Dodaj do ulubionych

kochana teściowa

30.05.06, 08:10
Moja teściowa ma po prostu dar podnoszenia mi ciśnienia. Moja córcia właśnie
kończy trzydniówkę - przechodziła książkowo, tj. 3 dni gorączki nawet do 39,9
a od wczoraj piękna wysypka (co mnie uspokoiło, bo spadła temperatura a
wysypka potwierdziła trzydniówke). A wracając do tesciowej - jak jej mąż
wczoraj powiedział o chorobie małej stwierdziła, że ona o takiej chorobie nie
słyszała a 3 dzieci przecież wychowała. A Julcia zachorowała od leżenia na
kocyku - dokładniej 2 - na podłodze, albo od zbyt niskiej (zdaniem teściowej)
temperatury w naszym domu.
Po prostu ręce mi opadły, no ale co ja będę przekonywać tak doświadczoną
osobę przecież i tak zdania nie zmieni, bo wie najlepiej.
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • vharia Re: kochana teściowa 30.05.06, 08:44
      Nie wiesz, że dziecko najlepiej trzymać w korzuchu i okrywać dodatkowo
      wełnianymi kocami? A na podłodze to można położyć psa olbo kota a nie własne
      dziecko!!! I oczywiście, w "czasach teściowej" dzici nie przechodziły
      trzydniówki, to jasne: przechodziły DWA RAZY różyczkę (ROTFL), z czego raz lekko
      smile))))))
      • ptaszynka79 Re: kochana teściowa 30.05.06, 08:56
        aaa i najwazniejsze-wychodzić z niemowlęciem na spacer w upalne dni o 12 i
        opalać opalac i jeszcze raz opalać..bo taki "ładny mulatek".. no i po co kremy
        z filtrami przeciwsłonecznymi??a że się zrobił czerwony na buzi- kumuluje
        witamine D3! Boszeee nienawidzę tej baby!juz jej powiedziałam co o tym sadze,
        że jest nieodpowiedzialna i #@#$#% a ona sie zachowuje jakby nie było problemu.
        A mąż na to , ze " sie wyrobi", ze on nie chce opiekunki, bo " mamusia sie
        poczuje urazona i nie potrzebna" A mnie krew zalewa jak siedze w pracy i sobie
        wyobrażam co ona wyprawia z moim maleństwem sadsadsadsadsadsadsadsad
        • krasnoludekw Re: kochany teściu 30.05.06, 09:06
          Wiktor miał 6 mcy jak teściu na wielkanoc chciał go nakarmić biszkoptem z tortu
          i dawał małemu pod nos kiełbache




          a jak zostawiłam z teściami małego na 40 min żeby chrzest załatwić to było
          najdłuższe 40 min w moim życiu
          • ninka70 Re: kochany teściu 30.05.06, 09:12
            Dziewczyny, ja moja tesciowa olewam rowno, nie powiem na poczatku bylo trudno -
            taka troche wojna nerwow, ale wytrzymalam. Teraz to JA decyduje kiedy sie
            widzimy, JA decyduje kiedy moze wziac dziecko na rece, a jak cos mi probuje sie
            wymadrzac, to bezczelnie udaje, ze nie slucham. Robi to coraz rzadziejwink). A
            poza tym jestem dla niej mila i sympatyczna. Nie wyobrazam sobie, zeby sie
            mogla opiekowac moim dzieckiem. W zyciu.
          • vharia Re: kochany teściu 30.05.06, 09:15
            moja teściowa podjęła wojnę w 3 mscu zeby nakarmić dziecko światecznym
            rosołemsmile))) bo jak synuś miał tyle, to ona mu dawała i TAK się cieszył i
            chciał. Było też uzasadnienie naukowe "dziecko MUSI poznać inne smaki". A że
            "synuś" ma teraz alergię chyba na wszystko...
            tongue_out
            • ninka70 Re: kochany teściu 30.05.06, 09:24
              Dziewczyny - przeciez to sa WASZE dzieci, wasze, a nie waszych tesciow, czy
              tesciowych. W koncu tesciowe to obce baby, ktore sa co prawda matkami waszych
              mezow, ale to ich nie upowaznia do rzadzenia Wami i waszymi dzieciaczkami. To
              wy podejmujecie wszystkie kluczowe decyzje odnosnie waszych dzieci, a nie one.
              Jakby ktos probowal nakarmic mojego mlodego (notabene tez alergika) czymkolwiek
              dziwnym, to by popamietal. U mnie w ogole to nie wchodzi w gre. Dziewczyny,
              troche wiecej stanowczosci, ja uwazam ze warto - nawet za cene pogorszenia
              stosunkow. Jesli tesciowa jest madra kobieta to w koncu zrozumie, a jesli nie
              no to trudno (ma to tez swoje zalety, bo nie trzeba sie tak czesto
              widywac wink.
              • vharia Re: kochany teściu 30.05.06, 09:37
                ninka70 napisała:

                > Dziewczyny - przeciez to sa WASZE dzieci, wasze, a nie waszych tesciow, czy
                > tesciowych.
                Ależ oczywiście!!!

                > Jakby ktos probowal nakarmic mojego mlodego (notabene tez alergika)
                czymkolwiek dziwnym, to by popamietal.

                I dokładnie tak się stałosmile)) Nie wiem, czy się zrozumiałyśmy: "synuś" to jej
                synuś, mój mąż-alergik. Karmić rosołem próbowała mi córkę. Tylko moja córka ma
                trochę mądrzejszą matkę niż mój mążsmile))
              • dusia_mamusia Re: kochany teściu 31.05.06, 12:48
                ninka70 napisała:

                > Dziewczyny - przeciez to sa WASZE dzieci
                Nie tylko nasze, przecież mają też ojców.

                > W koncu tesciowe to obce baby, ktore sa co prawda matkami waszych
                > mezow,

                A więc BABCIAMI waszych dzieci.
                Jak byś się czuła gdyby Twój mąż traktował Twoją mamę jak obcą babę, gadającą
                same głupoty i wtrącającą się w nie swoje sprawy? Trochę więcej zrozumienia dla
                teściowych. One przecież nie chcą skrzywdzić swoich wnuków.
                • olushia Re: kochany teściu 31.05.06, 19:22
                  zależy która nie chce krzywdzić wnuka, bo ja mam wrażenie ,że moja chce.Jest
                  nałogową palaczką i nie wstrzymałam gdy zaczęła palić przy mnie jak byłam w 5 m-
                  cu ciąży,później powtórzyła to również jak mały miał miesiąc, więc jej
                  powtórzyłam słowa teścia w stosunku do mnie tylko delikatniej.Od teścia
                  usłyszałam,gdy go poprosiłam,żeby nie palił przy mnie bo mam alergie na
                  papierosy,że "mam sie od....lić , bo on jest u siebie i będzie robić co
                  chce".wiem jedno nie powierzyłabym im syna nawet na 5 minut, tylko w mojej
                  obecności go widują
    • muuunia Re: kochana teściowa 30.05.06, 09:27
      łączę się w bólu. nie będę przytaczać wszystkiego na co wpadła teściowa bo
      miejsca by nie starczyło a i cierpliwości czytającym (zresztą większość zna to
      niestety z autopsji) powiem tylko tyle, że teściowie maja psa a dziecko
      alergię. po ostatnich wizytach chorowało na zapalenie oskrzeli (spowodowane
      alergią) po 3 tygodnie musiałam faszerować antybiotykami. przewalczyłam jakimś
      cudem to, żer 6 miesięcy nie jeździliśmy z wizytami i dziecko (też jakims
      cudem) całą zimę było zdrowe i nie złapało nawert katarku (niestety to sie
      skończyło jak drzewa zaczęły pylić) ale teraz trwa zmasowany atak na mnie, żeby
      dziecko zawieźć do dziadków, bo oni dawno wnuka nie widzieli. nie pomaga
      tłumaczenie, że to nie moje widzi mi się ale dla dobra dziecka a oni zawsze
      mogą przyjechać do nas, ale oczywiście najważniejsza jest wygoda teściowej no i
      pies - bo kto się nim zajmie jak oni wyjadą. ostatnio immunolog zakazał wizyt w
      domach gdzie są zwiarzęta, chyba że przed taką wizytą zwiększy się dziecku
      przez kilka dni dawkę leków i oczywiście takie wizyty nie moga sie odbywać
      wiosną i latem kiedy i tak wszystko pyli i dziecko jest szczególnie narażone i
      wiecie co usłyszałam - to może zaczniesz podawać więcej leków i pojedziemy?
      ręce mi opadły i miałam ochotę sie rozpłakać.
      • ninka70 Re: kochana teściowa 30.05.06, 09:39
        Muuunia - zapytaj sie swojego meza, czy bierze na siebie odpowiedzialnosc za
        skutki uboczne wiekszej dawki lekow oraz ewentualne zapalenie oskrzeli, ktore u
        malych dzieci bardzo szybko moze przerodzic sie w zapalenie pluc. Moze wizja
        szpitala troche go ostudzi. Ja na Twoim miejscu zadzwonilabym do tesciowej i
        zaprosila na konkretny dzien - i zaczela przygotowania, typu zakupy,
        sprzatanie, pieczenie ciasta itp. Wykazesz dobra wole - mezowi bedzie trudno
        zarzucic Ci jej brak. A jak tesciowie odmowia - to ich problem.

        Dziewczyny - przepraszam ze ja taka tu walke uprawiam, ale powiem wam, ze sama
        nie wiedzialam jak sobie z babsztylem poradzic i cierpialam okrutnie. Dopiero
        jak usadzilam babe na wlasciwym miejscu i o dziwo dalo sie to zrobic -
        odetchnelam, czego i wam zycze z calego serca.
        • ninka70 Re: kochana teściowa - do vharii 30.05.06, 09:41
          O rany - faktycznie nie zrozumialam smile.

          Ciesze sie i pozdrawiam,
          tak trzymac,

          Ninka70
        • vharia Re: kochana teściowa 30.05.06, 10:00
          ninka70 napisała:

          > ja taka tu walke uprawiam,

          POPIERAM, wielu dziewczynom brakuje asertywności i godzą się na rozmaite
          idiotyzmy "żeby nie urazić".

          > nie wiedzialam jak sobie z babsztylem poradzic i cierpialam okrutnie. Dopiero
          > jak usadzilam babe na wlasciwym miejscu i o dziwo dalo sie to zrobic -
          > odetchnelam, czego i wam zycze z calego serca.

          Bo to i męża zwykle trzeba ustawić, ze mamusia nie jest wyrocznią. Ja swego
          czasu oświadczyłam, że jest mi dokładnie wszystko jedno ile dzieci wychowała
          (4), to konkretne jest MOJE i JA powiem, co z nim można robić a czego nie. I
          niech sie nikt nie waży zignorować moich próśb. Nie ważyli sięsmile))
    • mika_007 Re: kochana teściowa 30.05.06, 10:23
      mnie zastanawia ta moda i wygoda teściów
      chca zobaczyć wnuki ale U SIEBIE
      nie raczą pofatygować się osobiście tylko CHCĄ żeby dziecko im przywieśćindifferent
      niby tacy stęsknieni,ale jesli pod nos się im nie podstawi to dupy sami ruszyć
      nie raczą
      to się nazywa "tęsknota" indifferent
      • muuunia Re: kochana teściowa 30.05.06, 11:02
        może jestem trochę niesprawiedliwa (muszę się trochę obwinić, bo gdybym całą
        winę zwalił na nią to bym jej chyba na oczy widziec nie chciała) ale wydaje mi
        sie, że tu nawet nie o tęsknotę chodzi tylko o pokazanie się "w mieście" z
        wnukiem. teściowie mieszkają w małym mieście, gdzie nie ma mowy o opiekunkach a
        wnukami zawsze zjamuje sie rodzina i te babcie latają po mieście, stroja te
        biedne dzieci i popisują się przed znajomymi, sąsiadkami, krewnymi. Obawiam
        się, że tu głównie o to chodzi. Poza tym "żeby mamy nie denerwować" docierają
        do niej szczątkowe informacje na temat chorób dziecka więc by może ona żyje w
        błogiej nieświadomości. Jak jej kiedyś powiedziałam o chorobie dziecka nie
        oszczędzając szczegółów to miałam wrażenie, że puściła wszystko mimo uszu, żeby
        tylko nie mieć powodu do zmartwień. A tłumaczenie, straszenie szpitalem, etc to
        wszystko mało skuteczne, choc przyznam, że ostatnio po wizycie u lekarza
        argumenty chyba trafiły. ciekawe na jak długo. Problem w tym, że taka postawa
        powoduje we mnie taki napływ złych emocji, że boję się, że nawet jak już mały z
        tego wyrośnie to ja nie będę CHCIAŁA tam jeździć, poza tym przeraża mnie myśl,
        że ktoś z mojego dziecka mógłby zrobić małpę pokazową. może jestem
        wielkomiejskim babskiem wychowanym w pełnej anonimowości i nie potrafie
        dostosowac się do publicznego życia na pokaz sad
    • buena.dzidzia Re: kochana teściowa 30.05.06, 10:51
      W moim przypadku zbawienna okazała się przeprowadzka na swoje. Ale do tego czasu krwi mi trochę
      napsuła. Wszelkie porady żywieniowe i wychowawcze odpierałam do znudzenia powtarzając swoje racje.
      Ale dobijało mnie stwierdzenie w stosunku do 3, 4 m-cznego dziecka:" Boże, jak on mnie kocha!"
      Normalne byłoby raczej stwierdzenie: jak ja go kocham... Albo inna sytuacja- synek na rękach u teścia
      zaczyna marudzić, bo chce cyca, albo spać, teściowa rozmawiając przez telefon- do wnuka niby, a do
      osoby w telefonie:" już, już cię biorę kochanie"...białka mi krwią zachodziły, bo przy dziecku wszystko od
      początku robiłam sama i na pewno nikt mi go nie bawił, kiedy mały marudził. Ale teraz jest pięknie...
      • muuunia Re: kochana teściowa 30.05.06, 11:04
        przynajmniej jak się dziecko wystraszyło nie kazała Ci wok mu nad głową
        przelewać żeby się odstraszył :I
        • muuunia Re: kochana teściowa 30.05.06, 11:05
          chodziło o przelewanie wosku ....

          za dużo emocji wywołuje we mnie ten temat uffff...
    • mac58 Re: kochana teściowa 30.05.06, 11:48
      i ja znam ten ból Odwiedza Mateuszka bardzo rzadko - ok. raz na 2 m- ce
      Ostatnio mój mały był chory przez ponad tydzień i nawet go nie odwiedziła bo
      niby nie ma czasu ( ale chodzi 2 razy w tygodniu na basen, który leży 10 minut
      drogi od nas!)Nie powiem - pomaga nam finansowo,ale chce chyba tym
      zrekompensować brak kontaktu z wnukiem.Poza tym jest jest coś innego co mnie
      dobija i powoduje niemal wylew - teściowa ma drugiego wnuka, starszego od
      naszego zaledwie o 4 m- ce. I jest ciągłe porównywanie - Michaś to, Michaś
      tamto, a Michaś tak nie robił, a wasz to niegrzeczny itp. To jest straszne i
      bardzo, bardzo przykre. Dobrze że mieszkamy osobno bo bym zwariowała .
      A na koniec - teściowa sama powiedziała mi śmieszny wierszyk - Kaszanka nie
      wędlina - teściowa nie rodzina . I tego się trzymam. Pozdrawiam
    • kasiaslask Re: kochana teściowa 30.05.06, 12:06
      wiecie co? męża mam średniego , ale jak czytam Wasze posty a'propos teściowych,
      to moja jest naprawdę do zniesienia. Dodam, że mieszkałyśmy razem przez pół
      roku i obie żyjemy wink A tak serio - należy ustalić reguły na początku i się ich
      trzymać...Moja teściowa wie, że jak coś mi klaruje, z czym się nie zgadzam, to
      mój rozbrajający uśmiech typu "pogadaj sobie, ulży ci" odbiera jej zapał po
      kilku sekundach. Moje dziecko to moje decyzje i kropka smile
    • shady27 niestety pozostaje wpuszczac jednym uchem a 30.05.06, 12:14
      drugim wypuszczac....ja tak robie jak moja mama sie wtraci z jakas "nowoscia", mowie ok mamo zrobie jak mowisz a robie swoje smile)))
      • monikamw3 Re: niestety pozostaje wpuszczac jednym uchem a 31.05.06, 10:32
        Oj dziewczyny rozumiem Was w 100%. Ja na szczęście widuję się z teściową raz w
        miesiącu ale i tak mi zawsze krwi napsuje. Ostatnio stwierdziła że powinna
        małemu solić i słodzić zupki bo takie niedobre są. A jak byliśmy razem na
        spacerze to mnie pouczał mówiąc daj mu teraz chrupka bo chce, a teraz picie i
        tak w kółko. Nie mówiac już o ciągłym stawianiu małego na nogi i uczeniu go
        chodzić bo ma przecież 10 miesięcy. Mały ma zakaz od lekarza stawiania na nogi
        ponieważ ma ćwiczyć raczkowanie. No ale moja teściowa wie wszystko naj;epiej.
        Najbardziej mnie jednak dobija jak moja teściowa mówi jaki ten Franuś podobny
        do wujka Piotrusia (brata mojego męża, podobieństwa zero) chyba powinnam się
        zastanowić z kim mam to dziecko hi, hi. Na całe szczęście wszystko jednym uchem
        wpuszczam drugim wypuszczam i robię po swojemu. Pozdrawiam ciepło Monika.
    • dotkak Re: kochana teściowa 30.05.06, 13:19
      Oj dziewczyny, dziewczyny...czasem jakbym czytała o mojej "ukochanej"
      teściowej...(Boże jak sobie pomyśle, ze sama też kiedyś będę... brrr). Moja nie
      przyjeżdża, bo .. nikt nie wie, a wnuka trzeba przywieżć pod sam nos -
      nieważne, że oboje teściowie nie pracują, mają dobry samochód i znacznie mniej
      wydatków niż my...Moi Rodzice przyjeżdżają średnio raz w miesiącu, a mają do
      nas ponad 300 km (Teściowie 100 i znacznie lepszy dojazd - autostrada).
      Teściowej nie słucham- jak zaczyna buczeć, że jej synowie to jedli grochówkę
      jak mieli 0,5 roku i takie inne bzdury to się ostentacyjnie odwracam i robię
      coś innego.Zresztą mnie już nie buczy -teraz słucha mój ślubny...Zapraszamy ich
      często - nigdy nie przyjeżdżają (dobrze, że na roczek się pofatygowali..).A
      teraz się na nas obraziła, bo....tego nie wie nikt i mam wrażenie, że mój mąż
      niedługo wybuchnie, bo sa nie wie jak z nią gadać i powoli sam ma jej
      serdecznie dosyć...Ja mam to wszystko gdzieś, bo już wystarczająco się
      nadenerwowałam. Pozdrawiam Was i życzę żeby nasze TEŚCIOWE się zmieniły...na
      lepsze oczywiście!!!! wink)))
      • pucia78 Re: kochana teściowa 30.05.06, 22:57
        Teściowe są po prostu upierdliwe. Dzisiaj zadzwoniła i opowiadałam jej jak moja
        3,5 m córcia sie rozwija - że czasami wypada jej spanie między karmieniami, że
        na spacerze nie zawsze śpi i chce oglądać świat - a ona na to "to napewno boli
        ją brzuszek". A za każdym razem jak jesteśmy u niej i mała jest po karmieniu to
        teściowa na siłę chce ją ululać ! Teść też nie jest lepszy bo jak uślyszy
        najmniejszy jej płacz to mówi "chyba trzeba z nią iśc do lekarza".
    • lenka_style Re: kochana teściowa 30.05.06, 23:21
      moja teściowa też czasem mówi dziwne rzeczy, np. wczoraj do mojego męża przez
      telefon, jak jej powiedział, że budzimy się na zmianę do małej w nocy "Lenka
      powinna się budzić, bo ona może się w ciągu dnia wyspać"
      WYSPAĆ! W CIĄGU DNIA!
      Sorry, ale chyba mój mąż prędzej by sie wyspał w pracy niż ja przy moim
      kotku...
      i często jej się zdaje, ze wie wszystko lepiej, ale stara się to mówić w takiej
      formie, żeby mnie bardzo nie dotknąć (np. mówi: ja z moim synem to to i to... a
      ja wtedy mówię: ale ja postanowiłam inaczej). I działa.
      NIe wiem, czy teściowa czuje się dotknięta, pewnie trochę tak, ale ona też musi
      sobie pewne sprawy przemyśleć.
      A poza tym jestem miła, czasem przypominam mężowi, żeby do nie zadzwonił, albo
      żeby przywieźć tam na chwilę kotka, bo wiem, że ona ją bardzo, bardzo kocha i
      chciałaby pomagać, tak przynajmniej sądzę
      i jest zazdrosna czasem o to, że mi pomaga moja mama i że częśćiej widzi kotka:-
      )))
      och, te nasze teściowe...
    • figrut Re: kochana teściowa 30.05.06, 23:44
      U mojej Teściowej psy liżą dzieci po buziach [u mnie w domu też], Teściowa
      ukradkiem karmi moje dzieci lizakami i poi je colą [co mnie się nie podoba],
      moja Teściowa strzepuje w zapomnieniu popiół z papierosa na podłogę gdy
      przychodzi do mnie pograć na komputerze [bardzo tego nie lubię] - mogła bym tak
      mnożyć i wiecie co, kocham moją Teściową, ja też nie jestem bez wad, a ona te
      wady cierpliwie znosi.
      Dziwi mnie jedno, nie znam tylu alergików z mojego rocznika [71]
      karmionych według Was nieodpowiedzialnie, co dzieci z dzisiejszych czasów, z
      których co trzecie dziecko ma na coś alergię - dzieci chowanych książkowo i
      według nowoczesnych standardów.
    • peresia Re: kochana teściowa 31.05.06, 10:21
      Według mojej teściowej najwiekszą zbrodnią jest to, że źle odżywiam moje
      dziecko, gdyż:
      - Marta jest chuda (czyt. szczupła), gdyż wg teściowej okazem zdrowego dziecka
      jest pulchniutkie niemowlę.
      - Marta nie choruje (!?).
      - Po ukończeniu przez dziecko dwóch miesięcy powinnam Marcie już WSZYSTKO dawać
      do jedzenia począwszy od pieczywa po smażoną rybę.
      - Jestem bardzo niegospodarna, bo kupuję drogie mleko modyfikowane, zamiast
      poszukać "niebieskiego" mleka.
      Paradoksalnie jest zachwycona tym, że niestety nie karmiłam piersią, gdyż wg
      niej takie karmienie jest najgorszą rzeczą dla dziecka.

      Na szczęśćie mieszka 50 km od nas i widujemy się rzadkosmile.
    • yoankajs Re: kochana teściowa 31.05.06, 12:37
      Czytam to wszystko i juz sie boje co bedzie u mnie...Moja córeczka urodzi sie
      za 3 tyg a mi sen z powiek spędza najbardziej to jak to bedzie z teściową i
      siostrami mojego męża. wszystkie trzy mają skłonności do dawania dobrych rad
      juz teraz, a co bedzie potem to strach mysleć..najgorsze jest to że mieszkamy w
      jednym domu z teściową. coś czuje że potrzeba mi bedzie duuuuużo siły i
      cierpliwości.
      pozdrawiam
      • katarzyna.bn Re: kochana teściowa 01.06.06, 22:21
        yoankajs napisała:

        > wszystkie trzy mają skłonności do dawania dobrych rad
        > juz teraz, a co bedzie potem to strach mysleć..najgorsze jest to że mieszkamy w
        > jednym domu z teściową.

        Witam wszystkie mamy mieszkające z teściowymi.

        Ja już od 2 lat mieszkam z teściami i muszę przyznać że jest ciężko, ale daje
        sobie radę. Jak zauważyłam wszystkie troskliwe babcie lubią "wpychać" w dziecko
        masę jedzenia nie przeznaczonego dla ich przedziału wiekowego. Ja się
        zbuntowałam i udowodniłam teściowej, że stopniowe urozmaicanie posiłków jest jak
        najbardziej wskazane. Kiedy teść dał mojemu synkowi całą mandarynkę, gdy ten
        miał chyba około roku, okazało się że strasznie bolał go brzuszek. Teściowa
        oczywiście powiedziała, że dawniej nikt nie przejmował się czy dziecko bolał
        brzuszek.. dziecko czasami płacze ot tak. Udowodniłam jej, że gdy da się
        najpierw kawałek, a po jakimś czasie więcej, to organizm dziecka zdąży stopniowo
        przyzwyczaić się do zmian pokarmu. Tymbardziej, że mój syn ma bardzo wrażliwy
        żołądek. I powiedziałam jej, że jeżeli ma ochote na wprowadzanie nowych
        posiłków, to zaniosę jej syna na noc do sypialni. Poskutkowało!! Bo nieraz
        słyszała jak męczyłam się z płaczącym dzieckiem przez całą noc.

        Przyznaję że temat karmienia dziecka przez teściowe dorosłymi posiłkami jest
        pospolite, ale kiedy udało mi się zahamować tą wrodzoną chęć u mojej teściowej,
        pojawiły się jej metody wychowawcze i mnóstwo rad na ten temat.
        Niestety, muszę przyznać że nie potrafiła dobrze wychować swojego syna, z czego
        zdaje sobie sprawę. Kiedy zwróciłam jej uwagę że za bardzo rozpieszcza mojego
        syna i ulega jego wymuszaniom, po paru dniach, kiedy nie znosiłam syna ze
        swojego pokoju na dół, zrozumiała, że chyba mam racje, bo on jest taki grzeczny.

        Uważam, że babcia jest od rozpieszczania, ale tylko ta, która mieszka daleko.

        Może i mam troszke rygorystyczne podejście do wychowania swojego syna, ale w
        sytuacji kiedy jego ojciec nie jest tym, przed którym będzie czuł respekt, a to
        ze względu na dużo jego nieobecności w domu z powodu pracy, muszę go poniekąd
        też zastępować.

        Nie mam dobrego kontaktu z teściową, ale myślę że kiedy zrozumie do końca moje
        postępowanie, będzie lepiej. I Wy też bądźcie tej myśli!!

        Pozdrawiam,

        Katarzyna B.
    • agakosz Re: kochana teściowa 31.05.06, 16:32
      Moja teściowa jest zdziwiona dlaczego nie chcę iść na wesele (za 2 tygodnie),
      przecież mogę się trochę rozerwać, odpocząć, ona mi przecież popilnuje córek:
      jedna 6 lat, druga 4 m-czny wcześniak (2 m-ce korygowane)na cycu i z kolkami od
      rana do wieczora.
      A tak w ogóle to ciągle mi proponuje pomoc: daj mi ją, pójdziemy na spacer a ty
      sobie pozmywasz, popierzesz. Ale nie wpadła na pomysł, że może mnie wyręczyć w
      tym zmywaniu, żebym ja też mogła zaczerpnąć świeżego powietrza.
      • figrut Re: kochana teściowa 31.05.06, 20:36
        > A tak w ogóle to ciągle mi proponuje pomoc: daj mi ją, pójdziemy na spacer a ty
        > sobie pozmywasz, popierzesz. Ale nie wpadła na pomysł, że może mnie wyręczyć w
        > tym zmywaniu, żebym ja też mogła zaczerpnąć świeżego powietrza.
        Proponuje Ci pomoc, chce zabrać dzieci na spacer, a Ty jeszcze jesteś
        niezadowolona ? Ja jestem szczęśliwa kiedy moja Teściowa zabiera ze sobą do
        sklepu mojego czterolatka, bo z samym dwulatkiem mogę już sobie coś w domu
        zrobić np. pozmywać naczynia, umyć podłogi wtedy kiedy w czasie ich mycia biega
        mi tylko jedna para nóżek a nie dwie. Twoja teściowa już się w życiu narobiła
        wychowując własne dziecko czy też dzieci, a Ty byś chciała żeby Ci jeszcze
        naczynia w Twojej kuchni pozmywała ? Ja wiem, że sporo jest wrednych teściowych,
        ale tu już chyba przesadziłaś. Zacznij doceniać swoją teściową i to, że oferuje
        Ci pomoc. Ile ja bym za to dała, żebym choć przez godzinkę mogła odpocząć np.
        myjąć okna i nie uważać jednocześnie na dwójkę małych dzieci.
      • anek130 Re: kochana teściowa 31.05.06, 21:01
        no ciebie to juz w ogóle nie rozumiem - przeciez ty masz "złotą teściową" w
        porównaniu z teściowymi koleżanek powyżej. Ciągle chce ci pomagac, chce
        zostawać przy dzieciach, żebys mogła się pobawić? a to że ci nie zmywa, nie
        sprząta? bo chyba nie jest sprzataczką? czy aby na siłę nie szukać dziury w
        całym? a może za dużo od niej wymagasz?

        Ania
    • basia784 Re: kochana teściowa 31.05.06, 23:18
      Moja "teściowa" (nie mamy ślubu) wie wszystko najlepiej bo wychowała 3 dzieci.
      Moje dziecko ma alergię pokarmową, z którą wciąż walczymy a ona ciągle mi mówi,
      że dziecko musi dostawać do jedzenia wszystko. Dziecko ma 6 m-cy próbowała już
      dać serniczek w święta ostatnio ciasteczko kokosankę i mówi, że niedługo Zuza
      będzie jadła truskawki jak się tylko zaczną. Chyba ze śmietaną i z cukrem. Nie
      pomaga tłumaczenie, krew mnie zalewa. Szkoda bo ona uważa, że ja izoluję
      dziecko od nich. Przyznam, że chętnie bym zostawiła dziecko czasem, żeby się
      nim nacieszyli a ja załatwiłabym w tym czasie wiele spraw, ale bardzo kocham
      swoje dziecko i jak pomyśle co ona w tym czasie mogła by zrobić. To przemawia
      do mnie zdrowy rozsądek. Pozdrawiam wszystkie mamy, które mają ten sam problem.
    • agatekb1 Re: kochana teściowa 31.05.06, 23:39
      a moja caly czas powtarza jak to ona kocha swojego wnuczka, a nawet na chrzest
      jej sie nie chcalo przyjechac.... mi to nie przeszkadza ale mojemu mezowi
      przykro bylo...poza tym w ogole sie nie interesuje nami ale na wsi u siebie
      opowiada co to nie ona... mam ja w nosie i ciesze soie ze nie mam z nia takiego
      kontaktu jak niektore z was ....
    • anek130 Re: kochana teściowa 01.06.06, 13:33
      powiem cos w obronie teściowych - NAM się wydaje, że jesteśmy takie mądre i
      same najlepiej wiemy, co robić z naszym dzieckiem dlatego, że mamy taki dostęp
      do wiedzy, począwszy od książek, czasopism skończywszy na internecie, na którym
      jak sądzę spędzamy mnóstwo czasu; uczymy się jedna od drugiej, doradzamy. Nasze
      mamy i teściowe mogły o tym tylko pomarzyć. Ale pomyślmy co by było, gdyby tego
      zabrakło? skąd czerpałybyśmy wiedzę na temat żywienia, pielęgnacji dzieci? skąd
      wiedziałybyśmy o alergiach i innego typu możliwych chorobach? wtedy napewno
      niejdna z nas spokorniałaby wobec teściowej.
      Ja sama mam dobrą tesściową, opiekuję sie moim 1 4miesięcznym Alkiem gdy ja
      jestem w pracy, czasami nawet mam wrażenie że boi się zrobić cos sama od
      siebie,natomiast moja mam bardziej lubi się wtrącać ale byłoby mi wstyd wieszać
      psy na niej i na kimkolwiek innym.

      życze dużo cierpliwości ale i wyrozumiałości
      Ania
      • agaa_p Re:a własne mamuśki wcale nie są czasem lepsze 01.06.06, 14:00
        Nie mogę narzekać na teściową, bo się wogóle nie wtrąca, aż czasem mi żal wink chocią naszą żabę uwielbia aż Jej się oczy szklą kiedy przyjeżdzamy w odwiedziny z małą. Za to moja mamuśka ... zachowuje sie czasem, jak Wasze teściowe ale wiem, że robi to z miłości i bardzo chce nam pomagać, aż zwróciłam Jej kiedyś uwagę, że to wyręczanie wręcz a nie pomoc a tego nie chce!!! A wczoraj (żaba ma 6 tyg a ja karmie cycuchem) kupiła mi wielką kope truskawek smile))
        miałam kiedyś to szczęście, że kiedy byłyśmy obie z dzieckiem na spacerze spotkałyśmy pediatrę i odbyła się krótka rozmowa o pielęgnacji niemowląt. życie mi to uratowało i zaoszczędziło mnóstwo niepotrzebnych dyskusji.
        pozdrawiam Was serdecznie i życze dużo cierpliwości
        • katarzyna.bn Re:a własne mamuśki wcale nie są czasem lepsze 01.06.06, 22:39
          agaa_p napisała:

          > Za to moja mamuśka ... zachowuje sie czasem, jak Wasze teściowe ale wie
          > m, że robi to z miłości i bardzo chce nam pomagać, aż zwróciłam Jej kiedyś uwag
          > ę, że to wyręczanie wręcz a nie pomoc a tego nie chce!!!

          Witam,

          Dobrze że ktoś zwrócił też uwagę na te drugie babcie. Muszę przyznać że moja
          mama też denerwuje mnie niektórymi zachowaniami, ale tutaj daję sobie lepiej
          radę... bo przynajmniej mogę jej powiedzieć wprost, że sobie nie życzę
          niektórych jej zachowań wobec mojego syna. Niestety w przypadku teściowej nie
          odważyłabym się bezpośrednio tak powiedzieć.. mam wobec niej dług wdzięczności,
          gdyż mieszkam z nimi za nic nie płacąc. Ale nie mogę jej odpowiadać dosadnie..
          muszę zawsze znaleść sposób na udowadnianie jej że mam rację, natomiast swojej
          mamie mówię, że nie jest z Nikodemem (bo tak ma na imię mój synek) 24/dobę ,
          więc co on może a czego nie dowiaduje się ode mnie, i mam nadzieję że nie ma do
          mnie żalu za bezpośredniość smile Jestem jej bardzo wdzięczna że posiedzi mi
          czasami z nim kiedy chcę wyjść ze znajomymi, bo teściowa owszem zajmie się
          Nikodemem, ale do godziny max. 23, bo później ona idzie spać. Rewelacja, prawda?
          Ale nie zapominam o tym, że kiedy chodziłam do szkoły, czy na egzaminy, to
          zajmowała się dzieckiem.. Szkoda tylko, iż uważa że kiedy ma się dziecko, to
          trzeba zrezygnować ze spotkań z przyjaciółmi wieczorami.

          Pozdrawiam,

          Katarzyna B.
      • peresia Re: kochana teściowa 01.06.06, 21:59
        Nie wieszałabym psów na teściowej, gdyby pogodziła sie z dzisiejszymi metodami
        karmienia i pielegnacji. Ja rozumiem, że kiedyś inaczej sie postępowało z
        dziećmi i moja mama też to rozumie, ale ona nie. Według niej, cyt: "wszyscy
        lekarze są głupi, wymyślają jakieś alergie i potem dziecko jest chude,
        niedożywione I NIE MA RUMIEŃCÓW". W jej oczach jestem fatalną, złą matką i mówi
        mi to przy każdej okazji, i gdybyśmy dali jej Martę na wychowanie, to wtedy
        Marta byłaby żywiona jak należy i by wreszcie przytyła.
      • mamahaneczki Re: kochana teściowa 01.06.06, 22:24
        Moja tesciowa nie jest taka zła bo generalnie się nie wtrąca.
        Bardzo tylko nie lubię rozpoczynać z nia jakichkolwiek tematów związanych z
        moja 14m córką bo nie powiem 3 słów a ona zaraz mi się wcina i zaczyna o swojej
        starszej wnuczce, A Anielka to to i tamto ..itp...
        NIgdy mnie do końca nie wysłucha.
        A mówienie o jakichkolwiek problemach nie ma sensu, bo to zaden problem
        (zgnieciony paluszek np)bo problemem to jest dopiero jakaś powazna choroba.
        A generalnie dzieci wycowują się same, i wystarcza im 2 pary majtek w jedych
        chodza a drugie się wtedy pierze.
        Acha, ja mam uczulenie na czekoladę, więc Hania nie dostaje żadnych produktów
        czekoladowych (aż do 3 roku Ż), a jak chciała jej dać piernika światecznego w
        polewie z czekolady a my z męzęm NIE ! zrobiła oczy "a dlaczego"??? i jak się
        dowiedziała powiediała Że biedne to nasze dziecko....
        Ale moja mama przeież też jest tesciową i nie jest lepsza.
        Ostatnio ją poprosiłam leko ochrzaniłam że tylko ja i moj maz mozemy
        zrobić "atyaty" po raczce, jak Hania robi coś niebezpiecznego(wkłada paluszek
        do lampy,do zmywarki itp), a ona nie.
        Trochę się obraziła i tłumaczyła.
        Ale cóż taki los nasz.
        Pozdrawiam
        K
    • patrycjamackowiak a ja kocham moich teściów! 01.06.06, 18:20
      Dzięki nim jest mi lżej! Uwielbiają naszego synusia i liczą się z naszym
      zdaniem. Czytając wasze wypowiedzi zdałam sobie sprawę, że moi teściowie to
      istne skarby.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka