Witam,
Mój synek nie dawno skończył 9 miesięcy i juz babcia (moja mama) chce mu kupować chodzik czy starać sie prowadzić za ręce. Oczywiście mówienie ze sam przyjdzie na to czas kiedy pójdzie i zeby tak nie robiła nic nie daje bo od razu są lekceważone wręcz wyśmiewane. Wiec porostu jak widzę ze go stawia od razu biorę bez gadania(tak samo było z siedzeniem. Ma juz 6 miesięcy a nie siedzi? Trzeba go posadzić w poduszkach. Ty juz dawno siedziałas. Kiedy w końcu usiądzie. Aż w końcu sam usiadł po 7 miesiącu bez żadnego siadania.). Denerwuje mnie ta sytuacja. Chodzik czytałam ze jest zły wiec nie kupuje. Za ręce prowadzić tez szkodliwe wiec tez nie mam zamiaru tego robić (oczywiście ja widzę ze napewno nie jest jego czas na kroki). Wiec czy jakoś w późniejszym okresie mozna wspomagać chodzenie czy poprostu sam z dnia na dzien pójdzie? Otóż to moje pierwsze dziecko a ciagle wysluchiwanie ze coś jest z nim nie tak czasami moze wejść do głowy,ale szybko te myśli odganiam