Dodaj do ulubionych

Pomocy!Moj synek to terrorysta!

05.10.06, 12:43
Dziewczyny! Nie wiem co robic, moj 5 miesieczny synek od trzech tygodni
zmienil sie nie do poznania, ze spokojnego, usmiechnietego dziecka diablisko
zaczelo wychodzic, wkurza sie, zlosci, wrzeszczy, jak by mogl to by tupal, a
wszystko, jak mi sie wydaje, GLOWNIE dla zwrocenia na siebie uwagi. Do tego
dochodza pewnie idace zeby, ale bez przesady (poza tym jakos nagle przestaja
go bolec dziasla po wzieciu na rece...). Postanowilam teraz byc silna i nie
dac sie jego szantazom, trudno, na szczescie nie mieszkamy w bloku, do tego
zamkne okna i niech sie drze, ja NIE moge nad nim skakac calymi dniami! A jak
jest u Was? Jakie macie rady? Jakie triki? POdzielcie sie prosze, kazda rada
cenna!

I jeszcze jedno - w tym samym mniej wiecej czasie przestal sypiac od 21 do 5
a teraz "zyczy sobie" jesc i 3 razy w nocy! Buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu...

Teraz tez sie wydziera...mimo, ze ma sucho i jest najedzony... HELP!
Obserwuj wątek
    • ewelina_sn Re: Pomocy!Moj synek to terrorysta! 05.10.06, 12:55
      Witaj Kasiu!Niestety mam ten sam problem z moim 4,5 mies.synkiem. Od pewnego
      czasu jest nieznośny i uspokaja się tylko na rączkach na co też NIE chcę
      pozwolić!W nocy zawsze budził się 2 razy na cycusia a teraz 3, nawet 4 i co
      gorsza od godz.5 czasem 6 jest gotowy do zabawy!!Nie wiem co mam robić.
      Próbowałam smoczka w nocy, gasić lampkę nocną, nie odzywać się do niego ale nic
      nie pomaga, a każdej nocy jest coraz gorzej!!Znajomi co mają dzieci mówią że to
      taki etap i przejdzie jak zacznie siadać i będzie widział więcej świata. Tylko
      nie wiem jak wytrzymać te 2 miesiące...
      Sorki że nie udzieliłam żadnej rady ale jakoś tak mi lepiej podzielić sie z kimś
      podobnym problememsmile

      Pozdrawiam
    • zu2ka Re: Pomocy!Moj synek to terrorysta! 05.10.06, 12:56
      Hm, ostatnio mój synek, też 5 msc przechodzi samego siebie, co prawda nigdy nie
      był grzecznym dzieckiem - jak nie spał, a robił to mało i krótko- to płakał. A
      teraz od jakiegoś czasu nauczył sie piszczeć, więc jak płacze to dodatkowo
      piszczy. Już dłużej sam sie nie zabawi, tylko na rękach jest spokojny. Nie jest
      to wina ząbków, bo jeszcze nie wychodzą. Ufff... taki wiek trzeba przeczekać, a
      tu jeszcze tyyyle do przeczekania przed nami....
    • jamile taaaak... terrorysta 05.10.06, 13:04
      Litości
      Dziecko cię po prostu potrzebuje. Nie jest żadnym terrorystą, szantażystą ani
      nie robi żadnej "przesady". To jest malutkie dziecko, które oprócz płaczu nie
      zna innego sposobu, żeby cie przywołac, gdy jest mu źle. Jeśli wychodza mu
      zęby, to go to po prostu BOLI, męczy, przeszkadza i zamiast "zamykac okna niech
      się drze" spróbuj mu jakoś ulżyc, zamiast się tu użalac idź i go przytul,
      wycisz. Nie robi tego na złośc, nie robi tego po to, żeby ci ze złośliwą
      satysfakcją zatruc popołudnie.
      Przestan traktowac niemowlę jak przeciwnika, którego trzeba pokonac, czy to
      głodem, czy chłodem czy olewaniem

      KuKa
      * * * * * * * * * * *
      i jeszcze ktoś
      • ewelina_sn Re: taaaak... terrorysta 05.10.06, 13:08
        czy to oznacza że powinnyśmy nosić i tulić swoje dzieci cały dzień i niemal całą
        noc?
      • kasia2705 tjaaaaa...podla matka ze mnie! 05.10.06, 13:19
        Dlatego teraz przestane sie myc, gotowac, sprzatac, wynosic smieci, robic kupe
        i ogolnie cokolwiek co wymaga odejscia od dziecka na dluzej niz chwilke, za to
        bede go nosic, tulic i zabawiac, a reszta coz.. sama sie ulozy...
        Do tej pory myslalam, ze to sie da pogodzic, ze dziecko, ktoremu duzo i czesto
        okazuje milosc, troske i zainteresowanie "pozwoli" mi na wykonanie potrzebnych
        prac w domu ale widac bylam egoistka. Sadzilam, ze dogladanie bawiacego sie w
        kojcu/na macie/na lezaczku malucha jest normalne i do osiagniecia, oczywiscie
        gdy jest najedzony, czysty, ma sucha pieluszke i po wspolnej zabawie, ale widac
        sie mylilam. Teraz bede mu patrzyla w oczka 24h na dobe, a potem umre z glodu,
        brudu i "matczynej milosci". Masz racje, LITOSCI!!!
        • jamile skoro tak twierdzisz 05.10.06, 13:30
          Nie dramatyzuj.
          Przypisywanie kilkumiesięcznemu dziecku zachowany typowych dla dzieci
          kilkuletnich (o dorosłych nie wspominając) typu: szantażowanie, terroryzowanie,
          celowe złośliwości jest grubym nieporozumieniem.
          Jakies minimum wiedzy o rozwoju niemowlęcia by się przydało.

          KuKa
          * * * * * * * * * * *
          i jeszcze ktoś
        • mama_kotula Re: tjaaaaa...podla matka ze mnie! 05.10.06, 13:31
          kasia2705 napisała:

          > Dlatego teraz przestane sie myc, gotowac, sprzatac, wynosic smieci, robic kupe
          > i ogolnie cokolwiek co wymaga odejscia od dziecka na dluzej niz chwilke, za to
          > bede go nosic, tulic i zabawiac, a reszta coz.. sama sie ulozy...
          Ech, w skrajności popadasz.

          > Do tej pory myslalam, ze to sie da pogodzic, ze dziecko, ktoremu duzo i czesto
          > okazuje milosc, troske i zainteresowanie "pozwoli" mi na wykonanie potrzebnych
          > prac w domu ale widac bylam egoistka. Sadzilam, ze dogladanie bawiacego sie w
          > kojcu/na macie/na lezaczku malucha jest normalne i do osiagniecia, oczywiscie
          > gdy jest najedzony, czysty, ma sucha pieluszke i po wspolnej zabawie, ale
          widac sie mylilam.

          No widać się myliłaś. Wiesz, są okresy w życiu niemowlęcia - np. czas, gdy
          wyrzynają się zęby, gdy potrzebuje cię bardziej (nie: najedzenia, suchej
          pieluszki czy czegoś tam), bo go po prostu cholernie szczęki bolą (a jaki to
          jest ból, miałam okazję się niedawno przekonać, przy okazji wyrzynania się
          ostatniej ósemki).
          Nie wiem, czy to akurat o ząbkowanie chodzi, ale - na Boga - nastaw się,
          dziewczyno, że macierzyństwo nie zawsze przypomina słodką krainę różowych
          kucyków pony.



          > Teraz bede mu patrzyla w oczka 24h na dobe, a potem umre z glodu,
          > brudu i "matczynej milosci". Masz racje, LITOSCI!!!

          Pieprzysz, popadając po raz kolejny w skrajności.
          Masz męża? Dlaczego on nie może ponosić dziecka - a jeśli dziecko ma fazę pt.
          "tylko mama", dlaczego mąż nie może sobie poradzić z tym "głodem, brudem etc"?
          No sorry.
          Nie rozumiem, skąd opinia, że 5-miesięczne dziecko może coś robić specjalnie i
          na złość, wyluzuj.
          • mamulinka2 Re: tjaaaaa...podla matka ze mnie! 05.10.06, 13:41
            popieram mama_kotula, bo juz myślałam że to ja zgłupiałam i okazuję mojemu
            dziecku za dużo miłosci.
            Mój synek co prawda nie jest "terrorystą" ale za to jest bardzo ruchliwy i o
            zadnym siedzeniu w kojcu czy na uroczym lezaczku nigdy nie było mowy.
            Teraz ma 9 mcy i "łazi" po kątach - też mam go olać i pozwolić żeby rozbił sobie
            głowę o swój śliczny kojec i łóżeczko??
            Kasiu2705 - czasem trzeba zweryfikować rzeczywistość z wyobrazeniami, a ta
            odbiega zancznie od wizerunku slicznych spokojnych bobasków z reklam
            więcel cierpliwości, ja też sie musiałam tego nauczyć
            Pozdrawiam
          • kasia2705 Re: tjaaaaa...podla matka ze mnie! 05.10.06, 13:43
            Masz racje, pewnie pieprze jak to trafnie zauwazylas.
            Meza nie mam, skubany nie ozenil sie jeszcze ze mna, pewnie wie co go czeka smile
            Osemek tez nie mam, usunelam wszystkie 4, pewnie stad ta glupota...
            I na koniec... nie twierdzilam nigdy, ze synek robi cokolwiek na zlosc, po
            prostu poznal sie na tym co dobre i stara sie to na mnie wymusic non stop, a ja
            bede zolza i sie nie dam, mimo tego, a moze wlasnie dlatego, ze kocham go nad
            zycie. O!
            • mama_kotula Re: tjaaaaa...podla matka ze mnie! 05.10.06, 13:49
              kasia2705 napisała:

              > Masz racje, pewnie pieprze jak to trafnie zauwazylas.
              > Meza nie mam, skubany nie ozenil sie jeszcze ze mna, pewnie wie co go czeka smile
              > Osemek tez nie mam, usunelam wszystkie 4, pewnie stad ta glupota...
              > I na koniec... nie twierdzilam nigdy, ze synek robi cokolwiek na zlosc, po
              > prostu poznal sie na tym co dobre i stara sie to na mnie wymusic non stop, a
              ja bede zolza i sie nie dam, mimo tego, a moze wlasnie dlatego, ze kocham go nad
              > zycie. O!

              Kasia, nie ironizuj.
              Zołza to ty nie jesteś, jeszcze ci wiele brakuje.
              Poczytaj trochę o rozwoju niemowlęcia, zweryfikuj swoje oczekiwania z
              rzeczywistością.
              Stwierdzenie "synek poznał się na tym, co dobre i próbuje to na mnie wymusić"
              jest ok, ale nie w odniesieniu do 5-miesięcznego dziecka (i tu znowu odsyłam do
              lektury). W ogóle imho pomyłką jest używanie określeń nacechowanych emocjonalnie
              typu "wymusić", "szantażować", "terroryzować" w stosunku do niemowlęcia, no, ale
              może ja jakaś niemodna jestem i zakonserwowana stara rura po prostu.
              Kasia, NIE da się zepsuć 5-miesięcznego dziecka. Rozumiem twoje obawy, bo pewnie
              boisz się, że "rozpuścisz" dziecko, pozwalając mu na "wymuszanie" i wtedy
              będziesz miała urwanie głowy przez najbliższe 2 lata. Zapewniam cię - z własnych
              doświadczeń i z lektury forum - że rozpuszczenie półrocznego dziecka jest
              niemożliwe.
              • kasia2705 Re: tjaaaaa...podla matka ze mnie! 05.10.06, 13:58
                smile
            • asia06 Re: tjaaaaa...podla matka ze mnie! 06.10.06, 07:15
              Niczego nie stara się wymusić. Potrzebuje cię i cię po prostu woła.
        • olimpia_b81 Re: tjaaaaa...podla matka ze mnie! 05.10.06, 13:38
          wiesz co kasiu2705 u co niektorych mam widac znaczyny wplyw pani Hoggsmilewiec spokojnie - te teksty o potrzebie bliskosci, ze to nie szantaz jakby zywcem z ksiazkismileja tez sadze ze te male pieruny wiedza czego chca i po swojemu nas szantazuja (znam te piski, wrzaski itd).
          mam to samo z moja mloda-musi byc zainteresowanie caly czas, ale nie walcze z tym, podbno minie, a jak narazie to zmieniam sie z tata,duzo spaceruje i czekam na lepsze czasysmile
          • mama_kotula Re: tjaaaaa...podla matka ze mnie! 05.10.06, 13:42
            olimpia_b81 napisała:

            > wiesz co kasiu2705 u co niektorych mam widac znaczyny wplyw pani Hoggsmilewiec spo
            > kojnie - te teksty o potrzebie bliskosci, ze to nie szantaz jakby zywcem z ksia
            > zkismileja tez sadze ze te male pieruny wiedza czego chca i po swojemu nas szantaz
            > uja (znam te piski, wrzaski itd).

            Olimpia, tak na zdrowy rozum: czy 5-miesięczne dziecko jest w stanie
            przeprowadzić tak skomplikowaną operację myślową pt. "szantaż"?
            5-miesięczne dziecko nie potrafi mówić, to raz. Dlatego, jeśli chce, aby matka
            do niego podeszła, krzyczy bądź płacze - no, chyba że to uznajecie za szantaż.
            Rany, zaakceptujcie wasze dzieci takie, jakimi są i zaakceptujcie to, że nie
            każdego dnia czują się świetnie i są łaskawe leżeć na macie i się chichrać do
            grzechotki, tylko spędzają pół dnia i nocy na rękach u rodzica.

            PS. Trejsi Hogg nie znoszę, jakby co.
          • kasia2705 :)) 05.10.06, 13:48
            Olimpio! Na szczescie piszac ten post przeczuwalam, ze niektore mamy ostro
            skrytykuja moje proby "wydluzenia pepowiny" ale na szczescie sie tym nie
            martwie smile
            No i pewnie u mnie to rodzinne, bo moja mama miala ze mna tak samo i tak jak ja
            teraz, byla wyrodna matka... O dziwo zyje i mam sie dobrze wink
            Pozdrawiam
        • kanaviosta Re: tjaaaaa...podla matka ze mnie! 05.10.06, 17:02
          kasia2705 napisała:.. troske i zainteresowanie "pozwoli" mi na wykonanie potrzebnych
          prac w domu
          jak to pozwoli?? smile przeciez to maleńkie dziecko, nie rozumie jeszcze takich spraw wink
          > Dlatego teraz przestane sie myc, gotowac, sprzatac, wynosic smieci, robic kupe
          > i ogolnie cokolwiek co wymaga odejscia od dziecka na dluzej niz chwilke, za to
          > bede go nosic, tulic i zabawiac, a reszta coz.. sama sie ulozy...
          oczywiście, że się ułozy samo smile pewnie trudno Ci teraz w to uwierzytć i jesteś bardzo sfrustrowana, ale przestań walczyć z dzieckiem i po prostu przeczekaj.
        • agniecha9991 Re: tjaaaaa...podla matka ze mnie! 05.10.06, 20:41
          kasia2705 napisała:


          > Do tej pory myslalam, ze to sie da pogodzic, ze dziecko, ktoremu duzo i czesto
          > okazuje milosc, troske i zainteresowanie "pozwoli" mi na wykonanie potrzebnych
          > prac w domu ale widac bylam egoistka.

          nie egoistka tylko naiwnasmile)), nie da się pogodzić, 5 miesięczniak=rezygnacja z
          porządku na co dzień, rezygnacja z obiad ugotować na co dzień, niet czasu na
          poczytanie książki, obejrz tv, forum, 5 miesięczniak=oczy jak u królika z
          niewyspania, nerwy nadszarpnięte do granic możliwości, huśtawki nastrojów,
          poczucie winy gdy myślisz "mam go serdecznie DOŚĆ!!!"
          no i trzeba to przetrawać
          jestem akurat na topie bo mam takiego pimponga w domusmile)
        • asia06 Re: tjaaaaa...podla matka ze mnie! 06.10.06, 07:12
          Tak, teraz będziesz przez jakiś czas nawet "kupę robić" z dzieckiem. Moja też w
          tym wieku tak miała. No i nosiłąm ją ze sąbą wszędzie. A teraz buu... Mała ma
          16 miesięcy i nawet sekundy na rękach nie chce smile
        • kawakokosowa rozwiązanie!!!!!!! 07.10.06, 15:11
          Dziewczyny,
          nie trzeba przestawać robić niczego, żeby mieć niemowlę cały czas przy sobie.
          Ja robię wszystko z dzieckiem na ręku. Kąpię się, kiedy tata mnie zastępuje.
          Najpierw bolały mnie ręce, potem się wzmocniłam.
          Noszę też córkę w chuście. To zaspokaja też potrzebę bodźców. Zamiast machać zabawką przed
          leżącym na plecach dzieckiem (co w końcu się nudzi wszystkim), można z nim zmywać (naczynia
          brzęczą, cieknie woda - świetny mobil), przesadzać kwiatki na balkonie (policzki się wychładzają,
          ludzie przechodzą, inne dźwięki) itd..
          Matki muszą żyć i robić to, co zwykle a dzieci nie mogą przechodzić strasznych katuszy, kiedy bliskość
          jest im potrzebna jak jedzenie i sen.
          Mam koleżanki z dziećmi w moim wieku i wszystkie dziwią się, że chodzimy wszędzie z córką, która
          płacze średnio parę minut dziennie (zwykle koło 19:00, kiedy jest zmęczona, wtedy wychodzą z nią i
          psem na spacer, od razu przestaje płakać). Chodzimy do przyjaciół, jeździmy na wycieczki. Nawet
          ostatnio pracowałam pełnoetatowo przez tydzień (z dzieckiem na ręku).
          Najpierw odrzucamy nasze dzieci, a kiedy ruszają w świat, zatrzymujemy je i tęsknimy za tym, kiedy
          były malutkie. Wszystko na odwrót.
          Nie ma co toczyć wojny: zimny czy ciepły chów. Dzieci nie płaczą bez powodu, a kiedy wyją i szlochają
          to bardzo cierpią tak, jak dorośli, kiedy tak robią. A matka to też człowiek i też zwykle zimno chowany i
          też ma swoje potrzeby. Po prostu trzeba zmienić podejście i złamać tradycję trzymania niemowląt w
          izolacji w łóżeczkach. Przyczepmy je do siebie i róbmy swoje. Nie będzie nam tak wygodnie, jak zwykle
          (często będziemy musiały przerywać to, co robimy, by karmić lub zmienić pozycję), ale zrekompensuje
          nam to uczucie szczęscia.
    • zona_mi Re: Pomocy!Moj synek to terrorysta! 05.10.06, 13:39
      Nosidło może doskonale pomóc - wiem, bo przetestowałam.
      Wtedy obie ręce są wolne i da się gotować, sprzątać i odkurzać.
      Serio.
      • ewelina_sn do zona_mi 05.10.06, 14:00
        i kręgosłup do wymianysmileprzynajmniej u mnie..
        • zona_mi Re: do zona_mi 05.10.06, 14:03
          Ja nikogo nie zmuszam - piszę tylko co u mnie pomogło.
          Można też sobie ponarzekać bez usiłowania znalezienia rozwiązania, prawda? wink
        • mama_kotula Re: do zona_mi 05.10.06, 14:05
          ewelina_sn napisała:

          > i kręgosłup do wymianysmileprzynajmniej u mnie..

          Heh, zawsze można znaleźć jakieś "ale" ;-PPP
        • visenna2 ej tam zaraz do wymiany:))) 05.10.06, 15:19
          Nie przesadzajsmile Moja córka skończyła już 9 miechów, waży 13 kilo. Jest
          gigantyczna jak na swój wiekwink Ma rozmiary przeciętnego dwulatka. Przy tym jest
          bardzo nerwowa, wymaga noszenia i przytulania, kiepsko śpi.
          Kupiłam chustę do wiązania i noszę małą w chuście, od tej pory kręgosłup (i
          inne koścismile przestał mi dokuczac a już było naprawdę nieciekawie (stany
          zapalne stawów z przeciążenia).
          Ze wszystkim można sobie poradzić.
          Aha, dodam że mieszkam na 3 piętrze bez windy, mąż 12 godz. w pracy. Sama noszę
          dziecko, wózek, siaty z zakupami...
          • komyszka Re: ej tam zaraz do wymiany:))) 05.10.06, 15:29
            ja raczej rozumiem i łacze sie w bólu (tongue_out) z forumką ktróej siada kręgosłup.
            młody ma 4 miechy i wazy 8100. po chuście i nosidle mąz musi mi doprowadzac
            kręgosłup do używalnści 20 minutowym masażem bo inaczej nie wstałabym z łózka (
            i to jest plus niewatpliwy- tzn ten masazwinktongue_out). a szkoda bo w sumie fajnie nosic
            tak dzieciaczka.lecz to raczej nie dla mniecrying
            • visenna2 Re: ej tam zaraz do wymiany:))) 06.10.06, 07:37
              Pocieszam Cię, że dzieci potem już tak szybko nie rosną, mała od czerwca
              przytyła mi jakieś 1,5 kgsmile A w wieku 3,5 miesiąca ważyła 8 kilo, właśnie
              sprawdziłam w książeczcesmile
              znam ten ból od podszewkismile moje dziecko to gigantka...
          • zu2ka do visenna2 06.10.06, 07:37
            co tam waga... ale jaka ona śliiiczna!!!
            • visenna2 Re: do visenna2 06.10.06, 12:20
              Zuzia dziękujesmile
    • brunette23 kasiu, powiem Ci coś na pocieszenie... 05.10.06, 14:13
      moja córeczka tez jest takim małym draniem, ma 6,5 miesiąca (to akurat może nie
      być pocieszające wink... ja nie mogę zrobić kompletnie nic, marudzenie,
      piszczenie, niezadowolenie, płacz, faktycznie gdy idą zęby to się nasila, ale
      tak jak mówisz, bez przesady... nigdy nie zostawiałam jej, żeby się wypłakała,
      nigdy też nie biegłam na każde piśnięcie... i co, nic to nie dało, taki typ...
      może gdybym faktycznie musiała gotować, sprzatać i wykonywać całą masę domowych
      obowiązków byłoby inaczej, musiałaby się nauczyć bawić sama (chociaż przez
      pierwsze miesiące musiałam i nie widzę dużej rożnicy, chyba tlko taką że teraz
      mogłabym jej w kuchni dać garnek do zabawy... wink, ale chwilowo nie muszę
      (chociaż powinnam pisać prace magisterską wink... ale zmierzam do czego innego,
      jak komuś mówię (szczególnie "doswiadczonym" matkom) jakiem mam dziecko, to
      dowiaduję się, że mała jest taka, bo ja ciagle marudzę (o tym że z małą nie mam
      lekko, to jedyne o czym moge pomarudzić czasem) a dziecko przejmuje emocje...
      no może skrajną optymistką nie jestem, ale optymistką a znam skrajne
      pesymistki, które mają niezwykle pogodne dzieci... po prostu matki, które mają
      grzeczne, zadowolone z natury i pogodne dzieci, nigdy Cie nie zrozumieją...
      pozdrawiamy! smile
      • mama_kotula Re: kasiu, powiem Ci coś na pocieszenie... 05.10.06, 14:15
        brunette23 napisała:

        > po prostu matki, które mają
        > grzeczne, zadowolone z natury i pogodne dzieci, nigdy Cie nie zrozumieją...

        Brunette, ale wszyscy właśnie usiłują wyjaśnić Kasi, że niektóre dzieci NIE
        bywają grzeczne, zadowolone z natury i pogodne.
        Na pocieszenie napiszę, że miałam takich dwoje niezadowolonych, w dodatku rok po
        roku smile)
        • brunette23 Re: kasiu, powiem Ci coś na pocieszenie... 05.10.06, 14:50
          przyznam się, nie czytałam, zerknęłam tylko, wyglądało tak jakby wszyscy zaraz
          mieli się pokłócić, więc ograniczyłam się tylko do napisania luźnego postu, to
          że matki z grzecznymi dziećmi nigdy Autorki wątku nie zrozumieja to też była
          taka luźna dygresja, raczej z mojego doświadczenia, nie o Was, bo tak jak
          mówię, nie czytałam wypowiedzi dokładnie... pozdrawiamy! smile
    • nisar Re: Pomocy!Moj synek to terrorysta! 05.10.06, 14:16
      1. Jeżeli da się nauczyć zwierzę, że na dzwonek się ślini bo łączy ten dźwięk z
      faktem że dostanie jeść, to czemu nie ma możliwości, że półroczne dziecko łączy
      fakt płakania z przyjemnym dla niego braniem na ręce?
      2. Jako Wredota Matczyna Absolutna nigdy nie brałam na ręce
      dziecka "kwękającego" czyli płaczącego z nudów. Szłam, głaskałam, gadałam, a
      jak nie mogłam podejść to śpiewałam albo zaczynałam coś opowiadać, tak żeby
      słyszało mój głos. Zwłaszcza że w wieku paru miesięcy nosiłam córkę ze sobą w
      leżaczku po całym mieszkaniu, więc w zasiegu wzroku miała mnie w zasadzie
      ciągle.
      • mama_kotula Re: Pomocy!Moj synek to terrorysta! 05.10.06, 14:21
        nisar napisała:

        > 1. Jeżeli da się nauczyć zwierzę, że na dzwonek się ślini bo łączy ten dźwięk
        z faktem że dostanie jeść, to czemu nie ma możliwości, że półroczne dziecko
        łączy fakt płakania z przyjemnym dla niego braniem na ręce?

        Nisar, nie można porównywać odruchu Pawłowa z rzekomym terroryzowaniem.
        Ja tłumaczę to komunikacją - a raczej jej nieumiejętnością - płacz u półrocznego
        dziecka to główny środek komunikacji.
        Jeśli chodzi o skojarzenie płaczu z przyjemnym braniem na ręce - można tu mówić
        o wymuszaniu, ale na litość boską, nie u półrocznego dziecka. No, chyba, że
        dziecko jest brane na ręce wyłącznie wtedy, gdy płacze, ale to już nie jest
        normalna sytuacja (i też raczej u starszych dzieci - porównaj: wymuszanie
        zainteresowania złym zachowaniem).
        • kasia2705 Re: Pomocy!Moj synek to terrorysta! 05.10.06, 14:35
          A moim zdaniem da sie smile
          Olaf drze sie w nieboglosy po paru chwilach od mojego wyjscia z pokoju, gdy juz
          znudza mu sie zabawki (nudzi sie w tempie ekspresowym!), a uspokaja sie raz dwa
          wziety na rece, najlepiej, zeby do tego chodzic z nim po domu. Wtedy wszystko
          super gra. Tylko sprobuj go wtedy, takiego zadowolonego polozyc... ryk w ciagu
          gora 2 minut i znow to samo. Dlatego od teraz bede wlasnie zagadywac,
          podchodzic, ale dracego sie nie bede brac na rece, dopiero jak sie uspokoi. Nie
          moze byc odruchu lezenie-ryk, rece-usmiech bo zwariuje i ja i on.
          • mama_kotula Re: Pomocy!Moj synek to terrorysta! 05.10.06, 14:42
            Aaa, taka bajka smile))
            Pocieszę cię tylko tym, że przejdzie mu, jak się zacznie przemieszczać.
            Tu nie chodzi o noszenie na rękach, tylko o patrzenie z innej perspektywy na
            świat imho smile))
            Może wypróbuj sadzanie w pozycji półleżącej w leżaczku i częste zmiany otoczenia
            smile))
            • asia06 Re: Pomocy!Moj synek to terrorysta! 06.10.06, 07:21
              Zgadzam się, dziecko chce oglądać świat, a tylko noszone może tego dokonać.
              Przejdzie mu niedługo.
          • agniecha9991 Re: Pomocy!Moj synek to terrorysta! 05.10.06, 20:52
            no i CO Z TEGO?? ze lubi być na rękach - taki jest i już, zmieni się za jakiś
            czas jak zacznie np. raczkować i sam sie bedzie przemieszczać,
            chyba ze znajdziesz sposób - ja pomagam sobie fotelikiem w którym go sadzam i
            jest ze mną np. w kuchni gdy gotuję, łazience gdy suszę włosy, pokoju gdy
            odkurzam (ło matko powiedzą innismile) - długo nie wytrzymuje ale zawsze, aha, jak
            się znudzi to dostaje ulubione zabawki w tym fotekku właśńie tj, gazeta do
            darcia, chusteczki higieniczne w folii, pilot itd.itd...
    • alin9 Re: Pomocy!Moj synek to terrorysta! 05.10.06, 14:27
      Zlinczujcie mnie.Owszem półroczne dziecko można rozpuścić.Jestem starą dupą i
      mam gromadkę dzieci.Ijeszcze jedno jest płacz i histeria.A autorka wątku jako
      matka pewnie widzi różnicę.Nie wolno wszystkiego dziecku pozwalać ale nie można
      też na wszystko zezwalać.pozdrawiam.
      • komyszka Re: Pomocy!Moj synek to terrorysta! 05.10.06, 15:42
        ja Cie nie zlinczuje bo masz racje.wiele matek krzyczy "Jak można nazwać
        maluszka takiego terrorystą???!!!" otóż można, bo to jest terroryzm. terroryzm
        nieświadomy, nie wynikający z zamierzonej np. złośliwej intencji lecz z checi
        zaspokojenia własnych potrzeb (bliskości, poznawania swiata itp). z czasem
        jednak i z reguły niepostrzeżenie terroryzm nieświadomy przeradza sie w swiadome
        działanie przyczynowo-skutkowe oparte nauralnie na bardzo prostej dzieciecej
        logice. i pojawia sie wielkie zdziwienie rodzica ze ma takiego buntowniczego i
        nieznosnego 2-3 latka terrorystewink.
    • rybusie Re: Pomocy!Moj synek to terrorysta! 05.10.06, 14:31
      Moja córka też ciągle stara się zwrócić na siebie uwagę.Na początku jak tak
      sobie jęczała i narzekała to wkładałam do wózka i bujałam ale przesadziłam i
      musiałam ją od tego odzwyczaić bo już sama nie usnęła.Teraz też muszę być przy
      każdym usypianiu i ją głaskać.Cały czas muszę się nią zajmować bawić
      łaskotać,podawać coraz to inne grzechotki i gryzaki bo szybko jej się nudzą.Na
      początku też miałam problem kiedy mam jeść,kiedy sprzątać,kiedy gotować itd.Po
      prostu trzeba wykożystać czas snu Maleństwa na takie rzeczy.Pierwsza drzemka to
      moje śniadanko,poranna toaleta i jak mam jeszcze chwile to troszkę sprzątam i
      dróga drzemka to dalsze sprzątanie pranie i szykowanie obiadu.Dodam że Natalka
      ma 5 miesięcy i śpi dwa razy po mniej więcej godzinie czasem godzina i kilka
      minut.Ząbków jeszcze nie ma ale wszystko pcha do buzi i strasznie się ślini
      więc chyba nie długo przyjdą ząbki do Niuni buziuni.Cierpliwości kobiety To
      tylko Nasze słodkie Maluszki.Powodzeniasmile
    • visenna2 Re: Pomocy!Moj synek to terrorysta! 05.10.06, 15:12
      Co do spania w nocy - dzieci ponoć w 4-5 mies. życia się "psują"smile i zaczynaja
      gorzej spać, to chyba normalne. Moja corka też tak miała, jak miała 3 miesiące
      spała lepiej niż teraz.
    • alcarin Re: Pomocy!Moj synek to terrorysta! 05.10.06, 15:23
      Moja coreczka 25 skonczyla 5 miesiecy i mam podobnie - zawsze byla anielsko
      grzeczna, usmiechnieta itp. Od jakiegos tygodnia potrzebuje wiecej uwagi - musz
      sie z nia bawic, a wczesniej mogla na macie przelezec dosc dlugo i interesowala
      sie zabawkami. teraz ja musze trzymac zabawki, gadac no i podawac malej rece, bo
      prrobuje juz siadac, co uwaza za wspaniala rozrywke smile Poza tym gorzej sypia -
      i w dzien (drzemki sa b. krotkie i raptem 1-2 w ciagu dnia) i w nocy - do tej
      pory spala od ok. 20.00 do 6-5-7 rano bez przerwy. Od kilku nocy budzi sie na
      jedzenie ok. 2 . Mysle, ze to jakis skok rozwojowy (jest ich kilka w ciagu
      pierwszego roku) i wtedy wlasnie dziecko zmienia sie nie do poznania, potrzebuje
      wiecej uwagi, jest bardziej niespokojne. Poza tym diametralnie zmienila sie
      pogoda i cisnienie - u mojej corki od urodzenia zmieniajaca sie pogoda oznaczala
      zmiane nastroju: klasyczna meteopatka smile Do tego dochodza zeby i rosnaca
      ciekawosc swiata. Nie ma sie co martwic smile Acha, ja jeszcze wlasnie tydzien
      temu zmienilam pieluchy z Huggisow na pampersy i wedlug mnie to tez moze byc
      przyczyna nocnych wybudzen - porownalam i kiedy po kilku godzinach w nocy
      Huggies byl ciezki od sikow, byl jednoczesnie suchy w srodku, gdy dotknelam go
      dlonia. pampers, po krotszym czasie, nawet w polowie nie tak ciezki jak Huggies,
      wlasciwie prawie nie zasikany byl w srodku wilgotny w dotyku, czyli slabiej
      utzrymywal ta wilgoc z dala od skory. Z powodow ekonomicznych koncze paczke
      pampkow i wracam do Hugiessow - ciekawe, czy cos sie zmieni smile
    • pytkasia Re: Pomocy!Moj synek to terrorysta! 05.10.06, 16:07
      Ogólnie wygląda to tak:
      1. dziecko jest niezadowolone - płaczem woła opiekuna - opiekun usuwa przyczynę
      niezadowolenia - dziecko przestaje płakać
      2. dziecko jest niezadowolone - płaczem woła opiekuna - opiekun nie przychodzi -
      dziecko woła jeszcze głośniej - opiekun nie pomaga - dziecko płacze jeszcze
      głośniej, nie tylko z powodu pierwotnego powodu, ale również z powodu
      narastającej frustracji, złości i poczucia niezrozumienia (troszkę starsze dzieci)
      3. dzieci których wołanie o pomoc ignoruje się regularnie uczą się, że ich
      potrzeby nie są ważne, co prowadzi do niskiej samooceny w przyszłości. Nie ma
      się też co dziwić, że takie dziecko nie powie rodzicom np o problemach w szkole,
      skoro było uczone od małego, że jego problemy nie są ważne.
      Do autorki posta: myślę, że Twój synek jest już za duży na kontemplację sufitu,
      erentualnie paru podwieszonych zabawek z pozycji horyzontalnej. Do rozwoju
      potzrzebne sa mu nowe bodźce, a sam jeszcze nie pochodzi po mieszkaniu... Miałam
      dokładnie tak samo i powiem Ci na pocieszenie, że jak się zaczyna sam
      przemieszczać to wraca zadowolenie z życia a kręgosłup matki do jako takiego
      stanu. Aha, podobno szybkie tempo w jakim nudzą sie zabawki świadczy o dużej
      inteligencji dziecka wink
      • oda100 Re: Pomocy!Moj synek to terrorysta! 05.10.06, 16:54
        jezeli twoje dziecko ma taki, a nie inny temperament to uwazasz ze go zmienisz?
        Nie sadze. Przyzwyczaisz sie.
    • kanaviosta Re: Pomocy!Moj synek to terrorysta! 05.10.06, 16:57
      ja całkowicie daję się sterroryzować wink moja corcia ma co jakiś czas takie okresy. gdy dam jej wszystko czego wtedy potrzebuje, czyli całkowita uwagę, noszenie przytulanie itp., mijają smile w 5 mcu potrafiła zachowywac się tak jak Twój synek. rozpieszczam ją bezustannie, a ona potrafi bawić się sama, jest pogodna i wspaniale się rozwija. tak więc cierpliwościwink no i pamiętaj, że nie możesz na żądania dziecka reagowac obojętnościa. jeżeli nie chcesz nosić musisz znaleźć jakiś zamiennnik, jeżeli nie możesz ptrzytulić np. cały czas spokojnie mów do dziecka itp. poza tym nie podejrzewaj Synka, że chce Cię sterroryzować, on Cie po prostu uwielbia smile
      • kanaviosta Re: Pomocy!Moj synek to terrorysta! 05.10.06, 16:58
        no i nie wkurzaj się, najważniejszy jest spokój wink
        • kasia2705 Re: Pomocy!Moj synek to terrorysta! 05.10.06, 19:00
          Ja jestem anielsko spokojna big_grin
    • esiulka Re: Pomocy!Moj synek to terrorysta! 05.10.06, 19:17
      Kasiu, u mnie to samo-moja 5-cio miesięczna córcia też sie zmieniła, wymaga
      ciągłej uwagi, zainteresowania i noszenia na rączkach, inaczej wycie-wcześniej
      taka nie była. Wydaje mi sie, że to może przez ząbki i liczę ,że za jakiś czas
      przejdzie. Mnie też wyprowdza juz z równowagi ciągly płacz i piski - nie
      słuchaj natchnionych, które tu piszą o ciągłym przytulaniu i jak to strasznie
      bo Ty dziecka nie rozumiesz itp. Posiadanie dziecka nie oznacza rezygnacji z
      siebie, nie dostajemy nagle z niebios niewyczerpanych pokładów cierpliwośći, ja
      bynajmniej nie dostałam smile
      Coraz częściej czytając to forum mam wrażenie, że niektóre mamy piszą tu by
      wylać swoją żółć i nakrzyczeć na inne mamy, zamist pomóc.
      pozdrawiam
    • pati775 Re: Pomocy!Moj synek to terrorysta! 05.10.06, 20:16
      czytam to, czytam i rece mi opadaja

      mam wrazenie jakby niektore z Was ktore zostaly matkami w ogole sie tym faktem
      nie przejely co wiecej macie wymagania aby Wasze dotychczasowe zycie wygladalo
      dokaldnie tak jak przed ciaza z tym ze z cudownie bawiacym sie samodzielnie
      dzieckiem w tle - no sorry ale tak sie nie da

      dlaczego wszyscy dookola mowia ze zycie z dzieckiem zmienia sie o 180 stopni ?
      Bo sie zmienia nieodrwacalnie i na zawsze i albo sobie zdasz z tego sprawe i
      sie przestawisz albo bedziesz toczyc nierowna walke ze swoim malym terrorysta
      chyba juz do konca zycia bo inaczej sobie nie wyobrazam.

      tez mi sie na poczatku wydawalo po porodzie ze bede funkcjonowac jak dotychczas
      ze na wszystko znajde czas i bede super zorganizowana a zycie z dzieckiem
      bedzie niekonczacym sie pasmem przyjemnosci

      pierwsze tygodnie z noworodkiem a potem z niemowlakiem szybko zweryfikowaly te
      moje marzenia i zamiast wkurzac sie na malca i pokazywac mu kto tu zadzi czyli
      JA, bo na pewno nie ono - szybko sie przestawilam, wlaczyla mi sie opcja "MAM
      DZIECKO" i pogodzona z tym faktem odpuscilam wyscig z codziennoscia

      po pierwsze nic nie planowalam
      budzilam sie co rano i z pokora przyjmowalam to co przyniesie nowy dzien i moje
      dziecko i uwierzcie nie chodzi tu oto aby wyzbyc sie siebie, nie jesc, nie pic,
      nie srac i nie sikac, zarosnac brudem w imie tej malej istoty - chodzi o to
      zeby wyluzowac i znalezc swoje sposoby na to zeby pogodzic wszystko razem ze
      soba

      naprawde warto poczytac o roznych fazach rozwojowych niemowlaka co sie z nimi
      wiaze i co ze soba niosa moze latwiej Wam bedzie zrozumiec potomka zamiast
      udowadniac mu ze teraz bedziesz gotowac obiad i basta a ono niech sie zakrzyczy
      ale na bank je teraz na rece nie wezmiesz - PARANOJA jakas

      uwierzcie matkom ktore maja juz starsze dzieci, 5-6 miesieczniak nie
      terroryzuje, nie wymusza, nie rzadzi moj roczniak juz owszem ale o polowe jego
      mlodszy kolega NIGDY !!!

      a im dalej w las tym gorzej potem bedzie lek separacyjny, zdziwienie ze matka i
      ja to nie ta sama osoba, zaznanie poczucia tesknoty, brak mozliwosci skupienia
      uwagi na jednej rzeczy dluzej czyli robienie wszystkiego naraz, frustracja
      niepowodzeniami (nie umiem wstac, zrobic kroku, upadam), zlosc ze czegos nie
      wolno, poczucie ze jest sie panem swiata a potem rozczarowanie ze jednak tak
      nie jest i wiele wiele innych etapow i faz gdzie TY jako matka bedziesz zawsze
      i dlugo jedynym stalym punktem odniesienia poczuciem bezpieczenstwa, ostoja,
      miloscia do ktorej zawsze maluch bedzie wracal

      ale taka kolej rzeczy i tak musi byc bo to sama natura i warto sie z tym
      pogodzic i olac czasami pranie, sprzatanie, gotowanie na rzecz noszenia malucha
      na rekach, przytulania i calodniowej uwagi poswieconej tylko jemu

      zycze madrych wyborow i decyzji
      • kosmitka06 Re: Pomocy!Moj synek to terrorysta! 05.10.06, 20:27
        Chyba pati775 ma bardzo grzeczne dziecko! Tylko pogratulowac smile)) Skoro nie
        rozumiesz Nas (przemęczonych) matek to ciekawa jestem jakimi Ty predyspozycjami
        dysponujesz jeżeli chodzi o Twoje malenstwo.
        Chyba to forum jest od rozwiązywania problemów, dzielenia się różnymi
        spostrzeżeniami a nie obrażaniem kogos. Przecież autorka tego postu nie pisała,
        że chce aby Jej zycie wyglądało tak jak kiedyś, że chce sie znów wyszalec itp.
        Po prostu ma problem i pisze- chyba jak każda z NAS.
        Wiec wydaje i się, że skoro ma się powiedziec cos niemiłego to lepiej wogóle
        nie odp. na tego typu posty!
        • pati775 Re: Pomocy!Moj synek to terrorysta! 05.10.06, 20:34
          Mam normalne dziecko czasem jest grzeczne i kochane
          czasem nieznosne i upierdliwe
          czasem potrafi pol dnia zajac sie samo soba
          czasem pol dnia wisiec na mnie
          czasem super spi
          czasem nie spi w ogole
          czasem zjada wszystko co mu pod nos podetkne
          czasem pluje tym na odleglosc
          jak to dziecko, jak to czlowiek, jak kazdy z nas

          jesli moj post kogos obrazil nie mialam takiego zamiaru
          nie jest napisany w tonie ataku tylko refleksji jaka mi sie nasunela po
          przeczytaniu wszystkich postow i nie jest skierowany do nikogo personalnie


          czesto siedze na tym forum i zawsze sluze dobra rada
          daleka jestem od pisania niemilych rzeczy zeby komus dokopac i zycie postem
          uprzykrzyc wiec prosze tak tej mojej pisanimy az nie odbierac

          pzdr serdecznie
        • mama_kotula Re: Pomocy!Moj synek to terrorysta! 05.10.06, 21:35
          kosmitka06 napisała:

          > Chyba pati775 ma bardzo grzeczne dziecko! Tylko pogratulowac smile)) Skoro nie
          > rozumiesz Nas (przemęczonych) matek to ciekawa jestem jakimi Ty
          > predyspozycjami dysponujesz jeżeli chodzi o Twoje malenstwo.

          Tak, tak. Typowy mechanizm na forum.
          Jak ktoś pisze "ciąża to nie choroba" od razu krzyczą na niego "nie zrozumiesz,
          bo ty na pewno miałaś lekką ciążę".
          Jak ktoś pisze "z niemowlakiem można wytrzymać" od razu na niego krzyczą "nie
          zrozumiesz, bo na pewno masz super grzeczne dziecko".
          Itd., itp.

          A teraz uwaga - tajemnica, którą się posiada dopiero, gdy dziecko wychodzi z
          okresu niemowlęcego: "wszystko wygląda inaczej z perspektywy czasu" - i tak po
          całodniowym maratonie z wrzeszczącym zbuntowanym dwulatkiem wątek założony przez
          kogoś, kto nie chce zrozumieć, że 5-miesięczniak ma prawo być irytujący,
          doprowadza do szału. I - o dziwo - z perspektywy czasu o wiele łatwiej się
          doradza niż "na bieżąco". Jako, że na bieżąco uzyskuje się jedynie wsparcie w
          narzekaniu od osób, które mają podobny problem (nie powiem, takie wsparcie też
          się przydaje na zasadzie "w kupie raźniej"), a nie rozwiązanie problemu.
          Amen.
          • pati775 Re: Pomocy!Moj synek to terrorysta! 05.10.06, 21:44
            swiete slowa kotulo !
            chce wiedziec aktualne mamy 5-6 miesieczniakow za pol roku i ich zdanie na
            podobny temat

            DUZO prawdy jest w tym ze punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia !

            a wiec posluchajcie madrzejszych i starszych stazem kolezanek-matek ktore
            dobrze gadaja i wrzuccie na luz smile
          • kasia2705 Re: Pomocy!Moj synek to terrorysta! 06.10.06, 08:56
            Jezeli Ciebie moj watek doprowadza do szalu to co dopiero dwulatek! Chyba
            rzeczywiscie cierpliwosc na wyczerpaniu wink
            • mama_kotula Re: Pomocy!Moj synek to terrorysta! 06.10.06, 09:09
              kasia2705 napisała:

              > Jezeli Ciebie moj watek doprowadza do szalu to co dopiero dwulatek! Chyba
              > rzeczywiscie cierpliwosc na wyczerpaniu wink

              Kasia, cierpliwość to ja mam anielską, wbrew pozorom. Ale wyłącznie do dzieci smile
              Myślę, że po lekturze tego wniosku wyciągniesz konstruktywne wnioski.
              I życzę miłych posiedzeń w kibelku z dzieckiem na kolanach (przerobione z
              autopsji) tongue_outPP
    • tatko1 Re: Pomocy!Moj synek to terrorysta! 05.10.06, 22:21
      hej! Mam maluszka akurat 5 mies i troszkę. tak krótko z perspektywy, jak
      pamiętam to zawsze był taki że wymagał uwagi i jak nie spał to chciał żeby ktoś
      był przy nim. Na początku oczywiście byłam to ja, potem w miarę jak był
      większy a ja już padałam na nos z wyczerpania to przymuszałam męża, żeby się nim
      zajął / tak mówię przymuszałam bo akurat nie był specjalnie wyrywny zwł jak
      siedzial przy kompie, no ale jak maluch zaczął fajnie odpowiadać uśmiechem to
      nawet całkiem chętnie się nim czasem na krótko zajął ale rzadko bo rzadko jest w
      domu/. Ratunkiem była moja mama która gotowała i gotuje nadal i przynosi do domu
      obiady a nawet jak potrzeba posiedzi z małym godzinkę, czasem więcej. Wtedy ja
      mogę zrobić jakieś zaległe rzeczy na które nie było czasu, a najnormalniej parę
      razy udalo mi się dzięki temu trochę odespać .
      Aha mąż jak mały był jeszcze noworodkiem i starałam się go wtedy nie zostawiać
      samego parzącego w sufit /po to żeby posprzątać ,uprać itp./ mówil ciągle "ty
      go tak nie przyzwyczajaj bo będziesz miała"/. Bzdura kompletna, niektórzy myślą
      że można noworodka przyzwyczajać do tego żeby matka była przy nim albo nie była
      często przy nim. A wracając do 5-miesięczniaka, moja opinia na ten temat jest
      podobna, w tym wieku jeszcze nie jest to kwestia przyzwyczajenia lub wymuszania,
      dziecko ma po prostu takie potrzeby.
      U nas zauważyłam, że mały może się sam pobawić i jest zadowolony jak jest świeżo
      najedzony,wtedy też prędko wykonuję najpilniejsze prace i choć w części dbam o
      siebie/mycie, jedzenie/. Po ok 20 min już trzeba z nim siedzieć a potem zaczyna
      marudzić więc już nie da się odejść. Jestem oczywiście pod wieloma względami
      zaniedbana, nie mam czasu na TV, komputer tylko wieczorem jak spi, nie mam czasu
      ani sił na sprzątanie, dla męża, znajomych, nie mam czasu zająć się leczeniem
      moich problemów ze skórą, pewnie niejeden doktor dałby mi skierowanie do
      szpitala. No cóż, zaciskam zęby, prawdopodobnie taki stan rzeczy trochę jeszcze
      potrwa.
      Autorce postu radzilabym poszukać osób, które by pomogły posiedzieć trochę z
      małym /rodzina,partner, koleżanki, wynająć panią do sprzątania lub/i opieki nad
      małym ze 3x w tyg/, po niedługim czasie zobaczy różnicę, i dziecko będzie
      zadowolone, i ona się trochę zregeneruje. Łamanie na siłę dziecka na zasadzie
      "teraz nie mam dla ciebie czasu" nic nie da, jestem pewna, że będzie jeszcze gorzej.
    • ankab29 Re: Pomocy!Moj synek to terrorysta! 05.10.06, 22:31
      Hej KasiasmilePrzeczytałam wsystkie RE do Twojego postu. Oj gorącą dyskusją
      psychologiczną zapachniało...smileDoskonale rozumiem Twoje wrażenie, że Dzidziuś
      DOMAGA się noszenia na rękach i doskonale potrafi to na Tobie wyegzekwować. Nie
      wiem czy robi to świadomie czy nie...i jakie tam intencje może mieć takie małe
      dziecko smile Na pewno szukasz sposobu, żeby pogodzić po prostu to co chcesz i
      musisz zrobić w domu lub przy własnej osobie z tym, że Bobas garnie sie na ręce
      i najchętniej juz by z nich nie schodził.
      Mój Kuba za tydzień kończy 5 mies i doskonale znam tą akcję, że
      wszystkie "boleści" mu mijają na rękach u mamy. Też się buntował, jak go
      gdziekolwiek odkładałam, żeby coś w domu zrobić(ja to nazywam "chwilowym
      odkładaniem na półeczkę")I wiem, co to znaczy zajmowac sie takim bobasem w
      pojedynkę-mój mąż od 2,5 miesiąca pracuje w Londynie więc podziwia wyczyny
      synia tylko z CD...
      Ja znalazłam następującą metodę : w każdym pomieszczeniu w domu jest taki
      mebel lub gadżet, na którym Kuba może podziwiac świat "odłożony na półeczkę"smilei
      gdzie mogę bobasa bezpiecznie "zaparkować".
      1.W pokoju, w którym śpimy jest to po prostu moje łóżko i balonami uwieszone
      pod żyrandolem. Budzą jego niezmienny podziw.I jest chwila spokoju.Czasami
      nawet godzina!
      2.Do łazienki (ją lubi najbardzie)wtargałam przewijak na kółkach - tam atrakcją
      jest lustro, zapalone lampki, żarówka energooszczędna wyjątkowo nęcąca i mama
      (śpiewająca w kabinie prysznicowej lub korzystająca z WCsmilesmile)
      3.W kuchni mam wstawione łóżko (wiem, że nie w każdej się mieści ale jeśli
      dobrze pamiętam, to masz przenośny leżaczek?)I tam idzie zabawa z szeleszczącą
      reklamówką, pieluchą tetrową i takie tam.A ja sobie spokojnie cały zlew kubków,
      garnków i talerzy trach trach zmywam.
      Początkowo każda próba odłożenia Synia z rąk ( a naprawdę potrafiłam go nosić
      po ok 6-8 godzin dziennie i to nie dawał mi siąść ze sobą na rękach tylko
      trzeba było non stop zwiedzać mieszkanie)zaczynała się podkówką na twarzy i
      przechodziła w płacz. Więc zanim jeszcze zdążyłam go połozyć z powrotem
      prostowałam obolałe plecy i dalej na wycieczke panoramiczna po mieszkaniu.
      Aż wpadłam zupełnie niechcący na rozwiązanie problemu. Wystarczyło synia
      położyć powolutku i gadając do niego czule, z pełnym uśmiechem na twarzy(choc
      czasem aż mnie piekło z niecierpliwości w dołku)pogłaskać, pominować do
      niego, "pogugać" i płacz powolutko zamieniał się w uśmiech.Wymagało to
      kilkunastu prób żeby się w końcu z synem dogadac ale się udało. Na takich moich
      głupich minach, uśmiechach i pogawędkach spędzałam parę chwil, cały czas
      nachylając się nad bobasem, aż w końcu zaskoczył : jak leżę mama wymyśla mi
      zaraz jakąś zabawę, nie zostawia mnie samego, robi "niestworzone" rzeczy -np
      piruety przy wieszaniu praniasmile, pokazuje każdy obrany ziemniaksmile itp. I praca
      powolutku ale idzie do przodu.A jak bobas zaczynał stękać, to podchodziłam,
      przemawiałam (Boże, dobrze że nikt nie słyszał co ja potrafiłam za niestworzone
      historie opowiadać bo by pomyślał ze jestem szurniętasmilesmile)Pomagało też szuranie
      noskami, całowanie w brzuch, tarcie piętami o mamy policzki etc...A potem znowu
      kolejny czysty talerz ląduje na suszarcesmile
      Ty pewnie znajdziesz jeszcze więcej pomysłówsmile Życzę powodzenia!!!
      • ifa11 Re: Pomocy!Moj synek to terrorysta! 06.10.06, 09:14
        psychologiczne badania wykazuja ze dzieci zostawiane w lozeczkach do wyplaknia
        sie sprawiaja wiecej problemow w latach nastoletnich niz te ktore byly czesto
        przytulane i nie pozostawiano ich samym sobie w lozeczkach jak plakaly jako
        niemowlaki

        wydawac by sie moglo ze to niemozliwe,gdzie 5 m-czne dziecko a gdzie 15 letnie,
        a jednak......

      • agniecha9991 Re: Pomocy!Moj synek to terrorysta! 06.10.06, 09:42
        smile)podobało mi sięsmile)
      • kasia2705 Do Ankab29 06.10.06, 10:22
        Dziekuje Ci Aniu za garsc dobrych rad! Z pewnoscia je zastosuje, szczegolnie,
        ze powoli sama odkrylam pare takich prawidlowosci i np. od paru dni odkladam
        synka wyczyniajac cyrki nad cyrkami - skutkuje smile
        Fajnie wiedziec, ze istnieja mamy, ktore nie godza sie z tym, ze posiadanie
        dziecka musi oznaczac brud, zaniedbanie siebie i domu. Ja tez jestem zdania, ze
        to sie MUSI dac pogodzic, lecz nie ma to nic wspolnego z dazeniem do zycia jak
        PRZED dzieckiem, a oznacza jedynie chec wypracowania nowych schematow, aby i
        wilk byl syty i owca cala smile
        Raz jeszcze dziekuje
        pozdrawiamy
        kasia z olafem
        • mama_kotula Re: Do Ankab29 06.10.06, 10:30
          kasia2705 napisała:

          > Fajnie wiedziec, ze istnieja mamy, ktore nie godza sie z tym, ze posiadanie
          > dziecka musi oznaczac brud, zaniedbanie siebie i domu.

          Kasieńko, znowu popadasz w skrajności? Albo czarne, albo białe?
          To proste: dziecko ma lepszy dzień, matka w tempie błyskawicznym nadrabia
          zaległości sprzątaniowe i urodowe z dnia poprzedniego. Kiedy dziecko ma gorszy
          dzień - matka wysyła męża na zakupy, jak przyjdzie - wręcza mu odkurzacz, a na
          obiad zamawia pizzę.
          Nikt nie pisał o brudzie i zaniedbaniu.
          Ja np. nie czuję się ani brudna, ani zaniedbana, o.
          smile))
          • alin9 Re: do mama kotula 06.10.06, 10:57
            Musisz Być bogata skoro stać Cię codziennie na pizzę.pozdrawiam
            • mama_kotula Re: do mama kotula 06.10.06, 11:08
              alin9 napisała:

              > Musisz Być bogata skoro stać Cię codziennie na pizzę.pozdrawiam

              Ech, chyba zaczynam rozumieć Kasię...

              Czy ja napisałam, że moje dziecko jest codziennie aż tak upierdliwe, żebym nie
              mogła przygotować obiadu? Rany, przecież obiad się szykuje niespełna godzinę
              (no, chyba, że są to mule w białym winie i kaczka nadziewana jabłkami), a pizzę
              zamawia się jak faktycznie ma się dosyć upierdliwości dziecka i ma się lenia
              giganta.
              Dziewczyny, nie popadajcie w skrajności, do diabła.
              • alin9 Re: do mama kotula 06.10.06, 11:17
                Ale Zrozum nie każdego stać na taki wydatek.Zwykła zupa wystarczy.pozdrawiam
        • ankab29 Re: Oj jak mi miło:) 06.10.06, 21:30
          Hej Kasiu,
          Cieszę się, że w moich gryzmołach odnalazłaś nieco pozytywnych pomysłów. Takie
          codzienne zabawy z dzieckiem to niezła frajda i pełnia szczęściasmileno nie? A
          przy malutkim dziecku można znaleźć czas także na te własne drobne przyjemności
          jak i na dbanie o dom.A swoją drogą to można by zacząć nowy wątek po tak
          burzliwej momentami dyskusji...smiletak dla rozładowania atmosferysmile
          Najdziwniejszy sposób, w jaki zabawiałaś swojego Dzidziusia...?- moje piruety
          przy wieszaniu prania to pewnie nic wielkiegosmilePozdrawiam serdecznie
      • monia0708 Re: Pomocy!Moj synek to terrorysta! 06.10.06, 11:15
        ja stosuję podobne metody zabawowe i super dziła a śmiechu jest co niemiara aż
        do czkawki hihi
    • monia0708 Re: Pomocy!Moj synek to terrorysta! 06.10.06, 11:10
      witam...moje dziecko od początku soich dni na świecie (obecnie ma 9-miesiecy)
      lubiło być noszone na rączkach ale tłumaczyłam sobie to tym że przez cała ciążę
      musiałam leżeć plackiem i było"nie dokołysane"(mądre osoby tak mówią) Szybko
      się unormował w wieku 5-6 miesięcy przesypiał całą noc od 19-5 rano jednak te
      upały na nowo go rozregulowały i teraz budzi sie w nocy na butlę czasami tylko
      uda mu sie przespac bez budzenia mamy (ale przyzwyczailam sie do tego i jego
      wstawania i rozpoczynania dnia o 5 rano -tak jego tata wstaje do pracy wiec
      musi mu dac buziaka na papa smile)
      noszenie nie jest złą czynnością sam się odzwyczai...mateusz gdy sam zaczął
      raczkować i siadać już nie potrzebował rączek mamy z twoim dzieckiem też tak
      będzie aż do momentu gdy pojawi sie okres tylko MAMA *-(miesięcy wtedy twoje
      raczki będą znowu musiały być sprawne w noszeniu już większego ciężaru smile (ja
      właśnie teraz tak mam )ale nagrądą jest radosny uśmiech malucha i przytulenie
      sie do piersi
      aaaaaaaaaaaaa co do ząbkowania to naprawdę musi boleć staraj się go bardzo czyś
      zainteresować u mnie to działa i mały zapomina o swoim cierpieniu
      strasznie się rozpisałam to już zmykam mam nadzieję że podtrzymałam na duchu
    • melka_x Re: Pomocy!Moj synek to terrorysta! 06.10.06, 11:39
      Moim zdaniem obie strony zapędziły się w tej dyskusji. Kasiu nie myśl o swoim
      synku jako o szantażyście i terroryście, on jest przecież jeszcze taki
      malutkismile. Zakładam, że kiedy Twoje dziecko płacze, bo jest głodne czy pupę
      drażni mu zawartość pieluchy nie myślisz o tym w kategoriach "on chce na mnie w
      wyrachowany sposób wymusić szantażem jedzenie czy czystą pieluchę, ale ja się
      nie dam", ale dajesz mu prawo do płaczu, bo wiesz, że inaczej nie potrafi Cię
      zawiadomić o swoich potrzebach. Załóż więc jeszcze, że potrzeba bliskości jest
      równie ważna i płacz, którym dziecko usiłuje Cię przywołować niczym nie różni
      się od tego spowodowanego głodem czy bólem. Pamiętaj też, że ząbkujące dziecko
      (czy zbolałe z jakiegokolwiek innego powodu) potrzebuje więcej uwagi i czułości
      niż zwykle. Chore dzieci też często przestają płakać po wzięciu na ręce, co nie
      znaczy, że oszukują czy choroba minęła, po prostu obecność matki koismile.

      Z kolei drugiej stronie chciałabym przypomnieć, że naprawdę nie da się
      funkcjonować z niemowlęciem bezustannie na ręku. Owszem nosidło w domu sprawdza
      się, polecam to rozwiązanie, można w ten sposób wieszać pranie, robić
      drobniejsze porządki itd. Gotowanie z nosidłem to jednak nie najlepszy sposób.
      Czasem trzeba się nachylić nad płytą, przestawić jakiś garnek z wrzącą
      zawartością, z patelni może pryskać tłuszcz itp. Nie da się (da się, ale
      wiadomo) wejść też z dzieckiem w nosidle pod prysznic. I dlatego czasem
      niemowlę trzeba na chwilę zostawić w kojcu czy łóżeczku. Nie ma chyba cudownych
      trików, ale radzę zostawiać dziecko z jakąś wyjątkowo ciekawiąca go zabawką
      (możesz mu jedną z ulubionych zabawek co jakiś czas chować i wyciągać w takich
      momentach, możesz dać mu coś bezpiecznego, ale coś czym normalnie bawić mu się
      nie wolno). Możesz też powoli próbować przyzwyczając dziecko do kojca czy
      samodzielnej zabawy w łóżeczku kładać go tam kilkakrotnie w ciągu dnia na
      krótko i nie odchodzić, zostań, głaszcz je po głowie, masuj plecki, pomachaj
      grzechotką. Po jakimś czasie odejdź, ale mów do dziecka, pokaż mu się po
      chwili. Jak przestanie kojarzyć odłożenie z Twoim wyjściem i przekona się, że
      przywołana pojawisz się, po jakimś czasie siła protestów powinna się
      zmniejszyć. No i oczywiście staraj sie - choć wiem, że nie zawsze to możliwe -
      planować sobie rózne czynności, których nie możesz wykonywać z dzieckiem w
      porach jego drzemki. Ja np. gotuję niemal wyłącznie w czasie popołudniowego
      snu. No ale już prysznicem nie czekam do drzemkismile
    • sineira Re: Pomocy!Moj synek to terrorysta! 06.10.06, 13:48
      Kasiu!
      Rozumiem, że Twój post pisałaś w chwili zmęczenia i zdenerwowania, stąd parę
      niezbyt fortunnych sformułowań. Na przyszłość pamiętaj, że na tym forum panuje
      ostra, wręcz chorobliwa alergia na nazywanie dziecka "terrorystą"wink
      Na Twoje kłopoty serdecznie Ci polecam duży, drewniany kojec (do nabycia na
      Allegro):
      eryk.boo.pl/eryk/09-wrzesien/244.html
      Można go ustawiać w dowolny sposób, łatwo zamykać i otwierać, można w nim
      siedzieć a nawet leżeć razem z dzieckiem, co bardzo ułatwia przyzwyczajenie
      malucha do kojca.
      Nie daj się zwariować - dziewczyny trochę się zapędziły, myląc chyba
      nadopiekuńczość z miłością i zachcianki z potrzebami. To jasne, że nie możesz
      trzymać dziecka na rękach 24 h/dobę, zresztą żaden kręgosłup by tego nie
      wytrzymałsmile
      No i niektóre panie naprawdę nie doceniają inteligencji półrocznych dziecismile
      Czasami trzeba powiedzieć "nie" nawet tak małemu dziecku. Myślę, że łatwo
      rozróżniasz rodzaje płaczu i wiesz, kiedy naprtawdę dzieje się coś złego, a
      kiedy marudzenie spowodowane jest nudą czy zwykłą zachcianką. Zdaj się na
      instynkt i miłość i znajdź złoty środek. Życzę powodzenia!
      • oda100 Re: Pomocy!Moj synek to terrorysta! 06.10.06, 14:35
        hmmm... juz widze dziecko autorki w kojcusmile) zwlaszcza za pare miesiecy bedzie
        na pewno bawic sie w zagrodzie zabawkami az przysniesmile na wyjscie do toalety
        przyda sie moze, choc spokojne posiedzenia moga byc zaklocone decybelami
        dobiegajacymi z kojca
        • sineira Re: Pomocy!Moj synek to terrorysta! 06.10.06, 20:43
          A wiesz, że ja nawet tego kojca nie zamykam? Młody uznał go za swoje terytorium
          i na razie zbyt daleko się nie zapuszcza, a przynajmniej wiem, że nie trzaśnie
          łbem w kaloryfer, kiedy ja pójdę do łazienki.
          Faktem jest, że dziecko nie było zamykane na siłę i może dlatego ma
          do "zagrody" stosunek pozytywnysmile
          • oda100 Re: Pomocy!Moj synek to terrorysta! 06.10.06, 23:17
            widocznie sa dzieci, ktore cenia sobie swoje terytorium i bezpiecznie sie tam
            czuja; moj syn ma traume na szelki, pasy, szczebelki, wszelkiego rodzaju
            ograniczenia swobody ruchu. Dziecko nalezy rowniez nauczyc siedzenia w kojcu,
            foteliku samochodowym czy wozku, moze za malo bylam przekonujaca.
            • ifa11 Re: Pomocy!Moj synek to terrorysta! 07.10.06, 01:14
              jak milo i przyjemnie jest poczytac takie mamy jak niektore z was,ktore tak
              bardzo kochaja swoje dzieci i maja cierpliwosc do nich plus staraja sie je
              zrozumiec
              mama nadzieje byc taka sama mama,bo za 4 tyg mam termin

              przyjmnie sie czyta jak traktujecie swoje malenstwa z szacunkiem odkad sa na
              swiecie,bo dla niektorych posiadanie dziecka nie wiele sie rozni od zakupu
              nowego telewizora,ktore najlepiej jak dziala w zaleznosci na ktory kanal go
              nastawimy

              moja mama tez tresowala moja siostre jako niemowlaka,bo mnie nosila i
              nosila,wiec stwierdziala ze z siostra bedzie inaczej
              siostra pamietam krzyczala w nieboglosy,ale musiala byc w lozeczku
              od 13 roku zycia z moja siostra sa tylko problemy-proby
              narkotykow,alkohol,szybkie uzalenianie sie od zlych wplywow
              a jestesmy z tej samej rodziny,z tych samych rodzicow,ktorzy sa tak zwana
              porzadna-normalna rodzina,z tym ze ja bylam zawsze przytulana,obdarowywana
              czuloscia i moja mame to kosztowalo za duzo wysilku,wiec postanowilo moja
              siostre wytresowac tak zeby mama miala czas dla siebie

              i co? mama miala czas dla siebie przez pierwsze lata zycia mojej siostry,a
              potem kiedy byla juz nastolatka to dla mojej mamy bezsenne noce z nerwowow
              staly sie norma!!!!

              czysta podloga i umyte naczynia nie mozna przystawiac na rowni z zyciem innej
              istoty!!!

              wszystkiego dobrego wszystkim zycze
              • kawakokosowa wilk syty i owca cała 07.10.06, 15:13
                Dziewczyny,
                nie trzeba przestawać robić niczego, żeby mieć niemowlę cały czas przy sobie.
                Ja robię wszystko z dzieckiem na ręku. Kąpię się, kiedy tata mnie zastępuje.
                Najpierw bolały mnie ręce, potem się wzmocniłam.
                Noszę też córkę w chuście. To zaspokaja też potrzebę bodźców. Zamiast machać zabawką przed
                leżącym na plecach dzieckiem (co w końcu się nudzi wszystkim), można z nim zmywać (naczynia
                brzęczą, cieknie woda - świetny mobil), przesadzać kwiatki na balkonie (policzki się wychładzają,
                ludzie przechodzą, inne dźwięki) itd..
                Matki muszą żyć i robić to, co zwykle a dzieci nie mogą przechodzić strasznych katuszy, kiedy bliskość
                jest im potrzebna jak jedzenie i sen.
                Mam koleżanki z dziećmi w moim wieku i wszystkie dziwią się, że chodzimy wszędzie z córką, która
                płacze średnio parę minut dziennie (zwykle koło 19:00, kiedy jest zmęczona, wtedy wychodzą z nią i
                psem na spacer, od razu przestaje płakać). Chodzimy do przyjaciół, jeździmy na wycieczki. Nawet
                ostatnio pracowałam pełnoetatowo przez tydzień (z dzieckiem na ręku).
                Najpierw odrzucamy nasze dzieci, a kiedy ruszają w świat, zatrzymujemy je i tęsknimy za tym, kiedy
                były malutkie. Wszystko na odwrót.
                Nie ma co toczyć wojny: zimny czy ciepły chów. Dzieci nie płaczą bez powodu, a kiedy wyją i szlochają
                to bardzo cierpią tak, jak dorośli, kiedy tak robią. A matka to też człowiek i też zwykle zimno chowany i
                też ma swoje potrzeby. Po prostu trzeba zmienić podejście i złamać tradycję trzymania niemowląt w
                izolacji w łóżeczkach. Przyczepmy je do siebie i róbmy swoje. Nie będzie nam tak wygodnie, jak zwykle
                (często będziemy musiały przerywać to, co robimy, by karmić lub zmienić pozycję), ale zrekompensuje
                nam to uczucie szczęscia.
                • aska_ou Re: wilk syty i owca cała 07.10.06, 17:28
                  Kasiu2705 - moj syn ma 3,5 miesiaca i od tygodnia to samo co u Ciebie. A
                  myslalam ze po 3 miesiacu bedzie lepiej, mylilam sie , a utwierdzilam sie w tym
                  przekonaniu po przeczytaniu tego tematu sad((
                  • kasia2705 Aska_ou 07.10.06, 18:34
                    No wlasnie! Ja tez sie cieszylam jak sie konczyl 3. miesiac, mimo, ze u nas
                    bylo raczej bez problemow, ale widac troche sie pospieszylam. Na szczescie nie
                    jest tak zle, aby sobie z tym nie poradzic, a czesty placz mam nadzieje za
                    jakis czas ustanie smile
    • kotka.szrotka Re: Pomocy!Moj synek to terrorysta! 07.10.06, 20:51
      To smutne co piszecie. I głupie. Jakim terrorystą może być kilkumiesięczne
      dziecko? Płacze bo czegoś potrzebuje. Możliwe, że bliskości, mleka, chce pić,
      znowu pieluszka, coś uwiera, jest nudno i rodzice myślą, że dziecko samo
      zorganizuje sobie jakąś ciekawą zabawę, może taki maluch jest ciekawy świata i
      chciałby pooglądać. Jeżeli płacze to czegoś potrzebuje. I szczerze mówiąc
      prawdopodobnie nie jesteście najlepszymi mamami skoro nie umiecie ani odgadnąć
      przyczyny zawodzenia ani zaradzić. Najlepiej zostawić ryczące dziecko samo w
      ciemnym pokoju, jak się zmęczy to zaśnie. Tyle ile dziecku dasz, tyle od niego
      dostaniesz w przyszłości. Ciekawe czy wyrosną z takich dzieci ludzie chłodni
      emocjonalnie? Pięciomiesięczny terrorysta! Też coś!
      • anita232323 Re: Pomocy!Moj synek to terrorysta! 07.10.06, 21:17
        Zgadzam się z Tobą.
        Dzidziuś potrzebuje bliskości, czułości.
        Ja też czasami mam nerwy na wodzy ale rozumiem że to malutki
        człowieczek, który potrzebuje mojej uwagi, przytulania, całowania,
        zabawy. Też wstawałam w nocy, nie przespałam nocy ale nigdy, nigdy
        nie byłam o to zła na moją córeczkę. Powtórzyłabym wszystko jeszcze raz!
        Bez zastanowienia!
        • kasia2705 Re: Pomocy!Moj synek to terrorysta! 07.10.06, 21:37
          Nigdy nie pisalam, ze jestem zla na mojego synka. Nawet mi to przez mysl nie
          przeszlo.
      • kasia2705 Re: Pomocy!Moj synek to terrorysta! 07.10.06, 21:43
        Kazda z nas stara sie byc dobra mama tak jak tylko potrafi, jak uwaza za
        stosowne. Dzieci nie wymagaja od nas abysmy byly doskonale. O dziwo inne matki
        tak. Wypraszam sobie jednak komentarze sugerujace ze nie zalezy mi na poczuciu
        milosci u mojego dziecka, badz tez ze jestem glupia i zla matka. Forum nie jest
        po to aby oceniac ale po to by wymieniac sie spostrzezeniami a to, wbrew
        poczuciu wielu jego uczestniczek, kolosalna roznica. Szkoda.
        • mama_kotula Re: Pomocy!Moj synek to terrorysta! 07.10.06, 22:16
          kasia2705 napisała:

          > Forum nie jest po to aby oceniac ale po to by wymieniac sie spostrzezeniami a
          to, wbrew poczuciu wielu jego uczestniczek, kolosalna roznica. Szkoda.

          Kasia, ale przecież większość z nas podzieliła się z tobą spostrzeżeniami
          odnośnie do pięciomiesięcznych dzieci. Co z tego, skoro te spostrzeżenia nie
          pasowały do twojej wizji macierzyństwa - zatem większość z nich zanegowałaś,
          maskując zdenerwowanie nieudolną ironią.
          Tak to jest, jak ktoś wiesza post na forum oczekując wyłącznie głaskania po
          główce i potwierdzenia swoich racji, a jak się napisze, że te racje są wątpliwe,
          od razu włącza się agresor, hm...
          smile
          • anita232323 Re: Pomocy!Moj synek to terrorysta! 07.10.06, 22:58
            Wierz mi, że nie miałam na myśli że źle postępujesz.
            Sama wiesz, co jest najlepsze dla Twojego dziecka.
            Wiem ile czasami stresów kosztuje zrozumienie dla humorków
            naszych maleństw.

            Pozdrawiam i życzę duuuużo cierpliwości.
          • kasia2705 :)! 09.10.06, 08:51
            Mama_kotula!Cytowany post byl przede wszystkim do Kotki_szrotki, a tak sie
            sklada, ze nie do Ciebie smile
            Mozna przeciez pisac o swoim zdaniu nie koniecznie nazywajac kogos glupia lub
            zla matka smile I na to liczylam, a wszystkie posty czytalam i rady wzielam sobie
            pod rozwage smile
            A "terrorysta" juz lepiej smile))
            Pozdrawiamy
        • ankab29 Re: Pozdrawiam Kasiu 07.10.06, 22:25
          Widzę, że słowo terrorysta dalej się przewija. Oj poruszyłaś całą galaktyke Mam
          do dyskusjismileJak tam zabawy z Twoim Maluszkiem? Jak znajdziesz wolną chwilę, to
          napisz jak Wam idzie? Ja dziś z Kubą tańczyłam tango w łazience przed lustrem
          az się pokaszlałam z wysiłku- a synio chicholił sie z tego pokasływania pełna
          buziąsmile))
          A niektórymi postami się nie przejmuj.Myślę, że żaden nie jest pisany ze złymi
          intencjami. Po prostu niektóre opinie wyrażane są po przeczytaniu paru RE i tak
          na gorąco. Pozdrowienia!
        • jamile Re: Pomocy!Moj synek to terrorysta! 08.10.06, 11:13
          kasia2705 napisała:
          > Dzieci nie wymagaja od nas abysmy byly doskonale. O dziwo inne matki
          > tak.[...] Forum nie jest po to aby oceniac ale po to by wymieniac sie
          spostrzezeniami<

          Reagowanie na płacz dziecka nie jest przejawem doskonałości tylko normalności.
          A forum jest jak najbardziej od tego, żeby oceniac, czy to się komuś podoba czy
          nie.

          KuKa
          * * * * * * * * * * *
          i jeszcze ktoś
    • sineira Re: Pomocy!Moj synek to terrorysta! 08.10.06, 18:43
      Kasiu, jeszcze jedna rzecz mi się skojarzyła - jeśli np. stan kręgosłupa (lub
      zwykłe zmęczenie) nie pozwala Ci nosić dziecka w nosidełku czy chuście, możesz
      sobie ułatwić życie kupując krzesełko do karmienia, takie na kółkach. Soiedząc
      w nim, bezpiecznie przypiete szelkami, dziecko może obserwować, jak zmywasz czy
      robisz obiad - a wierz mi, dla malucha to fascynujący widok, w dodatku nie
      czuje się opuszczony.
      Wyjmowanie czy wkładanie prania do pralki też jest interesujące! Ponieważ
      krzesełko nie mieści mi się w łazience, sadzam młodego w wanience postawionej
      na podłodze i pokazuję mu: "jedna koszulka taty, druga koszulka taty,
      trzecia... ooo, ile tych koszulek". I jakoś sobie radzimysmile
      • lejla7 jakos sobie z tym poradziłam 09.10.06, 09:24
        Czesc Moj synek ma 8 mc i od noszenia go siada mi kregoslup niestety raczki to
        była jego ulubiona zabawasmileTeraz zeby odpoczac 9wiem ze mnie pewnie
        skrytykujecie) rozkładam koldre na podlodze i wlanczam teletubisie albo
        poprostu tv maly siada sobie na podlodze i patrzy a ja chwile odpoczywam a
        dokladnie odpoczywa mi kregoslup Nosze malego do usypiania i czasami tak bz
        powodu bo marudzi to chodze i ogladamy sobie mieszkaniesmileczasami jest tak ze
        zaczyna bawic sie czyms i co jakis czas zerka na tv zwlaszcza jak sa reklamy w
        kojcu nie chce siedziecsad jak musze pozmywac to wkładam go w fotelik do
        jedzenia daje zabawke i jakos dajemy rade a w nocy jesli sie obudzi (zadko) i
        nie chce spac klade sie z nim daje zabawke przytulam reka zeby mi nie spadl z
        lozka i sobie drzemie Nie wiem czy to wychowawcze ale tv pomaga mi oczywiscie
        nie 24g na dobe no ale troche czasu oglada pozdrawiam cie i zycze duzo
        cierpliwosci jak nasze dzieci beda troche starsze to moze bedzie latwiejsmile)
        • mama_kotula Re: jakos sobie z tym poradziłam 09.10.06, 09:47
          lejla7 napisała:
          > jak nasze dzieci beda troche starsze to moze bedzie latwiejsmile)

          Złudne nadzieje... ;-DDDDD
          Jak to było? "Małe dzieci - mały kłopot, duże dzieci - duży kłopot" big_grinDD
        • kawakokosowa Re: jakos sobie z tym poradziłam 10.10.06, 14:13
          Noszenie cały czas przy sobie (dosłownie) to podobno bezwzględna potrzeba tylko do czasu, kiedy
          dziecko nie potrafi sie przemieszczać (pełzać, raczkować), kiedy zaczyna samo dawać znaki, że interesuje
          go kierunek nie tylko DO mamy ale też OD mamy.
          Jeżeli do tego czasu nie zaznało dramatu oddzielenia, kiedy płakało za mamą a ona próbowała go
          "oduczyć" potrzebowania jej, robi się coraz bardziej samodzielne, aż pakuje plecak i tyle je widzieliśmy...
          smile))
          • lejla7 mama_kotula nie odbieraj nadzieji:) 10.10.06, 15:16
            Hej musze sie czyms pocieszac jak kregoslup boli wiec sobie w mysli mowie
            jeszcze troche i bedzie lepiej a ty mi tu nadzieje odbieraszbig_grinbig_grin
    • ana2122 Re: Pomocy!Moj synek to terrorysta! 10.10.06, 17:08
      No wpółczuję,jednak doskonalę rozumiemsad.Moja córeczka ma 20-scia miesięcy to
      dopiero jest mały terrorysta.Jednak jak była taka mała,jak Twój synek to była
      złotym dzieckiem,aniołkiem.Teraz zas grzeczna jest tylko,gdy spi.Nie wiem co Ci
      poradzic,bo też czesto mam ochotę wziąśc sznur i isc się powiesicsmileJednak Ty
      jestes w lepszej sytuacji,bo Twój synek jest jeszcze malutki i wielu rzeczy nie
      rozumie,więc łatwiej Ci bedzie go odłuczyc tych złych manier.Trzymaj się
      gorąco,pozdrawiam.Ania
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka