Witam...jestem nowa...

07.01.09, 13:39
Witam wszystkie samotne mamusie. Niestety dołączyłam do grona
samotnych mamusieksad Pozew w sądzie a ja z 2 dzieci zostałam.
Masakrasad Jeszcze mieszkam z mężem ale to kwestai czasu. Mam 2 dzieci
(4 i 6 lat). Od miesiąca stycznia, czyli od kilku dni zaczęłam
pracę. Wcześniej nie pracowałam od 7 lat bo opiekowałam się dziećmi.
2 lata temu zmarło moje 3 dziecko (dziewczynka miała 9 dni) i od
tamtej pory nie potrafiłam się dogadać z mężem. Dużo Go nie ma bo
pracujesad No i się rozstajemysad Jest mi bardzo cieżko jak Wam
wszyskim. Pomóżcie!!! Tak bardzo sie boję o przyszłość moich synków.
Boję się o przeprowadzke jak dzieci to przeżyją a są związene z
tatą. Jak sobie sama z Nimi poradzęsad Wiem, ze jest wiele mamuś
samotnych ale ja nie wiem co robić. Codziennie budze się ze strachem
co będzie. Jeszcze dzieci tak nie czują bo mieszkamy z ojcem,ale nie
długosad
    • furiagburia Re: Witam...jestem nowa... 07.01.09, 17:50
      nie będę Ci prawic dyrdymałów, że sie ułoży i będzie dobrze i ble
      ble ble. Pamiętaj tylko że to co teraz czujesz to
      zupełnie "normalne" Ja na początku bałam się baardzo i właściwie co
      nac nachodziły mnie czarne wizje, ale to mija z czasem. PO prostu
      robisz się powolutku moądrzejsza i silniejsza Ważne sa moim zdaniem
      dwie rzeczy: trzeba byc dobrym dla siebie samej i wiedzieć że
      ten "pat" w którym sie teraz znalazłas naprawdę mijasmile
      • firemka-1 Re: Witam...jestem nowa... 07.01.09, 18:22
        Dziękuję i ja nan badzieje, ze sie ułoży...O siebie tak bardzo się nie martwie jak o dzieci. Poprostu nie daje mi to spokoju jak mam sobie z nimi poradzić. Jak tłumaczyć? Co robić? Czy Ty też masz dzieci?? Moje dzieci mają dobry kontakt z ojcem, chodź nie raz płakały, ze taty nie ma albo późno wraca... Są w takim wieku, ze rozumieją co się dzieje. Mówilismy juz im, że się rozchodzimy i ze będziemy oddzielnie mieszkać, ale one chyba za bardzo jeszcze nie rozumieją... Jak bym była sama to bym skupiła sie tylko na pracy i już ale muszę sie nimi zająć a skad mam brać na to siłę a muszę jej mieć dużo. Pomóżcie!! Powiedzcie jak radzicie sobie ze swoimi dziećmi???
        • ca.melia Re: Witam...jestem nowa... 07.01.09, 18:43
          No dobrze, to ja znowu (poudzielam się, a co)

          firemka-1 napisała:
          Czy Ty też masz dzieci??

          **** dzieci ma tu każda - tytuł forum "Samodzielna mama"

          Są w takim
          > wieku, ze rozumieją co się dzieje. Mówilismy juz im, że się
          rozchodzimy i ze b
          > ędziemy oddzielnie mieszkać, ale one chyba za bardzo jeszcze nie
          rozumieją... J

          *** no to się kochana zdecyduj: rozumieją czy nie?

          Nie wiesz? To ja Ci powiem, że rozumieją i to lepiej, niż Ci się
          wydaje. Co im powiedzieć? Że bardzo je kochacie, że są
          najcudowniejsze, najwspanialsze, najgrzeczniejsze na świecie, i
          mimo, iż Tatuś nie będzie w domku, to nadal je kocha do szaleństwa.


          J
          > ak bym była sama to bym skupiła sie tylko na pracy i już ale muszę
          sie nimi zaj
          > ąć a skad mam brać na to siłę a muszę jej mieć dużo.

          *** Nie jesteś sama i musisz się skupić na pracy i dzieciach. I
          ciesz się kobieto, że masz pracę, jeden problem mniej.
          Siłę bierze się z poczucia własnej wartości, dumy, szacunku i
          dzieci. Z każdego "kocham cie mamusiu", z każdego buziaka,
          przytulenia, z błogiego wyrazu mordek, kiedy śpią.
          Nie wiem jak Ty, ale ja za swoje ii dla sowjego dziecka byłabym
          gotowa ubić cały świat. Stąd sie bierze siły. AAA i jeszcze z
          poczucia tego , że radzisz sobie sama.

          Pomóżcie!!

          *** ponownie zapytam, jakiej pomocy oczekujesz?

          Powiedzcie jak
          > radzicie sobie ze swoimi dziećmi???

          ** Hmmm, normalnie? jak była mała, to karmiłam, przewijałam, bawiłam
          się, opiekowałam, latałam po lekarzach, bo chorowała. Karciła,
          szalałam.
          Odprowadzałam do przedszkola, odbierała i reszta jak wyżej
          Aktualnie odwoże i zabieram ze szkoły, odrabiam lekcje, krzyczę,
          czasem klepne w siedzeniei cała reszta jak wyżej.

          Hmmmm czyżby zwykłe życie? Nie zgadniesz jest możliwe w
          samodzielnym wydaniu.

          Ułozy się na pewno, predzej niz ci sie zdaje.

          Pozdrawiam

          • krolowanocy Re: Witam...jestem nowa... 07.01.09, 19:09
            ca.melia napisała:
            > ** Hmmm, normalnie? jak była mała, to karmiłam, przewijałam,
            >bawiłam się, opiekowałam, latałam po lekarzach, bo chorowała.
            >Karciła, szalałam.
            > Odprowadzałam do przedszkola, odbierała i reszta jak wyżej

            dokładnie. skup się na życiu. na pracy - i tej zawodowej i domowej.
            od tej i od tej godziny pracujesz, potem robisz zakupy, potem
            gotujesz, potem odbierasz dzieci, potem cośtam (kolejność
            przypadkowa)
            po prostu robisz, co jet do zrobienia. nie myślisz. a jak nie masz
            co robić, to znajduj kolejne zajęcie.
          • firemka-1 Re: Witam...jestem nowa... 07.01.09, 19:16
            No to mi się oberwałosmilesmile
            Rozumieją i nie rozumieją. Rozumieją niektóre rzeczy. Dla nich chyba to sytauacja taka jak była bo mieszkamy w 4,ale juz nie długo i wtedy będzie ciężej.
            Pomóżcie-znaczyło- wesprzeć ciepłym słowem, doświadczeniem podzielić się jak kazda z Was sobie radzi...
            Im więcej czytam postów jak sobie radzicie i jak wygląda Wasze życie tym wiecej człowiek ma siły i wiary, ze jeszcze może być dobrze. Nie wiem czy czytałaś wcześniej ca.melia, że 2 lata temu straciłam córeczkę i jeszcze tamto nie zeszlo ze mnie, bo nadal bardzo boli a tu dalej coś mi się zawaliło to test ciężko bardzo, bo teraz będę sama. A nie raz dzieci się pytają o swoją siostrzyczkę.... Nie żalę się jak to mi jest źle i nie dobrze, bo cieszę się, ze mam 2 dzieci i jednego Aniołka, tylko pytam jak postępować, aby jak nadelikatniej dzieci odczuły to co się stało. Wiem, ze siłę dają dzieci i mam nadzieję, ze tak będzie, ale po stracie córki myślałam, ze to już koniec porażek w moim życiusad
            • ca.melia Re: Witam...jestem nowa... 07.01.09, 19:39
              Nie wiem czy czytałaś wc
              > ześniej ca.melia, że 2 lata temu straciłam córeczkę i jeszcze
              tamto nie zeszlo
              > ze mnie, bo nadal bardzo boli

              *** czytałam. Nie wyobrażam sobie co przeszłaś, nawet nie próbuję,
              bo byłoby to nieudolne. Nie wątpię, że boli ale sądzę, że będzie
              bolało do końca życia i nie masz wyboru, musisz się z tym nauczyć
              żyć ( choć wiem, że nie łatwo).
              ale to jest jedna historia, a drug historią jest rozwód. I teraz
              to jest problem (choć może wynikający z poprzednich doświadczeń).

              Masz prawo się żalić ale nie masz prawa się użalać ( za długo) nad
              sobą. Właśnie dlatego, że masz dwoje dzieci żyjących, które
              potrzebują silnej matki, a nie matki - pierdoły (nie twierdze, że
              taką jesteś - żeby nie było:})

              ale
              > po stracie córki myślałam, ze to już koniec porażek w moim życiusad

              *** no to się pomyliłaś. I obawiam się, że nie raz i nie dwa jeszcze
              od życia dostaniesz po tyłku. Ale pocieszę Cię, z każdej porażki
              wychodzi się jeszcze bardziej odpornym, z większą wiarą we własne
              siły.
              Wiesz, to ten banał, że co nas nie zabije....

              Banał ale bardzo prawdziwy.

              jak ka
              > zda z Was sobie radzi...

              **zatem radzimy sobie różnie. Jedne lepiej inne gorzej ale też
              nieźle. Jedne mają alimenty na koncie, inne mają je w d...pie. Jedne
              umożliwiają kontakty, inne nie mają najmniejszego zamiaru. Wiekszość
              pracuje od rana do nocy, liczy każdą złotówkę, poryczy w nocy w
              poduszkę, porzuca k...wami pod nosem, kiedy musi wszystko robić
              sama. Czasem ma ochotę zabić sąsiadkę/koleżankę/matkę/ciocię/babcię
              za głupie pytania i stwierdzenia : "O Boże rozwód w rodzinie!!!!"
              Czasem zaboli jak widzi się rodzinkę na spacerze (ale potem zawsze
              można sobie pomysleć, że w domu nie są tacy sielankowitongue_out).
              Ale przychodzi taki moment, że zaczyna Ci być po prostu fajnie,
              bo:
              - nie mam dodatkowego bałaganu, prania, prasowania
              - telewizor i komputer jest tylko Twój, choćbyć chciała oglądac od
              rana do nocy brazylijskie seriale
              - kupisz sobie bez bolu bluzkę (najwyżej niedojesz)
              - łożko całe Twoje, i nawet kołderka
              - łazienka tylko Twoja
              - chcesz-posprzatasz, nie chcesz - gary za Tobą na ulice nie wyjdą
              (podobnie z gotowaniem - dzieci bedą ubóstwiać Cię za pizzę)

              aaaaaaa i możesz znowu sobie zaczĄĆ chodzić na randki. Kwiatki,
              kolacje i takie inne

              Fajnie jest
              • firemka-1 Re: Witam...jestem nowa... 07.01.09, 19:55
                Dzięki ca.meliasmile Wszystkiego są plusy i minusy masz racje. Teraz taka jestem bo to jeszcze sie dzieje,dopiero pozew poszedł i wszystko jest świeże i czas przywyknąć i zrezygnować z luksusów.Kwestia przestawienia się i nauczenia nowego życia.Staram sie być silna i mam nadzieje że tak zostanie.Na pewno nie raz będą chwile zwątpienia i ogólnego wstrętu do wszystkiego ale ...Patrząc na moje urwisy wiem, ze dla tego warto żyć i się trzymać. A mojemu m- udowodnie, że na nim się świat nie kończy, bo on zawsze twierdził, że jest dla mnie Bogiem i bez niego ani ruszsmile
                • ca.melia Re: Witam...jestem nowa... 07.01.09, 20:06
                  A mojemu m- udowodnie, że na nim
                  > się świat nie kończy, bo on zawsze twierdził, że jest dla mnie
                  Bogiem i bez ni
                  > ego ani ruszsmile


                  ****gupia jesteś , wiesz? (choć inteligentna:})

                  Ty nie jemu osiołku mały masz cokolwiek udowadniać, jego to TY masz
                  mieć od zaraz w DUPIE (przepraszam za dosłowność i to głęboko.

                  Jeśli masz cokolwiek udowodnić, to jedynie SOBIE, SOBIE, SOBIE,
                  SOBIE, SOBIE.
                  że jesteś fajną kobietą, samodzielną i samowystarczalną.

                  A wiesz co jest najwiekszym luksusem? Święty spokój, życie bez
                  pseudoboga, potencjalnych kochanek, awantur i wiecznie
                  niezadowolonej miny pana i władcy.

                  .Na pewno nie raz będą
                  > chwile zwątpienia i ogólnego wstrętu do wszystkiego

                  ** pewnie, że będą. Ale z czasem coraz mniejsze. Serio serio

                  smile)))
                  • firemka-1 Re: Witam...jestem nowa... 07.01.09, 20:57
                    Ok, no może źle napisałam że jemu pokazesmilesmile Masz racje. Czas nastwić się że sama bede z 2 dzieci i teraz rodzina będzie 3 -osobowa a ja muszę być silna i nie poddawać sięsmile Na razie ciężko mi to przychodzi ale mam nadzieję, że to kwestia czasu.
                    • furiagburia Re: Witam...jestem nowa... 07.01.09, 21:48
                      Dziewczyno ! Bądż dla siebie dobra, jak pisałam na wstępie. Czujesz
                      sie fatalnie i to jest teraz normalne i normalne (choć dla Ciebie
                      teraz mało prawdopodobne) że to sie zmieni - życie jest jak
                      telenowela wenezuelska i warto otym pamietaćsmileWspominałam, że ja
                      przez blisko rok dostawałm skrętu kiszek przygnieciona troską, i
                      ciężarem odpowiedzialności a teraz z każym dniem jest lepiej.
                      Wychowanie dzieci to "ciężka orka na ugorze" i wiadomo że lepiej
                      dzielić problemy przez dwa, ale wierz mi że mam w rodzinie przykłady
                      baardzo samotnych matek mimo że żyją w niby przykładnym "stadle" i
                      tak sobie myslę że im jest jednak dużo ciężej.... i jeszcze jedno
                      uważam że praca i kontakt z ludzmi również moga bardzo pomócsmile
                  • kingulinek Re: Witam...jestem nowa... 07.01.09, 22:59
                    ca.melia jesteś niesamowita. dzięki, za twe zaje...ste poczucie humoru i dobre
                    słowa. Tak trzymaj.
              • furiagburia Re: Witam...jestem nowa... 07.01.09, 21:40
                ca.melia napisała:

                > >
                > >
                > **zatem radzimy sobie różnie. Jedne lepiej inne gorzej ale też
                > nieźle. Jedne mają alimenty na koncie, inne mają je w d...pie.
                Jedne
                > umożliwiają kontakty, inne nie mają najmniejszego zamiaru.
                Wiekszość
                > pracuje od rana do nocy, liczy każdą złotówkę, poryczy w nocy w
                > poduszkę, porzuca k...wami pod nosem, kiedy musi wszystko robić
                > sama. Czasem ma ochotę zabić
                sąsiadkę/koleżankę/matkę/ciocię/babcię
                > za głupie pytania i stwierdzenia : "O Boże rozwód w rodzinie!!!!"
                > Czasem zaboli jak widzi się rodzinkę na spacerze (ale potem
                zawsze
                > można sobie pomysleć, że w domu nie są tacy sielankowitongue_out).
                > Ale przychodzi taki moment, że zaczyna Ci być po prostu fajnie,
                > bo:
                > - nie mam dodatkowego bałaganu, prania, prasowania
                > - telewizor i komputer jest tylko Twój, choćbyć chciała oglądac od
                > rana do nocy brazylijskie seriale
                > - kupisz sobie bez bolu bluzkę (najwyżej niedojesz)
                > - łożko całe Twoje, i nawet kołderka
                > - łazienka tylko Twoja
                > - chcesz-posprzatasz, nie chcesz - gary za Tobą na ulice nie wyjdą
                > (podobnie z gotowaniem - dzieci bedą ubóstwiać Cię za pizzę)
                >
                > aaaaaaa i możesz znowu sobie zaczĄĆ chodzić na randki. Kwiatki,
                > kolacje i takie inne
                >
                > Fajnie jest

                zgadzam się całkowicie i dodatkowo podpisuje wszystkimi kończynami i
                ogonem pod powyższym cytatem!!!!
    • pig_news tak, tak 07.01.09, 23:12
      wy wszystkie jestescie nowe i wszystkie narzekacie

      BOOOOO-RING
      • ca.melia Re: tak, tak 07.01.09, 23:22
        nie fisiuj pigi, bo Ci się fryzura poczochra i zmarszczki na ryjku
        dostanieszsmile)
Pełna wersja