Hej Mamy, podzielcie się swoim doświadczeniem w zakresie reakcji waszych dzieci na bardziej i mniej znane twarze. Mój 9miesięczny synek od pewnego czasu żle reaguje na dziadków... jestem z nim u nich minimum raz w tygodniu przez 5godzin, czasem więcej, gdy był mniejszy uśmiechał się, spokojnie mogłam zostawić go z moją mamą i wyjść np. do sklepu. Teraz nawet wyjście do kuchni powoduje od razu ryk, atak wściekłości, zaciskanie piąstek... Mały przebywa ze mną i mężem b dużo, bo ja jestem na wychowawczym, a mąż sporo pracuje w domu. Myśleliśmy, że to super, że ma cały czas rodziców, praktycznie zapłacze i od razu ktoś z nas jest obok. Ale teraz zaczynam podejrzewać, że może rośnie z niego dzikusek, ze tylko mama i tata są w stanie zaradzić na płacz. Dziadkowie przecież go uwielbiają, mówią do niego łagodnym tonem, usmiechają się, no wychodzą ze skóry, żeby było ok. Na spacerach, gdy jestem np. w sklepie (a jest to raczej regularnie) synek też raczej wykrzywia buzię w podkówkę gdy ktoś obcy go zagaduje. Ale to dla mnie zrozumiałe, nie zna zupełnie twarzy, więc może się bać. Ale dziadkowie? możliwe że tak szybko zapomina ich twarze? jestem z nim u nich regularnie, od urodzenia... Napiszcie proszę, jak to jest u was z akceptacją innych twarzy