Mój 10 miesięczny synek od około miesiąca (z krótkimi przerwami)ma katar.
Zaraził się ode mnie, przeszło mu po 2 tygodniach, ale w nosku coś pozostało,
bo ciągle furczał, głownie przy karmieniu piersią. Byłam u lekarza,
powiedział, że w okrzelach nic nie słyszy i katarek po prostu trzeba
doleczyć.Podaję mu przez prawie miesiac codziennie sól morską, czasami
Euphorbium Compositium i nic. Po wczorajszym spacerku katarek się nasilił,
tzn. nic z noska nie leci, ale furczenie stało się głośniejsze i bardzo mu ten
zatkany nosek dokucza w nocy. Właściwie jak sięgnę pamięcią, to on bardzo
łatwo te katarki łapie. Co jest nie tak? Starm się synka nie przegrzewać, do
tej pory na nic poważnego nie chorował - tylko te skłonności do katarków

Czy
to może być katar alergiczny?
Asia