do
                  tesciów, czy on jest/ było mroxno/ odparli mi, ze nie przyjedzie, ja na to,
                  dlaczego mnie nie uprzedzili, przecież wówczas ustala sie inny termin wizyty-
                  tak było na wezwaniu. A ona mi na to, ze przyjda zamiast niego. zatkało mnie. W
                  RODK pani psycholog poprosiła mnie do pokoju, onie zosatli z moim 2 letnim
                  synkiem, potem druga pani poprosiła mnie do pomieszczenia,gdzie byli tesciowie
                  i zaczeła coś mówic o wizytach ojca itp. na to ja jeszcze stojąc powiedziałam,
                  ze nie życzę sobie rozmawiac o moim małżeństwie przy tesciach, bo oni nie są
                  stronami w tej sprawie. pani psycholog ze zdziwieniem zapytała: nie chce pani
                  przy teściach? chwileczkę, bo ja myslałam, ze państwo są razem. / u tej druguej
                  pani podczas rozmowy od razu powiedziałamze jeśli tesciowie sa , ja nie chcę
                  przy nich i z nimi rozmawiać i ona powiedziała, ze nie bedę musiała/ ta druga
                  pani powiedziała mi, że z tesciami już porozmawiala, teraz chciałaby przy mnie
                  ustalic co do wizyt tesciów u dzieci itp, bo oni jej powiedzieli, ze chcą. na
                  to ja, ze przeciez nie bede przy nich rozmawiac, nie zycze sobie, bo nie
                  mieszkam z nimi, nie mam z nimi dzieci, to Marcin chciał kontaktów z dziećmi,
                  to on wystapił o rozwód, to on mnie zostawił i wyjechał po nowym roku bez
                  słowa. dodałam, ze przeciez oni nie są bezstronni, będa go bronic itp- a dla
                  mnie po ostatnich zajściach są nieuczciwi, do tego ich syn przeciez jest
                  pełnoletni, więc niech sam za siebie się wypowiada i to on miał byc badany.
                  panisycholog była zdziwiona, powiedziała, czy w takim razie ja nie chce, by
                  badanie na które sad nas skierował się odbyło? ja, ze chcę, ale nie zeby badano
                  teściów. pani psycholog miała juz notatki po rozmowie z nimi, powiedziała, ze
                  jeśli się nie zgodze, by ich wypowiedzi brano pod uwagę, to badanie się nie
                  odbedzie w ogóle, dopiero, jak on wróci z zagranicy, wówczas mozna ustalic
                  termin/ czyli moze nigdysmile/. Wie cja nie miałam wyboru i powiedziałam, ze jeśli
                  jest to mkonieczne, to niech zostana, bo chcę żeby to szybko się zakonczyło /
                  mija 9 m-cy i dopiero 1 sprawa była/. zaczełam rozmawiac, ze on jest
                  niedojrzały, ze chce rzadkich wizyt, ze wyjechał bez słowa, dziecko miało
                  operację, ze nie daja adresu itp- oni na to swoje, ze chcą wizyt u dzieci i je
                  zabierac, najlepiej codziennie po pracysmile!!! mało mnie szlga nie trafił, w
                  koncu jednak pani psycholog przeszła ze mną do innego pomieszczenia, potem
                  przyszedł psychiatra i zapytała mnie, czy ja się zgadzam na badanie
                  psychiatryczne- byłam w szoku- bo sama na tej jedynej rozprawie poprosiłam o
                  badanie u psychologa- ze mnąz jest nieodpowiedzialny itp, podaam kilka
                  przykładów- sedzia nawet go nie pytała, czy to prawda. Więc do pani psycholog
                  powiedziałam, ze zgadzam się na badanie przez psychiatre, choc to mąz powinien
                  zostac przebadany, bo to jemu szajba odbiła.Psychiatra powiedział, ze u mnie
                  żadnej choroby nie widzi itp.
                  szymonie- czy mozesz zdradzic mi nicka tej osoby, albo, czy ta sprawa- podobna
                  była poruszana na tym forum, czy tez udzielasz porad jeszcze w innym miejscu?
                  Bohje sie, ze maz coś kombinuje, ze moze oni z teściami mają jakies dojscie,
                  chcą zabrac mi dzieci? rehabilitantka mnie ostrzegła ostatnio, ze do niej pani
                  psycholog dzwoniła i sprawdzała, od kiedy chodze z dzieckiem, co mu jest, jakie
                  cwiczenia itp, czy ja przychodze z dziecmi osobiście i jak ja sie zachowuje w
                  stosunku do dzieci itp- to zaniepokoiło rehabilitantke, jakby chciano dowieśc,
                  że jestem nieodpowiedzialna itp.
                  czy mozesz zdradzic kulisy tej sprawy, o której piszesz itp, albo podac jakis
                  klink, albo zapytac mnie ocos itp, zeby stwierdzic, czy to ta sama sprawa?
                  Wszystko spedza mi sen z powiek od dawna.
                  Co do ograniczenia praw- nie zrobie tego w trakcie, bo ta sedzia jest okropna-
                  za facetem. Opisze krótko.zapytała, czy powód podtrzymuje pozew, on na to, ze
                  tak. zapytała mnie, co ja na to, ja: że nie zgadzam się bez orzekania o winie.
                  W tym momencie maz powiedział, ze moze wziąc wine na siebie- to ja , ze sie w
                  takim razie zgodze. Sedzi nie obchodziło, ze dzieci małe itp. Chciałam pokazac,
                  ze facet jest nieodpowiedzialny, niedojrzały, powiedziałam, że zostawił mnie 6
                  dni po cesarce itp, podałam ze 3 przykłady. A pani sedzia tak:
                  " Skoro pani zieje takim jadem do męża, to dlaczego pani go nie zastrzeliła?"
                  Zatkało mnie. odparłam, ze kocham męża i sie rozpłakałam.
                  U tej sedzii nie mam szans na to ograniczenie praw- o nic go nie pytała, co do
                  dzieci.
                  Aurelia
                  • chalsia Re: Podobna, ale inna sytuacja 12.03.05, 23:26
                    Niestety - stało się - niedobrze zrobiłaś, ze zgodziłaś się na badanie w RODK z
                    teściami, skoro mogłaś odmówić. Innej drogi na "cofnięcie" tego niż przez
                    adwokata nie ma.
                    Chalsia
                    • szymon00 Re: Podobna, ale inna sytuacja 12.03.05, 23:47
                      no tak imię się zgadza, wina i sposób niby orzekania o winie też, 600 zł niby
                      też, z tego co jeszce napiszę pozew rozwodowy sam mu pisałem

                      nie wiem czy mogę zapytać czy to sama sprawa: ale z tego co mi wiadomo miasto
                      jest Krosno?

                      pozdrawiam
                      • chalsia Re: Podobna, ale inna sytuacja 12.03.05, 23:52
                        Szymon, jak wyjdzie, że to ta sama sprawa, to w trochę głupiej sytuacji
                        będziesz. I komu tu teraz wierzyć? Jemu czy jej?
                        Chalsia
                      • pustulka_75 O! 13.03.05, 08:31
                        To może będziesz wiedział, dlaczego do RODK nie przyszedł, tylko przysłał
                        mamusię i tatusia. big_grin
                        • ania_rosa Re: O! 13.03.05, 08:52
                          Cóż, bez adwokata chyba się nie obejdzie. Natomiast nie rozumiem motywów
                          działania teściów- widzą się w roli podwójnego ojca zastępczego? Zastanawiam
                          się także nad telefonem psychologa do rehabilitantki- po pierwsze wydaje mi się
                          to być bardziej w gestii kuratora, po drugie: opinia z RODKa opiera się na
                          przeprowadzonych tam badaniach. Nie spotkałam sie z sytuacją weryfikowania
                          przez psychologa relacji jednej ze stron w sposób wykraczający poza RODK, czyli
                          poprzez sprawdzanie wiarygodności w miejscu pracy, u rehabilitanta, lekarza
                          itd. Jesli do tego dochodzi to albo jest to przedmiotem czyjegoś prywatnego
                          zainteresowania (np. psycholog pyta swoją psiapsiółę, ale nie może użyć
                          informacji w opinii dla sądu) albo tez psycholog działa na czyjś wniosek (w
                          takiej sytuacji pada pytanie o etykę zawodową, skoro dochodzi do robienia
                          wywiadu poza plecami jednej ze stron, a także o wiarygodność takiej opinii).
                          Ogólnie dziwne to wszystko, trąca mi jakąś spiskową teorią dziejów.

                          Rosa
                          • nicol-e Re: O! 13.03.05, 09:44
                            szymon!
                            Czy mozesz podac mi maila na priva? to bardzo ważne
                            Aurelia
                            • nicol-e Re: O! 13.03.05, 10:03
                              Do Ania Rosa!
                              tak, dziwne to wszystko, kilka osób sugeruje mi, ze teściowie znalexli dojscie
                              do psychog itp, tymbardziej, ze ten psychiatra , to podobno znajomy teściów.
                              Boje sie, ze cos kombinują. Wszystko jest dziwne, facet nie odzywa się, komórka
                              codziennie naładowamna, ani jednego funta na dziecko itd.Podobno je kocha, a
                              wyjechał bez słowa, be zpozegnania, przed operacja 7 mówczas miesiecznego
                              dzuiecka i nic!!! ZERO zainteresowania

                              szymon! bardzo pilne, prosze o kontakt na priwa- wiem, że ktos mu napisal nowy
                              pozew, bo poprzedni od razu mu odrzucili- nie było podstaw do rozwodu- dziecko
                              miało 2,5 tyg jak złozył! drugie 1,5 roczku, a powodów nie było.teściowie nawet
                              nie wiedziali, ze ich podał na swiadków- to oni dawali mi moje wezwanie- nie
                              chcieli przyjsc do sądu i w sadzie powiedziali, że dobrze by było, żeby ich nie
                              przesłuchiwano- dlaczego? bo zadnych awantur itp, które były w tym pozwie nie
                              było!! 1 raz była sytyacja, kiedy ja w zagrozonej ciaży tuz po wyjściu ze
                              szpitala z zagrożeniem przedwczesnego porodu prosiłam go, zeby miesiąc przed
                              porodem pozostał juz w domu, nie jeździł wioeczorami moim autem do knajp,
                              przygodnie poznanych koleżanek przez gg, o których sam mówił itp- w nocy
                              karmiłam starszego synka a nie wolno było mi podnościc. otóz kilak dni po
                              wyjsciu ze szpitala znowu balował, dostałam skurcze, zawołałam teściową, bo
                              była 2 w nocy i to ona za nim dzwoniła , zeby natychmiat przyjechał,
                              powiedział, ze jest w lokalu poza krosnem, nie spieszył sie, trase ok 4 min w
                              nocy pokonał w 30 min. Wówczas tesciowa zrobiła awanture, że ma siedziec w domu
                              na D... i ze z nim kjeszcze pogada- ale niczego takiego nie było, temat minał
                              bez słowa. i tak było ciągle- a ja wtedy płakałam i tez mówiłam, ze juz tego
                              nie wytrzymam- to była jedyna kłótnia, której swiadkiem była teściowa- dlatego
                              nawet nie chciała iśc do sądu
                              co do teścia- był swiadkiem jedenj kłótki, kw dniu, kiedy odrzucono mu ten
                              cholerny pozew a ja błagała go, zeby nie składał ponownie, by nie zabierał
                              dzieciom domu, rodziny ,dziecinstwa- bo go kocha,m i przez rok walczyłam o
                              małżeństwo. a on na to ; nie proś, i tak się z toba rozwiode itp ze smiechem na
                              ustach.wzieam do reki nóż w nerwach, a on natychmiast z komórki zadzwonił po
                              tate i po policje. teśc przyjechał, bo to było tuz po przeproewadzce na moje
                              nowe mieszkanie- mojej mamy- więc tesc tez tylko o 1 sytuacji mógł
                              powiedziec.wieć komu wierzy c- nie wiem, co mój męzulek Ci napisał- ale sprawa
                              jest powazna, oni maja znajomego psychiatrę, boję się, ze alimentów nie bedzie
                              płacił, bo zniknał i ma wszystko w d... dziecko chodzi na terapię do psychologa
                              od 3 m-cy , leczy sie neurologicznie/ oboje/, starszy logopedycznie i mnóstwo
                              innych spraw.A ja jestem sama na wychowawczym, w dodatku grozi mi zwolnienie,
                              bo likwiduja moja firme. prosze o maila na priva- musze zapytac o parę rzezczy.
                              w dodatku jak mu ten pozew odrzucili- przez 2 m-ce pytałam go, czy składa,
                              złozył o rozwód- za każdym razem zaprzeczał, dopiero na sprawie o paszporty sam
                              nagle powiedział, ze złozył ponad m-c temu ponownie o rozwód- zatkałao mnie, do
                              tego dodał, ze to niby ja chcę uciec z dzieckiem za granice, a on nigdzie, do
                              zadnej Anglii sie nie wybiera. na szczescie sedzia był mi przychylny, wysmaił
                              go, czy o nmysli, ze ja dzieci przehandluje, czy co- bo ja nikogo za granica
                              nie mam, do kogo mogłabym jechac, chodziło mi o wyjazdy na baseny słowackie-
                              ode mnie to 60 km itp
                              pozdrawiam- Aurelia
                              aurelia-c@wp.pl
    • m_o_k_o Re: ogranicz. praw-szanse,czas trwania-prosba o p 13.03.05, 10:52
      Myśle ze ja się wypowiem, jako osoba znająca Nicole, od dość dawna.
      Przymję miano obrońcy Nicol-e .....

      Ale..............
      Znam Nicol-e z internetu od 1,5 roku ??? moze roku.
      Znam ją jeszcze z czasu gdy pierwszy syn był mały miał ponad pół roku, znam ją
      z okresu gdy była w ciązy z drugim dzieckiem a pierwszy syn był malutki.
      Znam Nicol-e i jej sprawe od początku, jej drugiej ciazy.
      Wielokrotnie z nia rozmawiałam, bo akurat w pewnym momencie życia nasze
      scenariusze były takie same.....
      Nicol-e to dobra matka, kochała/kocha dalej swojego meża, ale on wybrał inną
      drogę życia.Nie bede osądzać meża, absolutnie.

      Niejednokrotnie Nicol-e zostawała sama z problemami,w większości sama dbała o
      rehabilitacje dzieci.....
      A jej maż w tym czasie jeździł spotykac się ze znajomymi, lub po prostu
      wychodził.
      W pewnym momencie Nicol-e powiedziała mi ze jej mąż chce się z nią rozwieść
      wtedy była w ciązy z drugim dzieckiem.
      Nie raz czytałam że maż Nicol-e postawił jej warunek: ma schudnać, pozbyć się
      blizny po cc i celulitisu !!!!!!!!!
      Poznałyśmy sie tak dawno, sledziłam jej watki........W necie ona sie mało kiedy
      uzewnetrzniała, uzewnętrzniła się teraz gdy nie radziła sobie z tym wszystkim.
      I właśnie teraz tak jest.........nie radzi sobie, została sama z dwoma chorymi
      synami.....sama dba o leczenie, rehabilitacje, o wyżywienie ich itp.

      Wiem, ze Nicole potrzebuje opieki psychologicznej, ona też o wym wie, dlatego
      korzysta z niej. Sprawa teściów hmmmmm.........mimo wszystko ma ona z nimi
      kontakt, nawet poprawny.

      Dlatego proszę Was o nie szacowanie komu wierzyć !!!
      Dziewczyna została sama z całym tym bajzlem, nie chce rozwodu, nigdy go nie
      chciała.........ona dalej go kocha, teraz to toksyczna miłosć.....ale mysle ze
      bardzo trudno jest się pogodzić z faktem rozwodu, zwłaszcza wtedy gdy sie go
      nie spodziewamy.

      Odnośnie Nicol-e, trzymam kciuki by wszystko się skończyło........w końcu.
      Nicol-e weź adwokata koniecznie, sama sobie nie poradzisz........
      Odnośnie pozbawienia praw rodzicielskich.............moje zdanie.

      Nie rób tego...... masz wielki zal do męża wiem, ale mimo wszystko nie
      pozbawiaj ojca praw do własnych dzieci(ojca który teraz nie wywiazuje się ze
      swoich obowiazków) Nicol-e dokończ najpierw jedną sprawę- rozwód. .......
      Sprawa pozbawienia praw rodzicielkich, to inna kwestia...........

      P.S
      weż adwokata niech on zajmie sę sprawa rozwodową......bo inaczej to Ciebie
      całkowicie wykończy.
      Pozdrawiam
      • iziula1 Re: Nie ograniczenia a pozbawienie! 13.03.05, 18:47
        To bardzo ważna różnica.
        Droga Moko sama podkreslasz,że Nikol została sama i sama dba i decyduje o
        zdrowiu dzieci, rehabilitacji i ich zyciu.
        Nie ma nic złego w pozbawieniu władzy rodzicielskiej w tym przypadku.To tylko
        potwierdzenie faktu.
        Poza tym nikt nie odbiera ojcu dzieci, nikt nie odbiera mu prawa do widywania,
        kochania i uczestniczeni aktywnie w ich życiu.Ale wszystkie decyzje życiowe
        podejmuje Nikol, co bedzie jeśli nagle potrzebny bedzie ojciec do podpisania
        zgody np na dalsze leczenie chłopców, operacje, gdy jakis upirdliwy gryzipiórek
        powie NIE bo brak podpisu tatusia?
        Czy wtedy tez tesciowie w zastepstwie przyjda za ojca?
        Gdzie Nikol ma szukac męża? Ojca dzieci.
        Pozdrawiam i życze wytrwałości i doradzam adwokata.
        Iza

        Ps. I chyba Nikol tu nie potrzebuje obrońcy (z całym szacunkiem dla Ciebie Moko)
        nikt Nikol tu nie potepia.A wręcz przeciwnie.
      • nicol-e Re: ogranicz. praw-szanse,czas trwania-prosba o p 13.03.05, 19:04
        dziekuje Moko za te słowa otuchy.
        Przyznam,że od wczoraj cała jestem w newrach. dzis przez post Moko wróciło
        mnóstwo rzeczy, które mi umkneły, o których chciałam zapomniec,. Rzeczywiscie,
        mąz był dla mnie bardzo przykry przez ostatnie miesiące- kiedy zaszłam w ciaże,
        oświadczył, ze nie chce dziecka, nie planował itp. A było top tak: owego
        wieczoru powiedziałam mu, ze moge zajśc w ciaże, on na to: "to najwyzej
        zajdziesz"- taki był jego stosunek do ewentualnego dziecka. po
        porodzie/oplanowana cesarka nawet nie przyszedł do szpitala, nie czekła za
        drzwiami- po południu dostałam sms: "urodziłas juz? Bo koledzy sie pytają"- to
        było dla mnie bardzo bolesne. ^ dni po porodzie, w domu oznajmił mi, ze myslał
        duzo osytatnio, ze dziecko niczego do naszego związkju nie wnosi , w związku z
        tym chce rozwodu- jak najszybciej, bo pragnie ułozyc sobie zycie na nowo!!!
        Koszmar- ile nocy przepłakałam, tym bardziej, ze twierdził, że nie ma nikogo w
        jego zyciu, ze mnie nie kocha, ale nie wie dlaczego.
        Kiedy synek miał ponad miesiąc, delikatnie przy kapaniu zapytałam go, czy juz
        go kocha, a on na to: "nie powiem ci, czy go kocham, ale troche sie do niego
        przyzwyczaiłem"- to było dla mnie jak cios, grom z jasnego nieba- zatkało mnie.
        potem było mnóstwo sytuacji, kiedy juz mieszakł u tesciów, a ja prosiłam o
        pomoc przy dziecku- to jechał na basen, to deszcz padał, a wycieraczki zepsute,
        kiedy dostałam 2 tyg po cesarce krwotoku z przesilenia,p poprosiłam, by wrócił
        na kilka dni mi pomóc/ ginekolog mi doradził/ A mój marcin na to: "A co to ja,
        k.. latawiec jestem?"
        fakt, w ciazy mówił, ze poczekał by na mnie, gdybym potem duzo schudła, bo on
        lubi szczupłe, ze mam za grube uda, ze nie cierpi mojego cellulitu i fałdek
        tłuszczu, jak się schylam nad wanną- to było straszne, tym bardziej, ze brałam
        zastrzyki na podtrzymanie ciaży przez 3 m-ce i w tym okresie leżałam z
        zagrazajacym poronieniem w szpitalu. a on tylko kolezanki i koledzy, piwko itp.
        Z dzieckiem nawet na spacer nie chciał ani razu wyjśc, do 3 rano grał w gry
        komputerowe, monitor był ok. 1-1,5 m od łózeczka i dziecko ciagle sie
        przebudzało/ starsze dziecko/. po porodzie powiedzaił mi, ze ja jestem starsza,
        to dostałam swiezy towar do łózka, bo on był młodszy. upokorzeniom nie było
        mijsca. Płakałam, ale znosiłam to, miałam nadzieję, że sie opamięta. Robiłam
        wszystko, by uratowac małzenstwo. A on nami w ogóle się nie interesował. nawet
        na Mikołaja, była to wówczas sobota odepchnał mnie od drzwi i zamiast z synkiem
        isc , jak go prosiłam, pojechał do swojej przyjaciółki. teściowie patrzyli na
        moje łzy, ale dla nich tematu nie było.
        Kiedy wystapił o rozwód, powiedziali, zebym się nie martwiła, bo przecież
        pierwsza rozprawa bedzie pojednawcza- jednak mój w pozwie poprosił, zeby
        pojednawczą pominąćsad kiedy pozew mu odrzucono, prosiłam, zeby to przemyslał,
        ze widocznie nawet sedzia stwierdził, ze możemy byc razem itp- kłócił sie w
        moim mieszkaniu, w którym nawet nie miał zamiaru sie meldowac. przychodził
        tylko kapac synka, wkładał go do łózeczka i ubierał sie, dziecko bardzo
        płakała, ciagnęło za szczebelki- widziało, ze tato wychodzi- zrywało się w
        nocy, w końcy poprosiłam go, by nie przychodził, by sąd mu wyznaczył wizyty
        itp, bo ja tego nie wytrzymam a cała sytuacja odbija sie na dziecku, bo widze,
        co się z synkiem dzieje- neurolog dał synkowi melise w syropie, teraz z powodu
        krzyków nocnych itp bierze hydroksyzyne w syropie.marcin kilka razy/ ze 3-4/
        próbował przyjsc i zrezygnował. W paxdzierniku synek/ nie miał 2 lat/ złamał
        nóżke- po powrocie ze szpitala natychmiast zadzwoniłam, było po 22.00,
        powiedziałam, co i jak. Zadzwonił po tygodniu i zapytał jak synek , czy mu
        zdjeli gips. A dziecko spac nie mogło pierwsza noc z bólu, płakało, noga cięzka
        itp, kilka dni sie czołgało, potem dostało znowu gips- tatusia to nie
        obchodziło.
        Duzo by pisac- nie mam pojęcia, co małzonek napisał szymonowi, jak przedstawił
        sytuacje, ale o jego uczuciu do dzieci swiadczy sposób opuiszczenia
        kraju/mieszkam koło dworca, z którego do Anglii wyjeżdżał/ - mógł się pożegnac
        choc z dziećmi, przed operacja synka, przeciez mógł nawet nie wybudzic sie z
        narkozy, wszystko jest mozliwe. Mógł tylko mi powiedziec, zebym sie nie
        martwiła o pieniądze itp, ze teściowa wpłąci mi 500 zł- a on nic. Zwolnił się w
        tajemnicy z pracy/ kierowniczka wydzwaniała za nim, dlaczego od nowego roku do
        pracy nie przychodzi/ , koledzy nic nie wiedzieli- teraz milczy, dzwoni tylko
        do teściów co tydzień, bo sami mi mówili, a dzieciom ani jednego funta nie
        przysłał.
        przykre to, jesli on tak miłośc do dzieci postrzega. Boje sie, ze nie
        przyjedzie na rozprawe rozwodową, albo powie, ze jest bezrobotny- nie
        udowodnię, że pracuje na czarno. Albo trzeba bedzie wniesc, by tesciowie
        płacili- boje sie.
        Najgorsze jest to, ze po tym wszystkim kocham nadal tego drania, który jest
        ojcem moich dziecisad Bo kocha sie kogoś pomimo jego wad, a nie dla zalet/
        fizycznych- maz powiedział, ze dla niego miłość mierzy sie centymetrem itp-
        chodziło o figurę/i nie mozna odkochac sie tak "na zawołanie"
        pozdrawaim- załamana i skołowana Aurelia
        Wszyscy z mojej i jego rodziny- jego bracia, szwagierki stwierdzili, ze jest
        niedojrzały emocjonalnie, psychicznie itd. Że nie dorósł do pewnych obowiazków,
        dlatego chciałó uciec do Anglii, zostawic mnie sama z dwójka chorych dzieci na
        pastwę losu. Pojechał, nie odzywa sie nadal- Mówił, ze kocha dzieci. Ale czyny
        jego mówią co innego.
        • nicol-e Re: ogranicz. praw-szanse,czas trwania-prosba o p 13.03.05, 19:07
          iziulo- widze, ze w międzyczasie napisałaś- dziekuję- chyba faktycznie musze
          wziąc adwokata. Chdziło o to, ze chyba - tak mi się wydaje- ze mój męzulek
          doskonale wiedząc, ze dawniej codziennie siedziałam na e-dziecku- tylko akurat
          nie na samodzielnej mamie- napisał cos gdzies tutaj do szymona- teraz szymon
          byc może ma 2 zupełnie inne wersje itp- nie wiem, chodzi o to, komu ma wierzyc.
          do moko pisałam bardzo często ze szczegółami o wydarzeniach codziennego dnia
          przez gg, maile itp
          dziekuje wszytstkim, którzy pragna mi pomóc- Aurelia
        • iziula1 Re: Droga Nikol! 13.03.05, 19:19
          Czytam twoje posty i ...
          Mam dość, a ty?Czy nie masz dośc ciągłego rozpamietywania tego całego bólu jaki
          zadał Ci twój mąż.Ja wiem,że może to twój okres oczyszczania sie ze złych i
          bolesnych wpomnien i one teraz wypływają z Ciebie z siłą wodospadu.
          Może.
          Co Ci moge doradzić?Czy powinnam cos Ci doradzać?Nie wiem.
          Nikol, przykro mi że to spotkało Ciebie, Twoje dzieci.
          Tym bardziej,że jak piszesz kochasz męża.
          Trudno zrozumieć co nim kieruje, dlaczego podjął taka decyzje.Nie staraj sie Go
          rozumiec, doszukiwac się i pytac wciąż "Dlaczego", pomyśl co teraz mozesz
          zrobic by wyjśc na prosta, by pozbierac swoje zycie w całość, by odzyskac
          równowage.
          Co do Szymona.On jest tu i nie tylko na tym forum naszym doradca prawnym.
          Nie jednej z nas pomógł.
          Mam nadzieje,że nikt z nas nie bedzie go potepiał,że pomógł w napisaniu wniosku
          rozwodowego twemu mężowi skoro swoją wiedza dzieli sie anonimowo i
          bezinteresownie (?). Bo nigdy nie wiadomo kto i w jakim celu z naszych rad
          korzysta. Szymon nie odpowiada za postepowanie twego męża.

          Pozdrawiam Cię serdecznie.
          Iza
          • nicol-e Re: Droga Nikol! 13.03.05, 20:55
            iziulo!
            wiesz, to torche nie tak. ja bardzo chciałabym juz zapomniec, zeby to nie
            bolało. jestem sama całymi dniami z dwóka dzieci w pustych scianach. patrzę na
            miejsce na d łózkiem/ ogroomnym, bo takie chciał maz/ po fotografii slubnej.
            patrze na albumy stojące na wprost łózka w szklanej gablocie, albumy slubne.
            patrze na dzieci, których oczy, usmiech przypomina męża.kładę sie spac- i
            tęsknie. Idę do łazienki- patrze na luksfery, umywalke, którą on przed porodem
            wybierał, ze bedzie mu sie wygodniej golic itp. po prostu wszystko przypomina
            mi męża. Bylismy 5 lat małzenstwem i nie moge pojac, jak ktos, komu tak
            bezgranicznie ufałam, mógł mnie tak oszukiwac/ opowiadał mi sam, nie mysląc, ze
            mnie rani, jak to poznał panienke w knajpie, odprowadził ja pod dom i sie
            całowali- było mu dobrze, choc miała waskie usta itp- ale była szczuplejsza w
            pasie ode mnie i dobrze mu się ja trzymało/- /ja mam az 72 cm w psie!!!/- o
            mało nie straciłam dziecka, bo powiedział mi to w ciązy.
            nie da sie zapomniec, moze, gdyby nie było dzieci... Żyje tylko dla nich. dnie
            i nice to jedno, ciągle płacze i jestem załamana.
            mój synek zobaczył Krawczyka w TV i mówi "Tato"- na zdjecie męza nie reaguje- w
            takich momentach płyną łzy. boje się, ze psychicznie nie przezyje odczytania
            wyroku, ze to juz po rozwodzie. boje sie, ze przyjedzie z tej Anglii dzien
            przed rozprawa, zacznie sie dobijac, a ja sie roztycze. W dniu, kiedy składał
            pozew o rozwód- ten, który juz mu szymon napisał/ było to 1 dzien po jego
            urodzinach/ widziałam sie z nim i mówiłam mu ostatni chyba raz, ze łzami w
            oczach, ze go kocham. nawet nie wiedziałam, ze za kilka minut prosto po pracy
            pojedzienz tym pozwem do sądu...
            szymona oczywiście nie potępiam - nie wiem, ile szczegółów maz mu zdradził,
            czy opisał, jak sam sie zachowywał, jak nawet w świeta Wielkanocne pojechał do
            kolezanki, a ja sama z dzieckiem, mnóstwo, mnóstwo innych rzeczy. Przypuszczam
            tylko, ze przedstawił sie jako biedny, młodzszy małzonek, zarabiający 1200 zł
            na ręke grafik komputerowy/ ja miałam na pół etatu 352 zł na rekę przed ciążą
            niestety- teraz wychowawczy, rodzinne itp/, który baardzo kocha dzieci, chce
            łozyc na ich utrzymanie, tylko pragnie zyc sam, za granica i sie nie
            kontaktowac- a ja- straszna hetera, kłócaca sie o to, ze woli balangi,
            koleżanki, obce, poznanane na gg, zamiast pomóc zonie w remoncie mieszkania w
            zagorzonej kolejnej ciązy- straszna jestem żona, bo w koncu po próbie ratowania
            zwiazku i obserwowaniu jego wybryków nie pozwolilam przychodzic do synka tak
            często, jak Pan sobie chciał/ bo drugiego synka po prostu nie dostrzegał/
            mam tylko nadzieje, ze i mi szymon pomoze- nie wiem, czy nadal pomaga mezowi,
            czy sa w kontakcie, jak to wygląda itp- ale mnie nie stac na adwokata, a mego
            męża, który mieszka z 8 Polakami w 1 pokoiku /podobno/i wszystko w Anglii
            odkłada- chyba raczej stać.
            dodam, ze 5 lat temu on miał 19 lat, ja 24 i byłam jego pierwsza dziewczyna,
            pierwszą miłością, której przyrzekał miłość, wierność, uczciwość po grób, z
            którą chciał miec wspólny dom i dziecisad obiecywał, ze nigdy nie skrzywdzi...
            Aurelia- pragnąca odzyskać równowagę.
            • virtual_moth Re: Droga Nikol! 13.03.05, 21:16
              Nicol, ja teraz, gdyby mi ex powiedział dlaczego obiad nieugotowany (maleńkie
              dziecko z kolkami), to dostałby lufę prosto w nos. Wtedy tylko umiałam płakać i
              chyba wiem jak się czujesz. Dlatego nie dziwię się, że gdy ci mówił o twoich
              celulitisach czy innych pierdołach, to zamiast go niedelikatnie uświadomić
              jakim jest kutasem, byłaś w stanie tylko płakać.

              Jedno co Ci powiem, to banał, że czas leczy rany i kiedyś będziesz w stanie
              zaśmiać mu się prosto w twarz. Jeśli Cię to teraz pocieszy (w co wątpię) to
              powiem Ci, że Ty kiedyś wyjdziesz na prostą, a on dostanie po tyłku od życia,
              aż miło - to PEWNE. Twój jeszcze mąż to osobnik, którego rozwój emocjonalny
              zatrzymał się na etapie kilkulatka i jeśli życie potoczy się tak, jak toczy się
              zwykle, to dorośnięcie będzie dla niego niezwykle bolesne.

              Myślę, że Szymon sam oceni czy może Ci pomóc czy nie. Jeśli nie, może spróbuj
              zadzwonić do sądu i zapytać, czy nie oferują darmowych porad prawnych. Jesli
              nie, na pewno pomogą Ci organizacje kobiece, ale nie wiem w jakim mieście
              mieszkasz i czy jest tam dostępność takich organizacji. Napisz skąd jesteś.

              Pozdrawiam
            • iziula1 Re: Droga Nikol! 13.03.05, 21:22
              Aurelio, czytałas ten pozew czy zadreczasz sie domysłami?
              Życze Ci abys jak najszybciej odzyskała równowage, abys przestała płakać,
              zadręczać sie i zaczeła normalnie funkcjonowac.
              Wszystko mija, te złe dni również.
              Iza
            • virtual_moth Re: Droga Nikol! 13.03.05, 21:28
              Jeśli to Krosno, to znalazłam przez Google:

              Pomoc prawna i psychologiczna (bezpłatna) Specjalistycznego Ośrodka Interwencji
              Socjalnych 432-62-97 wew. 16

              Biuro Porad Obywatelskich,
              ul. Portiusa 4,
              38-400 Krosno,
              tel. (0...13) 436-39-08,
              e-mail: bpokrosno@wp.pl

              Tu organizacja katolicka:
              Archidiecezja Przemyska
              Katolicki Ośrodek Adopcyjno-Opiekuńczy
              ul. Portiusa 4
              38-400 Krosno
              tel.(013) 436 82 51

              No i tyle powiedziało Google.

              Powodzeniasmile
          • szymon00 no cóż.... 13.03.05, 21:22
            to jest ta sama sprawa,

            co do pozwu został mu odrzucony ponieważ pozew nie spełniał wymogów formalnych
            pisma procesowego, dokładnie było to wezwanie do uzupełnienia braków
            przedstawione przez Niego nawet były przedstawione we wezwaniu podstawy prawne,
            które jasno mówiły o uzupełnieniu tych braków, pozew został przeze mnie na nowo
            poprawiony oraz poszło pismo o zarachowanie opłaty wpisowej na poczet tego
            pisma; to pismo też powinno być w aktach sprawy, również możesz przejrzeć, jego
            stary pozew (ten oddalony) o rozwód jaki złożył w sądzie (dokumenty powinny być
            dostępne w sądzie) i sama stwierdzisz, że tak było (to tyle co mogę przedstawić)

            kulis co i jak, co powiedział jak się wytłumaczył - nie zdradzam; gdyż osoby,
            które przedstawiają mi swoje problemy na priv mogą liczyć na moją dyskrecję
            zarówno na forum publicznym tak i w życiu prywatnym, tak więc "ciągnięcie mnie
            za język" jak została sprawa mi przedstawiona nie przyniesie Ci oczekiwanego
            rezultatu, bo nie napiszę, Twój upór oraz próba "ciągnięcia mnie za język" w
            tej sprawie może spotkać się z moim "zbanowaniem" Twojej osoby, bez
            wcześniejszego Cię uprzedzenia

            nie ukrywam znalazłem się w głupiej sytuacji, ponieważ poznaję sprawę z tej
            drugiej strony i wersja nieco jest inna nic została mi przedstawiona przez
            Marcina, ale gdybać nie zamierzam które z Was kręci czy Ty czy Marcin, bo przez
            internet czy telefonicznie jest trudno mi to stwierdzić, ja nie zastanawiam się
            nad treścią merytoryczną co jest pisanie do mnie, prosta zasada: jest pytanie
            jest odpowiedź i tyle

            Marcina poznałem przez forum dla ojców

            a swoją drogą Nicole za bardzo targają Tobą emocje co powoduje, że zaczynasz
            popełniać szkolne błędy nawet i w sądzie

            pozdrawiam
            • nicol-e Re: no cóż.... 13.03.05, 22:46
              szymon witam ponownie1
              dziekuje za słowa wyjasnienia. Przecież ja ten pierwszy pozew mam na kompie-
              ten odrzucony, bo przy mnie go pisał- a własciwie przerabiał, bo pozew został
              sciagnięty z netu dla mojej kolezanki rozwodzącej sie
              Osoba w wypowiedzi wczesniejszej podała namiary na katolicki Po,srodek
              adopcyjno- opiekunczy w krośnie- Boze, to moje miejsce pracy i trudno ,ale w
              tym momencie musze to napisac. Moja szefowa jest długoletnia przyjaciółka mojej
              tesciowej- to nie zyskam pomocy, bo jest nas w sumie 4 pracowników- no, 3 beze
              mnie,natomiast Biuro Porad Obywatelskich jest na tym samym pietrze itrudno
              rozmawiac z osobami, które widziało sie na codzień o prywatnych, trudnych
              sprawach- po prostu łatwiej napisac na forum, gdzuie jest sie bardziej
              anonimowym
              Szymonie- nie wiem ,jak znalexc forum dla ojców- po prostu chciałabym znalexc
              watek, który napisał mój mąż. Widzisz, jak zapytałam go, kiedy otrzymałam od
              tesciów pozew/ bo on podał swój adres , a nie mój do sądu
              • done2 Re: no cóż.... 14.03.05, 10:41
                Albo Ty jesteś masochistką albo... nie, drugiej opcji nie ma. Nie znam całej
                sytuacji, trzeba by było poznać także wersję Twojego męża. Ale osłabiłaś mnie
                po prostu stwierdzeniem, że Ty go jeszcze kochasz. Te wszystkie teksty o
                schudnięciu, zostawienie Cię wtedy kiedy najbardziej potrzebowałaś pomocy,
                imprezy i przyjaciółki.... Kobieto, otrząśnij się, zapomnij że miałaś męża,
                albumy schowaj głęboko do piwnicy. Masz dwójkę maluchów potrzebujących mamy -
                ale nie takiej która wspomina z płaczem wspaniałe czasy małżeństwa (czyli
                upokorzenia i samotność) tylko mamy działającej. W momencie kiedy Twój mąż
                odszedł od Ciebie zaczęło się Twoje nowe życie - bez okrutnych docinków,
                niepewności, poniżania. Teraz masz dla kogo działać - dla dzieci, które kochają
                prawdziwie, czyli tak, jak powinno się kochać. Bez względu na to czy mama waży
                50 kg czy 120, czy ma biust A czy D i tak jest najukochańszą osobą. Na tym
                polega miłość. A Ty masz zapewnioną miłość podwójną.
                Napisałaś:
                "kiedy wie sie, ze moze za chwilę bede juz rozwódką z 2 dzieci" - no i fajnie,
                pomyśl sobie jak byś się czuła gdybyś tych dzieci nie miała
                "a on wolny, "kawaler" do wzięcia" - a niech sobie tego "kawalera" inna
                frajerka weźmie. W prezencie możesz jej kupić wagę. Żeby się pilnowala.
                Pozdrawiam, trzymaj się!!!
                • nilka13 q.... 15.03.05, 07:10
                  jeśli ja jeszcze raz usłysze te optymistyczne, rzeźkie głosiki" Wstawaj, nie
                  maż się! do zakasuj rękawki, do roboty!", to eksploduję.

                  Noicole została sama. Pan mężuś zniknął, zabawia się z lasczkami o wąskich
                  bioderkach, skórze zabarwinej promieniami solarium, pracowicie wykończonym
                  makijażu.
                  Aurelia nosi na zmianę dwoje maleństw, płacze razem z synkiem nad jego
                  cierpieniem, nie sypia w nocy, haruje przy dwojgu dzieciach.
                  To jest cholernie niesprawiedliwe.
                  Dziwicie się, ze cierpi? Człowiek, który miał być dla niej wsparciem w ciężkich
                  chwilach, zawiódł, raniąc ją obcesowo.
                  Ja juz gdzieś pisałam" miłości nie da się zakręcić jak wody z kranu, ot tak.
                  Aurelia bardzo cierpi. Musi zmagać się z ciężką codziennością w pojedynkę. Mąż
                  przez ten czas bawi się, a jego umysł wykonał już standardowy w tej sytuacji
                  fikołek psychologiczny: to Aurelia jest "be", przeciez niemozliwe, żebym to ja
                  był ostatnim gnojem.
                  Żałoba po utracie, po rozpadzie związku trwa średnio dwa lata. Niektórzy nigdy
                  z tego nie wychodzą- ale na szczęście nie ci, którzy mają dziecismile
                  Aurelio- życzę Ci, aby ból trwał jak najkrócej. Żebyś obudziła się któregoś
                  dnia i nie pomyślała o gnoju.
                  Nilka
                  • nicol-e szymon i dziewczyny 15.03.05, 09:36
                    szymonie- rozumiem, ze bronisz ojców itd- ale ciekawa jestem, czy jak mężulek
                    przedstawił ci sytuację, czy przyzał, ze jak na mnie niby policje wezwał, potem
                    przyszedł z notatka dzielnicowy i powiedział mi wprost, ze mam go nie
                    wpuszczac, skoro nie jest zameldowany- niech przyjdzie z wyrokiem sądu co do
                    wizyt. potem męża wzywano na komende i pouczono go, by sie trzymał z daleka.
                    pomimo tego i tak go wpuszczałam - choc nie zawsze- w przeddzien zlożenia pozwu
                    przyszeł rano przed 7, dzwonił , obudził dzieci i poturbował moja 14 letnią
                    siostre- popchnał ją, poleciała przez 2 krzesła, spadła na szafę, uszkodziła
                    noge, potem jej ropiała kostka nawet itp- mama chciałam złozyc na policji o
                    pobicie itp, ale doszła do wniosku, lepiej nie ruszać tematu, bo potem mąz
                    zlośliwie moze mi np samochód uszkodzic itp. cóz- na pewno przemilczał, tylko
                    zalił się, ze mu kontakty utrudniam- co nastąpiło dopiero po sprawie z policja,
                    a nawet po rozwodowej do mnie przychodził, mikołaj itp.A potem sam pokazał, ze
                    ma to w d...- i wyjechałsad
                    done2:
                    nie jestem masochistką:0 ale jest mi cholernie trudno- trudno od chwili, kiedy
                    w początkach ciazy mąz wrócił z pracy, połozył sie obok na wielkim łózku i
                    powiedział, ze chiałby mi cos powiedziec>ja wówczas usmiechnełam sie niczego
                    nie przeczuwając:" co, moze ze mnie nie kochasz?"- ze smiechem- a on na
                    to: "tak, nie kocham Cie " to był grudzien 2003 i to był początek końca mego
                    małżenstwa- dopiero potem wyszły kłamstwa, przyjaciółka itp- cierpię cholernie,
                    bo czowiek, najblizszy mi /po dzieciach/ na swiecie, któremu bezgranicznie
                    zaufałam okazał się zwykłym gnojem, egoistą.a ja byłam gotowa jeszczesie dla
                    niego odchudzic-
                    a dla zainteresowanych: waże 55,5 kg,/przed ciążą 53,5/ 164 cm, biust 75- D.
                    wiem, ze to minie z czasem, wiem, ze musze zyc dla dzieci, ale nie umiem
                    przestac kochac go, przyrzekalam mu miłosc, wiernosc itd- ja dotrzymałam
                    przysięgi. najgorsze, ze moi rodzice się rozwiedli, marcin wiedział, jak bardzo
                    zalezy mi na rodzinie- od tamtego grudnia do chwili, kiedy złozył ten drugi
                    pozew robiłam wszystko, by małżenstwo uratowac- a on przeciwnie.ale nie umiem
                    nie płakać- bo cholernie cierpię.Nie moge w to uwierzyc, boję się, że jak
                    sędzia odczyta wyrok- ze rozwód itd, ze po prostu rozrycze się, a on mi się w
                    twarz rozesmieje i wyjdzie z sali, pojedzie z powrotem do Anglii, bo w końcu ma
                    wydac 300-400 zl by tylko niby na rozprawe przyjechac- nie wiadomo- a dzieciom
                    nadal zero funtów
                    nilka13:
                    dziekuje bardzo faktycznie- nosze dwoje maleństw- starszy zaczał chodzic tuz po
                    tej cesarce, po porodzie. Do auta brałam obu do 2 rak, do sklepu z nimi-
                    koszmar- jeden w wózku, starszy najcześciej na rękach.Myjem sie po 22, wynosze
                    smiecui, jak chłopaki spią. Sąsiadka ma 74 lata, przynosi mi zupe itp czasem,
                    ale nie wolno jej podnosic więcej niz 2 kg, ma rozrusznik itp- czasem poilnuje
                    dzieci. mama mieszka z dziadziem, który ma skleroze i 94 lata i strach go
                    samego zostawic. Siostra ma prawie 15 lat, ojciec w USA, ma nowa rodzine i
                    dzwoni na święta. Wiec faktycznie- jestem załamana, wykonczona, psychicznie
                    jestem kłebkiem nerwów itp, kładę się po pólnocy, chłopaki wstają ook,. 6 rano.
                    Młodszy je ok północy, starszy zrywa sie w nocy, krzyczy przez sen codziennie
                    od wielu miesięcy.
                    Cierpie od wspomnianego grudnia- czyli prawie 1,5 roku- jeśli to co piszesz
                    jest prawdą, to jeszcze z pół roku i koniec. Ale chyba tak nie będzie- gdybym
                    nie miała dzieci, byłoby inaczej, łatwiej zapomniec, wyjechac gdzieś, wyjśc do
                    klubu itp- nie wychodze nigdzie, w pizzerni byłam 2 razy w ą rękę" z usmiechem.
                    taak, tylko ze ja nigdy nie chciałam tej wolnej reki- dla ,mnie młżenstwo,
                    dzieci, rodzina byly najwazniejsze.Byłam zona, która spełniała zachcianki męza-
                    cerowanie skarpetki, naprawa kurtki, zakup garnituru na chrzciny by wygladał
                    jak człowiek- za mój ostatni wówczas macuerzyński- a on ubrał się w niego na
                    sprawę rozwodowa, jeszcze powiedział, że jak bedzie się kolejnej oswiadczał, to
                    sobie kupi nowy.I mnóstwo innych rzeczy. Wszyscy mi mówili, że jest za młody,
                    niedojrzały do małżenstwa itp- nie słuchałam. kiedy w przeddzien rozprawy
                    zaprosił rodzine do siebie i szwagierka zjechała go, ze mnie zostawił z 2
                    dzieci po cesarce itp - pytali, dlaczego to zrobił, czy ma konkretne powody-
                    nie umiał powiedziec- rozpłakał sie. tyle. A wiecie, jaki wzniósł pierwszy
                    toast na weselu? "zdrowie mojej pierwszej żony" - nie dziewczyny, narzeczonej-
                    bo to byłoby przejęzyczenie. niedojrzały i tyle- ale zamierzam wystapic o
                    uniewaznienie koscielne z powodu jego niedojrzałości psychicznej, emocjonalnej
                    w chwili zawierania małżeństwa, niemozliwości zajkladania rodziny- braku chęci
                    posiadania dzieci itp.
                    Aurelia - aha- chętnym wysle fotki, jak wyglądam- albo napiszcie, jak link
                    wstawic, zeby odsyłało do mojego zdjęcia z dziecmismile Zobaczycie, jaka to jestem
                    koszmarna dla mężasmile
                    • chalsia Re: szymon i dziewczyny 15.03.05, 09:49
                      Aurelia, dziewczyno wrzuć na luz na Boga. Nie musisz nam udowadniać więcej, ze
                      Twój mąż zachowuje się jak głupi gó..arz i nie udowadniaj nam ile ważysz, czy
                      jesteś gruba czy nie. BO TO DLA NAS NIE MA ZNACZENIA. NAwet jakbyś ważyła 90kg
                      to stwierdzenia męża, że rozstaje się z Tobą bo jesteś gruba niedługo po
                      urodzeniu drugiego dziecka świadczy wystarczająco źle o nim.
                      Niestety u Ciebie to potrwa dłużej niż 2 lata, bo ciągle rozdrapujesz
                      najdrobniejsze rzeczy. Radzę Ci byś poszukała pomocy u psychoterapeuty.
                      Chalsia
                    • virtual_moth Re: szymon i dziewczyny 15.03.05, 11:36
                      Zgadzam się z Chalsią. Gdybyś ważyła nawet 150 kg i odmawiała seksu przez rok
                      to i tak Twój mąż odchodząc od Ciebie w takim momencie zachowałby się jak
                      ostatni ładjak.
                      Ja po prostu nie znajduję słów na określenie faceta, który rozstaje się z żoną,
                      bo ta ma celulit. A żona jeszcze ma poczucie winy... No ręce opadająsad

                      Bardzo rzadko to robie, ale tak jak Chalsia namawiam Cię na wizytę u
                      psychologa. W Twojej sytuacji wydaje się to niezbędne.
                      Pisałas, że pracujesz w tym katolickim ośrodku, a do tej drugiej instytucji iść
                      nie możesz. Pamietaj jednak, że ja Ci podałam 3 adresy. Zadzwoń więc pod to
                      pierwsze miejsce koniecznie. Z tego co widzę oferują nie tylko pomoc prawną,
                      ale także psychologiczną. Moze bedzie mozliwość, aby pracownik odwiedził Cię w
                      domu? Wyobrażam sobie, że trudno latać po mieście z dwójką małych dzieci).
                      Pozdrawiam
                    • done2 Re: szymon i dziewczyny 15.03.05, 12:09
                      Absolutnie nie załączaj żadnych zdjęć. Nie musisz szukać potwierdzenia własnej
                      atrakcyjności w ten sposób. Z Twojego postu widać że cierpisz i to bardzo,
                      tyle, że rozdrapywanie ran i wspominanie tych złych i tych miłych chwil do
                      niczego dobrego Cię nie doprowadzi. Też przychylam się do tego, żeby pomógł Ci
                      specjalista.
                      (a swoją drogą - to tak dla polepszenia Twojego nastroju - niejedna z nas
                      dałaby się pociąć za biust 75D).
                      Pozdrawiam!
    • nilka13 Re: ogranicz. praw-szanse,czas trwania-prosba o p 15.03.05, 10:03
      Aurelio, nie radzę publikować zdjęć swoich i dzieci w internecie. Dostęp do
      nich maja wszyscy, przyjaźni i wrodzy, czasem tzw trolle.
      zagladasz na pocztę wp lub gazetową czasami?
      Nilka
      • darcia73 Re: ogranicz. praw-szanse,czas trwania-prosba o p 15.03.05, 10:22
        Aurelio - jestem z Toba całym sercem.
        Nie rozpamietuj tego co zrobił Ci twoj były. Było - minęło. Jestes zmeczona -
        ale dzieci rosną, będzie coraz łatwiej. Zbieraj dowody do sądu i czytaj forum w
        strone ojca - będziesz więcej wiedziała o skrzywionej męskiej psychice.
        Pozdrawiam
        • ania_rosa Re: ogranicz. praw-szanse,czas trwania-prosba o p 15.03.05, 10:43
          Podpisuje sie pod Nilka. Z toksycznej relacji trzeba sie wyzwalac, a nie plakac
          za nia. Ale caly czas ma sie prawo do zaloby i zalu, bo nie da sie budowac
          czegos nowego placzac za starym. Potrzebujesz czasu.
          Za pewien czas zobaczysz, ze Jestes warta prawdziwej milosci, ktora nie trzyma
          w rece centymetra do mierzenia obwodu ud. Powiem Ci, jako osoba czytajaca to z
          boku, ze masz wielkie szczescie z powodu rozstania sie z czlowiekiem, ktory nie
          jest zdolny do pokochania kogokolwiek poza soba samym.
          Trzymaj sie, wszystko sie ulozy.

          Rosa
          • m_o_k_o Re: ogranicz. praw-szanse,czas trwania-prosba o p 15.03.05, 11:42
            Aurelko jestem z Tobą smile
            wiesz o tym smile
            Zapomnij jak najszybciej o tym toksycznym zwiazku....
            Powodzenia
            • nicol-e Re: ogranicz. praw-szanse,czas trwania-prosba o p 15.03.05, 15:08
              Kobiety- KOCHAM WAS! bardzo dziekuje za wsparcie, myslałam o tym psychologu,
              trochę boje się, bo to małe miasto- o ironio, jeden psycholog- koleżanka z
              pracy, drugi- zona męza kolegi z pracysmile zastanowie sie na d tym, bo wykoncze
              sie psychicznie. Rzeczywiscie- trafne jest określenie, ze on nie potrafi nikogo
              kochac, poza sobą.
              Co do zdjec troche żartowałam, ale i tak wiele z was ma linki do fotek z
              dziecmi. Poczte gazetowa sprawdzam, ale używam tej na wp: aurelia-c@wp.pl
              Wczoraj sędzia wróciła po chorobie do pracy, czekam na rozpisanie spraw i
              termin rozprawy- chyba silniejsza, dzieki wam. Poszłam do fryzjera, jest
              lepiej.Wiem tez, że zostanę stałą bywalczynią tego forum, choc kiedy
              zciekawości zaglądnełam do tewgo działu chyba jeszcze przed 2 ciazą- marcin
              smaił się, czego tu szukam i po co czytam- o ironio. jestescie wspaniałymi
              mamami- chyba wyzalenie sie tutaj i przeczytanie waszych opinii, porad
              najbardziej pomaga, choc przede mną jeszcze długa droga.
              pozdrawiam- Aurelia mama Oliwiera i Natana
              • malutka171 Re: ogranicz. praw-szanse,czas trwania-prosba o p 20.03.05, 10:09
                Nicol-e!! Nie bój się psychologa - on nie gryzie !! Co do forum to dobrze że
                jest takie miejsce, gdzie my kobiety samotnie wychowujące dzieci możemy się
                wzajemnie wspierać.
                Dlaczego to zawsze facet ma być górą?? Najprościej - nie uważacie - wypiąć się
                na wszystko, zabrać rzeczy osobiste (czytaj: majtki, itd.) i zapomnieć o tej co
                została w domu. Czasem z nożem na gardle. Smutne ale prawdziwe.
                A jaki to przykład dla dzieci?? Czy one też tak kiedyś mają traktować swoje
                rodziny??

                Tak więc Nicol-e nie daj się temu draniowi !!
                • szymon00 Re: ogranicz. praw-szanse,czas trwania-prosba o p 20.03.05, 22:45
                  www.jmc.icpnet.pl/tato/wzory.htm

                  - wzory pism procesowych, napisać wniosek w formie odpowiedzi na pozew
                  rozwodowy i złożyć do sądu przed lub w trakcie procesu


                  pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka