Dodaj do ulubionych

wyrok w sprawie opieki - przerażające...

15.01.08, 21:00
www.gazetawyborcza.pl/1,76842,4837520.html
Obserwuj wątek
    • a.l.o.e.s Re: wyrok w sprawie opieki - przerażające... 15.01.08, 22:56
      Przerażające jest to,że konflikt między dorosłymi doprowadził do tragedii
      dzieci.Mam wrażenie,że żadne z rodziców nie okazało się tak naprawdę rodzicem,do
      końca pozostali i nadal są jedynie przeciwnikami próbującymi sobie nawzajem
      udowodnić kto jest górą, kto lepszy,mądrzejszy etc.A córeczki to broń,którą się
      posługują nie wiedząc kiedy przestać.Czemu tak myślę?Jest w Biblii Księga
      Salomona,był to król izraelski słynący z mądrości.I jest tam opis takiej
      sytuacji:przychodzą dwie kobiety z niemowlęciem i każda twierdzi,że jest mamą
      dziecka,proszą króla o sprawiedliwy wyrok.Po namyśle król każe rozciąć dziecko
      na pół i każdej kobiecie dać połowę.Jedna z nich się zgadza,druga natychmiast
      rezygnuje z dziecka prosząc króla,aby oddał je tej drugiej i nie robił mu
      krzywdy.Wtedy dopiero król podejmuje decyzję i wydaje wyrok:mamą jest ta,która
      rezygnuje z dziecka żeby uratować mu życie i ona dostaje dziecko.W artykule,do
      którego link podałaś żadne z 'rodziców' nie wykazało sie postawą biblijnej
      matki.Woleli poświęcić dzieci by udowodnić swoje racje.A sąd?Cóż,daleko mu do
      mądrości biblijnego Salomona...,oj daleko.
    • asca25 Re: wyrok w sprawie opieki - przerażające... 16.01.08, 09:00
      Przyznam, że nie byłabym skłonna oddać niczym matka z Twojej
      biblijnej opowieści, dziecko facetowi, który stosował przemoc
      fizyczną.
      • a.l.o.e.s Re: wyrok w sprawie opieki - przerażające... 16.01.08, 09:32
        Z artykułu wynika,że przemoc dotyczyła matki dzieci,nie ich samych.Dzieci to
        widziały,to bardzo źle.Ale to co tata robi mamie lub mama tacie nie ma prawa
        mieć wpływu na kontakty dzieci z obojgiem rodziców i ich stosunek do tych
        rodziców.Mądre,dojrzałe,nastawione na dobro dziecka rodzicielstwo to między
        innymi bardzo trudna sztuka nauczenia dziecka,że to co się dzieje między
        rodzicami nie jest jego ani zasługą ani winą.Innymi słowy dziecko ma mieć
        pewność,że to co ono robi,mówi,czuje,jego postawy,zachowania,reakcje nie
        poprawiają ani nie pogarszają relacji między rodzicami,że dorośli sami te
        relacje tworzą i kształtują,a ono,dziecko,ma swoje własne relacje z każdym z
        rodziców,kocha mamę bo jest jego mamą,a nie bo jest miła dla taty i kocha tatę
        bo jest jego tatą,a nie bo jest miły dla mamy.Dziecko,którego stosunek do
        któregoś z rodziców zmienia się pod wpływem konfliktu między rodzicami jest w
        ten konflikt uwikłane,co rodzi w nim silny konflikt lojalności.Taki konflikt to
        jedna z najgorszych rzeczy,które można dziecku 'zafundować'.
        Co do przemocy,moje dzieci były świadkiem tego co robił mi mąż w szczycie
        rozwoju choroby,raz nawet był mocno przemocowy w stosunku do córeczki.Ciężka
        praca moja i terapeutki nauczyła je,że można być na tatę wściekłym,czuć
        złość,żal,można,a nawet trzeba,te uczucia wyrazić,powiedzieć co się czuje i
        dlaczego.I to wcale nie przeszkadza kochać taty,potrzebować go i chcieć się z
        nim widywać,można o tym rozmawiać z mamą,prosić ją o zawiezienie do taty itd.,itp.
        Takich postaw zabrakło bohaterom artykułu,a sądowi mądrości,bo moim
        zdaniem,jeśli już cokolwiek miało być zrobione,to po pierwsze mediacja między
        tymi rodzicami z jasnym uświadomieniem im czym dla dzieci zaskutkuje ich dalsze
        niedogadywanie się.
        • jogo2 Re: wyrok w sprawie opieki - przerażające... aloes 17.01.08, 06:22
          "przemoc dotyczyła matki dzieci, nie ich samych. Dzieci to widziały, to bardzo
          źle".
          Właśnie w takich razach psychologowie radzą odejść od męża, bo bycie świadkiem
          przemocy jest niszczące dla psychiki dziecka
          "Ale to co tata robi mamie lub mama tacie nie ma prawa mieć wpływu na kontakty
          dzieci z obojgiem rodziców" - jasne, nawet jak tatuś mamusi podrzyna gardziołko,
          albo wygląda tak, jakby miał to zaraz zrobić - droga aloes zastanów się co
          wypisujesz. Jeżeli widzisz jakiekolwiek analogie pomiędzy Twoją sytuacją a
          sytuacją opisaną w gazecie i postrzegasz swoją postawę jako "bardziej dojrzałą"
          to zapominasz o pewnym mało istotnym szczególe, mianowicie takim, że twój były
          mąż jest chory w związku z czym ma ograniczoną możliwość rozpoznania znaczenia
          swoich działań. Zapomniałaś też wziąć pod uwagę, iż chwytliwe psychologiczne
          hasła nie mają zastosowań uniwersalnych i w związku z tym powtarzanie ich jak
          mantry jest mało przemyślane. Jest różnica, jeżeli dziecko czuje konflikt
          lojalności bo mama zarzuca tacie to i tamto, a tata mamie jeszcze coś, a tym,
          jak jest świadkiem przemocy (por. początek mojego postu co wówczas mądrzy
          psychologowie radzą). Dziecko ma prawo wyrazić własne zdanie w sprawach
          rodzinnych od 13 r.ż. Co nie znaczy że przedtem nie ma własnego zdania. Dla mnie
          typowy przykład jak to dzieci stały się przedmiotem w trosce sądu o ich dobro.
          Śmieszne, gdyby nie takie tragiczne.
          • a.l.o.e.s Re: wyrok w sprawie opieki - przerażające... aloe 18.01.08, 22:39
            jogo2 napisała:

            > "przemoc dotyczyła matki dzieci, nie ich samych. Dzieci to widziały, to bardzo
            > źle".
            > Właśnie w takich razach psychologowie radzą odejść od męża, bo bycie świadkiem
            > przemocy jest niszczące dla psychiki dziecka

            Odejść od męża (co ja zrobiłam) absolutnie nie oznacza i nie równa się kazać
            tacie odejść od dzieci czy dzieciom od taty.


            > "Ale to co tata robi mamie lub mama tacie nie ma prawa mieć wpływu na kontakty
            > dzieci z obojgiem rodziców" - jasne, nawet jak tatuś mamusi podrzyna gardziołko
            > ,
            > albo wygląda tak, jakby miał to zaraz zrobić - droga aloes zastanów się co
            > wypisujesz.

            Chodziło mi o to, że swoje sprawy dorośli, szczególnie rodzice, powinni
            załatwiać między sobą, bez jakiegokolwiek udziału dzieci, tak, żeby nie mogły
            one mieć wpływu na stosunek dzieci do jednego lub drugiego rodzica i żeby wogóle
            miały na dzieci wpływ jak najbardziej minimalny. Bohaterom artykułu się to
            najwyraźniej nie udało. Zaślepieni walką o własne racje i prawa doprowadzili do
            tragedii własnych dzieci.


            Jeżeli widzisz jakiekolwiek analogie pomiędzy Twoją sytuacją a
            > sytuacją opisaną w gazecie i postrzegasz swoją postawę jako "bardziej dojrzałą"

            Nie widzę żadnych analogii. Jak zresztą mogłabym je widzieć lub nie, jak nic nie
            wiem o tej sytuacji, znam tylko jej konsekwencje, które dla mnie, ze względu na
            to co stało się z dziećmi, są przerażające. Własnej postawy wogóle nie
            postrzegam, mam swoje poglądy na kontakty dzieci z rodzicami i w staram się
            według nich postępować. Sądząc po obecnej kondycji moich dzieci, idę dobrą
            drogą, ale one są jeszcze dość małe (10 i 6) więc czy rzeczywiście ta droga jest
            tak dobra jak sądzę, pokaże czas...


            > to zapominasz o pewnym mało istotnym szczególe, mianowicie takim, że twój były
            > mąż jest chory w związku z czym ma ograniczoną możliwość rozpoznania znaczenia
            > swoich działań.

            Choroba mojego męża nie wpływa na jego zdolności poznawcze, nie ma on
            ograniczonej poczytalności i rozumie znaczenie tego co robi...



            Zapomniałaś też wziąć pod uwagę, iż chwytliwe psychologiczne
            > hasła nie mają zastosowań uniwersalnych i w związku z tym powtarzanie ich jak
            > mantry jest mało przemyślane. Jest różnica, jeżeli dziecko czuje konflikt
            > lojalności bo mama zarzuca tacie to i tamto, a tata mamie jeszcze coś, a tym,
            > jak jest świadkiem przemocy (por. początek mojego postu co wówczas mądrzy
            > psychologowie radzą).

            Tak jak napisałam powyżej, przerwać przemocowy związek, nie oznacza odizolować
            dziecka od któregokolwiek z rodziców na dobre


            Dziecko ma prawo wyrazić własne zdanie w sprawach
            > rodzinnych od 13 r.ż. Co nie znaczy że przedtem nie ma własnego zdania. Dla mni
            > e
            > typowy przykład jak to dzieci stały się przedmiotem w trosce sądu o ich dobro.
            > Śmieszne, gdyby nie takie tragiczne.

            Uważam, że w tym wypadku dzieci nie stały się ofiarami sądu, tylko własnych
            rodziców, którzy zamiast dbać o ich dobro postanowili sobie nawzajem udowodnić
            kto ma rację. I tak jak napisałaś, byłoby to nawet śmieszne, gdyby w swoich
            skutkach nie okazało się tragiczne dla dzieci
        • asca25 a.l.o.e.s 18.01.08, 11:51
          "Z artykułu wynika,że przemoc dotyczyła matki dzieci,nie ich
          samych.Dzieci to widziały,to bardzo źle.Ale to co tata robi mamie
          lub mama tacie nie ma prawa mieć wpływu na kontakty dzieci z bojgiem
          rodziców i ich stosunek do tych rodziców.Mądre,dojrzałe,nastawione
          na dobro dziecka rodzicielstwo to między innymi bardzo trudna sztuka
          nauczenia dziecka,że to co się dzieje między rodzicami nie jest jego
          ani zasługą ani winą."

          Nie wierzę, że ktoś mógł napisać coś takiego! To ja Ci napiszę z
          perspektywy dziecka, które samo przez to przeszło, że jak mój ojciec
          zaczął w pewnym momencie znęcać sie psychicznie nad moją matką, a
          później także fizycznie, to nikt mi - jako dziecku - wody z mózgu
          robić nie musiał i SAMA NIE CHCIAŁAM GO ZNAĆ. To ja i siostra
          walczyłysmy, by pozbyć się go z domu, a mama nie chciała burzyć
          rodziny.
          Najlepsze co zrobiła (szkoda że dopiero po kilku latach!) to
          rozwiodła się z nim i mogłysmy mu pomachać na pożegnanie.

          Czy Ty sądzisz, że to jest normalne i nie odbije się na psychice
          dziecka, jak patrzy na przemoc jednego rodzica wobec drugiego???

          I dodam, że najczęściej idzie to tak, że zaczyna się od żony, a
          później dzieciaki też zaczynają obrywać.

          "Dziecko,którego stosunek do któregoś z rodziców zmienia się pod
          wpływem konfliktu między rodzicami jest w ten konflikt uwikłane,co
          rodzi w nim silny konflikt lojalności.Taki konflikt to jedna z
          najgorszych rzeczy,które można dziecku 'zafundować'."

          No oczywiście, zgadzam się, ale funduje go ten, kto tę przemoc
          uprawia - czyli w tym przypadku ojciec, któremu się chce być może
          nawet oddać dzieci pod opiekę!!!

          "Co do przemocy,moje dzieci były świadkiem tego co robił mi mąż w
          szczycie rozwoju choroby,raz nawet był mocno przemocowy w stosunku
          do córeczki.Ciężka praca moja i terapeutki nauczyła je,że można być
          na tatę wściekłym,czuć złość,żal,można,a nawet trzeba,te uczucia
          wyrazić,powiedzieć co się czuje i dlaczego.I to wcale nie
          przeszkadza kochać taty,potrzebować go i chcieć się z nim widywać"

          Zaraz chyba padnę. Nie wierzę, w to co czytam! "Ojciec był
          przemocowy w stosunku do córeczki"... "Terapeutka nauczyła je, że
          można go mimo tego kochać". Niesamowite, ci terapeuci i
          psychologowie są jak BOGOWIE.!!! Normalnie, zło zniknie z tego
          świata dzięki nim, jakie to proste!
          Ja nie umiałam kochać kogoś kto zafundował mi krwawe obrazki w
          dzieciństwie, kto krzywdził najukochańsze osoby. Nie wyobrażam sobie
          późniejszych kontaktów z ojcem. Życie nabrało barw, spokoju i
          szczęscia jak udało się doprowadzić, by zniknął z naszego życia -
          czego wszystkim dzieciom w takiej sytuacji bardzo życzę!

          Zaczynam sądzić, że niektórzy już powariowali na tym świecie
          kierowani dziwną propagandą "dla dobra dziecka" (i traktując to
          dziecko jak istotę ślepą i kompletnego idiotę, który nie widzi co
          się wokół niego dzieje i nic nie czuje) - sądy, matki i ojcowie.
          • a.l.o.e.s Re: a.l.o.e.s 18.01.08, 22:16
            > Nie wierzę, że ktoś mógł napisać coś takiego!


            Nie ma sensu nie wierzyć,napisałam to i mogę to powtórzyć wielokrotnie.

            > To ja i siostra
            > walczyłysmy, by pozbyć się go z domu, a mama nie chciała burzyć
            > rodziny.

            Czyli stawałyście 'w obronie mamy'.Kto był dzieckiem,a kto dorosłym.To rodzice
            chronią dzieci,a nie odwrotnie.

            > Czy Ty sądzisz, że to jest normalne i nie odbije się na psychice
            > dziecka, jak patrzy na przemoc jednego rodzica wobec drugiego???

            A gdzie ja napisałam,że dziecko ma być świadkiem przemocy i że to dla niego
            dobre? Sama rozwiodłam się,żeby dzieci nie były świadkiem wyczynów taty w
            stanach nasilenia choroby. Dostały informację, że nie można tolerować przemocy,
            znosić jej ani na nią pozwalać, należy się od aktów przemocy odseparować jak
            najszybciej bo są złe. Co nie zmienia faktu, że ode mnie nigdy jednego złego
            słowa nie usłyszały o tacie i zachęcam je do spotkań z tatą.

            > Zaraz chyba padnę. Nie wierzę, w to co czytam! "Ojciec był
            > przemocowy w stosunku do córeczki"... "Terapeutka nauczyła je, że
            > można go mimo tego kochać". Niesamowite, ci terapeuci i
            > psychologowie są jak BOGOWIE.!!! Normalnie, zło zniknie z tego
            > świata dzięki nim, jakie to proste!

            Widzisz,moje dzieci cały czas kochały i kochają tatę.Kiedy na skutek choroby
            zaczął robić złe rzeczy,ich zachowanie tak ogólnie bardzo się zmieniło,zrobiły
            się wysoko reaktywne,tzn reagowały bardzo silnie na wszystko niezależnie od
            bodźca.To sprawiło,że poszłam do terapeuty.W pracy terapeutycznej okazało się,że
            brało się to z ich wewnętrznego napięcia,którego powód był następujący: bardzo
            kochały tatę i chciały z nim być oraz były wściekłe,że tak się zmienił i nic z
            tym nie robił,nie leczył się. Nie radziły sobie z tymi sprzecznymi uczuciami i
            tego właśnie radzenia sobie nauczyła je terapia.Nauczyły się, że można nie
            akceptować czyjegoś postępowania, czuć złość i nadal kochać tą osobę i to jest
            OK. Pozbyły się swojego wewnętrznego konfliktu, ich reakcje wróciły do normy i
            tyle. A zło nie zniknęło, ich tata nadal się nie leczy.

            Co do komentowanego artykułu,wyraziłam swoją opinię, ale mogę ją powtórzyć.
            Uważam, że to co spotkało te dzieci jest dla nich potworną krzywdą, a wyrządzili
            im ją podobno kochający je rodzice. Nie wiem kto zawinił bardziej, mama czy
            tata, ale wiem, że ja jako rodzic (wszystko jedno który)prędzej zgodziłabym się
            na warunki drugiego rodzica dotyczące spotkań z dziećmi niż pozwoliłabym na to,
            żeby na skutek mojego udowadniania moich racji, moje dzieci znalazły się w
            placówce opiekuńczej. I, proszę bardzo, ktoś może napisać, że to chore, że
            upadłam na głowę, że są przypadki itd...,ale prawda z mojego punktu widzenia
            jest taka, że dla dziecka lepiej jest spotykać się z nie mieszkającym rodzicem
            nawet codziennie i nawet jeśli to nie pasuje rodzicowi sprawującemu opiekę
            bezpośrednią lub nie widywać jednego z rodziców wcale niż spędzić chociaż dzień
            w domu dziecka czy innej 'oazie dziecięcego spokoju'
    • asca25 Re: wyrok w sprawie opieki - przerażające... 16.01.08, 10:17
      Nadal jest dla mnie nie do pojęcia, w imię nie wiem jakich wartości,
      żeby umieścić dziecko w placówce. Chyba, że kobieta nie była dobrą
      matką.
      Jako duże już dziecko byłam 3 miesiące w sanatorium i było to
      traumatyczne przeżycie - a co dopiero coś takiego. Wyrywać dziecko z
      jego życia, nie rozumiem.
      • zonka77 Re: wyrok w sprawie opieki - przerażające... 16.01.08, 10:39
        a skąd wiecie że oskarżenie o znęcanie się jest uzasadnione??
        Osobiście mam w rodzinie dziewczynę która taką sprawę założyła ze zwykłej złości
        i żeby mieć argumenty w walce o mieszkanie.

        Tutaj dwa sądy wydały taki sam wyrok - a może coś w tym jest?
        Nie potraficie nawet dopuścić do przemyślenia faktu że matka może krzywdzić dzieci?
        • magdmaz Re: wyrok w sprawie opieki - przerażające... 16.01.08, 11:55
          Całkowicie się z Tobą zgodzę - my NIE WIEMY gdzie leży prawda, natomiast to nie
          zmienia faktu, ze wyrok JEST przerażający, a jeśli w dodatku założymy, ze jest
          to najlepsze, co sąd mógł zrobić, to robi się przerażający cały porąbany świat
          "dorosłych" ludzi. Którzy nie potrafią znaleźć jakiegoś minimalnego dobra
          dziecka. Którzy spłodzili dzieci, choć do tego nie dorośli.
          • pelagaa Re: wyrok w sprawie opieki - przerażające... 17.01.08, 08:41
            My nie wiemy, przerazajace jest dla mnie jednak to, ze sad nie mial
            ochoty sie dowiedziec, czy facet jest winny, bo nie zajrzal do akt
            kierujac sie zasada domniemania niewinnosci!!! To jest dla mnie
            chore. A jesli facet jest przemocowcem? Musi skrzywdzic dziecko,
            zeby minela moda na prawa ojca?
            Jestem zwolennikiem wiezi dziecka z obojgiem rodzicow, ale czasem, w
            wyjatkowych sytuacjach jak alkoholizm, przemoc, wykorzystywanie
            seksualne dobrem dziecka jest jednak odseparowanie od ktoregos
            rodzica. Moda na prawa ojca, ktora zupelnie nie idzie w parze z moda
            na obowiazki ojca doprowadza do absurdalnych wyrokow. Jesli sad
            uznal, ze dzieciom dzieje sie krzywda z matka, zamiast kierowac je
            do domu dziekca, mogl opieke przyznac ojcu, skoro ten moze byc
            uznany za lepszego opiekuna.
            Wyrok dla mnie jest absurdalny. Sad dal sie wciagnac w gierki pod
            publike moim zdaniem.
          • a.l.o.e.s Re: wyrok w sprawie opieki - przerażające... 18.01.08, 22:55
            zonka77,magdamz, całkowicie się z wami zgadzam, ilekroć pomyślę, że wyrok zapadł
            w dwóch sądach taki sam, w oparciu o ten sam materiał dowodowy przedstawiony
            przez oboje rodziców, ich świadków i biegłych, to o tych rodzicach myślę źle,
            nie powinnam tak o nich myśleć, ale myślę...
    • jablkowy.sad Re: wyrok w sprawie opieki - przerażające... 16.01.08, 22:52
      Wyrok przerażający,lecz bardziej od artykułu przeraziły mnie
      stronnicze wypowiedzi znajdujące się w komentarzach pod artykułem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka