Dodaj do ulubionych

odwiedziny u dziadków

29.12.06, 23:19
Dziadkowie (ze strony ojca) mówią, że chcą utrzymywać kontakt z wnukiem. U
nas do tej pory byli 3 razy - na chrzcinach i na 1-wsze i 2-gie urodziny.
Babcia mówi, że nie ma prawa jazdy, więc zdana jest na dziadka, a po
drugie "jak ona spojrzy w oczy moim rodzicom po tym co jej syn zrobił". Z
kolei dla dziadka 30 km wyjazd na kilka godzin do wnuka to strata pieniędzy.
I kończy sie w ten sposób, że to my jeździmy do nich - średnio raz w
miesiącu. Oczywiście tatuś dziecka ma wąty, że synek moich rodziców ma na co
dzień, a jego raz w miesiącu. Ale oni mają taką samą drogę do nas, ja my do
nich. Na dodatek mam osobne wejście do mieszkania, więc nie spotykaliby się z
moimi rodzicami - czego sie babcia tak strasznie obawia. Jakoś te ich
argumenty do mnie nie docierają... Co Wy na to?
Obserwuj wątek
    • chalsia Re: odwiedziny u dziadków 29.12.06, 23:27
      do mnie też nie.
      Chalsia
    • mira59 Re: odwiedziny u dziadków 30.12.06, 02:47
      alexa - wszyskto zależy od ich (dziadków ze strony ojca) mentalności.Może
      faktycznie obwiniają się o to,że źle wychowali syna,bo nie praktukuje ich nauk
      prorodzinnych,które starali mu się przekazać?Moi byli teściowie też w podobny
      sposób się tłumaczyli i rozumiałam to;wychowywali syna w poszanowaniu dla
      pewnych wartości,a okazało się,że on miał te nauki w nosie.I było im
      głupio/wstyd przede mną,że on nie skorzystał z tego czego próbowali go nauczyć
      (szacunku dla żony,dzieci).
      Jeśli tatuś dziecka ma obiekcje odnośnie kontaktów wnuka z dziadkami
      mieszkającymi 30 km dalej to może niech sam go do nich zawozi,a nie tylko
      potrafi wymagać?No tak,przecież łatwiej mieć pretensje,wysługiwać się
      innymi,niż samemu się zmobilizować.
    • september_77 Re: odwiedziny u dziadków 30.12.06, 10:06
      Hmmm, a te 30km to tylko samochodem można pokonać, autobusów na przykład nie
      ma? A syn, jak ma samochód, to też mógłby czasem swoich rodziców zawieźć do
      wnuka. Najlepszy układ to taki, że raz oni odwiedzają Was, a raz Wy ich, żeby
      jakąś równowagę zachować. Te ich argumenty mnie nie przekonują, chyba szukają
      wymówki. Babcia mojej córki (mama ojca Julki) mieszka 60km od nas, raz
      odwiedziła wnuczkę, przyjechała pociągiem i była to dla niej wielka wyprawa.
      Zaproponowałam więc, że następnym razem my z Julą możemy ją odwiedzić, bo mamy
      samochód, więc to dla nas żaden problem. I wiecie co on na to? Że co ona
      sąsiadom powie, że kim my jesteśmy? No bo przecież nie powie prawdy... Miała
      się zastanowić i tak już myśli ponad 2 miesiące o tych odwiedzinach.
    • ann17 Re: odwiedziny u dziadków 30.12.06, 11:46
      wiesz, jest takie powiedzonko: "kto chce, szuka sposobu. kto nie chce, szuka
      powodu". i to idealnie pasuje do przypadku tych dziadków. jak im szkoda
      pieniędzy na paliwo, albo nie mogą tego inaczej rozwiązać, to jesy to ich
      problem. i ich odpowiedziqalność za znikome kontakty z wnukiem. Ty nie masz
      zadnego obowiązku wozić do nich dziecka. rozumiem że robisz to dla jego dobra.
      ale co będzie później? w końcu on zrozumie, że dziadkom się tyłka nie chce
      ruszyć.
      • maria_rosa Re: odwiedziny u dziadków 30.12.06, 15:44
        Heh... te jazdy i jazdy.
        Ja wiozę syna dużo dalej do teściów i byłego.Nigdy mi nikt za paliwo nie
        zwrócił, nigdy też nie prosiłam o zwrot.
        Wiozę syna kiedy chce jechać i tyle.Teściowa też gdyby trzeba było to
        przyjedzie bez problemu.

    • magda.lu Re: odwiedziny u dziadków 30.12.06, 19:40
      moi byli teściowie mieszkają 500 m dalej, obok na osiedlu a odkąd mąż zostawił
      mnie, to nawet niezadzwonili zapytać jak mała, dla nich to moja córka chyba
      wogóle nieistnieje.

      ale może to i dobrze, bo tak okropnych ludzi to ja nigdy niespotkałam.
      • alexa-75 Re: odwiedziny u dziadków 30.12.06, 23:30
        Niby dzieli nas tylko 30km, ale to są dwie małe miejscowości. Pociągi na tej
        trasie nie kursują, a autobusem to chyba ze 2 godz. jazdy i 3 przesiadki po
        drodze - więc raczej taka opcja nie wchodzi w grę. Ja nie chce nikogo prosić o
        zwrot pieniędzy za paliwo, do tego to bym się nie zniżyła. Wiem, że mój synek
        lubi tam jeździć bo bawi się z kuzynami i zawsze jest wesoło. Ale ogólnie -
        jakoś to tłumaczenie dziadków do mnie nie dociera.
        Niedoszła tesciowa nie ma sobie nic do zarzucenia. Oczywiście oni dobrze syna
        wychowali - zmienił się na studiach. Ja natomiast mam inne zdanie, bo widze jak
        traktuje się ukochanego syna w domu (królewicz), a jak jego 3 siostry (do
        roboty). Poza tym - jak wyprowadził się ode mnie i wrócił do mamusi - ona
        przyjęła go z otwartymi ramionami. Potem kiedyś przy okazji powiedział mi, że u
        mamusi mu lepiej, bo nie musi nic robić (mama mu prasuje, czyści buty, sprząta
        pokój, zmienia pościel... Czujecie to?) Kurcze, zboczyłam z tematu - ale nie
        rozumiem kobiety... Niby chce utrzymywac kontakt, a jak jej kiedyś proponowałam
        by przyjechala z synem - to "jak ona moim rodzicom w oczy spojrzy?" (jak
        spoglądać nie musi, bo nie mieszkamy razem)...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka