nicol-e
11.03.05, 20:07
witam!
jestem samotna matką, mam 2 synków- 2 latka i drugi 9 m-cy.maz postanowil
odejść, kiedy dziecko miało 6 dzień-złozył pozew o rozwód, mieszkał u
teściów. Tuz po Nowym Roku wyjechał do Anglii- nie wiedziałam o tym,
dowiedziałam sie po kilku tygodniach- zadzwonił, zapytał, jak dziecko/ miało
tego dnia operację/- zapytałam, gdzie jest- mielismy razem jechac na
operację, odpowiedział, że daleko. zapytałam, gdzie jest, odparł, że dowiem
sie, jak wróci. zapytałam, kiedy wróci- on na to, ze w przyszła sobotę. To
było w styczniu- od tej pory nie odezwał sie. domysliłam sie, ze moze byc w
Anglii, planował wyjazd jak byłam w ciąży. zapytałam teściów- przyznali się,
ze jest w Londynie.dzwoni do teściów co tydzień, do mnie w ogóle.
wielokrotnie prosiłam o tel, adres, twierdza, ze nie mają. W międzyczasie
dziecko trafiło pod kroplówke, był tez problem ortopedyczny- dysplazja
biodra, starszy chodzi na terapię do psychologa- ogólnie duzo spraw, o
których musze decydować sama. na początku wysyłałam mu na maila np opinie
psychologa, zdjęcia z operacji itp- niestety zero odpowiedzi.ostatnio
przysłała paczke do tesciów- twierdzili, ze tez nie było adresu- poprosilam,
zeby go poprosili telefonicznie- cisza. W lutym było badanie w RODK- nie
stawił sie- zamiast niego przesłuchali teściów.Sprawa rozwodowa była w
październiku- powiedzaił, że jest w stanie płacic 600 zł na nas, ale takiej
kwoty nigdy nie otrzymałam, sędzia nie zabezpieczyła alimentów- powiedziała,
ze na następnej rozprawie.wczoraj dowiedziałam sie, ze sedzia jest chora,
rozprawy nie sa rozpisane, nie wiadomo, kiedy wróci do pracy. mija 10 m-cy,
jak złozył pozew- stoję na niczym.ostatnio teściowa wpłaciła 500 zł na konto
dla nas. maz nie kontakyuje sie, nie mam pojecia, kiedy wróci, na pewno nie
jak mówił "w przyszłą sobote'- wiem, ze nawet nie zyczył sobie, bym o
wyjeździe wiedziała. 2 dni przed wigilia zaprosilam go/jechalismy razem
samochodem- była godz. 15.30/- powiedziałam: moze bys przyszedł teraz do
dzieci, pobawisz się, wykąpiemy..on odpowiedział: teraz idę do miasta.no i
tyle go widziałam. Umówilismy sie jeszcze, ze przyjdzie na Sylwestra
popilnowac dzieci, ale sam gdzies balował. kilka dni pózniej wyjechał za
granice. Kiedy był-/byłam po drugiej cesarce w ciagu 2 lat/, straciłam
pokarmn, była niedziela, przed południem, poprosiłam go, by przyjechał do
dzieci, ze musze pojechac po mleko itp- on powiedział, ze treraz to jedzie na
basen i wróci o 19-tej. wrócił po 22- nie interesowało go, czy poradziłam
sobie.
to duzy skrót- postanowiłam wystapic o ograniczenie praw rodzicielskich.
pytanie: czy musze pozew złożyc do sadu Okregowego, do tej samej sędzii,
która prowadzi rozwód? czy moge do rejonowego, czy rodzinnego- do innego
sędziego? chce to zrobic zanim bedzie sprawa rozwodowa- jako powód podac
porzucenie rodziny, brak zainteresowania itp. jak sformułowac pozew? czy brac
adwokata? czy mam szanse w moim przypadku? W razie jakis problemów, jak np ta
operacja dzidziusia, czy wyjaazd/ mieszkam blisko granicy/ jego zgoda bedzie
niemozliwa / bo nie znam jego miejsca pobytu itd/ . W sierpniu dostałam
sądownie zgodę na paszporty dla synków- dobrowolnie nie chciał sie zgodzic
motywując w sądzie tym, że ja moge wyjechac z dziecmi za granice-
powiedziałam, ze to on planuje dyjazd zarobkowy do Anglii- zaprzeczył, ze
nigdzie sie nie wybiera do zakonczenia sprawy rozwodowej.
jak to rozegrac, by ograniczyć mu prawa? Żebym formalnie sama decydowała o
tym, o czym i tak musze sama decydowac? jak długo trwa taki proces?Ile
kosztuje? czy ja płace, czy koszty na pół? czy badanie z RODK z lutego sie
liczy, czy wyślą na kolejne?
pozdrawiam- Aurelia