sfrustrowana mama...

14.02.13, 20:06
Witam, z góry przepraszam, jeżeli powtarzam już wątek, ale jestem tu nowa.

Jestem mamą 8m Dominika i mam 29lat.
W ciążę zaszłam planowaną, długo w pracy nic nie mówiłam bo zajmowałam wysokie stanowisko i nie chciałam iść na L4. Przedstawiłam zaświadczenie o ciąży jak już Wszyscy mówili, że powinnam przejść na dietę. Na L4 poszłam dopiero w 7m i wtedy dopiero dostałam power. Wiłam sobie gniazdko, malowałam, szyłam, szukałam różnych rzeczy w necie i w końcu nie mogłam się doczekać mojego synusia.
Urodził się piękny w 45min i wszyscy byli tacy szczęśliwi...
Macierzyński się skończył, a ja postanowiłam nie wracać do pracy. Wybrałam rodzinę.
Teraz siedzę w domu, w starych jeansach i t shirt, w pieluchach i depresji.

Oglądam TVN24, słucham radia i coraz bardziej się pogrążam, że nie znajdę pracy bo na stare stanowisko już mnie nie przyjmą ....

    • karolka603 Re: sfrustrowana mama... 14.02.13, 20:28
      Skąd ja to znam...Nie martw się, też tak mamsmile Ja do tego jestem w Anglii, bez rodziny i przyjaciół, chociaż nawiązałam kilka nowych znajomościwink Myślę, że to minie, zobaczysz przyjdzie wiosna, dziecko troszke podrosnie, bedzie lepiej. Ciesz sie tym, ze mozesz zostać z małym, stanowisko to nie wszystko. Dasz rade, głowa do góry. Mi też jest cieżko i też siedze w starej piżamie terazsmileheheh ale trzeba być dobrej myślismile
      • pawlikova Re: sfrustrowana mama... 14.02.13, 20:43
        a skąd ja to znam!!!!! smile

        pól roku temu przeprowadziłam się z mężem na wieś, 40km od mojej rodzinnej miejscowości, w sumie nie mogę powyrównywać tych odległości, ale też tu nie mam znajomych, ani przyjaciół, wręcz przeciwnie smile bo rodzina męża uważa, że siedzę w domu i nic nie robię, a mój biedny mąż musi na nas pracować... ale wracając do tematu, znajomych tu nie mam i nawet do sklepu już mi się nie chce wychodzić, a co dopiero na spacer ....
        • aaaniula Re: sfrustrowana mama... 14.02.13, 20:56
          Ja też zostałam z synkiem w domu. W czasie urlopu macierzyńskiego skończyła mi się umowa o pracę. Oczywiście umowy mi ni eprzedłużyli. Początkowo nie było mi jakoś przykro. Długo staraliśmy się o dziecko, byliśmy tak szczęśliwi, że nie zwracaliśmy uwagi na to, że zostałam bezrobotna. Dziś mały ma pół roku. Początkowo chodziłam codziennie na spacery, do sklepu- każdego dnia świeże bułeczki, resztę czasu poświęcałam małemu i byłam zadowolona. Dziś też jestem troszkę sfrustrowana. Ile można chodzić po tych samych uliczkach? Od bułeczek tylko tyłek rośnie. Czasem pojadę gdzieś do znajomych, ale niewielu z nich jest w domu w trakcie dnia. I zorganizowanie wyjścia na pół dnia z małym mnie przytłacza. Więc czekam na weekend, aż mąż będzie w domu licząc na to, że będziemy robić coś fajnego. Coś fajnego to zakupy, sprzątanie i odwiedziny u rodziny i w niedzielę mam już dość weekendu.
          Cieszę się, że stać nas na to, abym opiekowała się malym. I nie jest to kwestia tego, że nie mam ochoty tego robić. Ale robienie ciągle tego samego jest przytłaczające. Szkoda, że nie mieszkamy gdzieś blisko siebie smile
          Zaczęłam szukać zajęć dla niemowląt- po to abyśmy oboje mieli towarzystwo. Ale nie bardzo mogę coś znaleźć.
          • pawlikova Re: sfrustrowana mama... 14.02.13, 21:18
            racja, racja,
            te same ulice na spacery, te same domy, te same sklep i ludzie. Czekanie na męża, aż wróci z pracy i na weekend. Bo w weekend jest jakaś odmiana codzienności.
            A co do tycia to najbardziej zaskoczyło mnie tycie po odstawieniu Dominika od piersi sad

            Ja mam wrażenie, że wpadłam w taką "dziurę", kompletnie nic mi się nie chce i dużo rzeczy mnie denerwuję. Kiedyś jeszcze kilka miesięcy temu jak Dominik był mały, to sprzątałam, prałam, prasowałam, piekłam i gotowałam no i starałam się zawsze ładnie wyglądać, bo to dla męża smile A teraz mam to w gdzieś. Mąż wraca tak zmęczony po pracy, że nawet nie zwraca uwagę na to czy dziś jestem pomalowana i czy mam karny sweter na sobie czy zielony t shirt .
            Chciałam się zająć czymś dla siebie i zaczęłam uczyć się j. angielskiego, ale mimo dużych chęci poległam po tygodniu.
            • mlodamama2012 sfrustrowana mama... 15.02.13, 11:18
              No tak jak u mnie. Urodziłam synka od razu po maturze, ale gdy już zaszłam w ciąże wielu "przyjaciół" się odwróciło, jak widać to nie byli przyjaciele, skończyły sie wspólne tematy bo priorytety były juz inne. Po porodzie byłam szczęśliwa, z przyjemnością spędzałam czas z synkiem itp. ale dopadła mnie rutyna i monotonia, przestało mi zależeć na wyglądzie, nie stroiłam się nie malowałam, przestałam wychodzić z domu spotykac sie z ludźmi , śmiało teraz przyznaje ze miałam załamanie czy tez coś w rodzaju depresji.
              Ciesze sie że poszłam na studia, to chyba mnie uratowało, w weekendy jadę na uczelnie, rodzina sie śmieje że gdyby nie to zapomniałabym jak inni ludzie wyglądają. Denerwowało mnie to że kazdy dzień jest taki sam ciągle karmic przewijać usypiać i w kółko. nigdy nie żałowałam że mam synka ale adenerwowało mnie to że wszysto jest na mojej głowie, za dużo obowiązków które potem juz olewałam, był bałagan, zakupy nie były zrobione...
              troche żal mi było że pomimo mojego wieku mam takie życie. Rówieśnicy bawią się w najlepsze a ja jestem kura domową.

              Ale dziecko to najlepsze co mnie w życiu spotkało, to był przejściowy kryzys. dałam rade tylko dzięki wsparciu narzeczonego i mojej mamy....
          • karolka603 Re: sfrustrowana mama... 14.02.13, 21:20
            Widze, ze mamy podobne problemy. Ja codziennie chodze na spacer do Tesco i z powrotemsmile mieszkam na obrzeżach i nic innego tutaj nie ma, ani lasu, ani parku, same domki i tescosmilecodziennie przez 6 miesiecysmile tez czekam na weekend, zeby moj mial wolne i zeby cos porobic razem i zwykle tez to tak wyglada, ze zakupy, wspolny obiad, spacer itp i tak co weekendsmilenie pije, nie pale, bo karmie piersia, nie chodze na imprezy, a to wielki wyczyn jak dla mnie. ciezko mi z tym, ale powtarzam sobie ze kiedyś to miniesmile
    • mruwa9 Re: sfrustrowana mama... 14.02.13, 21:17
      A mnie wkurzaja takie posty.
      Nie odpowiada ci siedzenie w domu (rozumiem, sama by mnie trafil tak dlugi macierzynski), to idz do pracy. Niekoniecznie od razu na pelny etat, moze na pol albo 3/4. na przyklad wymieniajac sie z mezem w opiece na dzieckiem. Jesli zajmowalas wysokie stanowisko, nie powinnas miec problemu ze znalezieniem zatrudnienia.
      Jesli masz depresje-idz do lekarza.
      Od jeczenia w domu nie poczujesz sie lepiej.
      • karolka603 Re: sfrustrowana mama... 14.02.13, 21:24
        Zawsze musi znalezc sie ktos, kto zamiast doradzic, pocieszyc to jeszcze kopnie leżącegosmiledziewczyna pisze tutaj, bo jest jej ciezko i do tego służą takie fora, gdzie można sobie razem "pobiadolić" na życie i jest nam lepiejsmile nie przejmuj sie, BYLE DO WIOSNYsmile
        • mruwa9 Re: sfrustrowana mama... 14.02.13, 21:26
          no bo ja jestem uczulona na bezproduktywne biadolenie.
          Nie chce siedziec w domu? To niech wraca do pracy.
          • trusia29 Re: sfrustrowana mama... 14.02.13, 22:53
            Nie zauważyłam zdanego biadolenia, dzielą sie refleksjami.

            Mając małe dziecko tak łatwo pracy się nie znajduje. Bądź realistką.

            Sama właściwie nawet nie miałam macierzyńskiego, wykonuje wolny zawód i nie mogę sobie pozwolić na nie pracowanie w ogóle kilka miesiecy, mimo, ze pracuje na kawałek etatu w kilku miejscach (teraz właściwie w dwóch, z trzeciego zrezygnowałam dla dziecka i domu) Mogę pracować głownie w domu i tak robię i dziękuję opatrzności ze taki mam zawód i taką możliwość. Bo inaczej stanęłabym pzred bardzo trudnym wyborem - praca czy opieka nad dzieckiem. Jak muszę wyjść w związku z zawodowymi zajęciami z dzieckiem zostaje tata (ma ten sam zawód i pracuje tez głownie w domu). Nie wyobrażam sobie, bym go mogła zostawić z obcą osobą (opiekunką -bo babcia mieszka b. daleko a druga wnukiem się nie interesuje) na 9-10 godzin dziennie, a bez pracy i kontaktów z ludźmi też by było trudno.

            Dlatego rozumiem te dziewczyny. To nie jest tak że "jak ci się w domu nie podoba to idź do pracy". Jest jeszcze dziecko, które potrzebuje matki.
            • pawlikova Re: sfrustrowana mama... 14.02.13, 23:07
              Naprawdę, taką czystą zazdrością smile zazdroszczę ludziom, którzy wykonują wolny zawód albo pracują w domu. Czasami mówię mojemu mężowi, że mogłam zostać np fryzjerką i pracować sobie sama dla siebie i kiedy mi pasuje (mam przykład własnej fryzjerki, która ma dwójkę małych dzieci i zastanawia się nad trzecim).

              Nie chce być źle zrozumiana, ja nie chce rzucić wszystkiego i lecieć do pracy. Bo gdybym mogła cofnąć czas to postąpiłabym tak samo. Ten wybór był dla mnie oczywisty, "ja idę na urlop wychowawczy".
              • trusia29 Re: sfrustrowana mama... 15.02.13, 00:01

                Nie wiem, czy fryzjerka z dwójką dzieci to ma aż tyle czasu? Pewnie wtedy gdy ma innych pracowników albo pomoc do dzieci smile ten zawód jednak jakiś czasowości wymaga, nie da się pracować nocami (jak ja głownie to robię)

                Ja też wiem, że gdybym nie miała tej opcji, którą mam teraz, to tez raczej nie wróciłabym do pracy na pełny etat . Nie zmienia to faktu, że pewnie tęskniłabym za pracą, ludźmi i czymś innym niż codzienna monotonia w domu. to zrozumiałe.
                • pawlikova Re: sfrustrowana mama... 15.02.13, 08:49
                  Moja fryzjerka radzi sobie świetnie, ma własny, salon a w nim dwie pracownice. Ona przychodzi dopiero ok 16, jak mąż wróci do domu, wtedy na spokojnie idzie do pracy.
                  • panizalewska Re: sfrustrowana mama... 15.02.13, 10:16
                    No to super!
                    Ja mam podobnie jak poprzedniczka, czyli wolny zawód, praca w domu.
                    Dla odmiany zaczęłam świrować przez pieluchy i spacerki po pół roku z małą sam na sam, bo i żadnej pomocy babć itp. Jeno atrakcja w postaci dziadków-pradziadków, odwiedziny po 5 razy dziennie wink Ale ile można? Na szczęście zlecenie znalazło mnie samo. Myślałam, że mogę pracować po nocach, nic z tego. Młodzież mnie wykańcza i nie umiem pracować bez dziennego światła (rysunki, kolor itp). Zatrudniliśmy nianię na kilka godzin dziennie, która cudownie zajmuje się małą i spaceruje z nią 2 godziny! Złota dziewczyna smile A ja mam święty spokój do pracy smile Może i kasa za zlecenie pokryje tylko wydatek na nianię, ale opłaca się tak zrobić, zdrowie psychiczne jest naprawdę bezcenne, a i zawsze się jest jakoś w zawodzie, więc się nie zapomina. W moi przypadku sprawność ręka-oko, ciężko się rozkręcić po długiej przerwie. Ale warto!
                    Polecam takie rozwiązanie z nianią! smile
                    • trusia29 Re: sfrustrowana mama... 15.02.13, 14:56
                      Najważniejsze właśnie żeby zrobić coś innego.

                      Ja mam jeszcze eten plus, ze tata dziecka też pracuje w domu, możemy wspólnie sie opiekować małym na zmianę.

                      Mnie niania na parę godzin raz na jakiś czas by się przydała w sytuacji gdy chcemy gdzieś wyjść sami bez dziecka, ale... niestety, mieszkam na wsi, do centrum miasta dojazd komunikacją zajmuje godzinę (kilka autobusów na krzyż). Nie mogłam zleżeć nikogo do opieki, a jak juz to na codzienna pracę a nie parę godzin raz na kilka dni.

                      Moja mama 150 km od nas, pracuje zawodowo, a druga babcia nie jest zainteresowana mimo, ze mieszka obok, dziadek wiecznie zapracowany. Zresztą nie można od dziadków wymagać opieki nad naszymi dzieciom, oni też mają prawo odpocząć.

                      Efekt jest taki, ze ciągamy dziecko wszędzie ze sobą niemal od urodzenia smile Na większe imprezy typu wesele np. zostaje z moją mama ,która na tę okoliczność specjalnie przyjeżdża. I jakoś dajemy radę smile
          • mal-sia Re: sfrustrowana mama... 19.02.13, 10:27
            a myślisz ze tak łatwo wrócić do pracy.....i zażyczyć sobie ze się chce taki a siaki etat...kochana nie ma tak!!!!Albo się wraca na cały etat albo nie ....pracodawca się nie będzie litował takie czasy! Wiec zastanów się bo piszesz matkom ze maja pracować ,one by na pewno chciały.
      • pawlikova Re: sfrustrowana mama... 14.02.13, 21:28
        no przecież! Takie to proste, że ja na to wcześnie nie wpadłam.

        1) Chętnie wróciłabym na 3/4 etatu, ale uwaga takiej pracy nie ma! Przynajmniej w moim rejonie.
        2) Poprzednio pracowałam 10h dziennie, teraz nie wyobrażam sobie takiego życia, wychodzę rano wracam wieczorem. Nie po to staraliśmy się z mężem o dziecko żeby go teraz wychowywała babcia, albo jeszcze gorzej niania.
        3) to nie jest "jeczenie" jeśli tego nie rozumiesz to się po prostu nie wypowiadaj.
        4) szybko zdiagnozowałaś, że to depresja, jeśli jesteś lekarzem, to słabym!
        • beta-beta Re: sfrustrowana mama... 14.02.13, 21:49
          Jest duża szansa, że to minie, i zaczniesz się autentycznie cieszyć życiem kury domowej. Mówię poważnie, ja miałam to samo, a teraz cieszę się, że nie muszę wracać do pracy etatowej. Dorabiam zleceniami w domu, przez net, wtedy kiedy mam czas, wieczorami jak Młode śpi - wtedy mam godzinkę/póltorej dla siebie. I bardzo podoba mi się to, co napisałaś, że nie po to decydowaliście się na dziecko, żeby wychowywała je babcia, niania czy żłobek. Malutkie dziecko potrzebuje rodziców, a mamy to już bezwględnie. Będzie fajnie, zobaczysz.
          • pawlikova Re: sfrustrowana mama... 14.02.13, 22:41
            Wierze w to, że to przejdzie. Musi!!!!! smile

            Myślę, że ta misja mamy w domu jest trochę niedoceniona. (ale to moje zdanie)
            przez otoczenie zewnętrzne, przez państwo RP. Nie mówię tu o moim mężu bo w nim mam wsparcie duże, ale to facet smile więc pewnie rozumiecie o co mi chodzi.

            Beata, bardzo ale to bardzo się cieszę, że znalazłaś odpowiednią formę pracy dla siebie. Ja na razie intensywnie poszukuję. smile
          • prosumentka do beta-beta, ważne pytanie 16.02.13, 22:31
            To, kiedy dziecko śpi, dorabiasz czy masz czas dla siebie? I jakiego typu zlecenia można robić z domu przez net i to w ograniczonym czasie?
            • beta-beta Re: do beta-beta, ważne pytanie 18.02.13, 21:36
              Ja akurat piszę teksty na zlecenie, artykuły na blogi, "precle", działam w tej branży kilka lat i lubię to, co robię, więc czas pracy jest jednocześnie czasem rozrywki - odrywam się od obowiązków domowych a jednocześnie zarabiam parę groszysmile
        • dextera.m Re: sfrustrowana mama... 14.02.13, 21:50
          Przeciez o depresji wspominasz sama, w swoim pierwszym poscie.

        • szelkami Re: sfrustrowana mama... 14.02.13, 21:50
          sama napisałaś w pierwszym poście, że siedzisz w pieluchach i depresji, więc nie ma się co na mruwe denerwować i od lekarzy wyzywać wink

          a żeby poczuć się lepiej, wyrwij się czasem gdzieś bez dziecka (jak mąż wróci z pracy, w weekend), albo z dzieckiem do znajomych. 40km to żadna odległość.
        • pawlikova Re: sfrustrowana mama... 14.02.13, 22:25
          nazwalam ten stan depresyjnym dla obrazowej przedstawienia sytuacji.
          Ale z tego co widzę nie wszyscy łapią o co chodzi.
          • pucio09 Re: sfrustrowana mama... 15.02.13, 07:38
            Oj daj spokój jedno dziecko w domu i biadolisz i narzekasz. Spraw sobie drugie, od razu nauczysz się organizacji i dostaniesz powera. Zajmowałaś wysokie stanowisko i nie znasz angielskiego, hmmm.... Szukaj dodatkowych zajęć, coś na pewno umiesz, poszukaj mam z dziećmi - zaprzyjaźnicie się , może założycie wspólny biznes. Uwielbiam to - mam małe dziecko, siedzę w dresie i oglądam Klan, ech......
            • pawlikova Re: sfrustrowana mama... 15.02.13, 08:44
              Angielski znam smile ale ciągle nie tak dobrze jak bym chciała, a poza tym nie używam go w domu więc się dokształcam. Nie chce chce siedzieć na kanapie w dresie i oglądać Klan, wolę sobie coś poczytać, a że jest to po angielsku to mam 2w1.
              pozdrawiam smile

              • pucio09 Re: sfrustrowana mama... 15.02.13, 09:14
                No teraz brzmisz lepiej. Nie miałaś umowy na czas nieokreślony? Zacznij rozsyłać cv, to trochę potrwa, ale na pewno ktoś się w końcu odezwie. Siedząc w domu będziesz nieszczęśliwa, musisz działać.
                • pawlikova Re: sfrustrowana mama... 15.02.13, 09:39
                  tak, na czas nieokreślony, ale to była praca, bo wiem że zastąpił mnie kolega, nie dla matki. Bo oprócz siedzenia po 10h w racy to jeszcze były ciągłe delegacje. Super praca dla osoby bez zobowiązań. Zresztą, ja w pracy poznałam męża więc wystarczy, że jego ciągle nie ma.
                  Pracy szukam, właśnie czegoś na pół etatu albo na jeszcze miej smile w sumie nie ważne na ile, ważne, żeby byli ludzie. Ale do sedna, wkurzam się przeglądając ogłoszenia, jak pracodawcy oszukują ludzi. Np. znalazłam pracę, poszłam na rozmowę, praca miała być popołudniami na 1/2 etatu, dla mnie bomba. Ale czar prysł jak okazało się, że te popołudnia to były nocki, a te 1/2 etatu to w sumie cały etat, ale jak Pan kierownik stwierdził, to na razie będzie 1/2 etatu ale przez pierwsze 3 miesiące umowa zlecenie.
                  To była praca na recepcji w 4 gwiazdkowym hotelu smile
                  • lesneruno Re: sfrustrowana mama... 15.02.13, 09:58
                    fajna pracasmile
                    nier mam czasu teraz więcej pisać bo wychodzę na spacer ale Cię rozumiem. Też mam podobną sytuację ale na mnie takie ostre postawienie do pionu, jak napisała mruwa9, działa.
                    • pawlikova Re: sfrustrowana mama... 15.02.13, 10:59
                      To nie jest też tak, że ja siedzę i użalam się nad sobą, że jak dziecko plącze to ja też płacze, jak dziecko nie chce spać to ja chodzę sfrustrowana, zła na cały świat. Nie, nie i jeszcze raz nie!
                      Ja spędzam cudowny czas w domu z moim dzieckiem i jeszcze raz piszę, gdybym mogła cofnąć czas, postąpiłabym tak jeszcze raz. Czyli wybór rodziny było oczywisty.

                      Ale w życiu bym nie powiedziała, że "siedzenie z dzieckiem w domu" (nie lubię tej formy, wolę wychowywanie mojego kochanego synusia), jest tak męczące. Daje dużo satysfakcji i dla niektórych jest to równoważące, satysfakcja niweluje zmęczenie. Ale ja osobiście chyba nie do końca potrafię wejść w tą rolę... chodzi o to, że czegoś mi brakuje. Najbardziej spotkania z ludźmi, ubrania się inaczej, zauważenia przez kogoś obcego, że robię coś dobrego itd.
                  • pucio09 Re: sfrustrowana mama... 15.02.13, 10:00
                    Hmmm a ten sam pracodawca tylko inny zakres obowiązków, albo praca w domu?
        • panizalewska Re: sfrustrowana mama... 15.02.13, 10:21
          Nie po to staraliśmy się z mężem o dziecko żeby go teraz wychowywała babcia, albo jeszcze gorzej niania.

          U nas niania nie wychowuje, tylko zabawia i przewija. Obie jesteśmy w domu. Jak mała potrzebuje się poprzytulać, pobawić ze mną, zjeść (bo karmię piersią, to 95% posiłków) to przestaję robić i zajmuję się małą. Nigdy nie oddałabym mojej kochanej Żabki na 10 godzin do żłobka, niani do domu itp. Także opcja pośrednia istnieje, przynajmniej dla niektórych zawodów. Moja kuzynka jest na jakimś wysokim stanowisku w banku, po urodzeniu dzieci "prezesowała" z domu przez komputer i telefon. Sie da wink
          • pawlikova Re: sfrustrowana mama... 15.02.13, 11:11
            Na początku, jeszcze w ciąży pracowałam w domu i było ok. Miałam dużo czasu, miałam problem z nerkami się musiałam iść na l4. Później po porodzie nadal pracowałam ale zrezygnowałam bo telefon dzwonił i trzeba było zrobić wszystko na już! Na wczoraj. Do tego dochodziła jeszcze irytacja drugiej strony w momencie jak mówiłam, że zaraz zadzwonię bo teraz karmię. Kulminacyjny moment był, jak koledzy polegli na jakimś projekcie i zwalili na mnie smile teraz mnie to bawi ale, pamiętam jaka wtedy byłam wściekła. Wtedy powiedziałam koniec!
    • pawlikova Chciałam Wam podziękować... 15.02.13, 10:31
      Chciałam Wam bardzo podziękować za wszystkie wypowiedzi i te krytyczne i te wspierające.
      Takie fora, świetnie działają również w formie terapii. Wiem, że ten problem nie dotyczy tylko mnie i wiem, że to nie jest koniec świata i można sobie z tym problemem poradzić. Każdy na swój sposób.
      • aaaniula Re: Chciałam Wam podziękować... 15.02.13, 10:51
        Fajnie mieć pracę, którą można wykonywać w domu lub przez telefon. U mnie to nie wchodzi w grę. A z drguiej strony nie wiem jak Wam się to udaje. Mam koleżankę, która pracuje w domu. Jej córci ma 11 miesięcy. Efekt jest taki, że ona nie może tak zupełnie popracować, a mała ciągle chodzi płacząco- stękająca bo chce uwagi mamy, a nie tylko jej obecności. Ale może taki wymagający model się koleżance trafił.
        Ciężko znaleźć pracę na pół etatu. Zresztą taka na ogół nie pozwala na zatrudnienie niani lub wysłanie dziecka do żłobka (czego bym i tak nie chciała). A jeśli mam iść do pracy na pół etatu i dopłacać do niani to to już w ogóle traci sens. Chcę poczekać, aż młody skończy choć rok, żeby wysłać go do żłobka. Choć pewnie jak nastanie czas powrotu do pracy to mi się odechce smile
        • mlodamama2012 Re: Chciałam Wam podziękować... 15.02.13, 11:20
          No tak jak u mnie. Urodziłam synka od razu po maturze, ale gdy już zaszłam w ciąże wielu "przyjaciół" się odwróciło, jak widać to nie byli przyjaciele, skończyły sie wspólne tematy bo priorytety były juz inne. Po porodzie byłam szczęśliwa, z przyjemnością spędzałam czas z synkiem itp. ale dopadła mnie rutyna i monotonia, przestało mi zależeć na wyglądzie, nie stroiłam się nie malowałam, przestałam wychodzić z domu spotykac sie z ludźmi , śmiało teraz przyznaje ze miałam załamanie czy tez coś w rodzaju depresji.
          Ciesze sie że poszłam na studia, to chyba mnie uratowało, w weekendy jadę na uczelnie, rodzina sie śmieje że gdyby nie to zapomniałabym jak inni ludzie wyglądają. Denerwowało mnie to że kazdy dzień jest taki sam ciągle karmic przewijać usypiać i w kółko. nigdy nie żałowałam że mam synka ale adenerwowało mnie to że wszysto jest na mojej głowie, za dużo obowiązków które potem juz olewałam, był bałagan, zakupy nie były zrobione...
          troche żal mi było że pomimo mojego wieku mam takie życie. Rówieśnicy bawią się w najlepsze a ja jestem kura domową.

          Ale dziecko to najlepsze co mnie w życiu spotkało, to był przejściowy kryzys. dałam rade tylko dzięki wsparciu narzeczonego i mojej mamy....
          • pawlikova Re: Chciałam Wam podziękować... 15.02.13, 11:46
            Tak, dokładnie rozumiem co czujesz.
            Myślę, że w momencie urodzenia dziecka, nie zależnie od wieku, dawne życie mamy ulega zmianie i to 180 stopni. Zmieniają się priorytety. Często zostajemy z nimi same, mino szczerych najbliższych. To nas później przytłacza.
            Ja jestem taką matką, że wszystko muszę sama, bo nie chce żeby mi ktoś zarzucił, że nie daję sobie rady. Bo to mój obowiązek. A doskonale wiem, że to jest złe i to mój błąd. Bo Ci ludzie, najbliżsi chcą pomóc nie dlatego, że sobie nie radze, tylko po to, żeby pobyć z małym.

            Co do znajomych to mi się skończyli znajomi w momencie zajścia w ciąży. Ale to mi w ogóle nie przeszkadza. smile
    • neffi79 Nie umiem Być Mamą 15.02.13, 11:36
      U mnie sprawa wygląda tak:
      Mam własną firmę w której to pracowałam i przed ciążą i w ciązy do ostatniego dnia bez przerwy. Praca we własnym biurze, dużo pracy, córeczka 9 lat odchowana, samodzielna. No i z wielką radością, trochę bez namysłu (co nie znaczy, że załuję) zdecydowaliśmy się na drugie. W ciązy byłam pełna energii, nastawiona b. pozytywnie, szczęśliwa, z planami, wyobrażałam sobie, że pewnie jak dzidzia będzie miała kilka miesięcy to zabiorę pracę do domu i jakoś sobie poradzimy.
      Nagle przyszła rzeczywistość, dziecko od urodzenia z kolkami, bardzo płaczące, ja wyczerpana, zaczęłam wyglądać okropnie, codziennie dres, blada twarz, zapuszczone włosy, niechęć do gotowania, sprzątania, brak siły, non stop cycek, brak siły na wyjście gdziekolwiek, tak, że nie ma mowy by wykaraskać wózek i łazić po dworze no i oczywiście prawie codzień płacz z bezsilności.
      Rady typu: umaluj się, wystrój, uczesz, pomaluj paznokcie... mnie doprowadzają do szału.
      A teksty za w stylu: to po co chciałaś dziecko, trzeba było pomyśleć, lub że jestem egoistką - najchętniej bym walnęła taką doradczynię w łeb.
      Mała ma teraz 8 m-cy a ja boję się patrzeć w przyszłość został ze mnie wrak kobiety. Nie pracuję, wszystkie obowiązki w mojej firmie przejął mąż, nie ma go w domu od 8:00 do 19:00
      jedyna moja rozrywka to TV. Kiedy mała śpi muszę zrobić obiad, ogarnąć co nieco. I już się budzi... Malutka jest strasznie absorbująca, ciągle na rękach a i tak za 10 min. się nie podoba. Czuję się jak jakieś warzywo, każdy dzień taki sam, ja mam coraz mniej energii, radości, nadzieji, chodzę spać o 21:00, zero życia intymnego. Nie mam NIKOGO do pomocy. Jak mam wziąć nanię...ja siedzę w małym mieszaniu na kanapie a jakaś obca babka nosi moją małą??? Na dodatek zaczęlismy budowę na wsi i doszły kolejne problemy, gdzie ja nie mogę pomóc bo siedzę uwiązana w domu z marudzącym maluchem.

      Jedyne co mnie pociesza to, to że ktoś miał podobnie i np. pisze teraz że dziecko ma np. roczek i jest dużo lepiej, wówczas zyje po prostu przyszłością.
      Zresztą mam wrażenie, że mała coraz więcej płacze, gorzej śpi niż np. 2 m-ce temu i chce być bez przerwy przy mnie. Dodatkowo mam wyrzuty sumienia, że jestem "okropna", że wogóle mam jakis wielki grzech , że to piszę i tak myślę...
      No. I pewnie takie mamy jak ja nadają się na ukamienowanie, bo zauważyłam, że tu są tylko idealne matki polki z masą "dobrych rad" i czasem złośliwości.
      • aga_b3 Re: Nie umiem Być Mamą 15.02.13, 12:07
        Do Pavlikowej: nie rozumiem dlaczego nie moglabys wrocic do dawnej pracy jesli faktycznie masz umowe na czas nieokreslony. Kodeks pracy stanowi ze po urlopie macierzynskim - oraz w trakcie wychowawczego, jesli juz go wzielas - masz prawo wrocic do pracy w zmniejszonym wymiarze, minimalnie na 1/2 etatu. Czyli mozesz byc na 0,9 etatu, 0,75 etatu czy ile chcesz. Mozesz tak pracowac do momentu, w ktorym formalnie zakonczylby sie urlop wychowawczy, czyli dziecko nie ukonczy 4 lat. Pracodawca musi Cie przyjac do pracy w takim wymiarze o jaki wystapisz i zapewnic prace na rownorzednym stanowisku z tym samym wynagrodzeniem. Dodatkowo przez 12 miesiecy pracodawca nie ma prawa Cie zwolnic. Majac male dziecko nie musisz sie zgadzac na wyjazd w delgacje. Wystarczy zajrzec do kodeksu pracy albo poszperac w necie, tam znajdziesz wszystkie informacje.
        • pawlikova Re: Nie umiem Być Mamą 15.02.13, 13:06
          ttaaa prawo pracy to prawo pracy ale czasami nijak ma się do rzeczywistości. Jest kilka powodów dlaczego nie mogę wrócić do starej pracy np dlatego, że jak będę "stawiać warunki", to może mnie nie zwolnią bo mam ochronę ale mojego męża tak i nie będzie to pierwszy przypadek w tej firmie. Poza tym musiałabym pracować po powrocie męża do domu, a wtedy firma jest zamknięta smile No i mam 50km do pracy i przy dzisiejszych remontach dróg jedzie się 2h przy małym natężeniu ruchu. Ale byle do sierpnia! W sierpniu planujemy przeprowadzkę do nowego domu. A wtedy przynajmniej skończą się problemy z dojazdem.
        • pawlikova Re: Nie umiem Być Mamą 15.02.13, 13:53
          inną sprawa jest , że ja bardzo chciałabym zmienić pracę na spokojniejszą. Jestem na bieżąco ze sprawami w starej pracy i codziennie utwierdzam się w przekonaniu, że to już nie dla mnie.

          Pamiętam dawno temu chyba ze 4 lata temu, moja koleżanka z pracy idąc na L4 pod koniec ciąży, powiedziała mi "czuję się wolna" i się rozpłakała. Teraz doskonale wiem o co jej chodziło. smile

      • aga_b3 Re: Nie umiem Być Mamą 15.02.13, 12:29
        Do Neffi79: to co piszesz w watku jest bardzo niepokojace, wyglada jak poczatek depresji. Wydaje mi sie, ze dlugo tak nie pociagniesz. Frazes "szczesliwa mama to szczesliwe dziecko" nie jest wcale tak pusty, jak by sie moglo wydawac. W koncu zacznie sie wyladowywanie nerwow na dziecku, zabraknie cierpliwosci, a kazdy wypadek typu mala zaleje swiezo zalozone spioszki bedzie urastal do rangi katastrofy i konczyl sie placzem z bezsilnosci. To samonakrecajaca sie spirala. Juz teraz piszesz, ze zachowanie coreczki wydaje Ci sie coraz "gorsze". Nie bede sie madrzyc, bo nie jestem psychologiem, ale patrzac na siebie (mam 5 letnia corke i 8-miesieczne blizniaki, chlopcow), wiem, ze ten mechanizm faktycznie tak dziala. Oczywiscie potem mam wyrzuty sumienia, ze odreagowuje na dzieciach, ale kazdy z nas jest tylko czlowiekiem i kieruja nami emocje.

        Nie bede radzic "ubierz sie, umaluj", bo zeby to robic trzeba miec chec zycia, motywacje i pozbyc sie poczucia winy, ze czas dla dziecka "marnujemy" na siebie. Moi zdaniem przydalaby Ci sie pomoc - choc na pare godzin dziennie. Nie chcesz siedziec wowczas w mieszkaniu? Wyjdz na spacer, na kawe, na manicure. Wrocisz steskniona, chetniej zajmiesz sie dzieckiem. Ja chcialam byc "silaczka", jak wszyscy mowili "szukaj kogos do pomocy, przy blizniakach i starszym dziecku nie dasz rady" (dodam, ze mam duza pomoc ze strony meza) - wymieklam po 3 miesiacach. Placz z bezsilnosci, poczucie bycia warzywem itp. znam z autopsji. Wzielam pomoc 3 razy w tygodniu na 6 godzin. Tez na poczatku bylo dziwnie, gdy niania bujala wozek, a ja pilam kawe (10 minut tylko dla mnie BEZ PRZERW - moglam wypic ja CIEPLA). Niania brala tez chlopakow na spacer albo po prostu jezdzila po ogrodku, ja moglam odespac choc godzine w dzien. Nie katuj sie myslami, ze bedziesz gorsza matka, jesli ktos inny pobawi Ci dziecko. Wspolczesna kobieta jest poddawana ogromnej presji bycia idealna w kazdej roli - matki, zony, kochanki, pracownicy. NIE DA SIE TEGO POGODZIC i DAWAC Z SIEBIE 100% NA KAZDYM POLU. Kiedys bycie matka bylo latwiejsze, rodziny byly wielopokoleniowe, mieszkalo sie blisko, pracowalo krocej. Pomoc babci/cioci byla czyms naturalnym. Teraz jest o to trudniej, ale za to sa nianie. Olej ewentualne komentarze rodziny typu "siedzi w domu, to po co jej niania". Nic mnie bardziej nie wkurza, niz sformulowanie "SIEDZI W DOMU". Wtedy zapros ich, niech sami POSIEDZA, a Ty idz na spacer smile Najtrudniej jest pozbyc sie z glowy poczucia winy, ze w ten sposob zaniedbasz dziecko. Ja walcze z tym - wlasnie dla dobra dzieci i calej rodziny.
        • neffi79 Re: Nie umiem Być Mamą 15.02.13, 12:39
          aga dzięki za ten wpis. O depresji już myslałam, i wiem że takie są objawy, miałam to dziadostwo i leczyłam parę lat temu, gdy córeczka miała 1,5 roczku, ale wtedy nie wiedziałam skąd to jest i wydaję mi się że byłam zupełnie inną, młodzą, silniejszą matką, nie odczuwałam wszytkiego tak jak teraz, z chęcią siedziałam z małą w domu...
          Nie, Broń Boże, na dziecku się nie wyżywam, czasem głośno ponarzekam męzowi i potem właśnie to OKROPNE POCZUCIE WINY, że jak śmiem narzekać. Niestety po takim wygadaniu jest mi duuuzo lżej.
          Czasami się zastanawiam właśnie czy tylko ja tak mam czy są inne kobiety, matki mające taki problem. Na chwilę obecną wydaje mi się, że jestm najgorsza, bo widzę inne mamy z usmiechem pchające wózki (z bliźniakami teżsmile i zastanawiam się jak one to robią, jakoś tak naturalnie... Chodzą po marketach, po galeriach handl. z maleństwami. Może mam jakieś wygórowane ambicje, może za duzo od siebie wymagam. Nie wiem.
      • tarantula_75 Re: Nie umiem Być Mamą 15.02.13, 13:03
        Neffi79 - przytulam Cię i tak, będzie lepiej. Zobaczysz. Już wkrótce wiosna, będzie dużo słońca, a wtedy wszystko wygląda zupełnie inaczej. Siedzenie w domu z dzieckiem w zimie - dla mnie to koszmar...Twoja mała wkrótce skończy rok, nie będzie już potrzebowała tak dużo karmienia piersią, a może w ogóle odstawi się od piersi. Będziesz mogła wrócić do swojej firmy, zająć się pracą, zatrudnić kogoś na parę godzin do dziecka. Oczywiście, jeśli tylko zechcesz. Dzięki temu może i mąż będzie wcześniej wracał z pracy, będziecie wspólnie spędzać więcej czasu. Nie wiem czy to reguła, ale zwykle po odstawieniu od piersi dziecka wraca libido - to przez prolaktynę nam się nie chce karmiąc piersią. Pomyśl sobie, że to tylko jeszcze 2,3 miesiące i Twoje życie może się zmienić, a teraz zaciśnij zęby i staraj się dostrzec jakieś plusy w tej sytuacji!
        Ja miałam podobnie. Wróciłam do pracy jak syn miał rok i 4 miesiące. To nie jest takie złe. Stałam się wtedy lepiej zorganizowana, doceniałam czas, który spędzałam z nim po pracy i w weekendy. Nie każda kobieta jest stworzona do siedzenia tylko w domu. Ja po powrocie do pracy nabrałam wielkiego poweru, stałam się usmiechnięta, energiczna, zaczęłam dbać o siebie i o męża...wink
        • neffi79 Re: Nie umiem Być Mamą 15.02.13, 15:35
          tarantula75 - dziękuję Ci za te słowa, są dla mnie jak balsam, aż się wzruszyłam.
          Rzeczywiście karmienie piersią jest poświęceniem, bo muszę ciągle "być", dodatkowo te pobudki w nocy...
          kiedyś , jak byłam jeszcze w ciązy słysząc czasem opinie innych mam, zastanawiałam się jak można być taką egoistką i mówić, że siedzenie z niemowlęciem jest takie trudne, nudne i nie do zniesienia (NA DODATEK W ZIMIE), a teraz... sama to mówię, moja mała nie pozwala mi na nic, chodzimy razem do WC, robimy razem obiad, chce być noszona, w krzesełku pobawi się 10 min. wszystko razem, ja nie mogę zniknąć choćby na chwilęsad bo jest przeraźliwy histeryczny płacz, co napędza jeszcze większe poczucie winy. Ileż mozna pajacować, śpiewać, mówić, robić miny, skakać, pokazywać coraz to nowe przedmioty a i tak zaraz jest nuda i marudzenie. rano jest OK, mam nieco siły ale z biegiem dnia sie wypalam, wieczorem jest masakra. Może robię coś źle? Może powinnam zacząć ją uczyć bycia chwilę samą, ale jak? Przecież pozwalanie na płacz jest nieludzkie. Nie mam też siły nosic jej, waży prawie 10kgsmile i będzie coraz więcej, już mi siadł kręgosłup, w nocy nie mogę spać z bólu dolnej częsci i ramion...
          Uff niech ten czas leci... - nigdy nie posądziłabym siebie , że kiedyś nawet tak pomyslę. Wyobrażałam sobie, że będę się cieszyć każdą bezpowrotną chwilą z maleństwem.

          Dzięki dziewczyny za słowa wsparcia, tylko to mam, osoby z którymi mam kontakt tego nie rozumieją, bo nie mają małych dzieci, męzowi nie chcę truć przez tel. , mamie to samo....

      • pawlikova Re: Nie umiem Być Mamą 15.02.13, 13:19
        Na pewno nie jesteśmy złą mamą i nawet sobie tak nie mów. A idealne mamy nie istnieją, nawet w filmach.
        Wyczytałam duży problem. Rozmawiałaś z najbliższym otoczeniem i tym. Może mąż i córka pomogą Ci na tyle żebyś chociaż niedziele miała dla siebie.
        Postaraj się zrobić coś dla siebie i może będziesz miała wyrzuty sumienia, z tego powodu, ale olej to. Przydałby Ci się taki dobry relaks. Tylko uważaj, leżenie przed TV to pasywny relaks. Proponuje Ci wyjście.
        Musisz postarać się uwierzyć w siebie i postarać się cieszyć z małymi rzeczy. Małymi krokami dojdziesz do dużych.
    • ponponka1 Re: sfrustrowana mama... 15.02.13, 12:32
      pawlikova napisał(a):

      >
      > Oglądam TVN24,


      Wylacz TVN a zycie nabeirze kolorow bo znajdziesz czas i dl dziecka i dla ludzi. Po prostu ubierz sie wyjdz na spacer. TVN w kazym wydaniu do prosta droga do depresji.
      • pawlikova Re: sfrustrowana mama... 15.02.13, 13:09
        ponponka1 napisała:

        > pawlikova napisał(a):
        >
        > >
        > > Oglądam TVN24,
        >
        >
        > Wylacz TVN a zycie nabeirze kolorow bo znajdziesz czas i dl dziecka i dla ludzi
        > . Po prostu ubierz sie wyjdz na spacer. TVN w kazym wydaniu do prosta droga do
        > depresji.




        podoba mi się to co napisałaś, ale właśnie wróciłam ze spaceru. smile jest dobrze!
    • taka_sobie_2 Re: sfrustrowana mama... 16.02.13, 21:32
      Ja mam pięciomiesięcznego synka, do pracy nie wracam bo praca daleko (przeprowadziliśmy się a raczej wróciliśmy w rodzinne strony), biorę wychowawczy. Zawsze myślałam, że umrę w domu z małym dzieckiem bo natłok obowiązków, rutyna itd. itp. Tymczasem jest mi bardzo dobrze, wczesniej dojeżdżałam codziennie pociągami do pracy, wiecznie niewyspana, wk...ona na te dojazdy, w pracy większa monotonia niż teraz w domu smile Każdy dzień był taki sam, z wyjątkiem weekendów. Teraz niby też każdy dzień wygląda podobnie ale cieszy mnie uśmiech mojego synka kiedy rano się budzi i mnie widzi, nie muszę wstawać o 6.10 tylko zazwyczaj o 8 a nawet później, nie muszę się szykować, malować codziennie. Mieszkamy w zwykłym, starszym blokowisku ale 15 minut od domu mam piękne jeziorko, chodzę tam na spacery z małym, robię zdjęcia, nie raz widzę piżmaki czy inne zwierzątka... i jestem zadowolona. Może jestem ograniczona? Hehe. Mąż czasem wyjeżdża służbowo więc na tydzień czy dwa jadę z małym do rodzinki i mam tam towarzystwo, no i inne okolice do spacerów. Rodzinka czy znajomi odwiedzają też nas od czasu do czasu. Będę szukac pracy ale jeszcze nie teraz, może za rok, póki co zapisałam sie na indywidualne lekcje z języka obcego żeby trochę odświeżyć moją wiedzę, robię to dla synka smile w domu też dużo się uczę, tłumaczę, bo mam dużo zadawane smile Kilka razy w miesiącu wychodzę na basen się odpreżyć, czasem do fryzjera, kosmetyczki, na zakupy ciuchowe. Mąż dużo robi przy synku, jest super tatą. Ach, gdyby nie to, że na wychowawczym kasy nie będzie to nie wiem czy bym chciała w ogóle do pracy wracać... No ale, może mi się jeszcze znudzi, kto wie? wink
    • mamatin Re: sfrustrowana mama... 16.02.13, 23:53
      Wybrałam rodz
      > inę.
      > Teraz siedzę w domu, w starych jeansach i t shirt, w pieluchach
      ale Ci zazdroszczę...smile włóż jakieś leginsy bawełniane wygodniej będzie

      > Oglądam TVN24 - a po co? kompletnie nieprzydatne przy dzieckuwink

      coraz bardziej się pogrążam, że nie znajdę prac
      > y bo na stare stanowisko już mnie nie przyjmą ....
      eeee tam, wydaje ci sięsmile
    • jugutka Re: sfrustrowana mama... 17.02.13, 11:51
      ja dostałam w pewnym momencie jakiejś iluminacji czyli odkryłam, że istnieje czas od 19" w którym dziecko już śpi. To bardzo fajne godziny bo spać jeszcze się nie chce. Jade na fitness, spotykam sie koleżankami na plotki albo wyskakuje do jakiejś galerii po szmatke big_grin
      Staram się minimum 2 razy w tyg tak spędzić wieczór. Mi pomaga..
      • mal-sia Re: sfrustrowana mama... 19.02.13, 10:36
        a to fajnie jak śpi...bo mój maluszek to wo-gule nie śpi tzn śpi 1 godz w dzień ,a noc zaczyna sie o 1 w nocy i tak potem pobudki co godzinne do 8 rano.Wiec ja marze tylko aby sie wyspać i posprzątać w domu bo bałagan przez to nieziemski mam.
    • wuj_truj Re: sfrustrowana mama... 18.02.13, 15:57
      Moja córka też ma prawie 8 miesięcy. Też nie wróciłam do pracy, jestem na wychowawczym. Ojciec dziecka pracuje w innym mieście, widujemy się tylko w weekendy. 2-3 razy w tygodniu przychodzi do nas opiekunka na 4 h. Ja w tym czasie nauczyłam się żeglować (jeszcze latem), pływać na kicie, zjeżdżać na snowboardzie, wspinać się na ściance, podciągnęłam chiński do poziomu B2 i pewnie parę innych rzeczy jeszcze by się znalazło. Mamy wózek, z ktorym biegam i może służyć jako przyczepka rowerowa, także generalnie nie ma opcji "siedzenie w domu". Pewnie słaba ze mnie matka polka i kiepska gospodyni domowa, chcę tylko pokazać, że opcje życiowe to kwestia wyboru, a urlop wychowawczy można wykorzystać jako wspaniałe wakacje z dala od kiblowania w biurowej nudzie.
      • neffi79 Re: sfrustrowana mama... 18.02.13, 16:36
        wuj_truj, podziwiam i gratulujęsmile
      • olga_1983 Re: sfrustrowana mama... 18.02.13, 22:43
        Tylko widzisz- nie każdego stać na opiekunkę!!! I gdybym to ja była sfrustrowana to Twój wpis jeszcze bardziej by mnie dobił, że ja cały dzień musze poświęcić dziecku a inne mamy mogą w tym czasie robić coś dla samej siebie.
    • mamawiktora12 Re: sfrustrowana mama... 21.02.13, 12:35
      masz podobnie jak ja, z tym ,że ja zna zwolnienie poszłam już w 7 tygodniu ciaży mialam krwiaka i balam się że poronię. Więc siedziałam w domu tak mi sie to spodobało na początku, że nie wyobrażałam sobie wrócić do pracy... macierzyński minął minął urlop wypoczynkowy a moją firmę przenieśli do innego miasta. więc nie miałam gdzie wracac po prostu;/ Teraz pracy nie mogę znaleźć mały czasami daje mi tak w kość że mam ochotę najlpeiej ogłuchnąć. Wiki ma 15 miesięcy i na prawdę musze mu poświęcić 100% swojego czasu. Moja rada - szukaj pracy i złobka albo opiekunki musisz myśleć o sobie a nie tylko o dziecku. Wiem że cięzko ale później będzie Ci jeszcze gorzej.. ja nie wyobrażam sobie teraz iśc na rozmowe kwalifikacyjną... umre ze stresu po 3 latach przerwy...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja