Dodaj do ulubionych

nie meczcie dzieci!!!!!!!!

25.08.05, 17:04
Dziewczyny pisze bo nie moge juz zniesc powtarzajacych sie watkow na temat
rechabilitacji maluszkow.Prawda jest taka ze 75procent jest niepotrzebnie
cwiczonych czyli znecanych.To jest transakcja wiazana-pediatra-rechabilitant
tylko po to zeby ci drudzy mieli co robic!!!!!! .dawniej cwiczono dzieci
ktore mialy urazy okoloporodowe,lub wolniej sie rozwijaly.Niestety teraz
trafic na normalnego lekarza jest bardzo trudno,chyba niezle na tym
wychodza.....Takze pomyslcie czy warto meczyc dzieciaczka,bo ma asymetrie z
ktorej i tak wyrosnie,lub nie raczkuje a lekarz twierdzi ze powinien (chociaz
nie musi)Dawniej nie bylo takiej nagonki i dzieci byly krzywe? jesli sie
takie zdarzaly to z braku witaminy D3 a nie z asymetrii.Ja mam istny dowod
moj syn teraz ma 7 lat,jak byl maly to nie siedzial tak szybko jak inne
dzieci i nie byl rechabilitowany,usiadl jak przyszla na niego pora ,tez byl
wygiety w luk,i jakos z tego wyrosl.Coreczka ma obecnie 7 miesiecy najpirw
stanela na nozkach a niedawno dopireo sama usiadla i co mam ja cwiczyc?
paranoja.niech dziecko samo zdobywa umiejetnosci a nie pomagaja mu w tym
dobrzy lekarza.
Obserwuj wątek
    • algadak Re: nie meczcie dzieci!!!!!!!! 25.08.05, 17:30
      zgadzam się z Tobą absolutnie! moja córcia też jeszcze nie siada ani nie
      raczkuje a ma 7 miesięcy ale dzięki bogu nasz pediatra twredzi że jak przyjdzie
      na nią pora to i będzie raczkowac i siedziec. ale rehabilitacja dziecka które
      wysuwa język przez logopedę to dla mnie przesada!!
      • mimi44 Re: nie meczcie dzieci!!!!!!!! 25.08.05, 17:45
        Mnie tez wysyłano na rehabilitacje na pierwszej wizycie u pediatry po
        porodzie.Córa miała "asymetrie".Nie poszłam,na następnej wizycie nikt nic nie
        zauwazył,tylko po tym jak zapytałam co z asymetrią,to Pani zapytała:a co była?
        no widocznie sama juz z niej wyrosła.Ciekawa jestem,dla czego o asymetrii nic
        nie było wpisane w karcie dziecka???smile))))
        • kasiaolga a'propos asymetrii 25.08.05, 21:40
          Tak mi się przypomniało. Jak leżałam jeszcze na porodówce, trzeciego dnia na
          obchodzie pediatrycznym pani dr zerkając na moją córeczkę mruknęła, że trzeba
          będzie pomyśleć o rehabilitacji. Ja zbladłam i pytam dlaczego, a ona mi mówi, że
          no przecież dziecko urodziło się z asymetrią. Najwyraźniej byłam trochę
          przytomna, bo zdziwiłam się tak mocno i dobitnie (hi hi), że pielęgniarka
          spojrzała w kartę i powiedziała do pani dr, że to nie ten noworodek. A tamtem
          babsztyl nawet nie powiedział przpraszam! Po wszystkim chciało mi się śmaiać,
          ale jak to usłyszłam, to nogi się pode mną ugięły. Ale nie ma tego złego... Od
          tamtej pory nie reaguję nerwowo na żadne diagnozy, tylko proszę o rzeczowe
          informacje. W 99% okazuje się, że lekarz był po prostu ostrożny.
          • magda9945 Re: a'propos asymetrii 25.08.05, 22:00
            Zgadzam sie z wami.Cwiczylam z pierwszym dzieckiem ,bo pani "pediatra'
            stwierdzila na pierwszym szczepieniu,ze dziecko jest niesamowicie opoznione w
            rozwoju i ma asymetrie i ze ja jestem straszna matka i to przeze mnie bo nie
            karmie malego piersia.Rehabilitanci potwierdzili opoznienie malenstwa(a jakze
            kasa leci)i dodatkowo kazali wykupic dodatkowe prywatne cwiczenia.Glupia bylam
            przez miesiac,w koncu poszlam do neurologa,ale w innej przychodni i on
            powiedzial,ze meczenie dziecka na wszelki wypadek jakie zostalo zastosowane jes
            glupota.
            Teraz jak mam drugie dzieciatko,tamtej pani nie pozwalam nawet sie do niej
            zblizyc-bo po czasie odkrylam,ze sa u nas takie dwie,ktore tak cudownie
            wychwytuja nasze "opoznione" dzieci.Ostatnio jak ona badala dzieci przed
            szczepieniem to czekalismy az zmieni ja inny pediatra i to samo zrobila polowa
            rodzicow.Korytaz pekal w szwach,a pani doktor nie miala kogo badac.
            Dodam,ze oba porody obyly sie bez komplikacji.Coreczka miala objawy asymetri,ale
            ustapily szybko same.
            Ta nadgorliwosc pediatrow doprowadzila do tego,ze nie potrafilam sie cieszyc z
            rozwoju malej-kiedy ktos mowil,ale ma silna glowke to ja juz myslalam oby tylko
            nie wzmozone napiecie.Mowie wam teraz to prawdziwa paranoja!
            Nie dziwie sie mama ,to ciezko wziac na siebie odpowiedzialnosc za nie
            rehabilitowanie dziecka,ale jezeli tylko mozecie to skonsultujcie to z innym
            lekazem-moim zdaniem wazne,aby nie byl z tej samej przychodni,bo u nas nawet
            moja pani doktor nie chciala powiedziec,ze moge synka nie rehabilitowac.
          • dorotka_p11 Re: a'propos asymetrii 25.08.05, 22:20
            dziewczyny, zgadzam sie z Wami w 100000000000%!!!!Ja przez to wszystko
            przeszłam, ale się opamiętałam na szczęście!!! I nie męczę dziecka!!
            Mój synuś (Mateuszek) urodził się przez cc i po urodzeniu miał drżenia nóżek.
            Jeszcze w szpitalu zrobili mu USG głowy (wprawdzie dopiero jak się poryczałam,
            ale zrobili) i orzekli, że wszystko gra i to minie. Wylądowałam u pediatry,
            która stwierdziła, że to niepokojące, do tego asymetria i niepokój ruchowy,
            skierowała do neurologa i nasłała rehabilitantkę (25zł wizyta u mnie w domu).
            Rehabilitantka zdiagnozowała wzmożone napięcie mięśniowe na podstawie
            zaciśniętych piąstek (Mati miał 2 tygodnie i jak wszystkie noworodki zaciskał
            piąstki).Usłyszałam jeszcze "Prosze się nie martwić, to nie musi oznaczać
            porażenia mózgowego" (!)Oszalałam z niepokoju, rehabilitujemy. Ale w
            międzyczasie trafiliśmy z biegunką do szpitala, Mati się odwodnił, więc drżenia
            się nasiliły.W szpitalu przy okazji obejrzał go neurolog dziecięcy. Pani doktor
            zbadała syncia, nie stwierdziła żadnych nieprawdłowości, powiedziała, że minie,
            jak skończy 3 miesiące.Wróciliśmy do domu, przyszła położna. "OJ, nie, to nic,
            że zbadał go neurolog, ja mam namiary na wspaniałą lekarkę, ona go wyleczy, to
            zbyt poważna sprawa, dziecko trzeba ćwiczyć, ona miała swoje dziecko z
            problemami, wyprowadziła to dziecko, ona wam pomoże" (naganianie naiwnych).
            Jedziemy do lekarki (wizyta 80zł) i słyszymy : "Tragedia, na brzuchu leży
            beznadziejnie, źle układa rączki, słabsza lewa strona, wzmożone napięcie (bo
            układa dłonie w figę), nie potrząsa grzechotką? Tragedia!jedną rączkę trzyma
            niżej, drugą wyżej, tragedia, kręcz szyi ma!"3 tygodni rehabilitacji Vojtą, Mati
            drze sie w niebogłosy i zanosi z płaczu, bo nienawidzi, jak go trzymam za głowę.
            Jedziemy za 3 tygodnie: "ojej, żadnej poprawy!Tragedia!" Pani "Doktor" macha mi
            przed oczami książką wybitnego niemieckiego profesora, pokazuje zdjęcia,
            tłumaczy: "No rzeczywiście". Coś mi jednak nie daje spokoju, więc zamawiam tę
            książkę przez internet. Czytam, i oczom nie wierzę! Zdjęcia te same, natomiast
            treść zgoła odmienna. Czytam i czytam i dalej nie wierzę. Okazuje się,że nasze
            160zł poszło w błoto, bo pani "Doktor" dokonała sobie własnej interpretacji
            zdjęć myśląc, że ma doczynienia z debilami. ONA NAS NAJZWYCZAJNIEJ W ŚWIECIE
            OKŁAMAŁA!!!!Wmawiała nam, że nasze dziecko jest opóźninoe w rozwoju, podczas gdy
            wszystko było w porządku! (Jej słowa:We wszystkich gazetach i książkach kłamią,
            to jedno źródło mówi prawdę). Po tej wizycie (kręcz szyi kazała nam zlikwidować
            metodą Vojty!!!!!!!) (kręczu nigdy nie miał!!!) powiedziałam DOŚĆ is ię
            wyluzowałam. Dałam spokój dziecku i sobie. Mati rozwija się zupełnie normalnie,
            ma 7,5 miesiąca, raczkuje do tyłu i potrafi sam usiąść, wszystko robi wdług
            wytyczznych i nie ma żadnych nieprawdłowośći.Drzenia minęły po 3 miesiącach.
            Ludzie,niech nasza historia będzie ostzreżeniem, nie dajcie się zwariować!!
            Uważajcie na neurologów i rehabilitantów, bo oni się wszyscy teraz dyplomowali i
            szukają naiwnych (szczególnie prywatni!). Dziś co drugie dziecko ma asymetrię i
            wzmożone napięcie! A co? Wcześniej nie miały? To jakś plaga czy co? Czy całe
            nasze pokolenie jest nienormalne i opóźnione! Nas nikt nie rahbilitował, a
            rozwinęliśmy się prawdlowo, pokończyliśmy studia, szkoły i mamy się dobrze!
            Miejmy trochę dystansu! To zwykłe naganiactwo!!!!
            P.S. Mojej koleżanki dziecko siada, raczkuje, staje samo(ma 9 miesięcy) a ona je
            rehabilituje, bo usłyszała na comiesięcznej kontroli u neurologa, że ma słabe
            mięśnie brzucha smile)
            Ja też mam słabe i co? Chłopa se znalazłam, dziecko urodziłam i troche skóry mi
            wisi po porodzie.W niczym innym mi to nire przeszkadza
            Pozdrawiam i przepraszam za te przydługawe wypociny smile
        • thiessa Re: nie meczcie dzieci!!!!!!!! 25.08.05, 21:47
          Moj synek tez mial asymetrie z ktorej wyrasta. Trafilam na madra pania doktor,
          powiedziala, ze szkoda meczec dziecka i ze mu przejdzie z czasem. Powiedziala,
          ze wiekszosc dzieci ma asymetrie wynikajaca z ulozenia plodowego. Po asymetrii
          nie ma juz prawie sladu. Pani doktor jest dr nauk medycznych i chyba sie juz
          troche naogladala, na wszelki wypadek kazala przyjsc do kontroli, a jak
          przyszlismy ponownie powiedziala, ze widzi powodow, zeby cokolwiek robic.
          Dodam, ze dziecko ma 7 miesiecy i tez nie siedzi, zaczyna troche raczkowac.
          • anetkag Re: nie meczcie dzieci!!!!!!!! 25.08.05, 21:54
            ale mnie pocieszylyscie smile))) dziekuje bardzo
    • magdalenamk Re: nie meczcie dzieci!!!!!!!! 26.08.05, 00:21
      myśmy sie nie dali... na szczęście mamy bardzo mądrą panią doktor w przychodni
      rejonowej
      wezwałam kiedyś pediatrę prywatnego do domu i się zaczęło: ortopera,
      neurolog,asymetrai ułożeniowa,osłabione napięcie mięśniowe, USG głowy,
      rehabilitacja. Tyle, ze po wizycie u neurologa już się opamiętaliśmy
      nasza pani pediatra z rejonu postukała sie w głowę..dziecko do 4 miesiecy ma
      prawo układać sie asymetrycznie. To samo powiedział nam ortopeda, ale mu wtedy
      nie uwierzyliśmy....
      Kuba ma 9 miesiecy i wszystko robi w terminie... na początku był trochę
      opóźniony i nie ciągnął sztywno głowy przy podciaganiu , (bo był bardzo duży, a
      duze dzieci często zaczynaja wszystko trochę później)
      Nie rehabilitowaliśmy go wcale. W głowie też mu nie pozwoliliśmy grzebać bo po
      co...
      • mamaemmy do magdalenkamk 26.08.05, 00:48
        a z napięciem jak?
        Juz jest w porzadku?
        Pozdrawiamy
        Danusia i Emusia
        • agulka04 Re: do magdalenkamk 26.08.05, 07:57
          to nie jest tak że nie należy chodzić do lekarzy - trzeba poprostu wiedzieć kto
          jest dobry i - niestety - skonsultować zawsze z jeszcz innym

          ja z Agą byłam u dwóch ortopedów i dwóch neurologów - 4 różne diagnozy, przy
          czym dopiero ostatni (neurolog) wyjaśnił skąd się wziął problem, ale
          stwierdził, że to wszystko sie samo wyrówna i nie ma się co martwić.....
          powiedział na co zwrócić uwagę, jak spomóc rozwój itp....

          a ponieważ na wiyty czeka sie ile się czeka to diagnozowanie trwało ponad 3
          miesiące - trochę nerwów mnie to kosztowało....
          • janka1231 Re: do magdalenkamk 26.08.05, 08:20
            My też bylismy nabici w butelke i dokładnie z perpesktywy czasu wiedze kto miał
            w tym interes. Zaczęło się od zapytania przy jakieś wizycie czy tak ma być że
            mały lubi spać z glówką w prawa stronę, bo mu się nawet odkształciła od tego
            leżenia (martwiłam się wtedy czy mu to przejdzie..). I pani pediatra (prywatna
            przychodznia) dała skierowanie do neurologa a neurolog poleciła rehabilitację
            bo jest asymetria ułożenia. poszlismy raz i mały strasznie płakał,
            rehabilitacja miała trwac 2,3 miesiące. Dla mojeggo budżetu to byl duży
            wydatek, ogromy. Ale po pierwszej wizycie porozmawiałam z innymi matkami i
            trafiłam na jednego lekarza którzy powiedzilei: większośc dzieci ma asymertię
            ułożenia spowodowaną przyzwyczajeniami z życia płodowowego a społaszczona
            główka to tez normalna sprawa i wiel dzieci tak ma i bez asymetrii, z tego się
            wyrasta (mojemu juz sie wyrównało a ma 10 misięcy). Dlatego nie poszlismy na
            rehabilitacje, staralismy sie tylko odzwyczic małęgo od tej prawej strony
            (podchodzeni z lewej, przestawienie łóżeczka itp). jak skończyl 3 miesiące
            sladu nie zostało po asymetri... a od kiedy sam potrafi krecic główka to ukłąda
            sobie ja jak chce - mój po prostu w brzuszku lubil leżeć na prawej i jakis
            czas po urodzeniu tez tak chciał. A tez nerwów było co niemiara
        • magdalenamk Re: do magdalenkamk 26.08.05, 11:11
          u nas jest wszystko OK bez rehabilitacji.
          Nam się bardzo nie spodobała pani Neurolog. Nie była w stanie nic powiedzieć
          oprócz tego, ze jest obniżone napiecie mięśniowe.Dziecko nie ciągnęło głowy
          sztywno.Była to zima a maluch miałby na tej rehabilitacji być rozebrany do
          naga. Wtedy byłam strasznie przewrażliwiona na tym punkcie, żeby się nie
          przeziębił. Nie podoabła mi sie też pusta poczekalnia w przychodni
          neuroligicznej i to, ze wszystko można zrobic od razu i obok za drzwiami.Cały
          czas miałam wrazenie ze ktoś nas naciąga.
          Pobiegłam do pediatry rejonowego. Ona powiedziała, ze jej zdaniem wszystko jest
          OK i ze mały ma czas. Na wszelki wypadek dała mi skierowanie do neurologa w
          rejonie, zeb y mieć opinię niezależną. Tam wiadomo jak będzie trzeba to Cie na
          pewno pokierują. Czekałam na wizytę miesiąc. Dzień przed wizytą synek zaczął
          ciągnąć głowe. Na wizytę oczywiście nie poszliśmy. Teraz ma 9 miesiecy i
          wszystko robi może nie w pierwszym terminie, ale mniej wiecej prawidłowo.
          Zaczyna raczkować, dużo mówi i jest bardzo mądry.
    • mmala6 Re: nie meczcie dzieci!!!!!!!! 26.08.05, 09:00
      Chcialam powiedziec, ze kazdy kij ma dwa konce.Nie mozna tu mowic "nie
      cwiczcie", bo sa dzieci, ktore naprawde wymagaja rehabilitacji.Poczytajcie
      chocby kilka watkow na "Rehabilitacja dzieci".

      Moj synek tez byl bezsensownie przeze mnie meczony Vojta, na szczescie w pore
      sie opamietalam i dalam sobie spokoj, co pozniej zostalo potwierdzone przez
      dobrego specajliste.

      Ja bym powiedziala tak:isc do kilku specjalistow, nie opierac sie na diagnozie
      jednego, troche poczytac o rozwoju dziecka, poobserwowac swoje dziecko, dodac
      matczyna intuicje, zdrowy rozsadek i bedzie dobrze.
      • anka1 Re: nie meczcie dzieci!!!!!!!! 26.08.05, 09:18
        u mnie bylo podobnie, z tym ze to ortopeda po usg bioderek nas straszyl, ze
        malutki bedzie ciagnal za soba nozki przy chodzeniu, bo nadmierne napiecie
        miesni itp. historie. juz bylam zdecydowana na rehabilitacje ale mama mnie
        przekonala zeby poczekac. i co ? Maly gania tak ze trudno za nim nadazyc a
        nozkami ciagnie tylko wtedy kiedy wejdzie w piasek i robi w nim tumany kurzu ku
        swojej radosci.
      • mama_pa Re: nie meczcie dzieci!!!!!!!! 26.08.05, 09:19
        Zgadzam się, że moda na "rehabilitację" to w zdecydowanej większości
        niepotrzebne męczenie dzieci i wyciąganie pieniędzy. Ja miałam to szczęscie, że
        trafiłam do rozsądnego, uczciwego i bardzo doświadczonego pediatry. Mój synek
        urodził się malutki i długo trwalo zanim nauczył się siedzieć i siadać (miał 9
        miesięcy). Momentami zaczynałam panikować, ale pediatra mnie uspokajał, że
        wszystko jest OK, dziecko rozwija się prawidłowo i on oczywiście może dać
        skierowanie na rehabilitację, ale na tym etapie to nie jest rehabilitacja (bo to
        jak wiadomo jest powrót do utraconych umiejętności), ale stymulacja rozwoju
        ruchowego - zupełnie niepotrzebna. No i rzeczywiście. Synek sadzany nigdy nie
        umiał siedzieć ale jak już usiadł sam to od razu mocno i pewnie, a dzień później
        wstał. Teraz ma 11 miesięcy i zaczyna chodzić smile))

        A tak na marginesie, to podobnie sytuacja miała się z kardiologiem. Mały miał
        szmery w sercu jak masa innych dzieci, koleżanki latały po kardiologach, nasz
        pediatra stwierdził, że taki "szepcik" to fizjologia, minie do 3 miesiąca. I
        minęło. Oszczędziłam sobie i przede wszystkim dziecku sporo nerwów, ale
        oczywiście dzięki temu, ze miałam pełne zaufanie do pediatry, o znanych mi
        wcześniej wysokich kompetencjach. To jednak podstawa.
    • muuunia Re: nie meczcie dzieci!!!!!!!! 26.08.05, 10:29
      jak jedna z mam już tu napisała - każdy kij ma dwa końce. u nas asypetrię i
      wzmożone napięcie zdiagnozowano jak Krzyś miał 1,5 miesiąca. zanim dostaliśmy
      się do ortopedy, później na pierwszą rehabilitację główka była dość mocno
      odkształcona. w tzw. międzyczasie wszyscy twierdzili, że to normalne, wyrośnie,
      główka wróci do normalnych kształtów itd,itp. no więc trochę sobie darowaliśmy
      tą rehabilitację, skoro większość dzieci tak ma a żadnych opóźnień rozwojowych
      nie było - wręcz przeciwnie - wszystko dużo wcześniej niż przeciętnie. po 3
      miesiącach każdy lekarz do jakiego się udaliśmy (a w tym czasie wylądowaliśmy
      nawet w szpitalu z powodu infekcji układu moczowego) patrzył na dziecko ze
      współczuciem a na mnie z pogardą pytając czy byłam z nim u neurologa i ortopedy
      bo dziecko ma poważną asymetrię i bardzo wzmożone napięcie mięśniowe. jak
      mówiłam, że dziecko jest rehabilitowane od 2 miesięcy to nikt nie chciał mi
      wierzyć. inne matki patrzyły na mnie jakbym celowo wsadzała główkę dziecka w
      imadło, żeby się odkształciła. doszło do tego, że wstydziałam się w miejscach
      publicznych zdejmować dziecku czapeczkę i kupowałam trochę za duże, żeby nie
      było tylko widać kształtu głóki - cholernie przyjemne uczucie. postanowiliśmy
      więc skonsultowac się raz jeszcze z pediatrą i rehabilitantem a także zrobiliśmy
      jeszcze raz usg bioderek i okazało się, że objawy bardzo się nasiliły. wzmożone
      napięcie doprowadziło do dysplazji prawego bioderka, asymetria do przykurczy
      mięśni, że o odkształconej główce nie wspomnę. neurolog nawet wysłał nas do
      okulisty, bo dziecko ma lewe oczko mniejsze i trochę opada mu powieka i jest to
      spowodowane asymetrią!!!!. zmarnowałam tyle czasu i nie mogę sobie teraz tego
      wybaczyć, tym bardziej, że rehabilitację (konieczność potwierdzili lekarze
      wszystkich możliwych specjalności) musimy zaczynać od nowa, a ja za miesiąc
      wracam do pracy. Krzyś ma teraz prawie 5 miesięcy. znaleźliśmy miłą panią
      rehabilitantkę, która nie męczy go Vojtą (chociaż prosiłam o Vojtę czytając, że
      to najbardziej skuteczna metoda, ale rehabilitantka wybiła mi to z głowy) a
      ćwiczenia z nią dają dziecku duzo radości i zabawy. ćwiczymy też w domu przy
      każdej okazji (przebieranie, przewijanie, kąpiel itd...). ciesze się, że Waszym
      dzieciom na dobre wyszła rezygnacja z rehabilitacji, my mamy odwrotne
      doświadczenia a co gorsze - okropne poczucie winy. może mi za chwilę napiszecie,
      że i tak dałam się nabić w butelkę, że gdybym poczekała cierpliwie to mały sam
      by się tego pozbył, tym bardziej, że jest niesamowicie sprawny i silny (do
      siadania podnosił się zanim skończył 3 miesiące a pełzać zaczął jak tylko
      skończył 4 - co być może też miało wpływ na pogorszenie, sama już nie wiem). na
      razie, po 3 tygodniach intensywnych ćwiczeń mamy już pierwsze efekty, więc liczę
      na to, że zanim pójdę do pracy będzie już całkiem dobrze. takie decyzje muszą
      być sprawą indywidualną rodziców (każdy przypadek jest inny) bo później
      obciążają ich sumienia i nie moża się usprawiedliwiać tym, co kilka mam napisało
      na forum internetowym

      pozdrawiamy ....
      Monika i Krzyś
      • magdalenamk Re: nie meczcie dzieci!!!!!!!! 26.08.05, 11:27
        każda mama ma parwo wyboru i nikt nikomu tutaj niczego nie narzuca. Oczywiście
        są rózne przypadki i każdy powinien być rozpatrywany indywidualnie. nIe mniej
        ja sie na ciełam na neurologu.
        mój synek również układał głowę asymetrycznie, miałspłaszczoną główkę, miał
        jedno oczko mniejsze, z tego powodu też chcieli ro rehabilitować
        Ortopeda nam powiedział, ze to samo przejdzie jak mały zacznie sie sam
        przekrecać i spać na boczkach. I przeszło ale jak miał nie 5 ale 7, 8 i 9
        miesięcy. Główka się wyrównała.
    • gumitex Re: nie meczcie dzieci!!!!!!!! 26.08.05, 10:55
      A ja z moim młodszym synkiem ćwiczyłam pod okiem rehabilitantki, bo miał małą
      asymetrię i nie potrafił się sam przekręcać z brzuszka na plecy i spowrotem
      (miał 6 m-cy i dużo leżał na brzuszku i jęczał jak mu się znudziło). Mały
      bardzo to lubił i już po 2 zajęciach (po 15 min.) nauczył się przewracać. Ktoś
      wcześniej pisał o niepotrzebnej stymulacji dziecka. To samo można powiedzieć o
      czytaniu dziecku książeczek i pokazywaniu obrazków - przecież jak dojdzie do
      odpowiedniego wieku, to samo się zainteresuje, nie ma co go męczyć wcześniej.
      Przecież każdy się jakoś z niemolakiem bawi - przytula, podnosi, łapie za
      rączki, przekręca i w ten sposób stymuluje jego rozwój. Chociaż widziałam jedno
      dziecko, które przez 7 miesięcy swojego życia leżało na plecach z poduszką pod
      głową, tak, żeby nie mogło się nawet na bok przekręcić.
      • agulka04 Re: nie meczcie dzieci!!!!!!!! 26.08.05, 11:34
        WNIOSEK - żeby się udać na rehabilitację trzeba mieć PEWNOŚĆ że jest konieczna

        jak już pisałam - byłam u 4 lekarzy - jeden chciał Agę wysłać na intensywną
        rehabilitację na nieprawidłową rotację bioder - okazało się, że Aga ma stopy
        płasko-koślawe a biodra są OK....
        • babsee Re: nie meczcie dzieci!!!!!!!! 26.08.05, 12:06
          Moja Jagusia urodzila sie z duzym przykurczem stóp- byla bardzo długa a ja
          miałam mały brzuszek w ciąży. Położna za głowe się złapała- natychmiast do
          neurologa!rehabilitować i to jak najszybciej. Mądra pediatra co kazała?-
          nakładać na te stopy szerokie gumki frotte- po 3 tygodniach,przykurcz ustąpił...
          A znależć neurologa który nie bedzie przeczulony graniczy z cudem..my na
          szczęście do takiej trafilismy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka