Dodaj do ulubionych

już po......

03.04.06, 11:16
Witajcie.
Jak w temacie już po badaniach w RODK.Tak jak pisałam w poście pt.''czy można
zmienić datę w RODK''.
Badanie odbyło się 27.03 niestety synek w piątek się rozchorował ,a w
poniedziałek badania.Zadzwoniłam do Pań z RODK z wiadomością ,iż syn jest
chory i na badania wstawie się sama biorąc zaświadczenie o chorobie,nie zbyt
przychylnie przystały na to kazały przyjechać z chorym dzieckiem.Na to ja:
bardzo przepraszam i jest mi przykro,ale ja nie będe narażać zdrowia dziecka
z powodu badań,poniważ dziecko ma zapalenie oskrzeli,gorączkę 38st,i leki.Na
to Panie to jeśli tak bardzo Pani zalezy na dobru dziecka to niech pani zrobi
jak chce .Niech sama Pani zdecyduje co jest lepsze dla Pani syna i przyjedzie
sama lub z synem wtedy pomyślimy co dalej.
Ok.pojechałam sama,(szukałam tego ośrodka ponad godz.wkońcu zadzwoniłam
tam,żeby powiedzieli gdzie to jest,bo byłam na podanym adresie i w budynku 18
pięter w recepcji powiedzieli,że tu takiego czegoś nie ma,okazało się po moim
tel.do nich że są na strychu tego budynku),ok dotarłam tam.
Pierwszy szok to wychodząc z windy żadnego napisu nic tylko kraty i
domofon,więc naciskam na domofon ,nikt się nie odzywa ale zamek kraty syczy
więc wchodzie,wąziutki korytarz,ale długi,słychać krzyki,kłutnie,szukam kogo
aby się spytać czy dobrze trafiłam,niesty nikogo nie ma .Wchodzę w kilka
dzrzwi ale amkniete,wkońcu na końcu korytarza były otwarte no i Pani która
robiła badania z jakimiś rodzicami powiedziała że to jest to co szukam,a
sekretariat jest z drugiej strony korytarza wchodzi się do niego przez
poczekalnie.Podziękowałam no i poszłam w tym kierunku.Wchodzę do poczekalni i
juz byłam pewna ze dobrze bo był w niej były,coś tam pisal z innymi
Panami.Jak zwyczaj każe powiedziałam,dzień dobry wszyscy odpowiedzieli oprócz
byłego(spodziewałam się tego)no i wchodze do sekretariatua,mowie dzień dobry
ja na badania ale(Pani w sekretariacje mi przerwała )i mowi prosze usiąść w
poczekali,ja na t dobrze.Niestety nie usiadłam bo poczekalnia ma chyba 1.5 na
1.5 m,sa tylko 1 stolik i 4 krzesła ktore byly zajete przez Panów,w rogu 1
autko,cztery klocki i wózeczek dla lalki.Wiec stanełam z boku.Zaraz zrobił sę
chrmider,weszła starsza pani około 60-70 lat zaczeła krzyczeć na tych Panów
piszących ,że samodzielnie mieli te testy pisać a nie grupowo,po chwili
zawołao ich do pokoju,ja i mój były nadal czekamy,za chwile weszly inne pary
ktore byly badane,inne matki,O DZIWO zadnego dziecka?.,oczywiscie te pary
ktore slyszalam klucace sie przez drzwi tez weszly dalej kontynujac klutnie
wszyscy w rekach mieli stos papierkow.Nareszczi po 40 minutach zawołali
byłego,wyszedł chyba po 4-5 min z papierkami(stos)do poczekalni,niestety nie
bylo juz wolnego miejcs wiec zaczoł pisać na kucąco na kolaie,wtedy wezwano
mnie.Zaczeło sie spisywanie,pytania,na któreodpowaiadałam były dwie
Pania,jedna pisała recznie pytania które zadawała i moje odpowiedzia,a druga
Pani ta starsza(60-70) w czasie badan uprawiała sobie dżemkę,jak sie
przebudziła to ,chwilę odczekała aż skończe mówić albo ta druga skończy pisać
i zadała pytanie ,nie do końca je wysłuchując zaś strzeliła komarka,po
ouzeniu już kolejnym,przerywa nam rozmowę,podaję kortkei krze cos
narysować,daje testy do wypełnienia i dalej śpi.Byłam w tym pokoju od 11.45
do 14.40 czyli prawie 3 godz.biedna kobieta musiała sie duzo napisac,ale za
to druga sie przespała.Najlepsze jest to,że jak już powiedziano mi że to
wszystko,wręczono nmi stos testów,pytań aby wypełnić je w poczekalni i po
wypisaniu,proszono o przyniesienie ich do pokoju spowrotem.Wtedy dopiero
spytano mnie ,a DLACZEGO NIE MA PANI ZE SOBA SYNA BYLO NA WEZWANIU ZE MA PANI
BYC Z SYNEM(chciało mi się śmiać ,ponieważ w trakcjie pytań sama od siebie
mówiłam,że syna nie dziś ze mna bo jest chory nawet dawałam im papierek od
lekarza,dawałam im tez wypisy ze szpitali,zaświadczenia od psychiatry
dziecięcego(wzieły kserokopie wszystkich zaswiadczeń i ksiazeczki zdrowia
dziecka),one na to to bardzo dobrze żę nie przywiozła Pani chorego
dziecka,proszę przyjechać z synem na 5mi,kiedy Pani bedzie pasowało,oraz
niech przyjedzie z wami obecny Pani pratner.Wyjełam hrmonogram zmian w pracy
i umówiłam sie z Paniami ,że przyjadę 6.04 rano o 9.00 zdodziły się,pytałam
jak długo to potrwa,zeym mogła wziąć jemu jakieś zabawki,jedzenie
itp.odpowiedziały,że najdłużej 5 minut,one chcą tylko go zobaczyć ,żeby
wiedzieć jak wygląda gdyby były wzywane do sądu.Jak wypisywałam te
papierki,wezwali byłego.Po wypisaniu,zgodnie z ich zaleeniami zaniosłam je do
pokoju w ktorym byly Panie i przesłuchiwały 'byłego'(starsza juz miała
dżemkę).
Dla mnie te badania to czysta paranoja.Czytałam dużo o badaniach i takich
ośrodkach i jestem w szoku tym co ja zastałam,jadac na te badania.
Co o tym myślicie?
Czy tylko w moim RODK tak było?jest?
Obserwuj wątek
    • alicja_wk Re: już po...... 03.04.06, 11:24
      Hej! Czy mogę zapytać co to są za badania, na czym właściwie polegają, kiedy i
      w jakim celu się je wykonuje?
      • mloda12345 Re: już po...... 03.04.06, 11:28
        są to badania w Rodzinnym Ośrodeku Diagnostyczno-Konsultacyjnym.Robia tam
        badania,więzi emocjonalnej ojca/matki z dzieckiem.Przeważnie są robione,przy
        rozwodach,pozbawieniu praw,kontaktach jednej strony z dzieckiem.
        • alicja_wk Re: już po...... 04.04.06, 09:01
          Dzięki! To może zapytam dalej: na czyj wniosek się je wykonuje i w jakim wieku
          musi być dziecko, aby była konieczność wykonania tych badań?
    • sar36 Re: już po...... 03.04.06, 11:28
      Chyba nie było to Twoją intencją, ale lektura tego posta wybitnie poprawiła mi
      humor. Prawdę mówiąc niemal się posikałem ze śmiechu smile)) Dzięki smile))

      A w jakim celu te badania? W sprawie określenia kontaktów z dzieckiem?
      • mloda12345 Re: już po...... 03.04.06, 11:43
        W sumie o określenie kontaktów dalszych(od kwietnia 2005 zgodziłam się na
        odwiedziny ojca biologicznego z synem z którym wcześnej nie miał kontaktów
        twierdził,że nie ma potrzeb,od tego czasu do dziś odbyło sie 6 spotkań ,które
        wpłyneły bardzo źle na syna)oraz do sprawy o pozbawienie praw i przysposobienie
        przez obecnego patnera.Poniważ syn zna tylko jego.Bo ojciec biologiczny bardzo
        często od 2005 roku ,(gdy dowiedział się ,że mam partnera,mały mówi do niego
        Tato i idenfikuje sie z obecną rodzina bo poza synem jest jeszcze moja córka i
        mojego partnera syn) ,występuje regularni o zabieranie syna do miejsca swojego
        zamieszlania w celu aby syn poznał jego rodzinę i zeby w przyszłości nie miał
        do niego pretensji.Sąd zawsze odrzuca jego wnioski.Ja się też denerwuj bo
        ciągla wezwania do sądu a w zakładzie pracy patrza na nie jak na idiotkę,bo co
        trzy - cztery miesiące wezwanie d sadu w jednej i tej samej sprawie.Mam pecha
        bo zawsze jest termin jak mam 1-a zmianę.Jak zawsze ostania rozprawa,zas sad
        odrzucił jego wniosek o zabieranie,wtedy on powiedział żę ŻĄDA BADAŃ W
        RODK,więc sąd na to ok,jak Pan tak bardzo chce to skierujemy was na badania,no
        i skierowali.Nie wiem czy mu coś to pomoże?
        Chyba że przepłaci tak jak mi groził.
      • mloda12345 Re: już po...... 03.04.06, 11:53
        Wiem,że to śmieszne,ale naprawdę tak było.Dlatego sama byłam szoknięta tym co
        tam zastałam.A jeszcze zapomniałam,napisać że aby z tamtąd wyjść trzeba iść do
        sekretariatu,poprosić aby otworzyli kraty.Poprosiłam,niestety zanim dotarłam do
        krat to już zamek nie syczał,więc musiałam wrócić jeszcze raz do sekretariatu
        poprosić ,na to Pani w sekretariacie ,dobrze tylko proszę biegiem lecieć bo ja
        nie mam czasu i przyjemności trzymać długo przycisku otwierania,a dziś was tyle
        się kręci że jestem już zmęczona.,Więc biegie do krat no i zdążyła ledwo co,ale
        udało mi się.Teraz jak pojedziemy z synem to dobrze że nas będzie dwoje,to
        jedno poprosi o otworzenie a drugie bedzie czekało przy kratach.Atmosfera jak
        więzieniu,a niby ma to być przyjazne miejce dla naszych pociech.Na sam widok
        tych krat dorosły dostaje gęsiej skórki a co dopiero dziecko.Ja jak bym była
        dzieckiem ,to bym uciekła spod tych krat,lub protestowała że nie wejdę.
        • kini_m Ale szopka..... 03.04.06, 12:30
          Ja cie kręce. Takioego cyrku na kółkach to bym sobie nie wyobraził. A zwłaszcza
          to pisanie testów na kucąco. Albo to pisanie grupowe testów. No po prostu hit
          sezonu. Tez się mało nie zsikałem.

          A poważnie - to na takie warunki prowadzenia badań powinien zareagować sąd. (Bo
          pod sądy podlegają RODKi). Albo właściwie ministerstwo sprawiedliwości.
          Nie będzie im to w smak, bo zapewne wydłużyłołoby kolejki w RODKach, a więc i
          na salach sądowych. Ale to co opisałaś wypacza całkowicie sens badań.
          (Nawet w "normalniej" prowadzonych RODKach opinie są ni z gruszki ni z
          pietruszki, a co dopiero w takim.)
          Weź podaj adres tego RODK (to instytucja publiczna) ku przestrodze i może coś
          by wypadało z tym zrobić. Bo takie badania to kpina w żyw oczy i dotyczy to
          wileu osób, na domiar złego w majestacie prawa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka