kotella
26.01.07, 12:06
Witajcie Dziewczyny,
dołączam do Was.
Jeszcze na początku grudnia byłam "szczęśliwą mężatką", mąż nosił mnie na
rękach, rozpieszczał etc. Dzień przed wigilią dowiedziałam się od mojego
ślubnego, że ma kogoś. Okazało się - jakże banalnie - że to jego asystentka.
Twierdził, że to niewinne, że nie stało się jeszcze nic nieodwracalnego. W
Wigilię powiedział, że ją kocha. W Nowy Rok postanowił od nas odejść do niej
po trwającym trzy tygodnie romansie.
Zostałam sama z dwójką maluchów.
Dopiero parę dni temu składając sobie wszystko do kupy uświadomiłam sobie, że
ta babka go upolowała... Ja po prostu nie kojarzyłam pewnych faktów tak jak
powinnam, on jest za prostolinijny, a ona chyba zdesperowana (paręmiesięcy
temu rzucił ją chłopak, z którym mieszkała parę lat i teraz mieszka z
rodzicami). Mój nieomal eks mąz to fajny, przystojny facet, zarabia nieźle,
rokuje nadzieje na niezły materiał genetyczny (mamy fajne, mądre i piękne
dzieci).
No ale to bez znaczenia. Fakt jest bezsporny: jestem sama a on planuje rozwód...
Więc: witajcie.
Kotella + 2 małe