foiegras
16.01.06, 14:04
jestem mama 4 letniej dziewczynki i prawie rocznego chlopca. Dziewuszka od
malenkosci samodzielna, potrafila sie sama bawic. moglam i ugotowac i
posprzatac i chwilke odpoczac. Synek zupelnie inna historia! Jets przylkejony
do mnie caly dzien. Przygotowywanie posilkow wyglada tak ze maly dziad wisi u
nogi i jest ciagany od lodowki do stolu i kuchenki. Boze, nawet garow nie ma
zamiaru wyrzucac z szafek! nawet plyt Cd nie rusza bo to rowna sie ze
oderwaniem od mojej nogi czy rak. Jemu nawet nie wystarcza, ze jest ze mna w
lazience, ubikacji czy innym pomieszczeniu. On musi byc na mnie!
Nie pracuje, i w sumie jestesmy na siebie skazani caly dzien. Maluch byl
karmiony piersia do 8 mca, odstwail sie sam. I nawet o cyc czy przytulania tu
chodzi. On nawet jak sie bawi w swoim pokoju to przechodzi po moich nogach.
Musi byc w kontakcie ze mna. probowalam dac mu tych przytulan i calusow na
zapas, myslac ze wystarczy na 5 minut oddechu, ale nie! Ciekawe jest jeszcze
to, ze on taki klejacy tylko w domu! Chodze z nim na zajecia do biblioteki,
czytania dla niemowlakow, gdzie przychodza inne mamy z dziecmi i tam on mnie
porzuca i swietnie sie bawi! Przechodzi nawet w tunelu, czego wiekszosc
dzieci sie boi.
Wiem, ze matka w rozwoju malego chlopca jets bardzo wazna ale az tak ?
No i inne pytanie: jak dlugo jeszcze bedzie takie klejenie ?
poprosze o wasze uwagi i doswiadczenia
dziekuje