Dodaj do ulubionych

Muszę się wyżalić. Natychmiast.

01.03.07, 17:36
Staś ma gorączkę. Dopiero co w niedzielę ozdrowiał po
pięciodniowej "trzydniówce", a już znowu coś mi dziecko atakuje. Napisałam
ojcu Stasia smsa, że dziecko chore, że gorączka. Cisza. Pisze mu na GG:
prosze Cię przywieź to i to z Reala dla Stasia, oprócz tego to i to z apteki.
Możesz? Odpowiada, że może. Chwila rozmowy i on diametralnie zmienia zdanie.
Pisze mi, że dziś go nie będzie i żebym naszej opiekunce przekazała, że w
sobotę też on nie zajmie się synkiem (co jej obiecał, bo chciała do domu
jechać na Podkarpacie). Pisze mi, że przyjedzie planowo tj w niedzielę. Ze
zdenerwowania mi się niedobrze zrobiło. Znęca się nade mną, prawda? Znęca sie
jak nic.
Obserwuj wątek
    • juliana03 Re: Muszę się wyżalić. Natychmiast. 01.03.07, 17:54
      Ciesz sie ze wogole reaguje, przynajmniej udaje!!!
      Moj wyprowadzil sie 4 st, i sluch po nim zaginal, baluje!!! Dziecko wrzeszczy,
      teskni, placze, a tatus ma to w d...
      • jenny_curran Re: Muszę się wyżalić. Natychmiast. 01.03.07, 17:58
        hm ... marne pociesznie. Niewiele mogło mne tak zaboleć jak to, że ojciec
        wprost oleje synka w czasie, gdy mały jest chory. Pozdrawiam.
        • hagond Re: Muszę się wyżalić. Natychmiast. 01.03.07, 18:10
          Wcale się nie znęca, tylko jest debilem, gó..arzem, palnaciną bez wyobraźni
          (niepotrzebne skreślić). Kiedy byłam niegrzeczna, moja Matka mi mówiła "Twoje
          dzieci ci odpłacą". To mu Staś odpłaci. Mój Staś odpłaca swojemu ojcu, czemu
          Twój miałby być gorszy? Czego potrzebujesz ze sklepu? Mogę Ci przywieźć, ale
          dopiero o dziewiątej bym wyszła z domu, kiedy młodsze dzieci pójdą spać. Moje GG
          8349088
          • jenny_curran Re: Muszę się wyżalić. Natychmiast. 01.03.07, 18:21
            Z całego serca dziękuję, ale już poprosiłam naszą nianię. On ajutro o 6 rano
            będzie u Stasia jak codzień. Dziś wyjdzie do apteki z domu i kupi co trzeba, a
            rano nam dowiezie. Czopki p/gorączkowe na noc mamy.
            • helga1970 Re: Muszę się wyżalić. Natychmiast. 01.03.07, 18:24
              typowy egoista, szkoda nerwów
              ja tam swojego od razu odstawilam, zeby nie przechodzic takich szopek
              pozdrawiam Stasia
    • martina.15 Re: Muszę się wyżalić. Natychmiast. 01.03.07, 18:20
      tak wlasnie jest bezdusznym chamem. nie zneca sie po prostu nie ma sumienia!
      idiota.
      ucaluj Stasia i niech Ci szybko zdrowieje
    • kasiulek70 Re: Muszę się wyżalić. Natychmiast. 01.03.07, 19:18
      Witam
      Od jakiegoś czasu śledzę to forum i czytam o waszych "perypetiach" z exami ,o
      tym że zostałyście same itd.....Jedno na co zwróciłam zaraz uwagę to to że
      macie dość małe dzieci że wasze związki z ich tatusiami rozpadły się stosunkowo
      nie dawno, bardzo chcecie aby wasze maluchy miały kontakt z ojcem.A ja się
      pytam po co? Nie pytam się z ciekawości.Sama jestem mamą dwójki już nie
      maluchów zostałam "sama" 10 lat temu kiedy mieli odpowiednio 5 i 8lat. I wiecie
      co z perspektywy czasu żałuję że starałam się o to by dzieci miały kontakt z
      ojcem nie mówię tu o tym aby mu to w jakikolwiek sposób utrudniać ale jak nie,
      to nie i nie ma co tłumaczyć takiego fagasa przed dziećmi,bo to się może potem
      odwrócić tzn okaże się że i tak opiekująca się mama to ta druga czarna strona a
      tatusiowie po latach i tak znajdą sposób by się przed dziecmi usprawiedliwić z
      wszystkiego co zrobili przez te całe lata kiedy ich nie było!Jenny pisze że
      oczekuje pomocy dla dziecka od jego ojca to niby logiczne, ale nie do końca
      myślę że ja gdybym po raz drugi stała na początku mojego życia samej z dziećmi
      to jeśli ojciec nie rokowałby na prawdziwego ojca pomimo naszego rozstania to
      wygumowałabym z pamięci jego nr tel raz na zawsze. Moim oczywiście bardzo
      subiektywnym zdaniem exsom nie zainteresowanym tak po ojcowsku swoimi dziećmi
      powinnyśmy podziękować.
      Ps.
      Pamietam taką sytuację kiedy to rozchorowała się córka i nie miałam pieniędzy
      na wykupienie antybiotyku a "tatuś" na moją prośbę opomoc powiedział poprostu
      NIE
      • virtual_moth Re: Muszę się wyżalić. Natychmiast. 01.03.07, 19:33
        Chodzi po prostu o to, aby PRZESTAĆ LICZYĆ na ojca dziecka i tyle, jeśli ten
        wywija takie numery. Tak jakby go nie było - MIMO ŻE na przykład spotyka się z
        dzieckiem i ogolnie udaje, że mu na dziecku zależy. Choroba dziecka, nie ma jak
        wykupic leków? Pierwszą myślą powinno być - zadzwonić do niani/sąsiadki/siostry.
        • jenny_curran Re: Muszę się wyżalić. Natychmiast. 01.03.07, 19:48
          I właśnie niania mi te leki jutro o 6 rano przywiezie.
      • jenny_curran Re: Muszę się wyżalić. Natychmiast. 01.03.07, 19:46
        No więc właśnie dzisiaj usłyszałam NIE, choć leki były potrzebne jego dziecku,
        nie mnie.
      • kilowisni Re: Muszę się wyżalić. Natychmiast. 01.03.07, 19:49
        widzę ,że watek się rozwija .a ja mam jeszcze inne doswiadczenie , którym się
        podzielę.ojciec mojej malej wcale się nią nie interesuje, daje kase i
        tyle.natomiast jesli poprosze o pomoc to w miare mozliwosci nigdy nie odmowi,
        mowie w miare mozliwosci - bo mieszka w innym miescie.trudno mi wyobrazic
        sobie,że mala jest w potrzebie a on mowi nie bo nie.a jednoczesnie zero
        zainteresowania, faceci sa dziwni.
        • jenny_curran Re: Muszę się wyżalić. Natychmiast. 01.03.07, 19:57
          Żeby było zabawniej, ojciec mojego synka ostatnio palnął wobec mnie, że życzy
          sobie (palant jaki, no!), abym informowała go o chorowach dziecka i leczeniu.
          Podałam więc do centrum medycznego, do którego chodzimy ze Stasiem numer eksa w
          karcie synka. Teraz będą mu wysyłaś smsy przypominające o wizytach. Po tym co
          dziś zrobił wydaje mi się taaaaakim małym człowieczkiem, takim zakłamanym nie
          powiem kim. Jego własny syn chory, a ten mi mówi: NIE.
          • sa_ra1 Re: Muszę się wyżalić. Natychmiast. 01.03.07, 20:47
            No skąd ja to znam. Dobry ojciec w teorii, kiedyś też słyszałam całe mnóstwo
            dobrych rad i zapewnień, jak to by chciał pomóc ale przecież NIE WIE JAK,
            dziecko też by chciał widywać gdyby MÓGŁ... nie widział dziecka 2 miesiące i
            właśnie sobie wymyślił co zrobić żeby mieć z głowy na jakieś następne 3
            miesiące, albo lepiej...Dzisiaj jest chyba dzień DUPKÓW, nie wiem co mnie
            podkusiło żeby się pytać czy przyjedzie w tym miesiącu, g...na lepiej nie
            ruszać, bo śmierdzi!!! aha ... przy okazji rozmowy o dziecko nawet nie raczył
            zapytać...
            • mollin Re: Muszę się wyżalić. Natychmiast. 16.03.07, 22:17
              ja mam wlasciwie przeszlam lepsza historie...apropo tatusia.Oboje mieszkamy w
              Uk, on wyjechal pierwszy a pozniej po roku sciagnal mnie z dzieckiem.Pierwsze
              miesiace byly cudowne, razem z coreczka.Z czasem maz oddalal sie ode mnie, az
              do sierpnia zeszlego roku kiedy mala pojechala do dziadkow na wakacje...pewnej
              nocy upojony alkoholem wykrzyczal mi ze cyt;"nie kocham cie od 4 lat, podoba mi
              sie ktos inny itp."zaczal pic, na internecie dokladnie czacie, poznal o 8 lat
              mlodsze dziewcze (on 32 a ona 23).Wiec sytuacja wygladala tak, on calymi dniami
              rozmawial z ta dziewczyna, nazywal ja myszka,sciagal ja na sile do uk,
              obiecywal zlote gory .....a ja na pietrze slyszalam jak oni na skype
              rozmawiaja.Mialam okropny zal do niego i do niej...ze ona wie ze jest zonaty i
              mieszka ze mna i coreczka...Wyprowadzilam sie,jakos daje rade...a on milo ze
              obiecywal pomoc,zwlaszcza przy odbieraniu dziecka ze szkoly i kiedy jest
              chore...wlasnie wykrecil sie brakiem czasu, niewyspaniem i takimi tam.Ogolnie
              musilam go prosic o pomoc...ale ostatnio przestalam, jestem z tego dumna, on
              nie dzwoni, nie interesuje sie corka.To jest przykre....jest zbyt zajety, bo
              wlasnie dzisiaj przyleciala jego panna ze skype.Powiem wam ze przeszlam
              pieklo...i wiele razy zastanawiam sie dlaczego ja...a z drugiej strony zaczynam
              wierzyc ze nic nie dzieje sie bez przyczyny...moze bede jeszcze szczesliwa z
              kims innym....
    • martina.15 kasiulka 01.03.07, 21:56
      ja juz zaluje ze chcialam jakiegokolwiek kontaktu...

      hmm ale sprawe o ustalenie ojcostwa chcialam po prostu pociagnac (z testami DNA)
      bo chodzil po ludziach i mowil jaka ja dziwka ze sie puszczalam z tym i owym...
      a dla mnie on byl jeden jedyny. ale ja glupia bylam!!! przynajmniej na sprawie
      pokazalam ze wszystko co mowie to czysta prawda i jestem spokojna.
    • escribir Jenny, ptysiu! 01.03.07, 22:41
      Olej go, olej całkowicie z góry do dołu!
      Nie proś, nie wymagaj, nie oczekuj, miej go w d..!
      Udowodnij mu, a przede wszystkim sobie, że jestes baba z jajami i nie
      potrzebujesz jego watpliwej łaski. I ręczę ci że lepiej się z tym poczujesz.
      Żyj własnym życiem, żyj dla siebie i Stasia a nie po to żeby fiutowi na kaczych
      łapach daważ szanse na bycie ojcem. Masz prawo przeżyć swoje życie bez
      podporządkowywania się temu kolesiowi. Jedyny facet z którym musisz się liczyć
      to Stasiu. Nie moze być tak że ty na rzęsach stajesz a koleś przyjeżdża na
      gotowe, zabiera małego, i puszy się jaki to z niego zajeb... ojciec i jakiego
      super syna ma.
      • kasiulek70 Re: Jenny, ptysiu! 01.03.07, 23:09
        "..... a koleś przyjeżdża na
        gotowe, zabiera małego, i puszy się jaki to z niego zajeb... ojciec i jakiego
        super syna ma."
        Mało tego potem taki tatuś kiedy dziecko podrośnie wytłumaczy mu że przecież
        wszystko co najlepsze to dzięki niemu.
        • megan26 Re: Jenny, ptysiu! 02.03.07, 08:42
          ja już dawno sie przekonałam jacy niektórzy faceci to świnie delikatnie mówiąc
          olej go totalnie tak jak on w tym momencie was miej go głeboko wierzę że sama
          dasz sobie rade przecież świetnie już teraz sobie dajesz. Pozdrawiam cieplutko
          i dużo zdrówka dla małego
          • jenny_curran Re: Dziękuję z wszystkie 02.03.07, 21:06
            dobre rady i słowa otuchy. Pozdrawiam serdecznie.
            • madziulec Re: Dziękuję z wszystkie 02.03.07, 22:19
              Jakby co to pamietasz? Archiwum gg - tam masz takie numery zapisane...
              • jenny_curran Re: Dziękuję z wszystkie 03.03.07, 09:17
                cmok*
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka